Dodaj do ulubionych

Blizny po PRL-u?

26.01.05, 15:22
To takie uogolnienie domnieman Szwedki, ze “system nas spaczyl”
(thread “powiedzial Szwed o Polkach). Od wczoraj sie zastanawiam, czy tak
naprawde jest a jezeli tak, to na ile mozna uogolnic ten wplyw a na ile jest
on podyktowany indywidualnym charakterem badz wychowaniem w konkretnej
rodzinie / srodowisku.

Kiedys, rozmawiajac o naszych emigracyjnych poczatkach z moja siostra
stwierdzilysmy, iz w naszych CV i rozmowach kwalifikacyjnych popelnialysmy
obie ten sam blad a mianowicie zanizalysmy posiadane kwalifikacje. Powod
takiego zachowania byl u obydwu taki sam: “przeciez nie mozna sie
przechwalac”. Glupio nam bylo powiedziec, ze cos umiemy bardzo dobrze, bo
chwalenie samej siebie uwazalysmy za ceche wysoce negatywna. Siostra
twierdzila, iz tak wychowal nas system, ja, ze tak wychowali nas rodzice.

Czy tez macie jakies “psychiczne skrzywienia” co do ktorych uwazacie, ze
powstaly dlatego, iz wychowaliscie sie w PRLu? Jakie?

Xurek
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 15:38
      Przesadna skromnosc u Polakow moze miec chyba wiecej niz jedna przyczyne.
      Powiedzenie "Siedz w kacie, znajda cie" pochodzi chyba jeszcze sprzed PRL-
      owskich czasow i swietnie zreszta funkcjonuje z powiedzeniem "Zastaw sie, a
      postaw sie".
      Imieniny u cioci- stol sie ugina, przednie wedliny, pieczyste, wysmienite
      ciasta, ale wystarczy powiedziec "Ciociu, pyszny sernik upieklas", aby sie
      cocia zaczela tlumaczyc, ze wlasciwie, to ten sernik wcale jej nie wyszedl...

      I ktoz nas zrozumie?
      • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 16:24
        nie uwazam ,ze " skrzywienia " Polakow z powodu zycia w PRL-u,sa jakims
        rzucajacym sie w oczy problemem.Wszystko zalezy od czlowieka i warunkow w
        jakich zyl w PRL.Te tak demonizowane skrzywienia znalezc mozna we wszystkich
        nacjach swiata.Skrzywienia nie powinno sie stawiac w jednym rzedzie z faktem
        opoznien w rozwoju,niewiedza,itp.takie przypadki jak mala odpowiedzialnosc w
        pracy.korupcja i podobne symptomy,trafiaja sie i w narodach,nie majacych takich
        doswiadczen i warunkow zycia ,jak polacy.Niczym nie uzasadniony kompleks
        nizszosci oraz niewiara we wlasne mozliwosci ,to raczej indywidualne cechy
        poszczegolnych jednostek.I mozna to zrownowazyc z popularnie wyrazanym zdaniem
        o szcvzegolnych zdolnosciach polakow w roznych deziedzinach ich megalomania itp.
        Uwazam ,ze generalizujac ,te skrzywienia to powstaja glownie we wszelkiego
        rodzaju publikacjach i opiniach,tworzonych w celu populistycznego,zjednania
        sobie okreslonych kregow oczekujacych takich wlasnie wywodow.I jakby nie
        pomyslec statystyczny polak nie jest jakims rarogiem w porownaniu do innych
        nacji.jezeli cos jest odmiennego,to sa to genetycznie przenoszone" skrzywienia"
        istniejace od wielu wiekow.czym moze pochwalic sie kazde spoleczenstwo.
    • wkrasnicki Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 16:39
      System spaczył nas bez wątpienia. Gorzej, wszystkie systemy wypaczają, choć może nieco( tak- tylko
      nieco) inaczej. Tak kompleksy jak i wygórowane poczucie wartości, tylko z tego powodu, że gdzieś są
      gorsi ma się nijak do rzeczywistości.
      Tymczasem może się okazać, że gorsi nie jesteśmy, tylko nam się z różnych powodów gorzej wiedzie.
      Bo czy może być kimś lepszym mechanik samochodowy od wysoko kwalifikowanego lekarza lecz
      żyjącego w innym kraju. Oczywiście dobrego mechanika należy cenić wyżej niż lekarza kiepskiego po
      której stronie granicy by nie stali.
      System komunistyczny powodował jednak zaniżone poczucie swojej wartości, choćby przez swoją
      bylejakość. Aparat propagandy powodował bowiem, że najgorszy knot, uważany był za osiągnięcie,
      więc odczucie, co wartościowe a co nie, mocno się zacierało.
      Owszem gdzieś tam zaświtała myśl, że coś tu nie gra, bo nie dość, że te nasze np. samochody mocno
      awaryjne, to jeszcze nie sposób ich wyprodukować tyle ile potrzeba.
      Skoro jesteśmy tak doskonali to cóż powiedzieć o tych, których wyroby można obejrzeć w wybranych
      sklepach o bezdyskusyjnie wyższej jakości i wyglądzie.
      Tyle, że tak jak można się tych kompleksów nabawić, tak szybko przychodzi pozbycie się ich przy
      bliższym przyjrzeniu się detalom, gdzie częstokroć spod blichtru, tandeta prześwieca.
      Kto wie czy nie gorzej jest w drugą stronę, gdy nadmierne przekonanie o własnej wartości powoduje
      pychę - jesteśmy najlepsi na świecie i ja jestem jednym z tych wybrańców.

      PS. Jak tłumaczysz słowo thread?
      • maria421 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 17:04
        Mysle, ze aby czlowiek sam poznal wlasna wartosc, konieczne jest, aby inni
        docenili i nagrodzili jego zaslugi. PRL mial jednak, jak wiecie, szczegolny,
        partyjny system oceny zaslug. Wszystko inne przejezdzal walcem.
        Nie warto bylo sie wychylac, warto bylo isc po linii, no i przeciez jeszcze
        byly te jednakowe zoladki.
        To, o czym pisze Xurek- zanizenie wlasnego wyksztalcenia- moglo nie tyle miec
        przyczyne w tym, ze "nie wypada sie przechwalac", co w obawie o to, jak inni
        nas ocenia, w obawie, ze moze beda sie za duzo spodziewac. A ta obawa mogla sie
        rodzic z niemoznosci dokonania wlasnej samooceny na podstawie konfrontacji z
        innymi.
        • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 17:15
          pozwole sobie na mala uwage.We wszystkich spolecznosciach ,niezaleznie od
          rodzaju ustroju (no moze wykluczajac USA,z promocja wychylajacych sie)istnieje
          tendencja do ucinania wychylajacej sie glowy.Zyje w panstwie w ktorym do
          niedawna promowalo sie egalitarnosc do przesady.Uczono juz w szkolach ,ze
          konkurencja to negatywna forma.ze kazady uczy sie w swoim tempie i sposob jaki
          chce i ocena jest zadnym wskaznikiem ani nagroda za trud nauki.nie innaczej
          bylo w zyciu zawodowym.miekka wata samozadowolenia i falszywej stabilnosci
          oplatala cale spoleczenstwo.Ale juz widac poczatki powrotu do zdrowych form.
      • swiatlo Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 17:33
        wkrasnicki napisał:

        > PS. Jak tłumaczysz słowo thread?

        Masz na myśli 'thread' jako 'nić', 'nitka', czy też 'threat' jako 'groźba'?
        • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 17:45
          > Masz na myśli 'thread' jako 'nić', 'nitka', czy też 'threat' jako 'groźba'?

          co tylko wykazuje wyzszosc polskiego nad angielskim,nitka to pisze sie i
          slychac jak nitka a zas grozba to innaczej :)))))))))))))))))))))))
          • chris-joe Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 17:53
            xur, oczywiscie, miala na mysli "thread" w znaczeniu "nitka", lub "watek" w
            miezdunarodnym jezyku forumowiczow.
            Ale ja tu jeszcze o bliznach, tyle ze po Brazylii. 15 minut temu zadzwonili z
            banku, co by sie upewnic, czy dzis rano usilowalem uzyc moja karte visa gold w
            Brazylii na $1300... Transakcji nie autoryzowano na szczescie, konto
            zablokowano, karte pocialem, wysylaja nowa. Wakacje trwaja juz dziewiaty miesiac :)
            • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:03
              Wniosek 1. w brasil kradna
              wniosek2.milosci nie dowierzaj
              niepotrzebne skreslic :)))))))))))))
              • chris-joe Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:08
                Braz oczywiscie uwaza, ze numery kart zerzneli w Argentynie :) Zreszta, tam
                wlasnie uzyto jego karte dlugo po naszym wyjezdzie.
                Pociesza jedynie fakt, ze zadna z lipnych transakcji sie nie powiodla.
        • wkrasnicki Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 17:48
          swiatlo napisał:

          > Masz na myśli 'thread' jako 'nić', 'nitka', czy też 'threat' jako 'groźba'?
          ____________________
          No właśnie ni to ni tamto jakoś nie pasuje do tego co rzekł Szwed.
          No chyba, że po nitce do kłębka. ;-)
        • xurek thread = watek 26.01.05, 17:50
          napisalo mi sie tak bezmyslnie, gdyz tego slowa uzywam znacznie czesciej.

          Xurek
      • wkrasnicki Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 22:29
        Otóż to. Czasem na gównie chwast wyrośnie, to znów lilia, ale skoro wyrosła to choć jakieś minimalne
        warunki musiały być spełnione.
        Eden nie istnieje a już napewno nie na Ziemi (o innych planetach nic mi nie wiadomo).
        Winą PRL-u jest pewien sposób upodlenia człowieka, który powodował, że prędzej czy później miało
        się tego dosyć. Został w nas wszystkich pewien rodzaj bezsilności i niewiary, że coś można zmienić- od
        zmieniania jest władza i niewiele tu się nie da zrobić.
        Stąd dzisiaj przy radykalnych zmianach, szok większy niż być powinien. Również i nieufność do
        sojuszników skąd by nie byli jest taką skazą, która pozostanie.
        Dobra materialne mają tu jednak naprawdę niewielkie znaczenie jeśli jada się do syta, ma czas i
        pieniądze na pewne przyjemności, to już nie jest źle. Polonezem też dało się jeździć a dodatkowo
        nabywało pewnej smykałki technicznej. ;-)
    • swiatlo Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:02
      Blizny po PRL-u? Hmmm, niech pomyślę co to cą blizny po PRL-u.
      W moim przypadku można to nazwać że są to blizny po samym sobie. Po wychowaniu
      w slumsach, po edukacji w szkole w której ponad połowa dzieci pochodziła z
      domów kryminalistów albo alkoholików, albo z najgorszych z możliwych nędzy.
      Moje blizny to obraz dziadka powoli zarzynającego cielaka na żywo, to bezdomne
      dzieci z meliny koło dworca kolejowego tułające się w styczniu po ulicach, to
      pijany furman katujący swojego konia łopatą, to sadystyczni nauczyciele w
      szkołach, to sadystyczni wyroślacy w klasach terroryzujących zarówno tych
      nauczycieli, jak i pozostałych uczniów, to gitowcy znęcający się nad
      pierwszoklasistami poprzez kazanie im ich 'obciągać'.
      Moją blizną to widok nauczycielki która wywołała na środek klasy dziewczynę
      która była trochę upośledzona i kazanie klasie zadecywować aby ją wyrzucić z
      klasy bo nienormalna, a przy okazji naśmiewając się z niej do rozpuku razem z
      całą klasą.
      Moją blizną to brak miłości i prawdziwego współczucia pomiędzy ludźmi, to
      okrucieństwo PRL-owskiego społeczeństwa, to prymitywne zło jakie wrosło w ten
      naród i przeniknęło go na wskroś. I wśród jakiego ja wyrosłem, ze swoimi
      kompleksami i ranami, które muszę już do końca donieść jak krzyż.

      Zło jakie zresztą nadal tam widzę, bo to tak szybko nie wychodzi.
      • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:18
        Swiatlo,ja ci wspolczuje.Okropienstwo straszne.Ale nie wpadaj w ton kazania,gdyz
        nie masz racji.Ludzie ludziom wspolczuli i kochali blizniego nie mniej jak w
        twojej obecnej krainie.a moze nawet wiecej ,tylko po innemu.I zadne inmfernalne
        prymitywne zlo nie przeniknelo i nie wroslo w ten narod.twoje osobiste blizny
        i ciezkie warunki zycia ,nie rozlewaj na ocene spoleczenstwa.I osobiscie jest
        mi przykro to pisac ,ale za grosz ci nie wierze w te martyrologiczne
        zapewnienia o noszeniu krzyza" ktory musisz niesc do konca" zaczeles rzeczowo a
        skonczyles jak egzaltowany bigot z parafii.te rany i kompleksy ,to utworzyly
        ci sie na tej zapyzialej amerykanskiej prowincji.jeszcze sie kurcze
        doczekam ,ze Swiatlo beda beatyfikowac za cierpienia i rany. takich jak ty sa
        masy i jakos nie wpadaja w egzaltacje i samouzalanie sie nad soba.
        • chris-joe Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:22
          don, you're the BEST :)
          • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:32
            CJ,mam sie zarumienic? Naleze do tych ,ktorzy sie nie rumienia,tak ten model
            zbudowali:)) kazdy ma jakiegos joba.Wyrozumialosc nie powinna zawierac falszu.
            jak mam cos do powiedzenia ,to mowie lub milcze ,by nie klamac wg zasad PP.
            • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:41
              Nigdy sie nie balem mundurow,wyroslem wsrod mundurow ,sam jakis czas nosilem.
              Ale wiadomo.ze mundur wzbudza paniczny lek wsrod spoleczenstw ujarzmianych
              za pomoca brutalnej sily odzianej w mundur ,lub bezdusznych urzednikow w
              mundurach.Typowym przykladem jest Rosja.prawie kazda sluzba panstwowa ma
              imponujacy mundur.Np prokurator generalny wyglada jak admiral lub operetkowy
              dyktator.Postrachem ukrainskiej i bialoruskiej wsi byli przed wojna polscy
              policjanci,majacy imponujace mundury i czapki z daszkiem okutym metalem.To
              zapewne sa przemyslane efekty psychologiczne.Zreszta czlowiek po odziamiu
              munduru tez sie zmienia.
              • chris-joe Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:49
                no tak, ale ja munduru nigdy nie nosilem, dojrzewalem zas w okolicach stanu
                wojennego, gdy ty juz podszczypywales rubaszne erefenowskie i szwedzkie barmanki
                :) Do dzis zapach gazu lzawiacego powoduje, ze ...lzawie.
            • bella-donna Re: niby taki "mundry" i "ucony"... 27.01.05, 00:24
              don2 napisał:

              > CJ,mam sie zarumienic? Naleze do tych ,ktorzy sie nie rumienia,tak ten model
              > zbudowali:)) kazdy ma jakiegos joba.Wyrozumialosc nie powinna zawierac
              falszu. jak mam cos do powiedzenia ,to mowie lub milcze ,by nie klamac wg zasad

              Ty go po prostu WYSMIALES, dziwie sie, ze tego nie potrafisz rozroznic
          • swiatlo Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:38
            które właśnie tutaj wyszło: otwórz się na chwilę, to ci dokopią.
            • chris-joe Re: Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:45
              "na chwile"? Alez Swiatlo, ty tutaj konsekwentnie i systematycznie kwilisz nad
              swym "dorastaniem w slumsach" i w dickensowskich szkolach. A reszta tu obecnych
              to co? Wszyscy dorastali w dzielnicach rzadowych ze sklepami za zielonymi
              firankami? Polska lat 60 byla nedzna, obskurna i glupia jak okiem siegnac.
              Twoj los naprawde nie byl szczegolnie okrutny.
              • swiatlo Re: Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:48
                Fałszywy jesteś. Dla taniego poklasku nie cofniesz się przed niczym.
                Nie bawi mnie już ta karczma.
            • don2 Re: Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:47
              Swiatlo ,czy ty czasami chlopie nie przesadzasz? do dokopania to jeszcze daleko!
              To nie ma nic wspolnego z PRL .To moje zdanie na temat twojego opisu faktow
              niezaprzeczalnych.Tylko twoja interpretacja wg mnie nie jest adekwatna do
              genezy.To cos jak bys zwalil produkcje bimbru na wojne.
              • don2 Re: Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:48
                firanki byly zolte
                • don2 Re: Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:54
                  Okrutny los Swiatlo: daj Boze wielu taki okrutny los! Uczyl sie,studia itd.
                  potem zabral dupe w troki i wyjechal.Ani nie umarl z glodu ani w wiezieniu nie
                  siedzial.I nie wazne jak mu sie to udalo.faktem jest,ze dzielil warunki z
                  milionami.Bo tak bylo w PRL.
                  • don2 Re: Jeszcze jedno PRL-owskie zło 26.01.05, 18:58
                    UUUUUU swiatlo ty sexmaniaku !!!! A odkryj sie na te inne epizody zycia co?
      • chris-joe Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:21
        Wiele wymienionych tu przez Swiatlo wspomnien ma takze wielu Kanadyjczykow i
        innych Holendrow. Traktowanie uczniow jak zwierzat i odwrotnie czesto bywalo
        cecha epoki, niezaleznie od polozenia geopolitycznego. To prawda, zmiany
        zaczely tam nastepowac wczesniej, niz w PL. (co jest takze zasluga swobodnie
        tam funkcjonujacych "ultralewicowych" organizacji feministycznych, obrony
        zwierzat, srodowiska itp.)
        Ja przez dlugi czas musialem sie leczyc z leku przed mundurem i z wiary w
        absolutna wladze byle urzedasa.
        Do dzis jednak nie licze wydawanej mi reszty i daje zbyt duze napiwki- taki
        polski panski gest.
        • chris-joe Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 18:27
          BTW, ow lek przed mundurem i wiara w omnipetencje urzedasow ozyly tu w Quebecu-
          sa po temu przyczyny.
          • chris-joe ps. 26.01.05, 18:29
            acha, no i nigdy i nigdzie tak sie nie balem mundurow, jak w dzisiejszych US of A.
    • basia553 dziwne lenki 26.01.05, 18:33
      tak, mam dziwne leki (lenki). W Polsce ostatnich lat zdarzylo mi sie dwa razy
      cos takiego: raz zawiozla mnie taksöwka na tyly Senatu, gdzie bylam z kims z
      Senatu umöwiona. Wysiadlam, ide uliczka taka mila, sielankowa, parkowa,
      nagle wola za mna taksöwkarz. zesztywnialam ze strachu, mialam uczucie, ze
      zaraz mnie aresztuja czycos. A tu sie okazalo, ze zapomnialam w taksöwce gazete.
      Drugi traz: siedzimy w kawiarence na tarasie z siostra. W koncu wstalysmy i
      odchodzimy i po paru krokach ktos za nami wola. Znowu zesztywnialam ze strachu,
      ale sie okazalo ze tam tez cos zapomnialam na krzeselku. Skad ten lek? Tyle sie
      nasluchalo o röznych takich co nie wröcili, ktörzy byli narazeni na przykre
      spotkania itd. Ten lek snil mi sie wielokrotnie, ale nic nie bylo tak straszne,
      jak te sekundy w Polsce.
      • chris-joe Re: dziwne lenki 26.01.05, 18:40
        ach, baska o tych lekach i snach przedpowrotnych kiedys juz mowilismy. Wyobraz
        sobie, jak sie czulem, gdy przy pierwszym powrocie do PL w roku 1990 na Okeciu,
        gdy pokazalem swoj paszport, mundurowiec go zatrzymal i kazal odejsc na bok i
        poczekac, az obsluzy on cale reszte przyjezdnych. Po jakichs 40 minutach
        dopiero szczeknal, bym sie zblizyl i zadawal mi mnostwo dziwnych pytan wertujac
        stosy papierkow, odnosnikow, zalacznikow itp.... nim oddal mi moj moj paszport.
    • xurek Jezusmaryja :)))! 26.01.05, 19:17
      ale sie ten watek ocielil! Pol godziny mnie tu nie bylo a on sie ponadpodwoil!
      Ide czytac.

      Xurek
      • xurek Komentarze 26.01.05, 19:35
        Chyba jednak nie ma tak wiele tych „wspolnych blizn“. Gdybym miala opisac moje
        dziecinstwo / moja mlodosc, to opis ten przedstawialby inny swiat niz ten
        Swiatla. Gdybym zas miala opisac miejsce, gdzie mieszkalam przez tydzien w
        Paryzu, to bylby bardzo podobny...

        Strachu przed uniformem tez nie mam zadnego – wrecz przeciwnie, uniform budzi
        we mnie zaufanie. Dlaczego? Nie wiem, ale nawet tureckie czy nigeryjskie
        uniformy zza skierowanej we mnie broni (sie nie znam, wiec nie napisze ze to
        MP, coby Don sie nie przyczepil :)) nie byly w stanie go zachwiac.

        Sny takie jak Basine i CJ mialam przez pare lat, az do momentu pierwszych wizyt
        w Polsce po wyjedzie. Potem przeszlo. Ale to chyba nie typowo PRL-owskie,
        tylko “uciekinierskie” blizny – moj przyjaciel – Wietnamczyk tak w nocy
        krzyczal przez sen, ze budzilam sie w sasiednim pokoju .

        “Respekt” przed urzednikieme – taaak, to tez mam – wciaz jeszcze mam wrazenie,
        iz kazdy zalatwiajacy pozytywnie moja sprawe urzednik robi mi niesamowita
        przysluge a nie potwierdza przyslugujace mi prawo…. Ale czapki w rekach juz nie
        mietole i nie klaniam sie w pas. Nie ma to, jak nad soba pracowac :))))).

        Xurek
    • basia553 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 19:36
      tak mysle, ze jestem w jakis sposöb uprzywilejowana. Bo przynajmniej w
      dziecinstwie i w mlodosci mialam spoköj. Opowiada mi czasami TZ o swojej
      mlodosci w Lodzi i mysle, ze to nie byla Polska, to bylo gdzies na ksiezycu!
      Gdyby TO Swiatlo przezyl, to by dopiero zaczal opowiadac. Gdybyscie slyszeli o
      tych gwaltach na codzien, o stalych napasciach, o tym jak ludzie wychodzacy
      z wieczornej zmiany musieli placic haracz a i tak mordöw bylo mnöstwo...
      Wlos sie jezy. I czy mozna powiedziec, ze jego blizny som PRL-owskie?
      Przeciez ja tez jestem z tego kraju, ba, nawet wychowalam sie w poprawczaku (no
      dobra, mielismy mieszkanie sluzbowe na terenie zakladu), ale o czyms takim
      nie slyszalam.
      • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 21:10
        Z calym szacunkiem,ale zaraz szlag mnie trafi !!! Czytajac niektore wpisy mozna
        odniesc wrazenie ,ze zyliscie w jakims panstwie koszmarnym.gdzie albo lopatami
        bili konie albo gwalcili i jeszcze kazali sobie za to placic.znaczy wasze
        zycie w PRL ,jawi wam sie jak jakis koszmar,nieomalze w stylu KC-tu? jestem
        cholernie ciekaw jak ten koszmar mozna bylo przezyc? jak ten narod mogl
        zyc,tworzyc.odpoczywac ,nakrecac komedie,byc nawet swego rodzaju na topie w
        sportach.jak mimo wszystko lataly pelne samoloty do USA i gdzie tam tylko.
        jak mogly byc zapchane plaze nad baltykiem i morzem Czarnym.jacy to ludzie z
        z bagna zdobywali Himalaje.jak to bylo .Tylko uprzejmie prosze nie opowiadac o
        uprzywilejowanych partyjnych itp podobne banaly.Bylo szaro ale i kolorowo.Byli
        biedni ale i od cholery bogatych.Byly festiwale filmow sowie ckich ,ale i z
        wszystkich demoludow miwliscie najbardziej otwarty dostep do europejskich i
        swiatowych aktualnosci.Byla partyjna kontrola ale i byla opozycja.Bylo czasami
        nedznie ,ale wesela na wioskach trwaly po kilka dni.raz piszecie o zupelnie
        ciekawym zyciu jakie mieliscie w PRL,drugi raz znowu koszmarne sny was
        przesladuja.W porownaniu do ruskich i albanczykow ,zyliscie w bajkowym luksusie
        A co chcecie porownac sie do USA lub Anglii? Wtedy?przypomne ,ze w Anglii po
        wojnie byly kartki zywnosciowe,w polsce byly pozniej.I tak jak na kraj pod
        butem siermieznej ciemnej i dyktatorskiej parii nie bylo tak tragicznie.
        A ten wasz wysublimowany intelektualizm i szerokie horyzonty ,to
        co ,nabyliscie juz po wyjezdzie z kraju? zadziwiajaca zdolnosc i szybkosc !!
        kameleony intelektualne .Co prawda to prawda !jezeli mowimy juz o warunkach
        zycia to uwazacie ,ze Bronx itp slumsy ,byly przyjemniejsze od robotniczych
        dzielnic w PRL-u ? Bo nauczyciekla byla idiotka i w szkole burdel-tzn ,ze cala
        polska byla taka? prowincja byla rozna,ale nie popadajmy w jakis stan
        oszolomienia.
        • ani-ta Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 21:37
          don,czepiasz sie... a przeciez sam tytul watku narzucil jakby ton postow:)

          napisze nie na temat:

          co mam dzieki PRL-owi?:
          - zycie;) chociaz... moze to dar generalnie kiepskiej antykoncepcji lat 70tych:)
          - szacunek do... rzeczy:) tak... pamietam kolejki, kartki i moje potwornie
          szybkie wyrastanie z ubran:) ale tez pamietam... stanie w kolejkach... jako
          niezla zabawe!:)))
          - szacunek do jedzenia... chociaz nie, tego nauczyla mnie babcia...
          majaca "ciekawsze" doswiadczenia niz PRL:)
          - wyksztalcenie!:)
          - niewyparzony jezyk... bo szybko zrozumialam, ze lepiej szokowac niz wcale nie
          zostac zauwazonym:P

          czego mi brak w porownaniu z rowiesnikami "ze swiata"?:
          - nie wiem... moze mozliwosci? a moze "tylko" mam inne priorytety?:)

          czego zazdroszcze studentom?:
          - asertywnosci, ktorej ja musialam sie uczyc... a oni maja naturalnie
          wpojona... ale to juz fakt wczesniej opisanej zmiany "hodowli" dzieci:)

          czyli - ja dziecko PRLu, z jego tragiczna koncowa faza... generalnie mam sie
          dobrze:)
          a Demolka jak do tej pory jeszcze nigdy nie uslyszala... ze "ja w jej wieku...
          to...:)))))) chociaz moze i na to przyjdzie czas? przeciez pod kazdym wzgledem
          ma lepiej!:))))


          z jednym zdaniem xurkowym sie absolutnie zgadzam... nie umiem i chyba w zyciu
          sie nie naucze zawyzac swoich kwalifikacji... a moze ja je tylko subiektywnie
          zanizam?:)

          a.:))))))
          • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 22:05
            Absolutnie sie nie czepiam.ty urodzona w czasach,gdy najgorszy koszmar PRL-u
            juz sie zmienil w jakis sztuczny okres i zadowolenia i beznadziejnosci.I mowie
            o obiektywnym spojrzeniu i okresleniu ,co jest blizna i jakie sa podstawy do
            takich lub innych ocen.Mozna i tak to potraktowac jak oslawiony w swoim czasie
            wariat( poczatek 90-tych) On koniecznie domagal sie moznosci uniewaznienia
            swojego dyplomu wyz.uczelni,gdyz byl wydany przez nieprawowita wladze.I jak
            tylko zaczyna sie rozmowa o PRL-u to natychmiast pada standardowe " kolejki"
            Juz nic gorszego nie bylo? Tzn . nie bylo tak zle :))))))))))
            • ani-ta Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 22:37
              odpisalam ci natychmiast.
              przemyslalam.
              skasowalam:)
              tak:) kolejki - synonim brakow wszelakich:) tak to bede zawsze pamietala.

              wykasowalam, to czego nie chce publicznie wyjawiac... bo chyba mimo wszystko
              jeszcze zbyt wczesnie. nie sa to blizny. nie ma po tym traumy. ale chyba jest
              swiadomosc, ze obciazona "totalnie zakrecona rodzina" musialam wiedziec z kim i
              o czym rozmawiac, czym sie chwalic, a o czym milczec (zwlaszcza milczec) -
              chocby proporcje byly kompletnie odwrocone. to jest to czego bym chciala
              Demolce zaoszczedzic... nigdy wiecej wielkich tajemnic, o ktorych TRZEBA
              pamietac.

              a.:)

              • chris-joe A Swiatlo 26.01.05, 22:54
                sie jeszcze nie udobruchal?
                Swiatlo! You know that I love you!
                • ani-ta Re: A Swiatlo 26.01.05, 22:56
                  ja tez kocham swiatlo!;)
                  tego swiatlo!;)

                  a.;)
                  • don2 Re: A Swiatlo 26.01.05, 23:05
                    aj low u 2 - kuzden je innaki i kuzden ma innakom dusze.god blez ju & halleluja
                    • ani-ta zrozumialam!!!... po namysle;)))))) ntxt 26.01.05, 23:27
                      • ani-ta aaa... to do swiatly bylo!:)))))ntxt 26.01.05, 23:31
              • don2 Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 22:57
                tak jest mieszkancy Polski.ja natomiast pisze o " bliznach" ludzi
                wyjechanych,ktore to tak i blizny jak i czas zatrzymal sie z momentem wyjechania
                I syndrom rybaka zagoscil w duszach.I wspominajac swe lata w PRL,patrza na to
                z perspektywy czasu i miejsca pobytu.I kopniecie w dupe przez jakiegos durnego
                sasiada z biegiem lat zamienia sie w maltretowanie. Itd.realne i prawdziwe
                skrzywienia jak mysle sa minimalne i zwiazane glownie z zalem ,ze nie mielismy
                tak zawsze jak mamy teraz.I co tu rozpaczac lub chodzic z uczuciem martyra
                ludzkosci ,gdy wiekszosc z nas odwiedza te swoje miejsca martyrologi i
                odrazajacych warunkow z przyjemnoscia i sentymentem,badz to rodzinnego
                charakeru badz z zupelnie trywialnych powodow.miejsc znienawidzonych,ktore
                zadaly nam rany i pozostawily skrzywienia i blizny unika sie ,nie bedac
                zmuszonym. Uprasza sie o odrobine uczciwosci i obiektywnosci. Amen.
              • jan.kran Re: Blizny po PRL-u? 26.01.05, 23:10
                Moja najwieksza blizna po PRL-u jest gorycz. Ze nie moglam sie zrealizowac, ze
                musialam wyemigrowac co spowodowalo ze moje stosunki z Rodzina nie sa takie
                jakbym sobie zyczyla.
                Czas i odleglosc robia swoje i emigracja miala wplyw na moje zycie.
                Siedem lat nie moglam pojechac do PL i to jest czas ktorego mi brakuje w
                kontaktach z Krajem i z Rodzina.

                Ale plusow bylo tez sporo:-)))
                Przede wszystkim moglam studiowac wesolo i beztrosko cos zupelnie bez sensu ,
                ale dajace mi duzo radosci.
                Nie musialam zastanawiac sie ile moje studia beda warte jak je ukoncze , bo w
                zasadzie wiekszosc studiow byla warta niewiele.
                W sensie ekonomicznym.

                Dostep do dobr intelektualnych typu ksiazka, film plyta byl utrudniony. I przez
                to radosc z uzyskania tego dobra tym wieksza.

                Teraz nie jest problemem zobaczyc w PL dziela kina swiatowego w minute po
                premierze. Za moich czasow zdobycie karnetu na "Konfrontacje " graniczylo z
                cudem , ale tez przezycie zobaczenia niedostepnych filmow bylo ogromne.

                Ksiazki zdobywalo sie jakims skomplikowanym sposobem , ale w ciagu kilku lat
                mimo tego , ze spora czesc papieru w PRL pochlanialy jakies koszmarne cegly to
                i tak przelecialm wiekszosc lit.swiat.

                Tak , ze blizny owszem mam ale nie moge powiedziec zeby czas PRL przejawial mi
                sie jedynie jako pasmo nieszczesc i szarosci.

                Ale mam jedna blizne po PRL niezagojona.
                Rok Studim Wojskowego.
                Kran.



                • chris-joe Swiatlo troche potragizowal, 26.01.05, 23:38
                  Kranowa tez na wysokim diapazonie, to czas na poezje. Z "Itaki" Kawafisa:

                  (.........)
                  Zawsze jednak miej w myslach Itake,
                  dotarcie tam jest twoim przeznaczeniem.
                  Lecz w zadnym razie nie skracaj swej podrozy.
                  Lepiej by trwala wiele lat
                  i stary juz bys zakotwiczyl u wyspy.
                  Bogaty we wszystko co zyskales w drodze
                  nie oczekuj, ze da ci bogactwa.

                  Itaka dala ci te piekna podroz,
                  bez niej nie wyruszylbys w droge.
                  Lecz nic wiecej nie moze ci ofiarowac.

                  A jesli biedna ja znajdziesz, Itaka cie nie oszukala.
                  Tak madry jakim sie stales, tak doswiadczony,
                  zrozumiesz juz co znacza Itaki."

                  (tlum. c-j)
                  • jan.kran Re: Itaka. 26.01.05, 23:53
                    Ladne tlumaczenie c-j:-)))

                    Ok , Itaka dala mi te podroz. I duzo dzieki podrozowaniu przezylam
                    Moze wiecej niz gdybym wyrosla w normalnym kraju , mogac wykorzystac swoj
                    potencjal i intelekt a nie musiala tulac sie dwadziescia lat :-)))) po okolicy.

                    Na razie z jednej strony ciesze sie z tego co przezylam w czasie wedrowki i
                    szukam miejsca na zarzucenie kotwicy tylko mi jakos to nie wychodzi.
                    Nie wiem gdzie jest moja Itaka i zadna Penelopa na mnie nie czaka wiec zamiast
                    zajmowac sie tulaczka i diapazonem ide jutro odbic karte w fabryce gdzie
                    troche musze posprzatac:-))
                    I tym prozaicznym konczac pozdrawiam.
                    K. Odyseusz.
                  • don2 Re: Swiatlo troche potragizowal, 26.01.05, 23:54
                    sie domyslilem tlumacza ,zanim przeczytalem
      • bella-donna Re: Blizny po PRL-u? 27.01.05, 01:11
        basia553 napisała:

        >Opowiada mi czasami TZ o swojej
        > mlodosci w Lodzi i ..
        >Gdybyscie slyszeli o tych gwaltach na codzien, o stalych napasciach, o tym jak
        >wychodzacy z wieczornej zmiany musieli placic haracz a i tak mordöw bylo
        >mnöstwo...

        a o jakim okresie ten TZ opowiada ?

        Ps. Nie daj sie nabrac
    • bella-donna Re: inwalidzi.. 27.01.05, 01:00
      nigdy nie zapomne wrazenia, jakie na mnie zrobili inwalidzi na zachodzie,
      wszedzie ich bylo pelno i o dziwo, nikomu nie przeszkadzali, nikt sie ich nie
      wstydzil, mieli usmiechniete twarze i pewnosc siebie, pomimo nieszczecia
      jakie ich dotknelo. Ci ludzie normalnie mogli egzystowac w spoleczenstwie, ale
      tu wszystko co sie budowalo/-uje to z mysla rowniez wlasnie o nich.

      Jak w PRL ich zycie wygladalo, kazdy chyba z was pamieta/wie. Nie wiem , czy
      cos sie juz zmienilo, czy czekaja az EU wprowadzi nowe rules.
    • basia553 Donie, 27.01.05, 08:44
      nie przesadzaj z gromieniem za zle wspomnienia. Möwiac o wspomnieniach TZ
      pisalam przeciez, ze ja takich strasznych wspomnien nie mam, ze kazdy zyl w
      innym srodowisku i jeden stykal sie z okropnosciami, inny nie. Ja o brakach w
      moim dziecinstwie dowiedzialam sie doipiero znacznie pözniej. Jako dziecko
      zylam beztrosko i milo, nie wiedzac wogöle co sie dzieje woköl nas. Mialam
      szczescie urodzic sie w innej czesci Polski jak np möj TZ. Czy jego opowiesci o
      budowie Huty Katowice - toz to koszmar, ktörego nikt z Was nie moze sobie
      wyobrazic. To byla PRL i jej sluzba dla ZSSR. Nie chce sie rozwodzic na te
      tematy, chce tylko jeszcze raz podkreslic: moje leki i koszmary senne
      spowodowane sa tym, czego dowiedzialam sie juz PO wyjezdzie z Polski,
      spowodowane lekiem, ktörego zrödlem jakby nie bylo byl nielegalny wyjazd z
      Polski. Potrafie jak najbardziej docenic fakt, ze na biezaco ogladalam i filmy
      nowej wloskiej fali i amerykanskie. Ale pozwöl ludziom miec ich wlasne
      wspomnienia.
      • don2 ReBasiu 27.01.05, 11:41
        cos Tobie sie pomylilo.Nikomu nic nie zabraniam.Wspomnien nie mozna zabronic.
        Nie jestem nikim ,ktory cokolwiek moze zabraniac.I czemu pisze tak a nie
        innaczej,juz wyjasnialem.PS.TZ moze by tak popisal sie swoimi wspomneniami z
        PRL-u,na naszym forum jest i miejsce dla niego.Chetnie poczytam te okropienstwa.
      • lalka_01 Re: Donie, 27.01.05, 12:16
        ja tam nie zbraniam nikomu wspomnien z piwnicznej izby. Stopien ich
        prawdziwosci jest sprawa li tylko sumienia i poczucia smaku autora. Ale te
        wnioski o okrucienstwie PRL-owskiego spoleczenstwa i braku milosci,
        wspolczucia itp. to juz dla mnie za duzo.
        I to zwierze zarzynane powoli nie daje mi spokoju. Dlaczego powoli? Dlaczego
        Swiatlo przy tym byl? I co to ma wspolnego z PRL? Wszyscy znamy opowiesc o
        pewnej agentce FBI, ktorej wspomnienie placzu zarzynanych owieczek przez lata
        nie dawalo spokoju . W srodku Stanow...Ale to tylko fikcja ;-)
        • don2 Re: Donie, 27.01.05, 12:40
          Bo widzisz lalka,jak to zauwazyl CJ,niektorzy sie rozczulili :)))))))))))))
          • lucja7 Jakby to powiedziec... 27.01.05, 17:47
            Wydaje mi sie ze istnienie PRelu pozwala wielu ludziom usprawiedliwic swoje
            niedolestwo.
            Byly przeciez w PRelu fortuny zrobione na bazie kapitalistycznego abecadla.
            Nalezalo umiec to uzywac.
            Ale to ze bylo wyrownanie w dol, ze umniejszamy swa wartosc jest dla mnie
            nieprawda.
            Niezaleznie od politycznych doktryn, Polacy maja tendencje raczej do
            powiekszania swych zaslug. A nieznajomosc tego co sie robi za granica (tez
            wbrew utartej opinii) powoduje ze Polacy sa czesto zawiedzeni w konfrontacji na
            rynku pracy, co uwazaja za krzywde.

            O krzywdach moga mowic ludzie ktorzy rzeczywiscie spotkali sie z aktem
            niesprawiedliwosci: zakatowanie ojca przez bydlecego politruka, niedopuszczenie
            do studiow wyzszych dziecka "bogatego" kulaka, wypieprzenie rasistowskie z
            katedr wyzszych uczelni kadr naukowych i mnostwo jeszcze innych przykladow.

            No ale ze ktos rznal swinie, przepraszam za wyrazenie, ale to uwlacza moralnej
            odpowiedzialnosci kazdego z nas.

            lucja
            • don2 Re: Jakby to powiedziec... 27.01.05, 17:52
              Ano wlasnie tak ,jak powiedziane-Lucjo wg mnie masz racje.
              • lucja7 Re: Jakby to powiedziec... 27.01.05, 18:29
                No bo jeszcze moznaby mowic o tzw moralnosci. Ze np PRL bylo "niemoralne".
                Pokazcie mi na tej ziemi jedno, jedyne miejsce gdzie "moralnosc" bezosobowa
                reguluje zycie grup spolecznych.
                W koncu zawsze ktos komus jakas moralnosc narzuca.

                lucja
                • jutka1 Re: Jakby to powiedziec... 27.01.05, 18:59
                  Czytalam ten watek uwaznie. Nie pisalam, bo chcialam pomyslec najpierw.

                  W PRL-u spedzilam 23 czy 24 lata. Podstawowka, liceum, pierwsze studia, dyplom, tydzien po
                  otrzymaniu dyplomu "na wakacje do kuzynki" do Stanow.. Tyle mnie widzieli.
                  Czy bylo mi zle?
                  Jakby mi bylo dobrze, nie wyjechalabym.

                  Z drugiej strony, nie mam koszmarnych wspomnien. Zwykle zycie w malym miescie w rodzinie
                  tzw. inteligenckiej, rodzice pracowali jako inzynierowie, zarabiali ok choc nie krocie, nie byli w
                  partii, do zoltych firanek dostepu nie mialam, ale jakos sie zylo.
                  Duzo ksiazek, przyjaciele, prywatki, klotnie z rodzicami typu "o ktorej masz byc wieczorem w
                  domu", bunty i chimery, pierwsza milosc, druga, trzecia.

                  Najlepiej wspominam okres studiow w Warszawie: pierwsze 2 lata wynajmowalam kawalerke
                  przy Rondzie (wtedy) Marchlewskiego i Swietokrzyskiej (z telefonem!!:-) - wynajem oplacalam
                  czesciowo lekcjami angielskiego dla dzieci wlascicieli (teraz juz "cioci i wujka"), reszte placilam
                  piniondzem. Piniondz bral sie od rodzicow, i caly szedl na czynsz. Rodzice nie wiedzieli, ile
                  naprawde place, a ja na tzw. zycie i wydatki zarabialam korepetycjami i tlumaczeniami. Zycie
                  towarzyskie kwitlo. Na roku mialam swietnych ludzi. Nauczylam sie wartosci pracy i pieniedzy
                  (tak tak, w PRLu).

                  W kolejkach nie stalam pryncypialnie, i byl rok, kiedy zywilam sie bialym serem, jajkami, zupa z
                  brukselki etc. - wszystkim, na co nie bylo kartek i po co nie bylo kolejek.

                  Owszem, bylam ciagana na esbecje, ale martyrologii z tego robic nigdy nie chcialam. O azyl w
                  US tez nie poprosilam, bo bardziej represjonowani zaslugiwali na to.

                  W Stanach nie mialam problemow z aklimatyzacja, studiowalam, potem skonczylam drugie
                  studia. Pracowalam. Zylam normalnie, w miare.

                  Chyba wiec zadnych blizn po PRL-u nie mam oprocz blizny po wyrostku. Ale zdaje sobie
                  sprawe, ze mialam w zyciu szczescie.
                  • ertes :)))))))))))) 27.01.05, 19:36
                    hehe ja podsumowalem na swoj prostacko chamski sposob :)))

            • bella-donna Re: Jakby to powiedziec... 28.01.05, 00:56
              lucja7 napisała:
              > O krzywdach moga mowic ludzie ktorzy rzeczywiscie spotkali sie z aktem
              > niesprawiedliwosci: zakatowanie ojca przez bydlecego politruka,
              >niedopuszczenie do studiow wyzszych dziecka "bogatego" kulaka, wypieprzenie
              >rasistowskie z katedr wyzszych uczelni kadr naukowych i mnostwo jeszcze innych
              >przykladow.

              UUUUffff...kamien spadl mi z serca, ZAKWALIFIKOWALAM sie.
              Czy to znaczy ze moge sobie do woli ponarzekac i nikt mi
              zlego slowa nie powie ?

              Bardzo smieszni i maluczcy jestescie w tych swoich osadach.
              • lalka_01 narzekaj 28.01.05, 10:46
                a czy nie powie to sie jeszcze zobaczy ;-)
                • don2 Re: narzekaj 28.01.05, 12:30
                  Ciezko,bardzo ciezko ,jest rannemu powiedziec ,ze nic mu nie jest.Jak powiedziec
                  czlowiekowi odslaniajacemu z ostroznoscia miejsce na ciele ,ze nie ma tam
                  zadnej blizny.Popatrzy i powie: jezeli to nie blizna,to mam blizne w innym
                  miejscu.Blizna musi byc obowiazkowo !kazdy z emigrantow majacych o sobie dobre
                  mniemanie,oczytany,osluchany w wieku odpowiednim do nalozenia
                  wlosiennicy,posypania glowy popiolem i na ten popiol nalozywszy korone meczenska
                  gotow jest ,stanac w szeregach kombatantow i ofiar walki z okrutnym ustrojem.
                  A juz co najmniej byc swiadkiem koronnym przesladowan !!!
                  I nijak sie przyznac,ze najczesciej zyl normalnym zyciem w warunkach w jakich
                  zylo 38 mil. wspolobywateli.I co za sztuka sie przyznac ,ze prawie wszyscy
                  wybrali opuszczenie kraju z bardzo trywialnego pedu do poprawienia sobie
                  materialnej strony zycia.Podobnie jak inni na tym padole
                  placzu,afrykanczycy,arabowie,az jaci,europejczycy.A nawet postawilbym ich w
                  jednym szeregu z obywatelami bogatych krajow i cieszacych sie swoboda.Masy
                  Niemcow ,Francuzow,Anglikow,zawsze emigrowaly w poszukiwaniu lepszego bytu.
                  Nic w tym dziwnego ,nienormalnego lub bohaterskiego.ta czesc ,ktora opuscila
                  swoj kraj z innych powodow jest nikla w porownaniu do calosci.Tyle jest powodow
                  co emigrantow.
                  • lucja7 Re: narzekaj bella 28.01.05, 12:56
                    Bella, walnij tutaj cos powaznego, bo fakt ze te wszystkie tutejsze rany i
                    blizny okazuja sie grymasami rozkapryszonych bachorow :))

                    lucja
                    • don2 Re: narzekaj bella 28.01.05, 13:33
                      ja maluczki,gluptaczek w pokorze oczekuje na natchnione i przepelnione
                      madroscia wszelaka slowa belli.oswiec nas o pani.Drze z niecierpliwosci! nie
                      daj mi czekac za dlugo !
                      • wkrasnicki Re: narzekaj bella 28.01.05, 13:43
                        don2 napisał:

                        ja maluczki,gluptaczek w pokorze oczekuje na natchnione i przepelnione madroscia wszelaka slowa
                        belli.oswiec nas o pani.Drze z niecierpliwosci! nie daj mi czekac za dlugo !
                        ___________________________

                        W oczekiwaniu możesz zacząć np. zapuszczać brodę.
                        Rekord długości w księdze Guinessa masz jak w banku.
                        • don2 Re: narzekaj bella 28.01.05, 14:04
                          E ,tak dlugo? mam nadzieje ,ze obiad zdaze zrobic :))))))))))))))))))))))
                          • wkrasnicki Re: narzekaj bella 28.01.05, 16:00
                            don2 napisał:

                            > E ,tak dlugo? mam nadzieje ,ze obiad zdaze zrobic :))))))))))))))))))))))
                            ____________________________

                            Ładną sztukę mięsa widziałem w okolicach Pułtuska, tylko że ma dopiero dwa tygodnie. Będziesz
                            musiał poczekać. Dopóki się nie odchowa spróbuj pokombinować z kanapkami. Jeśli je podrasować
                            kilkoma piwami, nie jest najgorzej.
                            Wiem co piszę, mam remont kuchni i czekam na guru od gazu.
                            • bella-donna Re: narzekaj bella 29.01.05, 03:41
                              zawiadamiam, ze ze swinia i miesem nic mnie nie laczy
                      • bella-donna Re: narzekaj bella 29.01.05, 03:38
                        don2 napisał:

                        > ja maluczki,gluptaczek w pokorze oczekuje na ...
                        > nie daj mi czekac za dlugo !

                        toooo mi sie zaczyna podobac...Bella niestety pracuje , prosze pana,
                        ale zarabia tez i duuuuuze piniadze (czy dobrze ? ) wiec warto, warto
                  • bella-donna Re: narzekaj 29.01.05, 03:29
                    don2 napisał:

                    >ta czesc ,ktora opuscila swoj kraj z innych powodow jest nikla w porownaniu do
                    >calosci.

                    masz szczescie, ze zostawiles to malutkie okieneczko, jakie by ono
                    nie bylo, ale wazne ze jest.
                • bella-donna Re: nigdy nie narzekam 29.01.05, 03:49
                  powaznie ? najpierw wabik a potem kratki ?
                  przed komisja zlozona z samych marionetek , z Ertesem na czele ?
                  no , moze don stanowi wyjatek, podeszly wiek, do tego emigrant,
                  veteran niemalze.
    • swiatlo Okrucieństwo 27.01.05, 18:56
      No więc okrucieństwo jest częścią natury ludzkiej tak długo pewnie, jak długo
      trwa gatunek ludzki. Nawet w cywilizowanej i humanitarnej Kanadzie czytałem o
      przypadku zagłodzenia dziecka na śmierć przez jego rodziców.
      Chodzi mi jednak o inny jego rodzaj. Chodzi mi o okrucieństwo codzienne,
      powszechne i wszechobecne. O takim, którego nawet już się nie zauważało, bo
      stało się częścią kultury codziennej. O okrucieństwie wobec bezdomnych dzieci
      pałętających się po olicy, o okrucieństwie wobec dzieci wychowujących się w
      melinach pijackich, o okrucieństwie wobec dzieci narkomanów, o okrucieństwie
      wobec wszelkiej formy słabości bądź bezbronności: kalectwo, inny wygląd, inna
      rasa, inna religia, różne nietypowe przypadłości, jak jąkanie, tusza albo
      nieatrakcyjność wizualna. Okrucieństwo gitowców wobec pierwszoklasistów,
      okrucieństwo całej wsi wobec psychicznie nienormalnej osoby, okrucieństwo wobec
      zwierząt, okrucieństwo całych społeczności parafialnych wobec innowierców.
      Mogę tego pisać całe strony, i będą to nie przypadki wymyślone, ale realne
      przykłady z codziennego życia PRL-u. Może w śródmiejskich dzielnicach tego nie
      bywało, ale wystarczyło było wyjść do byle małego miasteczka, na byle ulicę
      robotniczą, na byle wieś. Okrucieństwa każdego wobec każdego, okrucieństwa
      które weszło prawie na trwałe w kulturę narodową.
      Okrucieństwa które w dodatku opierało się na ogromnych i solidnych fundamentach
      globalnej znieczulicy społecznej oraz całkowitej ignorancji prawa.


      • don2 Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:01
        swiatlo,ameryki nie odkrywasz.Czlowiek ,czlowiekowi wilkiem.I znowu napisze
        Polska ,nie byla i nie jest jakims rezerwatem zla !!!! tak jest wszedzie i w
        kazdej formie ustrojowej.
        • swiatlo Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:15
          don2 napisał:

          > swiatlo,ameryki nie odkrywasz.Czlowiek ,czlowiekowi wilkiem.I znowu napisze
          > Polska ,nie byla i nie jest jakims rezerwatem zla !!!! tak jest wszedzie i w
          > kazdej formie ustrojowej.

          Nie umiem ci odpowiedzieć. Przykład PRL-owski jest jedynym jaki znam, bo tylko
          w takim żyłem. Jestem w stanie postawić tezę, że tego rodzaju kultura
          okrucieństwa była obecna w większości krajów Europy Wschodniej.
          Niech socjolodzy czy historycy się zastanawiają na źródłem tego zjawiska.
          Wydaje mi się też że w krajach o wysoce rozwiniętej świadomości społeczeństwa
          obywatelskiego kultura masowego okrucieństwa nie miała miejsca na taką skalę.

          Nie wiem, może CJ ma rację, że odwrót od kultury okrucieństwa nastąpił w wyniku
          zmian społecznych i masowych emancypacji lat 60-tych i 70-tych. W wyniku tych
          ruchów nastąpiło zjawisko uświadamiania i wyczulania społeczeństwa na zło
          wynikające z nietolerancji i znieczulicy. Można się śmiać z propagandy piosenek
          dziecięcych "I love you, you love me", albo "everybody is special", ale być
          może właśnie te piosenki są fundamentem zmiany mentalności człowieka już od
          małego.

          Dodam że zmiany społeczne lat 60-tych o jakich mówię ominęły wschodnią część
          Europy.
      • lalka_01 Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:15
        dziecinstwo i dorastanie przypadaja mi na takie male miasto na scianie
        wschodniej. Moj maz wychowal sie w robotniczej dzielnicy duzego miasta. Mama w
        miescie sredniej wielkosci, ojciec na wsi. W imieniu ich wszystkich mowie Ci
        Swiatlo - pieprzycie z tym okrucienstwem okrutnie. Dokonujac przy okazji gwaltu
        na wlasnych wspomnieniach, jak sadze.
        Ale jesli Ci z tym lepiej.....
        • swiatlo Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:18
          lalka_01 napisała:

          > dziecinstwo i dorastanie przypadaja mi na takie male miasto na scianie
          > wschodniej. Moj maz wychowal sie w robotniczej dzielnicy duzego miasta. Mama
          w
          > miescie sredniej wielkosci, ojciec na wsi. W imieniu ich wszystkich mowie Ci
          > Swiatlo - pieprzycie z tym okrucienstwem okrutnie. Dokonujac przy okazji
          gwaltu
          >
          > na wlasnych wspomnieniach, jak sadze.
          > Ale jesli Ci z tym lepiej.....

          Cieszę się że masz pozytywne doświadczenia. Szanuję także twoje inne zdanie i
          nie nazywam twojego zdania "pieprzeniem". Pozostaję jednak przy swoim własnym
          zdaniu i proszę cię o zastosowanie się do zasady szanowania cudzej opini.

          • lalka_01 Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:25
            alez nazywaj sobie jak chcesz to co ja pisze. Ja pozwole sobie pozostac przy
            wlasnym slownictwie; przynajmniej tak dlugo, jak dlugo nie urazi to uszu
            sz.adm.
            Pozdrawiam Cie jak zwykle bardzo serdecznie.
            • ertes Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:32
              Pokrzywdzeni z bliznami z Bozej laski.
              Mozna skonac ze smiechu czytajac te bzdury o pokrzywdzeniu... i te opowiesci z
              1000 i 2-ch nocy...

              • don2 Re: Okrucieństwo 27.01.05, 19:46
                Swiatlo,to jest latwe.Znalazles sie w USA i na prowincji.Widzisz tylko to co
                masz wkolo,nie odwiedzajac wiekszych aglomeracji nie masz mozliwosci zobaczyc
                innego zycia.Pamietasz z Polski chlopa ,ktory maltretowal konia.I tego nie
                masz teraz-bo jak to ma byc,bedzie napieprzal lopata po traktorze? A jak ma
                swinie zabijac? zabronione,to robia fachowcy w rzezni.
                • lucja7 Swinia poza prawem 28.01.05, 10:41
                  Zarzynanie pokatne swin w PRL tez bylo zabronione.Wiec?

                  lucja
                  • lucja7 Re: Swinia poza prawem 28.01.05, 10:45
                    Ja dostalam dwojke w szkole podstawowej.
                    Blizna ciagle otwarta.
                    Na szczescie rezym sie zmienil, wiec teraz mowie ze z rosyjskiego (oczywiscie).

                    lucja
    • bella-donna Re: Blizny po PRL-u? 29.01.05, 03:52
      eeeh, zupelnie niepotrzebnie weszlam na taki watek,
      wspomnienia niepotrzebnie wrocily, czy juz nigdy nie bedzie
      mozna sie ich pozbyc ?
      • lucja7 Przypominamy ci 29.01.05, 11:40
        Przypominamy ci twoje zycie?
        Tym lepiej dla ciebie!

        lucja
      • don2 Re: Blizny po PRL-u? 31.01.05, 15:30
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2521491.html
        • basia553 o rany! Ale wstyd!! ntxt 31.01.05, 15:36
          • wkrasnicki Ranking 31.01.05, 17:39
            W krainie ślepców jednooki jest królem.
            Dotyczy obu dżentelmenów.
            • don2 Re: Ranking 31.01.05, 17:41
              vox populi !
              • lucja7 Re: Ranking 31.01.05, 20:11
                vox jak vox, ale jaki populi !!!!

                lucja :))
    • aksiegowy po PRL-u? 01.02.05, 02:48
      Bez blizn :-))
      Ale PRL jest zywy i ma sie dobrze.
      Kilka dni temu wyslalem przesylke do PL do Rodzicow.
      Jak nalezy wypelnilem wartosc - $320
      Telefon od rodzicow w srodku ich nocy. Dzwonili do nich, pytaja sie o numer
      ich firmy, chca cos (urzednicy) i nie bardzo potrafia powiedziec co i dlaczego.
      Strasza duzym clem i rzadaja dokumentow. Co robic.
      Zadzwonilem do UPS w PL i sie grzecznie pytam co sie dzieje.
      Pani mi mowi ze paczka na handel z Firmy i ze trzeba clo palcic.
      Ja - nie z firmy tylko prywatnie a wyslal mi ja moj mail room.
      Pani - Aha nie trzeba krecic ale jak pan prywatnie to po co pan tyle pisze.
      prosze przeslac mi email ze wartosc jest 200 to rodzice mniejsze clo zaplaca.
      Ale trzeba tez wyslac 2 dokumenty do nas. mosimy miec orginaly.
      Ja (przerazony) - to maja wyslac do was swoj dowod osobisty?
      Pani - Nie dowod a dokumenty takie dwa druczki.
      (na marginesie pytaja sie o Pesel i imie panienskie)
      Ja - a nie da sie tego inaczej moze ja moge to clo zaplacic?
      Pani - nich pan zadzwoni do waszego UPS i zobaczy co panu powiedza
      Nasz USA UPS - Co oni od ciebie chca dobry czlowieku paczka wyslana as Free
      Homiclile czyli wszytkie oplaty razem z clem bedzie placil nadawca Czyli moja
      Firma (a oni z koleji mnie juz obciaza sami). Ta paczka powinna byc
      dostarczona dzisiaj rano. Bedziemy interweniowali. Przepraszamy bardzo
      Ja dzonie do PL i tlumacze pani co i jak.
      Pani - Oni nam tu nie beda mowili co my mamy robic. Maja byc dokumenty i juz.
      UPS USA -Przpraszamy raz jeszcze, ciagle nie mamy odpowiedzi z PL. ale oni
      umiescili note ze pan odmawia zaplacenia cla.
      Ja - ja chce to clo zaplacic. Tylko oni (PL) tego cla nie chce odemnie przyjac
      tylko chce moich starych rodzicow ciagac po notariatach.
      UPS USA - Rozumiem jutro wsztko sie wyjasni - Oni tam pracuja tylko na jedna
      zmiane. Jutro zadzwonimy i powiemy jak to zostaniezalatwione.

      CDN

      PRL zyje i ma sie dobrze. Maja swoje widzimisie i jakies tam przepisy ciagle
      nic sie nie licza. Bo to przeciez trzeba miec te dwa druki wypelnione i
      potwierdzone przez notariusza by wziasc $50 cla i dac ludziom swiety spokoj.

      AK

      • ertes Re: po PRL-u? 01.02.05, 03:02
        Ciesz sie ze nikt tej paczki nie ukradl a nie narzekasz na jakas biurokracje ;)
        • starypierdola A poza tym ... 01.02.05, 07:56
          ... to w Polsce teraz tak dobrze ze to rodzice Tobie maja paczki przysylac a
          nie odwrotnie. Dla tego taki problem: pocztowcy nie moga sie nadziwic czemu
          ktos posyla paczki w zla strone!

          SP
          • don2 Re: A poza tym ... 01.02.05, 12:45
            Oczywiscie ze w PL ,sa takie przepisy,tylko nikt nie moze sobie
            przypomniec ,jakie i kto je wydal i kiedy.pani sama sobie to wymyslila ,bo jej
            sie nudzi.nalezy posylac forse ,w PL i tak mozna wszystko kupic i taniej.No
            chyba ,ze to specjalne rzeczy.jak do dzis,robiac biznes z PL ,nie bylo rzeczy
            ,ktorej bym nie znalazl .Lub producenta.zadziwiajace,ale to prawda.jakosc dobra
            lub bardzo dobra.Oczywiscie maja problemy z biurokracja i nieznajomoscia EU
            przepisow.ostatnio taka pani z firmy X,dzwonila ,ze komputer jej odrzuca moje
            dane,gdyz numer vat musi miec 12 znakow.To kazalem jej policzyc-doliczyla sie
            te 12.Widocznie marna w arytmetyce.Trzeba stwierdzic ,ze widac " swiatlo w
            tunelu" wewnetrzne przepisy skarbowe itp maja zupelnie postawione na glowie.I
            to ta blizna po PRL.Ale miejmy nadzieje ,ze i to zniknie.
    • xurek Re: Blizny po PRL-u? 01.02.05, 13:54
      Lucja z Donem zjechali towarzystwo, Lalka zdzielila dogorywajacych ostatnim
      kopniakiem i jak widze juz nikt sie o bliznach nie odwazy. No to ja pare dla
      rownowagi i z nudow dodam ))))))))

      Jakby nie ten PRL to nie musialabym nosic lata cale okularow – telewizorkow z
      szklami grubymi jak dno od butelki – odbiolo sie pot-for-nie na moim poczuciu
      wlasnej wartosci
      - butow Relaksow sraczkowatego koloru nie wybacze komunie NIGDY!!!!!!!!!
      - dwoch lat z b. Ograniczonym dostepem do produktow miesnych tez nie wybacze
      - od snow o serku topionym budze sie do dzis zlana potem
      - tylko cudem nie nabawilam sie zylakow od stania w kolejkach – nogi bola mnie
      jednak do dzisiaj

      A teraz sie zegnam, bo kapitalistyczny ciemiezca wraca i musze udawac, ze cos
      robie, skoro mi placa :))))))))))))

      Xurek
      • don2 Re: Blizny po PRL-u? 01.02.05, 14:22
        he he he .takie blizny to ma kazdy :)))))))))))))))))))))))))))))) )
        ja wyjechalem tak wczesnie ,ze nie wszystko mnie dotknelo.buty pionierki byly
        w kazdym sklepie,trampki tyz.potem dzieki przykladnej pracy w gastronomii ,bylo
        mnie stac na polbuty od "prywaciarzy".miesa mialem od zaczecia "spolecznej"
        pracy w kenel klubie pelno.Moja praca polegala na zakupie w zakladach miesnych
        "odpadkow" miesa dla psow.za pol litra ,ladowali mi pod odpadki ,paczki schabu
        itp.okularki mialem takie jak wszyscy.Fedorowicz i ja ten sam model.I pewnie
        takich blizn ,bym znalazl pelno.Mieszkanie w portowym miescie ,mialo dobre
        strony.Zmiekczalo te niedostatki.
        • don2 Re: Blizny po PRL-u? 01.02.05, 14:45
          W imieniu Anarchistow niezrzeszonych i organizacji wolna Laponia,wyrazam
          oburzenie.na znak solidarnosci wysikam na sniegu ( jak bedzie ) haslo :
          ANARCHIA MATKA PORZADKU i KAUKAZ DLA OWCZARKOW KAUKASKICH
          • maria421 Re: Blizny po PRL-u? 01.02.05, 14:50
            Od czego ma byc wolny ten Kaukaz? Nie panimaju.
            • don2 Re: Blizny po PRL-u? 01.02.05, 15:00
              Lista jezeli chodzi o kaukaz jest dluga.Wolny od:
              Ruskich,kontroligranicznej ,by narkotyki i bron plynely spokojnie do Europy.
              Gruzini nie chca Abchazow,ktos nie chce Azerow ,ci znowu tego co ich nie chce
              A juz najbardziej to polscy zawodowi bojownicy o wolnosc innych ,nie zawsze
              mogacy zlokalizowac geograficznie obiekty swoich protestow i poparcia.Oni zawsze
              zrobia demonstracje i we wlasciwym momencie.A jak juz nie ma o co krzyczec ,to
              zawsze mozna uzalac sie nad niedola mexykanskich indian.
              • don2 Re: Blizny po PRL-u? 01.02.05, 16:30
                mlodzi.app.org.pl/
      • lalka_01 Re: Blizny po PRL-u? 02.02.05, 10:34
        "zdzielila dogorywajacych ostatnim kopniakiem"
        Typowa "kultura okrucienstwa"...;-)
    • aksiegowy Re:PRL-u? 03.02.05, 20:07
      No wreszcie sie cos ruszylo. Nie obylo sie bez interwencji centrali, ktora
      powiedziala paniusi ze jak pisze ze clo bedzie zaplacone w US to znaczy ze
      bedzie zaplacone w US a nie w Polsce. Paniusia - dobrze wypuscimy to paczke
      ale na pozegnanie w emailu jedno zdanko:
      oplate celna sprawdzimy.
      Ze niby co nie zaplace i ona mnie przez interpol bedzie scigac. Smiechu warte.
      PRL pelna geba.

      AK
      • don2 Re:PRL-u? 03.02.05, 20:11
        co tam do cholery w tej paczce bylo ,ze trzeba clic?juz dawno ,nie zawracaja
        sobie dupe drobiazgami.A z drugiej strony ,to taka nadgorliwa analfabetka moze
        pokrecic wszystko.
        • aksiegowy Re:PRL-u? 03.02.05, 20:15
          Aparat cyfrowy Canon A95, karta pamieci i futeral. Wszytkiego jakies $320.
          EU ma przepis (pytanie za 1000 punktow na co unia nie ma przepisu) ze mozna
          paczke tylko do 40 euro czy dolcow przeslac bez cla. Jak wiecej to clo trzeba
          placic 3,5% i Vat 22%.
          AK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka