szfedka
27.02.06, 18:21
Wiem, wiem bylo juz na wielu forach ale chyba nie w tej formie. To sa mlodzi
oddaleni bo studiuja, albo maz wyjechal gdzies do pracy i wroci za rok a tu
cos zupelnie innego.
Sptkalam dawno niewidziana znajoma rozwiedziona od kilku lat. Otoz bedac w
Polsce poznala pana ktory jej sie bardzo spodobal, ona jemu tez...Tylko ze
ona mikeszka tu w Uppsali a on w Warszawie. Obydwoje kolo 50-ki z
zobawiazaniami, dzieci nadal ksztalcace sie. A wiec zadnych szans na
przeprowadzke ktoregos z nich. Nawet za kilka lat jak dzieci wyjda z domow
male szanse gdyz aqni ona w Polsce nie dostanie pracy ani on tutaj.
Jednak zdecydowali sie utrzymywac relacje...szok. Jaki to ma sens?
Ale...po kilku minutach rozmowa doszlam do wniosku ze jednak moze nie takie
glupie. Oboje doszli do wniosku ze moga sie spotkac kilka dni kazdego
miesiace, czasem moze co drugi miesiac no i swieta i urlopy moga spedzac
czesciowo razem... No i fakt, w tym wieku spotkac kogos kto Ci odpowiada to
nie jest tak latwo, a zrezygnowac od spotkan czasami aby wogole nie spotykac
nikogo? Ostatnie kilka lat oprocz sporadycznych jakis fiasko randek nie miala
zadnej relacji. Swieta sama, urlopy tez...wiec nie brac te troche co zycie
daje byloby glupota. A czas moze przyniesie jakies rozwiazanie...
No i faktycznie...chyba zle nie mysla - tak sadze.