chris-joe
13.10.06, 21:11
Dopinam plany wakacyjne na ostatni guzik.
Z Sao Paulo niemal prosto z lotniska gnamy pod Santos ponudzic sie kilka dni
na plazy. Kolejne dwa tygodnie plazowania przewidziane sa pod koniec urlopu
na wyspie Florianopolis.
Miedzy Santos zas a Florianopolis jest blisko dziesieciodzienna dziura. To
znaczy- Braz ma plany niezbywalne by wpasc w swoje okolice (interior stanu Sao
Paulo, tuz nad Parana) pozalatwiac w tym czasie troche spraw, poodwiedzac
rodzine itp. Bylem juz tam, bylo milo, ale bez szalonych atrakcji miedzy nami
mowiac.
A kusi mnie straszliwie bliskosc Buenos Aires i Montevideo...
Lamie sie wiec, czy lojalnie z Brazem w jego strony wyruszyc, z rodzina liczna
po okolicy rozsianej pobiesiadowac (nawet o mnie wypytuja!), troche
turystyki lokalnej zazyc itp. czy tez wyskoczyc solo tam gdzie mnie strasznie
ciagnie.
Braz naciskow nie wywiera, lecz tu i owdzie o lokalnych a swojskich atrakcjach
niby od niechcenia wspomina.
Lamie sie i pekam!
Kolektywie forumowy w sytuacjach stadlano-rodzinnych doswiadczony- radzcie co
mam czynic bom sie zawieruszyl!!!
(RSVP asap!!!)