tos.ka
11.11.03, 17:25
zainspirowana pranymi i strzyzonymi w fryzurki à la tasiemiec kotami-
rozpoczynam tenze watek.
czy macie wspomienia- z lat dziecnnych- waszych i nie waszych- gdy to w
najlpszej wierze bracia-nasi-mniejsi traktowani byli z lekka- hmmm
brutalnie?:)
na poczatek- historia dzielnych walk mego brata z kogutem.
kogut jak to kogut. byl taki jeden, pan i wladca kurnika- i tak sie zdazylo-
ze dziobna mego brata (moze konkurenta wyczuwal?)- wowoczas niewiele od tego
koguta wiekszego. pocztkowo braciszek omiajal walcznego koguta lukiem
szerokim- ale w koncu jego meski honor nie zdzierzyl tej upokarzajacej
sytuacji- totez stanal do walki w kij uzbrojony. raz po raz przybiegal do
domu z najswiezszymi wiesciami z pola walki:) a z czasem wymyslil fortel
takowy- draznil Koguta- a nastepnie szybko biegl do domu i zamykal drzwi, a
kogut pedzac za uciekajacym przeciwnikiem z calym impentemw padal na
zamkniete drzwi....oczywsicei- tak traktowany kogut zupelnie zwariowal- i
skonczyl w rosole...
z innych wspomnien- to jak ujezdzalismy byka....byczek byl jeszcze calkiem
malutki- i dokonale sie pod wierzch nadawal - ale chyba niezbyt byl ta rola
zachwycony-
trudno powiedziec- czy to wlasnie traumatyczne przezycia z dziecinstwa
sprawily ze wyrosl na wyjatkowo zlosliwe bydle...
pozdrawiam
wasza to.
ale z inna literka:)