carmena74
09.10.09, 19:01
prosze napiszcie co byscie zrobily na moim miejscu.Mloda byla u nas
3 tyg temu, zakatarzona, z chrypa. słowem sie nie odezwalam,choc
drzalam o malego. Oczywiście zlapal infekcje, niby nie ciezką ale
dla 1.7 rocznego dzieciaka katar i kaszel, stan podgoraczkowy to
powazna sprawa, drze sie , wymiotuje, nie je...Od tygodnia jest
zdrowy i wlasnie sie dowiedzialam ze Mloda znow chora i ze bedzie u
nas w weekend. Tym razem poprosilam, ze moze ze wzgladu na malego,
ze dopiero co doszedl do siebie M moglby tym razem posiedziec z
mloda u swoich rodzicow.I znow awantura, ja wredna baba tykam to
biedne chore dziecko. Dowiedzialam sie ze blaha infekcja malego
bedzie niczym w porownaniu z rysa na psychice Mlodej jaka jej
zrobimy. I nie wytrzymalam i wygarnelam ze czuje sie pokrzywdzona,
ja - malo wazne, ale moje dziecko gdy tylko mloda pojawia sie naszym
domu to schodzi na dalszy plan i ze tak nie powinno byc bo dzieci
traktuje sie jednakowo. Uslyszalam, ze mlody to jeszcze nic nie
rozumie i nie ma problemu...
Czemu wpakowalam sie w to wszystko?....