Witam :)

12.03.04, 12:42
I dziękuję za przyjęcie do formum smile
Może się przedstawię: jestem next, a za chwilę być moze będę ex.
Z moim/niemoim M. jestm od prawie 3 lat, M. ma dwoje dzieci 23 i 24 lata, a
za kilka miesięcy być może bedzie miał nowe. Niestety nie ze mną.
I szykuje mi sie małe piekiełko sad
    • delecta Re: Witam :) 12.03.04, 13:06
      O, matko kochana....
      W czym Ci można pomóc?
      • antoma Re: Witam :) 12.03.04, 13:27
        Hej, Pisałm o tym na FK:
        "... niestety nie moje. Już na któryms z wątków dot. romansów na gg pisałam,
        że mój M. też ma taki romans. Nie przeglądałam poczty czy gg. Wpadł, bo za
        hotel i prezenty płacił, głupek jeden, - kartą! Głupota wyszła bezdenna. Raz -
        bo romans. Dwa - bo mógł się domyślić, że się wyda, przecież wyciągi z kart
        zawsze sprawdzam. Trzy - bo się nie pomyślał o antykoncepcji.
        Efekt: ciąża, dwie osoby nieszczęśliwe: ja i ona. A facet ciężko przerażony,
        no i po prawdzie tez nieszczęsliwy. Bo on niczego nie chciał zmieniać, tylko
        się zabawić.
        Zupełnie nie wiem, co zrobić. Małolata na początku zakochana i szczęśliwa, że
        bedzie dziecko, teraz usyszała twarde NIE. W sumie, to żal mi jej. Głupia, bo
        głupia, ale jednak wierzyła, że on nikogo nie ma.
        M. mówi,że chce być tylko ze mną. Że wszystko będzie dobrze, że nakłoni ją,
        by usunęla tę ciąże. I chyba do końca nie rozumie, że nie chodzi tylko o tę
        ciąże.
        I co teraz? Odejść? Przekreślić uczucia, wspólnie przeżyte chwile, parę
        fajnych, było nie było, lat??? Zostać???? Przecież chyba już nigdy nie
        zaufam...
        Jeszcze nie wiem, co będzie z dzieckiem. M. chce, by ona usunęła. A jak
        będzie chciała urodzić????
        Żadne wyjscie z tej sytuacji nie jest dobre. Bez sensu to wszystko.
        Mam pustkę w głowie. Ciągle mam nadzieję, ze się obudze, że okaze się, że to
        tylko zły sen. Cholernie mi smutno. Już nawet nie płaczę"

        Tak pisałm dzisiaj w nocy. Pomóc? Chyba wysłuchać. Nie mam się przed kim
        wygadać, więc wylało się ze mnie na forum sad No nie, opowiedział o tym tylko
        jednej osobie: mojej przyjacióce. Ale w nocy to ona pewnie spała, zresztą nie
        będę ldzi bombardować telefonami o 1 w nocy. Trochę nieskładnie mi się pisze,
        ale jestem cały czas na persenie, sorki.
        A rodzicom i siostrze to nic nie powiem, w każdym razie nie teraz. Nie mam siły
        wysłuchiwać " a nie mówiłam" i znosić ich użalania się nade mną.
        Wszystko to p.....lone sad
        • capa_negra Re: Witam :) 12.03.04, 13:38
          I tego sie trzymaj
          Nic nikomu z rodziny nie mów.
          Dzis wszystko w twoim zyciu jest czarne, ale sytuacja może się rozwinąc w
          przeróznych kierunkach.
          Dopiero kiedy przekonasz sie wktórą strone idzie twoje zycie zastanów czy
          chcesz i możesz coś im powiedziec - wychodze z założenia, że o tak intymnych
          sprawach rodzina poprostu nie musi wiedzieć.
          Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i mam nadzieje, że w poniedziałek ( bo
          dopiero wtedy tu zawitam)będziesz w lepszej formie.
    • capa_negra Re: Witam :) 12.03.04, 13:10
      Witaj - czytałam cie na FK i włos mi sie jeżył.
      Pozdrawiam i trzymaj sie ciepło
    • pysia-2 Re: Witam :) 12.03.04, 13:21
      Jezusicku, to faktycznie troche ci sie poplatalo w zyciu...
      • justus100 Re: Witam :) 12.03.04, 14:28
        Co to z skurwysyn jakiś?!!! I co? Myślisz, że jak tamta głupia panienka usunie
        ciążę, to on "oczyści się" z problemu? Przecież to potworne, że w ogóle Ci
        mówił, że namawiał ją do usunięcia, mięczak, dupek, nieodpowiedzialny lowelas.
        Aż mi zęby same zgrzytają ze złości!!!
        Ale Ciebie pozdrawiam i życzę spokoju i odnalezienia właściwego rozwiązania
        • antoma Re: Witam :) 12.03.04, 15:03
          Właśnie o to chodzi, że wcale nie myślę, że to oczyści problem. Nie o to mi
          chodziło. Pewnie piszę nieprecyzyjnie, ale nie jestem w najlepszej formie,
          sorki.
          Właśnie o to chodzi, ze dla niego sa dwa problemy: to, że dowiedziałam się o
          tym, no i że wpadł. A dla mnie, ze mnie oszukał. Ciąza to tylko wynik tego. I
          jak dla mnie w tej chwili, to najmniejszy problem. No, może niezupełnie.
          Chodzi o to, ze to człowiek, którego kocham. Który twierdzi, że chce być ze
          mna, na zawsze. Z którym mieliśmy wspólne plany na przyszłość. Nawet myśleliśmy
          o dzieku, o ironio.
          A teraz nic nie wiem, niczego nie jestem pewna. Jeśli z nim zostanę, to juz
          nigdy tak do końca nie zaufam. I to jest problem. Bo oszukać kogoś można tylko
          raz. Można wybaczyć, zapomnieć się nie da.
          A poza tym chodzi mi też o przedmiotowe potraktowanie i dziewczyny i dziecka.
          Skąd mam czerpać pewność, że ja też za chwilę nie zostanę potraktowana podobnie?
          Problemem tak naprawdę jest jego zachowanie.
          Wiem, ze powinnam odejść. Ale ja go naprawdę kocham... Że głupek, wiem. Ale ja
          też idotka, bo wciąż o tym myślę, zamiast się pakować.
    • antoma Re: Witam :) 16.03.04, 09:18
      Hej smile
      Wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że żadnego ziecka nie będzie. Nie było
      żadnej ciąży. Nie wiem, czy to był szantaż (teraz już musisz ze mną być, nie
      możesz mnie zostawić), czy chęć odgryzienia się. I nie mam zamiaru się nad tym
      zastanawiać.Pozostaje problem zdrady i braku zaufania, no ale to już problem
      mój i M.
      Opisałam to wszystko na FM, w sumie teraz to już nie wiem dlaczego. Chyba z
      poczucia bezradności. Odbyła się dyskusja. Nie wiem, czy to czytałyście, ale
      koniec końców oskarżana mnie o brak honoru, poniżanie się, strach przed
      samotnością (no bo mam już 36 lat i nikt inny mnie nie zechce), osobowość
      ofiary, zależność finansową. A problem rozgrywa się na zupełnie innej
      płaszczyźnie. Mysmy naprawdę się dobrali, dwie trochę porypane osoby. W tym
      jest i uczucie, i wzajemna akceptacja różnych dziwactw, i wspólne upodobania,
      zainteresowania. Problem leży w tym, czy zdołam wybaczyć, czy to przestanie
      boleć, czy znowu zaufam. I tyle.
      Skąd się wzieła zdrada, skoro było tak dobrze? To chyba wiem - M. jest DDS,
      czyli dorosłe dziecko sadysty. Miałam wątpliwą przyjemność poznać jego
      rodziców: mamusia zimana jak lód, tatuś - właśnie sadysta, naprawdę. Cóz, na
      ten temat to już musze się więcej dowiedzieć od jakiegoś specjalisty.
      Cóż, jeden problem z głowy. Szkoda tylko, że tyle mnie to wszystko kosztowało.
      Został drugi, wcale nie mniejszy. Ale to już na szczęscie, tylko nasz problem.
      Może się poukłada.............
      • cz.wrona Re: Witam :) 17.03.04, 13:42
        Witaj!

        Dobrze że już wiadomo co z 'dzieckiem'...
        Ja jednak bym nie mogła chyba być z facetem, który mnie zdradził a do tego
        żądał aborcji swojego dziecka. Co z tego, że długo jesteście razem? Gdzie
        pewność, że za chwilę nie urządzi Ci powtórki z rozrywki???
        Już lepiej rozejść się i stać się ofiarą rodzinnych plotek...
        Takie jest moje zdanie.
        • ann9 Re: Witam :) 17.03.04, 21:57
          Droga Cz.Wrono
          Twoja wypowiedz wydaje mi sie troche niekonsekwentna, skoro jestes z facetem,
          ktory wolalby, zeby jego dziecka nie bylo, patrzy na nie w kategoriach problemu
          i nie utrzymuje zadnych kontaktow.
          Ja jednak nie moglabym byc z takim facetem. Skad pewnosc, ze nie zostawi Ciebie
          i Twojego dziecka?
          Nie ma to jak poprawiac sobie samopoczucie cudzym kosztem.

          Antomo nie przejmuj sie tymi wszystkimi "dobrymi" radami. Mam nadzieje, ze
          jakos rozwiazecie problem. Zycze Ci podjecia najlepszej dla Ciebie decyzji i
          duzo szczescia w zyciu.
          • cz.wrona Re: Witam :) 17.03.04, 23:21
            Jeśli założycielka wątku źle patrzy na moją wypowiedź to Ją przepraszam, nie
            doradzałam Jej tylko powiedziałam co ja bym zrobiła...

            A pisząc tamtą wypowiedź to przemknęła mi przez głowę taka myśl, że zaraz ktoś
            mnie zaczepi...
            Otóż droga ann9!
            Nie wiem ile razy już to pisałam: mój M. nie jest ojcem tamtego dziecka. Na
            początku nie był tego pewny, potem sama ex mu to wyznała- niestety wtedy było
            już za późno na oddanie sprawy do sądu. Wszelkie próby i nasze pozwy
            prokuratura oddala...
            M. jest znakomitym tatusiem. Kocha naszego synka i świata poza nim nie widzi...
            Zbliżając się do końca: jako dziecko z rozbitego małżeństwa wiem, że jak
            mężczyzna zdradzi raz to i drugi... więc jaki jest sens bycia nadal razem??
            • cz.wrona Re: Witam :) 17.03.04, 23:22
              A Anatomę jeszcze raz przepraszam jeżeli poczuła się urażoną...smile))
              • ann9 Re: Witam :) 17.03.04, 23:35
                Mysle, ze tu nie da sie uogolniac - moze zdradzi znowu, a moze jednak cala
                historia go czegos nauczy i paradoksalnie wyjdzie im na dobre. Jest pewna
                szansa, ze facet zrozumie, jak wiele ma do stracenia i jak powazne konsekwencje
                moze miec taki romans (dziecko).
                Mysle, ze jak bym kogos bardzo kochala, to MOZE umialabym mu wybaczyc zdrade.
                Ale na szczescie jeszcze tego nie wiem.
    • antoma Re: Witam :) 18.03.04, 09:46
      Hej smile
      An9, dzięki smile Tez mam taką nadzieję, że jakoś to wszystko poukładamy.

      Cz.wrono, nie uraziłaś mnie, nie mamsz za co przepraszać. Potrafię jednak
      odróżnić opinię od napaści czy "dobrej rady". Napisałaś o tym, czego się w
      gruncie rzeczy boję. Póki co facet jest ciężko przrażony, przysięga, że nigdy
      wiecej. Może swiadomość tego, ze ona zrobiła go w konia, że mógł spaprać sobie
      życie powstrzyma go od kolejnych "przygód". Ale pewna to tak naprawde nie
      jestem sad

      Cz.wrono, nie znam Twojej historii, ale z tego, co zrozumiałąm, to twój facet
      formalnie jest ojcem dziecka swojej ex. Kilka miesięcy temu w "Wysokich
      obcasach" był artykuł o badanich genetycznych na potwierdzenie ojcostwa. Tam
      adwokat wygrał sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, półroczny termin udało sie
      odnieść do daty, kiedy facet dowiedział się, ze nie jest bilogicznym ojcem.
      Może to w czymś Ci pomoże

      www2.gazeta.pl/kobieta/1668728,24540,1771604.html?as=1&ias=5
      • cz.wrona Re: Witam :) 18.03.04, 10:02
        No właśnie wciąż tam gdzieś w głowie będzie tliła się lampka- zdradzi czy nie
        zdradzi? Jak już pisałam- u mnie w rodzinie na 1 skoku w bok nie kończyło sie...
        Smutne.
        Co do mojej sytuacji to już pisałam o tym gdzieś tutaj na forum. Niestety
        badania można wykonać tylko do 6 m.z. lub jak piszesz-antomo do pół roku jak
        ojciec dowie się o swoim ojcostwie. jednak mój mąż na początku uznał, że
        najlepiej zapomnieć i nie myśleć o problemie. Ex to wykorzystała i dopiero po
        minięciu tego czas wystąpiła o alimenty i inne srawy. Zawinii też moi
        teściowei , którym szkoda było na telefon do Warszawy by powiadomić syna o
        piśmie z sądu, no i termin odwołania minął...
        O Bosz nie chce mi sie o tym juz pisac, niesprawiedliwie płacimy co miesiac
        pieniadze, które i tak nie trafiaja do dziecka tylko do ex i jej nowego meza,
        którzy nie pracują.
        30. ko0lejna sprawa w sadzie o obniżenie alimentów- ciekawe znów jakie cyrki
        będą, ech...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja