Dodaj do ulubionych

bezsilność ojców i ... sądów

13.09.10, 22:01
Znacie to z własnego podwórka?
kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,8365754,I_nie_oddam_ci_dziecka__Bezsilnosc_sadow_wobec_matczynego.html
U nas kolejny okres walki o spotkanie z Młodszym. Raz na jakiś czas exia ma takie fazy i w związku z nimi Młody nagle nie chce się z ojcem spotykać, nawet nie bardzo sie chce bawić z nim, jak M przyjedzie do domu exi. Dziwnym trafem te okresy zbiegają się wyraźnie w czasie z kolejnymi etapami w naszym związku.BYły problemy, jak się pobraliśmy, kolejne, jak się ex dowiedziała o ciązy a teraz, bo dzieciątko.
"Podobno" Młodemu się nie podoba bycie pod jednym dachem z noworodkiem.
Za to, kiedy jest u nas, to nawet na rower nie chciał wyjśc z M, bo wolał siedzeć ze mną przy junorze i asystowac przy kąpielach. Negatywnych reakcji nie obserwowaliśmy.

Załamuje mnie ta bezradość wobec jej zagrywek ale i wielkiego wpływu na Młodego. Nam się spodobał pomysł uzależnienia alimentów od "współpracy" matki z ojcem w związku z kontaktami z dziecmi.

Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 14.09.10, 10:10
      Nam się spodobał pomysł uzależnienia alimentów od "współpracy" matki z ojcem
      > w związku z kontaktami z dziecmi.

      Nie watpie.

      Pytanie, kto zostanie ukarany.
      • ajeje Re: bezsilność ojców i ... sądów 14.09.10, 10:40
        Tak mi się przypomniał tekst jednej eks, która najpierw zrobiła długofalową operację odcinania ojca od dzieci, a potem we wniosku o podniesienie alimentów napisała coś w rodzaju: Ponieważ ojciec nie ma obowiązków wobec dzieci, nie musi się z nimi nawet widywać, więc zasadnym jest byt łożył na nie więcej.
    • kittykitty Re: bezsilność ojców i ... sądów 14.09.10, 12:37
      Nam się spodobał pomysł uzależnienia alimentów od "współpracy" matki z ojcem
      > w związku z kontaktami z dziecmi.

      czyli w przypadku "współpracującej" matki alimenty, które są NA DZIECKO występowałyby w roli swego rodzaju wynagrodzenia za postawę matki ??? A jeśli matka będzie bardzo współpracowała to może liczyć, ze ojciec zapłaci z własnej woli wyższe alimenty???

      porąbane to jakieś...
      • sofija_biala Re: bezsilność ojców i ... sądów 14.09.10, 13:49
        A nie przychodzi Ci do głowy, że właśnie takie matki sprowadzają sprawę ojcostwa do samych alimentów?
        Tak, śmiem twierdzić, że współpraca rodziców jest dla matki korzystniejsza również finansowo.
        Może nie bezpośrednio, ale - jeśli ojciec ma możliwość częstych kontaktów, to przekłada sie to też na: zajmowanie się dzieckiem (zamiast niani), posiłki, kupowanie ubrań, książek (również podręczniki) i zabawek (u nas młody ma swoją szafę) czy organizowanie czasu wolnego. Ojciec za czas spędzony z dzieckiem alimentów od matki przecież nie dostaje.
        • kittykitty Re: bezsilność ojców i ... sądów 14.09.10, 18:38
          A nie przychodzi Ci do głowy, że właśnie takie matki sprowadzają sprawę ojcostwa do samych alimentów?


          Takie matki, tzn. jakie, bo chyba nie zrozumiałam Twojej myśli?


          Tak, śmiem twierdzić, że współpraca rodziców jest dla matki korzystniejsza również finansowo. Może nie bezpośrednio, ale - jeśli ojciec ma możliwość częstych kontaktów, to przekłada sie to też na: zajmowanie się dzieckiem (zamiast niani), posiłki, kupowanie ubrań, książek (również podręczniki) i zabawek (u nas młody ma swoją szafę) czy organizowanie czasu wolnego. Ojciec za czas spędzony z dzieckiem alimentów od matki przecież nie dostaje.

          Rozumiem, ze piszesz tu o sobie i swoim partnerze? Muszę Cię rozczarować - nie wszyscy tatusiowie są tacy skorzy do ponoszenia dodatkowych wydatków nawet jeśli spędzają dużo czasu z dzieckiem i matka "współpracuje". Mój eks potrafił swego czasu odliczyć mi od alimentów każdą (!) złotówkę, którą wydał dodatkowo na Młodego np. kuriozalne 19,50 zł za książkę czy gazetkę. Kiedyś wyliczył też ile kosztuje pobyt weekendowy Młodego u niego i zamierzał tę kwotę też odliczać.

          Reasumując - myślę, że uogólnianie jakie czynisz jest dużym nadużyciem - patrzysz po prostu z własnej perspektywy.

          Nie współpracować mogą obie strony i współpracować z niewłaściwych pobudek - również.
          • sofija_biala Re: bezsilność ojców i ... sądów 16.09.10, 17:02
            Chodziło mi o matki, które utrudniają wzajemne kontakty ojca i dziecka.
            Oczywiście, że patrzę z naszej perespektywy.

            Ojcowie, którzy nie chcą mieć dobrych kontaktów z dziećmi też są, i to odrębny temat patologiczny, ale tu o nich nie rozmawiamy. Współczuję byłego partnera. On widocznie też sprowadza własne ojcostwo do pieniędzy sad
        • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 15.09.10, 10:06
          Niestety ten post odzwierciedla myslenie pseudoobroncow praw ojca. Nie licza sie obowiazki wobec dziecka, ani jego donro, liczy sie wylacznie widzimisie tatusia.

          Pozbawianie dziecka srodkow do zycia z powodu postawy matki jest dla mnie takl kuriozalne, ze nie jestem w stanie pojac, jak kobieta podobno troszczaca sie o pasierba, ba, ktora sama jest matka i wlasny ojciec dziecka , moga popierac takie rozwiazania.

          No po prostu mam za mala glowe, by cos takiego moglo sie w niej zmiescic.
          • sofija_biala Re: bezsilność ojców i ... sądów 15.09.10, 15:26
            Tully, nie odwracaj kota ogonem. Mówimy o przypadkach, kiedy ojciec chce wywiązywać się z obowiązków wobec dziecka! Mówimy o matkach, dla których własne zagrywki są ważniejsze niż dobro dziecka. Może masz inne doświadczenia, więc z łaski swojej nie krytykuj z góry hurtem, tylko zaproponuj wlasne pomysły na rozwiązanie takiej sytuacji. Bo powyższą wypowiedzią ustawiłaś ojca w roli bankomatu, dokładnie tak samo, jak robią to matki.

            Pomysł, który ktoś rzucił na forum pod zalinkwanym tekstem, w (sposób oczywiście drastyczny) zmuszałby matki do współpracy. To tylko obrazuje, z jaką chorą sytuacją mamy w Polsce (nie wiem, jak w innych krajach) do czynienia.

            Inny problem i jeszcze mniejszą możliwość rozwiązania go mają te mamy, których ex-partnerzy nie mają ochoty na spotkania z dziećmi. I tu też nie ma na dziś mądrych idobrych rozwiązań.
            • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 15.09.10, 17:02
              Widzisz, ja nie wierze w niemoznosc unormowania kontaktow z dzieckiem. Pisze to, bo trudno znalezc bardziej nienawidzaca bylego meza exia jak nasza. A jednak chlop, dzieki podejmowaniu prawnych akcji, uzyskal po walce kontakty z corka.

              I wiem, ze w zyciu bymu nie wpadlo do glowy ograniczac alimenty.
              • sofija_biala Gratuluję chłopu 16.09.10, 17:13
                Może w takim razie podpowiesz, jakimi metodami to osiągnął?
                Bo w przypadku mojego M, pójście do sądu zaskutkuje wyznaczeniem konkretnych terminów spotkań, co będzie OGRANICZENIEM jego praw.
                Co ciekawe, exi nigdy nie przeszkadzały okoliczności, gdy trzeba było dać ojcu dziecko, bo miała (liczne) szkolenia. Wówczas wszelkie preteksty nagle się rozmywały...
                • tully.makker Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 09:49
                  Chlop wystapil o przejecie opieki nad dzieckiem przy rozwodzie. Nie udalo sie oczywiscie, ale po badaniach w RODKU kiedy wyszla jego bardzo bliska wiez z corka, dostal spotkania we wtorki, czwartki i od piatku do niedzieli co 2 tydzien, a w tygodniu kiedy nie mial weekendu popoludnia w poniedzialki, srody i piatki. Nie uwazal tego za ograniczenie swoich praw, za tro wywiazywal sie ze swoich obowiazkow.

                  Kiedy Exia wywiozla dziecko do rodziny na 2 koniec Polski, odmawiajac informacji gdzie jest, zglosil porwanie dziecka na policji, co mozna zrobic majac w reku papier z sadu z terminami kontaktow. Jesli exia nie chciala wydac dziecka w terminie kontaktu, wzywal policje.

                  I tyle. Kiedy mala skonczyla chyba 5 lat, dostala odd niego pierwsza komorke, by mogla z tata w kontakcie.

                  Oczywiscie przerabialismy rozne zlosliwosci, typu koniecznosc posiadania osobnych kompletow ubran u taty, albo jedziemy na narty, podjezdzamy pod dom zabrac Mala, a ona wychodzi na wyjazd tak jak z stoi, tylko z torbeczka rozmiarow koperty na list.

                  Ale chlop nigdy sie nie poddal - tzn, do teraz, kiedy nastolatka jest zbyt zajeta, by spedzac czas z rodzicami. Ale takie sa przywileje tego wieku.
                  • karolana Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 11:02
                    tully.makker napisała:
                    > . Nie uwazal tego za ograniczenie swoich praw, za tro wywiazywal sie ze swoich
                    > obowiazkow.

                    Tully, z całym szacunkiem, ale wyznaczenie OJCU terminów, kiedy może spotykać się z własnym dzieckiem JEST ograniczeniem jego praw. Zakłada bowiem zależność od widzimisię ex żony, niemożność ułożenia żadnych planów bez zgody ex żony, czyli nieustanną ingerencję BYŁEJ (do cholery przecież!) żony w aktualne życie faceta i jego ewentualnej rodziny.
                    Bo dzieci mają jakiś dziwny zwyczaj chorować w dni wyznaczone przez sąd na spotkania z ojcem i mają dziwny zwyczaj chcieć z nim być akurat w te dni, które on przeznaczył na spokojne wieczory z nową partnerką. Była żona zadziwiająco często nie może zająć się dzieckiem w czasie, w którym powinna to robić, a kiedy facet stwierdza, że sorry, ale on ma plany, w sądzie ląduje pozew o ograniczenie spotkań, bo przecież ojciec NIE CHCE się dzieckiem zajmować.
                    Tak więc przy jakimkolwiek ustaleniu spotkań, życie ojca i jego nowej rodziny toczy się pod dyktando ex żony, która dostaje od sądu na tacy wspaniałe narzędzie do manipulowania byłym mężem i utrudnianiu życia jego nowej rodzinie.
                    I wcale nie jest tak, że policja cokolwiek zrobi jeśli ex żona utrudnia spotkania z dzieckiem.
                    Policja zadaje pytanie kto dostał prawo do opieki, spisuje notatkę i sobie idzie.
                    Sąd może nałożyć grzywnę i na tym się sprawa kończy.
                    Jakoś tak u nas jest, że im ktoś ma mniej skrupułów, mniej się stara, tym prawo łagodniej się z nim obchodzi. I dotyczy to, niestety, obu stron.
                    • tully.makker Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 11:30
                      > Tully, z całym szacunkiem, ale wyznaczenie OJCU terminów, kiedy może spotykać s
                      > ię z własnym dzieckiem JEST ograniczeniem jego praw.

                      Karolano, z calym szacunkiem, ale ja mam w doooopie prawa ojca i prawa matki. Interesuja mnie wylacznie prawa dziecka.
                      Wyznaczenie terminow spotkan przez sad jest ograniczeniem praw obojga rodzicow, ale niestety z takimi konsekwencjami musza sie liczyc ludzie, ktoorzy nie umieja sie dogadac w cywilizowany sposon. Mnie z moim exem przez 16 lat to sie udawalo.

                      I nie mozeby byc tak, ze jeden z rodzicow wyznaczajac terminy spotykania sie z dzieckiem kieruje sie wylacznie wlasnym widzimisiem - ja tez nie ciagne mojego dziecka z ktorym mieszkam ze soba do kina, kiedy jest chore, choc bardzo bym chciala. Wiem, ze chlopak musi odrobic lekcje, miec czas na zycie towarzyskie, na spotkania z ojcem, babcia, dziadkiem i co tam jeszcze sobie Frania zyczy.
                      A przeciez moglabym stwierdzic, ze ja chce, wiec tak ma byc.
                      Naprawde, troche doroslosci by sie przydalo.

                      Z doswiadczen wychowywania dzieci wiem, ze najbardziej potrzebuja one przewidywalnosci i struktury. Swiadomosci, ze z mama spedzam czas w ten dzien, a z tata w inny. I zeby nie bylo z tym burdelu.

                      Gdy w czasie naszego kryzysu zastanawialismy sie z chlopem nad rozstaniem, jednym z glownych tematow rozmow bylo w jakich terminach bedzie opiekowac sie naszym wspolnym synem - bo dla nas obojga bylo jasne, ze dla dziecka bedzie dobre, gdy beda to stale terminy. Na szczescie nie rozstalismy sie, ale przy okazji dowiedzielimy sie, ze teraz podczas rozwodu KAZDE malzenstwo z dziecmi ma obowioazek przedstawic plan opiekunczo-wychowawczy, gdzie zawarte sa miedzy innymi terminy spotkan.

                      Ograniczenie praw rodzicow, czy dzialania dla dobra dziecka?
                      • karolana Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 11:43
                        Tully, ja się jak najbardziej zgadzam, że dziecko potrzebuje jasnych zasad i maksymalnej stabilizacji.
                        I wszystko jest pięknie w momencie, kiedy OBIE strony są dojrzałe.
                        Jeśli dojrzała jest tylko jedna strona, jej dojrzałość o kant dupy można roztłuc, bo druga strona będzie sobie z tej dojrzałości robiła zwykłe jajca i będzie tę dojrzałość wykorzystywać na każdym kroku - pinda wie, że ojciec dla dobra dziecka nie będzie robił jazdy, więc robi co jej się żywnie podoba.
                        I nie mówię o zakazie zabrania dziecka przez ojca, kiedy to dziecko jest NAPRAWDĘ chore, a o sytuacjach, kiedy "choroba" jest pretekstem do przeczołgania ojca.
                        Może jako nie-matka nie ogarniam "świętości" macierzyństwa biologicznego, ale za dużo mam do czynienia (zwłaszcza ostatnio) z babsztylami, które z faktu urodzenia dziecka zrobiły sobie alibi na pazerność, złośliwość i zwykłe kurewstwo.
                        A to, że KAŻDE małżeństwo ma jakieś obowiązki papierkowe nie oznacza, że jest to później przez KAŻDE małżeństwo przestrzegane. I z doświadczenia wiem, że sądy dobro dziecka mają generalnie gdzieś, a kierują się dobrym samopoczuciem (bo nawet niekoniecznie realnym dobrem) matek (biologicznych dodajmy).
                        Dla mnie jest to niezrozumiałe, wręcz obrzydliwe, ale tak to niestety wygląda.
                        Pozdrawiam.
                        • tully.makker Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 12:55
                          I z doświadczenia wiem, że sądy
                          > dobro dziecka mają generalnie gdzieś, a kierują się dobrym samopoczuciem (bo n
                          > awet niekoniecznie realnym dobrem) matek (biologicznych dodajmy).
                          > Dla mnie jest to niezrozumiałe, wręcz obrzydliwe, ale tak to niestety wygląda.
                          > Pozdrawiam.

                          NIEPRAWDA.
                          Podaje przyklad, jak zdeterminowany ojciec, i to wiele lat temu (12), gdy o prawach ojca w ogole nic nikt nie slyszal, mogl wywalczyc od wrednej ex normalne kontakty z corka.

                          Gdy obie strony sa niedojrzale, to idziemy do sadu i walczymy o swoje prawa. Gdybym ja nie mogla sie w uzgodnionym terminie normalnie widziec z dziekciem, to nastepnego dnia od 7.30 rano stalabym pod sadem z pozwem w reku. Bo dla mnie to strasznie wazna rzecz.

                          Nie rozumiem wiec narzekania na forum zamiast podejmowania dzialan.
                          • karolana Re: Gratuluję chłopu 20.09.10, 10:32

                            > Nie rozumiem wiec narzekania na forum zamiast podejmowania dzialan.

                            skąd wniosek, że nic nie robimy?
                            my się szarpiemy od ponad 2 lat.
                • tully.makker Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 09:52
                  Bo w przypadku mojego M, pójście do sądu zaskutkuje wyznaczeniem konkretnych te
                  > rminów spotkań, co będzie OGRANICZENIEM jego praw.

                  Dziecko potrzebuje struktury. Nie idywania sie ojcem kiedy ojcu sie zachce, tylko konkretnych, ustalonych terminow spotkan. I generalnie sugeruje, ze zamiast skupiac sie na prawach ojcach, pomyslcie o prawach dziecka i obowiazkach ojca, bo praw rodzice nabywaja wypelniajac swoje obowiazki. Widaac, ze wasza postawa tylko nakreca konflikt, a dziecku na pewno nie sluzy.
                  • sofija_biala ciężko 17.09.10, 10:43
                    ciężko się z Tobą rozmawia. Od razu z góry zakładasz złą wolę ojca. Niby masz doświadczenia z nawiedzoną exią, a nie chcesz przyjąć, że może ich być więcej.
                    Konkretne dni tygodnia, kiedy M zabierał syna na popołudnie czy noclegi, zostały z matką kiedyś ustalone. Mój M dokładnie ich przestrzegał + proponował zabranie dziecka, gdy np. planowaliśmy wycieczkę, czy wizytę u dziadków. Nigdy nie odmawiał, gdy matce coś wypadało i potrzebiowała zorganizować opiekę dla Młodego. Matka taki system zaakceptowała, teraz widać, że tylko dlatego, że pasował do jej ówczesnych planów (zajęcia popołudniowe w konkretne dni).
                    Teraz jest tak, że realnie Młodego udaje sie zabrać ostatnio tylko wtedy, gdy matce wygodnie. Ale domniemuję, że to w Tobie negatywnej oceny wobec matki już nie wywołuje.
                    • tully.makker Re: ciężko 17.09.10, 11:35
                      Teraz jest tak, że realnie Młodego udaje sie zabrać ostatnio tylko wtedy, gdy m
                      > atce wygodnie. Ale domniemuję, że to w Tobie negatywnej oceny wobec matki już n
                      > ie wywołuje.

                      Nie mam zadnych uczuc do waszej exi, bo nie sie wypowiadam, tylko o was. Przypominam, ze to wam podoba sie perspektywa pozbawiania dziecka srodkow do zycia w rewanzu za przewiny matki.
                      Uwazam,z e to wasza postawa pod tytulem - mam prawa, wiec nie ustale kontaktow, tylko bede mial pretensje - nie sluzy rozwiazaniu konfliktu, tylko go zaognia.

                      Gdy tu sie pojawi wasza exia, to ja opierdole za uniemozliwianie kontaktow dziecka z ojcem. Ale skoro pojawilas sie,ty to ciebie opierdole za was oboje za to, ze nie podejmujecie dzialn, ktore pomoga dziecku miec normalny, regularny kontakt z ojcem.

                      Bo to sie dziecku nalezy jak psu zupa. A nie PRAWA ojca.
                  • karolana Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 11:13
                    tully.makker napisała:

                    > I generalnie sugeruje, ze zamiast
                    > skupiac sie na prawach ojcach, pomyslcie o prawach dziecka i obowiazkach ojca,
                    > bo praw rodzice nabywaja wypelniajac swoje obowiazki. Widaac, ze wasza postawa
                    > tylko nakreca konflikt, a dziecku na pewno nie sluzy.

                    Aha, czyli generalnie mamuśka ma prawo robić co jej się żywnie podoba, a ojciec morda w kubeł dla dobra dziecka? Tylko niestety, metoda na zaciskanie zębów i ustępowanie "żeby nie nakręcać konfliktu" skutkuje tym, że szanowna mamusia jedzie po byłym mężu jak po łysej kobyle ucząc dzieci tego, że tak można, że jest to norma, bo tatuś wszystko cierpliwie zniesie i jeszcze kasę w zębach przyniesie.
                    • tully.makker Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 12:57
                      Aha, czyli generalnie mamuśka ma prawo robić co jej się żywnie podoba, a ojciec
                      > morda w kubeł dla dobra dziecka? Tylko niestety, metoda na zaciskanie zębów i
                      > ustępowanie "żeby nie nakręcać konfliktu" skutkuje tym, że szanowna mamusia jed
                      > zie po byłym mężu jak po łysej kobyle ucząc dzieci tego, że tak można, że jest
                      > to norma, bo tatuś wszystko cierpliwie zniesie i jeszcze kasę w zębach przynies
                      > ie.

                      A wrecz przeciwnie.

                      Tylko jak czytam, ze ojciec nie moze widziec sie z dzieckiem, ale nie wystapi o ustalenia kontaktow bo to ograniczy jego prawa, to jedya moja mysla jest WTF?
                      • ajmj Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 14:19
                        Uważam, ze jak najbardziej moze iść do Sądu, tylko, ze my mając wyrok na papierze, M mógł nim ewentualnie sobie tyłek podetrzećsmile
                        Tully - trafiłas widocznie na eks, która wystraszyła się SAMEGO wyrokusmile
                        więc Ci serdecznie zazdroszczęsmile
                        i pozdrawiamsmile
                        • konstancja16 Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 15:17
                          mozna wszczac postepowanie egzekucyjne.

                          w toku postepowania komornik wezwie strone utrudniajaca kontakty do nieutrudniania. Potem wezwie ponownie. Przy ktoryms kolejnym razie moze nalozyc grzywne. Kiedys typowa grzywna w takich sprawach wynosila 50-100 zl. Teraz teoretycznie moze byc chyba do 1000, ale pokazcie mi sad ktory nalozy taka grzywne na biedna matke-Polke.

                          W trakcie tej calej zabawy mamusia moze skladac niezliczone skargi na czynnosci komornika, a takze odwolac o postanowieniu nakladajacym na nia grzywne. Bo przeciez nie ma pieniedzy, a tu ma zaswiadczenie ze Zosie naprawde bolal zabek i nie mogla wyjsc do tatusia. Czesto druga instancja uchyla.

                          Wydaje mi sie, ze Tully konfabuluje, w obecnym stanie prawnym nie ma podstaw do tego aby wkroczyla policja do egzekucji KONTAKTOW. najdrastyczniejszym srodkiem moze byc (teoretycznie) zamiana grzywny na areszt. Ktos widzial kiedys mamusie utrudniajaca kontakty w areszcie?

                          Policja moze wkroczyc jedynie gdy dochodzi porwania malolata albo rodzic ktory ma przyznana opieke nie moze odebrac dziecka (np gdyby w ktoryms momencie sad przyznal opieke ojcu moznaby probowac wyrwac dziecko sila). W innych wypadkach to policja istotnie moze sporzadzic notatke i uklonic sie zyczac powodzenia.

                          Ale byc moze moja wiedza jest przestarzala, chetnie sie doszkole w procedurze cywilnej.
                          • ajmj Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 17:18
                            Są jakieś zmiany, weszły niedawno, ale z tego co czytałam... dalej to mało.
                            Zgadzam się z tym co piszesz - tata walczy a czas leci. Dzieci za to mają non stop "pranie mózgu " w domu...
                          • tully.makker jestes bezczelna 17.09.10, 22:24
                            zarzucajac mi klamstwo.

                            Po raz kolejny radze wziac na wstrzymanie. Stoperan pomaga.
                            • konstancja16 wprowadzasz ludzi w blad 18.09.10, 10:52
                              bo to pewnie o mnie bylo o tej bezczelnosci.

                              wprowadzasz ludzi w blad sugerujac ze policja im pomoze w egzekucji kontaktow.
                              • braktalentu n/txt 21.09.10, 11:49
                                To więcej nas tu takich bezczelnych.
                                Uważaj Konstancjo, bo jak nadużyjesz cierpliwości Tully, to...
                                Wiesz OSTRZEGAM Cię!
                                -smile))))))
                                i zajrzyj na priv.
                                • ajmj Re: n/txt 21.09.10, 15:28
                                  Gratuluję tully. Z Policją po dziecko - fundujesz niezły koszmar - kilkuletnie dziecko pragnie przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, nie zrozumie o co chodzi, będzie widziało tylko krzyczących rodziców i tych "strasznych " panów w mundurze. Kilkunastoletnie dziecko na widok rodzica z Policją po wieloletnim"praniu mózgu" ewntualnie pogardliwie spojrzy na Ojca i powie: pałuj sięsmile
                                  Forum "W stronę Ojca" czytam od 7 lat. I jest nie ciekawie, duzo nie wywalczyli. A jeden w Gliwicach?Z transparentami nawet chodził przed szkołą syna... Dziecko już uciekało na jego widok. Chciało mieć już TYLKO święty spokój.
                                  Więc Tully słynne powiedzonko: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. chyba jakoś taksmile
                                  Pozdr.
                                  • tully.makker Roznica 21.09.10, 18:47
                                    Widzisz, u chlopa jest jeden powod dzieki ktoremu to dzialalo - nie przeszkodzila policja, ani szczucie dziecka przeciw ojcu: bardzo bliska wiez z corka, na ktora pracowal od urodzenia. Chlop nie dosc, ze w ogole lubi dzieci, a wlasne wrecz uwielbia, ze jest gotow praktycznie zawsze by poswiecic wlasna wygode, odpoczynek, pieniadze, jednym slowem, wszystko, dla wlasnych dzieci, to jeszcze ma niesamowite tzw podejscie zwlaszcza do dzieci przednastoletnich.

                                    To on wstawal do Malej od urodzenia, karmil, przewijal, nosil, bawil sie, czytal ksiazeczki, uczyl. badanie w RODKU potwierdzilo tylko ich superbliska wiez i to pomoglo zarowno w walce o przychylny wyrok ( choc nie pomoglo uzyskac opieki, o ktora wnioskowal przy rozwodzie) i wsparcie przy walce o udzial w wychowaniu corki.

                                    Chlop jest jednym z tych niewielu ojcow, ktorzy faktycznie opiekuja sie dzieckiem, a nie sie z nim widuja.

                                    A co ja bym zapewnila swojemu dziecku? Wiesz, ja przez lata poswiecalam wlasne weekendy by moj babelek spedzil czas z ojcem, bo beze mnie nie chcial, mimo ze spedzanie czasu z tym facetem bylo dla mnie zrodlem wielkiego cierpienia. My bylismy na tyle dojrzali, zeby wiekszosc spraw, nawet podwyzki alimentow, zalatwiac poza sadem.
                                    Ja mysle, ze wielu z bojownikow o prawa ojca niewiele wywalczylo, bo im wcale nie o dziecko i jego dobro chodzi. Moj chlop przelykal naprade okropne rzeczy, zeby nie zaogniac sytuacji i zapewnic Malej w miare stabilne, normalne zycie, ktore miala bedac z nim. Tylko ze on nie mowi nigdy o prawach ojca. on mowi o swojej corce.
                          • karolana Re: Gratuluję chłopu 20.09.10, 15:09
                            konstancja16 napisała:
                            > Policja moze wkroczyc jedynie gdy dochodzi porwania malolata albo rodzic ktory
                            > ma przyznana opieke nie moze odebrac dziecka (np gdyby w ktoryms momencie sad p
                            > rzyznal opieke ojcu moznaby probowac wyrwac dziecko sila). W innych wypadkach
                            > to policja istotnie moze sporzadzic notatke i uklonic sie zyczac powodzenia.
                            >
                            > Ale byc moze moja wiedza jest przestarzala, chetnie sie doszkole w procedurze c
                            > ywilnej.

                            Konstancjo, Twoja wiedza jest jak najbardziej aktualna. Policja nie ma możliwości ani ochoty interwencji, jeśli dziecko przebywa pod opieką osoby do tego uprawnionej, czy to ojciec czy matka. Policja przychodzi, spisuje notatkę i życzy miłego dnia.
                            Następnie notatka może zostać załączona do materiału dowodowego, ale sędziowie mają to generalne w dupie i konsekwencji nie wyciągają żadnych.
                            Tully widocznie ma panią ex, która (jak napisała Ajmj) przestraszyła się samej możliwości interwencji policji i nałożenia na nią grzywny.
                            Nie wszyscy mają taki komfort. "Nasza" ex ma kilka upomnień za różne przewinienia, grzywny w łącznej wysokości chyba 5 tys i co? Jajco. Robi co chce i znowu nas włóczy po sądach. Widocznie teraz postanowiła odzyskać straty spowodowane grzywnami wyciągając łapsko po alimenty.
                            Pozdrawiam.
                            • tully.makker karolana 21.09.10, 10:51
                              Historia mojego chlopa dziala sie 14 - 12 lat temu.

                              natomiast wiem, ze majac wyrok sadu z klauzula wykonalnosci dotyczacy termonow przebywania dziecka z jednym lub drugim rodzicem mozna zwrocic sie do policji o interwencje. Bo de facto rodzice maja w tej sytuacji ograniczone prawa w tym sensie, ze dziecko w okreslonym przez sad terminie moze przebywac tylko z tym jednym wskazanym rodzicem.

                              Przejrzyjcie watki na RiCD - jest tam sporo ojcow, ktorym srodkami formalnymi, wlacznie z policja, udaje sie egzekwowac kontakty.

                              Ja wiem, ze zdarzaja sie sytuacje trudne, i trudniesze. Ale nie podejmowanie dzialan pt wyznaczenie kontaktow w sytuacji konfliktu to albo glupota, alebo tak naprawde ta sytuacje odpowiada, w koncu tatus ma czas wolny, a wychodzi na to, ze Exia jest be, czyli podwojna korzysc.
                              • karolana Re: karolana 22.09.10, 11:52
                                Tully, w naszym przypadku możemy powiedzieć, że zakazy spotkań mamy za sobą. Trwało to ponad pół roku i skończyło się dzięki temu, że "mamusia" ma tak naprawdę dzieci w dupie, nowy facet wprowadził się do niej i było jej po prostu wygodnie nie mieć przy sobie dzieci.
                                Dopóki mogła, podrzucała dzieci do dziadków, aż w końcu po prostu zabraliśmy te dzieci i tyle.
                                W tej chwili problem polega na dwóch sprawach:
                                1. Brak możliwości ustalenia schematu z "mamusią", która traktuje dzieci jak narzędzie wpływania na nasze życie - młodsze dziecko jej nie pamięta, a nawet jeśli to negatywnie, starsze jawnie okazuje jej niechęć; dzieci chcą być z nami na stałe, my chcemy żeby były z nami na stałe, a mamusi pasuje taki układ, że ma luz, a w razie czego grozi, że zabierze dzieci, bo przecież teoretycznie mieszkają z nią.
                                Z jednej strony wiemy, że dzieci powinny mieć stały kontakt z, było nie było, matką, ale na pewno nie na takich zasadach, że ona je zabiera od nas, a potem podrzuca do dziadków! Bo jej nie chodzi o to żeby dzieci były z nią, ale żeby nie były z nami.
                                2. Szanowna pani, nie wiedzieć czemu, ubzdurała sobie, że należą jej się jakieś alimenty. Nie jest w stanie określić na co, bo przecież my pokrywamy w zasadzie całość wydatków (jedno z dzieci z nami na codzień, opłacamy przedszkole, drugiemu opłacamy wszystkie wyjazdy, kupujemy książki, płacimy za zajęcia pozalekcyjne, oboje zabieramy na wakacje, na wycieczki, itd.)
                                Wszyscy twierdzą, że dzieci powinny mieć stabilną sytuację, wiedzieć gdzie jest ich dom, kto się nimi zajmuje.
                                Jestem tego samego zdania!
                                Rozwiązania widzę dwa:
                                a) dzieci zostają z matką, która dostaje od nas alimenty NA DZIECI i ZAJMUJE SIĘ tymi dziećmi, a my z mężem mamy z dziećmi stały kontakt w określonych terminach;
                                b) dzieci zostają z nami, a matka ma z nimi kontakt w określonych terminach; kasę tej pani mam w dupie, męża stać na utrzymanie własnych dzieci, natomiast uważam, że powinna im założyć jakieś lokaty i wpłacać tam co miesiąc jakieś pieniądze, wszystko jedno-100 czy 1000 zł, na ile ją stać (a stać ją na sporo).
                                Biorąc pod uwagę, że relacje dzieci z matką są bardzo kiepskie, że dzieci mnie traktują jak matkę, tak do mnie i o mnie mówią, traktują nasz dom jako własny, właściwym DLA DZIECI rozwiązaniem byłaby wersja b i praca z psychologiem nad poprawieniem relacji z matką biologiczną. Takie też były zalecenia sztabu psychologów oraz kuratorów, które zostały przez kolejne sądy olane.
                                Natomiast dla "mamusi" idealna jest sytuacja, kiedy OFICJALNIE ona zajmuje się dziećmi na pełen etat, dostaje od nas alimenty, dziećmi zajmujemy się my, a jak jej coś odstrzeli, ma broń w postaci odebrania dzieci i zakazu spotkań.
                                W tej chwili ma wszystko poza tymi alimentami, więc szarpie nas o nie. Bo ona jest MATKĄ i jej się NALEŻY.
                                Niestety, sądy od 2 lat nie widzą nic złego w tej sytuacji, utrzymują status quo, dając tym samym "mamusi" pole do manewrów.
                                Jedynym sensownym postanowieniem do tej pory było oddalenie jej żądań o alimenty, ale jest kolejna sprawa, inny sędzia i cholera wie, co postanowi.

                                Jestem wściekła i rozżalona na działania sądów. Jestem przerażona bezsilnością męża i własną. Jestem oburzona tupetem, bezczelnością "mamusi" i tym, że ma możliwość czołgania nas po sądach i krzywdzenia swoich dzieci.
                                I wnerwia mnie twierdzenie "jak się chce, to znajdzie się sposób".
                                Wszyscy, z dziećmi na czele, żyjemy w ciągłym stresie i niepewności.
                                A "mamusia" ma luzik. Wolnego czasu do woli i w perspektywie kasę za nic. Fajnie, prawda?
                                • tully.makker Re: karolana 22.09.10, 13:01
                                  Znam niestety odobna sytuacje, kiedy ojciec i macocha zajmuja sie dziecmi, placa alimenty na dziecko, ktore mieszka z nimi.

                                  Niewiarygodne.

                                  Rozumiem, ze sad nie zgodzil sie na zmiane miejsca pobytu dzieci? A mysleliscie o odwolaniu sie od wyroku?
                                  • karolana Re: karolana 23.09.10, 10:03
                                    Tully, myśleliśmy o odwołaniu, ale chcieliśmy trochę oddechu złapać, jakoś ustabilizować sytuację, bo przez niemal 2 lata to była nieustanna szarpanina i po prostu wysiedliśmy psychicznie i zdrowotnie. Poza tym chcieliśmy trochę popracować nad nami, naszym życiem (choćby budowa domu).
                                    Mieliśmy złożyć wniosek po nowym roku, motywując właśnie sytuacją realnie istniejącą. Chcieliśmy pozbierać dowody, itd. Ale przede wszystkim chcieliśmy żeby dzieci złapały trochę normalności. Z młodszym się udało, ze starszym średnio, ale szło ku dobremu.
                                    No i, nie wiem czy niestety, czy właśnie stety, exia wyskoczyła niedawno z tym pozwem o alimenty i teraz mamy znowu jatkę w sądzie.
                                    W przyszłym tygodniu kolejna rozprawa.
                                    Nie wiem co będzie, jak wskazuje nasze doświadczenie, wszystko zależy od postawy sędziego.
                                    Znowu będzie szopka z psychologami, przesłuchiwaniem dzieci sad Zobaczymy.
                                    Trzymajcie kciuki.
                                    • tully.makker Re: karolana 23.09.10, 10:18
                                      No moge tylko trzymac za was kciuki.
                                • kittykitty Re: karolana 22.09.10, 17:42
                                  O matko, karolana, ale bagno, szczerze współczuję sad
                                  to niewiarygodne, że sąd nie wziął pod uwagę tych wszystkich opinii, argumentów, zaleceń oraz stanu faktycznego, to chore..
                                  • karolana Re: karolana 23.09.10, 10:04
                                    Kitty, dziękuję.
                                    Niewiarygodne. Sama nie uwierzyłabym, gdybym tego nie przechodziła.
                        • tully.makker Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 22:27
                          Mi sie wydaje - bo wtedy jeszcze sie nie znalismy - ze sie bardziej przestraszyla dalszych dzialan chlopa.
                          Nie ma czego zazdroscic, ona miala taka metode tresury, ze za ewentualne przewinienia ojca bila wlasne dziecko, zreszta do tej pory ja leje. Tyle ze teraz Malajest nastolatka, i podejrzewam, ze nie minie wiele czasu, jak jej w koncu odda...
                    • nangaparbat3 ale o czym ta dyskusja? 17.09.10, 19:28
                      Sofija napisała wprost: M nie zwróci się do sądu, bo to by ograniczało jego prawa.
                      W takiej sytuacji o czym jeszcze w ogóle mozna rozmawiac?
                      • sofija_biala czytanie ze zrozumieniem... 17.09.10, 23:09
                        Nanga, nie wkładaj mi proszę w usta czegoś, czego nie powiedziałam.
                        Nie mam pojęcia, czym się skończy cała jazda z exią, może jej przejdzie, może znów będzie bujanie po adwokatach.
                        Zdumiewa mnie Twoja wiara w moc sprawczą wyroków sądu. Cóż, nasza ex ma w poważaniu to, co już jest zasądzone, jeśli chodzi o władzę rodzicielską, i nie wierzę, by kolejne sprawy wyprostowały jej myślenie.
                        Cały czas chodzi mi o to, jak cholernie nierówne szanse ma ojciec i matka po rozwodzie. I jak (patrząc z perespektywy, jaką prezentuje Tully) niewielkie szanse ma dziecko na normalne kontakty z obojgiem rodziców, gdy jedno z nich odgrywa się na drugim.
                        Nasz Młody na co dzień ma w domu pranie mózgu, dbają o to matka, babka i starszy brat, który w tym okresie jest dla niego super-wzorem, a który ma od matki totalne przyzwolenie na chamstwo wobec ojca.
                        Kiedy jest u nas, widać, że czuje się dobrze, bo też ojciec do tego bycia razem z dzieckiem się solidnie przykłada. Często jest rozżalony, że już musi jechać i wymyśla preteksty, by być dłużej. I jakimś cudem po 3 dniach bycia z matką, reaguje na widok ojca rykiem, uciekaniem i wrzaskiem, że nigdzie nie jedzie - bo NIE.
                        Nawet jeśli sąd wyznaczy konkretne daty spotkań, to - tak jak pisały dziewczyny - nadal pranie mózgu będzie trwało. I żaden sąd tego nie zmieni, bo matka NIE MA INTERESU, by zachowywać się inaczej.
                        Strasznie się z Tully przyczepiłyście tego ograniczenia praw ojca, o którym pisałam. ALe nie zmienia to faktu, że w sytuacji wrednej ex, ojciec (dla dobra dziecka i wzajemnych kontaktów) jest skazany na ograniczanie swoich praw do wychowywania dziecka, (nie do spotkania dla kaprysu, jak próbujecie to z Tulluy interpretować). I uważam, że to nie jest fair.
                        • nangaparbat3 Re: czytanie ze zrozumieniem... 18.09.10, 01:24
                          Nie myślę, że ojciec chce się z dzieckiem spotykac dla kaprysu, ale że interpretowanie ustalenia spotkań przez sąd jako ograniczenie jego praw (Ty napisałaś to majuskułami) oznacza nieliczenie się i z potrzebami dziecka (które, jak pisała Tully, powinno wiedziec, kiedy z kim spędza czas, i powinno miec zachowany stały rytm tych spotkań) i ingerowanie w rytm życia matki (a jak się okazuje, także i starszego brata).
                          Jak piszesz, matka nie utrudnia kontaktów systematycznie i stale, a okresowo. Bardzo możlliwe, że nie jest zrownoważona i pojawienie się Waszego dziecka mocno tą nią zachwiało i zachowuje się teraz niedopuszczalnie, nastawiając dziecko przeciwko ojcu. BArdzo możliwe, że ustalenie kontaktów przez sąd niczego by nie zmieniło. Ale czy sądzisz, że zmniejszejnie alimentow ograniczyłoby stosowane przez nią manipulacje? Chyba na odwrót.
                        • tully.makker Re: czytanie ze zrozumieniem... 21.09.10, 18:37
                          Zdumiewa mnie Twoja wiara w moc sprawczą wyroków sądu. Cóż, nasza ex ma w poważ
                          > aniu to, co już jest zasądzone, jeśli chodzi o władzę rodzicielską, i nie wierz
                          > ę, by kolejne sprawy wyprostowały jej myślenie.

                          Tez mysle, ze nie warto nic robic, bo to i tak nic nie da. Lepiej ponarzekac na forum, uniesc sie wzburzeniem z powodu OGRANICZENIA PRAW i miec czas wolny.
                • nangaparbat3 Re: Gratuluję chłopu 17.09.10, 19:12
                  sofija_biala napisała:

                  >
                  > Bo w przypadku mojego M, pójście do sądu zaskutkuje wyznaczeniem konkretnych te
                  > rminów spotkań, co będzie OGRANICZENIEM jego praw.
                  A to ciekawe. Bo to znaczy, że chce kontaktowac się/zabierac dziecko kiedy mu to pasuje. A to nie jest dobre dla dziecka przede wszystkim.
          • sofija_biala pytanie 15.09.10, 16:13
            Dlaczego wg ciebie, opieka nad dzieckiem rozumiana jako cały zbiór zawierający w sobie: wychowywanie, zapewnienie warunków bytowych, bodxców do rozwoju ale i bliskości jest u matki czymś naturalnym, a u ojca ma być tylko jego "widzimisię". Bo tego ja nie pojmuję.
    • nangaparbat3 Re: bezsilność ojców i ... sądów 15.09.10, 16:52
      A nie przyszło ci do głowy, że dla ex kolejne fazy Waszego związku są po prostu bolesne? Że nie tyle pała żądzą ukarania Was, co przenosi swoje cierpienie na dziecko? Ja się zgadzam, że powinna nad tym zapanować i nie przenosić, ale po co prawdopodobną słabość brać za premedytację?
      • sofija_biala Re: bezsilność ojców i ... sądów 16.09.10, 17:09
        Zanim fazy naszego związku w ogóle zaistniały i stały się pretekstem do jazd exi, ograniczanie kontaktu następowało po każdej uroczystości rodzinnej (rodzina M), na której Młody był z ojcem, czy nawet po atrakcyjnym spotkaniu we 2. Jak tylko wracał zadowolony, od razu zaczynały się kolejne jazdy.
        Wiesz nangaparbat3, można wszystkich tłumaczyć: bandzior napada na staruszkę, bo miał ciężkie dzieciństwo, ale nadal jego czyn jest zły, prawda?
        Rolą M, a tym bardziej moją, nie jest troska o dobre samopoczucie ex.



        • nangaparbat3 Re: bezsilność ojców i ... sądów 17.09.10, 19:08
          Twoją nie, ale M jest ojcem jej dziecka. To nie jest takie proste.
        • kittykitty Re: bezsilność ojców i ... sądów 18.09.10, 16:28
          Ciekawa jestem CO jest powodem takiego zachowania Waszej Ex? Dlaczego tak strasznie rusza ją, że były mąż ma dobre relacje z ich dzieckiem, że dziecko lubi być z nim, że były mąż ma szczęśliwą rodzinę? Domyślam się, że ta wściekłość Ex, która skutkuje ograniczaniem kontaktów z ich dzieckiem, bierze się z bólu i zazdrości. CO jest powodem, że wciąż to odczuwa? Może ma za co tak nienawidzieć byłego męża? Smutne tylko, że odgrywa się na dziecku...
          • nangaparbat3 Re: bezsilność ojców i ... sądów 18.09.10, 17:11
            Nie musi miec za co, wystarczy, że ma bardzo niskie poczucie wartości. Ale nie wiemy.
            • sofija_biala Re: bezsilność ojców i ... sądów 24.09.10, 10:37
              Nie wiem, co kieruje exią. DŁugo próbowałam zrozumieć jej powody do rozwodu.
              Na początku naszej znajomości trochę sama się bałam, że może w moim M nie widzę czegoś, co dla niej było oczywiste. W końcu rozwodu po kilunastu latach małżeństwa chyba nie bierze się dla kaprysu i w wyniku przelotnego konfliktu.
              Długo usprawiedliwiałam emocjami te jej zachowania, jakie mogłam obserwować, jak już byłam z M. ALe im dalej, tym bardziej jestem przekonana, że to typ księżniczki, która była pewna, że po rozwodzie M wróci z podkulonym ogonem, bo przecież ona jest ideałem. I dlatego nie umie się pogodzić, że jednak potoczylo się to wszystko inaczej. Choć oczywiście mogę sie mylić.
              Ale do cholery nie widziałam i nie widzę żadnego usprawiedliwienia do pogrywania dziećmi. Bo takie pogrywanie nie ma nic wspólnego z troską o dobro dziecka.
    • ajmj Re: bezsilność ojców i ... sądów 16.09.10, 12:31
      Jesli matka dziecka jest naprawdę zawzięta, to ojciec moze:
      1. Wyrok w łapkę i po dziecko, drzwi zamknięte - woła policję. Dziecko płacze, sąsiedzi ciekawi wychodza co się dzieje, horror dla dziecka. Policja spisuje notatkę. Idzie sobie. Ojciec wraca do domu.
      I tak co "widzenia". Matka dalej zawzieta
      2. Tata po załóżmy - kilkunastu razach z dowodami idzie pełen nadzei do Sądu po sprawiedliwośc i wg KPC ma prawo Sąd taką zawziętą mamę "ukarać" - grzywną w wysokości kilkast złotych.
      3. Mijają lata, moze rok, moze dwa, za notoryczne utrudnianie kontaktów , tato ma prawo znów iść do Sądu, aby zmienić orzeczenie Sądu o miejscu zamieszkania dziecka.
      Ja życzę powodzenia.smile
      My mamy taką zawziętą panią matkę. I gdyby nie to, ze córka SAMA przejrzała na oczy, kontakty były utrudniane jak tylko można było. Moge napisać powieśćsmile Jak być wredną MENDĄsmile Ale ta menda to nie jasmile
      Notabene, córka chce zamieszkać z nami. Przed nami więc sprawy w Sądzie. Córka będzie zeznawać - już moze.

      Pozdrawiam mimo wszystko optymistyczniesmile Bo cóż nam więcej zostało - jak nie nadzieja na lepsze jutro?
      • mw144 Re: bezsilność ojców i ... sądów 16.09.10, 13:07
        I gdyby nie to, ze córka SAMA przejrzała na
        > oczy,
        mogę spytać w jakim wieku wtedy była?

        Córka
        > będzie zeznawać - już moze.
        No właśnie, od jakiego wieku może dziecko decydować? Kiedyś to było chyba 12 lat, nic się nie zmieniło?

        Pytam, bo u nas podobna sytuacja, córka chciała mieszkać z nami, za co matka ukarała ją i nas kilkuletnim niewidzeniem z dzieckiem.
        • ajmj Re: bezsilność ojców i ... sądów 16.09.10, 13:36
          Przejrzała na oczy jak miała 13 lat. Teraz ma skończone 14. Od 13 roku życia dziecko ma prawo stanąc przed Sądem i powiedzieć z kim chce być. Tylko uwaga - Sąd jak najbardziej bierze zdanie dziecka pod uwagę, ale może orzec mimo wszystko inaczej. Sprawy są tak rózne, indywidualne a i wyrok przykre, często jest to widzimisie Sędziego.
          • karolana Re: bezsilność ojców i ... sądów 16.09.10, 16:10
            ajmj napisała:

            >Sąd jak najbardziej bierze zdanie dziecka pod uwagę, ale może orzec mimo wszystko
            > inaczej. Sprawy są tak rózne, indywidualne a i wyrok przykre, często jest to widzimisie Sędziego.

            Dokładnie tak!
            Nasze dzieciaki były badane przez kilku psychologów, były raporty kuratora, były przepytywane przez sędziego.
            Zawsze było to samo - kochają nas, mają z nami bardzo dobre relacje, chcą być z nami na stałe, nie chcą być z matką, jedno z dzieci wręcz się jej boi.
            Jaki sędzia wydał wyrok? No zgadnijmy!
            I nieważne były uczucia dzieci, nieważne raporty kuratora stwierdzające, że matka ma dzieci w odwłoku, nieważne, że utrudniała ojcu kontakt z dziećmi przez ponad pół roku (dokładnie jak pisała ajmj - odbijał się od drzwi, dzwonił po policję, policja spisywała notatkę i... sobie szła), nieważne, że wmawiała dzieciom, że ojciec nie chce Ich widzieć, że ja Ich nienawidzę.
            To wszystko nie miało kompletnie żadnego znaczenia. Bo dzieci mają mieszkać z matką i już.
            To czy mieszkają to już inna sprawa, ale wyrok sądu właśnie taki był.
            • ajmj Re:Karolana 17.09.10, 14:20
              Czy dzieci zeznawały w Sądzie?
              • karolana Re:Karolana 20.09.10, 10:37
                dzieci były przesłuchiwane przez sędziego bezpośrednio, na zeznawanie na sali sądowej są za małe. sędzia przyjął do wiadomości to, co mówiły dzieci, wyniki badań psychologicznych, raporty kuratora i zadecydował jak zadecydował - dzieci mają mieszkać z matką, a uzasadnienie było tak kuriozalne, że nikt w nie nie wierzy, ale jest faktem .
                a teraz kolejna szarpanina, bo "matka" chce wydębić alimenty na dzieci, którymi się de facto nie zajmuje.
                • ajmj Re:Karolana 20.09.10, 12:53
                  Współczuję...
                • aglaonike77 Re:Karolana 20.09.10, 16:39
                  Zauważyłam tu ( czyli na forum "macochy") pewną tendencję w wypowiedziach dot. alimentów, moim zdaniem wynikającą z nieświadomości lub z żalu, którą prezentuje większość wypowiadających się.
                  Otóż obowiązek alimentacyjny, ciążący na ojcu dot. dzieci ( alimenty NA DZIECKO). Co oznacza ni mniej ni więcej, że alimenty (pieniądze) dotyczą dziecka i są przyznawane z uwagi na jego potrzeby a nie na fakt czy matka się nim (dzieckiem) prawidłowo zajmuje czy nie. Alimenty na dziecko są wypłacane przez ojca matce, tylko dlatego że jest ona opiekunem prawnym małoletniego dziecka, kiedy dziecko kończy 18 lat a obowiązek alimentacyjny ojca względem dziecka wciąż istnieje alimenty wypłacane są dziecku ponieważ to ono de facto jest ich adresatem. Tak więc:
                  1. trzeba rozróżnić potrzeby dziecka ( i stąd obowiązek alimentacyjny) od obowiązku matki opieki nad dzieckiem;
                  uważam że myślenie pt. " Nie należą się JEJ alimenty na dziecko bo źle się nim zajmuje" jest z gruntu fałszywe, i niesprawiedliwe wobec dziecka. Bo alimenty nie są płacone byłej żonie, za to że jest była (te nazywają się alimentami na żonę) ani za to że opiekuje się dzieckiem ( to się nazywa płaca za opiekę i przysługuje niani/ opiekunce). Alimenty na dziecko SĄ PŁACONE DZIECKU NA POKRYCIE JEGO POTRZEB, zaś z uwagi na małoletność dziecka pieniędzmi zarządza jego prawny opiekun ( czyli matka).
                  2. jeśli uznajecie z mężem że matka źle zajmuje się dzieckiem, lub nie zajmuje się nim wcale nalezy wytoczyć jej sprawę. I wcale nie twierdze że jest to proste.

                  pozdrawiam

                  • konstancja16 Re:Karolana 20.09.10, 18:19
                    Aglaonike,

                    chyba jestes nowa. przeciez Karolana jest macocha calodobowa. z tego co pamietam to dzieciaki mieszkaja z nimi. na dobra sprawe to matka powinna placic alimenty. oczywiscie najpierw musza usankcjonowac postanowieniem status quo (czyli miejsce zamieszkania przy ojcu) a potem dopiero alimenty. ktorych i tak na oczy nie zobacza.

                    wiec ostroznie z tym 'zauwazaniem tendencji' na podstawie jednego watku....
                    • aglaonike77 Re:Karolana 21.09.10, 16:17
                      Najprawdopodobniej nie zauważyłaś, że w swoim poście pisząc o zauważonej tendencji odniosłam się do forum a nie tylko wypowiedzi Karolany. Nie wnikam w szczegóły sytuacji Karolany. Moja wypowiedź dotyczyła dość powszechnego poglądu płatność alimentów na dziecko = utrzymywanie ex. Ten sposób myślenia zaobserwowałam zarówno u ojców-exmężów jak i ich nowych partnerek/żon. Uważam, że należy po pierwsze w tej kwestii rozdzielić: antypatie pomiędzy dorosłymi ( z uwagi na słynne dobro dzieci - któremu nic tak nie szkodzi jak całkowity brak porozumienia pomiędzy rodzicami; dziecko zniesie biedę i inne niedogodności życia znacznie lepiej niż dorosły o ile będzie miało poczucie bezpieczeństwa i miłości ze strony obojga rodziców); oraz różnice pomiędzy stanem prawnym i wyrokiem sądowym a sprawiedliwością.
                      Poza tym z własnego doświadczenia wiem, że tego typu sprawy nie są biało-czarne, nie jest tak że ta strona jest "słód miód" a druga "be". Prawda leży gdzieś pomiędzy.
                  • karolana Re:Karolana 22.09.10, 12:06
                    aglaonike77 napisała:

                    > Zauważyłam tu ( czyli na forum "macochy") pewną tendencję w wypowiedziach dot.
                    > alimentów, moim zdaniem wynikającą z nieświadomości lub z żalu, którą prezentuj
                    > e większość wypowiadających się.

                    Nie wiem jaki żal wyczytałaś w moich postach (wszak do jednego z nich się podpięłaś), ale na pewno nie jest to żal o kasę wypływającą z mojego konta (mamy z mężem wspólne pieniądze, zarabiamy podobnie).
                    Od niemal roku utrzymujemy WSPÓLNIE dzieci męża. RAZEM płacimy za ich edukacje, leczenie, wyżywienie, ubrania. Od matki tych dzieci nie dostaliśmy złamanego grosza, nawet się o to nie staraliśmy, bo raz - nic by nam to nie dało, a dwa - doprowadziłoby to do eskalacji jej negatywnych zachowań.
                    Natomiast teraz ta pani, która dziećmi się NIE ZAJMUJE WCALE od miesięcy, wystąpiła o alimenty płacone przez nas do jej ręki.
                    Wyjaśnij mi proszę na jakiej podstawie ona w ogóle domaga się jakichkolwiek pieniędzy oraz jaka jest w tym nasza wina, że matka olewając swoje dzieci jednocześnie chce wyciągać od nas kasę.
                    Będę wdzięczna za wyjaśnienia, bo ja tego nie ogarniam.
                    Pozdrawiam.
    • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 20.09.10, 19:06
      Może zamiast pozbawiać dziecka alimentów jak sugeruje autorka wątku lepszym rozwiązaniem będzie monitorowanie na co te alimenty w niektórych przypadkach NAPRAWDĘ idą.
      czyli co miesiąć-dwa-trzy, matka przedstawia rachunki.
      u nas np.alimenty są płacone regularnie a dziecko chodzi w takich "szmatach" za dużych lub przymałych, wyglądają jak z pomocy dla ubogich.o zabawkach lub dodatkach nie wspomnę.
      faktem jest że często alimenty nie sa wykorzystywane de facto na dziecko, jego potrzeby i rozwój ale na utrzymanie domu i matki, na rachunki i jedzenie dla wszystkich.
      dziecko alimentami dokłada się do utrzymania domu a dla niego nic nie zostaje albo jakieś grosze.w związku z czym co poniektóre eks upominają się o więcej.
      • kittykitty Re: bezsilność ojców i ... sądów 20.09.10, 20:33
        Monitorowanie wydatków w wielu przypadkach z pewnością by się przydało, wielu byłych mężów mogłoby być zaskoczonych (i to zarówno in plus jak i in minus) ile naprawdę kosztuje utrzymanie dziecka. Nie przeczę, że są wygodne mamusie, które alimenty na dziecko wykorzystują jako źródło utrzymania dla siebie samej, ale to spojrzenie jednostronne. Są również tatusiowie, którzy uważają, że 350 zł miesięcznie pokrywa aż nadto potrzeby i koszty utrzymania 10-latka i matka powinna tak gospodarować tymi pieniędzmi, by starczyło również na wakacje. Znam z autopsji sytuację, w której tatuś w ogóle nie brał pod uwagę, że na koszty utrzymania dziecka składa się również część czynszu i opłat stałych itp. związanych z domem, w którym dziecko mieszka. Dla niego były to tylko buty na zimę, jedzenie itp.
        • aglaonike77 Re: bezsilność ojców i ... sądów 21.09.10, 15:54
          Zgadzam się z Tobą całkowicie - zarowno w tym tym jak i poprzedniej wypowiedzi.
      • aglaonike77 Re: bezsilność ojców i ... sądów 21.09.10, 15:56
        Tak, masz rację. Monitorowanie na co wydawane są alimenty jest znacznie lepszym posunięciem niż podejście "nie płacę alimentów bo nie będę utrzymywał ex".
        • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 11:13
          Alimenty w swoim założeniu maja służyć dziecku.wielu mamusiom myli się że tatuś ich dziecka ma zobowiązania ale wobec dzieci a nie ich. nierzadko dzieci "utrzymują" lub znacznie się dokładają do budżetu domowego.
          u mojego nm 1100 zł to chyba wystarczające żeby 5 latkowi zapewnić porządne ubranie, i jakieś dodatki.jeżeli matka ze swojej str.dołożyłaby tyle samo lub połowę to dziecko może nieźle sobie żyć mieć dodatkowe zajęcia zabawki.tymczasem matka na wszystkim oszczędza.dziecko chodzi jak "dziad", jedne buty na wiosnę, lato, jesień,wszystkie zabawki , które mu nm kupi od razu zabiera do mamy.
          oczywiście spotyka się też sytuację odwrotną że facet myśli że kobieta za kilka stów zapewni dziecku wszystko i jeszcze jej zostanie.
          dlatego rodzice w sytuacji alimentacyjnej powinni na bieżąco konfrontować swoje wydatki.
          matka wykazywać że pieniądze idą na dziecko a wkład w rachunki i wyżywienie jest proporcjonalny do udziału dziecka a nie alimenty pokrywają 80-100% wydatków domowych a reszta jak starczy.
          i odwrotnie podważać jeśli jest taka potrzeba i możliwości finansowe ojca.są również faceci którzy lubią "obchodzić "prawo i legalnie mało zarabiają a na boku maja trochę kasy.
          niestety sądy nie mają czasu i ochoty weryfikować swoich rozporządzeń.
          a adekwatność zasądzeń jest czasem całkiem niesprawiedliwa.tu za mało tam za pieniądze dziecka żyją mamusie.
          życie.sprawiedliwość ciężko znaleźć.jeżeli sądy nie interesują się na co faktycznie idzie kasa.
          • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 11:36
            dlatego rodzice w sytuacji alimentacyjnej powinni na bieżąco konfrontować swoje
            > wydatki.
            > matka wykazywać że pieniądze idą na dziecko a wkład w rachunki i wyżywienie jes
            > t proporcjonalny do udziału dziecka a nie alimenty pokrywają 80-100% wydatków d
            > omowych a reszta jak starczy.

            Wiem, ze nie bylas nigdy matka, co tu mowic o byciu samotna matka. Wiec propozycje, zeby biegajaca miedzy praca, przeszkolem, sklepem, wywiadowka i lekarzami matce dokladac jeszcze gromadzenie rachunkow, zakreslanie na rachunkach ze sklepu, co bylo dla dziecka ( 56,5% opakowania szynki, na przyklad) uwazam za totalnie kuriozalny.
            • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 15:08
              chodzi o niektóre przypadki tully, taka która robi problemy, kombinuje, kalkuluje i chce żyć "z dziecka".kobieta która utrudnia kontakty, ogranicza relacje ojciec-dziecko. ogólnie utrudniającą.
              taka która dobro dziecka ma generalnie gdzieś bo ona musi mieć wygodnie i dostatnio.
              wówczas niech wykaże na co idą alimenty.na co je wydaje troskliwa mamusia.
              i nie chodzi o takie szczegóły.niech wykaże ogólne koszty utrzymania rachunki + wyżywienie.
              i przede wszystkim co kupiła dziecku.i ile wydała na dziecko oprócz wyliczonych podstawowych rzeczy jak wyżywienie i rachunki.
              pomijam dodatki tj. zagraniczne wyjazdy, jakiś sprzęt(komputer, narty itp.) markowe ciuchy z najwyższej półki.
              zabieranie dziecku alimentów za to że jego matka zabrania kontaktów z ojcem to pomyłka.taka matka powinna być wzięta pod lupę wychowawczo -rozliczeniową.
              może niektóre kobiety by się otrząsnęły.bo zachowują się jakby dzieci były ICH własnościami, nad którymi maja władzę i kontrolę, lalkami bez uczuć jak u karolany i przy okazji narzędziem do robienia na złość eksowi bo np. układa sobie życie albo chcą się po-wyżywać i wyrzucić swoje frustracje i żale życiowe.a przy okazji im więcej pieniędzy tym lepiej przecież one muszą dobrze żyć.a co zabraknie to podniesienie alimentów.
              nie mam dzieci ale już widzę dokładnie jak na dłoni jak można zgnoić faceta mając z nim dziecko, ciągnąć kasę, wyżywać się , szantażować rozwalić mu każdy związek pod pretekstem dobra dziecka przy ogólnym poparciu społecznym, wpychać mu się w każde plany i mieć niekończące się roszczenia, zniszczyć mu życie.
              skoro matka ma prawo robić takie świństwa to niech lata do sądów i się rozlicza z każdej złotówki którą dostała od ojca dziecka i którego sprowadziła do bankomatu jak u autorki wątku.dlaczego tylko ci ojcowie muszą się szarpać??
              • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 15:11
                Chyba ojciec ma PRAWO WIEDZIEĆ no co i na kogo idą jego pieniądze.skoro nie może nawet zweryfikować sytuacji dziecka spotykając się z nim regularnie.
              • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 15:18
                > nie mam dzieci ale już widzę dokładnie jak na dłoni jak można zgnoić faceta maj
                > ąc z nim dziecko, ciągnąć kasę, wyżywać się , szantażować rozwalić mu każdy zwi
                > ązek pod pretekstem dobra dziecka przy ogólnym poparciu społecznym, wpychać mu
                > się w każde plany i mieć niekończące się roszczenia, zniszczyć mu życie.

                No ja wiem, ze wasza exia niszczy ci zycie oczekujac, ze ojciec bedzie sie zajmowal dzieckiem. ja ci moge na to jeszcze raz napisac, ze zwiazalas sie z mezczyzna, ktory ma dziecko. Dziecko oznacza koszty i brak wolnego czasu. Twoj mazczyzna ma i tak sytuacje luksusowa, bo nie on mieszka z dzieckiem, i nie on gimnastykuje sie na codzien starajac sie mu zapewnic opieke. macie mnostwo czasu dla siebie bez dziecka, czego nie mozna powiedziadziec o wielu rodzicach calodobowych.

                Mam te przyjemnosc, ze w moim zyciu jest i ex, i exia, i dzieci z roznych malzenstw, i para nextow. Mam mnostwo okazji, by ogladac sytuacje z roznych punktow widzenia i mozliwosci wyrobienia sobie w miare obiektywnej opini, co staram sie robic. i caly czas twierdze, ze ty po prostu dokonalas wyboru faceta, ktory sie nie nadaje dla ciebie, ale jak wiele osob na tym forum bedziesz raczej wiecznie wylewac swoje frustracje, niz zastanowic sie, czego w zyciu chcesz i osiagnac to - nawet kosztem wyrzeczen.

                Zniszczyc mu zycie, co za melodramatyzm...
                • glasscraft Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 17:23
                  tully.makker napisała:

                  > No ja wiem, ze wasza exia niszczy ci zycie oczekujac, ze ojciec bedzie sie zajmowal dzieckiem.

                  Nie wiem dlaczego udajesz, ze nie rozumiesz. Ojciec ma zasmarkany obowiazek zajmowac sie dzieckiem, tylko ze eksia jak chce, to ten obowiazek moze mu skutecznie utrudnic. I prosze nie powtarzaj mi historii o Twoim mezu i jak to walczyl przez lata, bo do to juz do bolu tutaj cytujesz. Jemu sie udalo a innym moglo nie (i niekoniecznie dlatego, ze im sie nie chcialo walczyc) - przyjmiemy, ze tak moze byc, czy tez jedyna sluszna droga jest droga meza Tully?
                • aglaonike77 Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 22:09
                  No właśnie mam nieraz takie wrażenie, że niektóre z kobitek tu się wypowiadających zapomniały o bardzo prostej rzeczy : WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY./
                  Nie musiały się wiązac z facetem z dorobkiem. Skoro się związały zdecydowały się dzielić z nim uroki i nie uroki: rozmów exżona, bycia ojcem, chodzenia po sądach, odpowiedzialności za dziecko/ dzieci a przede wszystkim dzielić się swoim facetem z jego pierwszą rodziną. Bo niestety moje drogie, ale tak to wygląda.A mam takie wrażenie, że chciałybyście zjeśc ciastko i mieć ciastko tzn.: twierdzicie, że nie macie nic przeciwko rodzinie męża ( a zwłaszcza dzieciom) ale z drugiej strony to chciałybyście mieć "normalną" swoją rodzinę i twierdzicie że macie Wy i wasz facet do tego prawo. A przypominam że wiążąc się z facetem po rozwodzie zrezygnowałyście ze statusu "normalnej" rodziny i wasz facet także. On ma dzieci ( i super jak je kocha) ale to oznacza że nigdy nie będzie tak, jakbyście w jego życiu były tylko wy i ewentualnie dzieci z waszego związku. Bo nie jesteście tylko wy, są też dzieci z poprzedniego związku i jest ex i cała masa kłopotów i kompromisów na które trzeba iść aby żyło się dobrze wszystkim.
                  Poza tym dzieci to wieczne obowiązki i brak czasu na cokolwiek. I jak napisała Tully facet i tak ma tu większy luz niż jego ex. Więc naprawdę nieco więcej dystansu.
                  • glasscraft Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 22:25
                    No popatrz, a ja jakosc z niczego nie rezygnowalam i mam normalna rodzine, ktorej pelnoprawnym czlonkiem jest nasze babsko.
                    Aha, facet to tez nie kawalek miesa, do ktorego sie ma prawo wlasnosci. I jezeli o dzielenie sie chodzi, to takim facetem nierozwodowym np. tez trzeba sie dzielic z jego rodzicami (bo nie daj bog bedzie chcial im na starosc pomagac). Wiec opowiesci o ciastkach wsadz sobie... miedzy bajki.
                    • konstancja16 Re: bezsilność ojców i ... sądów 22.09.10, 22:55
                      Glasskraft, chyba nie warto.

                      Aglaonike tu juz wjechala Z MISJA. i wie lepiej. nie znajac przeroznych sytuacji i nie zawracajac sobie glowy czytaniem starych postow juz sobie wyrobila zdanie na NASZ temat. no, wredne macochy jestesmy, jak z bajki o kopciuszku. chleb pasierbom od ust odejmuejmy i oczekujemy od faceta zeby czasem mial czas dla nas. no, potwory z nas, doprawdy. zamiast sie poswiecac, biczowac to my tu glos zabieramy w sprawie nie naszej przeciez rodziny... krzywdzimy dzieci, parnterow, Ex partnerow, rodzine partnerow i pol swiata...

                      beznadziejne jestemy, naprawde.
                    • tully.makker glasscraft 23.09.10, 10:17
                      To, ze ty tak nie masz nei oznacza, ze nie ma tu osob, ktore tak wlasnie maja. Albo i gorzej.

                      Czasami na szczescie, czasami niestety, ludzie sa rozni. A istnieje specyficzna grupa kobiet, ktore wchodza w zwiazki z facetami, ktorych w pelni nie akceptuja z jakis wzgledow i celem zycia - na ogol nieosiagalnym - czynia przerobienie ich na wlasne kopyto. Dla ich dobra oczywiscie.

                      Macichy to tylko podgrupa w owej wyzej wymienionej kategorii.
                    • aglaonike77 Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 15:15
                      I bardzo się cieszę, że masz normalną rodzinę. Być może nie musiałaś z niczego rezygnować bo podjęłaś w pełni świadomą decyzję.
                      Facet to nie kawałek mięsa - zgadza się. Ale jego dzieci to też nie przystawka na imprezie "małżeństwo". Masz rację nikt do nikogo nie ma prawa własności, istnieje jednak coś takiego jak miłość i odpowiedzialność rodzicielska. Do której dzieci mają PRAWO. Zaś ps..m OBOWIĄZKIEM rodzica ( w tym rozwiedzionego ojca) jest z tego obowiązku się wywiązywać. Co zaś do dzielenia się facetem (na poziomie emocjonalnym przede wszystkim)nie ja robię pretensje, że mój M ma przez sąd wyznaczone terminy spotkań ( bo to biudulkowi ogranicza jego prawa ojca), że pasierb/ pasierbica są wredne dzieciaki i chcą mieć ojca na zawołanie.
                      (swoją drogą to bardzo dziwne i z całą pewnością nienormalne że dziecko w sytuacji kiedy jego rodzice się rozchodzą staje się wobec rodzica, który odchodzi - najczęściej ojca- zaborcze, chce go mieć przy sobie, jest zazdrosne o nową żonę/męża, i za wszelką cenę sprawdza czy rodzic nadal je kocha jak kiedyś, na il sobie może ono teraz pozwolić i jakie teraz obowiązują zasady w nowej sytuacji - taaak nie ma co strasznie wredne bachory z tych pasierbów).
                      • sofija_biala o rany, nie pojmuję 24.09.10, 10:51
                        aglaonike77, gdzie w tym wątku znalazłaś podstawę do takiej krytyki?
                        Bo tu nikt nie kwestionuje tego, że ojciec ma zobowiązania, że ma czas podzielony między "stare" i "nowe", że są momenty, gdy wszelkie plany trzeba sobie schować w kieszeń, bo wymaga tego sytuacja dziecka itp.
                        To, co piszesz, jest truizmem dla każdej dojrzalszej macochy.
                  • karolana Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 10:18
                    aglaonike77 napisała:

                    > No właśnie mam nieraz takie wrażenie, że niektóre z kobitek tu się wypowiadając
                    > ych zapomniały o bardzo prostej rzeczy : WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY./

                    Wiesz co, będę brutalna.
                    TAK, wiedziałam, że mm miał żonę.
                    TAK, wiedziałam, że przyjaźni miedzy nimi nie było.
                    TAK, wiedziałam, że ma dzieci, które kocha i którymi będzie się zawsze zajmował.
                    I wzięłam Go z tym wszystkim.
                    Ale przez myśl mi nie przeszło, że Jego była jest taką popierdoloną mendą! Bo widzisz, mnie się w głowie nie mieści, że można mieć swoje dzieci w dupie do tego stopnia, że można być tak perfidnym, złośliwym, pozbawionym skrupułów człowiekiem.
                    I wybacz, ale TEGO akurat nie akceptuję i na TO się nie pisałam wiążąc się z tym człowiekiem.
                    Z drugiej strony nie pozwolę jakiejś porąbanej frustratce na rozwalenie czegoś, co jest cholernie dobre - mojego małżeństwa, mojej rodziny, mojego domu, bo są co najmniej 4 osoby, którym jest razem dobrze, a są to mój mąż, Jego dzieci i ja. Więc jeśli jakaś chora z nienawiści baba chce to zniszczyć, ja nie będę stała grzecznie z boku i przyglądała się temu. Nie będę chowała głowy w piasek z myślą "przecież wiedziałaś w co się pakujesz". Bo NIE WIEDZIAŁAM, a sama jestem po rozwodzie i po ciężkich przejściach z moim ex.
                    Ludzie się rozwodzą i układają na nowo życie.
                    Mają nowe żony, nowych mężów, kolejne dzieci. TAKIE ŻYCIE.
                    Dziewczyny tutaj w 99% przypadków zdają sobie sprawę z obciążeń swoich mężów/partnerów w kwestii dzieci, bo te dzieci są, kosztują czas, energię i pieniądze.
                    Ale to DZIECI, a nie ex żona! To dziećmi ma sie facet zajmować i w takim układzie nowo powstała rodzina jest NORMALNA. Dopiero jeśli to ex żona wychodzi na pierwszy plan mamy do czynienia z patologią.
                    I przeciwko tej patologii buntują się tutaj dziewczyny.
                    A który facet ma większy luz niż jego ex to naprawdę sprawa bardzo dyskusyjna, którą zajarzyłabyś czytając kilka postów, choćby moich.
                    Ogarnij temat, proszę, a potem wyjdź do nas ze swoją misją.
                    Pozdrawiam.
          • agnessam alimenty 22.09.10, 11:54
            rybkka24 zgadzam sie z twoim postem.
            Moj maz nie moze dowiedziec sie na co dokladnie ida pieniadze, ktore co miesiac placi Exi. Matka pasierba domaga sie coraz wiekszych sum, bo inni tatusiowie placa wiecej... dodam tylko, ze comiesieczne alimenty + abonament tel. kom + markowe ubrania (koszulki, swetry, spodnie, kurtki itd), buty, + wyjazdy szkolne (np pasierb byl 2 razy w Anglli - oplata wycieczki plus kieszonkowe) i na wakacje + komputer, IPod itd... to wszystko juz placi maz. Ze strony exi to zakup: miesieczny biletu na autobus do szkoly + oplaca koszty leczenia + szkolne ubezpieczenie+ koszty stolowki (jak pasierb nie je u nas albo u niej obiadu) + skarpetki i majtki dla chlopca. Tak jak maz powinna dokladac taka sama sume jaka sad przeznaczyl na chlopaka. Jakos tego nie widac. rozumiem ,ze nie bedzie kupowac chlopakowi ciuchow jak ojciec juz mu kupuje, ale regularnie wysyla pasierba, bo to bo tamto trzeba kupic. Np wie ,ze syn jedzie z ojcem na letnie wakacje nad morze ; to do walizki nie daje mu ani sandalow, ani szortow i innych rzeczy na plaze, za to mozna znalezc koszule z dlugim rekawem i grube swetry (?) W zimie mozna odnalezc to co kupilismy mu w lecie .
            Mlody tez wynosi wszystko do matki. Jak cos dostanie, to zabieza do niej i pokoj swieci pustkami.
            • tully.makker Re: alimenty 22.09.10, 13:04
              Np wie ,ze syn jedzie z ojcem na letnie wakacje nad
              > morze ; to do walizki nie daje mu ani sandalow, ani szortow i innych rzeczy na
              > plaze, za to mozna znalezc koszule z dlugim rekawem i grube swetry (?) W zimie
              > mozna odnalezc to co kupilismy mu w lecie .

              To jeszcze nic. Wyobraz sobie, jedziemy na feria na narty z dzieciakami. Podjezdzamy pod dom Malej, a ta wcyhodzi do nas na 10-dniowy wyjazd z torebeczka rozmiarow koperty na list. zadnych rzeczy, nic.

              Czesc musielismy dokupic, troche rzeczy mojego syna bylo na nia dobrych i tak jakos przetrwalismy...

              Tym niemniej - twoje wyliczenia nie uwzgledniaja mnostwa rzecyz, ktorych koszty ponosi ten rodzic, z ktorym dziecko mieszka, uwierz mi.
              • agnessam Re: alimenty 22.09.10, 15:23
                No tak, dlatego sie zastanawiam na co ida te pieniadze (dlatego ta wyliczanka). Jak u nas jest pasierb na miesiac wakacji, to ojciec placi za wszystko na miejscu plus alimenty matce. Najczesciej we wrzesniu pasierb znajduje sie z podawojna pensja ze strony ojca i matki (jesli cos tam doklada). Ta wyliczanka jej zakupow, wchodzi w zakres tych pieniedzy, ktore Exia otrzymuje od bylego meza. Tylko w tym wszystkim brak tych wydadkow z jej strony. Pasierb jest u nas prawie co drugi dzien (zostaje czesto na noc), albo zostaje na kilka dni w tygodniu, a potem jest kilka dni u matki np przyjdzie do nas dzis wieczorem i zostanie do poniedzialku rano (4 dni). Jakies 45% czasu spedza z nami. Rozumiem, ze exia kupuje synowi to czy tamto, to normalna sprawa, ale kwota nie przekracza miesiecznych alimentow, ktore otrzymuje od bylego meza nie mowiec o tej czesci ktora powinna sama dokladac.
                • tully.makker Re: alimenty 22.09.10, 16:14
                  Jestem matka 18-latka, i uwierz mi, nawet tak w sumie malo wymagajacy dzieciak jak moj to dziura bez dna. W szkole oprocz wycieczek masz jeszcze rady rodzicow, rade klasowa, ciagle wyjscia do kina czy na jakies inne atrakcje. Alimenty pokrywaja tez udzial dziecka w czynszu, pradzie, kablowce i internecie i tym podobnych rzeczach. samo to u mnie to kilkaset pln na glowe.
                  • agnessam Re: alimenty 22.09.10, 16:42
                    Wyjscia i wycieczki szkolne, wyprawka szkolna (ksiazki, przybory, torba...) plus kieszonkowe placi ojciec dziecka. Wiem dobrze, ze to wszystko duzo kosztuje. Tez mamy internet w domu, ale to nasza decyzja. Przeciez chyba to czy u exi jest kablowka, internet itd to nie wchodzi w zakres alimentow. Jak maz exi chce sobie placic za dodatkowe kanaly na kablowce ze sportem to nie widze dlaczego ojciec chlopca ma za to doplacac alimentami (?) Maz exi ma dom, i to on placi oplaty.
                    • tully.makker Re: alimenty 22.09.10, 16:52
                      Do alimentow wchodza koszty utrzymania lokalu i mediow. Oczywisxcie proporcjonalnie do ilosci domownikow. jest chyba jakis wyrok sadu najwyzszego w tej sprawie.
                      • agnessam Re: alimenty 22.09.10, 17:10
                        Jak sie rozwiedli, to exia miala status samotnej matki wychowujacej dziecko (bezrobotnej). Teraz z mezm ma 3 dzieci i nie liczy sie to do wczesniejszego ustalenia sadu, bo sytuacja sie zmienila. Mozliwe, ze kiedy sie rozwodzili, sad nakazal wlasnie wysokie alimenty. Jej byly maz placi reszte dobrowolnie. Tylko po co ona narzeka, ze ciagle za malo, skoro byly maz daje wiecej niz powinien, chociaz na alimentach mogloby sie skonczyc?
                        Mlody nie radzi sobie w szkole - ojciec placi korepetycje; nauczyciel przychodzil do nas i do exi, a maz placil 100% za nauke syna. Jak exia wynajela pianino, zeby synek sobie cwiczyl w domu, kazala bylemu mezowi placic polowe za wynajem. Oczywiscie nie bylo mowy o placeniu.
                        • tully.makker Re: alimenty 22.09.10, 18:36
                          Sluchaj, ja nie kumam. Uwazacie, ze alimenty sa za wysokie, albo wolicie bezposrednio dziecku kupowac, to rozmawiacie z Exia, a po porazce takowych wystepujecie do sadu o obnizenie.

                          Pamietaj, ze dziecko uroslo i koszty siez zwiekszyly, i ze maz exi nie ma obowiazku lozyc na jej syna i innego zwiazku.

                          Nie wiem, jak wyglada wasza sytuacja finasowa, ale zwracam ci uwage, ze sprawy nie sa tak proste, jak sie bezdzietnej osobie wydaje. Skad wiesz poza tym, ze mlody na wyjscia szkolne nie bierze i od ojca i od matki?
    • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 10:17
      muszę cię zawieść tully po raz pierwszy.absolutnie nie uważam że nasza eks niszczy nam/mi życie.
      w iektórych miomentach nawet wykazywała więcej rozsądku i poukładania od narwanego/panikującego nm-a.w innych przypadkach utrudniała spotkania poprzez niedanie dziecka bo ona ma swoją prywatność, ma plany lub nie spodobało jej sie jak nm spędza z dzieckiem czas czy co tam jej do głowy wpadło nie wnikam.
      jeżeli dziecko wychowywane przez dwie strony/dwoje rodziców wymusza całkowity brak wolnego czasu jednego rodzica to musiało by sie rozdwoić.jest to stwierdzenie przesadzone.

      >Twoj mazczyzna ma i tak sytuacje luksusowa, bo nie on mieszka z dzieckiem, i nie on >gimnastykuje sie na codzien starajac sie mu zapewnic opieke. macie mnostwo czasu dla >siebie bez dziecka, czego nie mozna powiedziadziec o wielu rodzicach calodobowych.

      muszę cię zawieść 2X. mój mężczyzna zaproponował eks że weźmie dziecko do siebie na stałe a ona będzie dziecko brała na weekendy/wolny czas etc. .złożył już wniosek do sądu o przyznanie miejsca stałego pobytu dziecka u niego po czym spotkał sie ze sprzeciwem, aferą szantażem że nie zobaczy dziecka do wyroku a wiadomo że sprawy się ciągną miesiącami i propozycją dogadania, dodatkowo eks stwierdziła że nm i tak dziecka nie dostanie bo nie ma podstaw i tą sprawą tylko sobie zaszkodzi bo ona przestanie całkowicie z nim współpracować(do tej pory była oprócz pewnych momentów do dogadania)a wręcz bedzie się starała żeby go widział jak najmniej.więc odpuścił walkę.
      tak o to uciemiężona, biedna eks pozbawiła się opisywanego przez ciebie "luksusu".i dalej mieszka na codzień z dzieckiem i dalej sie GIMNASTYKUJE starając się zapewnić opiekę dziecku.
      BO co cie pewnie zszokuje ona woli pomoc rodziców niż nm-a, który co i raz taka pomoc deklaruje i regularnie jest "opieprzany" że się wtrąca /nie trzyma ustalonego czasu lub krzyżuje jej plany.a jak wyjechała to zrobiła mu awanture że dziecko ma odwieźć do jej rodziców i absolutnie nie trzymać go poza umówiony czas.
      a z tym mnóstwem czasu to naprawdę znów przesaziłaś, jeżeli w tygodniu pracuje sie średnio do 21 a czas wolnym jest z dzieckiem to gdzie masz te mnóstwo czasu??chyba w czasie snu..

      >i caly czas twierdze, ze ty po prostu dokonalas wyboru faceta, ktory sie nie nadaje dla ciebie, >ale jak wiele osob na tym forum bedziesz raczej wiecznie wylewac swoje frustracje, niz >zastanowic sie, czego w zyciu chcesz i osiagnac to - nawet kosztem wyrzeczen.

      u nas sie troche pozmienialo.nie musisz podsumowywać mojej syt. na podstawie poprzednich wpisów bo nie o mnie jest tutaj mowa a tematem jest utrudnianie ojcu kontaktów z dzieckiem, manipulacja dziećmi i wydatkowanie alimentów nie zgodnie z celem przez eks.
      mogłabyś za to skomentować propozycję lub podsunąć inne rozwiązanie zamiast tylko krytykować pomysły.

      mimo obserwowania sytuacji z różnej strony nadal masz czarno-białe widzenie świata.
      a ja dalej stoje na stanowisku że facet z dzieckiem czy nie nowej partnerce należy się szacunek, czas dla związku i prawo do własnych/ wspólnych planów nie przerwanych z premedytacją przez eks w imię dobra dziecka.często można zauważyć czy faktycznie jest coś nie tak czy eks ma widzimisię i jest wygodna.
      żeby nie było to się nie tyczy mnie bezpośrednio.
      jak jedna z poprzednich forumowiczek zamierzam mieć "normalną"rodzinę której dziecko nm-a będzie członkiem.

      jeżeli chodzi o agnessam to twój m. dał sie sprowadzic do roli bankomatu i dojnej krowy z ktorej syn jak i jego mamusia z radościa korzystają i jak krowa nie daje mleka (kasy) to jest złość.jeżeli facet jest przy kasie to niech daje ale jeżeli przez to finansowanie wam odejmuje to chyba czas pomyśleć nad zmianą stanowiska, określic odpowiednią wysokość alimentów które będą tylko dla dziecka i kupować dodatki według uznania ojca i możliwości finansowe rodziny.
      pzdr.
      • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 10:23
        do tej pory nie wiem czy ten sprzeciw dot.zabrania dziecka wynikał ze szczerej troski i matczynej miłości czy z odebrania sumy jaka wpływa do jej budżetu rodzinnego co miesiąc a są to dla niej pieniądze znaczące.
        kobieta ma kredyty a pracuje z przerwami.
        • karolana Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 11:28
          Rybkka24 napisała:

          > do tej pory nie wiem czy ten sprzeciw dot.zabrania dziecka wynikał ze szczerej
          > troski i matczynej miłości czy z odebrania sumy jaka wpływa do jej budżetu rod
          > zinnego co miesiąc a są to dla niej pieniądze znaczące.
          > kobieta ma kredyty a pracuje z przerwami.

          Tak się czasem zastanawiam nad tym "mnóstwem wolnego czasu" rodziców weekendowych.
          I dochodzę niezmiennie do jednego wniosku - będąc rodzicem "środkowotygodniowym" ma się, to prawda, problem w postaci pogodzenia godzin dojazdów, odbioru dziecka z przedszkola/szkoły (jeśli to podstawowa), zawożenia na zajęcia dodatkowe. I fakt, rano trzeba wstać wcześniej, po południu wraca się później, wyjścia wieczorne odpadają, ALE większość czasu dziecko spędza w przedszkolu czy szkole, no i ma się WOLNY WEEKEND, w czasie którego można
          - wyspać się do południa
          - nie gotować
          - wyjść wieczorem ze znajomymi
          - wyjechać
          - spędzić czas na zwykłym opieprzaniu się
          Taki wolny weekend regeneruje dość sensownie.
          A teraz co ma rodzic weekendowy:
          - w tygodniu pracuje i to najczęściej sporo (mówimy o NORMALNYCH rodzicach, nie lawirantach), bo przecież musi normalnie utrzymać obecną rodzinę plus dać alimenty,
          - popołudniami czasem też zajmuje się dzieckiem, jak nie z pierwszego to z obecnego związku
          a w weekendy... nie ma spania do późna, wychodzenia na imprezy, romantycznych kolacji we dwoje, bo JEST DZIECKO i trzeba się nim zająć intensywnie.
          Szczerze? Wolę być rodzicem środkowotygodniowym niż weekendowym.
          • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 12:39
            Zapomnialas o drobiazgu, ze rodzic calotygodniowy tez moze miec nowa rodzine. Cztzbys wychodzila z zalozenia, ze exia ma obowiazek pozostac samotna i poswiecie sie dzieciom? Przypominam tez, ze standardowa sad zasadza co drugi weekend a nie kazdy weekend rodzicowi niemieszkajacemu.
            I ze pracujac, zajmujac sie dziecmi na codzien na ogol ten walny weekend poswieca sie na sprzatanie i catching up z 100 codziennych obowiazkow, na ktore nie masz czasu, albo z ktorych rezygnujesz, by spedzic wiecej czasu z dzieckiem.

            Po prostu nie moge uwierzyc w to, co piszesz. Wychowywalam dziecko sam, teraz wychowuje kolejne dziecko z jego ojcem i roznica jest tak gigantyczna, ze nie da sie naprawde jej opisac.
            • rybkka24 Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 13:54
              >Przypominam tez, ze standardowa sad zasadza co drugi weekend a
              > nie kazdy weekend rodzicowi niemieszkajacemu.

              omawiamy tu niestandardowe przypadki.ojcowie co weekendowi + w tygodniu.

              ale mnie drażni jednostronność niektórych tutaj, i "wiesznie psów" na nowych partnerkach dzieciatych i wytykanie co poniektórym że nie nadają się do tego typu zwiazków bo śmią myśleć o czymś innym niż spędzanie czasu z dzieckiem faceta które ma de facto jeszcze matkę!!!
              radziłabym tym osobą dać sobie na wstrzymanie.
              jak dobrze że to całe szaleństwo które przeżywałam ponad pół roku temu się skończyło.
              i u mnie m.in.dzięki eks.nikt jej nie wyrzucał że jest nie powinna mieć dzieci i tym podobne obrażania i podsumowania.tu potrzeba organizacji a nie jakiś chorych podporządkowań sie komukolwiek.

              > Cztzbys wychodzila z zalozenia, ze ex ma obowiazek pozostac samotny i poswiecić
              > e sie dzieciom?


              o to samo mogę zapytać.
              • tully.makker Re: bezsilność ojców i ... sądów 23.09.10, 16:51
                > Cztzbys wychodzila z zalozenia, ze ex ma obowiazek pozostac samotny i pos
                > wiecić
                > > e sie dzieciom?
                >
                >
                > o to samo mogę zapytać.
                Ja wiem z wlasnego doswiadczenia, ze mozna stworzyc udana zrekonstruowana rodzine. To oczywiscie wymaga docierania sie - znajdziesz moje starsze posty na forum, dowiesz sie, jakie to trudne. A bez dobrej woli ani rusz.

                Wymaga wiele dojrzalosci i wyzbycia sie egoizmu. Wymaga Lubienia dzieci, rozumienia ich potrzeb, a takze cieplych uczuc do tego konkretnego dziecka, z ktorym mamy doczynienia. Pewnosci siebie, by zrozumiec, ze nie jest sie mniej waznym, tylko waznym inaczej. Zasad moralnych, by oddzielic to, co wygodne od tego sluszne. sadze, tez, ze duzo latwiej jest, gdy ma sie w ogole takie rodzinne podejscie do zycia - cieszy czas spedzany w wiekszym gronie bliskich, a niekoniecznie tylko razem we dwoje.

                Sama zdecydowalam sie, ze poszukam faceta, ktory tez ma dziekco, poniwaza niewielu bezdzietnych jest w stanie zrozumiec, czym jest wychowywanie dziecka i milosc do niego. Podejmujac decyzje zyciowe, kierowalam sie nie tylko uczuciami czy hormonami, ale tez rozsadnkiem i odpowiedzialnoscia.

                Nie pisze tego, zeby sie chwalic, tylko zeby ci uswiadomic, ze sama sobie zgotowalas los, na ktory teraz tak narzekasz.
      • sofija_biala mamy tę samą exię?;) 24.09.10, 10:30
        Standardem "wyluzowanego" ojca jest, że przynajmniej 1 z ustalonych na dany tydzień spotkań w tygodniu (a bywało, że i przy każdym ustalonym z ex terminem spotkania z Małym) wygląda tak: M jedzie po pracy na drugi koniec zakorkowanego miasta , tam pertraktuje do godziny na temat wydania dziecka, po czym wraca wściekły, głodny i bez Młodego do domu na 20.
        No po prostu rewelacja i wymarzony czas wolny - prawda?
        • tully.makker Re: mamy tę samą exię?;) 24.09.10, 12:02
          M jedzie po pracy na drugi koniec zakorkowanego mi
          > asta , tam pertraktuje do godziny na temat wydania dziecka, po czym wraca wście
          > kły, głodny i bez Młodego do domu na 20.
          > No po prostu rewelacja i wymarzony czas wolny - prawda?

          Nie ustalajac kontaktow sami sie o to prosicie. Nie szkoda wam czasu i benzyny? Sluchaj, co chalsia mowi, ona wie co mowi.
          • alannda Re: mamy tę samą exię?;) 24.09.10, 14:37
            Ale nawet majac te uregulowane kontakty na papierze jak exia bedzie chciala zrobic problem to zrobi. Moj M mial zasadzone swieta naprzemienne, akurat wypadalo na Boze Narodzenie, a poniewaz bylam w ciazy dosc zaawansowanej postanowilismy, ze chlopcy przyleca do nas. Ustalone z exia trzy miesiace naprzod, bilety na samolot wykupione, ona na dwa tygodnie przed wylotem zmienia zdanie. Dzieci nie przyleca, bo nie, ona ma inne plany. Do tego odlaczyla dzieciom inetrnet, zebysm,y nie mogli przez skype'a rozmawiac. Wiec wsiadamy w samochod i sie tarabanimy kilka tysiecy kilometrow do Polski, ja z brzuchem jak wieloryb, srednia przyjemnosc. Przyjezdzamy, ojciec idzie sie zobaczyc z dziecmi, starszy pyta czy on moze isc z tata do babci spac. Nie moze. Bo nie. Mlody wsciekly, pakuje sie i wychodzi, mowi matce,ze bedzie z tata u babci tak jak bylo ustalone wieki temu. Ledwo dojezdzaja do domu tejze babci, dzwonia z policji na komorke M: Czy to prawda, ze uprowadzil pan dziecko i komputer z domu bylej zony? (Komputer moj M kupil wieki temu, wzial go, zeby wymienic na nowszy). Policjant wysluchal, co moj M mial do powiedzenia i przeprosil za zawracanie glowy. A w pierwszym tygodniu stycznia do sadu wplynal wniosek o podwyzszenie alimentow o 200%, bo ojca stac, a poza tym dziecko porwal i ona nie wiedziala gdzie byl az do konca ferii. A byl u niej na Wigilii.
            Niby zasadzone przez sad kontakty zostaly wyegzekwowane, ale wszyscy mielismy zepsute swieta. O tym jak sie Mlody musial czuc juz nie wspomne. Oczywiscie, ze trzeba walczyc o ustalenie kontaktow, ale mam wrazenie, ze czasem w tym wszystkim dobro dziecko jest najmniej wazne.
    • chalsia w kwestii formalnej 24.09.10, 02:26
      nie ma już od jakiegoś czasu karania grzywną za utrudnianie/uniemożliwianie kontaktów.

      Metodologia jest jedna - jeśli ojciec "odbija się " od klamki, to ściąga policję i robią notatkę (bo nic innego nie mogą).
      Po kilku takich razach sąd wydaje nakaz "wydania" dziecka na czas ustalonych z ojcem kontaktów. Wtedy policja ma podstawę prawną (i obowiązek) do wspomożenia ojca w wyegzekwowaniu kontaktu z dzieckiem.
      Ponadto udokumentowane na policji powtarzające się "odbicia od klamki" stanowią mocny argument w sprawie o przejęcie opieki nad dzieckiem (i stanowią bezpośredni powód do wniesienia sprawy o przejęcie opieki).
    • sofija_biala dobro dziecka 24.09.10, 11:08
      Bodajże Tully pisała o zabieraniu dziecka w towarzystwie policji. Dla mnie to właśnie jest fundowanie dziecku traumy i nieliczenie się z jego dobrem. Mały jest dzieckiem bardzo wrażliwym i nieśmiałym, mój M nigdy nie postawilby go w takiej sytuacji.
      Exia nie miała takich skrupułów, gdy M proponował, żeby dziecko zostało na dodatkowy nocleg, od razu zaczęła wrzeszczeć, grożąc nasłaniem policji. Skończyło się tym, że Mały jechał do ojca uryczany ze strachu, a na miejscu nie schodził mu z kolan.
      Ojciec buduje z synem dobre relacje, kiedy Mały jest u niego, jest z nim, dba, bawi się i wychowuje, a nie tylko przebywa pod jednym dachem. Natomiast dziecko w swoim domu ma non stop budowany negatywny obraz ojca i żadnego wsparcia od kogokolwiek. Więc wyrok raczej nie zmieni prania mózgu, jakie robi Małemu exia i jej rodzina.
      Mój M nie raz odpuszczał, żeby nie zaogniać sytuacji właśnie ze względu na dziecko. Setki razy bywało tak, że próbował normalnie coś z ex ustalić, a ona od razu zaczynała wrzeszczeć, byleby tylko słyszały to dzieci. Jest niesamowita manipulantką.
      Dlatego nie wierzymy, że uregulowanie kontaktów przez sąd cokolwiek w tej sytuacji polepszy.
      Może potrząsnęlaby nią dopiero kara finansowa, bo kasę potafi przeliczać.
      I proszę tego nie interpretować, jako naszą chęć ograniczenia wydatków, jakie ma na dzieci M, bo kompletnie nie o to chodzi.
      • alannda Re: dobro dziecka 24.09.10, 14:22
        sofija_biala, przeczytalam ten watek jednym ciegiem i zgadzam sie z Toba. Sa matki, ktore traktuja dzieci tylko i wylacznie jako narzedzie do manipulowania i 'karania' bylego meza. Ale rozumiem tez te macochy, ktore sie na pomysl obnizania czy odbierania alimentow oburzaja. Alimenty sie dziecku naleza. Ale dopkoki sie takiej exi, co uwaza, ze sa dla niej, nie spotka na swojej drodze to trudno to sobie wyobrazic. Ja tez nie wierzylam,ze tak mozna, do czasu az kilka lat temu, kiedy moj maz zadzwonil do mlodszego syna z urodzinowymi zyczeniami i dowiedzial sie od malego,ze mama nie upiekla mu tortu, bo tatusiu za malo pieniazkow dajesz na alimenty. Dobrze,ze nas dzielilo kilka tysiecy kilometrow, bo osobiscie bym ja wytargala za te farbowane wlosy bez odrostow (na fryzjera jej nigdy nie braklo).
        Dodam tylko, ze kiedy obaj chlopcy z nia mieszkali, to ojciec placil alimenty, oplacal obiady w szkole, bilety miesieczne, kupowal ubrania, placil za zajecia dodatkowe i wakacje. A ona i tak ciagle zadala wiecej i wiecej, a w uzasadnieniach pisala, ze ojciec zarabia i go stac, zeby wiecej placil. A sadu kompletnie nie interesowalo, ze praktycznie wiekszosc wydatkow de facto i tak pokrywa ojciec. Jego dobra wola, alimenty maja byc do rak matki i ona to wszystko kupi. A jesli nie kupi tylko pojdzie sobie odrosty pofarbowac to co wtedy? Albo nie upiecze dziecku tortu na urodziny? Tez uwazam,ze powinno to byc w jakis sposob kontrolowane, chociaz oczywiscie najprosciej byloby te wydatki podzielic pomiedzy rodzicow i juz. Ale jak widac na tym forum, w zdecydowanej wiekszosci przypadkow takiej opcji nie ma.
        Pozdrawiam wszystkie macochy borykajace sie z wiecznie nienazartymi exiamismile
        • sofija_biala Re: dobro dziecka 24.09.10, 15:11
          wiesz alannda, przypuszczam, że większość czytających pomysł odebrania alimentów utrudniającej matce odbiera na zasadzie: zabieramy kasę matce, żeby teraz next mogła ją wydać na swoje odrosty wink

          A to nie o to chodzi. Ojciec ma psi obowiązek łożyc na utrzymanie i wychowanie dziecka. Ale ma też obowiązek/prawo w tym wychowaniu uczestniczyć. Jeśli matka, która dostaje kasę na utrzymanie dziecka, utrudnia ojcu realizowanie części wychowawczej - np poprzez utrudnianie spotkań, zabiera ojcu prawo do ojcostwa, sprowadzając go do fukncji bankomatu.
          Nasza ex, poprzez swoje zagrywki, tak naprawdę pozbawia dziecko ojca bardziej, niż sam rozwód.
          I żadne regulacje widzeń tego nie zmienią, co min., na Waszym przypadku też świetnie widać. Bo wyrok sądu nie spowoduje, że exi będzie się opłacało współpracować.
          Więc może w takiej sytuacji byłoby lepiej, gdyby alimenty można było przelewać na np. specjalnie utworzone konto dziecka.
          Na szczęście exi mojego M nie można zarzucić, że się o dzieci nie troszczy, czy że na nich oszczędza. Nie ma powodu, by kontrolować, jak wydaje zasądzone alimenty. Ale może czasowe ich pozbawienie trochę by babsztyla przycisnęło i wstrząsnęło nią.
          • alannda Re: dobro dziecka 24.09.10, 15:29
            Ale ma też obowiązek/prawo w tym wychowaniu uczestniczyć.

            I tu jest pies pogrzebany. Nasza exia to taki typ, co nie jarzy,ze rozwod dotyczy malzonkow, a nie ojca i dzieci. Nie tylko odsunela ojca od wychowania, ale wrecz kazda probe interesowania sie dziecmi (czy to kontakty ze szkola, czy zabranie dziecka do okulisty) traktowala jako atak na siebie i ingerencje w JEJ zycie. No coz, na taki ewenement to zaden wyrok sadu raczej nic nie pomoze.
            • sofija_biala ;) 24.09.10, 16:29
              to ten sam gatunek wink
              Scenka klasyk: weekend u nas. Pół niedzieli Mały był marudny, nie chciał jeść, pokładał się na kanapie - typowy zestaw zachowań zapowiadający nadchodzące przeziębienie. Zaaplikowaliśmy my mu prewencyjnie wit C, miód i tran. M odwozi Młodego i mówi do exi, żeby na wszelki wypadek poobserwowała Młodego, bo chyba go bierze przeziębienie. W odpowiedzi wrzask: jakim prawem negujesz moje kompetencje! Ja się bez Twoich rad potrafię dzieckiem zająć!

              No comment.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka