Dodaj do ulubionych

moja pasierbica

27.12.10, 19:54
Dawno temu, w jednym ze swoich nielicznych postów napomknęłam o mojej pasierbicy (aktualnie 17 lat) i jej zachowaniu a dokładniej - próbach manipulowania dziadkami, matką, ojcem i mną. Z nimi jej się udawało, ze mną niestety nie, co przełożyło się na pogorszenie naszych relacji. Ja coraz mniej ją lubię, niektóre jej zachowania są dla mnie nie do zaakceptowania np. "bawienie się" innymi ludźmi i wykorzystywanie ich do własnych celów. Drażnią mnie też jej zachowania mające na celu zwrócić uwagę ojca, które z upływem czasu raczej się nasilają a nie słabną (jestem z jej ojcem od 5 lat). Np. prosi ojca o pożyczenie bokserek, bo nie ma w czym chodzić po domu (moja propozycja spodenek do fitnessu zostaje odrzucona - "nie, dziękuję, już sobie wzięłam od taty"), podkreślanie na każdym kroku swojego podobieństwa do ojca, siadanie przy stole w sposób, który dzieli nas na dwie pary tj. ona + ojciec, ja + mój syn itp. Przykład ze świąt - leżymy wszyscy martwym bykiem przed tv, ojciec rządzi pilotem i w niewielkim zakresie uwzględnia jej życzenia co do oglądanych programów (ona chce oglądać to co wspólnie oglądaliśmy już nie raz, my nowe dla nas wszystkich rzeczy). Ona akceptuje wybory ojca i ogląda wszystko jak leci. Gdy po jakimś czasie ojciec wychodzi na kilka minut z pokoju, ja postępuję podobnie - zamiast oglądanego już kilka razy filmu proponuję nową, lekką komedię romantyczną - ona ostentacyjnie wychodzi z pokoju i idzie na górę, bo ona tego oglądać nie będzie. Ojciec przychodzi i widząc, że córeczki nie ma zaczyna ją wołać i namawiać na wspólne oglądanie. Ona jednak obrażona nie przychodzi. Atmosfera lekko gęstnieje... Skarżycie się często, że Wasi partnerzy robią wszystko "pod dziecko". Mój mąż co prawda nie zmienił programu by udobruchać córkę, ale wcale nie było nam przyjemnie...

Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: moja pasierbica 27.12.10, 20:33
      No to chyba nic dziwnego, ze dziecko domaga sie uwagi od rodzica?
      • illegal.alien Re: moja pasierbica 27.12.10, 20:49
        Siedemnastoletnie 'dziecko' zwraca na siebie uwage obrazajac sie na macoche, bo nie chce po raz piecdziesiaty ogladac tego samego w TV? To moze i jest normalne dla dorastajacych panienek (niezaleznie od sytuacji matrymonialnej rodzicow), ale nie jest ani fajne, ani sympatyczne, ani nie powinno byc akceptowane, bo prowadzi do tego, ze mloda na wszystko, co jej nie pasuje tak bedzie reagowac. Olac i niech sobie siedzi u siebie jak jej film nie pasuje.
        • tully.makker Re: moja pasierbica 28.12.10, 12:58
          Siedemnastoletnie 'dziecko' zwraca na siebie uwage obrazajac sie na macoche, bo
          > nie chce po raz piecdziesiaty ogladac tego samego w TV?

          No zachowanie dosc typowe dla 17latka, IMHO, sadzac po obserwacjach mojego syna i pasierbicy. Zwroc jeszcze uwage, ze tutsaj dochodzi poczucie wykluczenia u dziecka - ojciec odlada cos z macocha i z jej synem, z czego mloda jest wykluczona ( z powodu zamieszkiwania gdzie indziej, nie celowo, ale rezultat ten sam) i to moze rodzic poczucie skrzywdzenia - irracjonalne, ale takie sa na ogol nasze uczucia.
          • illegal.alien Re: moja pasierbica 30.12.10, 16:28
            Napisalam przeciez, ze normalne, co nie zmienia faktu, ze irytujace.
            Zwracanie na siebie uwagi przerabiam teraz w ilosciach hurtowych - do polowy grudnia mieszkam z moim osobistym niemowlakiem i z pieciolatka - w zwiazku z czym za kazdym razem jak mala chce jesc to wieksza boli palec/glowa/gardlo/brzuch/stopa. Jak mlodsza jest na rekach u taty, to starsza zaczyna zachowanie tak koszmarne, ze ja wole sie nie myc, nie jesc, nie sikac i nic nie robic, byle moj W nie musial brac malej na rece.
            Teraz juz jest lepiej, bo mloda jest u nas prawie dwa tygodnie, ale poczatek to byla dla mnie tortura i myslalam, ze mnie szlag trafi -biorac pod uwage moja wrodzona niechec do wszelkich dzieci, to cud, ze nie wyladowalam w wariatkowie tongue_out
            • kocio113 Re: moja pasierbica 30.12.10, 17:21
              Przerabiałam, przerabiałam,
              jedna łyżeczka tartego jabłka dla jednej (pasierbica) druga dla drugiej
              (naszego niemowlaka smile,
              spanie na kanapie bo oba pasierbiątka musiały spać z tatą smile
              dogadzanie, pielęgnowanie, doradzanie bo moje dziecko już duże i doświadczenia sporo.
              Niestety na niewiele to się zdało.
              Stan na dzień dzisiejszy jak u autorki wątku. Z tym jednak wyjątkiem że pasierbiątka x2
              Pasierbica +/_ w tym samym wieku i zachowania łudząco podobne.
              W ubiegłym roku doprowadziło to nas do terapeuty rodzinnego gdyż atmosfera zrobiła się dość gęsta. Kilka sesji pomogło w osiągnięciu pewnego kompromisu, przyjęcia zasad obowiązujących wszystkie dzieci, spisanie ich i powieszenie w widocznym miejscu, ustaleniu zasad "korzystania z Taty" (tj. przyjęciu do wiadomości że tata też ma swoje życie) uregulowaniu spotkań itp. Nie zmieniło i raczej w najbliższym czasie nie spodziewam się zmiany w zachowaniach czy przypływu uczuć smile.
              Pasierbica jest zazdrosna o ojca (dziewczyny tak mają) i tyle,
              a ja dawno pogodziłam się z myślą, że macochą-Polką nie będę, a etykietki macochy z Kopciuszka nie dam sobie wmówić.



              • agnessam Re: moja pasierbica 30.12.10, 18:05
                Dziewczyny, dobrze, ze napisalyscie zachowania pasierbow z przykladami. Tam wlasnie jest klucz do problemu. To jest zazdrosc o ojca, a nie o jaki program i gdzie masz siedziec i co robic i co mowic , zeby nie razic 17letniego "dzieciatka".
              • kittykitty Re: moja pasierbica 30.12.10, 18:30
                O rany, Kocio, czy Ty chcesz powiedzieć, że ta zazdrość to jej nigdy nie przejdzie???
              • illegal.alien Re: moja pasierbica 30.12.10, 23:27
                Wiesz, u nas dochodzi pare innych czynnikow - mala u nas od ponad roku nie byla, wiec zabranie jej na dwa tygodnie bylo chyba glupim pomyslem, trzeba bylo ja wziac na krocej - ale chcielismy wykorzystac cale jej ferie i ferie jej taty, bo nieczesto sie zdarza, ze oboje maja wolne.
                Poza tym u nas panuja pewne zasady (np. slodycze w ilosciach kontrolowanych i raczej po posilku niz przed, warunkiem jest zjedzenie rozsadnej ilosci normalnego jedzenia, zeby nie bylo zywienia sie samymi slodyczami, telewizje mozna ogladac tylko jezeli jest cos konkretnego do ogladania, nie ma bezmyslnego gapienia sie w cokolwiek - a szczegolnie w programy kierowane jednak do doroslych, spac chodzi sie o 20, a nie o dowolnej i tak dalej, i tak dalej - po prostu jestesmy straszni i okropni wink).
                Ale po dwoch tygodniach (prawie) jest juz lepiej.
                Dzis byla mala demonstracja, bo przyjechali moi rodzice i zrobilo sie zamieszanie, poza tym pierwszy raz sie poznali z mloda, ale sytuacja zostala szybko opanowana, mloda obejrzala film z moim bratem i jej smuteczki przeszly smile
                Jednak odpoczne sobie dopiero po 3. stycznia jak i mloda i moi rodzice sobie pojada - pierwszy raz od porodu bede miala chwile, zeby sobie siasc i pogapic sie w sciane i posluchac ciszy big_grin I jak juz ogarne chalupe, to taki wlasnie mam plan - uspie mloda i bede sie gapic w sciane tongue_out
      • kittykitty Re: moja pasierbica 27.12.10, 20:54
        chodzi mi nie tyle o to, ze domaga się uwagi ile o sposób, w jaki to robi...
        • jayin Re: moja pasierbica 27.12.10, 23:43
          a co byś zrobiła, gdyby to twój syn tak się zachowywał wobec ciebie?

          olej fochy. nastolatki tak miewają. w takich sytuacjach przykro lub niefajnie bywa nawet rodzonej matce, czy ojcu, tobie też może. ale nie masz raczej wpływu na jej odczucia, uczucia i pomysły na zachowanie. 17-latki się już nie wychowa. weź oddech i pomyśl, że to po prostu TAKI MODEL DZIECKA i już.
          • 333a13 Re: moja pasierbica 28.12.10, 09:52
            Przykro mi, ale ja nie widzę w opisanym przez Ciebie zachowaniu Młodej jakiejś wielkiej anomalii... Ja też lubiłam chodzić w rzeczach taty... I gdybym miała wybór napewno wybrałabym ubranie ojca a nie ciotki, koleżanki itd... Co do telewizji to w "normalnych" rodzinach także zdażają się nieporozumienia, różnice zdań i gustów. Miałabyś problem gdyby Młoda pod nieobecność ojca zabrała pilota i chciała decydować za Was... ale tak, nie chce oglądać to trudno... nie dziw się, że ogląda wszystko jak leci z ojcem, bo po prostu potrzebuje z nim kontaktu. Ojciec wychodzi - kontaktu nie ma więc i TV staje się nudne... Jeśli chodzi o siadanie przy posiłku... może rzeczywiście zachowanie Młodej jest przejawem zagarnięcia ojca na jakiś czas dla siebie, a może jest po prostu przypadkowym przyklapnięciem tam gdzie jest jej "ulubione" miejsce... Nie interpretowałabym tego tak kategorycznie jak Ty... Daj dziewczynie czas na nacieszenie się ojcem, może jej zachowanie wynika z tego że się nie widzą zbyt często, a może jest zazdrosna o Waszą rodzinę i "walczy" o potrzebną jej uwagę i zainteresowanie? Może i jest to już prawie dorosła pannica, ale nie odbieraj jej potrzeby bycia przez chwilę dzieckiem i oczkiem w głowie rodzica.
            • kittykitty Re: moja pasierbica 28.12.10, 16:41
              Ależ ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, by Młoda spędzała czas z ojcem! Rzeczywiście, nie widzą się zbyt często, ale to wybór Młodej - ojciec ciągle zabiega o spotkania, to ona nie ma czasu, żeby się z nim spotkać, przyjechać na weekend, porozmawiać dłużej przez telefon. Ma za to czas wtedy, gdy chce się wybrać na zakupy i potrzebny jest sponsor smile. I co, tak nagle pojawia się silna potrzeba kontaktu, zagarnianie ojca dla siebie, poszukiwanie jego akceptacji, potrzeba chodzenia w jego ciuchach? I OK, to mi w zasadzie nie przeszkadza, niech będzie tą córeczką tatusia. Ale już dzielenie nas na "my" i "wy" i pokazywanie, że to ja jestem ta zła macocha nieco mnie irytuje. Jeśli tv straciła urok, bo ojca zabrakło mogła zwyczajnie powiedzieć, że już nie chce oglądać a nie obrazić się, bo wybrałam nie ten film, który ona chciała, prawda? Chyba tym bardziej mnie to wkurza, że przez długi czas dokładałam wielu starań, by się u nas dobrze czuła, była traktowana jak członek rodziny, miała wpływ na to co razem robimy itp.
              Dodam, że jej rodzice rozstali się gdy ona miała rok, a przede mną jej ojciec był kilka lat z inną kobietą, więc nie jest to dla Młodej nowa sytuacja. Tym bardziej, że jej ojciec ma z moim synem średnie relacje, więc raczej nie ma podstaw do bycia zazdrosną.
              • taconta Re: moja pasierbica 28.12.10, 19:25
                Kitty, może mi coś umknęło, ale: gdzie Ty tu widzisz , że dziewczyna uważa Cię za "złą macoche"?
                Może jest zazdrosna.
                Córka mojego eks dużo gorsze jazdy robiła, żeby zwrócić uwagę ojca, ale to inna para kaloszy, bo on jej zbyt wiele uwagi nie poświęcał...
                Na codzień normalnie się do Ciebie odzywa?
                • kittykitty Re: moja pasierbica 28.12.10, 20:50
                  No tak, w poście napisałam tylko parę informacji a podsumowałam całość, o której przecież nie wiecie... Otóż, to jest właśnie cała Młoda - np. w obecności innych osób miło się ze mną wita, rozmawia i żartuje ale gdy nikt tego nie widzi - po prostu mnie "nie zauważa" wmawiając później ojcu, że na pewno się przywitała albo tłumacząc, że była zaaferowana czymś tam i nie zauważyła. Przy ojcu potrafi spytać mnie (znów na pokaz) czy może pożyczyć sobie gumkę do włosów na czas kąpieli a bez pytania zużywa cały peeling albo inne kosmetyki. I kiedy potem proszę, by nie używała bez pytania moich kosmetyków jest wielkie zdziwienie - ona nie używa bez pytania, przecież nawet o głupią gumkę do włosów pyta, tata sam słyszał! To są wszystko drobiazgi, ale uwierzcie mi, występują w ilościach hurtowych. Czuję się wkręcana i szlag mnie trafia, bo wychodzę na czepliwą, złą macochę, co biedne dziecko gnębi i niesłusznie posądza.
                  • taconta Re: moja pasierbica 28.12.10, 20:59
                    Ja bym powiedziała jej ojcu, na osobności, że kategorycznie nie zgadzam się na używanie przez nią nie jej kosmetyków (z miną nie pozostawiającą żadnych wątpliwości). Jeśli nie zareauje, to bym je po prostu chowała.
                    Swoją drogą-jeśli Cię "nie zauważa" i nie odzywa się, gdy jesteście we dwie, to ją olej. Naprawdę nie wiem, czym się przejmujesz. Czy jej sympatia jest Ci niezbędna do szczęścia?
                    Może to nie jest najzdrowszy układ, ale "jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma". Ja bym traktowała ją jak powietrze, ale przy ojcu była słodka jak miód. Zrobiłabym to samo, co ona.
                    Chyba, że wchodzi w grę rozmowa z nią, o co chodzi, ale znając życie, odpowie, że "o nic przecież".
                    • kittykitty Re: moja pasierbica 28.12.10, 21:28
                      Oczywiście, powiedziałam mężowi o tym. I oczywiście mogę ją olać. Wkurza mnie tylko i niepokoi, że coraz częściej mój mąż musi wybierać komu uwierzyć - albo jej albo mnie. I ciągle towarzyszy mi pytanie po co ona to robi??? Jeśli nas skłóci nic na tym nie zyska - ani więcej uwagi od ojca, który i tak ma dla niej więcej czasu niż ona dla niego, ani nie wyeliminuje "konkurenta" w postaci mojego syna, bo on żadną konkurencją dla niej nie jest. Zresztą młodzi się nawet lubią i wzajemnie mówią o sobie brat i siostra. Więc może to po prostu próba sił, gierka i manipulacja.
                      • taconta Re: moja pasierbica 28.12.10, 22:11
                        Myślę, że tak. Grunt, żeby ojciec nie uległ jej fanaberiom. Ty i Mąż to powinien być jeden front. Jeśli młoda zobaczy, że nikt (szczególnie tata) nie zwraca uwagi na jej fochy, to przestanie.
                        Co to za wybieranie, komu wierzyć? Na zdrowy rozum-jaki Ty, dorosła kobieta, miałabyś cel, żeby kłamać? To śmieszne smile
                        Może porozmawiajcie z nią obydwoje. Ale nie Ty v Ona a Mąż=negocjator. Wy z Mężem po jednej stronie, jako małżeństwo i gospodarze domu.
                        Diabeł tkwi w tym, żeby ona nie odebrała tego jako sprzysiężenie się przeciwko niej, ale to już kwestia jak Wy to rozegracie i jakich słów użyjecie.
                        To nastolatka, ma burzę hormonów i takie tam.
                        No, ale jak Twój M ma dylemat, komu wierzyć, to chyba najpierw pogadałabym z nim^ ^
                        • kittykitty Re: moja pasierbica 28.12.10, 22:30
                          Eeee, nie, dylematu komu wierzyć mój mąż na szczęście nie ma, przynajmniej na razie smile
                          • taconta Re: moja pasierbica 28.12.10, 22:55
                            To jak nie ma, to luziksmile Teraz musicie tylko opracować taktykę poskromienia Młodej i "po ptokach".
                            A tak poważnie-powiedz jej, co co Ci na sercu leży, a jak nie podziała, to daj sobie spokój-idź do kosmetyczki albo na spacer z koleżanką i nie zadręczaj się burzą hormonów, która kiedyś sama przejdzie (a kosmetyki schowaj).

                            Trzymam kciuki smile
                  • tully.makker Re: moja pasierbica 29.12.10, 09:51
                    a bez pytania zużywa cały peeling albo inne kosmetyki.

                    O moj boze, to straszne. U nas w domu jest tak, ze rzeczy w lazience sa wspolne i kazdy moze uzywac, wlacznie, o zgrozo, z pasierbica. Zawsze sadzilam, ze takie sa relace w zdrowej rodzinie, i zapewne mloda tez tak mysli, podczad gdy ty wykluczasz ja swoimi manewrami z grona rodziny.

                    Im wiecej doswiadczenia zyciowego zdbywam, tym bardziej widze, ze projekcja rzadzi. Zarzucasz pasierbicy, ze jest manipulantka, a tak naprawde to ty odgrywasz subtene gierki. Moze nieswiadomie - oby.

                    Dodam cos jeszcze - kiedy oglada sie tv w grupie - niekoniecznie rodzinnej, ale zwlaszcza takiej - trzeba sie postarac, zeby film, ktory ogladamy byl interesujacy dla wszystkich obecnych. To prosta zasada dobrego wychowania. O ile 17 latka moze jej jeszcze nie rozumiec do konca, to od starej baby mozna wymagac, zeby byla wzorem kultury dla nastoletnich dzieci
                    • aragorna71 Re: moja pasierbica 29.12.10, 10:32
                      tully.makker napisała:

                      > a bez pytania zużywa cały peeling albo inne kosmetyki.
                      >
                      > O moj boze, to straszne. U nas w domu jest tak, ze rzeczy w lazience sa wspolne
                      > i kazdy moze uzywac, wlacznie, o zgrozo, z pasierbica. Zawsze sadzilam, ze ta
                      > kie sa relace w zdrowej rodzinie, i zapewne mloda tez tak mysli, podczad gdy ty
                      > wykluczasz ja swoimi manewrami z grona rodziny.

                      Nie zauwazylam, aby wykluczano ja z grona rodziny a co do kosmetykow to w mojej lazience kosmetyki nie sa wspolne. Maz ma swoje, ja swoje i mala swoje. Wynika to z glownie z roznicy wieku i plci. Mamy nawet swoje szampony i odzywki do wlosow, bo kazdy z nas ma inne wlosy (kolor, grubosc, stopien przetluszczania).
                      Nie chcialabym i nie pozwolila na to, aby mala uzywala moich kosmetykow: fluidu, podkladu, balsamu czy perfum. Tez nie sa dla jej 13 letniej mlodej skory.
                      Ona o tym wie i nie ma problemu.
                      Moze warto zabrac Mloda na zakupy i kupic jej cos odpowiedniego dla jej wieku???.
                      >
                      >
                      >
                      • kittykitty Re: moja pasierbica 29.12.10, 16:34
                        > Moze warto zabrac Mloda na zakupy i kupic jej cos odpowiedniego dla jej wieku??
                        > ?.

                        Kochana, Młoda przyjeżdża zawsze do nas z dużą kosmetyczką wypchaną po brzegi zarówno kosmetykami pielęgnacyjnymi jak i kolorowymi. Problem nawet nie tyle w tym, że użyje czegoś mojego raz, aby sobie spróbować (przecież jej nie żałuję odrobiny kosmetyku), ale w tym że bez pytania zużywa CAŁY dopiero co rozpoczęty kosmetyk, który dodajmy wcale nie był najtańszy i w momencie gdy ja go chcę użyć to go nie ma!
                        • agnessam Re: moja pasierbica 30.12.10, 18:37
                          Kitty,
                          najskuteczniej u mnnie dzialalo tylko jedno:
                          chowalam swoje kosmetyki (perfumy, kredki do oczu, cienie itd). Jednym slowem wszystko co troche drozsze i czym PASIERB siemalowal i smarowal - wlacznie z moja oliwka do ciala. Musialam nawet schowac szczotke do zebow, bo mlody na nia kiedys naplul.
                          A ja wyciagalam kuferek, jak potrzebowalam jakiegos z kosmetykow i zaraz potem zamykalam i chowalam. Nawet glupia szczotke do zebow.
                          Mlodemu kupilam kosmetyki (sam wybral perfumy zele do mycia, zele do wlosow itd), a potem juz mialam "swiety spokoj".

                          Ale za to zaczal podbierac tatusiowi np brzydko pachnie w ubikacji - wypsikal mu perfum..., pojechalismy na kilka dni do tesciow, a mlody zaczal sie pudrowac i smarowac kosmetykami tesciowej.
                          U mnie pomogla tylko radykalna metoda chowania, niestety. Zadna rozmowa nie pomogla.
                          • kittykitty Re: moja pasierbica 30.12.10, 19:17
                            Agnessam, odpowiem pod Twoim postem.

                            Zdaje się, że moja wypowiedź na temat kosmetyków została odebrana przez wiele osób nie do końca zgodnie z moją intencją. Kwestia używania moich kosmetyków bez pytania nie powtarza się jakoś dramatycznie często, poza tym niech sobie użyje raz, nawet bez pytania. To nie jest największy problem. Problemem nie jest nawet to, że poproszona o nieużywanie moich kosmetyków bez pytania wyparła się ich używania. Niektóre nastoletnie dzieciaki tak robią, kłamią nawet przyłapane na gorącym uczynku.

                            Problemem jest sposób, w jaki w tej sytuacji się zachowała mówiąc do ojca i do mnie, że przecież nie używa bez pytania, bo nawet o głupią gumkę do włosów się pytała, czego ojciec był świadkiem! To właśnie mnie najbardziej wkurza i to nazywam manipulacją.
                            • agnessam Re: moja pasierbica 31.12.10, 14:32
                              kitty,
                              doskonale cie rozumiem. Mody tez mi podbieral kosmetyki bez pytania. Podam przyklad, zeby bylo jasniej:
                              -bral moja kredke do oczu i ja zlamal, a potem mowi, ze on tego nie uzywal;
                              -bral moj nowy puder i tak mocno naciskal ,ze za jednym razem wywiercil "dziure" do denka i tez sie nie przyznal, ze to on;
                              -oliwka z "rozpylaczem" tez sie smarowal i napsikal tluszczem na meble w salonie i zostawilo to takze tluste plamy na parkiecie;
                              -Maz mi kupil drogi perfum - a mlody go rozpylil, bo przyszla do niego kolezanka i puscila baka (mamy spray zapachowy do lazienki).
                              -Kiedys po awanturze jaka mi ze swoim tata zrobili, bo nie chcialam w cos grac, to naplul mi na szczotke do zebow w lazience.
                              -Krem do twarzy wypackal, bo "potrzebowal" do ciala (a balsamu, do ciala, ktory obok stal nawet nie tknal). Wiadomo krem drogi byl i markowy, wiec co tam by sobie balasmami glowe zawracal.
                              itd

                              Dodam jeszcze, ze mlody jak u nas jest to rzadko sie myje pod prysznicem, nie wspominajac o zebach.
                              Smiac mi sie chce jak to pisze, ale tak niewychowanego dziecka nigdy nie widzialam. Nigdy sie o nic nie pyta, a co do przyznawania sie , to tak jak pisze w przykladach - albo sie przyznaje, albo nie.
                              Problem z kosmetykami rozwiazalam, kupujac z mlodym to co potrzebowal dla siebie. Potem wszystko w lazience jest i mydlo i szampon i odzywki do wlosow, zele itd. Mlody dobiera sie do kosmetykow innych i nie jest to zpowodowane tym, ze nie ma wlasnych. Tylko od innych "osob" fajnie sie uzywa. A co do gumek do wlosow, to chyba porozdawal. Kiedys kupilam hurtem 20 grubych gumek do wlosow. Na dzien dzisiejszy zostala mi jedna. Hehe..
                              Za to swoje osobiste kosmetyki pochowalam i tyle.
                    • taconta Re: moja pasierbica 29.12.10, 10:35
                      Ja to rozumiem tak, że wszyscy się zgodzili na film, oprócz niej-nie widzę potrzeby dostosowywania się do jednej osoby.
                      Co do kosmetyków-ja używam drogich i z tego względu nie mam ochoty, żeby ktoś "paprał" mi kremy, peelingi i balsamy. To implikuje szybsze zużycie, a ja nie śpie na forsie, żeby ciągle uzupełniać ciągłe braki, bo ktoś wypaćkał mi pół peelingu/cokolwiek innego.
                      Chyba ma jakieś swoje pieniądze-kieszonkowe, czy coś? Jak chce, może sobie na kosmetyk odłożyć lub poprosić o zasponsorowanie rodziców.
                      • tully.makker Re: moja pasierbica 29.12.10, 13:31
                        Ja to rozumiem tak, że wszyscy się zgodzili na film, oprócz niej-nie widzę potr
                        > zeby dostosowywania się do jednej osoby.


                        A ja widze taka potrzebe, ale moze inaczej zostalam wychowana. Zwlaszcza gdy nie mowimy o grupie 30 osob, tylko trezch - syna autorki watku zgodnie z jej wypowiedia, nie bylo przy tej scenie, a po odejsciu ojca, zostaly we dwie. Nieumiejetnosc doroslej osoby, by zadac sobie trud poszukania rozwiazania satysfakcjonujacego oibie strony mozna okresliz jak zwykle chamstwo. I zauwa, ze wiekszosc doroslych ma wybor, stykajac sie z brakiem dobrego wychowania, moze po prostu unikac przebywania w takim towarzystwie, dziecko, nawet 17 letnie, takiego wyboru nie ma.
                        • taconta Re: moja pasierbica 29.12.10, 14:39
                          Jak to nie ma? Właśnie przecież wybrała-poszła sobie na górę.
                          Może nie doczytałam, ale nie zostały we dwie, tylko był jeszcze syn autorki.

                          To co powinna zrobić? Ustąpić i oglądać n-ty raz ten sam film? Ty tak swoim dzieciom ustępujesz zawsze, kiedy im coś nie pasuje? Wg. mnie to miała być próba sił-przecież dokąd siedział z nimi ojciec, wszystko było ok, Młodej wszystko pasowało. Nie postawiła na swoim, więc się obraziła, trudno. Też się obrażałam na Tatę, gdy nie chciał włączyć mi bajki, bo oglądał mecz. Nie czuję się dziś skrzywdzona tym.
                          A posądzanie autorki o chamstwo, to nieroztropność i wyciąganie zbyt daleko idących wniosków.

                          Ja rozumiem, że Ty oglądasz zawsze to, co chcą dzieci oraz pozwalasz używać im swoich kosmetyków, ale uwierz, nie wszyscy na każdym kroku spełniają wszystkie dziecięce zachciewajki.
                          Czy to oznacza chamstwo? Moim zdaniem-nie.
                          • tully.makker Re: moja pasierbica 29.12.10, 15:17
                            Ja rozumiem, że Ty oglądasz zawsze to, co chcą dzieci

                            Wybacz, ale nie rozumiesz. naprawde wsrod milionow wyprodukowanych corocznie filmow nie mozna znalezc takiego, ktory zadowoli obie strony? Moje dzieci ucze od urodzenia niemal sztuki negocjacji, wiec raczej zawsze sie nam udaje dogadac. jak nauczyc dziecko szacunku dla czyis potrzeb, gdy sie nie sznuje jego wlasnych, gdy w domu rzadzi prawo silniejszego? Prosta droga do wychodowania patologii, ktora bedzie sie znecac nad slabszymi w imie zaspokajania wlasnych potrzeb.
                        • kittykitty Re: moja pasierbica 29.12.10, 16:41
                          Nieumiej
                          > etnosc doroslej osoby, by zadac sobie trud poszukania rozwiazania satysfakcjonu
                          > jacego oibie strony mozna okresliz jak zwykle chamstwo.

                          Tully, może jednak wstrzymaj się z takimi dosadnymi ocenami, jeśli nie znasz dokładnie sytuacji? Zapewniam Cię, że zadałam sobie trud znalezienia czegoś co by na obu pasowało. Ale do wyboru miałyśmy (jak to w święta) albo to co już kilka razy oglądałyśmy obie w kinie, tv lub na dvd albo właśnie tę romantyczną komedię, która zresztą wg wszystkich znaków na niebie i ziemi powinna ją zainteresować, bo lubi takie filmy.
              • nangaparbat3 Re: moja pasierbica 28.12.10, 19:33
                Bardzo przepraszam, ale po Twoim poście inicjującym wątek chciałam własnie napisać, że w sytuacji telewizyjnej to Ty dzielisz na "my" i "ona". A zapewne masz więcej lat niz 17.
                Poza tym co to znaczy "była traktowana jak członek rodziny"? Ona JEST członkiem Twojej rodziny. Może od uznania tego faktu wypadałoby zacząć.
                • kittykitty Re: moja pasierbica 28.12.10, 21:14
                  Nanga, jeśli już to w sytuacji telewizyjnej to ojciec Młodej pierwszy podzielił na "my" i "ona" przy czym warto dodać, że mojego syna w tym czasie nie było w domu.
                  A odnośnie traktowania Młodej jak członka rodziny - napisałam tak, bo DLA NIEJ nie było oczywiste, że jest członkiem tej rodziny i w moim odczuciu do nas dorosłych należało przekonanie jej do tego, szczególnie że nie mieszka z nami na stałe. Potem wręcz nawet były tarcia na tym tle, bo najchętniej występowała jednak w roli gościa tzn. nie chciała mieć żadnych obowiązków, nawet sprzątania po sobie czy udziału w przygotowaniu wspólnego obiadu a jednocześnie chciała funkcjonować jak członek rodziny i decydować o różnych kwestiach.
                  • nangaparbat3 Re: moja pasierbica 28.12.10, 23:16
                    Wiesz co? Naprawdę trudno mieć 17 lat. Trudno byc porzuconą przez ojca. Trudno zaakceptować czy chocby tolerować jego nową kobietę. Obiektywnie trudno, obiektywnie to jest o wiele trudniejsze, niż tolerowanie czy akceptacja siedemnastolatki przez dojrzałą kobietę.
                    Jestes naprawdę pewna, że to ona zużywa Twoje kosmetyki? To je chowaj. Ale mnie samej wielokrotnie zdarzyło sie podejrzewać panią co sprząta czy gościa czy córke o zuzywanie mi czegoś - a po spokojnym namyśle trzeba było stanąć twarzą w twarz z faktami, że to moje urojenia były. I naprawdę nie jestem w tym wyjątkiem, na odwrót. BArdzo łatwo oczernić kogoś, kogo uważamy za "obcego". W każdym razie chować warto, wtedy ma się jasność.
                    Kiedyś byłam w gościnie u przyjaciółki, w małym starym domku wciąż zapychał się kibel - usłyszałam, że może to moja córka złośliwie zapycha papierem, bo ona taka małomowna i zamknieta w sobie, to pewnie chce im dokuczyc. Wierz mi, to naprawdę piekielna mieszanka: niecheć do kogoś i kłopot czy szkoda czy nawet zwykłe zuzycie.
                    Mnie uderzyło zwłaszcza, że drażni Cie kiedy ona podkreśla, że są do siebie podobni - ona i ojciec. No są - i dla niej to jest ważne. Czy to cos złego?
                    NAstoletnie dziewczyny mają naprawdę ciężkie życie, jest w nich okropnie dużo lęków, więc i dużo złości, wściekłości nawet. Jeśli ona nie chce brać na siebie obowiązków, a chce decydować, to zachowuje się dokładnie jak przeciętna małolata. Oczywiście można stosować metodę "najpierw obowiązki potem współdecydowanie" - ja z córką postąpiłam na odwrót, pozwoliłam decydować, kiedy jeszcze była mała (dokładnie: 9 lat), sama poczuła się odpowiedzialna za dom i zaczęła mi pomagać. Bo to też tak działa.
                    To co piszesz : "chciała funkcjonować jak członek rodziny" znaczy po prostu, że jej tego członkostwa odmawiasz. Do rodziny należy się z samego faktu więzow krwi, a nie dlatego, że się na to w jakiś sposób zasługuje. Pierwotna jest przynależność, obowiązki wtórne. Odwórcenie tej kolejnosci może jest poniżające.
                    • kittykitty Re: moja pasierbica 29.12.10, 17:08
                      To co piszesz : "chciała funkcjonować jak członek rodziny" znaczy po prostu, że
                      > jej tego członkostwa odmawiasz. Do rodziny należy się z samego faktu więzow kr
                      > wi, a nie dlatego, że się na to w jakiś sposób zasługuje.

                      Nie, nie odmawiam jej członkostwa w rodzinie, choć, zgodnie z Twoja definicją rodziny, ona NIE jest związana ze mną więzami krwi tylko ze swoim ojcem. Jednak uważam, że od członka rodziny mam prawo wymagać (i obowiązek dawać) tyle samo co od innych. Tylko że to bardzo trudne, jeśli ten członek rodziny nie jest równocześnie domownikiem. Mój syn mając tyle samo lat co Młoda i mieszkając z nami ma swoje stałe obowiązki i też najchętniej by ich nie wykonywał, tylko że stanowczo je od niego egzekwujemy. Tu dziewczyna przyjeżdża raz na jakiś czas i co, mamy ją wszyscy traktować jako gościa i obsługiwać czy jako członka rodziny i zatem oczekiwać, że np. pójdzie do szafy i weźmie sobie sama ręcznik, sprzątnie po swoim śniadaniu a wyjeżdżając pościeli łóżko. Dla jasności - nigdy nie wymagam, żeby pomagała nam np. w weekendowym sprzątaniu domu, ale nie widzę powodu, dla którego po wspólnym obiedzie ma sprzatac tylko mój syn, bo jest to jego stały obowiązek.
                      • tully.makker Re: moja pasierbica 29.12.10, 22:28
                        ona NIE jest związana ze mną więzami krwi tylko ze swoim ojcem

                        Zona tez nie jest zwiazana z mezem wiezami krwi, a jednak chyba tworza rodzine - z wyboru. A jesli chodzi o traktowanie - ja jestem za tym, zeby dziecko partnera traktowac jak czlonka rodziny, ale sadze, ze to kwestia wyboru, wazne, by wdrazac go konsekwentnie.
                        • nangaparbat3 Re: moja pasierbica 30.12.10, 00:04
                          ja jestem za tym, zeby dziecko partn
                          > era traktowac jak czlonka rodziny, ale sadze, ze to kwestia wyboru

                          Jesli nie członek rodziny - to kto?
                          • tully.makker Re: moja pasierbica 30.12.10, 11:04
                            > Jesli nie członek rodziny - to kto?

                            Podam ci prosty przyklad. Moi rodzice sa mi bardzo bliskimi ludzmi, w chwili obecnej - moja rodzina rozszerzona. Tym niemniej, kiedy przychodza do mnie do domu, co zdarza sie 3 - 4 razy w tygodniu, duzo czesciej niz statystyczny pasierb, podaje im herbate i nie oczekuje, ze zlapia sie za odkurzacz, jak rowniez nie zycze sobie, by np zagladali mi do szaf.

                            Jednoczesnie mloda, choc bywa u nas duzo rzadziej, jak przyjedzie to uczestniczy w pracach domowych, ma swoje polki w szafie i korzysta z zawartosci lodowki bez pytania.

                            Czujesz teraz roznice?
                            • nangaparbat3 Re: moja pasierbica 30.12.10, 15:37
                              Pewnie że czuję, ale tak czy siak - wszystko rodzina smile
                              • kocio113 Re: moja pasierbica 30.12.10, 17:38
                                Rodzina na 100% ale nie koniecznie domownik,
                                w tym jest chyba różnica.
                                Gdy przyjeżdża moja siostra nie korzysta z moich kosmetyków bez pytania,
                                a to na "bank" rodzina. Inaczej jest traktowana gdy wpada co jakiś czas, a inaczej jak pomieszkiwała podczas studiów. (goście zazwyczaj nie mają obowiązków ale też nie uzurpują sobie praw, a domownicy jak najbardziej muszą wiedzieć do czego służy mop).
                                Szczera rozmowa i zapytanie dziewczyny jaki chce mieć status byłaby chyba na miejscu.
                                Pewnie nie zmieni to jej zachowania ale dla reszty domowników - członków rodziny może okazać się przydatne.


                                • kittykitty Re: moja pasierbica 30.12.10, 18:27
                                  Taka rozmowa została kilka miesięcy temu przeprowadzona, po tym jak Młoda powiedziała do swojej matki i babci (matki mojego męża), że nie chce do nas przyjeżdżać, bo ją zmuszamy do pracy (sic!) i ona się u nas źle czuje. O tym czego od niej wymagaliśmy pisałam wcześniej + ojciec poprosił ją raz o umycie jego samochodu. Tak na marginesie - jej ojciec dowiedział się o tym od własnej matki, córka bowiem nie zgłosiła do niego żadnych uwag. Podczas tej rozmowy wyraźnie wyszło, ze ona oczekiwałaby pełnej obsługi a jednocześnie, że obraża ją, że jest traktowana jak gość a nie członek rodziny / domownik - kiedyś była świadkiem, jak tłumaczyłam synowi, że ma więcej obowiązków od niej, bo stale mieszka w domu a ona przyjeżdżając do nas w odwiedziny występuje trochę jako gość a nie jako pomoc w wykonywaniu obowiązków domowych i np. może ją tylko poprosić o wspólne wyjście z psami a nie oczekiwać, że będą chodzić z psami na zmianę. A dziewczyna wyjęła z tego tylko to, że nazwałam ją gościem. Dodam, że cała sytuacja miała miejsce w wakacje, gdy Młoda spędzała u nas trzy tygodnie więc jej pobyt wyglądał nieco inaczej niż podczas dwóch dni weekendu.
                                  • nangaparbat3 Re: moja pasierbica 30.12.10, 22:23
                                    Pogubiłam się. Wyprowadzenie psów to za dużo, a umycie samochodu w sam raz?
                                    • kittykitty Re: moja pasierbica 31.12.10, 02:02
                                      O umycie samochodu poprosił ją ojciec i w dodatku raz, a mój syn oczekiwał, że Młoda podczas swojego pobytu weźmie na siebie połowę jego obowiązku wychodzenia z psami - w moim odczuciu to spora różnica. Tak jak napisałam wcześniej - moja wizja jest taka, że Młoda może sobie sama zrobić śniadanie, pościelić łóżko i wziąć udział w przygotowaniu / posprzątaniu po wspólnym obiedzie ale nie jest dodatkową parą rąk do wykonywania stale jakiejś części obowiązków domowych, które jej bezpośrednio nie dotyczą np. wychodzenie z psami.
                                      • aragorna71 Re: moja pasierbica 31.12.10, 09:29
                                        a ja uwazam, ze to blad, iz mloda traktowana jest przez ciebie jak gosc. Niewazne czy przychodzi raz na 2 tygodnie i w wakacje/ferie, ale przychodzi regularnie i powinna miec obowiazki w waszym domu. Nawet jesli to bedzie wyprowadzanie psow na zmiane z twoim synem lub razem z twoim synem. Oczywiscie poscielenie lozka czy wyniesienie naczyn do zmywarki to norma.
                                        Mysle, ze majac obowiazki poczuje, ze jest tez domownikiem i co wazniejsze nie wyrasnie na ksiezniczke, ktora trzeba oslugiwac.
                                        Maz powinien z corka porozmawiac i nawet zapytac, co chce robic. Powinien zaznaczyc, ze tak uwaza ON, ale ty powinnas byc przy tej rozmowie. Mloda musi miec swiadomosc, ze jestescie "jednoscia"
              • agnessam Re: moja pasierbica 30.12.10, 18:17
                kolejny fragmet twojego postu i znowu mam wrazenie, ze piszesz o moim pasierbie. Moze bede generalizowac, ale jak dobie porpwnuje twoja pasierbice, to przed oczami mam swojego bylego pasierba. Milutki az do kasy, az do zaplacenia jakiegos drogiego ciuchu czy sprzetu; a co potem arogancki, chamski i niedobry. w domu nigdy sie nie udziela, za to trzeba bylo zwracac na "jego potrzeby", bo synek chce jesc to, ogladac to, isc tam itd a jak nie zgadzasz sie z czyms to foch ze strony synka i meza. Kitty, mozesz sie silic na wysilki i zupelnie nic nie robic i tak bedziesz "niedobra macocha" co stoi na przeszkodzie.
                U nas wygladalo to tak (narzucone przez ojca dziecka), ze kazdy weekend z mlodym i wakacje byly "pod dziecko" , wlacznie z rezygnacja z wlasnych planow.
      • luna67 Re: moja pasierbica 28.12.10, 20:46


        To nie domaganie sie uwagi od rodzica w wieku 17-stu lat!!!!!!!!!!!
        , to cos innego..................., to pokazanie pani domu, kto tu rzadzi!!!!!!!!!!!! a mianowicie na pierwszym planie; maz (jej ojciec, ktory decyduje o nich), pozniej dzeieci (podzielajace prawo rzadzenia ojca, i wtedy kolo jest zamknietesmile,........................ a na ostatnim planie............................................... pani domu................, ktora za wszelka cene probuje to kolo przerwac, ale i tak jej sie nigdy nie uda......................................


        • tully.makker Re: moja pasierbica 29.12.10, 15:18
          Naprawde myslisz, ze autorka watku jest tak niepewna siebie, ze musi sie brac za bary z dzieckiem swojego meza, zeby sobie udowodnic wlasna waznosc?
    • aragorna71 Re: moja pasierbica 29.12.10, 10:38
      podkreslanie "przynaleznosci" czy podobienstwa do taty jej daruj. Mlode damy tak maja. Sa tez zazdrosne o ojca i jakakolwiek kobiete u jego boku.
      Ja traktuje takie gierki obojetnie.
      W przypaku bokserek maz powinien powiedziec, "wez od X, bedziesz ladniej wygladac niz w moich"
      Mysle, ze rowniez maz powinien przeprowadzic rozmowe z cora a jak nie pomoze to oboje powinniscie nie reagowac na jej fochy.
      • 333a13 Re: moja pasierbica 29.12.10, 20:00
        Kitty, przybliż nam trochę więcej zachowań Młodej, bo jak na razie mam wrażenie, że drażnią Cię po prostu jakieś szczegóły i rzeczy którymi praktycznie nie powinnaś się przejmować... Z tego co piszesz wynika, że masz problem z zaakceptowaniem córki męża w Waszym domu i chciałabyś pokazać "kto rządzi" i czyja pozycja jest ważniejsza... Przyjeżdżając do własnych rodziców korzystam z wszystkich ogólnodostępnych kosmetyków w łazience. Pytam jedynie o pozwolenie dot. kosmetyków na toaletce czy kosmetyczce mamy... Nie zastanawiam się czy siadam pomiędzy rodzicami przy rodzinnym stole ani nie mam mojej siostrze za złe tego, że ogląda w łóżku z rodzicami TV leżąc między nimi... Nie dzieli to raczej naszej rodziny... Od zawsze podkradałam ojcu ciuchy i uwielbiam spać w jednej z jego koszulek... Jak przyjeżdżam po dłuższej nieobecności to też zachowuję się jak gość przez jakiś czas... trzeba się po prostu przyzwyczaić do nowego miejsca i wkręcić w tryby domowe, które są inne w każdym domu... Mimo, że przyjeżdżam do własnych rodziców przyjemnie mi gdy wiem że na mnie czekali i na początku mam taryfę ulgową trochę jak gość... Człowiek podświadomie czuje się chciany i kochany jak jego przyjazd wywołuje jakieś zamieszanie i zmianę rodzinnej rutyny ( a dorosła baba ze mnie smile Mnie też czasem denerwuje mój Młody m.in. dlatego że jest leniwy i jak go się nie popchnie to sam się nie domyśli żeby pomóc i coś zrobić... Ale mam świadomość, że on funkcjonuje w domu matki na innych zasadach niż moje, ma inne zwyczaje itd. Dlatego jak coś od niego chcę to nie czekam aż się domyśli, tylko go o daną czynność proszę... Jak coś jest tylko do użytku danej osoby itd to się to głośno mówi... Skąd Młoda ma wiedzieć czego od niej oczekujesz jeśli była wychowywana w innym domu i wpajano jej przez wiele lat inne zasady? Skąd ma wiedzieć czy szampon i pilling który stoi na wannie jest tylko i wyłącznie Twój? Nie twierdzę, że dziewczyna jest bez winy ale mam nieodparte wrażenie że na siłę szukasz problemów, bo przecież Twój syn też chyba ideałem nie jest i nie raz jakieś małe foszki uskutecznia... Ale może one mniej Cię drażnią....
        • kittykitty Re: moja pasierbica 30.12.10, 19:01
          Z tego co piszesz wynika, że masz problem z zaakceptowaniem córki męża w Waszym domu i chciałabyś pokazać "kto rządzi" i czyja pozycja jest ważniejsza...

          Hmmm, a ja mam nieodparte wrażenie, że to Młoda od jakiegoś czasu ma potrzebę pokazania "kto rządzi" i czyja pozycja jest ważniejsza... Zapewniam Cię, że zaczynam się czuć przymuszana albo do jakiejś chorej rywalizacji, którą uważam za śmieszną albo do ustępstw i przymykania oczu na jej zachowanie, by właśnie w tę idiotyczną rywalizację nie wchodzić.

          Zgadzam się z Tobą, że to o czym piszę to szczegóły i drobiazgi. Ale tak jak napisałam - kropla jest tylko kroplą, ale jeśli jest ich milion to uzbiera się całe wiadro wody.

          Pytasz o inne zachowania Młodej. Ostatnio, podczas dłuższego, kilkutygodniowego pobytu u nas, pojechała na weekend do mamy. Wróciła w poniedziałek z reklamówką pełną jedzenia (wędlina, serek itp.). OK - mama dała jej smakołyki, świetnie. Syn został poinstruowany, by przypadkiem bez pytania czegoś jej nie zjeść. Siedzimy w kuchni, mówię do męża, żebyśmy pojechali na zakupy, bo różne rzeczy nam przez weekend się skończyły. Młoda na to - "no właśnie, i dlatego sobie przywiozłam jedzenie, bo tak to nie mam co jeść". Normalnie mnie zamurowało, bo zabrzmiało to tak, jakby przez poprzednie dwa tygodnie głodowała. Dla jasności - nigdy nie zgłosiła żadnych potrzeb czy chęci w tym zakresie (rozumiem, że może lubić inny serek albo wędlinę, ale wystarczy to powiedzieć) a pytana czy coś chce - RAZ poprosiła o wafelki. Potrafi natomiast, przy pełnej lodówce, jeść chleb z ketchupem - "bo lubi". Oczywiście, podjęłam temat, jej ojciec też się włączył. Dziewczyna od razu się wycofała mówiąc, że mama jej dała te rzeczy, bo i tak by ich nie zjadła po wyjeździe córki. No, jej poprzednia wypowiedź miała zupełnie inny charakter i raczej nie było mowy o nieprecyzyjnym wyrażeniu się.
          • kittykitty Re: moja pasierbica 30.12.10, 19:44
            I jeszcze jedno, dowiedziałam się o tym wczoraj od mojej mamy.

            W wigilię, podczas składania sobie życzeń, w sumie było nas 8 osób, Młoda pominęła moją mamę - inwalidkę, siedzącą stale w jednym miejscu przy stole. Przypadek?
            • agnessam Re: moja pasierbica 31.12.10, 14:38
              Kitty,
              to nie jest przypadek. Na pewno nie. Jak mialam urodziny i przychodzili goscie i kazdy juz w drzwiach mi skladal zyczenia, to mlody byl ta jedyna osoba, co "przyszla na tort", a zapomniala, ze to moje urodziny.
              To sa te glupie zachowania, ktore powinnas ignorowac.
              Ja kiedys powiedzilam mlodemu, ze mi bylo bardzo przykro, ze mi nie zlozyl zyczen, a on mi odpowiedzial, ze to nie jego problem. Ojciec dziecka powiedzial mi wtedy, ze nie ma na mlodego zadnego wplywu.
    • agnessam Re: moja pasierbica 30.12.10, 11:57
      jestes pewna, ze nie piszesz o moim bylym pasierbie?? u mnie bylo to samo. Wierz mi te zachowania wynikaja z przyzwolenia ojcowskiego. Nie twoja w tym wina tylko twojego pana. Moj zmienial program pod synka wiec moze u ciebie nie wszystko stracone. A twoja pasierbica jest zwyczajnie zazdrosna o ojca i tymi sytuacjami, ktore kreuje, chce udowodnic, ze jest wazniejsza od ciebie i tata bedzie sie z nia liczyl wykluczajac ciebie.
      • kittykitty Re: moja pasierbica 30.12.10, 19:38
        No, OK, rozumiem, że jest zazdrosna i nawet jej współczuję, bo rzeczywiście nie ma łatwo. Martwi mnie, że po 5 latach od zamieszkania z jej ojcem to się nasila, a nie słabnie i że przybiera bardzo niefajne oblicze rywalizacji i m.in. pokazywania, że jestem złą macochą.

        Ale co z tym teraz zrobić? Kurcze, wydawało mi się, że zrobiliśmy naprawdę dużo, by pokazać jej, że jest mile widziana w naszym domu, ma tu swoje miejsce, którego nikt jej nie odbiera, ojciec ma dla niej tyle samo czasu i uwagi co wcześniej, w każdej sytuacji bardzo dbaliśmy o to, by ona i mój syn byli równo traktowani i żeby żadne z nich nie czuło się gorsze/lepsze. Czasem nawet starałam się tworzyć z nią babski front przeciwko facetom tj. jej ojcu i mojemu synowi, co jej się bardzo podobało i chętnie w to grała. No i nie udało się. Co teraz? Jakieś sugestie?
        • kocio113 Re: moja pasierbica 30.12.10, 20:20
          Tego nie wiem smile,
          Wiem natomiast że bardzo nie lubię słów nigdy/zawsze itp.
          Podobno nadzieja umiera ostatnia wink.
          Ja po prostu wrzuciłam na luz i czekam.
          Z moich obserwacji wynika, że ogromne znaczenie mają relacje matka - córka,
          przekaz jaki dziewczyna odbiera od matki i relacje między byłymi małżonkami.
          W naszym przypadku wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że exia nie
          pogodziła się (od 10 lat) z rozpadem swojego małżeństwa. W niepamięć poszły ich wzajemne problemy, a jedyna przeszkodą do szczęścia aż po grób jestem JA.
          "ZABRAŁAM córce tatusia" (cytat z pasierbicy) więc ma powody do zazdrości i fochów pod moim adresem. Pasierb natomiast został pouczony przez exię, że (też cytat) "jedyną kobietą z którą ma się w życiu liczyć jest mama".
          U nas dodatkowym problemem jest wzajemna zazdrość pasierbiątek.
          Toczą nieustanne wojny ze sobą i rywalizują o ojca.
          Jednym słowem wesoło.


    • tully.makker a tak OT 30.12.10, 23:10
      Dziewczyny, czytajac o waszych problemach, zastanawiam sie, czy nie prosciej kupic 2 telewizor? Nie musi byc 50-calowa plazma. Ja moge bezplatnie oddac nasz stary.
      • aragorna71 Re: a tak OT 31.12.10, 09:40
        dokladnie to samo przyszlo mi do glowywink
        U nas w domu sa 3 a ogladamy srednio moze z godzine dzienniewink
        Tylko, ze jak czytam nie tylko o ten nieszczesny telewizor chodzi i nie umiem poradzic niczego sensownego na to co napisala Kitty, cytuje: " Martwi mnie, że po 5 latach od zamieszkania z jej ojcem to się nasila, a nie słabnie i że przybiera bardzo niefajne oblicze rywalizacji i m.in. pokazywania, że jestem złą macochą.
        Ale co z tym teraz zrobić? Kurcze, wydawało mi się, że zrobiliśmy naprawdę dużo, by pokazać jej, że jest mile widziana w naszym domu, ma tu swoje miejsce, którego nikt jej nie odbiera, ojciec ma dla niej tyle samo czasu i uwagi co wcześniej, w każdej sytuacji bardzo dbaliśmy o to, by ona i mój syn byli równo traktowani i żeby żadne z nich nie czuło się gorsze/lepsze. Czasem nawet starałam się tworzyć z nią babski front przeciwko facetom tj. jej ojcu i mojemu synowi, co jej się bardzo podobało i chętnie w to grała. No i nie udało się. Co teraz? Jakieś sugestie?"

        Moze u niej 17 lat to spozniony okres buntu, lub jej matka byla z kims a teraz sie rozstala i swoja zlosc kieruje w strone rodziny bylego meza a mloda jest podatna na manipulacje, albo sie zakochala nieszczesliwie (corka) i caly swiat jest do doopy.
        Ojciec powinien z mloda rozmawiac jak najwiecej i czekac. Nic innego nie przychodzi mi do glowy
        • 333a13 Re: a tak OT 31.12.10, 09:51
          Także uważam, że to ojciec powinien nad Młodą "pracować" i z nią rozmawiać... Młodzi ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z tego co wypada a co nie, nie zawsze też potrafią do końca przemyśleć sens swoich słów i zachowania, i od tego jest rodzic żeby dzieckiem pokierować i wytłumaczyć mu co jest nie tak... Ojciec może na osobności córeczce powiedzieć: "słuchaj skarbie jak przynosisz do nas swoje jedzenie to może to może wyglądać to tak jakbyś chciała pokazać, że my nie dość dobrze o Ciebie dbamy... Zawsze staramy się byś miała to co najlepsze... więc przykro mi jak się tak zachowujesz..." itd. Nie wiem, ja to tak widzę, że jak coś nie gra to należy ze sobą rozmawiać... ale osobą do tego powołaną jest rodzic a nie macocha...
          • kittykitty Re: a tak OT 31.12.10, 10:35
            Hmmm, strasznie trudny temat... Ojciec z nią rozmawia, przy mnie albo sam, ma raczej zdrowy ogląd całej sytuacji i nie jest zaślepiony córeczką. Ale, jednocześnie, chyba trochę się boi powtórki z rozrywki z czasów wakacji, gdy Młoda za jego plecami, koloryzując mocno sytuację, opowiadała w rodzinie jak to u nas jej źle i odmówiła przyjazdów do nas... Trochę mu się nie dziwię, było mu strasznie przykro, bo przecież nie chcemy dla niej źle. Woli więc stanowczo z nią postępować w innych tematach np. szkoły, choć to nie oznacza, że innych tematów nie dotyka.

            W sumie, podczas roku szkolnego, Młoda bywa u nas rzadko więc nie ma może potrzeby rozmawiania na temat KAŻDEGO jej zachowania, bo rzeczywiście są to drobiazgi, choć występują w masie - kolejnym jest np. notorycznie powtarzająca się sytuacja (w 9 przypadkach na 10), że wszyscy czekamy na nią z rozpoczęciem wspólnego posiłku (a przecież doskonale wie, że za chwilę obiad wjedzie na stół, np. sama określa ile jej nalać zupy, albo zanosi talerze i sztućce), bo ona właśnie wtedy musi iść do toalety. I siedzimy wszyscy i czekamy. Niby możemy nie czekać, ale do cholery, po to siadamy RAZEM do stołu, by RAZEM ten posiłek zjeść, a od wieków uczyłam mojego syna, że nie zaczyna się jeść dopóki wszyscy nie usiądą do stołu. Ale dobra, w sumie to nie moje dziecko, nie muszę jej wychowywać i mogę nie reagować na wiele jej zachowań, o ile mnie nie obrażają. A że podnoszą mi ciśnienie... Dlatego też napisałam tu, żeby sobie trochę spuścić z ciśnienia smile

            Gorzej będzie, jeśli zechce u nas pobyć w ferie...
            • agnessam Re: a tak OT 31.12.10, 15:06
              Znowu podobna sytuacja do mojej. Tak jak z bylym juz pasierbem. Ojciec go prosi o nakrycie do stolu, to wlasnie jest czyms zajety np trzeba zadzwonic pilnie do mamusi. Ojciec nakrywa. Konczymy obiad i trzeba pozbierac nakrycia ze stolu to mlody "musi" juz i natychmiast do toalety.
              Poradzilam sie tesciowej i zaczelismy robic tak: Maz nakrywa do stolu (bo ja gotowalam, albo odwrotnie) i zaczynamy jesc razem. Mlody, ktory byl poinformowany wczesniej, ze obiad/kolacja na stole, przychodzi z fochem, ze nie czekamy. Ojciec mu mowi, ze byl poinformowany, a my nie lubimy jesc zimnych potraw. Na koniec posilku, mlody "idzie do toalety" i jak z niej wychodzi to widzi, ze stol trzeba sprzatnac i razem z ojcem (juz bez wymowki) zajmuja sie tym.

              U mnie, w domu rodzinnym, tez jest ten zwyczaj wspolnego jedzenia posilkow, szczegolnie w weekendy i jest to dla nas doskonala okazja, zeby porozmawiac na rozne tematy.
              Radze porozmawiac z mezem. Jesli wychodzi na to, ze sie zgodzi z toba i zaczniecie jesc bez mlodej, to przeciez jej korona z glowy nie spadnie. Niech przyjdzie do stolu jak jej pasuje i tyle. Przeciez posilek przygotowalas dla wszystkich domownikow (domyslam sie , ze nie pomagala przy nim). Panna sama chce sie obsluzyc tym lepiej, niech tak robi, przeciez jest juz duza. Zobaczysz, ze przestanie sie tak zachowywac. Odpusc sobie te wspolne posilki, skoro wiesz, ze pasierbica robi tak, zeby cie wyprowadzic z rownowagi. Zobaczysz, ze jeden problem odpadnie. Pozatym tak jak piszesz - to jest twoje wychowanie , a nie tej panny. Jak ona juz jest tak nauczona, ze to nie takie wazne, czy sie je razem czy osobno, to nie twoj problem. Mozesz zapytac meza czy od zawsze tak bylo, czy to tylko przy tobie takie rzeczy robi (albo zauwazyc u znajomych, tesciow itd czy ma takie samo zachowanie). Bo cos mi sie wydaje, ze ta panna znajac ciebie robi ci na zlosc.
            • tully.makker Re: a tak OT 31.12.10, 17:56
              Ja slynelam w rodzinie z tego, ze na wolana do stolu w 90% przypadkow odpowiadalam, ze musze do toalety. Nawet teraz tak mam, kiedy sama przyrzadzam posilek. Tyle ze u nas to byl raczej powod do smiechu a nie do robienia problemow. Tak sobie zreszta mysle, ze takie zachownie ma biologiczne uzasadnienie - robisz miejsce na zarcie.

              Mysle, ze za bardzo sie przejmujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka