Dodaj do ulubionych

Tak nie macochowo.

09.03.11, 20:12
Pisałam w swoim wczesniejszym poście, że pojechalismy do córy M. Ja wpadłam do tesciówki, M do szkoły młodej bo został wezwany, szlag go trafił, ale dał rade młoda opusciła sie w nauce, ale z tego co wynika bunt nastolatki i przeciwstawianie sie matce. Mnie niestety jak zwykle u tesciówki poniosło, dałam do wiwatu i spokuj. Ale niestety odbiło sie to na moim zdrowiu, jednak miałyscie racje przestac sie przejmować, a mnie poprostu raczej nerwy juz nie posłuchały i serducho dało do wiwatu, oczywiscie M wezwał karetke, lekarz stwierdził nerwicę, dostałam serie bolesnych zastrzyków, i mam odpoczywać a najlepiej nic nie robić, tylko latac po lekarzach i robić badania, ja niestety bez roboty nie mogę, szlag mnie trafia że mam nic nie robić, robie i taksmile. Nie mam czasu na lekarzy wiec narazie odpuszczam troche może wypoczne jak znajde czas, a tak na serio dzieki za porady, wziełam sobie dużo do serca, i dalej bedziemy próbować. pozdrawiam Was i do usłyszonka
Obserwuj wątek
    • 333a13 Re: Tak nie macochowo. 10.03.11, 10:34
      Moja mama też tak ma z serduchem... pewnie jest o kilkanaście lat starsza od Ciebie, więc z podobnym Tobie podejściem (brak czasu na lekarzy, na odpoczynek, na lekarstwa) dorobiła się:
      - uszkodzenia serducha
      - galopującej arytmii
      - duszności
      - utraty świadomości
      Nie muszę chyba pisać, że w/w problemy z sercem skutkują:
      - podwyższonym ryzykiem zawału i udarów mózgu.
      Pewnie Ty o tym wiesz... no ale czasu brak...
      Może będzie go więcej, gdy nie daj Boże stanie się coś z w/w, ale wtedy to już może być za późno...
      Przypuszczam, że oczekiwałaś innego postu... ale moim zdaniem daj sobie na luz, idź do lekarza, zacznij brać odpowiednio dobrane leki, a oprócz tego odpuść sobie na tyle ile pozwalają Ci obowiązki. Nie ma ludzi niezastąpionych... a jeśli są, to leżą oni na cmentarzu.
      • kwiatek_30 Re: Tak nie macochowo. 11.03.11, 13:38
        333a13 napisała:

        > Moja mama też tak ma z serduchem... pewnie jest o kilkanaście lat starsza od Ci
        > ebie, więc z podobnym Tobie podejściem (brak czasu na lekarzy, na odpoczynek, n
        > a lekarstwa) dorobiła się:
        > - uszkodzenia serducha
        > - galopującej arytmii
        > - duszności
        > - utraty świadomości
        > Nie muszę chyba pisać, że w/w problemy z sercem skutkują:
        > - podwyższonym ryzykiem zawału i udarów mózgu.
        > Pewnie Ty o tym wiesz... no ale czasu brak...
        > Może będzie go więcej, gdy nie daj Boże stanie się coś z w/w, ale wtedy to już
        > może być za późno...
        > Przypuszczam, że oczekiwałaś innego postu... ale moim zdaniem daj sobie na luz,
        > idź do lekarza, zacznij brać odpowiednio dobrane leki, a oprócz tego odpuść so
        > bie na tyle ile pozwalają Ci obowiązki. Nie ma ludzi niezastąpionych... a jeśli
        > są, to leżą oni na cmentarzu.
        Dzieki i masz racje od poniedziałku jazda do lekarza i na badania, musze przystopować i znaleść czas dla samej siebie M pomaga mi jak może , robi obiadki, lata przy mnie zajmuje sie synem, ale ja i tak robie swoje. Ale mam matywacje, i M zrobił mamy szantarzyk, wiec od poniedziałku lece.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka