Pisałam w swoim wczesniejszym poście, że pojechalismy do córy M. Ja wpadłam do tesciówki, M do szkoły młodej bo został wezwany, szlag go trafił, ale dał rade młoda opusciła sie w nauce, ale z tego co wynika bunt nastolatki i przeciwstawianie sie matce. Mnie niestety jak zwykle u tesciówki poniosło, dałam do wiwatu i spokuj. Ale niestety odbiło sie to na moim zdrowiu, jednak miałyscie racje przestac sie przejmować, a mnie poprostu raczej nerwy juz nie posłuchały i serducho dało do wiwatu, oczywiscie M wezwał karetke, lekarz stwierdził nerwicę, dostałam serie bolesnych zastrzyków, i mam odpoczywać a najlepiej nic nie robić, tylko latac po lekarzach i robić badania, ja niestety bez roboty nie mogę, szlag mnie trafia że mam nic nie robić, robie i tak

. Nie mam czasu na lekarzy wiec narazie odpuszczam troche może wypoczne jak znajde czas, a tak na serio dzieki za porady, wziełam sobie dużo do serca, i dalej bedziemy próbować. pozdrawiam Was i do usłyszonka