Dodaj do ulubionych

wizyty z kuratorem

28.12.11, 15:33
Dziewczyny, czy Wasi Panowie musieli prosić kuratora, żeby uczestniczył w wizytach u dzieci? Exi już całkiem odbija, ostatnio wyrzuciła chłopa z rzeczami i ubraniami na klatkę, robiąc jakąś chorą awanturę, oczywiście w obecności dzieci. Młodego zablokowało po tym totalnie i nie chce ojca widywać, bp oczywiście mamusia wytłumaczyła, że obecność taty w domu=awantura. Teraz mój M zastanawia się, czy nie skorzystać z pomocy kuratora, może obca osoba w domu ją by trochę przytemperowała?
Obserwuj wątek
    • altz Re: wizyty z kuratorem 28.12.11, 19:52
      Jedna rzecz zastanawia, skąd się wzięły te ubrania w domu eks? Ja bym po prostu nie wchodził i nie zdejmował płaszcza. Ale może chodzi o rzeczy dziecka?

      Nie idźcie w tę stronę kuratora, bo to wpędzanie Was w jej grę.
      Czytałem, że gdyby zrobiła zakaz zbliżania się do dziecka, to wtedy ona płaci za kuratora, wtedy warto się na to zgodzić, po miesiącu ochota mija i pani się robi miła i chętna do współpracy, a ojciec nagle nie jest zagrożeniem. smile
      W waszej sytuacji, będą tylko koszty, kurator niewiele pomoże, chyba że chcecie mieć dowody na sprawę i obciążyć kosztami matkę za chwilę. Kurator najczęściej powie, że nic nie może, bo matka nie chce przekazać dziecko i nic na to nie poradzi, bo nie będzie działał na siłę.

      Może warto iść na badanie do RODK i starać się przejąć opiekę nad dzieckiem? W końcu jest to chora miłość matczyna i brak współpracy.
      • sofija_biala Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 10:52
        Ech ALtzsmile Żeby nasz świat był taki prosty, jak CI się wydajewink

        Exia postanowiła stanąć na głowie, żeby skłócić dzieci z ojcem i im bliżej końca rozprawy o uregulowanie kontaktów, tym bardziej czuje się na przegranej pozycji i mocniej wariuje.
        RODK mamy za sobą, bardzo pozytywny, opinie kuratorów rodzinnych, badających sprawę również, exia od prawie 2 lat zabrania dzieciom spotykania się z ojcem poza domem i bez jej obecnosci.
        Więc chłop jeździ regularnie 4x w tygodniu do nich, a exi nerwy puszczają, bo wyobrażała sobie, że po rozwodzie to chłop zniknie z jej życia na zawsze (czytaj: życia jej i dzieciaków), a ten złośliwiec wink ciągle chce mieć z nimi kontakt.
        Tym razeem nerwy jej puściły, bo chłop sięgnął po jej encyklopedię, jak chciał pomóc Młodemu w pracy domowej.
        Dlatego zastanawamy się na kuratorem, żeby ktoś z zewnątrz był świadkiem, że to matka świruje.
        • sofija_biala Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 10:53
          Wcześniej nie było takich jazd, spotkania w domu exi były tylko wtedy, gdy junior chorował, standardowo dzieciaki widywały się z ojcem u dziadków a junior co 2 dzień był u nas. Odbiło jej, jak się dowiedziała o narodzinach naszego wspólnego dziecka
          • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 11:31
            Czemu nie chcecie się starać o przejęcie opieki nad dziećmi? Myślę, że to jest odpowiedni czas. Znaleźć świadków, opinie macie dobre, szkoda się szarpać z matką dzieci, dzieci też szkoda, bo pewno też źle znoszą takie sytuacje.
            • konstancja16 Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 14:56
              Altz, Ty sie chyba z choinki urwales. Wiesz jakie sa przeslanki zmiany sposobu wykonywania opieki nad dziecmi? Zeby sad to przyklepal wbrew woli matki trzeba udowodnic totalna niewydolnosc wychowawcza matki albo swiadome dzialanie na szkode dzieci. Tudziez narkomanie, alkoholizm albo cos w tym guscie. I nie tylko dlatego, ze sady z zasady uznaja, ze dzieci powinny byc z matka. To tez, ale dodatkowo, jesli juz sa z matka od lat, to kazda zmiana musi byc dobrze przemyslana. Dzieciaki potrzebuja stabilnosci, a nie zmiany domu, szkoly, kolegow. Wiec zaden sad nie przerzuci dzieci do ojca tylko i wylacznie dlatego ze rodzice sie nie dogaduja. Tym bardziej ze wzajemne oskarzanie sie bylych malzonkow o bogwieco jest, niestety, standardem.

              w tej sytuacji pozadne uregulowanie kontaktow juz bedzie duzym sukcesem.
              • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 15:57
                konstancja16 napisała:

                > Altz, Ty sie chyba z choinki urwales.
                Wiem, nawet mnie trochę zawieszka uwiera! wink

                > Dzieciaki potrzebuja stabilnosci, a nie zmiany domu, szkoly, kolegow.
                Co to za stabilność, gdy się mieszka z przemocowcem?

                Ważne są w tym wszystkim dzieci. Jeśli badania wyszły w porządku dla ojca, dzieci chcą być z ojcem, to sąd to przyklepie, o ile dzieci nie są maluchami. Znam takie przypadki, zawsze zdziwienie matek było wielkie, bo się nie spodziewały takiego obrotu sprawy. Trzeba w to uwierzyć.

                Tutaj widzę taką szansę. Dodatkowo rodzeństwo będzie w końcu razem! Matka przed sądem pokaże swoją prawdziwą twarz, wystarczy dać jej się wygadać.
                • konstancja16 Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 18:19
                  Coz, nie przypominam sobie wczesniejszych watkow Sofiji, ale jesli istotnie beda w stanie wykazac przed sadem, ze matka jest przemocowcem to byc moze masz racje. Tylko ze: 1) do takiej frywolnej konkluzji z pewnoscia nie wystarczy opowiesc jednej strony, 2) musialaby tu byc przemoc wobec dzieci, a nie tylo gleboka nienawisc do Exa.

                  No i wreszcie nie wiem tez co masz na mysli mowiac ze matka pokaze przed sadem „prawdziwa twarz”. Nie wiem jaka jest jej prawdziwa twarz, ale z pewnoscia do sadu ubierze ssie w biala bluzeczke i przedstawi sie jako heroiczna matka-polka, ofiara podsepnych knowan bylego. Nie kazdy sad to kupi, ale nawet jak ustali przyzwoite kontakty to droga do przejecia opieki jest b. dluga.

                  I jeszcze dorzuciles, ze „rodzenstwo weszcie bedzie razem”. Laczenie rodzenstwa przyrodniego nie jest takim priorytetem jak nierozdzielanie rodzonego. A mowimy o sytuacji, kiedy u Eksi jest „wiekszosc” („exia od prawie 2 lat zabrania DZIECIOM spotykania się z ojcem poza domem i bez jej obecnosci”wink.

                  Ale fantazjuj sobie dalej.
                  • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 18:51
                    Wiem, że trochę fantazjuję, ale sytuacja nie jest beznadziejna, jestem o tym przekonany.

                    Z tym łączeniem rodzeństwa sobie zażartowałem. smile
                    Ale jest to jakiś pomysł na wybicie z rytmu matki, taki argument może zadziałać. Wtedy się zazwyczaj okaże, że do "takiej lafiryndy dzieci nie odda", takie i gorsze określenia padały przed sądem we wzburzeniu i sąd przejrzał w końcu na oczy. Grunt, to pozwolić mówić matce i dać się jej ponieść emocjom. O to mi chodziło mówiąc o "prawdziwej twarzy".
                    Dla mnie takie akcje matki, jak opisane, są ewidentną przemocą wobec dzieci. Sądy uważają to za przemoc, jeśli tak robi ojciec, matka tak może robić, bo jest wzburzona, ale to się już zmienia. Osoba, która nie daje gwarancji pełnego kontaktu między dziećmi, a normalnymi rodzicami, powinna być rodzicem drugoplanowym. Do tego dojdziemy z czasem.

                    Według mnie, kluczowe tutaj będzie zdanie dzieci. Jeśli dzieci nie są jeszcze zdecydowane na zmianę opiekuna, to nie warto robić dużego dymu. Lepiej postarać się o częste spotkania pod groźbą kary nałożonej na matkę. Jeśli dzieci będą już gotowe na zmianę, to warto działać konkretnie i zdecydowanie, w końcu tego oczekują od rodzica. Wtedy się uda, ja w to wierzę.
                    • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 19:20
                      altz napisał:

                      > Z tym łączeniem rodzeństwa sobie zażartowałem. smile Ale jest to jakiś pomysł na wybicie z rytmu matki, taki argument może zadziałać. Wtedy się zazwyczaj okaże, że do "takiej lafiryndy dzieci nie odda", takie i gorsze określenia padały przed sądem we wzburzeniu i sąd przejrzał w końcu na oczy.

                      Sad by sie chyba obsmial jak norka... jakby tak matke dawalo sie wybic z rytmu (???) tak latwo i ojcom przejmowac opieke na dziecmi, bo przyrodnie rodzenstwo powinno byc razem, to pewnie nie slyszalo by sie nigdy o ojcach walczacych o widzenia...

                      Ale zawsze ciekawe jest czytanie tego, jak szybko zmieniasz zdanie, albo cos co napisales w poprzednim poscie bylo zartem....
                      • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 19:31
                        glasscraft napisała:

                        > Sad by sie chyba obsmial jak norka... jakby tak matke dawalo sie wybic z rytmu
                        > (???) tak latwo i ojcom przejmowac opieke na dziecmi, bo przyrodnie rodzenstwo
                        > powinno byc razem, to pewnie nie slyszalo by sie nigdy o ojcach walczacych o wi
                        > dzenia...
                        Eee tam, takie gadanie. Sprowokowanie kobiety bywa łatwe, tak myślę, że jest w tym przypadku. Jeśli się nie da sprowokować do pokazania całej prawdy, to bym nie mówił takich rzeczy. Zresztą, nie trzeba mówić o łączeniu rodzeństwa, wystarczyłoby powiedzieć, że dzieci będą miały lepiej i rodzinną atmosferę i też się ją sprowokuje, o ile adwokat jej nie powstrzyma. To jest jak gra w szachy.

                        > Ale zawsze ciekawe jest czytanie tego, jak szybko zmieniasz zdanie, albo cos co
                        > napisales w poprzednim poscie bylo zartem....
                        To raczej nie do mnie, ja jestem uparty człowiek i mnie nie jest łatwo przekonać, muszą być mocne argumenty. Tutaj zażartowałem sobie robiąc małą prowokację i nie dając żadnej buźki i osiągnąłem sukces, dwie osoby dały się nabrać, więc pewno pani też by się nabrała. smile
                        Jak będę zmieniał zdanie, to napiszę, ja się nie wstydzę swoich poglądów, zmiany poglądów również nie. smile
                        • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 19:39
                          Wiesz, moze skoro z ciebie taki zartownis, ze tylko patrzysz jak by tu kogos nabrac, to pisz sobie na forum glupie zarty, a nie tam, gdzie taki zarty moga komus (chociaz dziewczyny tutaj akurat maja za duzo zdrowego rozsadku, zeby twoje "rady" stosowac) zaszkodzic, jakby - co nie daj - je w zycie wprowadzic.
                          Poza tym, to nie po raz pierwszy widac, jak u ciebie to sprawdza sie powiedzenie, ze tylko krowa zdania nie zmienia - jak tylko ktos ci jakas bzdure wytknie, to cofasz sie jak rak i zarcikami zaslaniasz.
                          • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 20:28
                            glasscraft napisała:

                            > Wiesz, moze skoro z ciebie taki zartownis
                            Bardzo poważnie do tego podchodzę, nawet jeśli coś piszę prowokacyjnie.
                            A Ty co zaproponowałaś? Bo nic nie zauważyłem. Taki jest ten Twój przereklamowany rozsądek. Daj sobie spokój, jeśli już nic nie wnosisz.

                            > Poza tym, to nie po raz pierwszy widac, jak u ciebie to sprawdza sie powiedzeni
                            > e, ze tylko krowa zdania nie zmienia - jak tylko ktos ci jakas bzdure wytknie,
                            > to cofasz sie jak rak i zarcikami zaslaniasz.
                            Widzę, że Ty ciągle swoje. Na sali sądowej byś przegrała, za bardzo dajesz się ponosić emocjom.
                            • konstancja16 Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 20:37
                              altz napisał:
                              > Widzę, że Ty ciągle swoje. Na sali sądowej byś przegrała, za bardzo dajesz się
                              > ponosić emocjom.

                              a tak z ciekawosci to ile spraw przed sadem Ty wygrales?
                              • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:23
                                W sądzie, co proponowałem, otrzymałem. W życiu jest inaczej, panie mają w nosie orzeczenia czy ugody w sądzie, ale ja nie chcę robić awantury policyjnych i sądowych dzieciom, dzieci mają mnie w nosie i nie chcą ze mną mieszkać, chociaż się nad tym mocno zastanawiały. Muszę więc przełknąć tę pigułkę i żyć własnym życiem.
                                • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:34
                                  Altz, od dzieci nie chca z toba mieszkac, do dzieci maja cie w nosie i zycia wlasnym zyciem jest troche duzy przestrzal. Czy widujesz sie z nimi?
                                  • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:46
                                    glasscraft napisała:

                                    > Czy widujesz sie z nimi?
                                    Widywałem się rzadko, bo to dla mnie długi wyjazd i spore wydatki. Teraz nie będziemy się widywać, muszę zarobić na nie, a nie wydawać na wycieczki, zresztą one niespecjalnie chciały, a są przyklepał taki układ, pomimo zgłaszanych przeze mnie wątpliwości co do wysokości alimentów, do możliwości zarobkowych. Jest jak jest, żyją, mają matkę przy sobie, mają co jeść, nie wszystkie dzieci tak mają.
                                    • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:56
                                      I nie zainteresowalo cie, dlaczego dzieci nie chcialy sie z toba widywac?
                                      • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 22:05
                                        glasscraft napisała:

                                        > I nie zainteresowalo cie, dlaczego dzieci nie chcialy sie z toba widywac?

                                        Ja wiem, dlaczego. Z matką nie jest im najgorzej i mają swoje życie.
                                        Ojciec był zawsze i jakoś nie czują jeszcze tej straty, możliwe, że myślą naiwnie, że to tak tylko przejściowo, zresztą matka im obiecywała, że po rozwodzie będą miały fajnie.
                                        • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 22:24
                                          I tak po prostu to przyjales za wyjasnienie? Przeciez chyba nie rozwiodles sie kilka dni temu, wiec to "przejsciowo" to takie sobie wyjasnienie... Czy moze po prostu tak latwiej, bo wycieczek nie trzeba robic i czasu marnowac?
                                          • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 22:37
                                            Już pisałem, że mnie nie stać na odwiedzanie dzieci, muszę pracować na życie dzieci, sąd tak nakazał. Poza tym nie będę miał tyle czasu, nie liczę na urlop przez najbliższe lata.
                                            Może, gdybym zaczął lepiej zarabiać, to coś się da zrobić? Staram się o to, ale to nie są proste sprawy. To życie, a nie strona w magazynie dla nastolatek, łatwiej to może będzie za kilka lat. Teraz dzieci się nauczą, że nie mogą mieć wszystkiego, chociaż jeden plus rozwodu.
                                            • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 22:40
                                              Wybacz, ale mysle ze dzieci naucza sie jednej rzeczy - ze ojca nie maja...
                                              • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 22:58
                                                glasscraft napisała:

                                                > Wybacz, ale mysle ze dzieci naucza sie jednej rzeczy - ze ojca nie maja...
                                                Czemu nie, jeśli to ma im pomóc w spokojniejszym życiu?
                                                Ja nie mam żadnych potrzeb i wymagań, więc się nie liczę, ale dzieci niech mają spokój.
                                                • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 23:09
                                                  I tak samo bedzie ci wisialo, jak do obcego faceta, ktorego eksia im zafunduje, beda tato mowily, bo ich ojciec nie ma dla nich czasu?
                            • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 20:38
                              Ja wnosze to, ze jezeli nie wiem nic o wizytach z kuratorem, to sie nie odzywam, bo nie chce komus namieszac w glowie, albo robic nadzieje na cos o czym nie mam pojecia. Ty wnosisz tyle, ze musisz na kazdy temat cokolwiek- byle tylko cos powiedziec. Ciekawe, ze nie zastosowales swoich madrosci w zyciu i nie przejeles opieki nad swoimi dziecmi, bo przeciez skoro mozesz dwie babki na forum zmanipulowac, to nie powinno byc tak trudno z sadem i byla zona...

                              Teraz - prosze bardzo, potnij moja wypowiedz na oddzielne zdania i powiedz mi, jak bardzo sie daje ponosic emocjom. Najlepiej, po kazdym oddzielnym zdaniu, zeby bardziej powaznie wygladalo...
                              • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:20
                                glasscraft napisała:

                                > Ja wnosze to, ze jezeli nie wiem nic o wizytach z kuratorem, to sie nie odzywam
                                Ja akurat coś wiem na ten temat, więc się odzywam.

                                Pewno powinienem się czasami powstrzymywać, ale nie znam do końca sytuacji, zresztą często nikt z forum nie zna dokładnie, nawet jedna strona konfliktu często nie zna całej prawdy.
                                Nie przejąłem opieki, bo u mnie nie ma takiej strasznej sytuacji. Matka ma na tyle rozsądku, że robi błędy, ale nie złośliwie, zajmuje się dziećmi, jak umie, nie gra dziećmi i nie nastawia przeciwko ojcu, ojciec też się powstrzymuje i nie mówi nic przeciwko matce, jakoś się dogadali w sprawie utrzymania dzieci, a że nie chcą się znać? Tak bywa.
                                Gdyby było ekstremalnie, to miałbym powód do walki. Teraz agresję kieruję przeciw sobie. wink A z tą manipulacją przesadzasz.
                                • glasscraft Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:27
                                  Ten ojciec w osobie trzeciej to ty, czy eks twojej kobiety? Bo troche bez sensu piszesz... no i co z ta agresja, przeciwko sobie samemu? Nie wiem, co bierzesz, ale lepiej przestan, bo nie wyglada, ze ci sluzy....
                                  • altz Re: wizyty z kuratorem 29.12.11, 21:52
                                    glasscraft napisała:

                                    > Ten ojciec w osobie trzeciej to ty, czy eks twojej kobiety?
                                    To o mnie, ale piszę w trzeciej osobie, bo tak mi łatwiej zachować dystans. Nic nie biorę, to wszystko przeżycia, może za 10 lat minie. wink
      • aragorna71 do Altz 30.12.11, 08:32
        moj maz przejal opieke nad corka, ale tez uwazam, ze fantazjujesz.
        W przypadku kiedy matka wywiazuje sie jako tako z opieki nad dziecmi ojciec nie ma zadnych szans.
        U nas byla przemoc psychiczna i fizyczna
        niebieska karta
        kurator z urzedu
        kilka kar finansowych za utrudnianie kontaktow zaplaconych z alimentow na dzieko
        opinia RODK praktycznie dyskwalifikujaca ja jako matke
        bardzo dobra opinia o ojcu
        zla opinia kuratora o matce
        wizyty policji u eks i notatki sluzbowe wykorzystane w sadzie
        zeznania swiadkow na niekorzysc eks (bezstronni ludzie)

        Mielismy jednego z najlepszych/najdrozszych w naszym miescie prawnika od prawa rodzinnego (kobieta), sprawa ciagnela sie ponad 2 lata, wniosek o zmiane sedziego (kobieta), chlop posiwial przez ten czas a mial wtedy dopiero 32 lata.
        Wreszcie udalo sie, mala jest u nas i zmienia sie z kazdym dniem z zastraszonej dziewczynki ze slabymi wynikami w szkole w fajna, wygadana nastolatke z 3 miejscem w klasie.

        Biorac jednak wszystko za i przeciw nie wiem, czy 2 raz wystarczyloby chlopu sily na te walke. Wiekszosc mezczyzn by sie poddala i wcale im sie nie dziwie, bo wiekszych szans w sadzie by nie mieli.
        W przypadku autorki watki nie wiem jakiej rady udzielic, mysle, ze wniosek do sadu o utrudnianie kontaktow.
        • altz Re: do Altz 30.12.11, 09:14
          aragorna71 napisała:

          > moj maz przejal opieke nad corka, ale tez uwazam, ze fantazjujesz.
          Pewno i tak jest, jak mówisz. Szanse są małe. Ale nic nie robić?
          Jeśli zdarzają się agresywne zachowania matki, to coś trzeba robić, tam z nią mieszka dziecko, a dziecko ma prawo do spokojnego życia.
          Ja tylko napisałem, żeby się nie dali wciągać w spotkania wyłącznie przy kuratorze, bo to jest kosztowne, a przeważnie niewiele wnosi, takie są doświadczenia osób, które miały podobną sytuację. Kurator może coś zrobić, ale trzeba się liczyć z tym, że trzeba będzie zmienić kuratora, aż się w końcu trafi na sensownego i w ten sposób mamy drugą awanturę, już z kuratorem.

          Nie można sobie na pewno pozwolić na nicnierobienie, zazwyczaj to umacnia matkę w takich zachowaniach.
          • konstancja16 Re: do Altz 30.12.11, 10:32
            z tego co napisales powyzej wynika, ze sam nic nie robisz w kwestii kontaktow z wlasnymi dziecmi. wiec daruj sobie te zlote rady.

            egzekwowanie zasadzonych kontaktow jesto niebo latwiejsze niz proba przejecia opieki. oczywiscie o ile matka sie nie zgadza. u nas przejecie opieki odbylo sie za wzajemnym porozumieniem i ewidentnie nie byloby na to szans gdyby matka sie nie zgodzila na zamieszkanie Malego z nami.
            • altz Re: do Altz 30.12.11, 11:04
              konstancja16 napisała:

              > z tego co napisales powyzej wynika, ze sam nic nie robisz w kwestii kontaktow z
              > wlasnymi dziecmi. wiec daruj sobie te zlote rady.
              Nie ma złotych rad, nie umiesz jakoś tego zrozumieć.
              A ja nie chcę kontaktów, ja chcę wyłącznie pełnej opieki. Spotykam się czasami z dziećmi, ale nie są to kontakty. Na razie mam małe możliwości, ale niewchodzenie w spory sądowe jest moim przemyślanym wyborem, nie znasz całej sytuacji, a ja znam. Mnie nikt nie wyrzuca z rzeczami na schody i nikt mi się nie wtrąca, gdy jestem z dzieckiem.

              > u nas przejecie opieki odbylo sie za wzajemnym porozumieniem i ewidentnie nie byloby na
              > to szans gdyby matka sie nie zgodzila na zamieszkanie Malego z nami.
              Sama widzisz, że w Polsce jest patologia. Są kraje, gdzie takie rozwiązanie byłoby z automatu i trwałoby to maksymalnie 2 miesiące. Myślę, że jedynym rozwiązaniem jest zmuszenie naszego państwa do egzekwowania prawa. Poszły pozwy do Strasburga, trzeba wygrać trochę spraw przeciw państwu, a nie jest to trudne, masa krytyczna pozwów i wysokie odszkodowania zmienią wszystko. Nic innego nie da rady, skoro sędziowie i biegli wszystko mogą nawet działać wbrew prawu i to bez konsekwencji.
              • konstancja16 Re: do Altz 30.12.11, 11:25
                altz napisał:

                > A ja nie chcę kontaktów, ja chcę wyłącznie pełnej opieki.

                chcesz opieki, ale o nia nie wystapiles? olales swoje wlasne dzieci i tyle. bo lepiej (i taniej) przy kompie siedziec i glupoty pisac niz sie przejechac z wizyta. nic dziwnego, ze one teraz nie sa zaintersowane takim tatusiem.

                > Na razie mam małe możliwości, ale niewchodze
                > nie w spory sądowe jest moim przemyślanym wyborem,

                z czasem beda sie tylko zmniejszac.

                > Sama widzisz, że w Polsce jest patologia. Są kraje, gdzie takie rozwiązanie był
                > oby z automatu i trwałoby to maksymalnie 2 miesiące.

                pudlo. nie pisze o Polsce, bo mieszkam w innym europejskim kraju. gdyby w jakims cywilizowanym kraju odebrano matce dzieci z automatu i w 2 miesiace to dopiero mielibysmy do czynienia z powaznym naruszeniem Art. 8 Europejskiej Konwencji praw Czlowieka.

                > Myślę, że jedynym rozwiąza
                > niem jest zmuszenie naszego państwa do egzekwowania prawa. Poszły pozwy do Stra
                > sburga, trzeba wygrać trochę spraw przeciw państwu, a nie jest to trudne, masa
                > krytyczna pozwów i wysokie odszkodowania zmienią wszystko.

                buhahaha. nie masz bladego pojecia o tym jak funkcjonuje Trybunal w Strasburgu, bo nikt kto chociaz otarl sie bezposrednio o jakas sprawe (a nie tylko czytal w Super Expresie) nie napisalby takich bzdur. to ze nie jest to trudne i wysokie odszkodowania to urban legend, poczytaj troche na ten temat albo zapytaj kogos kto mial z tym do czynienia. ponad 90% skarg jest uznawanych za niedopuszczalne ze wzgledu na niewykorzystanie krajowych srodkow odwolawczych badz przekroczenie szesciomiesiecznego terminu do zlozenia skargi. lub dlatego ze ludzie skarza sie po prostu na wynik sprawy a nie wskazuja w jaki sposob doszlo do naruszenia konwencji. a "odszkodowania" nie ida w miliony.

                sluchac hadko, bez odbioru.
                • altz Re: do Altz 30.12.11, 12:04
                  > chcesz opieki, ale o nia nie wystapiles? olales swoje wlasne dzieci i tyle. bo
                  > lepiej (i taniej) przy kompie siedziec
                  Obrzydliwa jest Twoja mowa.
                  Nie znasz mnie, nie wiesz co robię i jakie mam możliwości finansowe.

                  > one teraz nie sa zaintersowane takim tatusiem.
                  Oby było tak, jak piszesz! Chciałbym.

                  > gdyby w jakims cywilizowanym kraju odebrano matce dzieci z automatu i w 2 miesiace to
                  > dopiero mielibysmy do czynienia z powaznym naruszeniem Art. 8 Europejskiej Konwencji
                  > praw Czlowieka.
                  Co Ty piszesz?! big_grin Przecież dziecko ma oboje rodziców. Z tego wynika, jakoby matka była specjalnie chroniona, jak święta krowa w Indiach.

                  Artykuł 8 – Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego
                  1 Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego,
                  swojego mieszkania i swojej korespondencji.
                  2 Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa
                  z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych
                  w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe,
                  bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku
                  i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw
                  i wolności osób.

                  Ojciec to też jest rodzina, gdybyś nie wiedziała. wink A dziecko ma prawo do obojga rodziców.

                  > buhahaha.
                  Nie wiem, co Cię śmieszy, to nie są śmieszne sprawy. Powinnaś to rozumieć, znając swoje przejścia.

                  > nie masz bladego pojecia o tym jak funkcjonuje Trybunal w Strasburgu,
                  > bo nikt kto chociaz otarl sie bezposrednio o jakas sprawe (a nie tylko czytal
                  > w Super Expresie) nie napisalby takich bzdur. to ze nie jest to trudne i wysok
                  > ie odszkodowania to urban legend, poczytaj troche na ten temat albo zapytaj kog
                  > os kto mial z tym do czynienia. ponad 90% skarg jest uznawanych za niedopuszcza
                  > lne ze wzgledu na niewykorzystanie krajowych srodkow odwolawczych badz przekroc
                  > zenie szesciomiesiecznego terminu do zlozenia skargi. lub dlatego ze ludzie sk
                  > arza sie po prostu na wynik sprawy a nie wskazuja w jaki sposob doszlo do narus
                  > zenia konwencji. a "odszkodowania" nie ida w miliony.
                  Jasne, że nie mam, nie pracowałem tam.
                  Wiem, że muszą być wykorzystane wszystkie krajowe środki odwoławcze i inne spełnione inne przesłanki, ale wiesz pewno, że takich sytuacji jest mnóstwo. Komuś się uda, potem już będzie łatwiej. Sam znam osoby, które wniosły takie skargi, są zdeterminowane i myślę, że może im się udać.
                  Kiedyś alimenty na rodzica również były rzadkością, teraz państwo załatwia to z automatu, jest wysoka skuteczność. Tutaj też tak będzie z czasem. System można tylko rozwalić od zewnątrz, bo nie ma chęci reformy od środka. Myślę, że wszystkim to wyjdzie na zdrowie.
                  A odszkodowania mogą być wysokie dla państwa, dla człowieka jest to satysfakcja. I Jerzego Urbana nie słucham. wink

                  > sluchac hadko
                  Wstydź się, wstydź! wink
              • pianino123 Re: do Altz 30.12.11, 13:41
                Witam
                Nie znam Twojej sytuacji więc nie będę Cie oceniać,
                napisałeś jednak:

                > skoro sędziowie i biegli wszystko mogą nawet działać wbrew prawu i to bez konsekwencji.

                Przepracowałam kilka lat w sadzie rodzinnym, i nie do końca jest tak jak piszesz, (mimo że sama zetknęłam się z kretyńskimi wyrokami) to pracują tam jednak również mądrzy ludzie.
                Pamiętać należny, że zawsze jedna strona będzie niezadowolona z wyroku. Temida z założenia jest ślepa i waży argumenty (paragrafy), a gdy w grę wchodzą emocje, uczucia
                i tzw "dobro dziecka" to konia z rzędem temu dotrze do 100%prawdy i wyda "sprawiedliwy"
                wyrok dla wszystkich stron.
                Prawdą jest natomiast, że bardzo niewielu ojców składa pozwy o przyznanie wyłącznej opieki, lub wnosi w pozwie rozwodowym o przyznanie im wyłącznej opieki nad dzieckiem.
                Co innego deklaracje wśród znajomych a co innego napisać to w pozwie.
                A w sądzie o wszystko trzeba "wnosić" i to pisemnie.
                Jeżeli chcesz zmian w mentalności ojców to masz tu ogromne pole do działania i nie trzeba do tego Strasburga.
                • pianino123 Re: do Altz 30.12.11, 13:45
                  Moja wypowiedz skierowana jest do Altza smile
                • altz Re: do Altz 30.12.11, 15:18
                  pianino123 napisała:

                  > Przepracowałam kilka lat w sadzie rodzinnym, i nie do końca jest tak jak piszes
                  > z, (mimo że sama zetknęłam się z kretyńskimi wyrokami) to pracują tam jednak ró
                  > wnież mądrzy ludzie.

                  Jasne, że zdarzają się mądrzy ludzie. Sam przyglądam się pewnej sprawie, gdzie pani sędzia jest fachowcem. Ojciec nie boi się decyzji, pomimo że mają z żoną małe dziecko.

                  Natomiast spotkałem się z wieloma sytuacjami stronniczości. Pani sędzia nie chciała przesłuchiwać świadków męża, bo wszyscy są niewiarygodni, natomiast żony świadkowie wszyscy byli wiarygodni, były sytuacje gdy sędzia nie chciał czegoś zaprotokołować protokołował tylko wygodne wypowiedzi. Sytuacja typowa to taka, że kobiecie się wierzy, a mężczyzna musi wszystko udowadniać albo się wybronić przed fałszywym posadzeniem. Nie znam ani jednego przypadku, gdy kobieta dostała wyrok za dowodzenia rzekomej pedofilii męża, a okazało się, że to była zwykłe chamskie zagranie na odsunięcie dziecka od ojca. Nie ma ani jednego przypadku przemocy w rodzinie ze strony żony, a przecież nie jest to prawda. Rzetelne podważenie opinii z RODK przed sądem nic nie dało, a "fachowcy" z RODK nadal tam pracują, chociaż za swoje opinie powinni dostać dożywotni zakaz pracy. Dużo by pisać, nawet takie przeciągane 2-letnie sprawy o ustalenie kontaktów też są chore, sędzia może tupnąć nogą i zamknąć temat na drugiej sprawie, widocznie nie chce. Sam uczestniczyłem w rozprawie, którą prawie całą prowadził adwokat strony przeciwnej. Lepsze od Monty Pythona.

                  Jasne, że są osoby wiecznie niezadowolone z wyroków i stale o coś wnoszące, takie utrapienie wszystkich: sądów, obecnych i byłych rodzin, te osoby powinny mieć trudno w sądzie, ale to nie upoważnia sądu do traktowania wszystkich w ten sposób. Dochodzi natłok spraw, zmęczenie, niechęć do mediacji, choćby z powodu braku czasu i jest jak jest.
                  Liczę na to, że nagrywanie rozpraw dużo zmieni. A co do Strasburga, więźniowie teraz to wykorzystują, sami zobaczymy, jak się zmienią procedury i przepisy, bo jest to skuteczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka