Dodaj do ulubionych

Teściowe a ex.

16.07.04, 21:28
Wczoraj miałam naprawdę piękny dzień i jestem ciekawa jak to u Was jest.

Mama mojego M., bardzo sympatyczna zresztą i zupełnie bezkonfliktowa,
wczoraj dała mi do obejrzenia albumik ze zdjeciami. A tam "ta dziewczyna z
przypadku" z dziecieciem na zdjeciach. Afera z tego wybuchła niezła. Bo mój
M. sie zdenerwoawał na mamę, co mi pokazuje. Ona sie rozpłakała i ja też.

Wam też teściowa taki numer odstawiła. A w ogóle trzymaja takie zdjecia?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • petrea Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 21:59
      Moja "tesciowa" jest ok. Całkiem jeszcze zażywna, 80-letnia pani. Zyje, a nie
      kładzie się do łóżka z tekstem, ze ona umiera. Mnie zaakceptowała i chyba nawet
      lubi. Ale tak wogóle to z uczuciami u niej kiepsko. Trochę jakby lekko
      autystyczna ;P
      Na scianach w jej domu wiszą zdjęcia rodziny. I jest zdjęcie ex. Mojego nie ma.
      Teksty do mojego chłopa, na mój temat, oczywiście:
      "cóż, nie wszyscy muszą być piękni. Ty, mój Jasiu, do małżeństwa się nie
      nadajesz, a Gosia tak Cię kocha, zostań z już lepiej z nią, ona wszystko
      wytrzyma".
      No comments smile)))
      Najdziwniejsze jest to, że ex nie ma wstepu do jej domu. A mnie chyba naprawde
      lubi.
      • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:13
        No właśnie - u mnie tez najdziwniejsze jest to, że tej "panny z przypadku"
        wcale nie lubi. Panna ta wielokrotnie dla niej badzo niemiła była (chociaż
        przy "dobrym humorze" - miła też podobno potrafiła być, zeby nie
        powiedzieć "podlizująca sie").

        A mi wydawało się, że mnie lubi... Nie podejrzewam jej, ze specjalnie to
        zrobiła (potem przypomniało mi się, ze podając mi ten album z komendą "obejrzyj
        sobie" - potem nagle jakiś jęk wydała).

        Mojego zdjęcia z moim m. na półeczce ze zdjeciami nie wystawiła. Wszyscy inną
        są. Niektórych nawet w nadmiarze... Przykro mi z tego powodu. Mojemu m.
        również. Powiedział, ze sie spyta dlaczego nas nie ma, choć ja wolałabym, zeby
        po tej "aferze" tematu nie poruszał. Ale on mówi, ze to ważne dla niego.
        • petrea Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:29
          Maxxi, nie przejmuj się. To z glupoty, a nie specjalnie. Pewnie po prostu nie
          pomyslała, a potem głupio jej się zrobiło.

          A co do zdjęć.... U moich rodziców stoi jedno (słownie: jedno!!) moje zdjęcie.
          I mnóstwo zdjęc mojej siostry, jej dzici i męża. Mojego M. nie ma.
          I w sumie to jest dla mnie bardziej przykre niż brak mojego zdjęcia na półeczce
          u "tesciowej" sad
    • lideczka_27 Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:03
      Hej smile
      Moja teściowa to wspaniała kobieta, na różnych forach o tym trąbię, bo mam
      prawdziwe szczęście. Taktowna, bezkonfliktowa, zawsze gotowa do pomocy,
      prawdziwa przyjaciółka. Mam z nią dużo lepszy kontakt niż z Własną mamą
      (niestety, lub stety...).
      Dawno temu gdy u niej byłam, poprosiłam o różne rodzinne zdjęcia, bo kocham
      oglądać fotografie, a chciałam też rodzinę zobaczyć (bliższą i dalszą). Więc
      przytaszczyła swoje pudło no i oglądamy. W pewnym momencie dostrzegła w tym
      stosiku coś i w pośpiechu (dość niezdarnym) wyjęła. Kontem oka dostrzegłam, że
      to było ślubne zdjęcie eksi i mojego M. Powiedziałam jej zupełnie spokojnie, by
      wyluzowała, bo takie same mamy w domu, nie pozwoliłam wyrzucić i leżą sobie w
      albumie pomiędzy naszymi albumami - czekają na młodą, gdy podrośnie, to jej
      dam. Z czasem matula podarła te zdjecia (po kolejnym incydencie z byłą synową).
      Wiem, że nie miały wspólnego języka, eksia naciągała teściową na kasę,
      oszukiwała i kłamała, a matula kryła to przed swoim synem, bo nie chciała się
      wtrącać i mącić między nimi.

      pozdrawiam
      lida
      • petrea Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:25
        Lideczko, moja tesciowa nie jest zła. Ona po prostu ... nie rozumie uczuć. Nie
        wiem, jak to wyjaśnić, ale własnie określenie "autystyczna" najlepiej chyba to
        odzwierciedla. To nie jest bynasjmniej moja diagnoza, tylko określenie, które
        mi najbardziej do niej pasuje.
        Zdjęcie ex wisiało zawsze, więc po co zmieniać. I nawet penie nie pomyslała, że
        moze to komuś przeszkadzać, mojemu chłopu czy mnie. Bynajmniej nie zostawiła
        tego przez złośliwość.
        A do tego wszystkie ona naprawdę mnie lubi i bardzo chce, bysmy z M. byli razem.
        Do tego to bardzo ciekawa osoba.
        Trochę mnie irytuje, tak po prawdzie, ale po pierwsze, to już starsza pani, po
        drugie, mieszkamy daleko od siebie, więc ogólnie rzecz biorąc jest ok.
        • lideczka_27 Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:40
          Petrea, przecież ja nie powiedziałam, że Twoja teściowa jest zła smile Jedyna
          myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy przeczytałam Twój post, to taka, że
          może... Twój M. miał ślub kościelny z byłą? Mnie się zdaje, że starsi ludzie
          przywiązują wagę do tego i nawet jeśli obiektywnie potrafią stwierdzić, że
          rozwód był słusznym posunięciem i nie lubią byłej synowej czy zięcia, to
          podświadomie pielęgnują to w pamięci, czy choćby na ścianie jakby z obawy przed
          Sądem Bożym wink

          Mnie np. bardzo irytuje, że i moi rodzice i babcia trzymają zdjęcia moje z moim
          eksem w albumach i kartonach, bo nie wiem jakby się mój M. czuł, gdyby to
          zobaczył... On niby nie zazdrosny i ogólnie "zimny typ", no ale mogłoby mu być
          przykro...
          • petrea Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:49
            Mieli ślub kościelny, fakt. Ale moja tesciowa miała trzech mężów, z dwoma się
            rozwiodła, więc do tego wagi chyba jednak specjalnie nie przykłada smile
            W sumie to ja jestem trzecią kobietą M. Z pierwszą to był ślub studencki, duże
            nieporozumienie, małżenstwo trwało niecały rok. Druga, czyli własciwa ex - to
            był najdłuższy związek, bo prawie dwudziestoleni, no i mają dwójke dzieci. Może
            dlatego....
            No ale my jestesmy razem prawie od 5 lat, mogłaby już do tego przywyknąć wink
            • chalsia trochę off-topic 16.07.04, 22:55
              To co? Mam w domu kupę albumów ze zdjęciami z eksem. I co, jak będzie jakis
              next, to mam je na strych wywalić?
              Dlaczego? W końcu to moje życie było. I jakoś nie bardzo mam ochotę odcinać się
              od samej siebie.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • petrea Re: trochę off-topic 16.07.04, 23:02
                eee, zaraz wyrzucać tongue_out
                Nie Chalsiu, nie sądze. Zresztą, tez trzymam zdjęcia moich byłych. Nie widzę
                powodów, by je wyrzucać. I spokojnie oglądam zdjęcia M. z pierwszego ślubu.
                Włąśnie sobie uzysłowiłąm, że nigdzie w domu nie ma zdjęć ze ślubu mojego
                chłopa z drugą żoną, czyli z moją ex włąściwą wink
                Nie podejrzewam go o to, by wyrzucił. Pewnie ex zabrała wszystkie, kiedy się
                wyprowadzała...
                Zdjęcie ex u tesciowej to niech sobie wisi. Chodziło mi o to, ze jej zdjęcie
                jest, a mojego nie ma.
                Wypiłam dwa piwa imbirowe i pewnie przez to trochę się plączę w zeznaniach smile
              • badia Re: gdyby to się dało te zdjęcia wywalić... 22.07.04, 23:05
                Chalsiu, gdyby to było można odciąć sie od siebie wyrzucając zdjęcia... Niestety, nawet po wyrzuceniu wszystkich zdjęć mój życiorys pozostanie moim życiorysem. Zdjęcia z mojego pierwszego ślubu zostały w albumie, bo cóż, ślub niestety był, ale wszystkie wyjazdowe, na kórych był mój ex wywaliłam. Po co ma mi jego widok psuć wspomnienia z wakacji...
                • lideczka_27 Re: gdyby to się dało te zdjęcia wywalić... 25.07.04, 20:12
                  A ja mój ślubny album z eksem oddałam rodzicom, bo są na nich wujkowie i
                  ciotki, których już nie ma pośród nas, niech pamiątka zostanie. Ale trzymać to
                  w domu? Nie chciałam, nie miałam potrzeby. Poza tym jeśli powiem kiedyś
                  dzieciakom, że miałam innego męża niż ich ojciec, to wolę, by były wiekowo do
                  tego jako tako przygotowane. Tłumaczenie kilkulatkowi "a co to za pan cię mamo
                  całował", byłoby chyba ponad moje siły wink Z eksem miałam tony zdjęć i
                  podzieliłam je tak, że te, gdzie go nie widać, sobie zostawiłam, a fotki, gdzie
                  on był i te gdzie byliśmy razem on ma. Nie wiem co zrobi z nimi jak będzie miał
                  kobitkę - ich sprawa. Nie obraziłabym się jakby na jej prośbę wywalił, w końcu
                  to dla niej przyjemne być nie musi.

                  Dodam, że ślubne fotki mojego M a także takie zwyczajne z eksią leżą w
                  szufladzie pomiędzy naszymi i mnie to nie rusza smile Swego czasu nawet musiałam
                  przekonywać M., by ślubnych nie wyrzucał, bo mi żal młodej, w końcu to jej
                  rodzice a dla niej pamiątka. Jak je dostanie, to wtedy zrobi co zechce.

                  pozdrawiam
                  lida
          • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 16.07.04, 22:56
            lideczka_27 napisała:

            Mnie np. bardzo irytuje, że i moi rodzice i babcia trzymają zdjęcia moje z moim
            >
            > eksem w albumach i kartonach, bo nie wiem jakby się mój M. czuł, gdyby to
            > zobaczył... On niby nie zazdrosny i ogólnie "zimny typ", no ale mogłoby mu
            być
            > przykro...

            Na pewno byłoby mu przykro.

            Ale nie wiem jak daleko możemy oczekiwać od otoczenia, żeby zmieniali też swój
            świat przystosowując go do uczuć naszego partnera. Ja oczywiście nie mam
            do "Teściowej" pretesji, ale jest mi oczywiście przykro i szukam przyczyn
            dlaczego te zdjęcia trzyma.
        • lilith76 może aleksytymia? 25.07.04, 12:58
          aleksytymia - trudności z interpretacją uczuć innych osób (w totalnym uproszczeniu).
          moja pani profesor ze studiów na wykładach i w wywiadach prasowych otwarcie mówiła, że ma tę cechę osobowości.
          • maxxi26 Re: może aleksytymia? 25.07.04, 13:04
            Ale ja mam trudności czy "teciowa"?

            Pozdrowionka

            PS Strasznie trudny ten wyraz... Skończyłaś psychologię Lilith?
            • lilith76 Re: może aleksytymia? 25.07.04, 23:05
              moja odpowiedź dotyczyła teściowej nie rozróżniającej uczuć. wątek jest już tak rorośnięty, że obawiałam się, że będzie się trudno połapać do kogo ta odpowiedź.
              jestem "niepraktykującym socjologiem", ale zawsze chciałam studiować psychologię i chodzę na różne wykłady i spotkania np. na Festiwalu Nauki (stąd wykład o aleksytymii).
    • triss.m Re: Teściowe a ex. 17.07.04, 10:31
      moja 'tesciowa' jest OK. mieszkamy daleko, wiec nie bedzie zbyt czestych
      kontaktow.. a nawet gdyby byly, to chyba staralaby sie nie wtracac w nasze
      zycie. slubnych zdjec M i exi nie widzialam, ona trzyma na widoku tylko zdjecia
      wnukow. exia sklocila sie z polowa rodziny M jak sie rozwodzili, poobrazala
      ich, wiec oni odnosza sie do niej bardzo negatywnie.. moze dlatego mnie tak
      szybko polubili ? nie wiem.. mam nadzieje, ze to nie tylko przez porownanie
      mnie z ex. wiem, ze 'tesciowej' zalezy, zeby mojemu M poukladalo sie w zyciu..
      sama mi to powiedziala. odnosze wrazenie, ze trzyma moja strone heh no i czuje
      sie u nich przyjmowana zyczliwie.. a jako introwertyk z natury, jestem naprawde
      dziwna heh i zaraz wyczuwam falsz.
    • asiek25 Re: Teściowe a ex. 17.07.04, 15:47
      Stosunki z moją "teściową" (cudzysłow, bo nie mamy ślubu) układają się dobrze,
      ponieważ nie widujemy się za często. Przy niedzielnym obiadku raz na jakiś czas
      jestem w stanie wytrzymać jej czarnowidztwo, wizje karastrof i życiowych
      tragedii, które czyhają na nas za każdym rogiem, diagnozy chorób, które na
      pewno już nas trawią od środka oraz jej wiarę w zabobony. Przy bliższych
      kontaktach sympatyzowanie z tą kobietą byłoby niemożliwe.
      Bywając u teściów w domu widziałam na półkach tylko zdjęcia wnuków w ramkach,
      eks nie zauważyłam. Natomiast całkiem niedawno oglądaliśmy jakieś fotografie
      rodzinne i zauważyłam tam fotki całej rodziny, na których była też eksia. Nie
      wiem, po co trzymają te zdjęcia, bo ich stosunki z eksią są wręcz wrogie. Ale
      jeśli trzymają, to ich sprawa, mnie to nie razi. W końcu była kiedyś ich
      synową, więc jest fragmentem ich życia. Może mimo wszystko mają do niej jakiś
      sentyment? A niech sobie mają.
      Mój M. też ma zdjęcia swojej byłej żony. Ze ślubu chyba nie widziałam, ale ma
      bardzo dużo innych. Podchodzę do tematu na luzie. Przecież to jest duży kawał
      jego życia, dlaczego ma się pozbywać wspomnień? 2 lata temu przyniósł kolejne z
      komunii ich starszego syna. Na zdjęciu on, eksia i dwaj synowie. Też mnie to
      jakoś nie ruszyło. Co miał zrobić, wyciąć nożyczkami eksię z fotki? Albo
      wywalić zdjęcia do kosza? Przecież to pamiątka, a zdjęcia wziął przecież ze
      względu na dzieci, a nie na eksię. I tak na to patrzę.
    • kwiatek1974 Re: Teściowe a ex. 17.07.04, 18:34
      Moje stosunki z przyszłą teściową układają sie bardzo bobrze nie od samego
      początku ale od dłuższego czasu, przyjeżdza od czasu do czasu, przez telefon
      rozmawiamy dosc często. Pierwszy raz jak byłam u niej z M i moimi rodzicami
      pokazała mi specjalnie zdjęcia exsi i M i ich córki, chciała zobaczyć moją
      reakcję, mówię wam serce mi się scisneło ale nie pokazałam tego po sobie
      powiedziałam jej że to już tylko pamiątki i przeszłość. A my odbiliśmy pałeczkę
      i powiedzielismy jej że jestm w ciąży. Mówie wam zamarła a ja byłam górą
      wśrodku kipiałam szczęściem ze jej dogryzłam.Po jakimś czasie teściowa
      powiedziała mi że zrobiła to specjalnie bo na początku nie akceptowała mnie.
      teraz żyjemy w bardzo dobrym układzie ona do nas przyjeżdza, dzwonimy do siebie
      a ex dla niej to wróg numer jeden, teraz teściowa wie że jej syn nigdy nie był
      z nią szczęśliwy.
    • mmadzia1 Re: Teściowe a ex. 17.07.04, 22:20
      a moja "tesciowa" kiedyś trzymała zdjęcia z 'ich' ślubu na regale, nawet juz po
      rozstaniu; ja to widziałam na innym zdjęciu [zdjęcie zdjęcia wink]; zapytałam o
      to m. bo zrobiło mi się przykro;
      zaraz potem zdjęcia nie było i teraz teściowa ma na fotografiach tylko wnuczkę;
      co zrobiła z tamtymi zdjęciami - nie wiem; moj m. wywalił wszystkie - sam tego
      chiał;
      w zasadzie nie ma to dla mnie znaczenia wielkiego, ale chyba jakoś
      tak 'zdrowiej' jest jak się na tamte zdjęcia nienatykamy smile
      chociaż wiele to oni tych zdjęć nie mieli wink
    • domali Re: Teściowe a ex. 19.07.04, 14:44
      Hmmm, już kiedyś o tym pisałam (tzn o zdjeciach).
      Wiec w domu moich teściów zdjęcia eks są (takie z rodzinnych uroczystości),
      ale, jak to teściowa powiedziała, tylko dlatego, że to matka ich wnuka.
      Nie było jakiegoś oglądania tych zdjęć, gdzieś kiedyś przypadkiem je widziałam.
      Zdjecia (poza wnukami) nie stoją/wiszą w domu, więc odpada oglądanie ich przy
      każdej wizycie smile
      A tak w ogóle to kontakt z teściową mam dobre, bo też nie jest to konfliktowa
      osoba.
      • yokono Re: Teściowe a ex. 19.07.04, 15:37
        widzialam zdjecia ex."uraczyla " mnie nimi tesciowa. bylam wtedy w ciazy i
        ktoregos razu wyjela album -chciala mi pokazac syna M jak byl maly. spytala sie
        czy chce zobaczyc, ja nie chcac byc niegrzeczna przytaknelam. a potem ryczalam
        w lozku. wiadomo ciaza hormony-zdjecia ex i mojego chlopa z malenstwem w
        ramionach tak na mnie podzialaly.slubnych nie widzialam-nie mam pojecia czy
        tesciowa je ma , pewnie tak ale nie na widoku.na wierzchu absolutnie nie stoja.
        za to zdjecie 1 wnuka jest w kazdym pokoju, a moj maly jest tylko ma 1
        kalendarzu -prezencie od nas i to razem z przyrodnim bratem.nie wiem z czego to
        wynika, bo tesciowa jest super babcia dla mojego synka. moze dlatego ze tamten
        chlopiec mieszkal u niej 2 lata?nie wiem.
        kontakty z tesciowa mam dobre. na ex nie wiesza psow bo i powodow nie ma. na
        poczatku wyrazala sie o niej z niechecia, ale potem zaczela ja wybielac-mam
        wrazenie , ze to dlatego iz ja jestem osoba dosc pewna siebie i swojej wartosci
        i chce mi dac w nos malego prztyczka, ale niech tam
        pozdro
        yoko
    • renataterlecka Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 15:47
      mnie generalnie ex pokazywała wszystkie zdjecia ślubne i inne na naszym
      pierwszym spotkaniu .bardzo milusie.natomiast jak mi juz emocje opadły
      pomyslałam sobie,że to jest częścią przeszłości każdego M o którym piszecie
      więc próba ukrywania tego to oszukiwanie samych siebie.ale cóż,czego oczy nie
      widza....
      pozdr.
      • domali Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 20:43
        renataterlecka napisała:

        > mnie generalnie ex pokazywała wszystkie zdjecia ślubne i inne na naszym
        > pierwszym spotkaniu .

        Hmmm, czyja eks? Twojego faceta? Bo jakoś tak nie ma to dla mnie sensu.
        • lideczka_27 Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 21:03
          domali napisała:

          > renataterlecka napisała:
          >
          > > mnie generalnie ex pokazywała wszystkie zdjecia ślubne i inne na naszym
          > > pierwszym spotkaniu .
          >
          > Hmmm, czyja eks? Twojego faceta? Bo jakoś tak nie ma to dla mnie sensu.
          >
          > Niom, dokBadnie tak [szok]

          pozdrawiam
          lida
          • domali Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 21:34
            lideczka_27 napisała:

            > > Niom, dokBadnie tak [szok]

            No już wiem, przeczytałam w innym wątku.
            Reakcja podobna do Twojej smile
            • domali Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 21:37
              A tak w ogóle, to mnie pewnie też by coś podobnego spotkało, tylko w innej
              atmosferze, bo eks mojego męża usilnie chciała się ze mną spotkać, co by mi
              poopowiadać o moim obecnym mężu smile
              • kamila77 Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 21:42
                Trzymaj sie terminologii, nie bylam wtedy niczyją eks, a ty nie byłaś niczyją
                żoną.
                • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 21:43
                  czyli poza terminologią - prawda? wink
              • domali Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 21:58
                A tak w ogóle, to mnie pewnie też by coś podobnego spotkało, tylko w innej
                atmosferze, bo eks mojego męża (wtedy jeszcze jego żona) usilnie chciała się ze
                mną spotkać, co by mi poopowiadać o moim obecnym (podkreślam obecnym) mężu smile
              • renataterlecka Re: Teściowe a ex. 21.07.04, 13:52
                hmmmmmmmmmmm zamierzam wkrótce zmienić login w gazecie hehe;generalnie
                wszystkim odradzam tego typu spotkanka
                • domali Re: Teściowe a ex. 21.07.04, 14:05
                  renataterlecka napisała:

                  > generalnie wszystkim odradzam tego typu spotkanka

                  No dlatego też nie skorzystałąm z propozycji smile
                  Ale eks usilnie chyba chciała mnie zobaczyć, bo wezwała mnie na świadka do
                  sądu.
                  A gadać o moim mężu lubi, jak widać smile
        • renataterlecka Re: Teściowe a ex. 21.07.04, 13:43
          domali,eks mojego M zaprosiła mnie na obiad, potem M zabrał dzieci a dla mnie
          była atrakcja w postaci ogladania WSZYSTKICH chyba zdjeć-trochę było tych
          albumów;
    • kasia-j Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 22:24
      Nie wiem, czy teściowa ma zdjęcia, ale jeśli ma, to mi ich nigdy nie pokazała.
      M. ma w albumie zdjęcia, na których jest Matka Dziecka - nie widzę w tym nic
      złego - w końcu kiedyś coś ich jednak łączyło, skoro jest Dziecko.
      • cz.wrona Re: Teściowe a ex. 20.07.04, 23:06
        Już pisałam o tym wcześniej w podobnym wątku. Zobaczyłam kiedyś album ślubny
        ICH. Poryczałam się, M. urządził awanturę mamie a ona schowała je głęboko,
        gęboko. Chociaż tamtej baaardzo nie lubi a o mnie mówi, ze jestem dla niej jak
        córka (?)
    • renataterlecka Re: Teściowe a ex. 21.07.04, 14:03
      a tak w ogóle dla precyzji,nie mamy slubu z M.,nigdy nie widziałam jego
      rodziców-oprócz zdjęć u eks hehe
    • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 12:56
      Maxxi, u mnie teściówka ćwiczyła różne numery. Na początku była aniołem i mówiła jakim ja jestem szczęściem dla M. bo tamto to było nieporozumienie. Wówczas także dla mnie bardzo ważna była postawa jego rodziców i było super. Problemy zaczęły się później (w okolicach ślubu). Np pod nieobecność M. opowiadała, jak ex była piękna i dobra i jak to tylko przez złych innych ludzi się rozeszli. Zdjęcia "przypadkowo" zostawione w pokoju też były, no i oczywiście portret dziecięcia stał na honorowym miejscu, a naszego zdjęcia - niet. Na naszym ślubie dręczyła moich rodziców uświadamiając im jakie mają obowiązki względem potomstwa pozamałżeńskiego mojego M. No i dość często przy byle okazji rozczulała się nad losem biednej dzieciny (zwłaszcza przy mojej rodzinie). Jak mi zrobiła awanturę o nieterminowo wypłacone alimenty, to coś we mnie pękło i zaczęłam po raz pierwszy krzyczeć na kogoś w sędziwym wieku, żeby dała mi spokój i mojej rodzinie i udzielała instruktażu własnemu synowi. Poza tym utrzymywała kontakty z ex w tajemnicy przed M. Skończyło się tym, że ja odpuściłam i przestałam się starać w ogóle. Doszłam do wniosku, że jak moje dziecko będzie miało jednych dziadków, to też nic się nie stanie. M. oczywiście utrzymywał kontakty z matką, ja korzystałam z różnych okazji, żeby kolejne świeta nie były wspólne. Po dwóch latach przerwy w kontakach, przy zachowanych pozorach poprawności relacji tj. kartki z życzeniami, raz na pół roku telefon, teściówka odpuściła. Niewiem, może w międzyczasie pożarła się z ex...
      W kazdym razie zaczela byc urzekajaco mila. Jak sie urodzil maly dzwonila pare razy w tygodniu, temat exi zupelnie zniknal... Sama jestem ciekawa, jak to bedzie wygladalo dalej.
      • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 13:23
        Myślałam, ze choć Ciebie ominęły takie historie. Ale faktycznie też nie miałaś
        najciekawszej sytuacji. Nawet nie wyobrażam sobie żeby moja "teściowa"
        napomknęla coś moim rodzicom, szczególnie, że z racji ich wieku i raczej
        konserwatywnych poglądów (szczególnie ojca) wolalabym, zeby sytuacja nie
        wypłynęła. Nie wiem na ile mi sie uda. Pewnie moje przyszłe (ewentualne)
        dziecko coś wypaple. Ala mam nadzieję, że wtedy juz będzie to jakieś już
        bardziej "rozmyte" z racji samego upływu czasu.

        Czuje, ze Twój m. też trzymał Twoją stronę. Całe szczeście mój postawił sprawę
        stosunkowo jasno i zdjęć już więcej nie ujrzę (dziecię pewnie zostanie)...
        Myślę , że mamie mojego m. faktycznie zależy na jego szcześciu a wie doskonale,
        ze nic nigdy ich nie łączyło. Ale z drugiej strony sama samotnie wychowywała
        dzieci (mimo, ze mogła nigdy z nikim się nie związała - dla dobra dzieci) i też
        nie do końca rozumie to wszystko. Ale myślę, ze wie, ze bardzo się kochamy i
        lepiej jednak nie wpływac na nasze życie (przy mnie tematu nie porusza, w
        odróżnieiu od jego siostry która ciągle wspomina o "dziecięciu", ale ona
        ogólnie dzieci uwielbia i tez pewnie wolałaby zebyśmy tworzyli jedną szcześliwą
        rodzinę wink - utopia).

        POzdrawiam serdecznie.

        PS. Myślałaś już co i kiedy ewentualnie powiedzieć swojemu synkowi o
        rodzeństwie ze strony ojca wink?
        • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 20:04
          Wiesz, M. nie tylko stanął po mojej stronie. Oni z exią prowadzili wówczas coś na kształt wojny i pamiętam, że sam miał żal do matki, że pozwala się wciągać i utrzymuje kontakty z ex bez jego wiedzy - on chciał jedynie kontaktów z dzieckiem... Nie wiem, na ile teściówka sama przyczyniła się do tego, że został jedynie ojcem alimentacyjnym, ale na pewno to jej "pomaganie" jedynie zaszkodziło całej sprawie.
          A cóż synkowi powiem kiedyś o siostrzyczce ze strony taty... ma dużą rodzinę i wiele sióstr i braci ciotecznych, więc początkowo pewnie nie zauważy różnicy i ja też nie zamierzam mu tej różnicy jakoś specjalnie uświadamiać. A jak będzie wystarczająco duży, żeby zrozumieć, że tatuś też czasmi postępował źle i popełniał błędy, to opowie mu się całą historię. Bardzoo mi zależy, żeby mały kiedyś wiedział, że tak być nie powinno, żeby nie traktował sytuacji jako normalnej i nie powielił tego wzorca w swoim dorosłym życiu. M. na szczęście ma do tego dokładnie taki sam stosunek.
          -
          badia
          • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 21:31
            Powiem szczerze, ze ja chce zrobić podobnie.

            A dzieci się spotkają?
            • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 21:58
              Maxxi, spotkają się jak będą chciały. Wcześniej, dopóki ich spotkanie byłoby zależne od nas prawdopodobnie nie. Skoro bowiem mój nie spotyka się z tamtym dzieckiem to trudno mi wyobrazić sobie takie "zapoznawanie" - bez sensu i właściwie po co. Ale jeśli tamto dziecko odnowiłoby kontakty z M. i chciało poznac brata, lub jeśli inicjatywa wyszłaby od mojego synka, na pewno bym nie przeszkadzała. W końcu to jego życie i on to także musi sobie po swojemu wszystko poukładać. Doświadczenie jednak uczy, że więzi buduje się poprzez kontakt. Tu więc najprawdopodobniej żadnych więzi nie będzie.
              • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 22:03
                tak właśnie myślałam. zresztą u mnie będzie tak samo. Tylko moje pytanie
                powstało a propos Twojego zdania, ze ma dużo rodziny i nawet nie zauważy ...

                Buźki.
          • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 21:45
            PS
            Ale wiesz, ja mam wrażenie że wbrew pozorom moje problemy z teściówką nie miały nic wspólnego z ex. Po prostu, jak to przysłowiowa teściówka, jak się zorientowała, że nasz związek jest na serio, to zaczęło się "teściówkowanie", czyli pokazywanie mi, że jestem do niczego, sprawianie przykrości itp. A że z tematem "tamto dziecko" zupełnie sobie wówczas nie radziłam, to i teściówka sięgała po ten najbardziej bolesny oręż. Gdyby nie było dziecka byłoby coś innego. W międzyczasie ja poradziłam sobie z tematem i jakoś wszystko we własnej głowie poukładałam. Dziś jej teksty już by mnie nie raniły. Może także dlatego ona przestała je wygłaszać.
            A i jeszcze jeden dopisek: tajemnice w takich sprawach są groźne. Bliscy mogą się czuć oszukani, gdy o tak ważnym fakcie jak to, że twój ma dziecko dowiedzą się od "życzliwego". Zresztą dowiedzą się wówczas najprawdopodobniej w najgorszej formie. Ja mówiłam wszystkim od razu w formie mniej więcej takiej - no fajny facet tylko że ma dziecko. Teraz wszyscy wiedzą ale nikt już nie wraca do tematu, zwłaszcza że życie biegnie dalej i jest wiele innych spraw do obgadywania, a w tamtej sprawie, no cóż, nic się nowego nie dzieje.
            Aha i w rodzinie były już takie "precedensy", tylko że kuzyn do ojcostwa się nie przyznawał, a jak na złość jego nieslubna córka związała sie potem z facetem z rodziny i tylko wszyscy sobie żarty robili na temat stopnia pokrewieństwa. Tajemnicom więc jestem zdecydowanie przeciwna...
            • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 22:01
              Wiem, że masz racje sad. Ale nawet nie wiem jak by to rodzicom powiedzieć.
              Wolałabym im oszczedzić tego. Powiedziałam mojej siostrze, wszystkim
              przyjaciołom i cześci rodziny - też w taki naturalny sposób, że właśnie fajny,
              ale niestety "z wadą prawną" wink. Ale rodzicom - jakoś mi to nie chce przejść
              przez gardło.. Moze potem jakoś przypadniem się zdziwię: "a nic wam nie
              mówiłam? wink

              A co ze spotkaniem dzieci. Przewidujesz coś takiego? Wiem że gdybam
              maksymalnie, ale jakoś potrzebuję troche poukładania tego wszystkiego...
              • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 22:24
                To pogdybajmy: mały będzie wiedział że ma jeszcze siostrę ze strony taty - pewnie powiem mu to wtedy, jak bedziemy oglądać zdjęcia u tamtej babci. A potem to już tylko będę odpowiadała na pytania, o ile się oczywiście takie pojawią, a kiedyś z pewnścią się pojawią. Wierzę w "życzliwych"... Wtedy mały przyjdzie do nas i usłyszy jak to było. Jeśli jako nastolatek w okresie buntu wykaże inicjatywę i będzie chciał poznać siostrę - niech poznaje. Może sobie przypadną do gustu, może nie. Ja już raczej nie będę nikogo poznawać. Jeśli exia odnowiłaby cywilizowany kontakt z M. i chciała go zaprosić na komunię czy ślub córki, to wyślę go samego. No, a jeśli w domu któregoś dnia pojawi się dorosła kobieta z tekstem, że szuka taty, to będę starała się traktować ją bez uprzedzeń... ale też bez chęci natychmiastowego powiększania rodziny o tę osobę, bo jak powiedziałam więzi kształtują się poprzez kontakt, więc najprawdopodobniej takich więzi nie będzie...
                badia
                • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 22:33
                  Wiesz, mamy bardzo podobne spojrzenie.

                  Ja w zasadzie wyobrażam sobie identycznie. Też pozostawię kwestię co do
                  poznania rodzeństwa ze strony taty - dziecku. Ale kończę juz może to gdybanie,
                  bo przecież dziecka nie mam...
                  • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 22:45
                    Wiesz, ja właśnie za układanie sobie w głowie i gdybanie wzięłam się wtedy, gdy poroniłam pierwszą ciążę. Pomyślałam, że ciało to ciało ale trzeba mieć jeszcze zdrową duszę, żeby takiej kruszynie w brzuszku było dobrze i spokojnie. Wtedy spedziłam miesiąc non stop na tym forum poddając się terapii... A jak już znałam odpowiedzi na wszlekie pytania typu: gdyby, to przyszedł spokój. Na kolejną ciąże pewnie nie miało to większego wpływu ale na jakość życia - owszem.
                    Buziaki, badia
                    • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 23:14
                      Świetnie to ujęłaś. Gdybanie mi pomaga. Pomaga też to jak o takich właśnie
                      zwykłych sytacjach opowiadaja osoby, które je mają na codzień.

                      Gdy trafiłam na forum byłm w totalnej rozsypce. Niby od 2 lat z facetem, za
                      którym szaleję, ale wciaż nie wiedziałam jak to sobie wszystko poukładac w
                      głowie. Nikogo dookoła w takiej sytuacji. Większość nic nie rozumiejaca. Do
                      tego jakiś dziwaczne poczucie winy. Zrzucałam na siebie odpowiedzialnośc: że
                      nie chcę się spotykać (a to przecież - niby - cześć życia mojego faceta,
                      którego kocham), że niszcze czyjeś życie bo to niewinne dziecko nierozumiejace
                      świata dorosłych.Etc. Nie wiedziałm tez jak moje życie ma wyglądać. Banalne
                      rzeczy - czy będą rodzeństwem, czy muszą sie spotykać, jak reagować na
                      ciekawskie pytania znajomych...

                      Teraz już troche lepiej. Rozjaśniło mi się co nieco. I tak naprawdę przede
                      wszystkim za sprawą samodzielnych matek (tak, tak) nauczyłam sie, ze mam
                      patrzeć na swoje życie. Bo one właśnie spoglądają w zasadzie wyłącznie przez
                      pryzmat własnego dobra, obejmując tym również dobro dziecka (wiem - bardzo
                      niepopularne poglądy wygłaszam...). Nas macochy - uważają za osoby, które też
                      nie chcą żebyśmy uczestniczyły w życiu ich dziecka - bo od tego są rodzice. A
                      nie macocha. Ta ma siedzieć z boku. I tak naprawdę taki ukłąd baaaardzo mi
                      odpowiada. To nie maoja sprawa. Ich problem. A ja myślałam (dlatego te poczucie
                      winy było), że muszę takiemu dziecku stworzyć drugą rodzinę. A okazuje sie, zę
                      nie muszę. UFF. Świetnie.

                      Chyba też nie powinnam mieć poczucia takiej odpowiedzialności ze wzgledu, ze
                      dziecko było wynikiem totalnego oszustwa tej "panny z przypadku". I to ona
                      sobie takie zycie stworzyła. Ja nie będę poświęcać swojego, zeby prostować to
                      co sama w zyciu rozwaliła. Trudno - trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów.
                      Tylko mimo wszystko jakoś wewnątrz mi przykro, ze tak naprawdę odpowie za to
                      dziecko...

                      Ups - rozpisałam się. A mam sie uczyć. Całuję Ciebie i synka. Słodkich snów
                      • badia Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 23:50

                        > Chyba też nie powinnam mieć poczucia takiej odpowiedzialności ze wzgledu, ze
                        > dziecko było wynikiem totalnego oszustwa tej "panny z przypadku". I to ona
                        > sobie takie zycie stworzyła. Ja nie będę poświęcać swojego, zeby prostować to
                        > co sama w zyciu rozwaliła. Trudno - trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów.
                        > Tylko mimo wszystko jakoś wewnątrz mi przykro, ze tak naprawdę odpowie za to
                        > dziecko...
                        Niestety dzieci rodzą się różnym ludziom i tego nie da się zmienić. Mama bedzie zawsze mamą, tata - tatą, niezależnie od tego jak oceniamy ich zachowanie, postawę i sposób na życie. To ich życie, ich postawa i ich wybory, a dzieci muszą ponosić konsekwencje. Najgorsze jednak jest to, że dzieci te paranoje traktują jako normalność i powielają później w dorosłym żyiu. Na to wszystko jednak macocha nie może być lekarstwem, nie jest w stanie zmienić postawy matki ani tego, że nie potrafią dogadać się z ojcem... Ja na prawdę, bez sarkazmu, uważam że jak dwoje dorosłych ludzi nie jest w stanie się porozumieć, to też żadna trzecia osoba im w tym nie pomoże.
                        • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 23:55
                          I znów przyznam Ci rację. Bo mam wrazenie, ze mój m. chcąc nie chcąc powielił
                          życie swojej matki, gdzie wszystkie dzieci (tak im mama powiedziała) były
                          wynikiem wpadki sad. jego siostra też uważa, ze bez "wpadek' najczęściej dzieci
                          by w ogóle nie było.. Ja będe dzieciom tłumaczyć, że dzieci to z miłości są a
                          nie z przypadku.
                          • maxxi26 Re: Teściowe a ex. 22.07.04, 23:56
                            maxxi26 napisała:

                            > I znów przyznam Ci rację. Bo mam wrazenie, ze mój m. chcąc nie chcąc powielił
                            > życie swojej matki, gdzie wszystkie dzieci (tak im mama powiedziała) były
                            > wynikiem wpadki (uzupełniam - MAŁŻEŃSKIEJ WPADKI)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka