Stosunki Ex - Next

21.09.04, 12:46
Od jakieś czasu wchodzę na to forum i choć sama nie jestem "macochą" tematy
tu poruszane mnie pośrednio też dotyczą. Czytając posty różnych Nex (nie
dotyczy to żadnej z was bezpośrednio) nasuwają mi się pewne uwagi ogólne.
Piszę z subiektywnej pozycji Ex, - drażnią mnie komentarze dot. pazerności
Ex, szantażu i potencjalnych chorób psychicznych.EX. generalnie ma się
wrażenie że wszystkie Ex to harpie żywiące się ludzką krwią.. W komentarzach
jest dużo jadu, jakbyście miały żal do Ex ze one w ogóle istniały.
Dziewczyny!!! przecież gdy brałyście faceta z "odzysku" byłyście świadome że
on miał przed wami życie i uczuciowo był związany z rodziną którą tworzył
przedtem (zresztą będzie związany z nią do końca życia, w negatywny bądź
pozytywny sposób). Niestety nigdy nie będziecie tą Jedyną w jego życiu -
wynika to z pozycji Next. Nie oznacza to oczywiście że nie będziecie tą
najważniejszą, ale podkreślam nie będziecie tą Jedyna.
Druga sprawa która mnie denerwuje w komentarzach Next to kwestie finansowe
tzw pazerność, Dziewczyny dziecko naprawdę drogo kosztuje. Wysokość alimentów
jest ustalana na podstawie dochodów a nawet jeśli wam się wydaje to dużo - to
jest dla JEGO dziecka. Koniec zwiazku z matką nie oznacza końca związku z
dzieckiem- Nie wiem co Wam się wydaje, że Exy wydają to na siebie na fryzjera
i kosmetyczkę??? Jeśli pojedzie na wakacje i więcej wyda to przecież jest to
w jakiś sposób normalne. Czy kiedyś przeliczyłyście, ile musiałybyście wydać
na opiekunki jeśli dziecko mieszkałoby z Wami - i czy w takiej sytuacji
byłybyście z waszym M.
W tym poście chodzi mi o to żebyście zrozumiały, że to Next jest tą następną
i musi zaakceptować zobowiązania jakie wypływają z poprzednich związków
waszych obecnych M
    • jayin Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 13:03
      Agomagdo - było już kilka wątków na ten temat na forum.
      Więc nie ma co się powtarzać smile

      Ja tylko w jednej kwestii:

      > W tym poście chodzi mi o to żebyście zrozumiały, że to Next jest tą następną
      > i musi zaakceptować zobowiązania jakie wypływają z poprzednich związków
      > waszych obecnych M

      Zobowiązania - tak. Wobec dziecka/dzieci. Bezdyskusyjnie.

      Ale wobec Ex-żony(Ex-Partnerki)?
      Bo czasem niektóre (zaznaczam: NIEKTÓRE) postawy kobiet trącają
      o "rezerwowanie" sobie bycia obowiązkiem swojego Exa - na różne sposoby.
      A dla mnie np. Ex Żona jest taką samą Ex-partnerką jak Ex-Nieżona (z którą np.
      facet miałby dzieci) albo wszystkie inne dowolne Ex-dziewczyny - poczynając od
      czasów przedszkola smile
      Dzieci to dzieci. Ex to Ex. Ja nie mieszam tych spraw. Ani one nie mieszają się
      z sobą na własne życzenie. I może dlatego nie mam z tym problemów? smile

      Dziecko, jak dla mnie, ma nieustający i "na-zawsze" związek, z kimś, kto jest
      dla mnie ważny, który to związek przyjęłam za "faktyczny", trwały, niezależny
      ode mnie i nie mam co do tego pretensji czy negatywnych uczuć. Ale już sama Ex -
      to dla mnie ktoś kto miał ten związek, ale JUŻ go nie ma. Więc nie wchodzi w
      zakres moich "zainteresowań" smile

      Dlatego też bywam na forum "Macochy", a nie na forum "Drugie
      Żony/Partnerki/Kobiety" smile

      pozdr.

      Joanna
    • pom Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 13:22
      Przede wszystkim - witaj na forum.
      Jak zwykle, prawda tkwi w nieśmiertelnym środku. Jest część osób z filozofią
      Kalego, część ma zdrowe podejście do byłego związku partnera i jego dzieci. Na
      pewno każda z dziewczyn pisze poprzez pryzmat własnych doświadczeń, doznań i
      wniosków. A że sa one różne i kobiety sa różne...
      Można sie pogodzić z wieloma rzeczami na poziomie swiadomym, zracjonalizować
      istniejącą sytuację, jednak emocje rządzą sie swoimi prawami, a z emocjami się
      nie dyskutuje. I nie powinno się oceniać: powinnaś czuć to a to, bo
      przecież "widziały gały co brały". Ani też oceniać ex, że na wieść o nowej
      rodzinie byłego meża reagują nerwowo. Bo sie boją, co teraz bedzie.
      Wszak powszechnie wiadomo, że drugie związki to trudne związki. Tak jak
      rozstania i bycie matką samotnie wychowującą.
      Kwestia jak kto sobie radzi z emocjami. Jedna będzie dusić w sobie, druga
      wybuchnie i jej przejdzie. Nie ma recepty.
      Zaś co do pieniędzy. Ta kołdra zawsze będzie za krótka. Mówię o średnich
      zarobkach przeciętnej rodziny. I nic dziwnego, że obie strony, zazwyczaj
      łagodne, przy pieniądzach zaczynają się spinać.
      Konia z rzędem, jak ktoś na to wymysli jakiś sposób.
      I pierwsze i drugie są tylko ludźmi.
    • lideczka_27 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 13:23
      Wszystko co napisałaś, jest prawdą. Tyle, że nie wolno niczego generalizować. I
      chyba większość dziewczyn samodzielnych tu piszących przekonało się, że
      psioczenie na wtrącanie się w życie byłego męża, pazerność, olewanie własnego
      dziecka nie są historiami wyssanymi z palca. To nie moda tutaj, ale może
      nawarstwienie podobnych sytuacji. Widzisz, ja mam w domu porządnego faceta,
      ojca, który zawsze o dziecko dbał. Ja podłączyłam się do tego związku
      jako "pomoc" w łożeniu na dziecko, bo alimenty szły w kosmos. Nic nie poradzę,
      ale naprawdę u nas tak wyglądała sytuacja. A potem wchodzę na samodzielne,
      czytam i co? Miałabym zakładać wątki i pisać do wszystkich samodzielnych, żeby
      dały sobie na luz, przestały naciągać na kasę itd? Bo JA mam takie
      doświadczenie to i one wszystkie też takie "dobre mamusie"? Żeby przestały się
      szarpać o alimenty, a same zaczęły pracować na solarium i rachunki
      telefoniczne? Żeby oddały swoim byłym dzieci na wychowanie, bo tylko je
      zmarnują? Czytając wątki zakładam, że autorka pisze prawdę. I mam taki pogląd
      na tamto forum, że akurat reprezentuje ono większość kobiet, które były
      związane z migaczami alimentowymi i facetami, co to obowiązków nie chcą mieć
      zbyt wiele, ale za to PRAWA - zawsze i wszędzie. Jad, pretensje nie biorą się
      znikąd. Nie mam problemu z zaakceptowaniem tej mojej "niejedyności" i mam
      nadzieję, że nigdy nie będę tym dla M, kim była eksia. Nie należę do osób,
      które nie wiedzą, ile kosztuje dziecko, nie kwestionowałam praw dziecka do kasy
      ojca. Jakoś mimo woli Twój post mnie wkurzył. Może dlatego, że chyba poza
      jednym wyjątkiem nie przeczytałam nigdzie, by macocha buntowała się na płacenie
      alimentów, chyba, że chodzi o absurdalne kwoty, gdy facetowi pozostaje jeść kit
      z okien, nie mówiąc już o jego drugiej rodzinie. Przed tym zawsze będę się
      buntować.


      pozdrawiam
      lidka
      • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 15:15
        Lideczko,
        Rozumiem ze jad nie bierze się z nikąd i są Exie które nie pracują bo wolą
        cierpieć i liczyć na zmiłowanie rodziny, innych, lub społeczeństwa a do tego
        wszystko im się należ bo los je pokrzywdził. Zgadzam się ale wierz mi większość
        Ex taka nie jest. Ja jestem w o tyle komfortowej sytuacji że dobrze zarabiam a
        mój ex płaci alimenty bez problemu, i mieszkamy od siebie bardzo daleko. Za to
        odkąd urodziło się mu dziecko jego Next prowadzi wojnę podjazdową. Nie
        przestaje porównywać swojej córki do mojego syna, zarzuca ojcu że za dużo czasu
        z nim spędza (To jest dobre, z uwagi na odległość widują się 6 tyg w lecie i 2
        tygodnie w zimi) i że za mało interesuje się ich córką..... sorry ale co to ma
        do jego dziecka z pierwszego małżeństwa?????
        Miałam jakiś czas temu taką sytuację że next mojego byłego męża powiedziała
        mojemu synowi że jego matka go wcale nie kocha a cały czas wyciąga rękę po
        pieniądze. Dodam że historia przydarzyła się w czasie świąt Bożego Narodzenia.
        NIGDY w życiu nie domagałam się zadnych dodatkowych pieniędzy Między mną i
        moim Ex nie ma konfllików na tle finansowym. Więc po co to było powiedziane???
        Do dziś próbuję zrozumieć dlaczego ona to zrobiła. mój obecny mąż twierdzi że
        mój były potrzebował pieniędzy i pewnie tamtej tak powiedział. Ale ja uważam że
        wypływa to ze zwykłej zazdrości ze nie jest tą jedyną.
        Poza tym nigdy żadna macocha nie buntuje się przeciw płaceniu robią to dużo
        subtelniej mówiąc na przykład że dziecko i tak nie chodzi na angielski czy
        judo, albo że lekcje gitary to już naprawdę nie są potrzbne. Albo dyskretniej --
        ten telewizor dawno byłby nasz gdyby nie alimenty...
        • pom Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 15:34
          > Poza tym nigdy żadna macocha nie buntuje się przeciw płaceniu robią to dużo
          > subtelniej mówiąc na przykład że dziecko i tak nie chodzi na angielski czy
          > judo,
          Nie bardzo rozumiem tej cześci postu - zatem jesli dziecko nie chodzi na dżudo,
          to i tak ojciec powinien te wirtualne dżudo opłacać?

          > albo że lekcje gitary to już naprawdę nie są potrzbne.
          Wydaje się, że jednak wszystko zalezy od kontekstu. Jeśli dziecko ma opłacane
          zajęcia jedne, drugie, trzecie, to może nad lekcjami nauki gry na gitarze
          należałoby się rzeczywiście zastanowić. A jesli nie przejawia talentu i chęci -
          tym bardziej. I nie trzeba być szczególnie mocno zainteresowanym finansowo, by
          te uwagi czynić.

          Albo dyskretniej -
          > -
          > ten telewizor dawno byłby nasz gdyby nie alimenty...
          Tutaj faktycznie brzmi to paskudnie. Jakby jedzenie dla dzieciaków można było
          przełożyć na lepszy telewizor.

          Mój M ma dwóch synów. Niedawno była u nas (mna i M) mowa o tym, by starszy mógł
          robić cos pozalekcyjnie, bo nie ma specjalnych zainteresowań i dobrze by było,
          by czuł sie w czyms dobry i w czyms rozwijał. Nie tak dawno ex zapytała M, czy
          ewentualnie nie dołożyłby się do lekcji tenisa, które jak wiadomo, tanie nie
          są. Rozumiem, że trzeba dziecku zafundować jakis sport, ale czy od razu z
          takiej półki? Gdyby nas było na to stać - ok, nie ma sprawy. Ale własnie sie
          urządzamy od zera, zaciskamy pasa i zwyczajnie nie ma tego tenisa. Przykro by
          było potem usłyszeć, że ja go nakręcam, podburzam, itepe... Tym bardziej, że
          nie tylko M sie stara, ale ja także. I lubię im cos dać, tylko od siebie.
          • jayin Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 15:41
            pom napisała:

            > Nie bardzo rozumiem tej cześci postu - zatem jesli dziecko nie chodzi na
            dżudo,
            >
            > to i tak ojciec powinien te wirtualne dżudo opłacać?

            smile Nie mów hop!
            W dzisiejszej dobie rozwoju internetu i przekazów multimedialnych, to bardzo
            realna pozycja finansowa: "Wirtualne Lekcje Dżudo"smile
            • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 16:10
              Chodzi mi o to że dzieci też mają prawo przestac się czymś interesować. Mój syn
              zaczynał już dżudo, szachy i kółko teatralne z tego pozostało już tylko dzudo i
              angielski.
              • pom Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 16:26
                Rozumiem. I niech chodzi. Gdyby człowiek wiedział, że sie przewróci to od razu
                by się położył. Może przestanie sie interesować, za to wykształci sie w nim
                zalążek zdrowej rywalizacji, nauczy lepiej koncentrować, mysleć analitycznie,
                syntetycznie... Te lekcje to wyrabianie w dziecku różnych umiejętności a nie
                inwestycja w mistrza olimpijskiego.
          • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 16:19
            Droga Pom,
            W tym właśnie jest problem że dzieciak często zmienia zainteresowania jeśli w
            trakcie roku przestanie chodzić na jakieś zajęcia to co zmuszać go??? Zresztą
            nie chodzi o ten konkretny przykład tylko o podejście w stylu po co mu to
            gorsze nie wystarczy nich się zadowoli tym co ma i nie zawraca głowy.
        • lideczka_27 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 23:54
          agamagda napisała:

          ) Lideczko,
          ) Rozumiem ze jad nie bierze się z nikąd i są Exie które nie pracują bo wolą
          ) cierpieć i liczyć na zmiłowanie rodziny, innych, lub społeczeństwa a do tego
          ) wszystko im się należ bo los je pokrzywdził. Zgadzam się ale wierz mi
          większość
          )
          ) Ex taka nie jest.

          droga agamagdo, ja nie tylko wierzę, ja sama mogłabym takie słowa napisać.
          Dlatego, że w realu znam dużo dziewczyn po rozwodach, czy z dzieciaczkami
          panieńskimi i znakomita większość to babki z klasą, odpowiedzialne, życzliwe i
          mimo trudów życia - zadowolone z siebie, aktywne, zajęte własnymi sprawami.
          Pośród moich naprawdę bliskich znajomych jest kilka takich dziewczyn (niedawno
          jedna z nich zmarła i do tej pory nie mogę się otrząsnąć) i jak nikt potrafią
          wczuć się w moją sytuację, bo życie ich nie rozpieściło, wiedzą jak bywa,
          dodają sił, otuchy, pomagamy sobie wzajemnie, choć najczęściej tylko
          korespondencyjnie. Nie znajdziesz w żadnym z moich postów tekstu "bo wszystkie
          eks...", przeciwnie. Nie dzielę kobiet na te kategorie, one tu funkcjonują z
          uwagi na specyfikę forum i już. Nim tu trafiłam, możesz mi wierzyć lub nie, ale
          byłam przekonana, że wszyscy na około dobrze sobie układają tylko mój mąż miał
          taką żonę, która żyć nie daje. Gdy już poznałam historie macoch z tego forum,
          po prostu byłam w szoku. Ja nie znałam tego konfliktu (oprócz własnego) macocha-
          samodzielna, nie wiedziałam, że może istnieć z samych ludzkich uprzedzeń i
          generalizowania (aaa eks to już wiadomo, że taka i owaka, a nekst to już sama
          nazwa mówi za siebie itd). Gdy piszę jakiegoś posta i wymieniam złe
          postępowanie eks, to nawiązuję najczęściej do mojej eksi lub takiej, o której
          wyczytałam tu. A ponieważ jakiś czas jestem i się z dziewczynami znamy, to to
          trochę rozmowa na skróty - przywołuję coś tam i dopowiadać nie muszę, bo
          dziewczyny wiedzą aaa to o eksi tej i tej macoszki, gdy pisała o tym i o
          tamtym. Może dla kogoś nowego czy z boku to się wtedy wyda, że piszemy ogólnie
          o WSZYSTKICH, ale to nieprawda - przed chwilą napisałam jak to działa. Widzisz,
          gdybym miała czas, pocięłabym Twój cały wątek na fragmenty i podoczepiała
          wypowiedzi macoch, które zaświadczyłyby o różnych rzeczach - np. pobieraniu
          wysokich alimentów na dodatkowe zajęcia i nie posyłanie dziecka na nie, o
          problemach psychicznych niektórych eks, o pazerności, no musisz mi wierzyć na
          słowo - przekonałabyś się, że takie a nie inne opinie wynikają z czegoś. Ale co
          bym nam dało takie targowanie się? Ja o tym nie piszę, ale mnie naprawdę boli
          ta wojna tutaj. Nie wiem po jakiego czorta te wzajemne żale. Dlaczego np.
          samodzielne obrażają się, gdy tu pada złe słowo na jakąś eksię. To nie jest
          personalna sprawa, ani jakaś partia, sojusz, człowiek odpowiada tylko za
          siebie. Czytam samodzielne i przejmuję się wcale nie w mniejszym stopniu ich
          problemami jak naszymi, macoszymi. Przecież wyobraźni trochę mam a i z empatią
          u mnie nie najgorzej. I gdy się samodzielna skarży na neksie, to też wierzę i
          współczuję, że źle trafiła. Bo wiem, co znaczy mieć problem z partnerką męża
          tylko że z drugiej strony, ale dla mnie to nie jest jakaś wielka różnica.
          Możemy mówić, że neksie mogą być groźniejsze dla dziecka (poprzez wpływ na
          ojca), ale dla mojego dziecka zachowanie byłej żony okazało się tragiczne w
          skutkach i niewiele brakowało przecież, bym je straciła. Dlatego każda sytuacja
          jest inna, naprawdę i lepiej jest wierzyć temu co ktoś do nas pisze, bo prosi o
          radę, wparcie, pomoc. A gdy podejdziemy do niego z ograniczonym zaufaniem, to
          taka pomoc może być na pół gwizdka.

          Ja jestem w o tyle komfortowej sytuacji że dobrze zarabiam a
          )
          ) mój ex płaci alimenty bez problemu, i mieszkamy od siebie bardzo daleko. Za
          to
          ) odkąd urodziło się mu dziecko jego Next prowadzi wojnę podjazdową. Nie
          ) przestaje porównywać swojej córki do mojego syna, zarzuca ojcu że za dużo
          czasu
          )
          ) z nim spędza (To jest dobre, z uwagi na odległość widują się 6 tyg w lecie i
          2
          ) tygodnie w zimi) i że za mało interesuje się ich córką.....

          Co ja Ci mogę w tej sytuacji napisać... Bardzo mi przykro, że tak jest. Myślę,
          że sobie nie radzi w tym układzie, może młoda jest, zazdrosna... Z tym czasem
          to by się nie wygłupiała, bo to już spore przegięcie.

          sorry ale co to ma
          ) do jego dziecka z pierwszego małżeństwa?????

          Prawdopodobnie ma problem z zaakceptowaniem tego, że nie była pierwsza. I coś
          czuję miętę przez rumianek, że Twój j post był trochę podyktowany Twoją
          osobistą nieciekawą sytuacją...


          ) Miałam jakiś czas temu taką sytuację że next mojego byłego męża powiedziała
          ) mojemu synowi że jego matka go wcale nie kocha a cały czas wyciąga rękę po
          ) pieniądze.

          Wiesz, mnie się czasem zdarzy popełnić obejrzenie Klanu. Beata dziś
          powiedziała, że Basiunię poda do sądu, bo dziecku mąci w głowie. Może weźmiesz
          przykład? wink))
          Na poważnie. To jest manipulacja. Powinnaś od razu to przedyskutować z ojcem
          Twojego dziecka i uciąć sprawie łeb. Najwyraźniej on musi z żoną poważnie
          porozmawiać.

          Dodam że historia przydarzyła się w czasie świąt Bożego Narodzenia.
          ) NIGDY w życiu nie domagałam się zadnych dodatkowych pieniędzy Między mną i
          ) moim Ex nie ma konfllików na tle finansowym. Więc po co to było
          powiedziane???

          Może zwyczajnie uważa, że on płaci za dużo i sobie liczy ile to by miała, gdyby
          ta kasa z budżetu nie wypływała? Nie wiem...

          ) Do dziś próbuję zrozumieć dlaczego ona to zrobiła. mój obecny mąż twierdzi że
          ) mój były potrzebował pieniędzy i pewnie tamtej tak powiedział. Ale ja uważam
          że
          ) wypływa to ze zwykłej zazdrości ze nie jest tą jedyną.

          To jest problem na początku bycia drugą żoną, gdy np. nie można ślubu
          kościelnego wziąć lub gdy pojawia się zazdrość, że już obrączkę nosił... nie
          wiem. Nie przechodziłam tego ostro, bo jestem rozwódką i mój mąż też nie jest
          dla mnie pierwszym, więc remis wink Ale miałam krótką chwilę przykrości. I nie
          była to wina ani dziecka mojego męża, ani mojej eksi. Czułam się gorzej,
          właśnie jako taka "druga" z winy mojego męża. Bo to on nie wyczuł nastroju.
          Byłam w ciąży, miałam humorki, a on po prostu kilka razy wykonał nie ten gest,
          nie tak się zachował jakbym sobie życzyła. No i dramat, bo "może dla niego to
          już nie pierwszyzna" i tym podobne głupoty. Wystarczyła szczera rozmowa, jego
          takt, delikatność i mój problem minął. To był incydent, ale pamiętam jak coś
          takiego smakuje. Tyle, że jak mówię: wiele tu zależy od chłopa. Nie czuję się
          jak druga żona, bo wiem, że jestem jedyną i najlepiej dobraną partnerką z jaką
          stworzył związek (bo przecież przed eksią też był zakochany, nie raz, w tym raz
          bardzo poważnie). Ostatnio zresztą pisałam troszkę o tym pierwszeństwie, jak Ci
          się chce to znajdziesz, może ja linka podrzucę...
          Moje zdanie jest takie, że z tą zazdrością to jest podobny stereotyp jak ten,
          że eksie są zazdrosne, że ich były mąż ułożył sobie życie, jemu jest teraz
          dobrze, a ona umiera z zazdrości. Owszem – jedno i drugie jest prawdą, ale NIE
          DOTYCZY KAŻDEJ SYTUACJI smile

          ) Poza tym nigdy żadna macocha nie buntuje się przeciw płaceniu robią to dużo
          ) subtelniej mówiąc na przykład że dziecko i tak nie chodzi na angielski czy
          ) judo,

          Naprawdę nie chciałabym tu podklejać wątków, ale aż się prosi... wink

          albo że lekcje gitary to już naprawdę nie są potrzbne.

          Jeżeli ojca najzwyczajniej nie stać - nie są potrzebne. Bez gitary dziecko
          przeżyje - wszystko, zawsze i wszędzie , ale według MOŻLIWOŚCI ojca - to moja
          zasada.

          Albo dyskretniej - ten telewizor dawno byłby nasz gdyby nie alimenty...

          W którym wątku tak jest napisane? wink
          No i jakie alimenty? Alimenty, czy "uzasadnione potrzeby dziecka", których
          kwota starczyłaby na utrzymanie pięcioosobowej rodziny? wink
          pozdrawiam
          lidka
    • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 15:09
      Super ze wystapilas w roli przedstawicielki mas pokrzywdzonych. To nie
      przypadek ze wiekszosc z nas nie znosi bylych, tak samo jak nie jest
      przypadkiem to, ze mam wrzody! A z tego co sie zorientowalam moja Eksia jeszcze
      nie jest najgorsza!!!
      • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 15:17
        Alka,
        Wrzody można mieć z niestrawnościwink)))A nexie no cóż ....
        • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 15:35
          NIestey, ich pojawialnosc jest dziwnie systematyczna jeslibysmy tylko
          przesledzili czas wysylania ronych glupot przez nia na telefon. I niestety
          musze jej przypisac te przypadlosc. zreszta nie to jest istotne. Polecam
          spojrzenie w mojego bloxa: www.alka23.blox.pl nic dodac nic ujac. szczegolnie
          wpis z gatunku ile ona wydaje na dziecko... Znam jedna pozytywna eksie, choc
          pewnie wyjatek potwierdza regule.
          • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 16:08
            Ciekawe swoją drogą dlaczego głupoty Exi tak Cię denerwują? Jeśli są to głupoty
            to olej. Współczuję Ci że trafiłaś na taką babę- z drugiej strony coś łączyło
            kiedyś Twojego M z tą kobietą. Jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy na dziecko
            każda normalna matka chce aby jej dziecko miało wszystko co najlepsze i ojciec
            też tak powinien chciec.
          • chalsia Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 16:24
            Właśnie. Ciekawe czemu tak bardzo Cię boli na co i ile ona wydaje na dziecko.
            Chyba, że traktujesz alimenty jako swoje utracone dochody (jak to pieknie Burza
            ujęła).
            Jedyna sytuacja usprawiedliwiająca była by, gdybyś (jak Mikawi) w 100%
            utrzymywała Waszą rodzinę, bo wszystkie pieniądze M = alimenty.

            Pozdrawiam,
            Chalsia

            PS. Rozumiem, że tylko jedną "przyzwoitą" eks znasz w realu.
            • ashan Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 17:15
              chalsia napisała:

              > PS. Rozumiem, że tylko jedną "przyzwoitą" eks znasz w realu.

              smile))))))))))))))))))))))))
            • natasza39 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 17:20
              > Jedyna sytuacja usprawiedliwiająca była by, gdybyś (jak Mikawi) w 100%
              > utrzymywała Waszą rodzinę, bo wszystkie pieniądze M = alimenty.
              >
              > Pozdrawiam,
              > Chalsia


              ciekawe tylko, że jedynym usprawiedliwieniem ex na to ze ich ex jeszcze zyje a
              nie "zdycha pod płotem" byłaby sytuacja, ze ich ex zyje za pieniadze next, a
              jej oddaje wszystko. Jak mój facet zapytal swojej, za co ma zyc (daje jej
              prawie 3 tys.) to ona powiedziala, ze jej to nie obchodzi! No a żyj sobie albo
              zdychaj, ale ja mam miec na wszystko. I to nie o to chodzi, że chce tyle, tylko
              o to ze jej nie interesuje czy jemu wogóle cos zostaje.
              • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 17:42
                Natasza, jeśli twoj M daje tyle to znaczy ze ma tyle zasadzone.
                Podejrzewam ze i tak mu coś zostaje bo nigdzie w życiu nie spotkałam tak dużej
                ilości facetów oddających wszystkie pieniądze swoim ex i takiej ilości next
                które utrzymują swoich facetów i ich dzieci z pierwszych związków.
                Po drugie nic jest bardzo relatywnym pojęciem. Dla jednego nic to 800 zł dla
                drugiego to strasznie duzo jeśli ma je oddać na dziecko lub byłą żonę
                • natasza39 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 19:41
                  "Natasza, jeśli twoj M daje tyle to znaczy ze ma tyle zasadzone"

                  Schamatyczne myslenie. Nie ma tyle zasadzone tylko mniej. Płaci tyle bo rosnie
                  lista "potrzeb niezbędnych", które dzieci, a zasadniczo ex ma, ale to juz inna
                  bajka. Nie wszyscy ex sa tacy, ze rzucaja na dzieci jakies ochłapy. I nie
                  wszystkich stac na to zeby płacic rosnace z dnia na dzien oczekiwania ex. to
                  juz nie chodzi o sumy, bo dla jednego 800 to noc a dla drugiego to wiecej niz
                  zarabia tylko o zasade. Mnie chodzilo o to ze ex (przewaznie) chca wszystko!!!
                  Niezaleznie ile tego jest.
                  • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 20:12
                    Nataszo,
                    w moim poście krytykuje taką wlaśnie postawe jak masz TY(krytykuję postawę a
                    nie Ciebie osobiście, chciałabym żeby to było jasne).
                    Dotyczy to komentarzy typu "Ex chca wszystko", a moj M nie ma z czego żyć. A co
                    sie dalej okazuje???
                    Jeśli twój M placi Ex wiecej niż zasądzone, bo rosnie lista "potrzeb
                    niezbednych",jaK TY TO OKREŚLASZ, to znaczy,ze on potrzeby te akceptuje. To Ty
                    jako Next masz problem z akceptacją tego stanu rzeczy.
                    • natasza39 Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 21:25
                      "Mnie chodzilo o to ze ex (przewaznie) chca wszystko!!!
                      Niezaleznie ile tego jest."

                      A mnie chodziło o to co powyzej! Mnie to nie boli. Akurat mnie stac na
                      obiektywizm w tym temacie, ale naczytalam sie postów, że czasem rodziny next i
                      to te z dziecmi, nie maja z czego zyc. Wiec nie mów mi ze moja opinia ze ex
                      owszem chca być niezależne ale nie pod wzgledem finansowym nie jest prawdziwa.
                      JAk chlop nie zdechnie z glodu pod plotem to nie popuszcza. A tak nawiasem...
                      jak on juz nie bedzie mógl i faktycznie zdechnie pod tym plotem to ex bedzie
                      musiala zyc z renty, a ta jest przewaznie nizsza niz alimenty.
                      • monikaaz Re: Stosunki Ex - Next 21.09.04, 21:37
                        Ja niestety moge sie pod tym postem podpisac. Absolutnie nie twierdze, ze
                        wszystkie ex sa takie, nawet nie ze wiekszosc, ale sporo kobiet reprezentuje
                        wlasnie taka postawe.
                        Ex mojego faceta nie chciala go juz w domu, przestal byc jej w zyciu potrzebny,
                        chciala zyc bez malzenskich zobowiazan, przeszkadzal jej na kazdym kroku.
                        Niestety jej uczucia co do jego portfela sa inne. Do tego jest bardzo
                        przywiazana)))) Uwazam postawe "idz z mojego zycia ale swoje pieniazki jednak
                        zostaw" za szczyt obludy.
                        I jak Natasza, nie mam tu z zasady na mysli alimentow na dzieci, ale zadania
                        dalszego utrzymywania bylych malzonek.
                        • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 10:25
                          Wiesz pomijając już wszystko inne, taki obowiązek wypływa z kodeksu rodzinnego
                          dokładnie z art 130 "Obowiązek jednego małżonka do dostarczania środków
                          utrzymania drugiemu małżonkowi po rozwiązaniu lub unieważnieniu małżeństwa albo
                          po orzeczeniu separacji wyprzedza obowiązek alimentacyjny krewnych tego
                          małżonka."
                          Wiem ze to może denewować ale … "wiedziały gały co brały". Facet ma
                          zobowiązania I niestety musi się z nich wywiązywać. Rozumiem, że dla next jest
                          to trudne I dochodzą do tego emocje ale, prosiłabym jednak o więcej zrozumienia
                          • monikaaz Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 18:38
                            Kodeks kodeksem, nie o tym mowie.
                            Uwazasz, ze eksie sa zwolnione z obowiazku zapewnienia samym sobie srodkow do
                            utrzymania? W koncu nie sa dziecmi i sa tak samo zdolne do pracy tak jak ich
                            byli mezowie.

                            Na pewno sa przypadki, kiedy takie alimenty sa uzasadnione, ale bardzo jest
                            latwo to prawo wykozystac w sytuacjach gdzie tak naprawde nie jest to
                            sprawiedliwe.
                            W naszym wypadku to eks chciala zakonczyc malzenstwo, bo chciala "wolnosci" i
                            mimo protestow mojego (naiwnego w sprawach prawnych) faceta, ze rozwodzic sie
                            nie chce, wmanewrowala go w rozwod z orzeczeniem o jego winie. A teraz majac 2
                            odchowanych dzieci, bedac nadal mloda (39 lat) zalatwila sobie lewe
                            zaswiadczenie o niezdolnosci do pracy (tym razem sad poddal to zaswiadczenie w
                            watpliwosc i prawdopodobnie wysle ja na dodatkowe badania - to powinno byc
                            ciekawe) i chce alimentow na siebie. Do pracy nie pojdzie, bo, jak sie
                            wyrazila "to on jest od pracy a nie ona i nie po to za niego wyszla, zeby
                            klepac biede".
                            Tak, takie sytuacje mnie denerwuja. I uwazam, ze powinny denerwowac kazdego
                            uczciwego czlowieka. I dla takich eks zrozumienia nie mam, mino, ze sama tez
                            jestem eksia.

                            "wiedzialy galy co braly" - nie zawsze, zwlaszcza gdy "braly" majac niecale 20
                            lat.... ludzie potrafia sie bardzo zmienic....
                            • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 19:18
                              Co do zasady denerwują mnie lenie, nieroby i cwaniacy. Dotyczy to wszystkich
                              ludzi i nie tylko Ex. Z zawodu jestem prawnikiem i widziałam różne
                              przypadki "chorych" do śądu. Pracowac powinien każdy, gdyz wg to jedyny sposob,
                              zeby zapewnić sobie niezaleznośc i uczciwy dochod, ale nie w tym rzecz.
                              Kodeks przewidzial takie rozwiazanie, gdyz jest niezaprzeczalnym faktem, ze po
                              rozpadzie malzenstwa na ogol, to kobieta znajduje sie w gorszej sytuacji
                              zarowno materialnej, jak i w sytuacji slabosci spolecznej. Wynika to np z faktu
                              ze pensje kobiet na tym samym stanowisku sa niższe niż menów i z tego ze
                              kobiecie jest trudniej znalesc prace i wychowywac dziecko. (Dodam ze art130
                              moze byc oczywiscie rowniez stosowany do ex man znoajdujacego sie w trudnej
                              sytuacji zciowej).
                              Jesli chodzi o Wasza sytuację nie oceniam jej bo nie znam wszystkich faktów.
                              W moim mailu chodzilo mi głownie o stosunek next do ciaglego krytykowania Next
                              Ex, czesto chodzi o wydatki związane z wychowaniem dziecka , wydatki które
                              ojcoec ponosi bez większego szemrania a Next to boli.
                              • monikaaz Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 20:43
                                Zgadzam sie, jezeli chodzi o ogolne zasady. Prawo nie dziala jednak rownie
                                sprawiedliwie w obie strony. Irytuje mnie tez, ze tak latwo jest te przepisy
                                wykorzystywac.
                                Mnie nie bola pieniadze wydawane na dzieci, jako ze nie mam swoich, nawet
                                chetnie sie dokladam do utrzymania dzieci mojego faceta, mimo, ze ich nie znam.
                                Natomiast do utrzymywania lenia i nieroba nie chce sie dokladac nawet posrednio.

                                A co do stosonkow next-eks, to ich nie zmienimy i nie uzdrowimy. Sa rozne next
                                i rozne ex. Z natury rzeczy, na forum glosniej wypowiadaja sie te osoby, ktore
                                maja autentyczne problemy na tej lini i zazwyczaj nie mam powodu aby watpic w
                                prawdziwosc tych opisow. Te z nas, ktore maja ok uklady z eks (lub next) raczej
                                sie o nich nie rozpisuja.
                                • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 21:12
                                  Zgadza się zawsze są ludzie i ludziska.
    • alka23 pieniadze a dziecko 22.09.04, 08:55
      Dlaczego denerwuja mnie jej wypisywane i wywrzeszcane glupoty? Bo nie
      osiagnelam cudownego stanu nirvany na skutek krzyczanych za mna, tak dla
      przykladu,: ty dziwko! lub napisanych: ja wam k*** rozpi*** ten zwiazek. Moj
      facet oprocz alimentow, placi na basen, co roku na ksiazki i wyposazenie
      szkolne, wakacje po polowie z matka. Nie chodzi o to, ze ja dziecku czegos
      zaluje, bo sama jej sporo kupuje, ale o wyciagniete lapsko eksi, wolajace
      ciagle o wiecej. Zastanwialam sie kiedys czy jeslibysmy odwrocili sytuacje, ze
      mala bylaby u nas, to czy eksia placilaby tyle samo? W ZYCIU!!! podnioslaby
      taki lament ze pol poznania, by ja slyszala. Kiedy ona mowi o pieniadzach, to
      bierze rece, robi z nich mlynka i swieca sie jej oczy. Podobno ma to po
      mamie.. smile Tak naprawde nie uogolniam, ze wszystkie eks sa wstretne i zle,
      mowie o mojej, ktora naprawde nie zna znaczenia slowa: dosc, wystarczy.
      • agamagda Re: pieniadze a dziecko 22.09.04, 09:57
        Alka, nikt nikomu nie może rozwalic zwiazku jesli ten zwiazek ma solidne
        podstrawy, wiec takimi glupstwami naprawde bym sie nie przejmowala. Jesli"
        twoja " ex jest chamska nic na to nie poradzisz. Ogranicz I unikaj z nią
        kontaktow. Wiadomo jest że potrzeba publiczności żeby robić przedstawienie.
        Powiedz jej że z chamem nie rozmawiasz I nie rozmawiaj. Zobaczysz ze jest
        prosta I skuteczna metoda.
        Jesli chodzi o alimenty twojego faceta to uważam ze ten plus w postaci basenu
        (max 200 zł), co roku na ksiazki i wyposazenie szkolne (max 300) i, wakacji po
        polowie z matka to naprawdę mniej niż wydawalibyście na niankę. Poza tym musisz
        sobie zdać sprawę z tego że dziecko drogo kosztuje I gdyby tamta rodzina
        istniała twoj M I tak by na to wszystko płacił
        • mikawi Re: pieniadze a dziecko 22.09.04, 10:47
          > Jesli chodzi o alimenty twojego faceta to uważam ze ten plus w postaci basenu
          > (max 200 zł), co roku na ksiazki i wyposazenie szkolne (max 300) (...)

          książki do szkoły i wyprawka to max 300 zł? to jak to się ma do wyliczeń
          kosztów szkoły na samodzielnej? poczytaj...
          chyba nie tyle chodzi o kwoty co fakt, że ojciec oprócz alimentów partycypuje w
          kosztach utrzymania dziecka płacąc dodatkowo za różne rzeczy, nie rozumiem
          dlaczego wyrażasz się o tym tak pogardliwie? "gdyby tamta rodzina istniała"....
          gdyby babcia miała wąsy....
        • alka23 Re: pieniadze a dziecko 22.09.04, 10:56
          Tamta rodzina nie istnieje. Istnieje uklad ojciec - corka. Pod ktorym podpisuje
          sie obiema rekami. Nie rozumiesz, ze tu nie chodzi o kwoty?! tu chodzi o brak
          dna. I zyczylabym sobie, zeby wiekszosc ojcow tak partycypowala w utrzymaniu i
          wychowaniu dziecka. Ps. nianki, a znali ci takie instytucje jak przedszkola i
          szkoly, a w nich swietlice? Z ktorych de facto nasza matula skwapliwie korzysta?
    • judytak Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 11:42
      wiesz, człowiek to nie automat
      z jednej strony wiem, że człowiek ma zobowiązania, i godzę się na to, z drugiej
      strony, jednocześnie, może mi z tym być niewygodnie

      nie to mi przeszkadza, że nie jestem "tą jedyną w ogóle", tylko, że nie
      jestem "tą jedyną w tej chwili" - bo moi "byli narzeczeni" nie są w żaden
      sposób częścią życia mojej rodziny

      nigdy złego słowa nie mówiłam na byłą żonę mojego męża, niemniej czasami mi to
      przeszkadza, nawet teraz, po dwunastu latach małżeństwa i osiemnastu latach
      znajomości

      to tak, jak z teściową czy szwagierką - wiem, że sa, znałam je, zanim wyszłam
      za mąż, i byłam świadoma, że one są i będą, trzeba się z nimi spotykać, czasami
      pomagać, mieć różne sprawy do załatwienia - ale nikt mi nie broni na nich
      ponarzekać, jeśli co niektóre ich sprawy nie przypadły mi do gustu...

      mam trójkę dzieci, w związku z tym wiem, ze dziecko kosztuje tyle, ile mogę na
      dziecko wydać - i wiem też, że powyżej "minimum przyzwoitości" dla dziecka nie
      robi większej różnicy, czy wydaje się na niego X czy 5 razy X

      na opiekunkę wydaje się dużo, to fakt, ale tylko dla dzieci w wieku do trzech
      lat, później nawet jeśli jest taka potrzeba, to jest to godzina-dwie dziennie -
      mężczyźni samotnie wychowujący dzieci nie miewają opiekunki z zamieszkaniem do
      pełnoletności dziecka, w związku z tym argument jest nietrafiony :o)

      co do jadu i niepotrzebnego "najeżenia się" - jest to ogólnie rzecz biorąc
      nieprzyjemna, ale często spotykana cecha wielu ludzi, eksie i neksie nie
      odbiegają od statystycznej średniej...

      ten post był po to, żebyś zrozumiała, że zaakceptowanie jakiegoś układu nie
      powoduje, że ten układ przestaje nam sprawiać jakichkolwiek problemów...

      pozdrawiam
      Judyta
      • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 12:44
        Judyto zgadzam się z Tobą. Rozstania nie są przyjemne, dochodzą do tego emocje
        zawiedzione nadzieje, niespełnione marzenia I zadawnione żale. To wszystko
        prawda, jak również prawdą jest że człowiek to nie automat I raz na jakiś czas
        musi wybuchnąć, I ponarzekać. Drażni mnie sposób w jaki Nextie wyrażają się o
        poprzednich żonach partnerkach swoich M - uważając je za naciągaczki,
        kłamczuchy I generalnie źródło wszelkiego zła. Bez przesady. Uważam że około
        80% tych zarzutów wypływa stąd, że Next nie mogą zaakceptować faktu że z
        poprzedniego związku pozostają zobowiązania zarówno uczuciowe jak I finansowe.
        Gdy czyta się posty Next to ma się wrażenie że Ex chce ukarać swojego było M
        alimentami.
        " ten post był po to, żebyś zrozumiała że zaakceptowanie jakiegoś układu nie >
        powoduje, że ten układ przestaje nam sprawiać jakichkolwiek problemów...>
        to rozumiem, akceptacja jest trudna dla obu stron. Exie maja mimo wszystko
        trudniejszy start do takiej akceptacji a mimo wszystko nie zieją tak bardzo
        ogniem jak niektóre Next.wink))
        • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 12:55
          > Exie maja mimo wszystko
          > trudniejszy start do takiej akceptacji a mimo wszystko nie zieją tak bardzo
          > ogniem jak niektóre Next.wink))
          Exie nie maja prawa w ogole nic akceptowac!!!! One byly i nie rzadko same
          odchodzily!!! Czy ja sie pytam swojego bylego faceta, czy podoba mu sie
          aktualny? Prosze... A czemu ziejemy ogniem? Po prostu, w domu zazwyczaj musimy
          byc cicho, bo dziecko, bo powtorzy, bo zabierze, bo podwyzyszy, bo awantura. Tu
          mamy szanse powiedziec: TO boli, jak ci ktos z buciorami w zycie sie pakuje.
          • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 13:11
            Alka nie chodzi o akceptacje nowej partnerki zycia M tylko o akceptację i
            stawienie czoła nowej sytuacji życiowej i jej zaakceptowania. Alka JESZCZE RAZ
            POWTARZAM - decydując się na faceta z przeszłością musisz brać go w całości jak
            również minusy tej sytuacji co w Waszym wypadku oznacza finansową i emocjonalną
            zależność Waszej Ex. Poza tym to Ty sie buntujesz, a nie twój Partner. on
            akceptuje żądania i humory swojej Ex, kiedyś ją wybrał dziś akceptuje
            konsekwencje tego wyboru. . Ani jego, ani Ex ani sytuacji nie zmienisz. Ty też
            masz wybór. Nie widzę nadal powodu dla którego uwarzasz że to wszystko jest
            niesprawiedliwe. To jest logiczna konsekwencja losów życiowych.
            • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 13:18
              Slowo niesprawiedliwosc nie padlo tu ani razu. Oczy mam, wiem na co sie
              decydowalam, ale czy zgoda na jak to ladnie ujelas emocjonalne przwiazanie,
              oznacza wykorzystywanie i wyzwiska? My chyba sie nie zroumialysmy.. Tak
              naprawde to nie znam twojej sytuacji, ale chyba nikt ci porzadnie tylka nie
              przetrzepal w zyciu. Tu nie ma nic logicznego w akceptacji humorow, bo oni nie
              sa juz malzenstwem. Realnym i przede wszystkim emocjonalnym. Jesli ludzie sie
              rozwodza to znaczy ze nie pasuja do siebie, wiec o czym my mowimy???
              • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 15:30
                Alka czasami nie trzeba mówić czy nazywać rzeczy ale z Twoich wypowiedzi daje
                sie odczuc że uważasz że spotyka Cię niesprawiedliwość. Już wcześniej Ci
                pisałam, że wyzwiska uważam za chamstwo i nie pozwoliłabym sobie żeby
                ktokolwiek mnie wyzywał - a na pewno nie zniżyłabym się do takiego poziomu,
                żeby ż chamem dyskutować. niestety humory twojej Ex będą wpływały na wasze
                wspólne życie przynajmniej tak długo jak długo będą dzieci niepełnoletnie io
                tego mogłaś siespodziewać biorąc faceta z przeszłością. Czy twoja ex Cie
                wykorzystuje - jakoś nie wynika to z twoich postów. Moja sytuacja życiowa nie
                ma tu nic do rzeczy, wystarczy że Ci powiem że mam wystarczająco doświadczenia
                aby o tym wszystkim pisać.
            • smallm Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 14:52
              > co w Waszym wypadku oznacza finansową i emocjonalną
              > zależność Waszej Ex.

              Że co?????????
              Z tego co wiem, żeby dostać rozwód trzeba wykazać między innymi brak zależności
              emocjonalnej... Więc nie bardzo wiem... Wspólne gospodarstwo też nie można
              prowadzić, więc argumenty powyższe są śmieszne!! I uważam, że Next ma prawo
              sądzić, że jedyna zależność dotyczy dziecka. Jeśli jest inaczej, to po co się
              rozwodzili?? I ciekawe jakim prawem ten rozwód dostali, skoro nie były i nie są
              spełnione podstawowe warunki otrzymania rozwodu...

              Czytam ten wątek i aż mnie trafia czasem jak słyszę o zależności emocjonalnej
              od ex. OK. Jestem next. Ex sama zostawiła M. i teraz czasem rości sobie jakieś
              prawa do M. Jej wybór nastąpił ponad rok temu. I nie piszcie, że M. sam się na
              to zgadza, bo on też się nie zgadza.

              Pozdrawiam
              • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 15:04
                > prawa do M. Jej wybór nastąpił ponad rok temu. I nie piszcie, że M. sam się
                na
                > to zgadza, bo on też się nie zgadza.

                No wlasnie.. moj tez sie nie zgadza.. ale co ma zrobic na ta zgrabnie wczepiona
                w jego szyje pijaweczke??
                • smallm Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 15:11
                  Mój próbuje jakoś pokazać jej gdzie jest jej miejsce... A mi pozostaje zacisnąć
                  zęby i się nie wtrącać. Jedyne co mogę to popsioczyć sobie tu z Wami np. smile a
                  agamagda najchętniej by nam ten jedyny przywilej odebrała smile

                  Pozdrawiam
                  • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 15:31
                    Popsioczyć to można ale żeby tak od razu wszystkie Ex były żródłem Zła
                    Wszelkiego.smile)))
              • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 15:32
                Tam chodziło o konkretny przypadek Alki
                Pozdrawiam
          • chalsia Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 13:19
            > A czemu ziejemy ogniem? Po prostu, w domu zazwyczaj musimy
            > byc cicho, bo dziecko, bo powtorzy, bo zabierze, bo podwyzyszy, bo awantura.
            Tu
            >
            > mamy szanse powiedziec: TO boli, jak ci ktos z buciorami w zycie sie pakuje

            To, że dziecko, bo powtórzy, bo zabierze, bo podwyższy, bo awantura to nie jest
            pakowanie się z buciorami w życie. To konsekwencja Twojego własnego wyboru. To
            Twój problem, że ty to tak odbierasz, co powinnas chyba w pierwszym rzedzie
            wyjaśnić ze swoim M. Pakowaniem się z buciorami jest natomiast wysyłanie Ci
            chamskich smsów, albo np. nachodzenie w domu albo narzucanie, że ma Cię nie być
            w domu jak dziecko przyjezdża.

            Pozdrawiam,
            Chalsia

            PS. a jako eks mam na przykład prawo nie akceptować sposobu
            postępowania/zachowania next w stosunku do mojego dziecka.
            • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 13:26
              powinnam rozwinac: bo dziecku bedzie przykro, powtorzy mamie, zabierze nam
              matka dziecko na zawsze, podwyzszy matka alimenty, bo awanture to juz wiecie
              kto zrobi smile i to jest dla mnie pakowanie sie z buciorami. te awantury i
              przeciwko nim sie nie tyle buntuje, co jest mi znimi zle.
              PS. nie rozumiem PS, w jakim konteksice to jest Chalsiu?
              • chalsia Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 13:55
                Parę postów wyżej napisałaś, ze eks nie mają mają prawa nieczego akceptowac.

                Chalsia
                • alka23 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 14:01
                  Aha, dzieki, nie maja prawa w kontekscie do swoich bylych, juz, facetow. O tym
                  mowilam, chyba same powoli sie w tym gubimy smile
                  • lara27 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 19:05
                    Witam agamagdo
                    Muszę się do czegoś przyznaćsad sama przed sobą również. Na początku związku z M
                    nie miałam pełnej świadomości z kim się wiąże. Byłam młodzutką dziewczyną,
                    która wiedziała o zyciu tyle co nic a co dopiero o związku z mężczyzną po
                    przejściach. Nie odczuwałam tego na początku, byłam oczarowana i zakochana w
                    nim po uszy, dopóki nie zamieszkaliśmy razem. Wtedy wszystko się na mnie
                    zwaliło - problemy dnia codziennego (praca, szkoła, dom, finanse), poznanie i
                    odwiedziny małego (od razu się polubiliśmy), problemy z eks mojego M. Nawiasem
                    mówiąc szkoda że wtedy nie odkryłam tego forum, wiele by to wyjaśniło.
                    W każdym bądż razie było mi strasznie ciężko, również z zaakceptowaniem tego że
                    M miał przedemną rodzinę i że musi wychowywać dziecko i czywiście łożyc na jego
                    utrzymanie. Byliśmy wtedy pod potężną kreską (kredyty M i in.) moja pensja i
                    jego ledwo nam wystarczały na podstawy a wtedy eksia wyciągała kasę od M na
                    małego w perfidny sposób (mówiła że potrzebuje na leki dla małego a okazywało
                    się że za parę dni kupiła sobie jakąś drogą rzecz - nie chcę wymyślać co bo już
                    nie pamiętam) ale zbędną. Byłam wściekła o to że nasze pięniądze musimy wydawać
                    na tę kobietę, choć jest nam bardzo ciężko. Chciałam żeby nie istniała. Było
                    mnóstwo kłótni między mną a M o finanse (nie chodziło mi o dziecko tylko
                    właśnie o jego matkę, która podstępnie wyciągała kasę na swoje wydatki) Teraz
                    już na szczęście tego nie robi. Chyba wszyscy przechodziliśmy trudny okres.
                    Muszę również przyznać że byłam zazdrosna o dziecko a dokładnie o ich czas
                    spędzany razem. My mieliśmy bardzo mało czsu dla siebie a on jeszcze musiał go
                    poświęcić dziecku. Rozumiałam to że mały potrzebuje ojca i nie robiłam NIC! aby
                    zepsuć im kontakty bądz je ukrucić - nic z tych rzeczy ale to nie zmieniało
                    faktu że byłam zazdrosna.
                    Te i inne problemy wynikałay z tego że nie akceptowałam jego przeszłości, że
                    nie jestem tą pierwszą i jedyną i w tym był właśnie PROBLEM. Nie miałam również
                    z kim o tym porozmawiać może wcześniej zrozumiałabym tę sytuację.

                    Tamten okres mojego życia najchętniej wykreśliłabym z mojego życiosysu.
                    W tej chwili jestem szczęśliwą żoną, która wpełni akceptuje syna swojego M, no
                    i eks też - jest i nic tego nie zmienismile Nie znaczy to że nie ma problemów
                    owszem są ale już napewno nie wynikające z nie świadomości i braku akceptacji.

                    Pozdrawiamsmile
                    lara
                    • agamagda Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 19:32
                      Droga Laro,
                      Pisząc mojego posta chciałam właśnie uzmysłowic wielu Nexciom, że ich stosunek
                      do Ex jest zabarwiony w wielu przypadkach takimi wlasnie uczuciami jakie
                      opisujesz. Nigdy nie twierdzilam że sytuacja Next jest łatwa. Wrecz przeciwnie,
                      zdajac sobie sprawę z ewentalnych problemów "kandydat" na mojego partnera
                      musial byc niedzieciaty i najlepiej niezonaty(byłam starsza i chyba bardziej
                      doświadczona niz Ty - latwiej sie wtedy podejmuje decyzjewink)))). Problemy
                      zwłaszcza finansowe tez są dotkliwe, a jeśli do tego wszystko jest podszyte nie
                      do konca wygaslymi emocjami, to przyznaję że sytuacja "Mlodej Pary" jest nie do
                      pozazdroszczenia.
                      Z tych powodów chcialam uzmyslowic Next że trzeba pewnego dystansu do Ex i nie
                      oskarzania ich o cale zlo tego świata.
                      • lara27 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 21:21
                        Agamagdo rozumiem jaki był cel napisania twojego postu ale uważam z autopsji,
                        że taki post i tak nie uzmysłowi nikomu faktu istnienia rodziny M i związanych
                        z tym konsekwencji. Do tego potrzeba czasu na poukładanie sobie pewnych spraw,
                        doświadczenia.
                        Można by tu również zapoczątkować post na samodzielnych dlaczego wy (eksie) nie
                        możecie zaakceptować nowej partnerki swojego byłego - uogólniając - mszcząć się
                        za to że wybrał młodszą, że jest z nią bardziej szczęśliwy a wy nie mogłyście
                        ani być szczęśliwe ani stworzyć prawdziwej rodziny z nim, gdzie miłość byłaby
                        priorytetem.
                        To prowadzi do nikąd, i wzbudza niepotrzebne emocje.

                        "chcialam uzmyslowic Next że trzeba pewnego dystansu do Ex i nie
                        oskarzania ich o cale zlo tego świata."

                        Jasne, ale byłoby idealnie gdyby to działało w obie stronysmile

                        lara



                        • lara27 Re: Stosunki Ex - Next 22.09.04, 21:47
                          Podsumowąjąc:

                          Nie oszukujmy się każda z nas (nekst) wolałaby nie nie mieć takiego statusu i
                          wybrać mężczyznę swojego życia, który byłby bez bagażu przeszłości. Natomiast
                          żadna eks nie chciałaby być eks tylko od początku ułożyć sobie życie z osobą
                          którą kocha i z którą będzie szczęśliwa.
                          niestety tak pięknie nie będziesad
                          A my musimy ze sobą (neksie i eksie) jakoś żyćsmile

                          Pozdrawiam serdeczniesmile
                          lara
                          • chalsia Koniec :-) 22.09.04, 22:50
                            I tymi czterema ostatnimi postami (nie wliczając tego) zamknełabym ten temat.

                            Pozdrawiam,
                            Chalsia
    • agusia12344 Re: Stosunki Ex - Next 11.01.05, 13:07
      Zamieściłam to na innym wątku ale tu chyba bardziej pasuje.

      W sumie skoro dziewczyny nie macie nic przeciwko polemice, powiem Wam że po
      przeczytaniu wątku (tego o stosunkach..), uważam że wiele ze spostrzeżeń Ex ma
      słuszne podstawy i wcale nie dlatego że są po przeciwnej stronie barykady. Na
      przykładzie mojej siostry która jest od ponad 2 lat z facetem z przeszłością, z
      alimentami z dobytkiem w postaci 2jga nastolatków i konfliktowej Ex najlepiej
      widać ze nie wszyscy są do roli Next stworzeni, a i one robią się szybko
      przewrażliwione. Moja siostra cały czas stara się udowodnić że to ICH związek
      jest tym prawdziwym jedynym. Jakie jest jej miejsce przy jej facecie. I że to
      jej mąż (nota bene nie są po ślubie) A to nie jest tak, tamto życie im cały
      czas włazi. Drobny przykład to alimenty, szwagier dobrze zarabia, ale ma
      dochody nieregularne, więc zdarza się ze to siostra musi je zapłacić, co z
      kolei przy jej pensji jest kłoptliwe. Awantury, krzyki. Ponieważ cała rodzina
      była przeciw temu związkowi wiec i my jesteśmy beee gdy mówimy "a nie
      uprzedzaliśmy". Więc gdy ktoś mówi akceptuj całego faceta albo nie wchodź w ten
      układ to nie koniecznie jest beee....

Pełna wersja