Dodaj do ulubionych

pierwsze spotkanie

17.10.04, 14:34
Za okolo poltorej godziny spotkam sie pierwszy raz z dziecmi mojego N.
Pojechal wlasnie po nie, a mna targaja sprzeczne uczucia. Troche chce mi sie
plakac...
Obserwuj wątek
    • domali Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 14:37
      Dlaczego płakać? Ja nie tak dawno też miałam takie 'pierwsze spotkanie'. To nie
      jest coś strasznego. Najważniejsze jest dobre, pozytywne nastawienie. I tyle.
      • marlena1512 Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 15:17
        dlatego, ze czuje sie zagubiona, to 3 dzieci, tyle obaw i "strachow"... i za
        duzo negatywnego wyobrazania sobie. Szczerze mowiac odetchnelam, bo wlasnie sie
        dowiedzialam, ze jego syn nie przyjdzie, bo ma duzo pracy domowej. Beda jego 2
        corki.
    • geos Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 16:06
      NIe martw się pierwszym spotkaniem, ja po swoim przeżyłam a raczej przezyliśmy
      z M takie chwile grozy, ze chyba nikomu nie życzę. Okazało się, ze Mały
      doszukła się głeboko schowanych moich zdjęć na płycie cd - fakt błąd M, że tego
      nie przewidział i fakt, że naprawdę były dobrze schowane - i okazało się, ze
      poznal mnie i przestarszył się.
      Tak starsznie się baliśmy, że Mały zamknie się w sobie, że nawet braliśmy pod
      uwagę rozstanie - czasowe - byle tylko dziecko doszło do siebie. Ale okazało
      się, że wystarczyło wyjasnienie, że nikt mu nie zabroni kochac mamy i pamiętać
      o niej, zwłaszcza ja. I wystarczyło dac mu czas. Mineły jakies 3 miesiace od
      spotkania, trochę ponad. Nieufny na początku Mały, coraz częściej daje się
      przytulić, opowiada mi rózne rzeczy, daje się pocieszac i wciagać w zabawy.
      Więc fatalny start obraca się w dobrą stronę
      Trzeba cierpliwości i uczuć, krok po kroczku a bedzie dobrze
      Trzymam kciuki

      • marlena1512 Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 16:39
        Na razie jest troche dretwo, wszyscy sa troche spieci i zastanawiaja sie o czym
        mowic wink Jedna mala gra na komp w tym samym pokoju, co ja, czasem zamieniamy
        pare slow, druga przygotowywuje obiad z ojcem, ja troche pracuje, toche
        internetuje. Dzieki za slowa pocieszenia, ze bedzie lepiej...
        • geos Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 17:00
          marlena1512 napisała:

          > Na razie jest troche dretwo, wszyscy sa troche spieci i zastanawiaja sie o
          czym
          >
          > mowic wink Jedna mala gra na komp w tym samym pokoju, co ja, czasem zamieniamy
          > pare slow, druga przygotowywuje obiad z ojcem, ja troche pracuje, toche
          > internetuje. Dzieki za slowa pocieszenia, ze bedzie lepiej...

          Będzie zobaczysz :o)
          A ile lat mają pociechy twojego M?
          U mnie to 10 i 8
          DZiewczynka i chłopiec
          DZieśięciolatka już daje popalić wiekiem dojrzewania :o)))
          strachy schowac w kąt i martwić się tylko tym co się naprawdę!!! dzieje -
          wyobraxnia podpowiada rózne rzeczy a rzeczywistośc sobie
          Więc patrz i obsewruj i reaguj na rzeczywistosć!!
          • marlena1512 Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 17:19
            Dzieki smile
            w ogole jest ich trojka: dziewczynki 11 i 14 lat, chlopiec 16 (nie ma go dzis z
            nami). Chyba z mlodszymi byloby latwiej, te sa grzeczne, ale spiete i
            oniesmielone, w zasadzie i moglabym to tez powiedziec o sobie wink)
            • geos Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 17:33
              marlena1512 napisała:

              > Dzieki smile
              > w ogole jest ich trojka: dziewczynki 11 i 14 lat, chlopiec 16 (nie ma go dzis
              z
              >
              > nami). Chyba z mlodszymi byloby latwiej, te sa grzeczne, ale spiete i
              > oniesmielone, w zasadzie i moglabym to tez powiedziec o sobie wink)

              No i dlatego się nie przejmuj, bo obie strony sa tak zdenerwowane, że pewnie
              nikt nie reaguje normalnie tak do końca.
              Poczekaj aż się oswoicie :o))
              I poczekaj aż pokażą jakie sa naprawdę
              Ja mojego M. wypytywałam co lubią, czym się interesują, żeby jużna nastep[ne
              spotkanie zaciekawić ich czymś.
              Udało mi się aparatem fotograficznym
              Potem Małemu kupiłam w prezencie etiu do płyt kompakotwych :o)
              Bo uwielbia grać na komuterze,na komunię zazyczył sobie - twardy dysk!!! żeby
              miał gdzie instalowac płyty, na domowym tata mu nie pozwala bo zapycha miejsce.
              :o)))
              I jak dostał to etui to usłyszałam pierwszy komplement, bardzo poważnym tonem
              powiedział do mnie: Dobrze pomyślalaś :o)))
              Sie poczułam niebiańsko :o))
              I chyba tym etiu przełamałam lody. Powoli zaczął sie oswajać :o)
              Zyczę duzo pomysłow i odwagi
              bo trzeba miec odwagę :o))
              Ja nie mam żadnej ex, mama dzieci nie zyje.
              Nie wiem czy to latwiej czy nie, inaczej
              ale z dziecmi tak czy ianvczej dogadac się tzreba
              :o)
              • marlena1512 Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 17:53
                To fajnie, ze Ci sie ulozylo. Ex mojego N zachowuje sie bardzo agresywnie i
                nastawia dzieci przeciwko ojcu i mnie rzecz jasna. Nie przejmuje sie nia, ale
                chce miec poprawne stosunki z dziecmi, dla N. Widze, jak sie dzis cieszy, ze
                jego dzieci sa w naszym domu, po raz pierwszy. Chyba nie zdawalam sobie sprawy
                z tego, jakie to dla niego wazne. Jego dzieci widza go po raz pierwszy z inna
                kobieta, niz ich matka, pewnie tez nie jest im latwo, tym bardziej, ze slyszaly
                o "tej innej kobiecie" czyli mnie mnostwo zlych rzeczy.. No coz, obiad przed
                nami.. i cala reszta!
                Pozdrawiam!
                • geos Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 19:35

                  > To fajnie, ze Ci sie ulozylo. Ex mojego N zachowuje sie bardzo agresywnie i
                  > nastawia dzieci przeciwko ojcu i mnie rzecz jasna. Nie przejmuje sie nia, ale
                  > chce miec poprawne stosunki z dziecmi, dla N. Widze, jak sie dzis cieszy, ze
                  > jego dzieci sa w naszym domu, po raz pierwszy. Chyba nie zdawalam sobie
                  sprawy
                  > z tego, jakie to dla niego wazne.

                  (M)
                  Wcale sie nie dziwię bo sama widzę po moim M jak ważne są dla niego dzieci, jak
                  tęskni za nimi jak myśli często o nich, martwi...


                  Jego dzieci widza go po raz pierwszy z inna
                  > kobieta, niz ich matka, pewnie tez nie jest im latwo, tym bardziej, ze
                  slyszaly
                  >
                  > o "tej innej kobiecie" czyli mnie mnostwo zlych rzeczy..

                  Zostaje tylko być sobą, nie udawac innej, cudowniejszej i czekać na efekty.
                  Nie wierzę, ze się nie uda.
                  Tutaj dziewczyny juz chyba pisały o tym, ze wiarygodnośc ex spada kiedy się
                  okazuje, ze jej opinie nie sa zgodne z rzeczywistością
                  Jak to mówią psychoterapeuci
                  Daj czasowi czas...

                  No coz, obiad przed
                  > nami.. i cala reszta!
                  Powodzenia!
                  Uda sie na pewno

                  > Pozdrawiam!
                  • lideczka_27 Re: pierwsze spotkanie 17.10.04, 19:45
                    geos napisała:

                    > Tutaj dziewczyny juz chyba pisały o tym, ze wiarygodnośc ex spada kiedy się
                    > okazuje, ze jej opinie nie sa zgodne z rzeczywistością


                    To jest kwintesencja prawdy. Dawanie świadectwa sobą, po prostu. Nie doceniamy
                    dzieci i chyba dlatego się martwimy i boimy pomówień. A tymczasem to mądrzy,
                    bystrzy obserwatorzy. Dzieci nie oszukasz. Słowami. Nie na dłuższą metę. Bo
                    tak, jak wyczują każdą niechęć zamaskowaną przymilnym uśmiechem, tak też
                    wyczują szczere intencje i pozytywne emocje. Wówczas żadnej matce niestraszne
                    mącenie ojca i neksi, ojcu nastawianie przez eks dzieci przeciw niemu, ani
                    ojczymowi brużdżenie przez ojca, ani macosze przez matkę itd.

                    pozdrawiam
                    lidka


                    PS. Na własnym przykładzie to stwierdzam wink
                • new_live Re: pierwsze spotkanie 18.10.04, 08:39
                  Ja mam pytanie. Skoro spotykasz sie z Nimi pierwszy raz - to skad wiesz co
                  slyszaly , badz nie od matki??
                  Skad wiesz o cz7ym tam atka z nimi rozmawiala , lub nie???
                  A moze przewidujesz- bo ty na jej miejscu bys tak zrobila???
                  • konkubinka Re: pierwsze spotkanie 18.10.04, 10:07
                    czasem mozna sie dowiedziec sporo od dzieci , bo z tego co czytam to te dzieci
                    sa juz duze.
                    Jednak u nas np bywalo tak ze matka bardzo zle nastawiala dziecko przeciw ojcu
                    ale na moj temat do dzis pewna jestem ze nie mowi nic.
                    Pomimo wszystko dziwi mnie przebieg tego pierwszego spotkania.Mam wrazenie (ale
                    moze tylko wrazenie) ze specjalnie sie do tego nie przylozylas?W ogole dziwny
                    brak organizacji , badz co badz, dosc szczegolnego dnia w zyciu kazdego z Was.
                    • new_live Re: pierwsze spotkanie 18.10.04, 10:11
                      Konuibinka- zgadzam sie , ze tak bywa. Ale to bylo pierwsze ich spotkanie i tak
                      naprawde nie rozmaiala z tymi dziecmi - wiec nie wie czy nataswaial czy nie...
                      To mozna powiedziec po kilku rozmowach z dziecmi
                      • konkubinka Re: pierwsze spotkanie 18.10.04, 11:36
                        mysle , ze poprostu wie to od ojca i znajomych, rodziny.
    • new_live Re: pierwsze spotkanie 18.10.04, 11:47
      Wybacz, ale to przypuszczenia.
      Zresztata Pani tez nie dala sobie najlepszego swiadecta Naipsla ze nie
      akceptuje dzieci patrnera - zanim je poznala.
      Osadzial je, okreslila jako zachlanne itd.. Niczm z nimi raz porozmawiala....
      • new_live Re: pierwsze spotkanie 18.10.04, 11:51
        Pomysl konkubiko. Jakbys przecztala taki post - e macocha jest zla ( od dzieci
        ojca) niczym wogole ja pozanly to bys powiedzial, ze to nastawienie, ze matak
        tak nastawila swoje dzieci , tak przedstawila im rzeczywistos.
        A tu mamay dorosla kobiete ( czyzby nastawina przez eks) przeciko swoim
        dzieciom.., ktora nie spotkawszysie wczesnie z nim juz napisla ze ich nie
        akceptuje, ze sa takie a takie....

        Pomysl o tym. Czasem nie trzeba nikogo nastawiac, tylko slowa wydarzeia sami
        tak interpretujemy. Pamitaj , ze dzieci tez...
        Skoro my dorosli tak robimy
    • jayin Marlenko... 18.10.04, 11:53
      marlena1512 napisała:

      > Za okolo poltorej godziny spotkam sie pierwszy raz z dziecmi mojego N.

      ...Czekam na opowieść o tym "jak było..." smile
      • konkubinka wizyta 18.10.04, 12:44
        Jayin, wydaje mi sie , ze Marlena opowiedziala jak bylo.Dla mnie jak juz wyzej
        napisalam to spotkanie niezbyt dobrze zorganizowane i w moich oczach Marlena
        niezbyt przylozyla sie do niego.Oczywisie byc moze sie myle i Marlena powie nam
        cos wiecej.
        New_Life
        Zgadzam sie z tym co piszesz.Ja odnioslam sie do tego konkretnego przypadku.Tez
        jej pierwszy watek odebralam niebardzo pozytywnie , nie wypowiedzialam sie w
        nim , bo ostatnio przerabiam podobny temat z kims znajomym i bardzo wkurza mnie
        slepota niektorych Panow.Widza co chca a nie co powinni.Nie chce nikogo
        potepiac , bo jestesmy tylko ludzmi i mamy prawo do roznych odczuc lub bledow
        ale traktowanie dzieci partnera , ktorych sie nie zna jak intruzow nie podoba
        mi sie.W ogole traktowanie dzieci , nawet w myslach, nie tak jak sie powinno
        jest dla mnie niesmaczne.
        Do zwiazku z dzieciatym facetem poprostu trzeba dorosnac, chociaz odrobine, no
        i zapomniec o wlasnym ego najbardziej jak sie da.
        • jayin Re: wizyta 18.10.04, 12:53
          konkubinka napisała:

          > Jayin, wydaje mi sie , ze Marlena opowiedziala jak bylo.

          Konkubinko, no tak, pisała "na bieżąco" jak mija spotkanie. Ale nie napisała jak się zakończyło w rezultacie i jakie ona ma po tym spotkaniu wrażenia na temat dzieci. Bo w końcu je poznała osobiście.
          A to mnie niejako interesuje najmocniej, szczególnie po wcześniejszych postach Marleny.
        • jayin Re: wizyta 18.10.04, 13:02
          konkubinka napisała:

          > Dla mnie jak juz wyzej napisalam to spotkanie niezbyt dobrze zorganizowane i w moich oczach Marlena niezbyt przylozyla sie do niego.

          Wiesz, kwestia organizacji jak dla mnie leży wyłącznie w gestii ojca dzieci.

          W sumie zastanawiam się nad tym "przykładaniem się" Marleny (jako macochy) do spotkania... Czy nie lepiej zachowywać się jak na codzień (dzielić czas między dzieci, jeśli tego chcą, a swoje zajęcia typu praca/internet), rozmawiać/zagadywać i owszem, ale wtedy kiedy dzieci mają na to ochotę (bo jeśli na drugie "zagadnięcie" dziecko milknie, to przecież nie będziemy go wyciągać na rozmowy towarzyskie dalej na siłę...). I dać się dzieciom oswoić z nowym "układem mieszkaniowym" ojca (tzn. obecnością macochy). Bo gdyby tak na pierwszym spotkaniu macocha epatowała swoją osobą z kazdego kąta domu, właziła co chwilę i próbowała rozmawiać, zajmować dzieci czymś - to nierzadko dałoby to efekt odwrotny od "oswojenia się". Tak sądzę. Chyba, ze się mylę, i przy pierwszym spotkaniu trzeba zachowywac sie inaczej? smile Jak macie jakies typy, to ja poproszę też, bo kiedyś i mnie czeka w końcu takie "pierwsze spotkanie".

          Właściwie nie wiemy jak same dzieci się czuły na tym spotkaniu, więc nie da rady ocenić, czy Marlena się przykładała, czy nie. I czy to co robiła okazało się niewłaściwe, czy wręcz zbawienne w skutkach (dla dzieci i ich oswajania się z "nowościami"). "Sztywność" spotkania początkowa jest chyba naturalna w takim przypadku. Trzeba się przyzwyczaić do nowo poznanych osób. i to ze strony dzieci jak i Marleny.

          Dlatego mnie ciekawi, jakie efekty miało to spotkanie, chociażby wg Marleny...wink
          • konkubinka Re: wizyta 18.10.04, 13:13
            no dlatego napisalam ze to tylko wrazenie i moje przypuszczenia i tez jestem
            ciekawa dalszego ciagu.......pozostaje nam czekacsmile
          • domali Re: wizyta 18.10.04, 13:23
            Ja powiem, jak było u nas podczas pierwszego spotkania...
            Otóż z założenia miało być jak najnormalniej - bez przesadnego nadskakiwania.
            Wcześnie omówiliśmy menu, plan dni. I jak przyjechał do nas syn mojego męża, to
            zachowywaliśmy się po prostu normalnie. Oswajanie dzięki temu (być może)
            przebiegło dosyć szybko i atmosfera się rozluźniła. Przynajmniej moim zdaniem.
            I co najważniejsze - z tego, co mi wiadomo, syn mojego męża wyraża
            zainteresowanie dalszymi wizytami u nas, więc chyba nie było mu źle.

            Jayin - a Ty tego pierwszeg ospotkania jeszcze nie masz za sobą?
            • konkubinka Re: wizyta 18.10.04, 13:27
              ja uwazam ze najlepiej spotkac sie na neutralnym gruncie, to tak dodam od
              siebie.
              • domali Re: wizyta 18.10.04, 13:30
                Niebardzo rozumiem, co ma twoja wypowiedź do mojego wpisu?
                No i tak przy okazji - jak twoim zdaniem powinno wyglądać 'staranie się'
                macochy?
                • konkubinka Re: wizyta 18.10.04, 13:38
                  do twojego wpisu nic nie ma moja wypowiedz- napisalam ze dodaje od siebie , ze
                  uwazam , ze najlepsze sa spotkania na neutralnym gruncie.
                  Staranie sie macochy moze wygladac roznie ale wydaje mi sie , ze siedzenie
                  przed komputerem gdy w domu jest jakikolwiek gosc nie jest o.k.Ale zostawmy to,
                  wciaz czekam na opowiesc Marleny , bo teraz to tylko gdybanie a dziewczyna moze
                  pomyslec , ze mam o niej jakies negatywne zdanie.Dla pocieszenia dodam , ze
                  to , ze pisala na biezaco swiadczy o tym , ze jednak jej zalezy.Jednak dziwi
                  mnie tez postawa jej partnera , tak jak napisala Jayin, on powinien lepiej
                  zorganizowac spotkanie - do niego to nalezy.A chyba niezbyt o to zadbal skoro
                  Marlena odetchnela z ulga na wiesc ,ze jedno dziecko nie przyjdzie.
              • jayin Re: wizyta 18.10.04, 13:40
                konkubinka napisała:

                > ja uwazam ze najlepiej spotkac sie na neutralnym gruncie, to tak dodam od
                > siebie.

                Mi też się tak wydaje. Bo na gruncie, który nie jest neutralny - a takim jest np. mieszkanie ojca i Next, jak dla mnie - i dziecko się czuje nieswojo, i sama Next. Chociaż podejrzewam, że wielu "tatusiów" stwierdziłoby, że to idealne miejsce na tego typu spotkania (pierwsze). Pewnie dla nichsmile Bo i dziecko ich, i "teren" też własny.

                Dlatego lepiej jakoś neutralniej chyba.
                Ale gdzie?
                Wycieczka? Kino? Spacer? Zoo? (z tego wszystkiego najbardziej widzi mi się ZOO, bo jak któremuś z "uczestników" spotkania zrobi się nieswojo mimo wszystko, można się ulotnić pod pozorem oglądania "O, tego zwierzątka, w klatce obok..." wink)
            • jayin Re: wizyta 18.10.04, 13:36
              domali napisała:

              > Jayin - a Ty tego pierwszeg ospotkania jeszcze nie masz za sobą?

              No właśnie nie mam ZA sobą. Więc takie tematy mnie trochę bardziej ynteresują na forum niż np. o problemach z alimentami smile

              A nie mam za sobą, bo od początku większość czasu spędzamy w rozjazdach jakichś (jak jeszcze mieszkałam w Stargardzie, to najwięcej czasu spędzaliśmy u moich rodziców, albo wycieczkowo) - a "na stałe" w Łodzi jestem wprawdzie od niecałego roku - tyle, że podczas tego roku po prostu nie było okazji do spotkań "w szerszym gronie" (J przez ten ostatni rok ma/miał pracę, "dzięki" której wpadał do Łodzi np. tylko na noc, albo na parę godzin za dnia i wieczorem - i wtedy najczęściej jak ja byłam w pracy, to on załatwiał swoje sprawy, spotkania itd. - a jak kończyłam pracę, to mieliśmy czas dla siebie wieczorem, rzadkie wolne dni, jakie miał - czasem spędzaliśmy tak, że on był w Łodzi, a ja w Stargardzie, albo gdzieś na wyjeździe - bo żadne nie wiedziało z nas, kiedy on te wolne dni będzie miał - no i tak się "nie zdarzyło" poznać jego syna - poza tym, co słyszę w opowieściach dumnego ojca i widzę na zdjęciach smile Chociaż z bardziej "realnych" rzeczy też się czasem coś zdarza - a to przez tel. miałam okazję słyszeć Młodego (wtedy dopiero na dobre jakoś bardziej się "urealnił" w mojej głowie jako rzeczywista osoba, a nie "wirtualna"), a to J zabrał mnie "w miasto", żeby pokazać, gdzie Konrad chodzi do gimnazjum... No i niby wiem sporo o młodym, o jego szkole, zainteresowaniach, o tym jak spędza czas z tatą, o jego sympatii szkolnej nawet smile a okazji nie ma, zeby go poznać osobiście.
              Bo przecież nie zaproszę go samodzielnie na obiad smile (bo J jeszcze "wyjazdowy" jest - wprawdzie "ostatnie podrygi" pracy, ale jednak musi dokończyć to i owo i niby koniec kontraktu w teorii, a w praktyce jeszcze się to ciągnie.... wrrr...)

              J.
              • domali Re: wizyta 18.10.04, 13:41
                Aha smile

                jayin napisała:

                > a to przez tel. miałam okazję słyszeć Młodego (wtedy dopiero na dobre jakoś
                > bardziej się "urealnił" w mojej głowie jako rzeczywista osoba, a
                > nie "wirtualna").

                Ja podobnie miałam. Tzn nie rozmowa telefoniczna, a spotkanie mi 'urealniło'
                syna mojego męża - jak zobaczyłam ich wysiadających z samochodu. Dziwne to
                uczucie było smile (nie niemiłe)
              • konkubinka Re: wizyta 18.10.04, 13:42
                no ale generalnie jego syn tez ma o Tobie jako takie pojecie?
                Ile ma lat ten gimnazjalista dokladnie?
    • marlena1512 dzien dobry! 20.10.04, 23:21
      dziekuje za komantarze, troche bylam zaskoczona czytajac niektore ataki, w
      szczegolnosci od new_live, ktora nie wiedziec czemu ma mi cos za zle.
      Nie pisalam przez pare dni, bo zaczelam prace i wracam do domu pozno.
      Wracajac do niedzielnego spotkania, to ciesze sie, ze moge Wam sie pochwalic,
      ze bylo bardzo udane smile
      Na poczatku, owszem, jak pisalam bylo troche dretwo, wszyscy bylismy troche
      zdenerwowani, ale sytuacja sie rozluznila i bylo zabawnie i bardzo milo.
      Wieczorem razem odwiezlismy dziewczynki do domu. Sa bardzo grzeczne i dobrze
      wychowane.
      Zastanawiajac sie nad miejscem spotkania, poczatkowo myslalam o
      jakims "neutralnym" gruncie, jak restauracja, a potem kregle itp. Zmienilismy
      zdanie, z czego bardzo sie ciesze. N zaproponowal spotkanie i obiad w domu,
      zeby wlasnie byla "luzniejsza" i domowa atmosfera i mniej oficjalna.
      I faktycznie, tak bylo, dzieci troche sie bawily na komp, graly, pokazalam im
      pare zdiec, jak mialy ochote to zagadaly, i nikt nie czul sie pod presja.
      Nie rozumiem okreslenia "przylozyc sie" do tego spotkania. N chcial koniecznie
      przygotowac dla nich obiad, nie robil tego tak dawno i mial frajde.
      Jeszcze jedno, wiem, jak ex o mnie mowi, bo N slyszy ja "w tle" jak rozmawia z
      dziecmi przez telefon. Zwykle krzyczy, ze N nie wychodzi z lozka, ze jest z
      barbie, itd.
      Dzis dowiedzialam sie, ze znow zabronila dzieciom sie ze mna spotykac. Za to
      ona sie chce ze mna spotkac, zeby mnie ocenic i zdecydowac, czy moge miec
      kontakt z jej dziecmi. To idiotyczne.
      • lideczka_27 Re: dzien dobry! 21.10.04, 00:07

        marlena1512 napisała:

        Za to
        > ona sie chce ze mna spotkac, zeby mnie ocenic i zdecydowac, czy moge miec
        > kontakt z jej dziecmi. To idiotyczne.

        Marlenko, to nie jest idiotyczne. Jeśli chodzi o dzieci - rodzic chce wiedzieć,
        z kim przebywają. Jest tylko warunek: rodzic powinien chcieć obiektywnie ocenić
        sytuację, a nie chcieć konfrontacji z nastawieniem, że to na pewno
        nieodpowiednia osoba i spotkanie służy jedynie temu, by złapać na to parę
        argumentów. Nie wiem, czy się dobrze wyraziłam... Przede wszystkim idealna
        sytuacja jest taka, że rodzic ufa rodzicowi i wie, komu pozwala się widywać z
        dziećmi - a więc gość nie robi awantury, że kobieta zamieszkała z partnerem
        ("pod jednym dachem z JEGO dziećmi! A może to zboczeniec itd..."), a matka nie
        robi halo ze wspólnych spacerów dzieci, eksa i neksi. Zresztą... w
        kwestii "dziecko" sytuacja ojczyma i macochy jest nieporównywalna - ojczym jest
        uprzywilejowany. I na marginesie zastanawiam się, ile dziewczyn samodzielnych
        ma zamiar poinformować o nowym partnerze eksa, czy o wspólnym zamieszkaniu z
        nim. Przecież ojciec też może mieć do tego jakieś "si", nie? Tak jak matce nie
        musi się podobać kontakt dzieci z neksią.

        Z tego co piszesz, dzieci są duże, więc to sprawdzanie może być mniej zasadne
        niż gdyby chodziło o kilkulatka. Ale tak czy siak - matka prawo do tego ma.

        Szkoda tylko, że eks jest tak do Ciebie nastawiona, bo wydaje mi się, że co byś
        nie zrobiła, to po spotkaniu oświadczy, że nie nadajesz się do kontaktów z jej
        dziećmi.

        Cieszę się, że spotkanie było udane smile
        pozdrówka i dobrej nocki
        lidka
        • kamila77 Re: dzien dobry! 21.10.04, 08:22
          lideczka_27 napisała:

          > I na marginesie zastanawiam się, ile dziewczyn samodzielnych
          > ma zamiar poinformować o nowym partnerze eksa, czy o wspólnym zamieszkaniu z
          > nim. Przecież ojciec też może mieć do tego jakieś "si", nie?

          Przypuszczam lideczko, ze liczba matek informujacych ojcow swoich dzieci o kims
          nowym w ich zyciu bedzie/jest rowna liczbie ojcow, ktorzy o takim fakcie w
          swoim zyciu informowali swoje 'eks'.
          • new_live Re: dzien dobry! 21.10.04, 08:32
            Kamillo- co do informacji..
            Uwazam , ze ojcowie o zyciu mayke maja lepsza.
            1. Wie gdzie mieszkaja- zawsze tam przyjezdaja po dziecko
            2. znaja numer telefonu
            3. Dzieckochore- masz goscia w domu i zawyczaj facte orientuje sie czy masz
            kogos- nie trzeba infomoawc.
            Jesli wyjezdzasz informujesz dokad i gdzie
            - jak ty zapytasz gdzie zabiera dziecko- to jestes wsibska i starsza sie
            kontrolowac go...
            ITD...
            td....
            • domali Re: dzien dobry! 21.10.04, 11:03
              new_live napisała:


              > Jesli wyjezdzasz informujesz dokad i gdzie


              Taaak?

              > - jak ty zapytasz gdzie zabiera dziecko- to jestes wsibska i starsza sie
              > kontrolowac go...

              Oj, często na pytanie ojca o to, gdzie będzie dziecko pada odpowiedź: 'a co
              ciuęto obchodzi', albo 'wszędzie'.
      • new_live Re: dzien dobry! 21.10.04, 08:07
        Marleno - krotko. Czemu bo zachowujesz sie tak samo jak ta matak tych dzieci.
        Bylas do nich uprzedzona - co sama napisalas. Niczym je poznalas. I niczym je
        poznalas ocenilas je . Pamietasz - ze wyludzaja pieniadze, ze ich nie
        akceptujesz itd....
        Powiedz mi czym rozni csie Twoja postawa wobec tych dzieci i eks - od postawy
        eks wobec Ciebie???
        Niczym,. Ona nie zna Ciebie i obraza,Ty nie znalas jej i dzieci i obrazasz..
      • lilith76 Re: dzien dobry! 21.10.04, 09:58
        ja także nie mogłam widywać dzieci M (musiałam się wyprowadzać do rodziców,
        kiedy przyjeżdżały na weekend). eks także w końcu chciała mnie poznać żeby
        ocenić czy można mi zostawić dzieci. i świat się nie zawalił.
        może nie przedrzesz się przez jej uprzedzenia, ale zawsze istnieje minimalna
        szansa, że zatrzesz "wizerunek barbi". wykorzystaj ją.
        • konkubinka Re: dzien dobry! 21.10.04, 12:17
          ja spedzilam z moja next caly noc na pogaduchach- przy okazji wieczoru
          panienskiego mojej przyjaciolki gdzie obie bylysmy zaproszone (moj eks byl
          swiadkiem na slubie).To bardzo wiele dalo - fakt mialam pozytywne nastawienie i
          to tez byl plus ale wydaje mi sie ze jesli obu stronom zalezy na dzieciach to
          nawet nie ma sie nad czym zastanawiac
        • marlena1512 Re: dzien dobry! 21.10.04, 12:42
          Tak, dziewczyny, rozumiem wasze argumenty, ze normalnie matka chce wiedziec z
          kim przebywaja jej dzieci.
          Jednak ja nie jestem baby sitter, czy inna opiekunka. Nie zamierzam adoptowac
          jej dzieci, ani mieszkac z nimi! to zupelnie inna sytuacja, bo bede je widywala
          od czasu do czasu, powiedzmy raz na dwa tygodnie - i to w obecnosci ojca
          dzieci. nie widze wiec powodu do spotkania z ex. Co ona chce, obejrzec mnie
          sobie, zadac pytanie czy mialam wczesniej do czynienia z dziecmi? Rozmowe
          kwalifikacyjna mam, jak szukam pracy. Nie zamierzam dac ujscia ciekawosci ex,
          bo tylko o to jej chodzi i uzywa do tego dzieci.Juz wczesniej chciala mnie
          poznac, gdy jeszcze nie bylo nawet tematu dzieci.
          Zreszta, dlaczego "pozwolila" na jedno spotkanie, a teraz zmienia zdanie? Gdyby
          dzieci po spotkaniu ze mna wrocily do domu przygnebione, albo nieszczesliwe, to
          rozumiem, ze mialaby prawo zabronic dalszych spotkan, czy chcaialaby ze mna
          porozmawiac. Ale tak nie bylo, dzieci powiedzialy, ze mnie lubia i byly
          zadowolone.
          • lilith76 Re: dzien dobry! 21.10.04, 13:00
            dopóki samej się nie jest matką trudno zrozumieć inną matkę. babysitter czy
            nie, adopcja albo nie - będziesz miała kontakt z jej dziećmi!
            dziewczynki są zadowolone, więc jest ciekawa, a czemu to.
            odmawiając spotkania z nią zadzierasz nosa i utwierdzasz ją tylko w
            przekonaniu, że jej były znalazł sobię pustogłową snobkę.
            zależy ci tak na tym?
            • marlena1512 Re: dzien dobry! 21.10.04, 15:45
              Nie obchodzi mnie ani troche co ex o mnie mysli. Nie bedzie mnie przepytywala,
              ani przeprowadzala wywiadu, zebym mogla zobaczyc sie z jej dziecmi, idiotka.
              Jest po prostu mnie ciekawa, a ja jej nie dam tej satysfakcji. Ona uzywa
              dzieci, zeby sie "mscic" na N. Nie spotkam sie z nia.
              • lilith76 Re: dzien dobry! 21.10.04, 15:54
                wybacz, ale urządzając takie "dziecinne dąsy" ustawiasz się w jedneym rzędzie z
                nią, a cos mi się wydaje, że lubisz czuć się lepsza od niej. przyjmując taką
                postawę jedna drugiej jesteście warte.
                prędzej czy później jakiś kontakt cię z nią czeka - np. przy przekazywaniu
                dzieci, wszytkich sytuacji nie przewidzisz. nie uda się do końca życia budować
                zasieków i szańców.
                • marlena1512 Re: dzien dobry! 21.10.04, 16:05
                  Po prostu nie widze potrzeby spotkania, to wszystko. A wiem dlaczego chce sie
                  ze mna spotkac, nie chodzi o dzieci.
                  • konkubinka Re: dzien dobry! 21.10.04, 17:43
                    niestety podpisuje sie pod Lilith.Powiedzenie WIDZIALY GALY CO BRALY moze
                    niektorych razic ale uwazam ze do Ciebie jak najbardziej pasuje.Niestety
                    widzialy galy?widzialy.Sa dzieci , sa ich matka.Chcac nie chcac ma duze prawa a
                    miedzy innymi takie , ze chce Cie poznac.Skad wiesz czy nie zmieni to jej
                    podejscia?A moze nie zmieni i tego sie obawiasz.
                    Ja widzialam z kim sie wiaze, mialam spotkania z eksia , niestety
                    nieprzyjemne , takie jakich Ty sie spodziewasz ale wierz mi to , ze przez nie
                    przeszlam tylko nam pomoglo.
                    A co do "przykladania sie " spotkanie z eksia rowniez do tego nalezy.Nalezy do
                    tego dokladne zaplanowanie pierwszego spotkania z dziecmi tak aby kazdy mial
                    mozliwosc manewru.Ciesze sie ze spotkanie uwazasz za udane.Ale co ze starszym
                    synem?Zastanow sie co robisz.Wiazac sie z facetem "garbatym" jego przeszlosc
                    bedzie Ci towarzyszyc juz zawsze - czy tego chcesz czy nie.No , chyba ze kazesz
                    mu wybierac ale wtedy nie licz na to , ze bedzie z Toba szczesliwy - to tylko
                    zludne nadzieje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka