Dodaj do ulubionych

Egoizm...jak reagujecie ?

18.10.04, 11:14
na egoizm dziecka M? smilesmilesmilesmile
Ja staram sie go niezauważać- np na wypijaną całą coca-colę...czy
zjedzenie "wszytskiego" przez małego łakomczuszka....
ale.....przecież powinnam...
ostatnio Anioł kupił kiwi- niby specjalnie dla mnie....dobrze, że nakarmil
mnie jednym owocem......mały jak sie dopadł- to nikogo już nie
poczęstował...podobnie jest z napojami- potrafi wypić litr czy póltora napoju
stojąc i nalewajac sobie do szklanki- nie zostawiajac nikomu ani łyka....
myślę, że to nie fair w stosunku do innych domowników- a nie umiem zwrócić
uwagi- bo boję się, że zrobie mu przykrosć...
Dałam mu wyraźne fory pod względem zaborczosci czasu- to dziecko- i niech ma
Tatę do SYTAsmilesmile ale ten rodzaj egoizmu trochę mnie paraliżujesmile
Znacie jakieś "delikatne" sposoby na naukę "dzielenia się"?smile
Pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • jayin Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 11:30
      bei napisała:

      > Znacie jakieś "delikatne" sposoby na naukę "dzielenia się"?smile

      Jako, że Młoda jest najmłodsza w CAŁEJ rodzinie - bliższej i dalszej - początkowo "oczywiste" było dla babć, cioć, rodziców, rodzeństwa, kuzynostwa, że Młodej daje się więcej, częściej, lepsze kąski, ustępuje się itd...wink
      I wyrosło z Młodej w wieku lat 6 dość egoistyczne stworzonko. Bo tak była nauczona i rozpieszczona.

      Moja metoda - skuteczna w 100% smile - kupuję DLA SIEBIE i DLA GABRYSI. Jak idziemy gdzieś na zakupy - to ma jasno powiedziane (jeśli akurat jest w tym czasie trochę wolnego $ na przyjemnoscismile, że jeśli ma ochotę, to niech wezmie cos dla siebie, a ja wrzucam do koszyka i mowie: "A to dla mnie...". I za Chiny Ludowe nie dam jej potem tknąć tego "co moje". Mówię wtedy, że miała okazję wziąć sobie to samo co ja.

      A jak zakupy są już zrobione i są w kuchni/w pokoju/ słodycze/napoje/owoce itd - to oczywiście Młoda najchętniej zgarnęłaby wszystko do siebie, WYDZIELAJĄC (jej słowa...wink) - reszcie rodziny - PO TROSZKĘ. Żeby nie było, że zachłanna i WSZYSTKO zabrała smile (chociaż w praktyce nie ma różnicytongue_out).
      Wtedy - dostaje po prostu swoją miseczkę z cukierkami/owocami/słodyczami, swój napój - a reszta dostaje swoje. Po prostu - wojskowy przydział i szlus.
      Jak Młoda za szybko wykończy swoje "zapasy" i skrada się po moje, to jej mówię "Nie ruszaj. Moje." - jeśli ewidentnie widzę, że już jej starczy słodkości czy picia coca-coli (potem jak ją brzuch będzie bolał z przejedzenia, albo ząbek, to przecież ja muszę się nią zająć i kurować, albo prowadzać do dentysty...).
      Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy Młoda się pyta, CZY MOŻE podebrać coś z naszych zapasów. Wtedy zwykle jej pozwalamy bez mrugnięcia okiem smile Bo spytała.

      Rodzice zaczęli stosować tą samą metodę "przydziałów" - i na szczęście skutkuje to bardzo ładnie smile Nauczyła się pytac: "Czy mogę?...", nawet zaczęła nosić cukierki do przedszkola dla swoich przyjaciółek, żeby sie z nimi dzielić. SWOIM "przydziałem", oczywiście wink
      • smallm Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 11:36
        Metoda podziałów była wprowadzona w moim domu rodzinnym jak byłam mała i to...
        z mojej inicjatywy. Mój młodszy brat zawsze wszystko wyjadał. Ja średnio
        przepadałam za słodyczami, ale czasami miałam ochotę na małe conieco, a wtedy
        zazwyczaj już nie było. Wtedy powiedziałam, żeby dzielili po równo i każdy
        chował swoje zapasy w swoim pokoju. On jak zjadł wszystko od razu to było jego
        problem, a ja wreszcie miałam wtedy kiedy chciałam na zachciankę...

        Pozdrawiam
        • lilith76 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 12:23
          ze mną i moim młodszym bratem było tak samo smile))))))
          z tą różnicą, że oboje byliśmy słodyczowymi żarłokami.
      • domali Się pogubiłam :) 18.10.04, 13:44
        jak piszesz, jayin, o Młodej, to kogo masz na myśli? smile
        • jayin Re: Się pogubiłam :) 18.10.04, 14:32
          domali napisała:

          > jak piszesz, jayin, o Młodej, to kogo masz na myśli? smile

          Młoda - moja najmłodsza siostra, "wychowywana" w układzie hmmm... nazwijmy to "trójkowym" (szczegóły poszły na prv)

          Młody (okreslenie biorę z forum, bo prywatnie jak mówimy, czy myślimy o synu J, to po imieniu smile - syn J., 13 lat (skończone w maju, więc już powinno się chyba pisać 14?smile
          • domali Re: Się pogubiłam :) 18.10.04, 14:44
            Odebrałam, odpisałam i zadałam TRUDNE pytanie smile
    • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 14:25
      Oj znam ten problem..znam;-((((
      Na początku tez starałam się nie zauważać.Potem -porostu musiałam coś
      wymyślić,bo to nie miało sensu.Ja w skrytości ducha zła,ona potrafiła
      pochłaniac wszystko na raz.Dotyczyło to-napojów,słodyczy,owoców.
      Na pierwszy ogień szły słodycze-bo to jakoś łatwo mi było zorganizować(weź co
      chcesz w ramach rozsądku,oczywiście) i ja je rozdzielałam.
      Gorzej jest np. z owocami.
      Mam dwa koszyki ustwić?
      Albo -nie daj Boże,ukrywać coś pokątnie?
      Z napojami - prosta sprawa-każdy ma kupione co innego..i po kłopocie.

      Na domiar złego,próbowałam M. zwrócić na to uwagę.
      W chwili kłótni o coś tam.. okazało się,że jej żałuję.
      Ostatnio widze,że sama wpadła na pomysł pod tytułem-mogę jabłko?
      I jakoś to idzie...mozolnie..ale idzie...
      • smallm Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 14:31
        Osobiście z owocami to był nie przesadzała...
        Im więcej dziecko zje, tym lepiej dla niego.
        Dobrze, że w ogóle chce.

        Moja mama jak usłyszała kiedykolwiek ode mnie pytanie: "mogę jabłko?", to się
        złościła, że w ogóle po co pytam, po to jest, żebyśmy jedli. Nie dziwię się
        więc troszkę Twojemu M, że twierdzi, że żałujesz...

        Inną sprawą są słodycze, bo to nie jest do życia niezbędnie potrzebne... Ale
        czy jedzenie też będziesz ograniczała?? Niech każdy zje tyle ile potrzebuje.

        Uważam, że dziecko M. powinno czuć się w domu ojca jak u siebie. Niezależnie
        czy mieszka z nową partnerką czy nie. A czy któraś z Was we własnym domu pytała
        o takie podstawowe rzeczy jak jabłko??

        Ale to moje zdanie, każdy może mieć inne.

        Pozdrawiam
        • jayin Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 14:35
          smallm napisała:

          > A czy któraś z Was we własnym domu pytała
          > o takie podstawowe rzeczy jak jabłko??

          O jabłko - nigdy, jeśli była całą skrzynka zerwana z działki, albo chociaż parę jabłek na stole w kuchni smile
          Ale i o jabłko i o każdą inną rzecz "jadalną" - której było mało. Wtedy u nas normalne było - i nadal jest, że jak ktoś znajdzie w kuchni coś dobrego, albo ostatni plasterek sera czy szynki, to pyta się (albo wręcz woła, jak mu się nie chce z kuchni wychodzićsmile - czy jest jeszcze jakiś "wspólnik" na to jedzenie, czy można zjeść do końca albo czy można zjeść wszystko.
          • smallm Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 14:42
            Nie, no to logiczne, że nawet jak jabłko jest tylko jedno w koszyku to należy
            się o to zapytać. Ale jabłka są jednak takimi owocami, których w koszyku są
            zazwyczaj przynajmniej 2 sztuki... Nie czepiałam się w tym wątku, dopóki nie
            przeczytałam tego "Mogę jabłko?" jako szczyt osiągnięć dziecka M. Szczególnie,
            że akurat pytanie o jabłko było tym, które zawsze irytowało moją mamę smile
            • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 14:55
              Ciebie drażni pytanie,bo masz do niego jakiś osobisty stosunek.
              Pomimo to,że staram sie to zrozumieć i tłumaczę,czuję się napadnięta.
              Dlaczego tylu ludziom ta łatwo to przychodzi???
              • smallm Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 15:02
                Przepraszam jeśli czujesz się napadnięta. Nie powiem, że to nie było tak do
                końca moim celem. Chciałam na pewne rzeczy zwrócić uwagę. Zgadzam się, że
                egoizm dzieci (prawie każde dziecko przechodzi przez ten okres) należy
                wyplewić, ale nie należy w tym aż całkiem przesadzić. A ja za taką przesadę
                odebrałam to pytanie "Czy mogę jabłko?" Szczególnie, że Twój M. chyba akurat ma
                stosunek do sprawy podobny do mojego... Nie chcę dla Ciebie źle, ale wiem jak
                niewdzięczna jest rola macosza... Uważaj, żeby w wychowywaniu nie przesadzić,
                bo to może obrócić się przeciwko Tobie. To co nie boli od strony osobistych
                rodziców może być szczególnie źle odebrane, jeśli wychodzi od
                tych "przyszywanych". Na to chciałam zwrócić Twoją uwagę. Może nieco złośliwie,
                ale... Przepraszam jak przesadziłam.

                Pozdrawiam i życzę powodzenia!
                • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 15:06
                  Dziękuję-cenię sobie taką postawęsmile
                  pozdrawiam
            • jayin Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 15:32
              smallm napisała:

              Szczególnie,
              > że akurat pytanie o jabłko było tym, które zawsze irytowało moją mamę smile

              U mnie nie tylko o jabłko, ale tez o wszystko, czego było sporo, leżało - i jak się z przyzwyczajenia pytałam, czy mogę (tzn. jak akurat mama była w kuchni, bo jak nie było, to się nie pytałam w takiej sytuacjismile - ale wiesz, taki odruch mam do dzisiaj - mama coś rozpakowuje, jakieś zakupy czy coś - a ja mam ochotę coś jej "podskubnąć" - kawałek ciasta, albo owoce, albo słodycze - to ZAWSZE wyrywa mi się wtedy "Mogę?..." - no i oczywiście mama wtedy się obrusza: "Co się pytasz? Jak leży to jedz!" smile
            • judytak jabłko 19.10.04, 11:13
              w tym miejscu muszę opowiedzieć, jak u nas było, kiedy młodsza córka męża
              mieszkała z nami :o)

              w nędzy nie żyliśmy, ale też się nie przelewało :o)
              jabłka, gruszki, pomarańcze, banany - kupowałam kilogram, dwa na raz, ustawiłam
              elegancko w koszyku na stole, a następnego dnia, jak przyszłam z pracy, z
              reguły nic już nie było...

              zgadza się, że młoda nastolatka potrafi przejadać niesamowite ilości owoców, i
              wyjdzie jej to na zdrowie :o)

              ale z drugiej strony, przemieszczając się środkami komunikacji miejskiej ,
              będąc w ciąży, nie dam rady kupować po 5 kg owoców dziennie, nawet jakby mi się
              to zmieściło w budżecie :o(

              a oprócz młodej nastolatki domownikami w tym czasie były: ojciec nastolatki,
              pracujący fizycznie, macocha nastolatki w ciąży, dwuletnia siostra nastolatki,
              oraz dochodząca, 70-letnia babcia nastolatki, pilnująca w ciągu dnia dwulatkę

              i każdy z domowników chętnie by zjadł chociaż po jednym jabłku...

              owszem tłumaczyliśmy, że to dla wszystkich, że bierze się jedno, itp. itd., ale
              kompletnie bez skutku :o(
              więc zlikwidowałem koszyk z owocami w charakterze ozdoby stołu, to, co kupiłam,
              trzymałam u siebie w sypialni, i wyłożyłam w odpowiedniej ilości dopiero wtedy,
              kiedy każdy był już w domu...

              pozdrawiam
              Judyta
        • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 14:40
          A widzisz...
          Sprawa nie jest jednak taka prosta..
          Fajnie - niech je owoce-ale mam też dwoje innych dzieci - powinnam muc-jednemu
          wsadzić w tornister a drugiemu zetrzeć na tarcewink

          Tak - u mnie w domu mój syn zawsze mnie o to pyta - a to dlatego,ze jako małe
          dziecko nawpychała się jabłek czy bananów i nie było mowy o jedzeniu obiadu.
          Ja sama mieszkałam w domu,gdzie o takie rzeczy się pytało.

          No i rzecz ostatnia...Mała mieszka w domu ojca,z nami .
          Co kraj,to obyczaj...
          Musze to zapamiętać.
          Pozdrawiam
          • bei pytanie "mogę"? :) 18.10.04, 19:19
            och....muszę dorosnąć do odpowiadania na takie pytaniesmile- bo jest troszkę w
            moim głupim przypadku- retorycznesmile- głupio by mi bylo wolać NIEEEE- bo bałabym
            się- że P pomyśli, że mu załuję...
            ALE MUSZĘ SIE TEGO NAUCZYĆ- i tyle...nie tyle NIEEE tylko wytłumaczenia małemu
            sytuacjismile
            Swojemu dziecku jednak łatwiej zwrócic uwagęsmile...
            ...no i nim wypracuę sytuacje w której on zapyta o ostatnią szklanke coli- to
            będę musiala go jakoś zagadacsmile
            ..ale bardzo dziękuję za "oddźwięk"- jest mi teraz raźniej- to troche dziwne-
            pocieszac sie w taki sposób- że INNE też miały podobne problemysmile

            Dziękujęsmilesmile
            • jayin Re: pytanie "mogę"? :) 19.10.04, 10:05
              Bei - tu GŁÓWNIE chodzi o to pytanie "Czy mogę?" kiedy zostaje czegoś mało, albo JEDNO smile Wiesz - bardziej o zasadę, niż "wymaganie". O to, by każdy wykazał się tym minimum hmmm...dbałości o innych w domu.

              Przecież nawet jeśli zostanie już to ostatnei jabłko, albo ostatnia szklanka coli - to kiedy ktoś rzuca hasło: "Czy ktos to chce, czy moge zjesc?" - to można powiedzieć: "A też chcesz? To zjemy na pół"...smile

              J.
          • lideczka_27 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 19:19
            dona, gdzieś Ty się podziewała??? Myślałam o Tobie ostatnio smile
            Co do wspomnianego jabłka to się najpierw wypowiem, a potem ogólnie. U mnie
            takie pytania niby o głupoty padają. Dlaczego? Bo jesteśmy rodziną jabłkożerną.
            Dodam, że ja lecę na jabłka tylko, gdy jestem w ciąży i teraz tak właśnie
            jest smile Mój mąż codziennie musi wziąć do pracy jabłko, synowi ścieram także, ja
            mam jedno i młodej też się należy. Więc przede wszystkim pilnuję, by nikt
            nikomu przydziału nie wrąbał (nie mamy skrzyni jabłek, czasem zakupy robię sama
            i kupuję na sztuki niemal, bo nie powinnam dźwigać). Wspominam także kwestię
            finansową, może niektórym trudno uwierzyć, ale czasem nawet głupie jabłka są
            wyliczane ołówkiem i podzielone „na łby” – zwłaszcza poza sezonem, gdy bywają
            droższe od owoców zagranicznych. Jest jeszcze inna, chyba nawet ważniejsza
            sprawa: dziecko jest dziecko - wyskakuje z pomysłem zjedzenia "nie w czas". I
            czasem zakazuję tego jabłka, mówiąc: "nie, bo za 10 minut obiad", "odczekaj z
            godzinkę, dopiero co się najadłaś, brzuch cię rozboli" itd. Nie ma to nic
            wspólnego ze skąpstwem, a jedynie z rozsądkiem i wiedzą, jakiej dziecko jeszcze
            nie posiada.

            A co do tematu. Mogę się tu szeroko pochwalić i z przyjemnością stwierdzam, że
            to zasługa męża: nasze dziecko nikomu niczego w naszym domu nie wyjada, z
            każdym się podzieli (aż do przesady - np. wmusza we mnie łyżeczkę swojego
            jogurtu wink i o wszystko pyta. Tak było odkąd sięgam pamięcią - M. bardzo o to
            dbał. Powtarzał "córeczko, nie jesteś sama", "zapytaj, może inni też mają
            ochotę", "podziel się, poczęstuj itd.". Kiedyś była to tylko i wyłącznie
            kwestia dobrego wychowania. Gdy mała zamieszkała z nami, doszedł problem walki
            z nadwagą i próchnicą. W tym temacie M nie mógł się porozumieć z matką młodej -
            wielką zwolenniczką słodyczy. Żadne argumenty nie trafiały, dzieciak tył, a w
            ustach ruina. Leczyliśmy zęby, ale więcej zrobić nie można było, gdyż trzeba by
            było konsekwencji ze strony matki. Mała jest wielkim łasuchem i trzeba jej po
            prostu wydzielać, inaczej pochłonie wszystko co znajdzie ( nie tylko słodkie!)
            w domu. Eks nie dbała o własną wagę to może i nadwagą dziecka się nie
            przejmowała. Poza tym był problem z babcią i on istnieje do dziś. Babcia ma
            tendencję do dogadzania (jak to babcie), często nam młodą przekarmia, gdy ta
            jest u niej i już trzy razy nam wymiotowała z przejedzenia. Na tym polu mamy
            obecnie problemy. Udało nam się zwalczyć nadwagę dziecka i wyleczyć ząbki.
            Stała się żywszą, sprawniejszą dziewczynką, ale babcia jest po prostu załamana,
            bo "dziecko pulchne, to dziecko zdrowe". Pilnuję dziecku diety, je o stałych
            porach, dużo jarzyn, owoców, niewiele słodyczy itd. A potem mi młoda przychodzi
            i się chwali, że zjadła jajecznicę z 6 jajek! M. gada, ale nie dociera - jak w
            kij pierdział. W końcu pogadał z młodą i powiedział, że jeśli nie ma umiaru i
            się u babci opycha, to jeszcze raz się z przejedzenia zwymiotuje i więcej do
            babci nie pójdzie. Przykry sposób – taki szantaż, ale przynajmniej skuteczny.

            Bei, pogadaj z mężem, tak nie powinno być. To chodzi także o przyszłość
            dziecka - na kogo on wyrośnie - na egoistę i egocentryka, jeśli nikt z tym nie
            zrobi porządku, pomyśl o tym!
            Pytasz o sposób na naukę dzielenia. Nas było trzy i mama po prostu wszystko
            kupowała na sztuki. A gdy coś było na kilogramy, to dzieliła na trzy równe
            kupki „dla ciebie, dla ciebie, dla ciebie” a resztę, której się podzielić już
            nie dało, zabierała dla siebie i taty wink Gdy podrosłam, mnie przypadł w udziale
            ten rytuał wink Byłyśmy tak nauczone, że choćby dola drugiej skisła, to nie miało
            się prawa tego tknąć. No chyba, że właścicielka sama się tym podzieliła smile

            Pozdrówka
            lidka
    • m-m-m Re: Egoizm...jak reagujecie ? 18.10.04, 20:30
      A mój M. ostatnio włożył do barku na ciastka karteczkę: Nie zapominaj, że
      słodycze są dla wszystkich, a nie tylko dla Ciebie!
      • atagag Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 09:27
        podoba mi się ta kartka, muszę wypróbować, chociaż muszę przyznać, że już w tej
        chwili nie ma u nas dużego problemu z "wyjadaniem" słodyczy, owoców. No chycba,
        że te łakocie wyjada sam M.
        A propos pytania, czy mogę. U mnie w domu rodzinnym było tak, że jak coś leżąło
        na stole, można było jeść, ale jeżeli coś było w szafce, barku, należało
        zapytać. Myślę, że to dobry sposób. Szkoda, że w obecnym domu tego nie ma,
        dzieci buszują po szafkach w poszukiwaniu słodyczy, chociaż na stole zawsze
        stoi talerz z owocami i prawie zawsze ze słodyczami.
        • m-m-m Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 09:53
          Wszystko zależy od zasobności kieszeni rodzica. Gdyby mojego M. było stać, to
          też wszystko byłoby do wolnej konsumpcji, ale mojego M. nie stać, a ja nie bedę
          finansowała łakomstwa pasierba. On ma co jeść, zresztą jego babcia ciągle mu
          coś posuwa do zjedzenia ze słodyczy lub owoców.
          Co do buszowania po szafkach: to też zależy od rodzica, jeśli na to pozwala to
          jego sprawa.
          • atagag Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 10:04
            Co do buszowania po szafkach: to też zależy od rodzica, jeśli na to pozwala to
            > jego sprawa.
            zgadza się, ilekroć dzieci otwierają szafki, we mnie się gotuje, ale jakoś nic
            nie mówię, a M. nie reaguje. Nie jest to jednak najważniejsza sprawa i chyba
            nie warto psuć atmosfery w domu.
            • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 12:48
              Ale jestem zaskoczona...skąd Ty mnie pamiętasz Lideczko???Tak rzadko coś tu
              mówię..a to głównie dlatego,ze cholernie boję się atakowania,oceniania...
              Zauważyłam,że ode mnie jako matki wymaga się minimum....ale ode mnie jako
              macochy..tysiąckroć więcej...nie łatwo mi się z tym pogodzić..
              Pozdrawiam ciepło
              • smallm Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 12:53
                Wiesz dona... to jest chyba związane z tym o czym pisała pasierbica w swoim
                wątku... Na macochę się patrzy inaczej. Ocenia każdy gest, nawet kąt
                przekrzywienia ust przy uśmiechu... Bada się ją dokładniej niż matkę... Czy nie
                ma fałszu w tym, że jest miła... Sama się tego strasznie boję... Jak
                przebywałam z córką M. to się pilnowałam na każdym kroku, czego absolutnie nie
                robię przy własnej córce. Sama od siebie więcej wymagam przy córce M. i chyba
                inni też tak mają.

                Pozdrawiam
                • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 13:04
                  Zauwazyłam tu dwie postawy..jedna,to własnie taka-musze,chce byc mila,starac
                  sie,zeby dziecko M nie odczuło nic negatywnego,zeby nie było mu
                  smutno,przykro..starania,wyrzeczenia,niekiedy postawa wrecz meczenska...i druga-
                  jasno okreslone relacje..ale bez dazenia do wytworzenia wiezi,ktore w przypadku
                  dzieci wlasnych sa naturalne...takie relacje trochę typu nauczyciel-uczeń..

                  Ja do dziś nie jestem w stanie znależć właściwą drogę,nie umiem sie dopasować.A
                  kiedy przychodzi sytuacja,że to mi bardziej zależy niż M. to już w ogóle
                  zamieram w przerażeniu...
                  • smallm Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 13:59
                    Tak to już właśnie jest...
                    Nie wiem czy masz własne dziecko, czy tylko Twój M., bo nie doczytałam, ale
                    powiem Ci, że skomplikowane jest to wtedy kiedy się je ma... Dla mnie takie
                    spotkania były dość męczące, bo z jednej strony córka M. a z drugiej moja,
                    która też nie może czuć się przecież gorsza - to moje dziecko!! Ale wiesz co??
                    W sumie fajnie nawet wychodziło. Ponieważ córka M. jest od mojej młodsza prawie
                    2 lata (miesiącami, bo rocznikami rok), więc swojej wytłumaczyłam, że tamta
                    jest młodsza i jeszcze nie wszystko dokładnie wie. Hehe aż miło było popatrzeć
                    jaka "mamuśka" obudziła się w mojej córce. Jak się sprzeczały o coś, albo obie
                    rozrabiały, to żartem zwracałam uwagę, one zaczynały się śmiać, przytakiwały mi
                    i już więcej tak nie robiły. Ale kosztowało mnie to dużo pomysłowości jak
                    humorystycznie wybrnąć z danej sytuacji. Zresztą córka M. miała wówczas okres
                    dłuższego oderwania od matki i przyznam szczerze, że moje zwrócenie jej czasem
                    na coś uwagi (starałam się robić to żadko i bardzo delikatnie, wręcz
                    humorystycznie jak już wspomniałam) odbierała z prawdziwą radością... Tak jakby
                    czuła, że to co mówię wynika z prawdziwej troski o nią. Ale powiem też
                    szczerze, że przy większych problemach zwracałam się do M. Mówiłam mu co i jak
                    i niech on sobie z tym radzi... Póki co w końcu to było jego dziecko i jego
                    obowiązek wychowawczy... A uwagi większego kalibru ode mnie na pewno nie byłyby
                    już tak dobrze odebrane.

                    Pozdrawiam.
              • m-m-m do Dony 19.10.04, 17:01
                Dona, ja też pamiętam o Twojej obecności tutaj, bo jesteś jedna z...4 macoch 24
                h na dobę na tym formum. Czyli Ty, Lidia, Alfa i ja mamy swoich pasierbów na
                codzień, a nie od święta i w weekendy smile))
                • lideczka_27 Re: do Dony 19.10.04, 18:36
                  m-m-m napisała:

                  > Dona, ja też pamiętam o Twojej obecności tutaj, bo jesteś jedna z...4 macoch
                  24
                  >
                  > h na dobę na tym formum. Czyli Ty, Lidia, Alfa i ja mamy swoich pasierbów na
                  > codzień, a nie od święta i w weekendy smile))


                  jeszcze atiwoj2 i gosza26. Jak o którejś macoszce jeszcze zapomniałam, to
                  pardon! smile
                  • m-m-m Re: do Lideczki 19.10.04, 19:23
                    Sorry, w każdym razie to i tak bardzo mało: 6 osób wink)))))))))))))
                    • lideczka_27 Re: do Lideczki 19.10.04, 19:35
                      m-m-m napisała:

                      > Sorry, w każdym razie to i tak bardzo mało: 6 osób wink)))))))))))))

                      No smile Ja sobie zawsze myślę, że my to takie macochy bez tego przymróżonego
                      oczodoła wink
                      Z tego, co kojarzę, to chyba tylko u alfy i u mnie dziecko jest półsierotą?
                      Jest tu jeszcze macoszka, która ma wdowca, ale oni chyba jeszcze razem nie
                      mieszkają, może kiedyś do nas dołączy? wink

                      pozdrówka
                      lidka
              • lideczka_27 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 19.10.04, 18:42
                Kochana, pamiętam, jak jeszcze pisałaś tu jako macoszka ciężarna smile Pamiętam,
                że miałaś problemy z pasierbicą, że jest dziewczynką z trudnym charakterem,
                którą nie jest łatwo zaakceptować i polubić. Nie wiem jak tam u Was, czy się
                choć troszkę poukładało?

                pozdrawiam ciepło
                lidka

                Szkoda, że tak rzadko piszesz - naprawdę. Podejrzewam, że masz kłopot z małą, z
                relacjami i boisz sie pisać, by Cię dziewczyny nie "napastowały" wink. Myślę
                jednak, że znajdziesz tu zawsze osoby, które Ci pomogą i nie będą karcić z
                ambony. wink Jak to kiedyś lara napisała: nikt tak nie zrozumie macoszki jak
                druga macoszka - Odwagi! smile
                • dona29 Re: Egoizm...jak reagujecie ? 20.10.04, 12:56
                  Tak -to prawda Lideczko - masz słuszność.

                  Jestem osobą dość silną,odporną ale moje kontakty z Małą to prawdziew pole
                  minowe.
                  Z resztą..jak każdy może sobie wyobrazić - odbija sie to również na dość mocno
                  sfatygowanym związku...

                  Dzis wiem,że na codzień borykam się z codziennością,która poprostu mnie
                  przerasta.
                  Nie umiem,nie potrafię...może mam zbyt wielkie oczekiwania???

                  Zbyt wiele różnic między mną a M.żeby wspólnie wychowywać Małą.
                  Jestem dość konserwatywna w tej kwestii.

                  Byłoby mi o niebo łatwiej,gdybyśmy mogli wytyczyc jakieś prirytety,ustalili
                  zasady -ale takie,które byłyby przestrzegane.Żeby nie było jakiegoś niepisanego
                  podziału na "my"(ja,mój syn i nowonarodzona Pola)i "oni"(M. i Mała)
                  Tu..panuje absolutna samowolka.
                  W kwestaich Małej w zasadzie tylko ojciec podejmuje decyzje.Sterczę z boku i
                  jest mi z tym poporostu źle.
                  Swoimi dziećmi zajmuję sie samodzielnie,Mała uznaje w zasadzie tatę - do mnie
                  przyjdzie w sprawie zaszycia dziury w kurtce,uprania czegoś,zrobienia
                  omletu..albo kiedy nie ma jej ojca w domu i nie ma wyjścia.
                  Jakiś taki patriarchat..w tych relacjach.
                  Czuję się bardzo akceptowana ..ale
                  jako..praczka,sprzątaczka,opiekunka,kucharka..reszta..nie zależy w ogóle ode
                  mnie.
                  Nie..
                  o nie...zamykam usta -ruszam czubek góry lodowej..aż strach..;-(


                  ps
                  m-m-m -doskonale Cie pamiętam,bo imponuje mi Twoja umiejętność i jasność
                  określenia się


                  dziekuję wam
                  • dona29 przepraszam za literówki i błędy 20.10.04, 12:57
                    ..najczęściej piszę z Pola na ręku...
                    • m-m-m DONA 20.10.04, 17:38
                      Dona, pewnie trudniej byloby mi pisać i się jak to nazwałaś określić gdybyśmy
                      mieli z M. wspólne dziecko. Teraz jest to proste, bo jest tylko pasierb i nie
                      ma innych dzieci. Pasierb jest już "starawy", bo ma lat 15 i mało absorbujący,
                      a cz nie wyobrażam sobie jakby to nowe dziecko namieszało w tym układzie.
                      Pewnie wtedy też byłabym uwiklana między młotem, a kowadłem, bo taki układ pod
                      jednym dachem różnych dzieci jest bardzo trudny. Pasierb jest teraz w wieku
                      buntu, potrzebna jest mu uwaga ze strony ojca, a nie ukrywam, że wspólne
                      dziecko z M. odebrałoby mu tę uwagę i mogłyby się zacząć poważne problemy
                      wychowawcze. Po za tym jest jescze matka pasierba, która stara się utrzymywać z
                      nim kontakty, nie chcę i nie wyobrażam sobie, by ta osoba widziała nasze
                      wspólne dziecko (przesądna jestem chyba). Po ukończeniu szkoły przez pasierba
                      (niezależnie od ego czy pójdzie on na studia czy nie) planujemy z M,
                      przeprowadzkę. Pasierb zostanie w dotychczasowym mieszkaniu, a my się
                      wyniesiemy do mnie.
                      Pozdrawiam Cię Dona i pisz, bo naprawdę czekam na Twoje listy i chcę zawsze
                      wesprzeć Cię jak umiem smile))
            • bei Egoizm... 19.10.04, 12:51
              Dałam taki przykład z wypiciem całego napoju...bo tu chyba najłatwiej zadziałać-
              ale i tak mimo drobiazgowosci zdarzenia- TRUDNOsmile
              Są inne egoistyczne sytuacje- w koncy A je sam zauważył- i zaczął sobie radzić-
              na zakupach- nawet na stacji paliw- P zawsze coś chciał- w kazdym sklepie, w
              kazdym miejscu musieliśmy mu coś kupić....patrzyłam na to przez
              palce...DZIECKO....
              ale mój Anioł sie kiedyś zniecierpliwił...i zaczął z nim rozmawiać na ten
              temat...niekiedy pomaga....
              EGOIZMsmile- wszystko rzucalismy- bo P w tej chwili wołał do siebie...teraz mówimy-
              to przyjdx...poczekaj- robię to czy tamto...za chwilę- teraz rozmawiam...
              jest jeszcze tyle przede mną...ciągle boję się- że sprawie mu
              przykrosc...zależy mi na nim....na relacjach- ale i na tym- by był dobrze
              wychowanysmile- by ktos nie patrzył sie na niego dziwniesmile
              Pamiętacie- kiedys napisałam- mnie jest łatwiej- bo ja to mogę kochać,
              rozpieszczać- a od wychowywania jest Anioł i Mama...
              Ale oni mają mało czasu- i tyle spraw nawet nie zauważająsmile
              Swojemu dziecku łatwiej jest wytłumaczyć...
              Uczę się w moim zyciu- i od WAS pokory wobec życiasmilesmilesmile
              Pozdrawiamsmile
              • lilith76 Re: Egoizm... 19.10.04, 14:03
                dzieci od najmłodszych lat świadomie lub nieświadomie testują otoczenie na
                szerokość granic swobody swoich zachowań, pragnień i poszerzają to pole przy
                każdej okazji, by potem oddać je tylko w ciężkiej bitwie. trzeba uważać na te
                granice, bo potem budzimy się obok egocentrycznego jamochłona, który swoją
                drogą może być najukochańszym synalkiem, czy córeczką.
                całe szczęście, że mój facet należy od ojców raczej surowych niż
                rozpieszczających (sama nie wieziałabym jak je przywoływać do porządku) i
                dzieciaki wiedzą, co im wolno lub nie. przynajmniej jeszcze smile
                • lara27 Re: Egoizm... 20.10.04, 02:59
                  Ja się pochwalęsmile
                  Mały mojego M zawsze się wszystkim dzieli. Zawsze jest mi bardzo miło kiedy
                  idąc do kuchni po coś np. do picia pyta mnie czy też mam ochotę, czy może na
                  coś innego. Nigdy nie było takiej sytuacji by się z kimś nie podzielił,
                  powiedziałabym nawet że ma tak dobre serduszko że mógłby oddać np. swoją część
                  ciasteczka choć miałby na nie ogromną ochotę. Wydaje mi się również, że ma to
                  po prostu wpojone przez swoich rodziców od najmłodszych lat. A i u nas w domu
                  obowiązują takie zasady dzielenia się.
                  Będzie fajnie jeżeli uda ci się w waszym domu wyegzekwować chęć dzielenia się z
                  kimś innym ale jeśli w domu (u swojej mamy) nie obowiązują takie zasady to
                  chyba na niewiele się to zda.

                  Trzymaj się cieplutko
                  lara

                  • chalsia Re: Egoizm... 20.10.04, 12:12
                    Wiesz, chciałabym nauczyć swojego synka dzielenia się. Wiadomo, ze najlepiej
                    swoim przykładem. I tu jest szkopuł, bo on nie może jeść większości rzeczy,
                    które ja jem, bardzo niewiele rzeczy mogę z nim dzielić sad((((
                    Podsumowanie - nie zawsze więc fakt, że dziecko zachowuje się "egoistycznie"
                    wynika z braku wychowania przez rodziców.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
                    • bei :):):) 20.10.04, 12:45
                      Egoizm...to nie tylko brak dzielenia się- to owe JA CHCĘsmile...JA TAK
                      ZROBIĘ...NIECH WSZYSCY CZEKAJA NA MNIE...
                      tak to odczuwam....trudno zastosować "demokrację"-
                      kiedys byliśmy cala paczką z przyjaciołmi- były przyjemności dla Dzieci-
                      kręgle, wspinanie na skalkę, automaty...przy wyborze restauracji wszyscy-
                      dorosli i dzieci wybrali przybytek gastronomiczny- w którym można by było zjesć
                      pozywne pisiłki...tylko P chcial do Pizzy....i niestety- wszyscy sie
                      podporządkowali- co wówczas nie spodobało sie mi...ale wtedy jeszcze kompletnie
                      nie miałam odwagi ingerować w takie zachowanie- teraz mam już i ten spryt- wiem-
                      jakich argumentów użyc- by taki jego pomysl zmienić ( na zasadzie sytosci
                      wilka i całosci owcysmile )
                      Egoizm.... to takze demonstrowanie znudzenia w sklepie- gdy musimy coś sobie
                      kupic- pierwsza minuta w sklepie- i jego przysiadanie na podłodze, znudzona
                      mina- taka nieszczesliwa.....ale gdy sklep jest z rzeczami- które jego
                      interesują- to wówczas chcialby by mu towarzyszyć...tego TEŻ SIE UCZYMYsmile- ale
                      ja jestem tchórzem- i zaraz chciałabym uniknać takich sytuacji....rezygnuję z
                      zakupu- by nie patrzec na te grymasiki...wiem- to mój BŁĄD...
                      Całe szczeście- że kocham tego urwisa.... więc teraz myslę- jak długi czas
                      będziemy sie docierać- pewnie juz do końca- tak jak ze swoimi
                      dziećmi....och...aby tylko gorsze- nowe- nie przyszło...
                      Pozdrawiam ...jest tak słonecznie- nawet muchy to zauważyły- i wygrzewaja sie
                      na ścianiesmile

                      Bea i 34 tc Artuś- a jutro na piszę 35 tc....już mniej niż miesiac do terminu
                      CC smile
                    • lideczka_27 Re: Egoizm... 20.10.04, 14:16
                      chalsia napisała:

                      > Wiesz, chciałabym nauczyć swojego synka dzielenia się. Wiadomo, ze najlepiej
                      > swoim przykładem. I tu jest szkopuł, bo on nie może jeść większości rzeczy,
                      > które ja jem, bardzo niewiele rzeczy mogę z nim dzielić sad((((
                      > Podsumowanie - nie zawsze więc fakt, że dziecko zachowuje się "egoistycznie"
                      > wynika z braku wychowania przez rodziców.
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      > Chalsia


                      chalsiu, wszystko się zgadza. Twój synek, jako alergik, jest dzieckiem w tu
                      omawianym kontekście szczególnym. Ale lara, czy bei wiedzą, czy dla tych dzieci
                      są jakieś szczególne wytyczne w zakresie żywienia czy nie. Chyba nie są. Mowa o
                      braku umiejętności dzielenia się (bei) i z drugiej strony o istnieniu tej
                      umiejętności (lara). Trudno powiedzieć jak jest u bei - czy mama chłopca to
                      ignoruje, czy np. uczy go dzielenia się, ale on to robi tylko "pod okiem" mamy,
                      a tam, gdzie nie musi (u taty i bei), bo nikt tego nie wymaga - on się nie
                      dzieli, bo to jest dla niego bardziej "opłacalne". Może więc być i tak, że po
                      prostu rodzice nie współgrają ze sobą w tym temacie. Nie nauczysz synka na
                      swoim przykładzie, bo to niemożliwe. Ale rozmawiać możesz, więc wiele rzeczy
                      zapewne mu tłumaczysz. Zresztą... Twój syn jest jeszcze bardzo mały, jeśli
                      chodzi o ten problem i trudno porównywać 2 czy trzylatka do 5, 6 czy starszych
                      dzieci. Takie porównanie byłoby niesprawiedliwe, bo maluchy do pewnych rzeczy
                      muszą przecież dojrzeć.

                      pozdrówka
                      lidka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka