Dodaj do ulubionych

Mam doła!

20.10.04, 22:58
Czasem tak jest. Mój sarkazm, w który ubieram sie jak świat jest do dupy
czasem mi nie wystarcza.
Mój ukochany 3 tys mil ode mnie.
Mam mega okres.
Nie mam do kogo sie przytulic.
Mam jutro kontrole zewnetrzna w pracy.
Mam dosc bycia "silna kobieta"
Pokłócilam sie ze swoim wszystkowiedzacym ojcem o pryncypia.
Nie mam nerwow do mojego 16-stoletniego syna, który bez przerwy mysli tylko o
seksie, a ja nie wiem co mu powiedziec.
Wypalam juz 3-cia pake cygarow dzisiaj i mam wszystkiego dosc.
Chce mi sie ryczec, a nie umie plakac bo mi łzy wyschly juz 2 lata temu
(powaznie od dwoch lat nie placze)
Moze ja jestem nienormalna?
Pomozcie!!!!!
Obserwuj wątek
    • podenka Re: Mam doła! 20.10.04, 23:25
      Nataszko, nie martw się-wszystko przejdzie. Mam taka nadzieję ponieważ mam dziś
      koszmarną migrenę, wyszły mi wszystkie pieniądze (nie rozrzutnie tylko
      przymusowo) jutro czekają mnie następne, nieprzewidziane do dziś, niemałe
      wydatki, moje dziecko używa od dziś pomocy psychologa bo nie radzi sobie z sobą
      (i nami!) a moja suczka rodzi za tydzień. Kolejność zdecydowanie inna jeśli
      chodzi o wielkość problemów ale ogólne pojęcie masz? Ale jutro i za tydzień i
      za rok BĘDZIE lepiej. Pozdrawiam.
      • natasza39 Re: Mam doła! 20.10.04, 23:30
        Dzieki podenka, ale mam dzis "hit" czarnej rozpaczy.
        Tez sie tak pocieszam i nnych ze jutro bedzie git, ale czasem mysle ze ja mam
        chyba przesrane w zyciu (tak raz na rok mnie to nachodzi)
        I dzisiaj mnie wlasnie naszlo....
    • lideczka_27 Re: Mam doła! 20.10.04, 23:48
      Muszę się już położyć, bo mnie kłuje w boku, więc dopiszę się w moim wątku
      jutro, a teraz kilka słówek do Ciebie. Natasza, nie wiem jak Cię pocieszyć, bo
      jesteś daleko, gdybyś mieszkała obok, to bym przyszła Cię przytulić (ale
      dmuchać musiałabyś do okna, OK?). Tęsknota Cię zjada, biedulko sad A kiedy On
      wraca i na ile wyjeżdża? (wypływa?). Wiesz, mój M bywa w domu codziennie (prócz
      weekendów), ale ja czasem też tak się czuję. Opuszczona, samotna, która musi
      sobie radzić z dwójką dzieci SAMA. Czasem mam dość, chciałabym pierdyknąć
      drzwiami, wyjść na wieczorny spacer i myśleć o pierdołach. Ale nie da się. Moje
      każde wyjście, to jest takie, że nie domykam drzwi, trzymam klamkę, bo mnie tu
      potrzebują. Mało razy wyłam w poduszkę? Dlaczego ja, dlaczego los mnie tak
      doświadcza? Musiałam szybko dorosnąć, bo tata popijał i był bardzo wobec nas
      agresywny. Marzyłam o studiach, by jak najszybciej wylecieć z domu. Potem
      wyszłam za przyzwoitego człowieka, ale nie wyszło nam, nie mogło, bo jestem
      wymagająca, bo mi chyba musi być ciężko, żebym wiedziała, że żyję. Moje z nim
      rozstanie przebiegało w fatalnej atmosferze, ale nie w związku z nim a za
      sprawą jego matki. Później wielka miłość i szczęście, bo choć zostałam wyklęta
      przez rodzinę, to przy M znalazłam to, czego szukałam. Ale naiwna byłam sądząc,
      że układ z dzieciatym człowiekiem może być normalny. Bo mnie się wydawało, że
      to będą alimenty i kontakty. Nie przewidziałam trójkąta z eksią. Upragniony
      syn, którego moja mama nie mogła mi wybaczyć... Do tej pory nie wie o ciąży,
      nie chcę wysłuchiwać, że jestem dzieciorobem, że zniszczyłam sobie życie,
      zaczętą i obiecującą karierę, że skończyłam dwa kierunki, a jestem kurą domową
      i bawię już wkrótce trójkę dzieci. Gdy mam napady płaczu i bezsilności - jestem
      sama. M ma zawsze nocki, wspólnych nocy mamy może ze trzy w miesiącu. On ciężko
      pracuje, byśmy mogli jakoś żyć. Czasem pytam, do diabła, dlaczego? Oboje po
      studiach ze stawką 5 zł na godzinę. Przecież to jest jakieś nieporozumienie!!!
      Gdy czytam, że ludzie mają "panią do sprzątania" to zastanawiam się co ja w
      życiu zrobiłam źle, że nam jest zawsze pod górkę??? Czy oni mieli łut
      szczęścia, czy ja się urodziłam z jakimś piętnem? Ja nikomu nie zazdroszczę,
      cieszę się, że ludziom dobrze się wiedzie i doceniam, co mam. Bardzo kocham M,
      czuję się kochana, mamy zdrowe dzieci. Ale czasem wydaje mi się, że jesteśmy
      żałośni, gdy robimy halo z wyjścia do kina czy na pizzę. Dopiero od niedawna
      wiedzie się nam lepiej. Ale to kosztem jego zdrowia i to mnie martwi, boję się
      o niego. Bo ile czasu można robić na 2,5 etatu? Dlatego tak zależy mi na tej
      pracy, mam nadzieję, że nic nie wyskoczy zza rogu i np. nie będę musiała w tej
      ciąży leżeć.

      natasza, ja w ciężkich chwilach biorę do łóżka słuchawki, puszczam sobie
      romantyczne kawałki i ryczę. Bo jak bym miała to jeszcze dusić w sobie, to
      koszmar. Pozwalam sobie na bycie słabą i bezbronną - właśnie nocą, bo rankiem
      muszę tkwić na posterunku. Ciężkie jest życie słomianych wdów wink Zauważyłaś, że
      najczęściej my tu nocą tkwimy? wink I chalsia nas czasem odwiedzi smile Trzymaj się
      kochana, będę o Tobie myślała. Kup sobie może jakieś dobre winko, ja czasem
      zalewałam smuteczki, ale alkoholiczką nie zostałam wink. Natomiast było mi lżej,
      chciałam tylko spać. Teraz to mogę pomarzyć jedynie wink

      Ściskam Cię i przytulam wirtualnie smile
      buźka
      lidka
    • ciemnanocka Re: Mam doła! 20.10.04, 23:54
      Natasza.
      Trzeba zyc dalej.
      Zobacz, mezczyzna daleko, ale go masz.
      Syn gada o sexie - cale szczescie, gorzej jakby mial 16 lat i nie gadal wcale,
      albo nie gadalby o tym z Toba.
      Mega okres jest jak najbardziej ok, to znaczy ze Twoj organizm prawidlowo
      funkcjomuje.
      Olej bycie silna kobieta.
      Jestes Nataszko mala kruszynka, co czasem ma chwile slabosci i jest to normalne.
      Zrob sobie kapiel taka z czyms pachnacym, wlacz sobie muzyczke, wez sobie do
      wanny kieliszek wina, to nic ze ci sie pol pewnie wyleje i chociaz 3 minuty
      polez w spokoju.
      A ja Cie wirtualnie przytulam.
      <b>I pamietaj, nigdy nie jest tak beznadziejnie by pingwiny musialy odleciec do
      cieplych krajow!</b>
      • natasza39 Re: Mam doła! 21.10.04, 00:18
        Jestescie kochane i dzieki za te łzy co mi z oczu kapia kap, kap na klawiature
        teraz.
        Cholera, (to przekleństwo, ale w Malopolsce skad pochodze nie, wiec wybaczycie
        chyba), mam czasem dosc, ale wiem podświadomie, ze i tak jestem szczesciara!

        Wiecie ze on mojego "doła" wyczuł i dzwonił dzisiaj?
        A boje sie kazdego dnia o niego. Jest tam gdzie teraz trwa wojna wiec chyba nie
        mam obsesji, tylko normalne takie doły realne.
        Dzieki za przytulenia wirtualne
        Czuje sie jakbyscie byly teraz przy mnie!
        Tak realnie.
        Spijcie spokojnie moje kochane macoszki.
        Boze! Jak ja na tym forum wypoczywam!!!!!
        • leeya Re: Mam doła! 21.10.04, 06:03
          A przyjmiesz jeszcze slowa pocieszenia od jednej samotnej?? smile

          Nataszko,
          Czasem swiat jest upiornie zly i rzeczywistosc kuje nas jak szpilka. Tak
          normalnie pewnie jakos bysmy to przyjely, ale sa takie dni, kiedy czlowiekowi
          nie wiadomo czemu, rece opadaja. Moze to zwykle zmeczenie materialu?? Moze po
          prostu juz nie jestesmy w stanie wiecej przyjac na siebie tego dnia?? Czasem
          nawet lez brakuje. Moja mama przyjechala do mnie 2 tygodnie przed porodem,
          kiedy zaczelo sie u mnie apogeum piekla. Jak cerber pilnowala, zeby mnie to jak
          najbardziej omijalo. Ale jak wrocilam do domu po porodzie powiedziala mi o
          wszystkim, co sie dzialo i co mnie w zwiazku z tym czeka. A potem powiedziala,
          placz dziecko, krzycz jesli musisz, ale wyrzuc to z siebie, bo zwariujesz.
          Powiedzialam jej, ze przeciez wszystko jest w jak najlepszym porzadku i dam
          sobie rade. Tlumilam to w sobie jeszcze 3 tygodnie i nie wytrzymalam. Plakalam
          przez 2 bite godziny, przeklinalam jak szewc, krzyczalam... Wyrzucilam z siebie
          stres z ostatniego pol roku. Zebys wiedziala, jak mi ulzylo!! I nagle zaczelam
          widziec pozytywy, cieszyc sie z sytuacji, w ktorej sie znalazlam.

          Pozdrawiam o poranku i tzrymaj sie cieplutko. Pewnie dzis juz bedzie duuuzo
          lepiejsmile
          Leeya

          PS. A co do syna i gadania o seksie... hmmm.. od 3 lat wychowuje moja 15 letnia
          (dzis) siostre. Mam ten sam problemsmile Jak znajdziesz rozwiazanie, to daj mi
          znac.

          • leeya Re: Mam doła! 21.10.04, 06:05
            Aha, jeszcze jedno. Przeslalam Ci cos na gazetowego mailasmile
            Leeya
    • smallm Re: Już lepiej?? 21.10.04, 08:54
      Hej!
      Jakoś wczoraj wieczorem nie miałam nastroju na Internet.
      Dlatego odzywam się dopiero dzisiaj...
      Mam nadzieję, że dzisiaj jest już lepiej??
      Doły najlepiej przespać...

      Buziaki i dużo lepszego dnia życzę
    • lilith76 Re: Mam doła! 21.10.04, 10:04
      pewnie już "po ptokach", ale ciepło pozdrawiam smile))
    • jayin Re: Mam doła! 21.10.04, 11:00

      Natasha, ja obstawiam ten okres smile Tzn. jako powód doła. No i brak przytulenia i tęsknotę. A wszystko inne? Przecież gdybyś miała pod ręką swojego M, dałoby się to łatwiej znieść, więc to nie w tym problem. Po prostu nawarstwiło się to wszystko. I nie ma innego wyjścia jak to przeżyć. W końcu to minie.

      A sarkazm - dobra rzecz... Mi często też pomaga, kiedy muszę wyjść "w świat".
      Ale czasem nie pomaga. I wtedy jest dół.
      Ale każdy dół mija.

      Przytulam ciepło i stawiam na stoliku dobrą kawę.

      (Osobisty też jeszcze sporo sporo sporo bardzo sporo km stąd... Ech.)

      J.
    • natasza39 Dzieki!!!! 21.10.04, 15:04
      Dzieki Wam wszystkim ,jestescie kochane!!!
      Dół mnie jeszcze troche trzyma, ale jest lepiej!!!
      Dzieki!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka