Dodaj do ulubionych

przypomniało mi sie cos ....

23.11.04, 11:39
To tak w kontekście ostatniego wpisu alfy 36 w jej watku o książce.
Wspomniała, że pisze pracę zaliczeniową dla mężą smile

Przypomniało mi się jak ja " zaliczałam" za brata pierwszy semestr na
studiach....to było jego 2 podejście do studiowania tak dla usprawiedliwienia
dodam - na pierwszym przepadł bo się zakochał i do szkoły nie miał czasu
chodzić...

W parę dni dni "spłodziłam" 5 prac zaliczeniowych z tego 4 z przedmiotów o
których miałam jako takie pojęcie, natomiast ta ostatnia to nie dość, że
temat byl mi "klasowo obcy" to jeszcze była pisana "po spozyciu" smile))
Przyjechała wtedy do mnie koleżanka ze studiów, ja dyktowałam ona pisała -
nie mieliśmy wtedy komutera, a mój charakter pisma to..... kura pazurem przy
mnie to pisze pismem kaligraficznym smile

Najlepsze było jak młody przyjechał przyjechał "po zaliczeniach" - jedna
praca była o instrumentach finansowych i na jej temat usłyszałam komentarz :
Jak bys o wekslach więcej napisała to z tej tez byśy piatke dostali.....
Miałam wtedy lesera lekką ochote rozszarpać i solennie mu obiecałam, że do
końca studiów nie ma na mnie co liczyć.
No i uprzejmie zauwazyłam, że srednia to mu wyszła +2 - jeśli wziąc pod uwagę
to były prace zbiorowe..
Prawie się udało - do pracy magisterskiej.
Braciszek sobie wymyślił, że bronić sie będzie we wrześniu, wiec prace
napisze na wakacjach..... tylko nie przeczuł, że jego promotor będzie miał
odmienne zdanie i padnie zdecydowane "niet"
A młody miał przygotowana połowę....
I tak "zakończyliśmy" studia jak zaczeli: on zbierał materiały,a ja najpierw
przepisywałam to co było gotowe, a potem to juz leciałam na bieżaco.. 100
stron w tydzień....napisane/poprawione/oprawione/złożone - ja pisałam do
północy, on potem tobił korekte bo ja rano normalnie szłam do pracy...
Obłęd w ciapki - na końcu to juz pisałam siedząc po turecku z klawiatura na
kolanach, chociaz pozycja wiszaca byłaby najodpowiedniejsza bo juz mi
kregosłup wysiadał
Na szczęście drugi fakultet skończył sobie sam.... smile

A wy jak drogie panie: macie podobne " doświadczenia naukowe" ???
Obserwuj wątek
    • domali Re: przypomniało mi sie cos .... 23.11.04, 12:41
      No cóż, prac magisterskich i innych takich nie pisuję smile Studiuję też sama smile
      Mam doświadczenia na mniejszą skalę.
      W szkole średniej w mojej klasie dwie moje koleżanki i ja odstawałyśmy (in
      plus) od reszty pod względem poziomu znajomości angielskiego. Po prostu reszta
      dopiero w klasie maturalnej stwierdziła, ze jezyk moze sie przydac. Dlatego tez
      kazde wypracowanie, większa praca pisemna była przez nas tworzona w kilku
      egzemplarzach smile.
      W tej chwili jestem natomiast konsultantem on-line siostrzeńca mojego męża,
      ktory zawsze w ostatniej chwili przypomina sobie o pracy domowej z angielskiego
      i którą ja za niego mam 'przyjemność robić (na przykład w przerwie między nauką
      do kolokwium).

      --
      Trzylatek Wiktorek
    • leeya Re: przypomniało mi sie cos .... 23.11.04, 20:50
      Ty mnie Capa dzis nie drzaznij!! Ja jestem w trakcie "tworzenia" prac
      semestralnych dla Mlodej. Rozumiem informatyka, nawet chemia, bo fizyke juz
      zalatwilam, ale POLSKI??!! Historia??!! Ja tam umysl scisly jestem,
      humanistycznego pierdu pierdu niecierpie, a mam napisac prace na 3 kartki
      podaniowe... Zeby ja tak kurde raz swiecilo i dala mi wiecej czasu niz 4 dni na
      7 prac!!!

      Internet zaszlabaniony, od telewizora pilota zabralam, z laptopa sieciowke
      wyjelam.. A ten skubaniec jutro ma testy probne i "uczy" sie pilnie.

      Dobrze, ze to juz koncowka, potem niech sie rodzice z nia uzerajasmile Choc jak
      znam zycie, to pewnie i tak bedzie do mnie po pomoc przybiegac, albo zamiast
      swiadectwa z paskiem na trojczynach jechac bedzie...

      Pozdr,
      Leeya
      • capa_negra Re: przypomniało mi sie cos .... 23.11.04, 21:00
        No to by sie młoda z moim bratem leserem dogadała ....
        Na szczęście nie grozi - młody do 30 dobija ( wiec za stary) i dalekooo.
        Bardzo dalekooo - nie widziałam go 8 miesięcy i nie wiem jak długo jeszcze nie
        zobaczę i mimo, że skubaniec dzwoni raz w tygodniu tęsknie jak cholera sad
    • carmella Re: przypomniało mi sie cos .... 24.11.04, 09:28
      smile mi sie tez zdarzylo napisac za barat i za kolege brata. Pamietam pierwasza
      klasa brat - technikum , kolega -liceum. Antygona. Praktycznie taki sam temat,
      wiec napisalam jedna prace (pod brata oczywiscie), kolega przepisal. Kolega
      dostal bardzo dobry, a moj brat niedostateczny. Bylam sama w liceum jeszcze i
      nie wystarczylo mi odwagi, zeby isc nagadac nauczycielce. Bo z wypracowaniami
      nie mialam klopotow, a ocena nie byla za prace tylko za osobe (nauczycielka
      miala na brata alergie). Juz wiecej nie pisalam dla kogos wypracowan, bo nie na
      moje nerwy to bylo, zeby potem ktos kto mnie prosil onapisanie czegos mial do
      mnie pretensje ze dostal zla ocene (bo wtedy nie dochodzi, ze sam sobie mogl
      napisac wiedy by mogl miec pretensje tylko do siebie).
      Teraz moj brat edukuje sie na wyzszym poziomie i pisze mu prace zaliczeniowe z
      angielskiego. Oczywiscie nauczyciel wie, ze to nie brat pisze i sa oceny bdb
      (lub db+) przez dost. I na koniec semestru jest zawsze dost.
    • mikawi Re: przypomniało mi sie cos .... 25.11.04, 10:58
      a nie uwazacie że takie pisanie non stop prac za kogoś to po prostu zwykłe
      oszustwo? rozumiem pomoc incydentalną jak się cos zwali nagle na głowę ale
      pisanie prac ze wszystkich przedmiotów?? tez mam siostrę (prawie 15 lat) i
      kilka razy probowała mnie podejść żebym cos za nia napisała. Pomóc zebrac
      materiały, dac ogólny kierunek pracy, sprawdzić i poprawić, czy zasugerować
      poprawki - jak najbardziej. Ale w życiu za nią nie napiszę czegoś pod czym ona
      się tylko podpisze i da jako swoje. Raz dlatego że niech się uczy organizowania
      sobie czasu "jak się nie wyrabia", dwa - nie nauczy sie pisania prac jak ja
      będę to za nią robiła, trzy - nie chcę żeby w przyszłości i magisterską ktoś za
      nią napisał, bo tak łatwiej i szybciej
      • kamila77 Re: przypomniało mi sie cos .... 25.11.04, 11:14
        Niebywale mikawi, ale zgadzam sie z tym, co napisalas w 100%. Pol biedy, jesli
        chodzi o doroslych ludzi - chyba kazdy mial na studiach jakies niepotrzebne
        bzdety, ktore bez szkody dla jego wiedzy mogl ktos za niego napisac. Ale dzieci?
        • lilith76 Re: przypomniało mi sie cos .... 25.11.04, 13:02
          to chyba syndrom sporo starszego rodzeństwa, które ciągle nie może uwierzyć, że
          to młodsze maleństwo urosło i jest całkiem cwane smile
          i jestem ciekawa, czy dla własnych latorośli dziewczyny też będą takie
          liberalne?
          • ashan Re: przypomniało mi sie cos .... 25.11.04, 13:33
            lilith76 napisała:

            > i jestem ciekawa, czy dla własnych latorośli dziewczyny też będą takie
            > liberalne?
            >

            Mam nadzieję, że nie smile Zdarzało się, że pisałam cóś z polskiego kolegom, albo
            dawałam "zrzynać" swoje prace, ale synowi nie piszę/maluję/rzeźbię niczego.
            POmagam, owszem, zebrać materiały, przeczytam pracę, poprawię, jak trzeba,
            orty, doradzę, a na koniec jeszcze wytłumaczę, dlaczego Jaś, któremu mama/tata
            pisze pracę/maluję obrazek/robi makietę dostaje piątkę lub szóstkę, a on tylko
            czwórkę. Ale muszę pochwalić Kubka, bo widać rezultaty takiego postępowania -
            został zaproszony na kółko polonistyczne, bo zdaniem nauczycielki "fajnie pisze
            i ma swój styl".
            a.
          • domali Re: przypomniało mi sie cos .... 25.11.04, 13:51
            lilith76 napisała:

            > to chyba syndrom sporo starszego rodzeństwa, które ciągle nie może uwierzyć,
            > że to młodsze maleństwo urosło i jest całkiem cwane smile

            Wiesz lilith, ja mam rodzenstwo sporo mlodsze od siebie, a za nich nic nie
            pisze. Bo im mi latwiej odmowic. Robie tak jak mikawi - poradze, podpowiem, ale
            nie odwalam roboty. Probowali oni pare razy mnie o cos tam poprosic, ale
            odpowiedzialam, ze nie ma mowy. I sie skonczylo smile
            Natomiast mam problem z tym sioistrzencem mojego meza i coz, nieczesto, ale
            zdarza mi sie cos tam za niego zrobic. I wlasnie pracuje nad swoim szanownymn,
            co by z chrzesniakiem na ten temat porozmawial.
            • natasza39 Re: przypomniało mi sie cos .... 25.11.04, 13:55
              a ja byłam zołza pod tym wzgledem dla lenowego braciszka, jak jestem zołza dla
              synalka.
              Zawsze mu powtarzam, że ja za niego szkoły nie skończe, a swoje juz daaaawno
              pokończyłam!
              Wytłumaczyć moge, błedy sprawdzić, nawet do klasówki przygotować, ale robic za
              niego? NIE! Bo potem przyjdzie i wszystko bede musiała za niego załatwiac.
              Dasz palec to reke zeżre!
              Takie sa niestety nastolatki. Chyba zreszta takie były zawsze...
              • bei :):):).... 29.11.04, 19:42
                no....często pisalam cos za kogoś...cos dla kogoś- to jest nawet wielka frajda.-
                zlapac -przyzwoitą ocenęsmilesmile...wraz z rozwojem poczty elektronicznej zamówien
                przybyło....a to synek znajomych z historii i jeżyka ojczystego (lo)...
                a to biologia- technikum....

                Kiedyś znajomi żartowali ze mnie- że powinnam być politykiem- bo potrafie
                wymądrzać sie godzinami na tematy- na ktorych sie absolutnie nie znamsmile- ale ja
                nie mam woli walkismile

                ....i tylko szkoda mi- że nie byłaś moją siostrą- gdy sama sobie musiałam pisać
                pracesmilesmilesmile- och...jak ja bym miała wtedy dobrzesmilesmilesmilesmilesmile
                Pozdrawiamsmile
                • capa_negra Re: :):):).... 30.11.04, 11:04
                  Pocieszę cię bei smile, że i ja sama sobie pisałam, ale to chyba dobrze.
                  Człowiek uczy sie wtedy logicznie zbierac myśli i konstruktywnie przelewac je
                  na papier.
                  Dziewczyny sa troche oburzone taką "pomocą naukową" i mają sporo racji.
                  Na usprawiedliwienie dodam smile , że nigdy nic nie pisałam bratu w latach typowo
                  szkolnych, wręcz uciekal ode mnie jak od ognia - ponoc byłam strasznie
                  upierdliwa jak sie czepiłam wyjasniania jakiegoś tematu smile
                  Studia to była troche inna bajka - apogeum spraw rozwodowych przypadło na okres
                  dorastania młodego....nie miał lekko , bunt i negacja to byli jego nieodłączni
                  przyjaciele.
                  Pierwszy start na studia zawalił - miłość smile nie podszedł wogóle do pierwszej
                  sesji.
                  Zaczął drugi raz i przyznaje nie wiem jak to sie stało, że sie "zagapił" wtedy
                  z sesją.
                  Sytuacja dla mnie była typu " nie chcem, ale muszem" - chodziło mi głowie o
                  ojca - trudno byłoby mu przeżyć kolejna wpadke młodego.
                  I teraz z perspektywy klat myślę, że dobrze zrobiłam.
                  Młody skończył te studia bez problemu, a konieczność błyskawicznego pisania
                  pracy wynikła z jego wiecznego optymizmu że " jakoś to będzie".
                  Drugi fakultet skończył sobie sam, na luzie z dobrej i nieprzymuszonej woli.
                  I tak teraz sobie myślę - gdybym mu wtedy nie napisała tych prac, gdyby znów
                  przepadł na pierwszym semestrze to moze nie byłoby trzeciego podejścia...
                  A byłoby szkoda bo to naprawdę niegłupi facet.
                  Szkoda tylko, że jest tak bardzo daleko...
                  • bei :):):).... 30.11.04, 16:26
                    A mnie bardzo się podoba ta siostrzana pomoc.....smilesmile
                    w mojej edukacji przez wszystkie szkółki i uczelnie- korzystałam z róznych
                    pomocy...i sama pomagałam...dlatego taki usmiech wykwita- gdy czytam- jak przy
                    drineczku powstawały prace dla Twojego braciusiasmile-zapewne w podobny sposób
                    tworzyli znajomi dla mniesmile...
                    a ja nawet niedawno pisałam o historii browarnictwasmile......temat b. nowy dla
                    mnie- tak wiec musiałam naryć się w źródłach......ciekawe- jak wyjdzie
                    obronasmilesmilesmile- praca pisana przez laiczkę- lubiącą bardzo redsasmile
                    • capa_negra Re: :):):).... 30.11.04, 21:08
                      O ciekawy temat...piwny smile
                      Ja co prawda redsa nie praktykuje smile, ale z moja kulizanką to bys sie
                      dogadała smile
                      Lubie takie "prawdziwsze" piwa typu pilsner czy calsberg natomiast mąż tylko
                      porter - w zimie kłopot z tym piwem , wiec potrafi krążyć godzine po mieście,
                      żeby znaleść 3 butelki smile
                      A pisanie prac .. to pewne wyzwanie.
                      Z prac pisanych bratu największym wyzwaniem była praca z państwa i prawa oraz z
                      obrotu nieruchomościmi smile
                      Z "cudzych" prac - praca z chemi organicznej - nie pamietam tematu....
                      Kocham, cyt..kochałam chemię, ale chemia organiczna była dla mnie zawsze
                      cokolwiek abstrakcyjna - zdecydowanie wolałam ta tradycyjną.
                      Zdarzało mi sie tez już w pracy wyszukiwać dane w sieci dla dzieci koleżanek.
                      Ale jedna kiedys przegieła pałę.
                      Nie pamietam jaka była to lektura , ale chodziło o to, że dziecko "nie miało
                      czasu" czy też " nie było jej w bibliotece" i nie przeczytało.....
                      Znalazłam w sieci pełny teksy "całe" 17 stron A4 ..........
                      Ze złośliwym usmiechem na ustach dałam do poczytania zamiast gotowego
                      omówienio - streszczenia smile
                      Ja rozumiem " stany wyższej konieczności", ale bezmózgowia nietrawię .
                      Czy ja wspominałam kiedyś, że mam zły charakter ???
                      • gosza26 Re: :):):).... 02.12.04, 08:16
                        czesc...Capa_negra zajrzyj na swoja gazetową pocztę!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka