Dodaj do ulubionych

poradżcie macoszki

09.06.05, 14:23
oj, dzięki Jayin, że mnie wpuściłaś. jestem odwróconą macochą od kilku dni.
historia jest banalna aż miło-pisałam już na samodzielnych.niedawno urodziła
się dziewczynka której tatą jest-na kogo wypadnie na tego bęc, wynik testu
będzie za kilka dni-mój mąż albo jego przyjaciel który zmarł dwa miesiące temu
(jego żona i dzieci o niczym nie wiedzą).Ja wybaczyłam i nadal kocham czuję
że to była pomyłka ,wiem, wiem,jak będzie naprawdę time will tell.Nie chcę
zeby ta Mała kojarzyła tatę tylko z alimentami,chciałabym,żeby dzieci(mamy 2
przecudnych synków)miały ze sobą kontakt ale jak???
Obserwuj wątek
    • magdalens Re: poradżcie macoszki 09.06.05, 14:29
      to chyba powinno być w gesti ojca, jeśli okaże się że jest ojcem to powinien
      starać się o ustalenie kontaktów ( a te kontakty ustalić tak żeby były u was i
      żeby dzieci mogły się poznać) najgorzej będzie wytłumaczyć twoim dzieciom
      dlaczego ten chłopczyk czy dziewczynka jest ich rodzeństwem)
      ale szczerze podziwiam jeśli chodzi o wasz związek i że wybaczyłaś - dobra
      kobieta jesteś mam nadzieję że on to docenia.
      pozdr.
      • innuit Re: poradżcie macoszki 09.06.05, 14:52
        sama się zdziwiłam jak wiele dobrego ta ohydna przecież sytuacja wniosła do
        naszego związku.dlatego też wierzę że wszystko inne też da się jakoś
        poukładać,ćhoć z pewnością nie będzie to łatwe ani bezbolesne.No właśnie- jak
        to wytłumaczyć chłopakom-8 i 5 -żeby nie byli zazdrośni, nie stracili do ojca
        zaufania,nie mieli w końcu żalu do mnie,że "pozwoliłam" się zdradzić.Co
        powiedzieć za jakiś czas Małej,żeby nie tęskniła- a przecież będzie!a co w
        sytuacji kiedy ej mama założy nową rodzinę-nie masz już starego tatusia, nie
        macie już siostrzyczki?aprzecież nie da się przed nimi ukryć dla "ich
        dobra"pozdrawiam serdecznie
        • magdalens Re: poradżcie macoszki 09.06.05, 14:55
          jeśli zostanie ojcem to musi się ubiegać o ustalenie kontaktów (oczywiście
          jeśli tego sam chce - bo ty chyba tego nie mozesz wymagać)
          Jeśli bardzo chcesz akceptacji tego dziecka zawsze można zaproponować matce że
          to wy będziecie wychowywać córkę.
          Jak doszło do tego że są badania DNA twój mąż nie przyznaje się do dziecka?
          • innuit Re: poradżcie macoszki 09.06.05, 15:17
            badania DNA R robi sam, a ona się zgadza bo nie jest pewna czyje to
            dziecko.Więc trzeba je zrobić żeby mieć pewność bo ona spotykała się z nimi
            równolegle. ona chce sama wychowywać mała ale twierdzi że nie ma nic przeciwko
            temu,żeby dzieci miały ze sobą kontakt
    • bet66 Uścislijmy fakty 09.06.05, 14:48
      Jakaś pani/panna ma dziecko...z Twoim mężem lub z przyjacielem Twojego
      męza....A może jeszcze z kimś trzecim ?..hahahaha
      Ty chcesz, aby Twój mąż łożył na to dziecko i je wychowywał.
      Czy to, ze to dziecko Twojego męża ma być potwierdzone przez badania DNA i
      sprawą w sądzie o ustalenie ojcostwa, o alimenty?
      A czy matka tego dziecka będzie chciała , aby jej dziecko kontaktowało się z
      Twoimi?
      • bet66 Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 14:48
        Jeszcze jedno......to Ty chcesz tych kontaktów, a Twój mąż?????????
      • e_r_i_n Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 14:56
        bet66 napisała:

        > A czy matka tego dziecka będzie chciała , aby jej dziecko kontaktowało się z
        > Twoimi?

        Jesli facet uzna dziecko, bedzie na nie płacił, to co jego matka bedzie miała w
        tym temacie do powiedzenia? W koncu bedzie to przyrodnie rodzenstwo.
        • bet66 Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:03
          e_r_i_n napisała:
          > Jesli facet uzna dziecko, bedzie na nie płacił, to co jego matka bedzie miała
          w tym temacie do powiedzenia? W koncu bedzie to przyrodnie rodzenstwo.
          -------------------------------------------------------------------------
          Naiwna jesteś, czy o drogę pytasz?
          Matka moze sobie nie zyczyc takich kontaktow.
          • e_r_i_n Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:08
            Ale dziecko jest nie tylko matki, ale i ojca. I jesli sad ustali, ze kontakty
            moga byc, to matka niewiele bedzie miala do powiedzenia.
            • magdalens Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:10
              tak ci się tylko wydaje
              popatrz na nasz przykład
              pozdr
              • e_r_i_n Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:17
                Mowie o zgodzie na kontakty dziecka z przyrodnim rodzenstwem, a nie formie tych
                kontaktow.
                • bet66 Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:23
                  e_r_i_n napisała:
                  > Mowie o zgodzie na kontakty dziecka z przyrodnim rodzenstwem, a nie formie
                  tych kontaktow.
                  -------------------------------------------------------------------
                  A jaka jest różnica?
                  • e_r_i_n Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:25
                    bet66 napisała:

                    > A jaka jest różnica?

                    Zasadnicza. Mozna sie nie dogadywac co do czestotliwosci spotkan (forma), mozna
                    tez stawiac warunki co do miejsca (bo sie nie zgadza na spotkania z przyrodnim
                    rodzenstwem).
                • bet66 Zdecyduj się ERIN 09.06.05, 15:30
                  e_r_i_n napisała:
                  > Mowie o zgodzie na kontakty dziecka z przyrodnim rodzenstwem, a nie formie
                  tych kontaktow.
                  ------------------------------------------------------------------------------

                  Mówisz o spotkaniach z przyrodnim rodzeństwem.....a odpowiadasz o spotkaniach z
                  ojcem.
                  • e_r_i_n Re: Zdecyduj się ERIN 09.06.05, 16:22
                    Odpowiedzialam na post madalens nt. kontaktow ustalanych z eks.

                    A w sprawie innuit nie ma co dyskutowac - bo z tego, co psize autorka watku,
                    tamta kobieta nie ma nic przeciw spotkniom dzieci.
      • innuit Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:10
        witaj Bet.różnie w życiu bywa niestety jak widać.trudno mi się pisze dlatego
        może niejasno to wychodzi.jeżeli test DNA to potwierdzi R. chce się z tym
        dzieckiem spotykać(a ja naiwnie? wierzę że tylko z dzieckiem)zresztą sama go do
        tego namawiam bo ,że polecę sloganem- co dziecko winne?Mama Małej nie chce
        oddawać sprawy do sądu chce dać jej swoje nazwisko czyli w ogóle w papierach o
        nim nie wspominać(chyba w związku z zasiłkiem-kompletnie nie wiem jak się
        sprawy mają ale taka jest jej decyzja)R targany poczuciem winy oraz własnymi
        wspomnieniami-sam był porzuconym dzieckiem- mając moją zgodę chce się
        kontaktować z mała i płacić na jej utrzymanie.Matka twierdzi że ani nie będzie
        przeszkadzać ani namawiać do kontaktów Małej z ewent, tatą.czyli nie wie
        nic.niestety muszę przerwać na dzisiaj-odezwę się jutro pozdrawiam i dzięki za
        post
        • ania_rosa Re: Uścislijmy fakty 09.06.05, 15:18
          W samym temacie nic nie doradzę, ale zastanawiam się, co będzie, jeśli się okazę
          że to dziecko zmarłego przyjaciela uncertain I co wtedy z żoną- wdową i dziećmi? Co z
          tą dziewczynką?
          Rany, co za paskudna sytuacja. I nawet się nie pytam, jak doszło do tego, że
          dwaj przyjaciele mieli tę samą kochankę.
          Rosa
        • bet66 Sprawa jest dziwna, 09.06.05, 15:22
          i zawiła.
          1. matka nie chce sprawy oddawac do sądu
          2. chce dziecku dac swoje nazwisko
          3. nie zalezy jej na kontaktach ojca? z dzieckiem
          • lilith76 Re: Sprawa jest dziwna, 09.06.05, 15:59
            a ja się jej nie dziwię. jeśli spotykała się z dwoma facetami jednocześnie, to
            nie do końca była zdecydowana czego tak na prawdę chce w życiu. może teraz
            okazało się, że chce być matką. nie będzie pierwszą, która faceta potraktowała
            jako "dawcę".

            albo

            ma poczucie winy, nabagniła w życiu dwóch rodzin, spodziewa się, że nikt nie
            będzie jej dziecka witał z otwartymi ramionami, więc uprzedza fakty i
            przyzwyczaja się do myśli, że na świecie jest tylko ona i dziecko.
            • innuit Re: Sprawa jest dziwna, 09.06.05, 16:30
              nie znam jej więc mogę siętylko domyślać ale też tak myślę zwłaszcza ten drugi
              wariant wydaje mi się prawdopodobny.i pewnie można byłoby to tak zostawić że na
              świecie jest tylko ona i dziecko ale jakoś nie mogę i wiecie co cieszę się ,ze
              mój R też nie może choć to oczywiste że boli jednocześnie.dzięki,że się
              odzywacie.
    • bet66 Innuit 09.06.05, 15:26
      kobieto, jak będziesz taka wspaniałomyślna i bezinteresowna to kto wie?
      czy za jakis czas nie pojawi się w Twoim zyciu następna kochanka Twojego męża z
      dzidziusiem?
      • gosza26 Re: Innuit 09.06.05, 16:18
        jesli oboje sie kochaja, on zrozumiał gdzie jest jego dom, to gra warta jest
        świeczki; taki zwiazek buduje się na pokorze i kompromisach, a nie poczuciu
        krzywdy i zemście;
      • innuit Re: Innuit 09.06.05, 16:35
        bet to wtedy sprawa będzie jasna powtórki już nie wytrzymam.albo otworzę
        przedszkole.pozdrawiam
    • kalina81 Re: do bet 09.06.05, 20:19
      czemu w Tobie tyle napastliwości?
      jeśli innuit podjęła taką decyzję, to jej sprawa i jej życie, prosi o radę, a
      nie o przewidywanie co ją czeka w przyszłości. chce wybaczyć, kocha męża i nie
      chce zabierać ojca dziecku, jej postawa jest godna szacunku. Niewiele kobiet
      zdobyłoby się na taki gest.
      To takie straszne, że chce wybaczyć?absolutnie nie do przyjęcia?
      jak Ciebie czytam to mam takie wrażenie.
      • bet66 Re: do bet 09.06.05, 21:22
        Droga, młoda kolezanko.
        W którym momencie potępiłam postawę Innuit?
        Innuit, moim zdaniem, nie powinna myslec tylko o innych i za innych , ale
        czasami pomyśleć o sobie. Znam ten typ kobiet, empatycznych, troskliwych,
        bezinteresownych, wybaczajacych ,które czynia wiele dobra...... ale życie is
        brutal.
        Jak mąż się jej odwdzięczył ?....zadał się z panienką podejrzanego autoramentu,
        jak się wobec niej zachowała panienka....spała z jej mężem.
        Coś mi się wydaje, ze Innuit chce naprawiac grzechy tego swiata.
        To ona chce wziąźć na swoje barki owoc tego grzechu.
        Innuit ocenia innych wg siebie, a ją ja przestrzegam, przed takimi prostymi z
        pozoru rozwiązaniami.
        • innuit Re: do bet 10.06.05, 10:28
          Bet, jakoś wydaje mi się ,że te rozwiązania nie są proste nawet z pozoru.Myślę
          o sytuacji- Mała spotyka się z tatą kiedy tylko się da(i tu pierwsza trudność
          bo mieszkamy 400 km od siebie)uczestniczy w naszym życiu(wakacje, święta itd-
          ale jak?bez mamy? kosztem czasu którego i tak z powodu pracy jest niewiele?)
          chłopcy ja kochają(a często zdarza sie im być zazdrosnym o siebie nawzajem)ja
          siłą rzeczy muszę w tej sytuacji tolerować nieuniknione spotkania R z mamą Małej
          (bo niby gdzie ma ją odbierać ze skrytki na dworcu?)Mała tęskni i nawet jeżeli
          wspólnym frontem sprawimy,że będzie czuła się kochana i w domu i u nas to i tak
          będzie czuła że coś tu nie gra(bo niby czemu tatuś z nimi nie mieszka)TO CO TU
          JEST PROSTEGO???a poza tym- nie jestem typem kobiet ,a już napewno nie
          wyobrażam sobię że zmienię świat albo kogokolwiek.i jakoś-mimo ze wiem skąd się
          biorą dzieci bo już cokolwiek dorosła jestem-nie mogę myśleć o tej Małej jak o
          owocu grzechu.to co się stało już się nie odstanie.teraz można albo pozwolić
          żeby cierpieć przez całe życie albo podjąć wysiłek żeby wydłubać z tego coś
          dobrego. jasne,że nie tylko ode mnie to zależy.i wcale nie jest tak, że to
          tylko ja probuję.bardzo pozdrawiam parę rzeczy na nowo przemyślałam dzięki
          Twojemu postowi.
        • innuit Re: do bet 10.06.05, 10:31
          Bet, jakoś wydaje mi się ,że te rozwiązania nie są proste nawet z pozoru.Myślę
          o sytuacji- Mała spotyka się z tatą kiedy tylko się da(i tu pierwsza trudność
          bo mieszkamy 400 km od siebie)uczestniczy w naszym życiu(wakacje, święta itd-
          ale jak?bez mamy? kosztem czasu którego i tak z powodu pracy jest niewiele?)
          chłopcy ja kochają(a często zdarza sie im być zazdrosnym o siebie nawzajem)ja
          siłą rzeczy muszę w tej sytuacji tolerować nieuniknione spotkania R z mamą Małej
          (bo niby gdzie ma ją odbierać ze skrytki na dworcu?)Mała tęskni i nawet jeżeli
          wspólnym frontem sprawimy,że będzie czuła się kochana i w domu i u nas to i tak
          będzie czuła że coś tu nie gra(bo niby czemu tatuś z nimi nie mieszka)TO CO TU
          JEST PROSTEGO???a poza tym- nie jestem typem kobiet ,a już napewno nie
          wyobrażam sobię że zmienię świat albo kogokolwiek.i jakoś-mimo ze wiem skąd się
          biorą dzieci bo już cokolwiek dorosła jestem-nie mogę myśleć o tej Małej jak o
          owocu grzechu.to co się stało już się nie odstanie.teraz można albo pozwolić
          żeby cierpieć przez całe życie albo podjąć wysiłek żeby wydłubać z tego coś
          dobrego. jasne,że nie tylko ode mnie to zależy.i wcale nie jest tak, że to
          tylko ja probuję.bardzo pozdrawiam parę rzeczy na nowo przemyślałam dzięki
          Twojemu postowi.xxx
          • bet66 Cos mi sie nie zgadza 10.06.05, 10:47
            Innuit w pierwszym poście napisała, ze jest "masochą" od kilku dni !!!
            Ze córka kochanki NIEDAWNO się urodziła, czyli to jest niemowlę.
            Teraz pisze, ze "mała z tatą się spotyka kiedy się da ?
            wkacje ,święta...chłopcy, czyli przyrodni bracia juz ją kochają????

            Ojcostwo jest jeszcze nie ustalone...badania DNA trwają !!!!
            Ojcem małej moze być przyjaciel męża ?????
            Odległość 400 km....Jak ten mąż to dziecko zrobił????? i ten przyjaciel?????
            • the.mist Re: Cos mi sie nie zgadza 10.06.05, 11:06
              Bett, Innuit po prostu opisała hipotetyczną sytuację w czasie teraźniejszym.
              Jak dla mnie - proste.
              A 400 km? Cóż, wystarczy np. wyjazd służbowy i wspólna noc w hotelu, niestety.
            • innuit Re: Cos mi sie nie zgadza 10.06.05, 11:25
              nie zgadza się bo chyba niejasno napisałam.to jest nawet noworodek, ma tydzień.
              pisałam o tym,jak to BĘDZIE a nie o tym jak jest.chodziło mi o to,że nawet
              zakładając jak będzie nie można stwierdzić kategorycznie że jest to proste
              rozwiązanie_czyli jeżeli BĘDĄ -się spotykać, JEŻELI pokochają itd.Ojciec
              dziecko zrobił metodą tradycyjną jak sądzę nie pisałam że było to niepokalane
              poczęcie na odległość 400 km.Chodzi o to,że nie da się po prostu zabrać dziecka
              na godzinkę a potem odwieźć mamie tak jakby było to możliwe gdybyśmy mieszkali
              w jednym mieście(myślę o malutkim dziecku które potrzebuje mamy)Jeżeli chodzi o
              przyjaciela-pisałam już że spotykała się z nimi dwoma równolegle-a oni podobno
              o niczym nie wiedzieli, tak jak niektóre żony każdy myślał,że jest tym
              jedynym.Ona natomiast wiedziała ale nie odpowiem Ci dlaczego po co ani co nią
              kierowało bo nie mam pojęcia.Jego rodzina o niczym nie wie i oby się nigdy nie
              dowiedziała,bo jak też już pisałam on nie żyje(i prawdopodobnie też się nie
              dowiedział że był współ-kochankiem)Proszę nie doszukuj się ściemniania w tym co
              piszę bo szkoda czasu i energii,chodzi mi głównie o to jak to wszystko teraz po
              ludzku poukładać pozdrawiam
    • madalenka25 Re: poradżcie macoszki 09.06.05, 22:18
      Laski ale Innuit nie pyta o to jak żyć ze świadomością zdrady czy wybaczyć tylko
      o relacje między rodzeństwem i jak to wytłumaczyć dzieciom - więc może nie
      szukajcie drugiego dna

      podziwiam i jeśli to co piszesz wynika z Twojej prawdziwej postawy to będziesz
      wiedział jak powiedzieć chłopcom że mają młodszą siostre a gdy będą widzieli
      Twoje pozytywne nastawienie do niej to pokochaja ją i zawsze będzie ich małą
      siostrzyczką - tylko musisz już teraz wiedzieć czy dasz radę - bo to od nas
      dorosłych zależą relacje między dziecmi

      powodzenia
      • innuit Re: poradżcie macoszki 10.06.05, 10:50
        Masz rację -choć krytyczne posty też są dla mnie bardzo ważne- piszę po to,żeby
        dowiedzieć się od kogoś z zewnątrz jak to wygląda,bo sama już czasami się
        gubię.zdaję sobie sprawę,że nie będzie to łatwe bo sama przecież nie wiem jak
        zareaguję w jakiejś krytycznej sytuacji.Zgadzam się ze to od nas dorosłych
        zależą relacje między dziećmi i o ile wszyscy troje to zrozumiemy ...
        nie mam pojęcia też choćby jak technicznie poustawiać taki spotkania.Ktoś wie?
        czy koniecznie trzeba to ustalać sądownie?Pozdrawiam serduchowo
      • innuit Re: poradżcie macoszki 10.06.05, 10:56
        Witaj Magdalenko Masz rację -choć krytyczne posty też są dla mnie bardzo ważne-
        piszę po to,żeby dowiedzieć się od kogoś z zewnątrz jak to wygląda,bo sama już
        czasami się gubię.zdaję sobie sprawę,że nie będzie to łatwe bo sama przecież
        nie wiem jak zareaguję w jakiejś krytycznej sytuacji.Zgadzam się ze to od nas
        dorosłych zależą relacje między dziećmi i o ile wszyscy troje to
        zrozumiemy ... nie mam pojęcia też choćby jak technicznie poustawiać
        taki spotkania.Ktoś wie?czy koniecznie trzeba to ustalać sądownie?Pozdrawiam
        serduchowo
        • lilith76 Re: poradżcie macoszki 10.06.05, 11:26
          innuit, na tym forum michico spotkało coś podobnego, tylko, że jej mąż kiedyś
          po prostu przyprowadził dziecko na stałe do domu - nie wiem jak w tej chwili
          wyglądają relacje w tej rodzinie.
          pojawiła się też kiedyś kobieta (nicka nie pamiętam), która pewnego dnia
          została macochą pełnoetatową, gdyż biologiczna matka dziecka zginęła w wypadku.
          weź pod uwagę też taki rozwoj wydarzeń.
          • ania_rosa Re: poradżcie macoszki 10.06.05, 11:42
            W takim razie nie ma tez pewności, czy zmarły przyjaciel Twojego męza w ogóle
            był kochankiem tej pani, czy nie. Spójrz na to krytycznie: facet nie żyje i
            brutalnie mówiąc można mu juz przypisac wszystko od zoofilii po gwałty grupowe.
            Równie prawdopodobna jest możliwośc, że dziecko może mieć też trzech innych,
            potencjalnych i nieznanych Wam ojców. Podejrzewam, że info o prawdopodobnym
            ojcostwie niezyjącego przyjaciela macie własnie od tej pani- ja bym podchodziła
            do takich informacji z duzym dystansem. Facet nie jest w stanie już tego
            skomentowac, wyjaśnić czy w jakikolwiek sposób się odnieść.
            Badania DNA są oczywiście podstawą, bez tego trudno o czymkolwiek mówić. Zdradę
            jakoś przeboleliście, a może się tez okazać, że ta zdrada nie będzie mieć
            realnych konsekwencji typu ojcostwo. Wszystko sie jeszcze może zdarzyć.
            Jest jeszcze jedna sprawa- jesli badania wyjdą negatywnie, to będzie to
            wprawdzie oznaczać, że Twój mąz nie jest ojcem, ale przecież ta dziewczynka
            JAKIEGOŚ ojca ma. Ponieważ żona zmarłego mężczyzny nie ma pojęcia o jego
            rzekomej zdradzie, to tam nie przeprowadzi się badań DNA. I nie będzie wiadomo,
            czy mógł być ojcem, czy nie mógł. A to oznacza, ze jego pamięć do końca będzie
            zabrudzona szeregiem pomówień i podejrzeń. I może nawet być tak, ze w życiu z ta
            kobietą nie spał, a stał się tylko wygodnym, bo niezyjącym, kozłem ofiarnym
            całej tej absurdalnej sytuacji. I to bez szans na rehabilitację.
            Myslę więc, że najlepszym wyjściem jest rozmowa z matką dziecka. Nie wiesz, kim
            jest ta osoba w sensie wiarygodności, osobistej wartości i tego typu rzeczy.
            MOże być zwykłą pieniaczką i k...ą, a może być wartościową kobietą, której zycie
            się znacząco pokopało. Sądze więc, że przy odbiorze wynikow najrozsądniej byłoby
            powyjasniać i resztę spraw. Między innymi historię przyjaciela. A jeśli badania
            wyjda pozytywnie to i tak nie ominie Was osobisty kontakt z matką dziecka.
            Rosa
            • innuit Re: poradżcie macoszki 10.06.05, 13:34
              Racja, ale kto był kochankiem jeszcze albo czy w ogóle wydaje mi się sprawą
              drugorzędną teraz.Ja w żaden sposób nie oceniam tego drugiego mężczyzny,nie
              wiem co ich łączyło a z jego żoną nie mam kontaktu-więc nawet przypadkiem nie
              mogę się wygadać.Ważne jest to że ojcem MOŻE być mój mąż i sam się do tego
              przyznaje. test zrobiony-czekanie doprowadza mnie do szału.Nie mam wpływu na
              to co mówi ta dziewczyna,choć musz ę przyznać ,żę jak dotąd zachowuje się
              całkiem rozsądnie.Nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne,że się odzywacie.
              DZIĘKUJĘ
              • kammik Re: poradżcie macoszki 10.06.05, 13:45
                Wiesz, ja radzilabym jednak przemyslec kwestie prawnego potwierdzenia ojcostwa
                przez twojego meza (jesli oczywiscie badania potwierdza ten fakt). Wtedy, w
                przypadku jakichkolwiek klopotow z kontaktami twoj maz bedzie mial prawo
                wystapic do sadu o ich ustalenie.
          • innuit Re: poradżcie macoszki 12.06.05, 17:05
            Lilith,nie mam pojęcia jak by to było ale myśleliśmy od początku o tym,żeby
            Mała zamieszkała z nami.Jej Mama również na początku postawiła sprawę jasno i
            tego jednego była pewna,że to ona będzie wychowywać Małą.Więc wykluczając
            wypadki losowe tak właśnie będzie.czy michico jeszcze pojawia się na forum?
            • lilith76 Re: poradżcie macoszki 12.06.05, 20:27
              nie dziwię się matce smile
              michico chyba ostatnio nic nie pisze, ale możesz poszukać jej historii w archiwum 2004-go roku.
              • innuit Re: poradżcie macoszki 13.06.05, 14:30
                dzięki Lilith, ja też jej sięnie dziwię!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka