Dodaj do ulubionych

Pytam jeszcze raz....

05.08.05, 16:29
...jak rozwiazac sprawy wizyt dziecka weekendowych (ustalonych wyrokiem sadu)
gdy nexia nie zyczy sobie ogladac pasierba?

Sorry za nowy watek, ale jakos sie nie moge doczekac odpowiedzi tam, gdzie
zadalam pytanie.

Leeya
Obserwuj wątek
    • elf28 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 16:37
      Leeya, niektórzy pracują ...
      ojciec może widywać się z dzieckiem w jego domu, albo zabierać go na całe dnie
      poza dom, albo do swoich rodziców (jeśli mieszkają w pobliżu), albo omówiwszy
      to wcześniej z next do ich domu (załóżmy, że jej tam nie ma). Rozwiązań jest
      sporo.
      • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 16:42
        konkret: zo drugi tydzien od piatku od 18.00 do niedzieli do 18.00.
        Jak w tej sytuacji??

        Leeya
        • elf28 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 16:44
          szczerze mówiąc, dla mnie jest to problem M, a nie eks czy M.
          Może dzieciaki powinny spędzać noce u siebie w domu a dnie z ojcem?
          • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 16:53
            No widzisz Elfiku... Nie zawsze sie da. Poza tym specjalnie napisalam o wyroku
            sadu. Bo to oznacza, ze exowi zalezy na kontaktach z dziecmi i o nie walczyl w
            sadzie. I teraz nagle wyskakuje nexia, ze "sobie nie zyczy" pasierbow ogladac.
            Jakby tu ladnie... Kto w tej sytuacji utrudnia kontakty dziecko-ojciec? Matka?

            Wiecej nie napisze, bo mnie znow poniesie i ponawyrazam sie. Ale jedno mnie
            dziwi.. Zwiazujac sie z facetem z przeszloscia w postaci dzieci wiedzialyscie o
            tym. Nie pojawily sie one po slubie tudziez zamieszkaniu razem. I nagle "nie
            mam ochoty widziec pasierba"????? To jest stawianie faceta miedzy mlotem a
            kowadlem. Z jednej strony DZIECI (a nie ex!!!!!) z drugiej aktualny zwiazek.
            Kto wazniejszy?? Kto wygra?? Pewnie aktualna zona/partnerka. Tylko czy to
            dobrze na przyszlosc, dla ewentualnych wspolnych dzieci rokuje? Nie sadze...
            Ale to TYLKO i wylacznie moje zdanie. Wszak ja tam TYLKO samodzielna jestem i
            NIGDY macochy nie zrozumiem. Fakt. Takiej macochy nigdy nie zrozumiem.

            Leeya
            • natasza39 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:01
              leeya napisała:

              Nie zawsze sie da. Poza tym specjalnie napisalam o wyroku
              > sadu. Bo to oznacza, ze exowi zalezy na kontaktach z dziecmi i o nie walczyl
              w
              > sadzie. I teraz nagle wyskakuje nexia, ze "sobie nie zyczy" pasierbow
              ogladac.
              > Jakby tu ladnie... Kto w tej sytuacji utrudnia kontakty dziecko-ojciec?
              Matka?


              W czym problem?
              Przecież sąd nie orzekał w kwestii widzeń dziecka z next tylko ojca z dzieckiem.
              Więc na stwierdzenie, że "sobie next nie zyczy" odpowiedz, że to jest jego a
              nie twój problem.
              Ty mu spotkania umozliwiasz, a gdzie on sie będzie z dzieckiem spotykał, to
              jest problem tatusia, a nie Twój ani next.
              • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:08
                Taszka,

                moje pytanie opiera sie na tym, ze ojciec ma zasadzony WEEKEND, a nexia nie
                chce widziec dziecka. Wiec jak to rozwiazac?? Ojciec zabiera dzieci na dzien i
                na noc odwozi do domu? Sorry, ale majac taki wyrok moze zaplanuje sobie wypad w
                gory na weekend? Wiem, ze czepiam sie teraz. Ale EXIA tez ma prawo do wolnego
                czasu, tak samo jak EX i NEXIA. W imie czego ma sie dostosowywac do widzimisie
                NEXI (ktora nie ma ochoty widziec pasierbow) i EXA, ktory nie za bardzo ma co z
                tym dzieckiem/dziecmi zrobic w ten weekend?? W dzien jeszcze luzik, a w
                nocy?????

                Leeya
                • natasza39 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:16
                  leeya napisała:

                  > Taszka,
                  >
                  > moje pytanie opiera sie na tym, ze ojciec ma zasadzony WEEKEND, a nexia nie
                  > chce widziec dziecka. Wiec jak to rozwiazac?? Ojciec zabiera dzieci na dzien
                  i
                  > na noc odwozi do domu? Sorry, ale majac taki wyrok moze zaplanuje sobie wypad
                  w
                  >
                  > gory na weekend? Wiem, ze czepiam sie teraz. Ale EXIA tez ma prawo do wolnego
                  > czasu, tak samo jak EX i NEXIA. W imie czego ma sie dostosowywac do
                  widzimisie
                  > NEXI (ktora nie ma ochoty widziec pasierbow) i EXA, ktory nie za bardzo ma co
                  z
                  >
                  > tym dzieckiem/dziecmi zrobic w ten weekend?? W dzien jeszcze luzik, a w
                  > nocy?????
                  >
                  > Leeya


                  No ale ja nadal nie rozumiem....Kazdy weekend ma zasądzony?
            • elf28 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:03
              Wiesz, wydaje mi się, że utrudnianie kontaktów ojca z dziećmi to jedno a
              niechęć do widywania sięz tymi dziećmi to drugie.
              Bo ja na ten przykład, akceptuję fakt, że one są i absolutnie nie robię jakich
              kolwiek jazd w tym temacie. Ale uważam również, że mam prawo do tego żeby z
              tymi dziećmi się nie spotykać....
              • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:09
                Twoje swiete prawo. Jednakowoz wspolczuje Twojemu M i jego dzieciom.

                Leeya
              • natasza39 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:10
                elf28 napisała:

                > Wiesz, wydaje mi się, że utrudnianie kontaktów ojca z dziećmi to jedno a
                > niechęć do widywania sięz tymi dziećmi to drugie.
                > Bo ja na ten przykład, akceptuję fakt, że one są i absolutnie nie robię
                jakich
                > kolwiek jazd w tym temacie. Ale uważam również, że mam prawo do tego żeby z
                > tymi dziećmi się nie spotykać


                Wiesz elf.
                W takiej sytuacji sa trzy wyjścia:
                Albo musisz na czas odwiedzin dzieci u ojca wyjechać, albo się stlenić po
                prostu i zając się soba,
                Albo spotkania ojca z dziećmi będą na gruncie neutralnym,
                Albo trzeba miec na tyle wielki dom, że zawsze można się w nim tak zadekować,
                że się tych dzieci nie widzi.

                Ja mogę Ci powiedzieć, że osobiście stosuję rozwiazanie numer dwa.
                Nie dlatego, akurat że nie chce ich widzieć, tylko uważam, że ojciec powinien
                się wtedy intensywnie sam dzieckiem zajmować.
                To jest czas zarezerwowany dla ojca i dziecka.
            • cymbeline Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:01
              Leeya,
              uwierz mi,że jestem "tylko" macochą,w dodatku bezdzietną do tej pory (choć z
              nadzieją,że jak najszybciej się to zmienismile) i rozumiem Cię w tej sytuacji.
              Może właśnie dlatego ex mojego męża zachowuje się od dłuższego czasu całkie
              normalnie (tfu..ftu...odpukać,żeby się nie zmieniło), bo widzi że ja wredna
              macocha,zajmuję się jej synem,że jej syn chce kontaktu ze mną,ze NIGDY nie
              zabroniłam mężowi spotkania z synem,że zawsze jestem za,że to ja często czynnie
              uczestniczę w życiu Młodego,ale też jej pozycja jako MATKI jest niezmienna i
              niedważalna ani przeze mnie ani przez mojego męża,bo uważamy,że dziecko powinno
              mieć szacunek do swoich rodziców i oczywiście dla partnerów życiowych rodziców.
              Zyczę Ci,zeby Twoja next w końcu to zrozumiała,co ja zrozumiałam któregos
              pięknego dnia: a mianowicie,przeszkadzajac w kontaktach ojciec-dziecko, suma
              sumarum ona na końcu za to zapłaci....
              Wiesz,ja mam chyba nad wyraz rozwinięty instynkt macierzyński,bo jakoś udaje mi
              się wczuć w to co czuje matka kochająca swoje dzieci....po prostu chce dla nich
              jak najlepiej...ot co...

              Pozdrawiam
              C.
          • kasia_kasia13 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 20:19
            To troche jest problem ex, jesli kontakty z ojcem z tego powodu sa coraz
            rzadsze a dziecko cierpi. Cierpiace dziecko to problem dla normalnej matki.

            Zastanawiam sie, ile matek zwiazaloby sie na stale z facetem, ktory nie chce
            nawet ogladac ich dziecka.
            Macocha nie musi, a nawet nie powinna sie sie za bardzo angazowac, ale powinna
            zaakceptowac obecnosc pasierba w zyciu ojca.
    • lilith76 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 16:47
      może doleję oliwy do ognia przed moją weekendową przerwą od forum, ale dla mnie
      to patowa sytuacja.
      mój M po prostu pożegnałby się z next, czyli mną.
      nie wiem jak z problemem jeśli next ma uzasadnioną niechęć do pasierba - nie
      cierpią się, patrzeć na siebie nie mogą i już.
      • natasza39 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 16:52
        Ja tez uważam, że jak next nie trawi pasierba, a ponoć kocha M, to powinna się
        albo pogodzić z tym, że faet będzie odwiedzał dziecko w domu ex (jesli ta
        oczywiscie sobie tego zyczy), albo zabierze dziecko do dziadków (swoich
        rodziców), albo wyjada (ojciec z dizeckiem) na grunt neutralny i tam sie będą
        widywac.

        Dla mnie to jest powód do rozstania.
        Jesli dzis wkurza ja pasierb, jutro bedą wkurzać ja jego koledzy, pojutrze
        rodzice, nastepnie jego praca...... w końcu chłop powie dosć i znajdzie sobie
        next-next.
        I zobaczcie co wyszlo.....
        Exie też często robia ten błąd. Tyle tylko, że w łańcuszku niecheci brak jest
        pasierba.
      • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:02
        Ja nie wiem, jakby sie moj ex zachowywal w takiej sytuacji... Nie wiem!! Pewnie
        by ulegl swojej neksi i:
        a) oszukiwalby ja przyjezdzajac do corki, kiedy ona nie wie (co juz mialo
        miejsce)
        b) zerwalby kontakty z Kulka
        c) postawilby na swoim odwiedzajac/zabierajac Kulke, a neksia niech sie
        dostosuje.

        Podejrzewam wariant A. Tylko, do jasnej Anielki, po co doprowadzac do takich
        sytuacji??????

        Leeya
        • natasza39 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:04
          leeya napisała:

          > Ja nie wiem, jakby sie moj ex zachowywal w takiej sytuacji... Nie wiem!!
          Pewnie
          >
          > by ulegl swojej neksi i:
          > a) oszukiwalby ja przyjezdzajac do corki, kiedy ona nie wie (co juz mialo
          > miejsce)
          > b) zerwalby kontakty z Kulka
          > c) postawilby na swoim odwiedzajac/zabierajac Kulke, a neksia niech sie
          > dostosuje.
          >
          > Podejrzewam wariant A. Tylko, do jasnej Anielki, po co doprowadzac do takich
          > sytuacji??????
          >
          > Leeya


          Niektórzy lubia żyć w zakłamaniu. Nic na to nie poradzisz.
        • madalenka25 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 17:20
          Leeya - ja własnie mam taki dylemacik

          ojciec chce i stara się robic wszystko by Młoda spotykać - przynajmniej sprawia
          takie wrażenie - jego pani tak jej potrafi dokopać - 9 latce że ta pakuje sie i
          wraca do babci i tak w kólko a ja oczywiscie dowiaduje sie juz po fakcie

          czasem mam wrażenie że moja 9 latka jest mądrzejsza od jego 29 latki - obłęd

          ale ostatnio usłyszała że jesli jeszcze raz zrobic cos przeciwko Młodej to ona
          się spakuje

          i wiesz co mnie Leeya zadziwia - fakt że tamta jest samodzielna mamą

          ja bym odpuściła - bo nawet jeśli ojciez zmusi next do wizyt to moze to się zle
          odbic na dziecku
    • kai_30 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 18:06
      No to ja odpowiem wedle siebie. Jako samodzielna, co to macochy nie zrozumie, i
      jako macocha (ktora sama siebie nie rozumie? tak by wynikalo z tej logiki)

      Nie mogłabym być z kims, kto nie akceptuje mojego dziecka. Tak samo moj M. i nie
      mam tutaj na mysli podcierania temu dziecku tylka - od tego jestem ja, matka
      (albo on - ojciec).

      Mam na mysli zwyczajne nie wchodzenie w parade kontaktom na linii
      rodzic-dziecko. Nie utrudnianie. Nie wtracanie sie i nie szkodzenie.

      Gdybym rzeczywiscie, jako macocha, miala az tak olbrzymi problem z pasierbem, to
      sama staralabym sie usunac. Tylko znow - niby jak? Raz na dwa tygodnie wynosic
      sie do mamusi na weekend? Dwa miesiace moze by sie dalo tak wytrzymac.

      Jesli decyduje sie na mieszkanie z facetem, ktory ma dzieci, to przeciez u licha
      musze sobie zdawac sprawe z tego, ze ow facet te dzieci ma! Wiec wydaje mi sie,
      ze to nie jest problem faceta, jak te sprawe rozwiazac. On jak najbardziej ma
      prawo zabierac SWOJE dziecko do SWOJEGO domu. A jesli neksia sobie tego nie
      zyczy - to JEJ problem. Ona mie musi sie tym dzieckiem zajmowac, ale MUSI
      tolerowac jego obecnosc - albo sie usunac.

      Nie wroze szczesliwej przyszlosci takiemu zwiazkowi.
    • lilith76 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 20:27
      macocha nie musi kochać pasierbów, lubić pewnie też nie, ma prawo do bycia zmęczoną, poirytowaną - każda kobieta prędzej czy później czasami czuje coś takiego do dziecka, które nie urodziła, a ma z nim w miarę częsty kontakt (a nie jest to dziecko adoptowane). samodzielne też by tak miały jakby im ktoś regularnie podrzucał swoje urocze dziecię (podrzucanie jako termin funkcjonuje tu tylko w tym przypadku, pasierb podrzucany nie jest).

      z drugiej strony w związku nigdy nie ma tylko dwóch osób - to skomplikowana sieć relacji rodzinnych. w przypadku związku nexi w te relacje są jeszcze wplątane dzieci. ważne żeby umieć znaleźć dystans do dzieci M, swoje własne sprawy do zrobienia - choćby iść na długi spacer, wyjechać gdzieś, spotkać się ze znajomymi. bluszczenie to katastrofa w tym przypadku.

      sorry, ale nie wyobrażam sobie związku gdzie macocha kategorycznie nie chce obecności dziecka M w ich domu, a M ma już nawiązane z dzieckiem mocne relacje (gdzie kilka godzin dziennie, bez noclegu i wszystkich wieczornych i porannych kontaktów są bez smaku). niech się narażę - jeśli facet ulega next jest tchórzem.

      wszyscy dorośli w tej plątaninie: M, eks, next powinni mieć odrobinę dobrej woli i chęci współpracy.
      • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 20:40
        Lilith,

        Masz w calej rozciaglosci racje. Dlatego tak zareagowalam, jak zobaczylam, ze
        nexia sobie NIE ZYCZY widywac pasierba. No sorry... Jestesmy doroslymi ludzmi,
        a to jest dziecko.. A moze sie myle?

        Ja bylabym najszczesliwsza osoba pod sloncem, gdyby nexia w ogole nie
        ingerowala w zycie Kuleczki. Najlepiej, zeby nie byla w nim obecna. Ale tak sie
        nie da. Nexia jest czescia zycia OJCA Kuleczki. Kims waznym dla niego. Sila
        rzeczy jest juz wpisana w zycie dziecka. I co, nagle mam dosc zabawy i koniec z
        wizytami w domu ojca, bo macocha sobie tego nie zyczy?? Echhh... Ja chyba za
        glupia jestem na te macochowo-dziecieco-ojcowsko-matczyne gierki. Ale widac, ze
        w zyciu roznie bywa...

        Leeya
        • lilith76 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 20:47
          tu na tym forum 99% macoch jednak nie ma nic przeciwko kontaktom M z dziećmi i ich obecności w ich domu, czego by do tych dzieci nie czuły. całe te dyskusje potrafią się zapędzić w taki róg, że Monthy Python się chowa.

          jeśli piszesz o swojej next, to wykorzystuje lukę w twoim byłym. faceci wolno, w trudach i doświadczeniach budują więzi z dzieckiem i najczęściej umacnia się ona tak na prawdę kiedy dziecko jest w wieku do rozmów i zabaw (po pierwszych urodzinach). twój eks ma marne szanse na zbudowanie silnej relacji z córką, bo kontakty są rzadkie, a jego motywacja jest słabsza, bo nie wie nawet co traci, nie wie co to silna miłość do dziecka. w ten punkt uderza next.
          nie wiem co nią kieruje - może chce naiwnie wierzyć, że przeszłośc ukochanego da się wymazać gumką i teraz będą tylko oni. nie znam ani jej, ani jego smile
          • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:03
            Nie Lilithsmile))) Ja nie o sobie pisze ani o moim exsmile))) Moj ex ma swietny
            kontakt z Kulka, pelny i niezaklucony nexia, a wrecz ostatnio przez nia
            podsycany. Takze ten temat mnie omija szerokim lukiem. Jednak dzis zszokowaly
            mnie odpowiedzi Elfa dla siostryemki w jej watku, ze niech powie mezowi, ze
            sobie nie zyczy kontaktow z pasierbem. Sorry, zamurowalo mnie. Dlatego zadalam
            jeszcze raz pytanie: jak w takim razie maja byc realizowane kontakty dziecko-
            ojciec, kiedy macocha nie zamierza miec kontaktu z pasierbem. Jak w takiej
            sytuacji spedzac z dzieckiem weekend? Ale konstruktywnej odpowiedzi sie nie
            doczekalam. Dlatego mowie, ze ja za glupia jestem na takie rozgrywki...

            Leeya
            • lilith76 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:07
              bo w tych dyskusjach czasem kobitki się zapędzają. nie wiem, czy o to na serio chodziło elfowi.
              siostraemka ma prawo do ograniczonych kontaktów z dziećmi M, co oznacza, że nie musi tkwić w domu jak paprotka, pani domu, strażniczka ogniska domowego i spędzać z M i jego dziecmi każdej sekundy, tylko może np. sobie gdzieś wyjść, a reszta niech zostanie na głowie M.

              PS: to dobrze, że nie masz kłopotliwej next smile
              • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:12
                Inaczej Lilithsmile Ja nie daze do poznania nexi, ona do poznania mnie i wszystko
                jest OKsmile A skad ja wiem, moze ona przeze mnie paznokcie obgryza? W koncu
                sprawe o alimenty zalozylamtongue_out A na serio, to sprawy mam z exem, a nie z nia,
                wiec nie widze zadnego powodu coby dziewczynie zycie zatruwacsmile I mam nadzieje
                vice versasmile

                Leeya
            • madalenka25 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:10
              nie doczekasz się tej odpowiedzi bo tu co człowiek to jakaś historia pełna
              zakrętów, pełna poplątanych uczuć i każdy ma inny pomysł na życie
        • madalenka25 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 20:57
          to przykre Leeya i wydaje mi się że wiem co czujesz bo ja ostatnio zagryzam zęby
          żeby swojej next nie pogryśc za teksty które Młoda usłyszała będąc u ojca a z
          drugiej strony jest mi przykro że nie moge poznac syna swojego chłopa bo jego
          matka ma zastrzeżenia - delikatnie mówiąc - ale sznuje jej decyzje bo wiem z
          czego wynika i prawde mówiąc nie zamierzam nic z tym robić
          i teraz to juz chłopa problem by swój czas podzielić między nas
          • leeya Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:09
            Madalenko,

            Echhhh... Ten watek, to bylo pytanie do Elfa nizalezne od mojej sytuacjismile Moja
            nexia jest na etapie podsycania do czestszych kontaktow, a Kulka jeszcze nie
            potrafi mowic, wiec za bardzo nie wiem, co sie na tych "wizytach" dzieje... Ale
            mam nadzieje, ze wszystko jest OK, Kulka wraca zadowolona i usmiechnieta, wiec
            na razie, choc serduszko gdzies tam pika przerazone, ciesze sie, ze dobrze sie
            czuje z exem i nexia...

            A Ty sie nie zalamuj, a moze porozmawiaj ze swoim bylym? Ja juz powiedzialam
            bylem, ze mnie moze meczyc, mnie moze nie lubic, ale na dziecku prosze tego nie
            wyladowywac. Ja jestem realna i jak chca to niech mi przyszczypuja, a nie
            Malej...

            Leeya

            PS. A tak na marginesie... ex Domowego juz sobie dala spokoj ze sledzeniem Cie
            po forach..??
            • madalenka25 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:15
              ze swoim eks już rozmawiałam i daje to rezultat na jakieś 10 godzin bo potem
              zupełna amnezja ale pociesza mnie to że moja Młoda to dośc "pyskate" dziewcze i
              daje sobie radę sama - choć uważam że nie powinna w tym uczestniczyć

              Ps jest mi to zupełnie obojętne a nawet jeśli to skupia się to na chłopie w
              końcu jego zona jego problem
    • e_r_i_n Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:09
      Dobre pytanie. Takie samo zadalam Megan, gdy stwierdzila, ze czasem lepiej,
      zeby pasierb macochy nie ogladal. Tez bylam ciekawa, jak zorganizowac na
      przyklad sadowo przyznane weekendy w domu ojca (a wiec sila rzeczy i next).
      Moze tu odpowiedz znajde - bo wtedy Megan mi nie odpowiedziala.
      • lilith76 Re: Pytam jeszcze raz.... 05.08.05, 21:12
        > Dobre pytanie. Takie samo zadalam Megan, gdy stwierdzila, ze czasem lepiej,
        > zeby pasierb macochy nie ogladal. Tez bylam ciekawa, jak zorganizowac na
        > przyklad sadowo przyznane weekendy w domu ojca (a wiec sila rzeczy i next).
        > Moze tu odpowiedz znajde - bo wtedy Megan mi nie odpowiedziala.

        tak się oto macocha i samodzielna na jednym moście spotkały smile
        łączy was poszukiwanie odpowiedzi na jedno pytanie smile
        paradoks.
        • e_r_i_n Re: Pytam jeszcze raz.... 06.08.05, 13:44
          No tak.
          Tyle tylko, ze w sytuacji, gdy to next nie chce widziec dziecka, sama sobie
          musi wymyslic, co ze soba zrobic (wybyc z domu na przyklad).
          Gorzej, jesli ktos probuje macosze narzucic odseparowanie sie od dziecka, gdy
          ono w ich domu ma byc. Wtedy co? Ma sobie hotel wynajac? smile
          • lilith76 Re: Pytam jeszcze raz.... 06.08.05, 13:52
            > Gorzej, jesli ktos probuje macosze narzucic odseparowanie sie od dziecka, gdy
            > ono w ich domu ma byc. Wtedy co? Ma sobie hotel wynajac? smile

            ja tak miałam przez trzy miesiące, ale to było akurat do zrozumienia. dobrze, że moi rodzice mieszkają w sąsiednim mieście. nie wiem jakbyśmy wszystko urządzili gdybym nie miała możliwości przenoszenia się na weekend???
    • ciemnanocka Re: Pytam jeszcze raz.... 06.08.05, 13:35
      Leeya, tak sobie mysle, ze to sprawa faceta.
      A moj to by mnie chyba wysmial jakbysmy razem mieszkali a ja powiedzialabym ze
      nie chce wydywac dziecka...
      a Ty- masz wolny weekend i nic nie powinno cie obchodzic (tak, tak, latwo
      powiedziec... dziecko twoje zawsze cie obchodzi)
      A zreszta co on za babe ma...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka