Dodaj do ulubionych

Po jutrze sprawa w sądzie.

20.03.06, 10:36
No właśnie. Po jutrze mój mąż będzie miał kolejną sprawę w sądzie o przejęcie
opieki nad młodym. Czuję że to już będzie ostatnia sprawa. Dopada mnie lekki
stres bo w dalszym ciągu i napewno jeszcze przez kilkanaście miesięcy
pomieszkamy razem a jak niektóre pamiętają moja mama nie przepada za
dzieckiem mojego męża. Z jednej strony chciałabym aby to wszystko się jakoś
unormowało. Żeby młody juz mieszkał z nami i wszystko się jakoś ułożyło bądź
nie ale najbardziej męczą mnie stany zawieszenia, niepewności dnia
jutrzejszego. Z drugiej strony boję sie jak cholera bo jeżeli spełnią się
moje najczarniejsze wizje będzie nam wszystkim bardzo ciężko. Mi ponieważ
kocham ją i chciałabym dla niej jak najlepiej ale z drugiej strony nie mogę
zrozumieć dlaczego tak bardzo go nienawidzi,mojej mamie tez będzie bardzo
ciężko poniewaz zapewne jest przekonana o słuszności swojego zachowania i
będzie obarczać wina mnie dlaczego na to pozwoliłam. Boję się co będzie ale
tez wiem i jestem przekonana że nie robię nic złego i moim obowiązkiem jest
kochać moją matkę, pomagać jej ale nie zawsze robić to czego ona by chciała.
Moją rodziną jest mój mąż i nasze dzieci i my musimy pomagać i je wspierać
szczególnie kiedy są jescze małe i bezbronne i wiem że chce zrobić to zgodnie
z moim sumieniem a ono podpowiada mi że robię dobrze.
Obserwuj wątek
    • barbara001 Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 20.03.06, 19:45
      Tak czy siak, sprawa sie rozwikła.Mamą się nie przejmuj(łatwo mówić, co?).
      Napisz jak sprawa się zakończyla. Dobrze, że postępujesz zgodnie ze swoim
      sumieniem.Powodzenia.
    • kicia031 Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 20.03.06, 20:45
      Pamietam twoje wczesniejsze posty... Podziwiam i ciebie i twojego meza, dobrzy
      z was ludzie. Zobaczysz, bedzie dobrze. Mamie nie pozwol krzywdzic malego za
      waszymi plecami. Trzymam za was kciuki.
      • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 20.03.06, 21:45
        Mamie nie pozwol krzywdzic malego za
        waszymi plecami.


        O ile pamiętam to matka ta nikogo nie krzywdzi. Po prostu nie lubi chłopaka i
        działa w interesie swojej córki i z krzywdą to nie ma nic wspólnego. Stanowczo
        za duże to słowo.
        • kicia031 Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 09:18
          Nie mam za bardzo czasu szukac tamtego watku, ale pamietam, ze bylo cos w
          rodzaju, ze matka wioli mowila chlopczykowi, ze jest glupi. Jesli twoim zdaniem
          to nie krzywdzi 9-letniego dziecka, to chyba mamy zuupelnie inna definicje
          krzywdzenia dzieci. Co musialaby zrobic, zebys uznala to za krzywde - skatowac
          go na smierc?
          • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 09:24
            Nie wiemy w jakim kontekście matka Wioli tego sformułowania użyła, a 9-o latek
            nie jest juz takim małym dzieckiem.
            • kicia031 Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 10:25
              W zadnym kontekscie sie tak do nikogo nie mowi, ani do dziecka w dowolnym wieku
              ani do doroslego. A juz zwlaszcza do obcego, cudzego dziecka, bo jak sama
              podkreslasz, mamy wioli nie lacza z chlopczykiem zadne wiezy rodzinne. Gdybym
              sie doweidziala, ze do mojego dziecka ktos dorosly w ten sposob powiedzial
              bylaby niezla draka ( nie mowia tu o przezywankach miedzydzieciecych, do
              ktorych sie nie wtracam).
              Dlatego uwazam ze i wiola i jej maz sa dobrymi ludzmi, bardzo tolerancyjnymi
              wobec matki / tesciowej, ale sugeruje, ze powinni chronic chlopca,
              straumatyzowanego pzreciez okolicznosciami rodzinnymi, przed takimi kwiatkam.
              • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 10:57
                zadnym kontekscie sie tak do nikogo nie mowi, ani do dziecka w dowolnym wieku
                >
                > ani do doroslego. A juz zwlaszcza do obcego, cudzego dziecka


                Jesteś przewrażliwiona.


                ze powinni chronic chlopca,
                > straumatyzowanego pzreciez okolicznosciami rodzinnymi, przed takimi kwiatkam


                Nic takiego się stało, a cieplarniane wychowanie też nikomu na dobre jeszcze
                nie wyszło.
                • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:04
                  Mysle, ze tekst o niemowieniu 'jestes glupi' do dziecka nie swiadczy o
                  przewrazliwieniu i cieplarnianym wychowaniu. Do swojego wlasnego dziecka nie
                  powinno sie tak mowic - a co dopiero do obcego? I tutaj kontekst nie ma
                  najmniejszego znaczenia.
                  • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:26
                    Ja widzę to "na trzeźwo" - bez zasłony dymnej w postaci miłości do dziecka.
                    Widzę to tak jak jest bez robienia z igły wideł.
                    Korona mu z głowy nie spadła - jeszcze nie takich "detronizacji" w życiu
                    doświadczy od otoczenia.
                    • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:38
                      Tutaj niczego do rzeczy nie ma milosc do dziecka. Czym innym jest tekst 'jestes
                      glupi' od kolegi w szkole czy na podworku (norma), czym innym taki tekst od
                      doroslego, niezaleznie kim on jest. Tekst najzwyczajniej w swiecie
                      niedopuszczalny. Koniec, kropka. Bez robienia z igły wideł.
                      • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:56
                        Presada, Erin. Koniec, kropka.
                        • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:59
                          Nie przesada, m-m-m. Koniec, kropka smile
                          Gdyby ktos do mojego dziecka powiedzia 'jestes glupi', byłaby afera. Sama do
                          zadnego dziecka tak nie mowie. Moze dlatego, ze WIEM, ze nie nalezy tego robic.
                          Niektorzy nie wiedza.
                          • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:06
                            Gdyby ktos do mojego dziecka powiedzia 'jestes glupi', byłaby afera


                            Etam, dla mnie to byłby sztuczny problem wywołany przez przewrażliwioną mamuśkę.
                            Ja bym taka aferę wyśmiała.
                            • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:12
                              No coz ja moge na to powiedziec - wole uchodzic za przewrazliwiona mamuske, niz
                              pozwalac doroslym nieumiejacym sie zachowac 'krzywdzic' moje dziecko.
                              Na szczescie jestes w swoich pogladach osamotniona - na szczescie dla dzieci.
                              • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:14
                                Na szczescie jestes w swoich pogladach osamotniona - na szczescie dla dzieci.
                                >

                                No widzę, że jestem adwokatem diabła, czyli matki Wioli.
                            • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:14
                              m-m-m napisała:

                              >Etam, dla mnie to byłby sztuczny problem wywołany przez przewrażliwioną mamuśkę
                              > .
                              > Ja bym taka aferę wyśmiała.

                              Ja nie wywolywałbym afery, ale wytłumaczyłabym dziecku, ze nikt nie ma prawa tak
                              do niego mówić.
                              Nie nazywając dziecka głupim, i oczekując od dziecka, ze nikogo tak nie bedzie
                              nazywało, uczymy go szacunku do siebie i innych ludzi.

                              Rozumiem , ze jesli to nic takiego, to maly moze teściową swojego taty nazwać
                              głupią i to będzie ok?
                              • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:16
                                claairee napisała:

                                > Ja nie wywolywałbym afery, ale wytłumaczyłabym dziecku, ze nikt nie ma prawa
                                > tak do niego mówić.

                                Uzylam moze zlego slowa - afery by nie bylo. Natomiast powiedzialabym takiemu
                                dorosłemu, ze nie zycze sobie takich tekstow do dziecka.

                                > Rozumiem , ze jesli to nic takiego, to maly moze teściową swojego taty nazwać
                                > głupią i to będzie ok?

                                Alez skad. Doroslemu z racji tylko i wylaczeni wieku nalezy sie szacunek.
                                Dziecko powinno dostac za taki tekst w tylek.
                                • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:19
                                  Dziecko powinno dostac za taki tekst w tylek.
                                  • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:20
                                    To była ironia
                                • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:23
                                  e_r_i_n napisała:

                                  >
                                  > > Rozumiem , ze jesli to nic takiego, to maly moze teściową swojego taty na
                                  > zwać
                                  > > głupią i to będzie ok?
                                  >
                                  > Alez skad. Doroslemu z racji tylko i wylaczeni wieku nalezy sie szacunek.
                                  > Dziecko powinno dostac za taki tekst w tylek.

                                  Dorosłym nalezy sie szacunek ze względu na wiek, dzieciom też, bo są ludzmi po
                                  prostu.
                              • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:17
                                Rozumiem , ze jesli to nic takiego, to maly moze teściową swojego taty nazwać
                                głupią i to będzie ok?


                                Będzie tłumaczony, że mały, biedny, przez los skrzywdzony i dostanie taryfę
                                ulgową.



                                Ja nie wywolywałbym afery, ale wytłumaczyłabym dziecku, ze nikt nie ma prawa ta
                                > k
                                > do niego mówić



                                Pięknie, tylko jak to wyekzekwujesz od innych, bo go glupim nie nazywali ???
                                • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:26

                                  Pięknie, tylko jak to wyekzekwujesz od innych, bo go glupim nie nazywali ???

                                  Wcale nie zamierzam tego egzekwować, chce zeby wiedzial jakie jest moje
                                  stanowisko wtej sprawie po prostu. Nie wolno nikogo nazywać głupim, jemu też nie
                                  wolno.
                            • poxywka Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:15
                              widzisz m-m-m - masz inne spojrzenie na dzieci niz wiekszosc osob; po pierwsze
                              nie masz wlasnego dziecka, po drugie masz pasierba, ktory jakby obniza w Tobie
                              tolerancje na dzieci zamiast rozbudzac empatie w tym kierunku; nie ma wiec
                              sensu chyba dyskusja bo kazdy i tak pozostanie przy swoim stanowisku
                              pozdrawiam
                              poxywka
                              • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:22
                                masz pasierba, ktory jakby obniza w Tobie
                                tolerancje na dzieci zamiast rozbudzac empatie w tym kierunku;


                                Nie. Pasierb powoduje, że widzę dzieci takimi jakie one są, bez taryfy ulgowej,
                                kontakt z pasierbem uczy mnie tez by nie przesadzać i byle czyjegoś zdania nie
                                uważać za wielką krzywdę biednego dziecka po przejściach.
                                • poxywka Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:36
                                  ponoc wychowywanie dziecka bez milosci niczym nie rozni sie od tresury
                                  mysle, ze tu nie ma znaczenia, czy dziecko jest po przejsciach czy nie; na
                                  pewno zbyt ulgowe traktowanie dziecim z rodzin rozbitych nie jest pozytywne ale
                                  tak sie nie mowi do zadnego dziecka; Wiola napisala, ze jej matka nienawidzi
                                  chlopca; ja w ogole opieram sie na calym watku Wioli, w ktorym opisywala
                                  sytuacje nie na tej jedej uwadze jaka wyglosila pod kierunkiem dziecka; powiem
                                  tak - gdyby rodzice mojego Niemeza mieli tak traktowac moje dziecko to moj
                                  Niemaz musialby wybrac - albo ja albo oni; i wolalabym mieszkac w komorce niz z
                                  nimi; gdyby moja matka traktowala tak kogos z moich najblizszych takze nie
                                  moglaby liczyc na zbyt czeste kontakty ze mna, chociaz nie zaprzestalabym
                                  tlumaczenia i prosb
                                  pozdrawiam
                                  poxywka
                                  • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:45
                                    gdyby rodzice mojego Niemeza mieli tak traktowac moje dziecko to moj
                                    Niemaz musialby wybrac - albo ja albo oni; i wolalabym mieszkac w komorce niz z
                                    nimi; gdyby moja matka traktowala tak kogos z moich najblizszych takze nie
                                    moglaby liczyc na zbyt czeste kontakty ze mna, chociaz nie zaprzestalabym
                                    tlumaczenia i prosb


                                    Poxywka - to tylko gdybanie.
                        • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:05
                          Powiem Ci jedno - uwazam, ze takie slowa to najlepsza droga do skrzywdzenia
                          dziecka. To nie jest konfrontacja z nieczulym swiate, tylko najzwyczajniej w
                          swiecie dołowanie dziecka. Nie mozna dziecku powiedziec "jestes glupie", "nic z
                          ciebie nie bedzie", "jestes tylko ciezarem". Owszem, zwrocic
                          uwage, 'wyprostowac zachowanie' - jak najbardziej. Ale NIE W TEN SPOSOB.
                          Mowiac takie slowa, prowadzi sie do tego, ze dziecka ma albo zerowe poczucie
                          wlasnej wartosci, albo probuje pokazac, na co je stac. Czyli tak czy siak -
                          oplakane skutki.
                          • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:12
                            Nie mozna dziecku powiedziec "jestes glupie", "nic z
                            ciebie nie bedzie", "jestes tylko ciezarem". Owszem, zwrocic



                            Ale można powiedzieć zachowujesz się głupio, bo zachowanie można zmienić.
                            Jesteś głupi to skrót myślowy, ale moim zdaniem nie taki znów straszny.
                            • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:19
                              Ale można powiedzieć zachowujesz się głupio, bo zachowanie można zmienić.
                              Jesteś głupi to skrót myślowy, ale moim zdaniem nie taki znów straszny.

                              Jest to zasadnicza róznica. Powinno się jeszcze dodać "moim zdaniem", i moze nie
                              będzie to brzmiało jak osąd i wyrok.Aczkolwiek wypowiedziane, przez tzw osobę
                              ważną też może mieć swoje negatywne konsekwencje.
                              • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:25
                                Etam. Znowu przesada.
                                • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:26
                                  Mmm, a dopuszczasz sytuacje, w ktorej to inni maja racje?
                                  • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:33
                                    Dopuszczam, gdy ktoś przedstawi konkretne argumenty. Na razie z mojego punktu
                                    widzenia takich nie ma, bo słowa o krzywdzie dziecka są moim zdaniem mocno
                                    przesadzone.
                                    • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:36
                                      Warto wiec pisac zamiast 'przesada', 'moim zdaniem przesada'. Inaczej wzbierac
                                      sie mozna w dyskutantach agresja smile
                                      • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:43
                                        A czym zdaniem? Jak narazie jestem adwokatem diabła.
                      • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:03
                        e_r_i_n napisała:

                        > Tutaj niczego do rzeczy nie ma milosc do dziecka. Czym innym jest tekst 'jestes
                        >
                        > glupi' od kolegi w szkole czy na podworku (norma), czym innym taki tekst od
                        > doroslego, niezaleznie kim on jest. Tekst najzwyczajniej w swiecie
                        > niedopuszczalny.

                        Zgadzam się.
                        Nazwanie dziecka głupim, postrzegam jako przemoc, wykorzystanie przewagi, jaką
                        ma osoba dorosła, nad dziewięciolatkiem. Nie musi go lubić, popierac jego pobytu
                        w jej domu, ale powinna to komunikować ojcu dziecka lub corce, i tylko im.
                        • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:09
                          Przemoc, krzywda - wielkie słowa, nieadekwatne do sytuacji.
                          Ja cały czas uważam, że absolutnie nic takiego się nie stało. Nic mu nie
                          ubędzie.
                          • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:14
                            Od jednego tekstu moze nie. Od takich powtarzanych czesto juz tak. Pamietaj, ze
                            Ty to oceniasz z perspektywy doroslego z gruba skora. A mowa jest o dziecku.
                            A one sa inne (co powinnas wiedziec), mniej odporne. I nawet jesli na wierzchu
                            skutkow nie widac, to w srodku moga takowe byc. Potem rosna ludzie bojacy sie
                            wlasnego cienia, ktorych kazda porazka doluje coraz bardziej. Albo łobuzy,
                            ktore chca udowodnic, ze wcale nie sa nikim.
                            • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:30
                              Pamietaj, ze
                              Ty to oceniasz z perspektywy doroslego z gruba skora. A mowa jest o dziecku.
                              A one sa inne (co powinnas wiedziec), mniej odporne. I nawet jesli na wierzchu
                              skutkow nie widac, to w srodku moga takowe byc. Potem rosna ludzie bojacy sie
                              wlasnego cienia, ktorych kazda porazka doluje coraz bardziej. Albo łobuzy,
                              ktore chca udowodnic, ze wcale nie sa nikim.


                              Nie jest tak. Uważam, że uczenie dziecka, że nikt nic powiedzieć nie może o nim
                              i do niego negatywnego jest złe, bo nie daje owej odporności.
                              • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:33
                                m-m-m napisała:

                                > Nie jest tak. Uważam, że uczenie dziecka, że nikt nic powiedzieć nie może o nim
                                >
                                > i do niego negatywnego jest złe, bo nie daje owej odporności.

                                To chyba nie o to chodzi, chodzi raczej o pokazanie dziecku, ze jesli ktos go
                                nazywa głupim, to raczej jest problem tej osoby, a nie dziecka.

                                • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:34
                                  Niekoniecznie. To może być problem zachowania tego dziecka.
                              • e_r_i_n Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:35
                                Alez nikt nie mowi, ze dziecko nie powinno umiec zmierzyc sie z krytyka.
                                Kwestia tylko formy, w jakiej sie owa krytyke przekazuje. I tak forma powinna
                                byc dostosowana do wieku, sytuacji (nawet osoby doroslej) itd, itp. Rzucenie
                                tesktu 'jestes glupi, bo nie rozumiesz tabliczki mnozenia/bo dostale jedynke/bo
                                cokolwiek' jest zle, niewazne, czy powie to rodzic, czy nauczyciel, czy
                                jakikolwiek inny dorosly.
                                I o te forme wlasnie chodzi - i o rekacji rodzica przede wszystkim na forme
                                mowie, piszac o mojej rekacji, gdyby ktos rzucil mojemu dziecku powyzszy tekst.
                                Pomijam juz fakt, ze nie widze powodu, dla ktorego ktos inny, poza mna,
                                powinien zwracac uwage mojemu dziecku (jesli jest ono pod moja opieka i to ja
                                reaguje na jakies negatwyne zachowanie). Ale o tym juz tutaj dyskutowalismy,
                                wiec nie ma sensu sie powtarzac.
        • poxywka Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:13
          no, nie lubi chlopaka - jej prawo; ale na pewno nie dziala w interesie swojej
          corki - ona dziala wylacznie w swoim interesie; moim zdaniem krzywdzi nie tylko
          to dziecko ale takze corke i ziecia;
          ja szczerze powiem nie wiem jak rozwiazac sytuacje mieszkajac wspolnie chociaz
          moze psycholog znalazlby furtke; w swoim oddzielnym mieszkaniu mozna dyktowac
          wlasne warunki - nawet matce; jesli moja mama nie zaakceptowalaby moich wyborow
          tlumaczylabym jej do skutku, ze jestem osoba dorosla i beda postepowac wg
          wlasnego sumienia; bardzo kocham wlasna matke i bylaby to dla mnie tragedia,
          ale wiem na podstawie doswiadczenia, ze nie mozna sprzedac swojego zycia i
          pogladow dla swietego spokoju; trzeba jasno stawiac granice i w koncu ludzie
          zaczynaja je respektowac; to pewnie nie bedzie latwe zwazajac, ze ta kobieta w
          zyciu przeszla swoje
          pozdrawiam
          poxywka
          • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 11:32
            Poxywka ja tu nie widzę krzywdy niczyjej i oczywiście popieram stanowisko matki
            Wioli: ona nie chce by dziewczyna spartaczyła sobie życie bezpośrednią opieką
            nad nie swoim dzieckiem, czyli działa w jej interesie.
            A zięć jest tylko zięciem, jego dziecko - jego problem.
            Poza tym on nie jest u siebie i to jemu stawia się granice i słusznie.
            • poxywka Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:09
              >ona nie chce by dziewczyna spartaczyła sobie życie bezpośrednią opieką
              > nad nie swoim dzieckiem, czyli działa w jej interesie.

              byla kiedys taka partia ktora zawsze wiedziala, co jest dla ludzi najlepsze
              czy Twoja Mama mialaby prawo Ci zakazac zwiazku z Twoim M bo spartaczysz sobie
              zycie ? czy mialaby prawo zakazac Ci opieki nad pasierbem ? chyba ze mowisz to
              akurat z wlasnego doswiadczenia zalujac, ze pasierb spartaczyl Ci zyie;
              to co jest dobre dla matki nie jest dobre corki - nie kazdego w zyciu cudze
              dzieci unieszczesliwiaja - naprawde; dla niektorych opieka nad wlasnym to juz
              trauma, bo nie mozna sie w pelni cieszyc zyciem a niektorzy zakladaja rodzinne
              domy dziecka; wiec nikt tu nie dziala w interesie drugiej osoby a jedynie
              wlasnym; moja matka takze mnie czasem nie rozumie - nie musi jestem zupelnie
              inna niz ona i co innego daje mi satysfakcje w zyciu;
              ziec i jego dziecko to teraz rodzina jej corki; rodzina w pewien sposob blizsza
              niz rodzona matka; a dom w ktorym zamierzaja mieszkac zdaje sie rozbudowywuja
              za wlasne pieniadze wiec troche jednak beda u siebie;
              owszem mozna stawiac granice ale nalezy zdawac sobie sprawe z konsekwencji;
              mianowicie moze taka matka wiecej na tym starcic - np szacunek i przywiazanie
              wlasnego dziecka;
              pozdrawiam
              pozywka

              "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
              • m-m-m Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:43
                Nie wiem poxywko co by powiedziala moja mama, bo już dawno nie żyje.
                Jestem skłonna uważać, że dzialałaby w moim (a nie pasierba, czy M.) interesie.
                Nie, mój pasierb nie spartaczył mi życia, bo opiekuje się nim M. i on go
                wychowuje. Ja po prostu od razu postawiłam kilka spraw jasno i dzięki temu
                uniknęłam niewątpliwego problemu jakim jest próba wchodzenia w rolę matki, gdy
                jest się tylko macochą.



                • yuka66 Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 16:23
                  Ja troche nie na temat, ale juz przy kilku okazjach chcialam zapytac m-m-m o
                  to: wielokrotnie piszesz w swoich postach, ze to Twoj M. zajmuje sie dzieckiem,
                  ze to jego sprawa itd. Jak, w zwiazku z tym, radzicie sobie z pracami domowymi -
                  pierzesz i prasujesz pasierba ubrania, gotujesz dla niego, zmywasz po nim czy
                  robi to Twoj maz. Pytam, bo moj maz bardzo chetnie i czesto zaprasza swoje
                  dorosle dzieci do nas (z wnukami), chcialby to robic jeszcze czesciej, ja z
                  kolei chcialabym przyjac taka postawe jak Ty - "Twoje dzieci, Twoja sprawa" i
                  nic nie musiec, oprocz akceptowania tego, ze sa, ale przeciez mimo jego
                  najlepszych checi, by mi pomoc w kuchni, to i tak wiekszosc pracy spada na
                  mnie. Szczegolnie w czasie ich pobytu u nas: on zajmuje sie wnukami, zeby Jego
                  corka mogla odpoczac, a ja latam jak w ukropie i usluguje im.
                  • m-m-m yukka66 21.03.06, 19:50
                    w zwiazku z tym, radzicie sobie z pracami domowymi -
                    pierzesz i prasujesz pasierba ubrania, gotujesz dla niego, zmywasz po nim czy
                    robi to Twoj maz. Pytam, bo moj maz bardzo chetnie i czesto zaprasza swoje
                    dorosle dzieci do nas (z wnukami), chcialby to robic jeszcze czesciej, ja z
                    kolei chcialabym przyjac taka postawe jak Ty - "Twoje dzieci, Twoja sprawa" i
                    nic nie musiec, oprocz akceptowania tego, ze sa, ale przeciez mimo jego
                    najlepszych checi, by mi pomoc w kuchni, to i tak wiekszosc pracy spada na
                    mnie.


                    Jak nastałam, pasierb miał 9 lat. Obu panów obsługiwała (dosłownie) matka M.
                    osoba starej daty, której w głowie się nie mieściło, że kobieta nie musi nic w
                    domu rodbić, a facet ma obowiązki domowe dokładnie takie same, do tego
                    męczennica, poświęcająca się dla obu.
                    Miałam pierwsze trzy lata walki z ich wygodnictwem i niereformomowalnością
                    teściowej, ale WYGRAŁAM.
                    Przede wszystkim nauczyłam panów samoobsługi, zadanie było karkołomne, ale się
                    udało: ponieważ mojego M. nie stać na służbę to niestety sam musiał zacząć się
                    włączać do wszystkich prac domowych.
                    Od 11-ego roku życia pasierba wprowadziłam zasadę samodzielnego przez niego
                    zmieniania sobie pościeli (fikał okropnie - no cóż wygodne to było gdy ktoś za
                    niego cokolwiek robił) - oczywiście wprowadził ją ojciec, ale ja byłam
                    pomystłodawczynią. Od 13 roku życia młody sam sobie robi kanapki na śniadanie,
                    kolacje i kiedy tam jest głodny. Od 12 roku życia ma obowiązek czyścić
                    wszystkie dywany co drugi dzień oraz wynosić systematycznie śmieci.
                    Gdy skończył lat 16 i miał iść do szkoy średniej wprowadziłam kolejną
                    umiejetność domową u niego: gotowanie obiadów. Najpierw pomagał mi w
                    przygoytowaniu, teraz umie zrobić praktycznie wszystkie te potrawy, które i ja
                    robię. Oczywiście cały czas w moich pomysłach wspierał mnie M. i to on wymagał
                    od młodgo uczestnictwa w tych pracach. Od kilku miesiecy pasierb posiadł
                    kolejna umiejętność: sam sobie prasuje rzeczy. Tak więc te 8 lat, kiedy jestem
                    z nimi udało mi się (acz początkowo nie bez walki obu supermanów) praktycznie
                    ich obu usamodzielnić. Tak, że w tygodniu ja nie gotuję w ogóle, ponieważ młody
                    miał do wyboru: albo jada u mnie w pracy, albo gotuje sobie sam. Wybrał
                    samodzielność, bo nie jest uwiązany czasowo do tego jedzenia.
                    Nie wiem jak u Ciebie, ale podstwą jest rozmowa z mężem i Twoje oczekiwania:
                    powiedz mu, że sytuacja się zmieniła, Ty lubisz jego dzieci, ale niestety nie
                    zamierzasz mieć dodatkowego bezpłatnego etatu w ich obsłudze. Jeśli on życzy je
                    sobie gościć to a) za własną kasę; b)za teżę kasę niech zatrudni firmę
                    caterinwą + sprzątaczkę. Mnie bardzo pomogły pewne lekcje poglądowe:
                    prowadziłam np. pasierba i jego ojca do sklepu, a przy okazji zakupów
                    pokazywałam im, że oto np. udko z kurczaka surowe kosztuje o połowe taniej niż
                    to, które można tylko odgrzać na patelni lub w mikrofali. Ta druga połowa
                    kosztów udka już gotowego do spożycia to koszt jego przygotowania (czyli mojej
                    pracy włożonej w takie udko surowe w domu). Wielkie zaskoczenie też było jak im
                    pokazałam, że ...prasowanie koszuli - 3,90 zł. Ileż to ja zarabiałam przy
                    prasowaniu? Dzięki temu gładko prasowanie swoich rzeczy przejął na siebie
                    pasierb. Już nie mówi, że to nic takiego, bo obliczył, że na tylko swoje rzeczy
                    do prasowania miesięcznie musiałby wydać ok 100 zł.
                    Nie wiem przez ile lat przywzwyczajałaś swego męża do takiego wygodnictwa.
                    Odwrócenie sytuacji będzie trudne, gdyż nikt dobrowolnie nie rezygnuje ze
                    świadczonej bezpłatnie obsługi, będą dąsy, i wielka obraza stanu. Nie przejmuj
                    tym się jednak. Musiscie dużo rozmawiać i myślę, że jednak przy dobrej
                    komunikacji w ciągu paru miesięcy zyskasz w nim sojusznika, czego Ci bardzo
                    serdecznie życzę.
                    • m-m-m Re: yukka66 21.03.06, 19:54
                      Ps. Oczywiście nie zmywanm garów po obiedzie niedzielnym: robi to M.
                      • yuka66 Re: yukka66 21.03.06, 21:55
                        Szczerze Cie podziwiam. My przez pierwsze 10 lat naszego malzenstwa
                        mieszkalismy w Azji, gdzie mielismy gosposie, wiec problemu nie bylo. Dzieci
                        przyjezdzaly na darmowe wczasy z wyzywieniem i kompletna obsluga. Od dwoch lat
                        jednak mieszkamy w Danii (tu mieszkaja rowniez dzieci) i sytuacja jest inna. Do
                        tego moj maz bardzo duzo pracuje, natomiast ja chodze tylko 3 razy w tygodniu
                        do szkoly uczyc sie jezyka.
                        • m-m-m Re: yukka66 22.03.06, 10:56
                          Widzisz dla ułatwienia ustawienia nowych relacji w Twojej rodzinie, to dobrze
                          by bylo byś do jakiejkolwiek pracy poszła. Jeśli nie pracujesz to on nie ma
                          skrupułów by Cię dociążyć obowiązkami domowymi w tym obsługą jego podstarzałych
                          dzieci i wnuków.
                          Jednym z moich argumentów dla M. było wlaśnie to, że ja też pracuję i nie widzę
                          powodu, dla którego miałabym pracować na dwóch etatach w tym na drugim
                          bezpłatnym.
                    • karrolina1 Re: yukka66 22.03.06, 13:56
                      Od 11-ego roku życia pasierba wprowadziłam zasadę samodzielnego przez niego
                      > zmieniania sobie pościeli (fikał okropnie - no cóż wygodne to było gdy ktoś
                      za
                      > niego cokolwiek robił) - oczywiście wprowadził ją ojciec, ale ja byłam
                      > pomystłodawczynią. Od 13 roku życia młody sam sobie robi kanapki na
                      śniadanie,
                      > kolacje i kiedy tam jest głodny. Od 12 roku życia ma obowiązek czyścić
                      > wszystkie dywany co drugi dzień oraz wynosić systematycznie śmieci.
                      > Gdy skończył lat 16 i miał iść do szkoy średniej wprowadziłam kolejną
                      > umiejetność domową u niego: gotowanie obiadów. Najpierw pomagał mi w
                      > przygoytowaniu, teraz umie zrobić praktycznie wszystkie te potrawy, które i
                      ja
                      > robię. Oczywiście cały czas w moich pomysłach wspierał mnie M. i to on
                      wymagał
                      > od młodgo uczestnictwa w tych pracach. Od kilku miesiecy pasierb posiadł
                      > kolejna umiejętność: sam sobie prasuje rzeczy.

                      Ale dlaczego tak skromnie? Niech gowniarz czysci te dywany codziennie, a
                      ubrania prasuje nie tylko sobie, ale i wam. Kanapki do pracy tez moglby wam
                      robic i posciel zmieniac.
                      • lilith76 Re: yukka66 22.03.06, 16:35
                        > Ale dlaczego tak skromnie? Niech gowniarz czysci te dywany codziennie, a
                        > ubrania prasuje nie tylko sobie, ale i wam. Kanapki do pracy tez moglby wam
                        > robic i posciel zmieniac.

                        znam domy, gdzie dzieci biorą czynny udział w porządkach domowych.
                        może zadzwonić do rzecznika praw dziecka???
                        nie każda kobieta ma tendencję do wychowywania jamochłona.
                        • karrolina1 Re: yukka66 23.03.06, 10:27
                          Nie chodzi o udzial w obowiazkach domowych (chociaz przyznam, ze zlecenie
                          12latkowi czyszczenia wszystkich dywanow co drugi dzien wydaje mi sie
                          nadmiernym obciazeniem - nie pamietam, zebym w tym wieku miala az tyle
                          obowiazkow, ale to pewnie dlatego, ze wychowywalam sie w pelnej rodzinie i nie
                          bylo zadnej macochy, ktora podburzalaby ojca, zeby dokladal mi coraz nowe
                          zajecia. Swojego syna tez staram sie wdrazac do roznych obowiazkow, ale
                          zrobienia mu kanapek czy obiadu nie rozpatruje w kategoriach "obslugiwania".),
                          tylko bardziej o sposob, w jaki mmm opisuje sytuacje. Nie wiem..byc moze w
                          rzeczywistosci wyglada to u nich troche inaczej, ale po lekturze postow na
                          forum odbieram ja jako zimna i bezwzgledna osobe i wspolczuje jej pasierbowi
                          takiego pruskiego wychowywania. I wlos mi sie na glowie jezy na mysl, ze moje
                          dziecko mogloby kiedys znalezc sie w podobnej sytuacji.
                          • e_r_i_n Re: yukka66 23.03.06, 10:35
                            Czyszczenie dywanow to pewnie ich odkurzania. Raczej niezbyt obciazajace.
                            Robienie sobie kanapek to tez nie wysilek.
                            W wieku lat 14 - 15 gotowalam obiady dla calej rodziny - mimo, ze w pelnej sie
                            wychowywalam i macochy nie mialam smile
                            I na dobre mi to wyszlo.
                          • m-m-m Re: yukka66 23.03.06, 10:40
                            Wszystkie dywany, czyli ...2. czas czyszczenia: 5 min.


                            wychowywalam sie w pelnej rodzinie i nie
                            > bylo zadnej macochy, ktora podburzalaby ojca, zeby dokladal mi coraz nowe


                            tez nie mialam macochy, ale mamę, która w podobny sposób wymgała ode mnie.
                            dzieki temu od zawsze nie mam dwóch lewych rąk.

                            obowiazkow, ale
                            > zrobienia mu kanapek czy obiadu nie rozpatruje w
                            kategoriach "obslugiwania".),


                            Dzięki temu jest samodzielny i szanuje to, że ja mu czasami też robię te
                            kanapki i obiad, i nie traktuje on tego jako coś co mu się należy.



                            odbieram ja jako zimna i bezwzgledna osobe i wspolczuje jej pasierbowi
                            > takiego pruskiego wychowywania.

                            Guzik wiesz o mnie i o moim pasierbie.
                            • claairee Re: yukka66 23.03.06, 11:38
                              m-m-m napisała:


                              > Guzik wiesz o mnie i o moim pasierbie.

                              No własnie, kiedy czytam Twoje posty, nasuwa mi sie pytanie, może zbyt osobiste,
                              ale zadam;
                              Czy Ty Go lubisz?
                              • m-m-m Re: yukka66 23.03.06, 11:49
                                Nie bardzo sobie wyobrażam, że mieszkając pod jednym dachem tyle lat mogłabym
                                go nie lubić.
                                Co nie oznacza, że zrobię z niego kalekę o dwóch lewych rękach.
                                • lilith76 Re: yukka66 23.03.06, 11:56
                                  gdyby m-m-m go nie lubiła nie pokazywałaby niektórym jego zdjęć wink
                                  i to nie były zdjęcia dokumentujące wykonywanie przez niego katorżniczych
                                  obowiązków domowych.
                                  • mikawi Re: yukka66 23.03.06, 12:02
                                    no co ty lilith - nie pamiętasz? przecież pasierb był na nich zagoniony do
                                    oddzielania piasku od maku i prasowania macosze sukni na bal wink
                                • claairee Re: yukka66 24.03.06, 09:26
                                  m-m-m napisała:

                                  > Nie bardzo sobie wyobrażam, że mieszkając pod jednym dachem tyle lat mogłabym
                                  > go nie lubić.
                                  > Co nie oznacza, że zrobię z niego kalekę o dwóch lewych rękach.

                                  Nie krytykuję Twojej koncepcji wychowania młodego, wrecz przeciwnie, podoba mi
                                  sie i podziwiam konsekwencję, natomiast w Twoich postach na ten temat brakuje
                                  ciepla, ale moze dlatego ze mają pełnic funkcję instruktażową.
                                  • m-m-m Re: yukka66 24.03.06, 09:54
                                    Sposobu pisania nie zmienię.
                      • m-m-m Re: yukka66 23.03.06, 08:51
                        Ale dlaczego tak skromnie? Niech gowniarz czysci te dywany codziennie, a
                        ubrania prasuje nie tylko sobie, ale i wam. Kanapki do pracy tez moglby wam
                        robic i posciel zmieniac.


                        Nie musi Ci się podobać wprowadzony przez nas model wychowawczy. Chcesz być
                        darmową służbą w moim domu? To zapraszam. Wszystkie ww. czynnności będziesz
                        robiła Ty - oczywiście charytatywnie.
                        Pasiierb ma juz 17 lat i nie wchodzi w rachubę, by ktokolwiek go obsługiwał.
                      • mikawi Re: yukka66 23.03.06, 10:39
                        karrolina1 napisała:

                        > Ale dlaczego tak skromnie? Niech gowniarz czysci te dywany codziennie, a
                        > ubrania prasuje nie tylko sobie, ale i wam. Kanapki do pracy tez moglby wam
                        > robic i posciel zmieniac.

                        ojejku, chyba będę błagać moją siostrę (16 lat) o wybaczenie, że mi kanapki
                        ostatnio robiła na kolację... Pościel sobie zmienia jak jest pranie i dywany w
                        sobotę odkurza. No wyzysk nieletniej straszny. A macochy nie ma.
                        • yuka66 Re: yukka66 23.03.06, 14:01
                          Nie rozumiem tej ironii. Mysle, ze przyszla zona pasierba goraco bedzie m-m-m
                          dziekowac za jej metody wychowawcze, a pewnie i on sam.
                          • mikawi Re: yukka66 23.03.06, 14:21
                            ironia dotyczyła świętego oburzenia, że m-m-m tak strasznie traktuje pasierba,
                            to było przymróżenie oka na insynuacje, że pasierb m-m-m jest niemal
                            wykorzystywany do niewolniczej pracy w postaci odkurzenia dywanu i zrobienie
                            sobie kanapek
                          • m-m-m Re: yukka66 23.03.06, 14:29
                            Nie udowodnisz Yuka. Tu chodzi o to by macocha źle się czuła w swojej roli:
                            żeby udowodnić jej, że niby MUSI obsługiwać "inwentarz" swojego M. oczywiście i
                            całkowicie nic za to nie chcieć w zamian. Ma dawać jak matka, ale brać (w tym
                            wypadku wymagać) absolutnie nic.
                            Potem co poniektórzy się dziwią, że oto nagle młody 20-paroletni człowiek NIC
                            wokół sobie zrobić nie umie i ma postawę roszczeiową wobec całego świata (wobec
                            swojej dziewczyny, czy swoich, a nawet jej rodziców), że przecież zawsze go
                            obslugiwali , a tu nagle nie chcą? Albo rodzice: nie dają obowiązków swoim
                            dzieciom, ale jak skończy owe 20-a parę lat to nagle ma być samodzielny i są
                            bardzo zdziwieni, że syn/corka nic nie umie. A kiedy się tego mieli nauczyc,
                            gdy nie byli systematycznie wdrażani do obowiązków we wczesnej młodości?
                            Widzisz, to jest tak, że takie metody wychowawcze stosowała moja mama wobec
                            mnie i z dnia na dzień całkiem niespodziewanie mi się to przydało.
    • claairee Re: Po jutrze sprawa w sądzie. 21.03.06, 12:31
      Dodam jeszcze, że nie mam wplywu na cały swiat, jak sie bedzie zachowywał, ale
      mam wpływ i odpowiadam, za to jak bedzie sie zachowywało moje dziecko.
      Nie wyobrażam sobie innego sposobu uczenia dziecka szacunku, jak okazywanie go
      dziecku i egzekwowanie od dziecka.
      • zawsze-w-drodze do m-m-m- 22.03.06, 21:05
        Cyt. z Wioli - z poprzednej dyskusji:"Trzeba było chodzic za
        małym krok w krok bo jak go dorwała gdzieś bez nas to przezywała go że jest
        głupim szczylem i że go nie lubi." Naprawdę uważasz, że to normalny, nie
        nacechowany emocjonalnie i nie budzący wątpliwości sposób zwracania się do 9-
        letniego dziecka? Ja zareagowałabym nawet gdybym usłyszała coś takiego w
        stosunku do zupełnie mi obcego i obojętnego dziecka - w szkole np.
        • m-m-m Re: do m-m-m- 23.03.06, 08:54
          Ja juz w tej kwestii wypowiedzialam swoje zdanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka