miyo5
24.03.06, 17:09
Od dosc dawna czytam to forum i nie moge sie oprzec wrazeniu, ze jestescie
lepsze niz ja, ze nie macie takich zlych uczuc w stosunku do swoich
pasierbow. Ja ich nie lubie, a wlasciwie nie tyle ich, ile stosunku mojego
meza do nich. Jest wspanialym ojcem dla naszego dziecka, to mi sie podoba,
jest wspanialym ojcem i dziadkiem dla nich - jestem zazdrosna. Jego dzieci sa
dorosle (31 i 35 lat), nasza corka ma 8 lat. Moj maz ma malo wolnego czasu,
jestem zazdrosna, ze czas, ktory poswieca im, mogly poswiecic nam. I tak
zawsze mysle "oni" i "my". Oczywiscie nie okazuje im swojej niecheci,
stosunki sa poprawne. Ale ja chcialabym je ograniczyc do minimum, natomiast
moj maz chcialby zebysmy byli jedna duza rodzina. "Odchorowuje" kazde
spotkanie z nimi. Oni w stosunku do mnie tez zachowuja sie poprawnie (choc
poczatki byly tragiczne), ale jakos podswiadomie czuje, ze mnie nie lubia i
co gorsze, nie wierze, ze lubia tak naprawde nasza corke.