Dodaj do ulubionych

Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle?

07.08.06, 11:47
CIśnienie mi skoczyło, pół nocy przepłakałam, i sama już nie wiem czy mam
prawo się wściekać, czy zagryźć zęby...

Szanowny małzonek zostawił mnie kiedy córka miała 16 miesięcy, wrócił do
życia studenckiego, koncertów metalowych i braku obowiązków. Pomiędzy nami
były wzloty i upadki... Przez 4 lata okłamywał mnie, ze poświęca się pracy i
tylko pracy, znajomi się ze mnie śmiali i mówili jak ta praca ma na imię.
Prosiłam go na kolanach o to by spróbować naprawić związek a on nie, bo nie
będzie próbować, bo to nie ma sensu, nawet dla dziecka. Tłumaczyłam mu, że
nawet jeśli nie wyjdzie to przynajmniej będziemy mieli pewność że zrobiliśmy
wszystko by nasza rodzina przetrwała. Odmówił terapii małżeńskiej.
Przez 5 lat, wziął córkę raz na weekend, odwiedzał ją sporadycznie, raz w
miesiącu... Kłótnie pomiędzy nami dotyczyły tylko jakości i ilości czasu jaki
poświęca córkce. Czasami nie widywał jej przez półtora miesiąca.
Niejednokrotnie zawoziła córkę do niego (mieszka 80 km od nas) a on odwlekał
spotkania i poświęcał jej np 15 minut, na jakimś parkingu.

W sobotę moja córka miała urodziny, tak się złożyło, że w tym dniu był ślub i
wesele ze strony mojego NM, i postanowiłam, że te urodziny córeczka spędzi z
rodziną ex, ponieważ rodzina ex męża nie utrzymuje ze mną kontaktu,
pomyślałam, że babcia ze strony taty ucieszy się, że będzie mogła być na
urodzinach córki.

Nigdy nie utrudniałam kontaktów z córką, ani ex, ani jego rodzinie, Była
teściowa sama zerwała ze mną kontakty.

Niejednokrotnie prosiłam męża, aby na spędzał z córką więcej czasu i prosiłam
go, aby ten czas był tylko dla niej, aby na te spotkania nie zabierał swojej
partnerki, żeby dziecko miało go tylko dla siebie.

Córka miała problemy emocjonalne, korzystała z pomocy psychologa, okazała
okazało się, że wyidealizowałam jej obraz taty, wiecznie tłumacząc jego
nieobecność pracą i obowiązakami zawodowymi. Nigdy nie powiedziałąm ,że ma
nowe zycie, nową partnerkę i dlatego poświęca jej tak mało czasu. Nigdy sama
ani nikomu z otoczenia nie pozwoliłam krytykować jej taty.

Po raz pierwszy od roku miał z nią spędzić noc. Zostawił ją u swojej
szwagierki, a następnego dnia przywiózł ta swoją flondrę do MOJEJ córki,
MIMO, ŻE WYRAŻNIE MU MÓWIŁAM ŻE SOBIE TEGO NIE ŻYCZĘ!

Kiedy zadzwoniłam do córki zapytać jak minęły urodziny i dowiedziałam się, że
tatuś nie został na noc z nią, ale przyjechał dzisiaj z koleżanką która
tatucia mocno kocha i ta pani przywiozła jej zabawki i jest taka milutka i ją
całuje to mi się krew zagotowała.

JAKIM PRAWEM @@@^@&$# !!!!!

Pomijam to że ukradła mi męża, niech jej na zdrowie palant wyjdzie, ale jakim
prawem zbliża się do mojego dziecka, skoro okrada ją z ojca !!?? Nie raz było
tak że toto dzwoniło do ex, a on po jej telefonie skracał o godzinę lub 2
spotkania z córką i darł do swojej baby.

Wściekła jestem, i mówię ex, że się nie zgadzam na to, aby te ochłapy czasu
jakie poświęca dziecku były w towarzystwie panienki, a on mi zagroził, że mi
dziecko odbierze (po jego odejsciu miałam załamanie nerwowe, przez 2 lata
leczyłam depresję farmakologicznie + terapia psychologiczna), wyciągnie mi
żółte papiery i mnie zniszczy i że zabrania NM spędzać czas z dzieckiem,
kiedy my razem mieszkamy!!!, Przez półtora roku mu to nie przeszkadzało,
nawet był zadowolony.

Jezu, nie mam siły, kiedy mu powiedziałam , że po moim trupie dziecko mi
odbierze, stwierdził, że będzie tak jak sobie życzę...

Za dobra byłam, trzeba było ustalić 2 popołudnia w miesiącu od do, i tydzień
wakacji, głupia byłam, głupia i naiwna... Z kulturą chciałam, grzecznie..

a on ojciem nie jest, nie ma pojęcia co to znaczy być ojcem, dawca nasienia i
nic więcej...

a tej się matkować zachciało, niech sobie urodzi, dziecko a nie do mojej
córki się dostawia flondra jedna, może jak będzie siedziała w pieluchach, a
jemu źle się koło dupy zrobi i pójdzie z kolegami na koncert to zrozumie co
to jest dziecko

piszę w emocjach nosi mnie, wściekła jestem i boję się...
ten łotr jest do tego zdolny...






Psycholog poprosił ex o spotkanie w sprawie córki, ale on to olał.
Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:12
      a tej się matkować zachciało, niech sobie urodzi, dziecko a nie do mojej
      córki się dostawia flondra jedna, może jak będzie siedziała w pieluchach, a
      jemu źle się koło dupy zrobi i pójdzie z kolegami na koncert to zrozumie co
      to jest dziecko

      Sądzę, że ona nie wie, że nie życzysz sobie kontaktów miedzy nią, a dzieckiem.
      Sprobój opanować emocje i popatrz na to logiczne: predzej, czy później on
      znalazłby kogoś, a spotkania z dzieckiem nie będą tylko w towarzystwie ojca.
      Owszem nie poświęcał małej czasu, ale ten czas "se ne wrati".
      Nie masz też możliwości zabraniania kontaktów z ową flądrą: niczego zlego
      twojemu dziecku nie zrobiła i sądowego zakazu zbliżania się tej osoby do
      Twojego dziecka nie uzyskasz.
      Widzisz, to, ze on w polowie spotkania z córką poleciał do owej pani to JEGO
      WINA, a nie tej pani. Bo to on poleciał, a mógł zadecydować inaczej i zostać.
      Bądź logicznai rozsądna, Khaldum. Emocje to źli doradcy.
      • bbbb10 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 08.08.06, 00:15
        ????? A dlaczego te nerwy?? Zazdrość?
        Dlaczego twojemu partnerowi wolno nawet mieszkać z waszą córką, a ojciec nie
        może z kimś na parę godzin przyjechać?? Bo jakoś nie widze różnicy.
        No i sławetne "MOJA córka".....sama ją sobie zrobiłaś?? Typowe podejście
        właścicielki! Skoro dziecko wróciło zadowolone to o co te nerwy? Wolałabyć żeby
        next była zła dla dziecka?
        I pewnie wszystko robisz "dla dobra dziecka".. Co za hipokryzja!
    • alka23 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:12
      ... ja też kiedyś usłyszałam - niech sobie urodzi swoje... urodziłam, niewiele
      to zmieniło w stosunkach z naszą eks, której męża nie ukradłam (wychodzi mi na
      zdrowie) acz ona twierdzi, że tak właśnie było. sad

      w każdym bądź razie - nie sądzę by mógł odebrać Ci dziecko.. Nie tak łatwo w
      Polsce to uczynić, szczególnie będąc wątpliwej jakości ojcem...
      • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:33
        i jeszcze jedno Kicia ma rację nie miało sensu usprawiedliwiać jego
        postępowania ,bo za to faktycznie to on powinien ponieść odpowiedzialność.
        Wybacz raz jeszcze khaldum moją porywczośc ale borykam się na dzień dzisiejszy
        z utrudnianiem kontaktów przez Eksie...smile))na szczęscie ja już dawno teemu
        urodziłam swoje więc wysłuchuje tylko "jej bachory" zamiast "niech sobie urodzi"
    • kicia031 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:26
      Kochana, przede wsyzstkim uspokuj sie. Nie warto z powodu Exa zadraczac sie,
      musisz byc zdrowa i silan dla swojej coreczki. Wiem, ze latwo powiedziec, ale
      sprobuj!
      Jako Exia I matka chcialabym ci pare rzeczy doradzic – niektore beda latwe,
      inne trudniejsze od innych, ale uwazam, ze warto sprobowac. Przede wszystkim
      myślę, ze nie powinnas pod zadnym pozorem usprawiedliwiac postepowania Exa
      przed dzieckiem. Moim zdaniem powinno się mowic szczerze i uczciwie co się
      mysli, choc oczywiście w sposób dostosowany do wieku dziecka (tzn nie
      mowimy „ten sk… twój ojciec” dopóki dziecko na skonczy 18 lat wink). Po drugie,
      przestan wozic dziecko do Exa i ułatwiać mu spotkania. Chce się spotkac,
      wychodzi z inicjatywa, proszę bardzo, nie chce – nie kontaktuj się. Wielu Exow
      lubi robić swom byłym zonom na złość – jeśli widzi ze zalezy ci by miał kontak
      z dzieckiem to wlasnie na złość będzie go unikal. Jak nie będzie presji, to
      może się postara bardziej. A i tobie będzie latwiej. Odetnij się opd gada
      psychicznie i fizycznie – Inie dzwon, nie pros, nie woz – chce się widziec z
      dzieckiem – zapraszamy do odbioru coreczki u ciebie o godzinie tej a tej.
      Kropka.
      A teraz najtrudniejsza rzecz – kontakty z fladra! Doskonale rozumiem twoja
      niechęć do kontaktów corki z ta osoba. Podzielam twoje zdanie, ze osoba na
      poziomie nie zadaje się z żonatym mezczyzna i nie odbiera dziecku ojca. Tym
      niemniej uwazam, ze nie powinnas przeciwko takim kontaktom protestowac, bo nic
      to nie da. Nexia jak rozumiem nie jest alkoholiczka, narkomanka, patologia –
      wiec gdybyście co nie daj Boze trafili do sadu, nie ma tak naprawdę zadnych
      argumentow by chronic dziecko przed kontaktem z nia. Poza moralna słusznością,
      która jest po twojej stronie iż której nigdy nic nikomu nie przyszlo.
      Już mnie na tym forum nazwano idealistka, ale może Nexia chce odkupic swoje
      winy i okazac dziecku troche serca? A im więcej przyjaznych osob jest wokół
      dziecka tym lepiej dla niego. Sprobuj się przełamać i nie przejmuj się, ta
      osoba naprawdę w nczym ci nie zagraza. Nie zajmie w sercu coreczki twojego
      miejsca, nie ma na to szans.
      A jeśli chodzi o odebranie cci coreczki przez Exa, to kolejny przypływ mitomani
      ex-malzonka. Ani on tego nie chce, ani Nexia, możesz mi Wierzyc. A newt gdyby
      chcieli, nie ma po temu zadnych podstaw – jestes dobra, troskliwa matka, a Ex
      jakim jest ojcem to można wykazac przed sadem. Jego grozby to tylko koleny
      dowod braku poziomu, co już wykazal niejednokrotnie… Zlekceważ to i gromadz
      notatki z datami na temat niedociągnięć exa i ewentualnych świadków, bo nigdy
      nie wiadomo, kiedy się przydadza, kiedyś będziesz mogła pokazac córeczce, a ona
      będzie to mogła zaprezentowac w sadzie kiedy staruszek Ex będzie soebie rościł
      prawa do wsparcia ze strony dziecka.
    • mamaika Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:31
      Sama sobie przeczysz.
      W sobotę moja córka miała urodziny, tak się złożyło, że w tym dniu był ślub i
      > wesele ze strony mojego NM, i postanowiłam, że te urodziny córeczka spędzi z
      > rodziną ex, ponieważ rodzina ex męża nie utrzymuje ze mną kontaktu,
      > pomyślałam, że babcia ze strony taty ucieszy się, że będzie mogła być na
      > urodzinach córki.
      >
      > Nigdy nie utrudniałam kontaktów z córką, ani ex, ani jego rodzinie, Była
      > teściowa sama zerwała ze mną kontakty.
      >
      > Niejednokrotnie prosiłam męża, aby na spędzał z córką więcej czasu i prosiłam
      > go, aby ten czas był tylko dla niej, aby na te spotkania nie zabierał swojej
      > partnerki, żeby dziecko miało go tylko dla siebie

      Postanowiłaś, bo tak było Ci na rękę i tyle. Co do partnerki twojego eksa- on z
      nią jest,podobnie jak ty z kimś więc o co chodzi ? O to że była miła dla Twojej
      córki ? Może właśnie Twoja neksia pozytywnie wpłynie na eksia, chcesz tych
      kontaktów czy nie ? Co do odebrania dziecka twój eks plecie nonsensy, a ty je
      wyolbrzymiasz , a tak na marginesie to wydaje mi się że chyba nie do końca
      uporałaś się z jego odejściem.
      • chalsia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:05
        no właśnie. Ja do tej jednej kwestii się tylko odniosę, bo inne aspekty omówiła
        Kicia. Jako matka dziwię się niepomiernie, że w opisanej sytuacji szczątkowego
        kontaktu ojca z dzieckiem i zerwaniu kontaktów z dziadkami, zdecydowałaś by
        córka spędziła noc pod opieką ojca/dziadków (co i tak nie miało miejsca).
        Sama tłumaczysz, że córka mieszka z Tobą i NM. A co jeśli eks mieszka z next?
        Dokładnie taka sama sytuacja jest.
        Ja to wiedzę tak - przyganiał kocioł garnkowi.
        Chalsia

        PS. a metody na zmuszenie eksa do czegokolwiek w temacie kontaktów NIE MA.
        Aczkolwiek ciekawa jestem, czy przy zasądzonych sądownie kontaktach, nie można
        by było ojca np. ukarać grzywną za niewywiązywanie się z obowiązków wobec
        dziecka (skoro np. można tak ukarać matkę za utrudnianie/uniemożliwianie
        kontaktów).
    • mangolda Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:35
      Myśle, ze za bardzo się narzucasz z tą swoją córką.
      Ten mężczyzna nie byl jeszcze gotowy do ojcostwa i powinnaś byla to uszanować.
      Nie umialaś. To teraz masz.
      • m-m-m Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:41

        Ten mężczyzna nie byl jeszcze gotowy do ojcostwa i powinnaś byla to uszanować



        Ciekawe, czy takie samo tłumacznie byłoby adekwatne wobec kobiety: nie była
        gotowa do miacierzyństawa i powinien to przyjąć, a nie narzucac się jej z ich
        córką.
        Nie był gotowy do ojcostwa...śmieszne big_grinDD Na to jednak by póść do łóżka z
        babka był jak njbardziej gotowy, a na konsekwencje tego pójścia już nie, dobry
        dowcip big_grinDD
        • mangolda Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 12:52
          > Ciekawe, czy takie samo tłumacznie byłoby adekwatne wobec kobiety: nie była
          > gotowa do miacierzyństawa

          kobiety mają instynkt macierzyński, często jednak nie rozumieją że mężczyźni pod
          tym względem różnią się od nas.
        • kicia031 m-m-m 07.08.06, 13:45
          nie karm trolla wink)
          nie warto
          • m-m-m Re: m-m-m 07.08.06, 14:41
            Nie karmię tylko sie bawię. Takich poglądów jakie reprezntuje Mangolda przecież
            w żaden sposób nie można traktować serio. Tak jak i tego ostatniego, że
            wszystkie kobity mają instynkt macierzyński big_grinDD
            • anastazjapotocka Re: m-m-m 07.08.06, 14:52
              Cześć m-m-m. Mnie też to ubawiło. Z instynktów mam najbardziej rozwięty
              instynkt samozachowawczy. Dobrze Was znowu mieć przy sobie, dziewczyny.
      • natasza39 Mangolda zmień sygnaturkę! 07.08.06, 22:24
        Bo to obraza uczucia religijne wielu osób.
        Ty może i zyłaś w czasach JP2, ale niewiele masz wspólnego z naukami tego
        wielkiego człowieka, więc nie przeginaj!
        Jesteś generalnie folklorem, ale trzymałas się pewnego kanonu.
        Teraz stałas się obleśna,
        To tak jakby burdelmama miała w sygnaturce: "Zostałam przeoryszą Klarysek!"
        A zatem odpusc sobie...
    • claairee Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:03
      Trudno jest sie pogodzić, że córka ma kontakt z "tą panią", z drugiej strony,
      może być tak , że to właśnie nexia wpłynie na ex męża, żeby bardziej
      zainteresował sie dzieckiem,a w końcu o dobro dziecka chodzi, nigdy nic nie
      wiadomo.
      Ja tez zawsze starałam sie usprwiedliwiać wybryki taty przed dzieckiem, i sama
      nie wiem czy to dobrze czy zle. Jedno jest pewne, jak tata sie w końcu wyszalał,
      i zapragnął bliższych kontaktów z dzieckiem, to Młody nie miał wpojone, z ojciec
      to dran, i teraz mają bardzo dobrą relację.
      • chalsia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:08
        usprawiedliwianie ojca jest złe - każdy psycholog to powie - idealizuje jego
        postać oraz doprowadza do problemów emocjonalnych.
        Jedyną słuszną (i na dodatek prawdziwą) odpowiedzią jest "nie wiem" (bo czy
        ktokolwiek wie na pewno DLACZEGO ktoś postępuje tak a nie inaczej?).
        Powyższe jednocześnie nie oznacza, że buduje się zły obraz ojca - wystarczy się
        wtedy powstrzymać od neagtywnych komentarzy.
        Chalsia
        • claairee Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:16
          Nie chodzi, o wymyslanie bajek, jaki to tata jest wspanialy. Ale uważałam , ze
          lepiej powiedzieć, tata ma problemy emocjonalne ( co w dużej mierze było
          prawdą)i dlatego tak się zachowuje, niż ojcie to drań i psychopata, choć to
          drugie czasem, az sie cisnęło na usta.
          • chalsia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:18
            zgadzam się.
            Chalsia
    • aga-aga3 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:12
      A co wolałabyś żeby neksia nie znosiła twojego dziecka? niestety musisz się z
      tym pogodzic , że ona będzie ja widywała.Bo ona i twój były sa para może
      stworza rodzine niedługo, i twoje dziecko będzie tez częscia tamtej rodziny
      chcesz czy nie.Jak cie to pocieszy to moge dodac że jaby miała wybór to nie
      chciałaby miec z twoja córka pewnie nic do czynienia.Więc nie gotuj się z
      zazdrości i z zawiści.Jak sobie urodzi dziecko to będzie miała, napewno
      wolałaby własne nie twoje.Nikt ci dziecka nie zabierze bo po co? Myslisz że
      neksia pozwoli sobie bez powodu skomplikowac życie. a to że czasem mąz powie że
      zabierze to tylko gadanie i gadać to spobie mozna wszystko więc się tym nie
      przejmuj.On tez nie tak chętnie zmieniłby nagle styl swojego zycia, zwłaszcza
      że sama piszesz że wcale mu nie spieszy sie do czestych kontaktów z córka.
    • kara_b Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 13:32
      czego Ty chcesz?
      ojciec ma widzieć małą ale na Twoich warunkach :ojciec się do tego nie
      garnie,to zle. ojciec przychodzi z kobietą- jeszcze gorzej.ale Ty możesz z kimś
      mieszkać, prawda? nie ma się wtrącać w Twoje życie, ale Ty możesz w jego?
      teraz zaczniecie się kłócić i po co? wy się bedziecie kłócić o stosunki między
      wami,a nie rozmawiać o lepszych relacjach z małą, ale oczywiście wszystko
      robisz w imię dobra dziecka...

      pozdr k
    • anastazjapotocka Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 14:16
      Zachowujesz się jak typowa toksyczna exsiara. Jesteście po rozwodzie, Ty
      mieszkasz od półtora roku z innym, sama jesteś macochą jego dzieci. O co Ci
      chodzi? Twój były jest wolny i może mieć ile zechce panienek, Tobie nic do
      tego. Sama wybrałaś dla swojej córeczki na ojca pana dość lekkomyślnego, nie
      ułożyło się Wam, nie chciał być z Tobą - zdarza się. Nie chciał być z Tobą, a
      nie z córką i jak już się pan wyszumiał, układa sobie życie. Zupełnie normalne.
      To dobrze świadczy o Twoim byłym, że jest obecnie z panienką miłą i
      sympatyczną. Mógł przecież stracić głowę dla jekiejś nawiedzonej narkomanki lub
      pijaczki. Przestań więc się niezdrowo podniecać i nazywać dziewczynę "toto"
      lub "fladrą". Nawet jeśli to ta sama dziewczyna, przez którą rozpadł się Wasz
      związek, bo świadczyłoby to o ich głębokim uczuciu. Przykre dla Ciebie, ale nie
      warto obrażać się na fakty. Dziewczyna byłego z pewnością nie zamierza odebrać
      Ci córki. Twoje dziecko nie jest jej do niczego potrzebne. Jeśli będzie
      chciała, urodzi sobie własne. Z pewnością jest młoda i ładna, sądząc po Twojej
      histerycznej reakcji. Nie masz też najmniejszego wpływu na to, jaka panienka
      będzie dotykała Twoją córkę i kupowała jej zabawki. Nie jesteś właścicielką
      dziecka, tylko matką, a ojcem dziewczynki jest Twój były mąż, który ma do córki
      takie samo prawo jak Ty. Ojciec biologiczny jest córce bardzo potrzebny, nawet
      jeśli jest lekkomyślny, latający po koncertach. Ciesz się, że narzeczona
      Twojego byłego jest dla Twojej córki "milutka" i kupuje jej zabawki. Mała
      będzie miała fajną macochę, odlotowego tatę od święta, prezenty i ciekawe
      wakacje. Chcesz jej to wszystko odebrać tylko dlatego, że facet wybrał inną?
      Uspokój się i przestań zadręczać córkę. Możesz oczywiście wmówić córce, jakim
      draniem jest jej tato i jaką "flądrą" narzeczona taty. Tylko co Ci z tego
      przyjdzie? Małą okaleczysz, zaczną się sprawy w sądzie, może nawet Twój obecny
      pan wymelduje się z Twojego życia - mężczyźni nie znoszą problemów. Zwłasza
      tam, gdzie ich nie ma.
      • gov.single Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:28
        Nie tylko toksyczna -ex ale również trudna -next. To chyba generalnie trudny
        charakter i nie sądzę, zeby liczne na tym forum głosy rozsądku przemówiły do
        niejsad

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=43465218&a=43513204
    • kicia031 Protestuje! 07.08.06, 14:54
      Chcialabym tylko zaprotestowac przeciwko napadaniu na Khaldum. Ja tez uwazam,
      ze dziala ona bardziej pod wplywem emocji niz rozsadku, ale mozna to chyba
      zrozumiec biorac pod uwage okolicznosci.
      Trzymaj sie dziewczyno i nie daj sie zlym emocjom!
      • anastazjapotocka Re: Protestuje! 07.08.06, 14:58
        My na nią nie napadamy, tylko chcemy sprowadzić do realnego wymiaru. Tu chodzi
        zresztą o jej córeczkę, nie rozumiesz tego, że nam dziecka żal?
        • kicia031 Re: Protestuje! 07.08.06, 15:09
          Ale mi wlasnie tez zal dziecka, a wydaje mi sie, wiecej szkody coreczce
          wyrzadzila do tej pory lojalnosc Khaldum wobec Exa niz wrogosc wobec "fladry".
          Wiec na tym temacie sie skupilam.
          • anastazjapotocka Re: Protestuje! 07.08.06, 15:21
            Kiciu, to, że Khaldum nauczyła małą kochać ojca, to bardzo dobrze. Ten akurat
            ojciec nie jest najgorszym egzemplarzem - płaci regularnie alimetny i widuje
            się z córczką. Jest lekkomyślny i beztroski, ale przypuszczam, ze taki był
            zawsze. Nawet zanim został ojcem i nie bardzo się zdążył zmienić.
            Taki "zwariowany" ojciec ma swoje zalety, a napewno ma urok osobisty. Córeczka
            będzie go kochać i nauczy się prawidłowych relacji z męzczyznami w przyszłości.
            Nie ma nic złego w tym, że nie jest to męzczyzna idealny, ja zresztą takiego w
            życiu nie spotkałam.
            Gorzej, że Khaldum usiłuje regulować stosunki dziewczynki z nowią rodziną jej
            ojca. Fajna i miła macocha to skarb. Szkoda niszczyć tych relacji, których chce
            ojciec małej. Nalezy odpuścić. Dla dobra dziecka.
            • m-jak-magi Re: Protestuje! 07.08.06, 15:58
              popieram w 100%
      • m-m-m Re: Protestuje! 07.08.06, 15:14
        Ale tu nikt na autorkę wątku nie napada. Post jest emocjonalny, wszystkie
        żywimy nadzieję na to, że jednak logika weźmie górę.
        • kicia031 Re: Protestuje! 07.08.06, 15:26
          Hmmm, przeczytaj ponizej na przyklad...
          • m-m-m Re: Protestuje! 07.08.06, 15:35
            Nie odbieram tego jako napadu, ale jako slowa logiki i prawdy. Może
            nieprzyjemnej, ale jednak prawdy, Kiciu.
            • kicia031 Re: Protestuje! 07.08.06, 15:40
              No ale chyba jest roznica miedzy poczestowaniem kogos guma orbit a powiedzeniem
              ze mu z ust smierdzi, prawda? Rzeczy nieprzyjemne tez mozna powiedziec
              uprzejmie.
              Dziewczyna cierpi, byc moze takze dlatego, ze maz jej nie kochal. Czy
              wykrzykiwanie jej tego w twarz poprawi jej nastroj i relacje miedzy nimi? Nie
              sadze.
              • m-m-m Re: Protestuje! 07.08.06, 15:59
                Kiciu, Ty wrażliwa jesteś na te słowa, ja mniej. Nie rażą mnie one tak jak
                Ciebie.
                • elf28 Re: Protestuje! 07.08.06, 16:04
                  A ja przyłączam się do Kici. Też odebrałam wiele postów jako atak na Khaldum.
    • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:19
      Ja jednego nie rozumię.................ale to dlatego ,że jak "czytam Ciebie"
      to jakbym moją Eksię widziała.
      Powiedz mi jedno : DLACZEGO????????? Dlaczego facet od kilku lat daje Ci do
      zrozumienia,że nie chce z Tobą być,a Ty nadal mówisz o nim "MÓJ"???? Bo
      jesteście rodzicami tego samego dziecka?? Facet odszedł,bo jak wyraźnie widać
      z tego co mówisz-nie kochał Cię.
      Czemu swoją urażoną dumę zakrywasz dobrem dziecka??? Przeciez z tego co
      piszesz facet wyraźnie nie chce Ciebie w swoim życiu,a nie córki.Widać,że z
      córką chce mieć normalne relacje ,więc czemu i jakim prawem Ty im je psujesz?
      Dlaczego sądzisz,że Dziecko jest Twoją własnością ?Przecież to człowiek o swoim
      własnym serduchu i rozumku. Ma prawo kochać ojca i lubieć jego partnerkę!!!
      "MÓJ facet,MOJA córka".To co jest pewne w tej sytuacji ,że "jest TWOJE" to moim
      skromnym zdaniem "TWÓJ problem".POWAŻNY PROBLEM Z PRZYWŁASZCZANIEM SOBIE PRAWA
      DO CZYJEGOŚ ŻYCIA.TWÓJ facet MIAŁ PRAWO odejść, jeśli nie był szczęśliwy,a
      Twoja córa MA PRAWO go kochać,jeśli to do niego czuje.INNI LUDZIE MAJĄ PRAWO DO
      SWOICH WŁASNYCH ODCZUĆ,A NIE OBOWIĄZEK UDAWANIA UCZUĆ,KTÓRE TOBIE BY SPRAWIŁY
      RADOŚĆ.
      NIE CZUŁ NIC DO CIEBIE TO ODSZEDŁ,A TY TERAZ CHCESZ SIE POSŁUŻYĆ DZIECKIEM JAK
      PRZEDMIOTEM KARZĄC GO ZA TO,ŻE CIĘ OPUŚCIŁ,BO NIE KOCHAŁ,że jest szczęśliwy?że
      ma radosną partnerką,która akceptuje jego dziecko i nawiązała dobry kontakt z
      dzieciakiem,że dziecko się dobrze o niej wyraża???!!Miał prawo nie kochać.
      Piszesz"prosiłam go na kolanach by próbowała naprawić związek"-dziewczyno
      litości czy Ty oszalałaś???JAK KTOŚ MOŻE CI DAĆ COŚ CZEGO NIE MA???Facet mówi
      wyraźnie"nie ma we mnie tego uczucia",a Ty robisz focha "ale ja chcę".Jak on
      może Ci dać coś czego NIE MA?????
      Uch sorrki,że sie tak uniosłam ale jakbym moją Eksie słyszała.Facet od niej
      uciekł ,lata z nią nie mieszkał .Nim my się poznaliśmy był już dawno po
      rozwodzie ,jest teraz moim mężem a ona ,czyli moja Eksia nadal dzwoni i mówi
      do mnie o mężu obecnie moim " czy jest Mój..." i zmusza mnie tym do głupiego
      pytania "Mój- czyli czyj?Pani...?",a może po prostu swój własny!!!
      Wybacz słodka Khaldum,ale ja ma ostatnimi czasy uczulenie na bezmyślnie
      żyjących ,krzywdzących bezmyślnie innych. Myślę,że mieszając się w relacje Twej
      córki z jej ojcem krzywdzisz bezmyślnie dziecko,za to że Ty nie dostałaś
      tego,co dostaje od niego mała.On wyraźnie chce jej obecności w swoim zyciu i ją
      kocha.Jego obecny związek nie powinien Cie wogóle obchodzić.Od lat nie
      jesteście razem,przez lata facet dawał Ci do zrozumienia ze nie chce tego
      związku.Mijały lata !!!!!!!!To,że Ty przez lata nie robiłaś nic z własnym
      życiem nie tłumaczy niczego,co najwyzej wskazuje na to,że byłaś leniwa i
      ślepa,bo było Ci z tym wygodnie.Żyłaś w świecie pełnym konfabulacji,bo było Ci
      wygodnie! Teraz będziesz przez kolejne lata krzywdzić córkę i jej ojca ,no i
      oczywiście partnerkę ojca i Bóg wie ile jeszcze innych osób skrzywdzisz
      Bo "było Ci wygodnie przez lata wykłócać i "nic nie widzieć i nic nie słyszeć".
      • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:45
        Khaldum WYBACZ:///!!!!, ale za bardzo przypominasz mi w tym poście moją EKSIE a
        jestem świeżo po jej ataku na mnie://///
        • chalsia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 16:07
          Reksiu, ale to jest TWÓJ problem !!! a nie Khaldum. Może najpierw się zastanów
          zanim przelejesz na kogoś swoją gorycz.
          Chalsia
          • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 20:15
            masz rację Chalsiu uncertain// to też kilkakrotnie w tym wątku przepraszałam Khaldum
            za "moją nieobiektywność" i być może zbyt ostre spojrzenie na daną
            sytuację...:/ale jak przeczytałam o mieszaniu dziecka w sprawy dorosłych i o
            podjęciu próby manipulowaniem dzieckiem to się we mnie z przyczyn osobistych
            zagotowało ,tym bardziej,że jestem świeżo po kolejnym ataku Eksi na mój dom
    • agnese_1 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:23
      Strasznie duzo tutaj pomieszanych spraw i emocji.
      Wyciagne wiec tylko kilka watkow. Co do fladry: rozumiem, ze rozbila wasze
      malzenstwo. Ale od tego minelo juz sporo czasu, ty ulozylas sobie zycie i to
      mam nadzieje, ze z mniej 'koncertowym' partnerem. Badz wiec zadowolona, ze nie
      jestes juz z exem, niech on sobie zycie uklada tak jak chce. Jesli jest z ta
      fladra juz ladnych pare lat musisz sie pogodzic z tym, ze twoja corka bedzie
      sie z nia spotykala.
      Jesli uda wam sie z exem wypracowac jakies rozsadne ramy widywania sie z mala
      to pewnie bedzie to rowniez w ich domu. Jestes zla, ze fladra jest mila dla
      malej ale chyba lepiej tak, niz jakby jej nie lubila i dawala jej to odczuc.
      Nie wiem jednak czy fladra wplynie jakos na to, ze ex bedzie widywal mala
      wiecej czy nie.

      Jedno jest pewne, fladrze napewno sie matkowac nie zachcialo i ona to juz
      napewno nie ma interesu w odebraniu ci dziecka. Mowie ci to z punktu widzenia
      bezdzietnej macochy wink Kiepski bylby to interes wink

      Nie denerwuj sie grozbami exa, chce cie tylko wyprowadzic z rownowagi. Juz
      wystarczajaco przez niego cierpialas.
    • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:26
      > a tej się matkować zachciało, niech sobie urodzi, dziecko a nie do mojej
      > córki się dostawia flondra jedna, może jak będzie siedziała w pieluchach, a
      > jemu źle się koło dupy zrobi i pójdzie z kolegami na koncert to zrozumie co
      > to jest dziecko

      Khaldum bycie "Cierpiętnicą" jest żałosnesmile)).....założe się że jej Twoje
      dziecko jest "flondrze" wogóle do szczęścia nie potrzebne.Myślę że w
      przeciwieństwie do Ciebie jest najwyraźniej dojrzałą osobą ,że nie daje dziecku
      tego odczućsmile
      A jeśli siedzenie w pieluchach było dla ciebie TAKĄ tragedią,to moze Ty złą
      matką byłaś????
    • elf28 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 15:26
      A ja myślę dziweczyny, że Khaldum chyba chodzi o co innego. A mianowicie o to,
      że Ex właściwie nie chciał utrzymywać kontaktów z córeczką. Jak już to robił,
      to było to przysłowiowe 15 min na parkingu. I nagle, kiedy po raz pierwszy ma z
      nią spędzić więcej czasu, i jakby "wynagrodzić" dziecku dotychczasową
      nieobecność, nie dość że nie "towarzyszy" dziecku przez noc to jeszcze
      przyprowadza nową partnerkę.

      Nagle dobry tata się zrobił! A na nową partnerkę najłatwiej się zezłościć.
      Łatwiej niż na własną córkę, która ją od razu polubiła. I myślę, że o to tu
      chodzi.
      • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 16:10
        Elf moja Eksia też trąbi dookoła,że mój M nie chce i nie stara się o kontakty z
        dziećmi ,a jak on dzwoni do maluchów by spytać co u nich,to ona zabiera
        dzieciakom słuchawkę i "zaczyna swoją tyradę".Kiedy pojechaliśmy po dzieciaki
        dzwonił przez cały dzień by umówić sie gdzie je odebrać ,czekaliśmy jak
        głupki,nie dała mu odwiedzić,ani spotkać się z dziećmi i dzwoniła w tym czasie
        do dziadków ze on kontaktów unika!! Khaldum wspomina,że on jednak stara się
        pojawiać w życiu małej,a z postu Khaldum wynika,że niestety,ale jest zaborcza
        troszku ponad miarę Nie sądzisz?.Wiem Khaldum to nie moja Eksia ,ale mam takie
        skojarzenia ze WRRRRR...

        UFFFFF...mam uczulenie...
        • elf28 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 16:13
          ja po przeczytaniu jej postu mam inne wrażenie. Być może dlatego, że nie mam
          takiej Eksi a stosunki układają się poprawnie. Myślę, żę Ty odebrałaś to
          inaczej właśnie przez pryzmat Waszych perturbacji z Eks.

          Dla mnie wiele reakcji dziewczyn było nazbyt emocjonalnych. I ja to rozumiem
          zwłaszcza gdy ma się podobne problemy. Sama też tak czasem reaguję smile
        • anastazjapotocka Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 16:14
          Kochana Reksiu, nie przejmuj się tak bardzo toksyczną ex. Moja ex była trująca
          jak arszenik i... wszystko już minęło. U Ciebie też tak będzie. Dbaj o siebie i
          swoją rodzinkę, ciesz się każdą chwilą i wygaraj 12 milionów w totka. Trzymaj
          się cieplutko. Anastazja.
          • reksia Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 20:21
            Do Anastazji: Dzięki smile I KOFFFAM Cię smile(zarumieniona reksia)
            • anastazjapotocka Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 07.08.06, 21:39
              Ja Cię żesz też, waleczna Reksiu, tak trzymać! "Życie łapać za grzywę i walić w
              mordę", jak powiedział minister Jaszuński w "Karierze Nikodema Dyzmy". Bez
              urazy...
    • natasza39 A ja mam tylko jedno do Ciebie pytanie? 07.08.06, 22:21
      Twoja, a raczej Twojego obecnego partnera ex, tez mówi o Tobie "flądra"?
      Pomijajac jakim facetem był Twój ex, a w sczególności jakim ojcem, nie zmienia
      to jednak tego, że widać owa "flądra" pozywtywnie na niego wpłynęła, bo i z
      dzieckiem się na dłużej spotkał i prezenty mała dostała.
      Jesli córka była z wizyty zadowolona, to powinnas być szczesliwa, a nie uzalac
      się że Twoje nie na wierzchu.
      Jako next tez musi byc Twoje na wierzchu?
      Bo z innych postów tak własnie wynika.
      • dominika303 Re: A ja mam tylko jedno do Ciebie pytanie? 08.08.06, 10:08
        Ja chyba żadnej ex nie jestem w stanie pojąć!
        Ex mojego wyraznie nie chce moich kontaktów z jej córką, ja do niech tez nie
        dążę, i tak po 3 latach związku z facetem nie znam jego córki, a ex też to nie
        odpowiada, bo ostatnio zarzuciła mu że ja się jego dzieckiem nie interesuję! To
        nic, że to ja kupuje prezenty (o czym ex wie), to nic że to przypominam mojemu,
        kiedy jest dzień dziecka i urodziny !!Teraz uważa, że pomimo jej niechęci do
        mnie , ja powinnam na głowie stanąć i poznać jej dziecko!!
        Kobiety, czy rozwód wam w głowach miesza?????????????
        Co z wami jest nie tak????
        Jak next chce kontaktów to jest beeee, jak nie chce to tez jest beeeeeeeee!!!
        • ajmj Re: A ja mam tylko jedno do Ciebie pytanie? 08.08.06, 10:12
          Oj, zawsze o COŚ mozna sie przyczepićwink
      • khaldum Re: A ja mam tylko jedno do Ciebie pytanie? 08.08.06, 12:06
        nataszo, nie wnikam jak się na mój temat wypowiada aktualnie, wiem z relacji
        znajomych jak reagowała kiedy informowali ją, że ON ma córkę i żonę, która go
        kocha i na niego czeka. Przepraszam za cytat, ale było to jakoś tak "Wali mnie
        to, widocznie zła kobieta jest skoro mu szczęścia nie daje i za mordę krótko
        trzyma" Było to ma metalmanii, na którą pojechał, okłamując mnie że ma dyżur w
        pracy i dlatego znowu nie pojawi się u córki.

        Co do tego czy córka jest zadowolona ze spotkania...
        a które dziecko nie cieszy się na spotkanie ze świętym mikołajem ?
        kiedy się z nia jutro zobacze będę wiedziała, jak to spotkanie na nią wpłyneło.
        Wczoraj przez telefon powiedziała NM, że bardzo za nim tęskni i chce żeby
        przyjechał razem z mamusią do domu. Mi powiedział, że dobrze się bawi z kuzynem,
        ale żebym była po nia wcześnie rano.

        Co do tego, ze zawsze moje musi być na wierzchu.. jestem impulsywna i bardzo
        emocjonalna, czasami potrzebuję czasu na to by coś przeanalizować i poukładać,
        rzeczowe argumenty innych osób do mnie przemawiają, i wiem co to kompromis,
        ustępstwo, więcej tego w moim zyciu niżbym chciała...

        Jako next...
        nie jest tak jakbym sobie wyidealizowała, szanuję mojego NM, i mimo, że czasem
        do pewnych rzeczy podchodzę zbyt impulsywnie, to bez awantur potrafimy znależć
        kompromis.
        ataki jego ex, mimo że się we mnie gotuje i wyrzucę ten żal na forum znoszę na
        zewnątrz z kamienną twarzą, nigdy nie wdałam się z nią w "pyskówkę" nie
        odpowiedziałam obelgą na obelgę, staram się jej nie wchodzić w drogę, a kiedy to
        ona wchodzi na moją ścierzkę (np odwiedza mnie w miejscu pracy) traktuję ją z
        szacunkiem jak każdego kontrahenta.

        Nie jestem skłonna do ataków, ale broniłam, bronię i będę bronić siebie, mojej
        rodziny, mojej córki...
        jak ta matka polka....
        • khaldum ścieżkę, łups, aż bolą oczy... przepraszam 08.08.06, 12:20
    • khaldum Jeszcze raz ... bez emocji - długie 08.08.06, 11:41
      Z moim ex mam (miałam) poprawne kontakty.
      Pomijam kwestie rozstania, dokładnie porzucenia rodziny, i związania się z nową
      partnerką. Wyprowadził się na raty, za każdym razem, czyli raz na 2 tygodnie
      kiedy się pojawiał u nas, coś ze swoich rzeczy wynosił z domu. Przez 2 lata po
      odejściu, rządałam od niego tylko tego by widywał się z dzieckiem. Nie dawał mi
      na dziecko złotówki. Po 2 latach wniosłam o alimenty, których mimo zasądzenia
      nie płacił, więc po pół roku z wyrokiem poszłam do zakładu pracy i księgowa mi
      te pieniądze z jego pensji przelewa. Nie domagałam się przez komornika
      ściągnięcia alimentów zaległych.

      Od dnia kiedy odszeł mineło ponad ponad 5 lat. Ja wniosłam o rozwód, bo jemu się
      nie chciało, jak to określił ten papier nic dla niego nie znaczył. Przez 3 lata
      okłamywał mnie, ze się uczy i pracuje, a tak naprawdę prowadził inne życie z
      nową babą. Liczyłam, że jak skończy się dokształcać, to do nas wróci... Znajomi
      informowali ją, że ma malutkie 18 miesięczne dziecko i żonę, która go kocha, on
      sam mówił, że to nie jest poważny związek, tylko tak dla rozrywki. Sam mi
      powiedział jakiś rok temu, ze wcześniej to nie było poważne, teraz to chyba
      będzie na poważnie się z tą dziewczyną prowadzać...

      Córeczce obraz ojca wyidealizowałam, korzysta z pomocy psychologa. Psycholog
      prosił ojca o kontakt w sprawie dziecka, powiedział, że jeśli nie ma czasu na
      spotkanie w tygodniu to umówi się z nim w weekend. Ex tą prośbę olał.

      Kiedy poznałam mojego NM, poinformowałam męża, o tym, że w moim życiu jest ktoś
      i że chciałabym spróbować ułożyć sobie życie, czy nie ma nic przeciwko temu, czy
      widzi jakąś szanse dla nas... Byliśmy wtedy jeszcze "małżeństwem".
      Rozwód mamy z orzekaniem o jego winie.

      Mam żal do jego kobiety o to że okradła dziecko z ojca, ponieważ od czasu kiedy
      ją poznał, widuje córeczkę raz na 3 - 4 tygodnie. Jak to mówi nie ma czasu.
      Rok temu, kiedy miał przestoje 2 miesięczne w odwiedzinach u córki, wkurzyłam
      się i powiedział, że jeśli nie zacznie z dzieckiem spędzać minimum 1 popołudnia
      w tygodniu i 1 weekendu w miesiącu, to nie życzę sobie aby te ochłapy jakie
      dziecku poświęca spędzał razem z córką i swoją partnerką. Dziecku należy cię
      czas tylko dla niego.

      Córka nigdy nie była z nim na wakacjach, przez 5 lat spędziła z nim JEDEN
      weekend, który i tak okroił z połowy soboty i niedzieli i zawiózł córeczkę do
      swojej siostry a mnie poinformował, że coś mu wypadło i że dziecko jest u swojej
      matki chrzestnej.

      Moje prośby, i żądania jakości i ilości czasu poświęcanego córeczce miał w
      nosie. Np od początku czerwca do 5 sierpnia br spędził z nią 2 popołudnia po 4
      h. Jestem walnięta ale ja to notuję.
      Pomijam, ze kiedy przyjeżdza, to lezy na łóżku, albo siedzi z nią przed komputerem.

      Córka, kiedy dzwoni, nie mówi już "kocham cię" tylko "warczy" kiedy do mnie
      przyjedziesz, a wieczorem płacze, bo tatuś miał przyjechać, a go nie było. Kiedy
      tata od niej wyjeżdza mówi ty mi nie obiecuj że przyjedziesz ty przyjedź. Od 2
      lat już jej nie mówię, że tata ma przyjechać, bo tyle razy odwoływał wizyty, że
      serce mi pękało jak płakała, że miał być a go nie było...

      Córka jest na wakacjach u swojej chrzestnej matki, 5 dni w domu pod lasem i to
      tam były wyprawiane jej urodziny. Pierwszy raz się z nią rozstałam na tak długo.
      To była bardzo trudna decyzja, ale podjełam ją dla dobra dziecka, marzyła o
      urodzinach z tatą. Gdybym egoistycznie zabrała ją ze sobą , spędziła by swoje
      urodziny u rodziców NM, którzy kochaja ją jak własną wnuczkę.

      Przed wyjazdem prosiłam ex, aby spędził z nią cały weekend, i żeby był z nią i
      tylko z nią, bo ona go potrzebuje, tęskni za nim.

      Miliony razy prosiłam, aby ze względu na to, że ma go tak mało, nie zabierał na
      te spotkania swojej baby.
      I teraz też mu to powiedziała, a on powiedział OK.

      Okłamał mnie.

      Kiedy prawda wyszła na jaw, poinformował mnie, że teraz się wszystko zmieniło i
      będzie spędzać z dzieckiem więcej czasu. Te obietnice składa mi co miesiąc od 5
      lat, więc mu za grosz nie wierzę.

      Pomijam już fakt, że rozmawialiśmy, i o jego zyciu, i powiedziałam mu, żyj z kim
      chcesz, ale dziecka w to nie wciągaj, bo jeśli jesteś z kimś 3 lata i sam
      określasz, że to nie jest poważne to nie funduj dziecku czegoś na co nie możesz
      dać gwarancji, chociażby znikomej gwarancji, stałości. Jeśli dziś jest Kaśka, a
      miesiąc temu ktoś cię widział z inna Anką za rękę na ulicy to nie sprowadzaj
      tych pań do dziecka.

      Ja kiedy z NM podjeliśmy decyzję o wspólnym zamieszkaniu, zapytałam ex o zdanie,
      czy nie ma nic przeciwko temu, czy ma jakieś uwagi i usłyszałam, że jeśli chodzi
      o dziecko, jej wychowanie i życie które jej organizuje to nie ma nic przeciwko
      temu,że jestem wspaniałą matką, i za to jest mi wdzięczny, że NM jest osobą
      której nie wahałby się zostawić dziecka pod opieką.

      Teraz mi grozi że ze swoją panią mogą córkę wychowywać,bo ona nie ma nic
      przeciwko temu, że może mieszkać z nimi, i że mi ją zabierze, bo teraz ma
      warunki i go na to stać, że wyciągnie to, że leczyłam się psychiatrycznie
      (depresja po jego odejściu) i przegram z kretesem.

      Przez pieć lat, żebrałam o czas dla dziecka, patrzyłam na śpiącą córkę i w
      myślach przepraszałam ją że niedojrzały emocjonalnie dupek jest jej ojcem.

      NM kocha ją jak własne dziecko, ona jest z nim związana, ojciec bologiczny jest
      dla niej czymś w rodzaju świętego mikołaja (tak mi to wytłumaczyła pani
      psycholog) i dlatego krew się w mnie gotuje kiedy kreuje się na troskliwego,
      opiekuńczego ojca i na to show sprowadza swoją panią.

      To NM, jeżdzi z nią do lekarzy specjalistów do miejscowości gdzie żyje jej
      ojciec, bo kiedy ojca proszę aby poszedł z nami na taką wizytę to albo się
      spóźnia albo nie pojawia się wcale.

      Kiedy córka zachorowała, a ja miałam rękę i nogę w gipsie (potłukłam się na
      oblodzonym chodniku) to NM, wziął wolne z pracy i przyjechał 300 km by się nami
      zająć, a ex, powiedział, że się postara i wyłączył komórkę na 2 dni.

      Miliony jest takich sytuacji.

      NM wie jak mają na imię jej koleżanki z przedszkola, jaka książka jest tej
      ukochaną lekturą w tym tygodniu i co namalowała w zeszłym tygodniu, jakie leki
      bierze, na co jest uczulona. NM nauczył ją jeździć na rowerze i dmuchać nos, i
      on pokazał, że fale w morzu to fajna zabawa...

      Jej ojciec tego nie wie,
      kiedy córka miała 3 lata miał nas odebrać samochodem z wakacji nad morzem,
      spóźnił się 2 dni i nie zabrał fotelika dla dziecka. Nawet z dzieckiem nie
      poszedł popatrzeć na morze... stwierdził, że morze dziecko widziało przez
      tydzień... a fotelik... stwierdził, że najwyżej zapłaci mandat...

      dlatego jego roszczeniowa postawa, że teraz będzie ze swoją panią dziecko
      zabierac jak chce i kiedy chce doprowadza mnie do pasji

      starałam się pisać bez emocji.
      dziś rano napisałam pozew o ustalenie ilości kontaktów z dzieckiem. Napisałam 4
      popołudnia w miesiącu minimum 4 h w miejscu zamieszkania dziecka. Przypuszczam,
      ze nawet tego nie wykorzysta. Przez 5 lat może łącznie poświęcił jej miesiąc
      życia...
      I nie chodzi o to by ograniczyć mu kontakt z dzieckiem, ale o to by go jakoś
      unormować.
      Na świadka w sprawie wskazałam panią psycholog do którego chodzi dziecko...
      Teraz musze dojrzeć do tego by to złożyć...

      Pewnie będę ryczeć jak wół kiedy zdecyduję się to złożyć, tak samo jak wyłam
      kiedy składałm pozew o alimenty, bo to takie upokarzające żądać od ojca dziecka,
      zainteresowania, pieniędzy ... obecności w zyciu kruszyny
      • lilith76 Re: Jeszcze raz ... bez emocji - długie 08.08.06, 11:58
        Wyluzuj!
        Kontakty ustal sądownie - będzie czarno na białym jaki to zaangażowany ojciec, a jeśli będzie się ic trzymał to jak najlepiej dla dziecka.
        Możliwością odebranie dziecka się nie przejmuj - żaden sąd nie weźmie tego poważnie biorąc pod uwagę dotychczasowe kontakty ojca z dzieckiem.
        Nie podchodź do tego tak emocjonalnie smile
        • elf28 Re: Jeszcze raz ... bez emocji - długie 08.08.06, 12:09
          łatwo powiedzieć lilith...
      • judytak Re: Jeszcze raz ... bez emocji - długie 08.08.06, 17:48
        widzisz, można też normalnie :o)
        tak, żeby każdy właściwie rozumiał o co ci chodzi
        (bo po tym pierwszym poście jedynie to mogłam się solidaryzować z ową "flądrą",
        na którą ktoś aż tak bazwstydnie pluje...)

        dobrze, że chcesz sądownie ustalić, nawet nie tyle spotkania, a przede
        wszystkim to, z kim dziecko ma przebywać na stale, żebyś była spokojna i się
        niczego nie bała
        (to, że "odbierze dziecko", jest dokładnie na tyle poważne, jak te
        comiesięczne "już się poprawię"...)

        powinnasz jakoś się zdystansować, zamknąć rozdział, nie emocjonować się, być
        ponad... bo to będzie najlepiej i dla ciebie, i dla dziecka, i dla twojej nowej
        rodziny jako całości
        leczyłaś się z depresji, z córką chodzisz do psychologa, masz kontakty, dowiedz
        się, kto w tym najlepiej ci pomoże

        pozdrawiam
        Judyta
    • kowalka33 Re: Jako ex się nie zgadzam, a moze to źle? 08.08.06, 13:46
      żal mi ciebie dziewczyno naprawde nie wiem czy ja tez nie byłabym wsciekła ale myślę że w tym wszytkim jest drugie dno-może tak naprawdę nie pogodziłas się z odejsciem człowieka którego tak bardzo kochałaś że swoją krzywdę interpretujesz jako krzywdę córki,może faktycznie jak pisały niektóre dziewczyny lepiej gdy małą otacza pare życzliwych osób a nie kupa wrogów. Poza tym czy ty naprawdę potrzebujesz psychologa i twoja córka także wydaje mi ze moze to dlatego wciąż takie wazne i budzi takie emocje bo dotyka poczucia wartościktórego nie masz jeśli masz nowa rodzine to na niej się koncentruj na nowym NM a nie na byłym mezu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka