Dodaj do ulubionych

Chora Babcia...

11.03.07, 12:05
Witam,
Dawno,dawno się nie odzywałam,więc może się przypomnę: jestem macochą
weekedową,mój M ma dziecko w wieku 9 lat,które mieszka ze swoją mamą (w tym
samym mieście,10 minut spacerkiem od nas).Tak naprawdę to potrzebuję
wygadania się,wylania tego wszystkiego,co nie pozwala mi głęboko oddychać.
Otóż,nasza sytuacja jest trudna nie tylko z powodu eksi,ale też z powodu
Babci (Matki mojego M,a mojej "kochanej"teściowej).Dla potrzeb tej opowieści
nazwijmy ją po prostu Babcią.Ową Babcia należy do ludzi,którzy potrafią
zagłaskać kota na śmierć,bez względu na reakcje kota.Najpierw zagłaskiwany
był mój M (wiadomo - jedynak),potem jego syn(wiadomo - dziecko skrzywdzone
rozwodem rodziców).Dziś (kilka ładnych lat po rozstaniu rodziców)Babcia wie
lepiej co jest dla dziecka nalepsze,doskonale zna jego potrzeby,nie pozwala
dziecku samodzielnie myśleć,wykonywać podstawowych czynności,których tak czy
inaczej dziecko musi się nauczyć (np.ubieranie się,sprzątanie zabawek,dbanie
o książki i zeszyty).Oczywiście wielokrotnie mój M reagowała na zachowania
Babci - prosił,tlumaczył ("Mamo,tak nie można..."),krzyczał,denerwował
się,błagał,itd.)Wszystko bezskutecznie.Przy tym wszystkim Babcia jest
przekonana,że Tata nie potrafi,nie umie,nie wie jak zająć się własnym
dzieckiem.Wszystkie te zarzuty mój M słyszał od swojej Matki ZAWSZE w
obecności dziecka.Wiadomo,jak dziecko potrafi wykorzystać takie
informacje.Kilka miesięcy temu sprawa potoczyła się jak zwykle,czyli Babcia
weszła do naszego domu,zobaczyła,że dzieckiem żadne z nas się nie zajmuje (ja
przy książkach,M przy komputerze,a dziecko na podłodze z psem),niemal
wykrzyczała swoje uwagi,potem stanęła nade mną i syknęła prosto w twarz:
"ch..ja było, chu..ja będzie!"Potem oczywiście rozwinęła swoją wypowiedź - że
w nigdy tu nikt dzieckiem się nie przejmował i ona widzi,że nic się nie
zmienia.Po ostrej wymianie zdań między moim M,a Babcią,M poprosił,by Babcia
opuściła nasze mieszkanie,skoro ma w taki sposób do nas się zwracać.Babcia po
kilku minutach ze łzami w oczach wyszła.Od tamtej pory moje kontakty z
teściami w ogóle nie istnieją.Mój M kontaktuje się z rodzicami tylko na
zasadzie wymiany not dyplomatycznych.Babcia ciągle robi co chce w kwestii
wychowywania dziecka.Razem w eksia decydują w sprawach dot.dziecka
(lekarz,szkoła,basen,itd.)
Wiem,że nie zmienię tej sytuacji,wiem,że Babcia jest chora na miłość,wiem,że
chce dziecku wynagrodzić wszystkie krzywdy itd.Ale jak ja mam to znieść?Jak
się nie denerwować?Jak wspomagać mojego M w jakiejś chorej walce o syna?
Jestem na ogół spokojnym człowiekiem,ale w pewnych sytuacjach już sobie nie
radzę,nie potrafię powstrzymać swoich emocji itd.Do tego wszystkiego dochodzi
fakt,że Babcia stwierdziła,że taka sytuacja to moja wina,to ja jestem
przyczyną tego,że ona WIE I WIDZI,że dziecko ani mnie,ani mojeg M
nieinteresuje za bardzo.Przecież to z gruntu chore.I jak ja mam być spokojna?
Już nie umiem.Pomocy.
PS.Przepraszam,że tak długo.
Obserwuj wątek
    • kati27 Re: Chora Babcia... 11.03.07, 12:48
      Powiem Ci to, co sama staram się mówić sobie w tych trudnych sytuacjach - być
      ponad to. Chyba wtedy najlepiej będziesz w stanie wspierać swojego M. On, jako
      dorosły człowiek ma wieloletnie doświadczenie ze swoją matką więc na pewno jest
      w większym stopniu uodporniony na jej zachowanie. Ty musisz być od niej
      mądrzejsza i nigdy nie zachowywać się podobnie do niej.
      Chyba najlepsze co mogło się stać, to to, że wasze stosunki ochłodziły się i
      przestała was odwiedzać w takim chorym klimacie - teraz przynajmniej dziecko nie
      będzie już słuchać będąc u was "złotych myśli" na temat taty.
      Nie możesz siebie obwiniać za tą sytuację - przecież to nawet nie jest Twoje
      dziecko!!! Jak wynika z tego co mówisz, Twój M doskonale zdaje sobie sprawę z
      tego co dziecko w tym wieku powinno umieć i jakie powinny być jego obowiązki.
      Nie wspomniałaś nic jaki ma to wpływ na kontakty ojca z dzieckiem - czy przez tą
      sytuację widuje on się z nim rzadziej, czy ojciec nie ma nic do powiedzenia w
      kwestii jego wychowania i czy eks konsultuje z Twoim M te kwestie?
      Trzymaj się mocno i nie daj się - pamiętaj co nasz nie zniszczy to nas wzmocni smile
      • lisek78 Re: Chora Babcia... 11.03.07, 13:42
        Mój M ma kontakty z dzieckiem dość często ograniczone właśnie z powodu Babci i
        jej dogadywania się z Eks.Poza tym eks nie konsultuje niczego w kwestii dziecka
        z moim M.W większości spraw eks porozumiewa się z Babcią.Ostatnio np.razem
        wszyscy pojechali z dzieckiem do lekarza (eks,Babcia,Dziadek i oczywiście
        dziecko).
        Co nas nie zabije...
    • lisek78 Re: Chora Babcia... 13.03.07, 23:02
      dzięki za zainteresowaniesad
      wygadałam się,ale wcale nie jest mi lepiej...
      • dominika303 Re: Chora Babcia... 13.03.07, 23:08
        Lisku smile
        przytulam smile

        Buzia wielka smile
        • lisek78 Re: Chora Babcia... 14.03.07, 18:34
          Dzięki Dominiko!Troszkę mi lepiej.
          Dziś znowu Babcia wiedziała pierwsza,że dziecko jest chore.Eks najpierw
          zadzwoniła do Babci.Acha i wspólnie zaczęły planować pierwszą komunię
          dziecka.Ehhh...szkoda słów...
          • dominika303 Re: Chora Babcia... 14.03.07, 18:39
            Lisku smile
            tutaj to chyba tylko twój M może jasno wyznaczyć granice babci, ale watpię aby
            to odniosło jakikolwiek skutek , poza obraza babci sad

            Myśle, ze musicie sie poprostu uodpornić na babcine "wtrynianie" zwłaszcza , ze
            exi odpowiada takie zachowanie sad

            A komunią nie martw się , wszak wyręcza cię obie panie ze wszystkiego smile)
            No i zacznij lepiej tak myślec, bo szkoda twoich nerwów smile)
            Pozdrawiam
            • barbara001 Re: Chora Babcia... 14.03.07, 18:53
              Chyba musisz pogodzic się z tym,ze masz głupią teściowąsmile
              A post powinnaś zatytułować- Chora Babasmile
              • lisek78 Re: Chora Babcia... 14.03.07, 19:36
                Cieszę się,że nie zwariowałam i nie jestem sama w tym wszystkim.
                Chyba zapiszę się na jakiś przyspieszony kurs medytacjiwinkwyciszę
                się,odpocznę...smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka