16.04.07, 10:50
Mój były mąż złożył pozew do sądu w sprawie przejęcia osobistej opieki nad
synami!!!!!!!!!!!!!!


Umotywował go tym, że:
1. nie sprawuję osobistej opieki nad dziećmi, powierzając ją osobom
niepowołanym i nieodpowiedzialnym (w tym jego matce!!!!!),
2. jego dzieci narażone są na problemy emocjonalne spowodowane niemoralnym
prowadzeniem się matki z powodu zamieszkiwania bez ślubu z kolejnym partnerem,
3. matka wrogo nastawia dzieci do niego i jego nowej rodziny,
4. matka utrudnia kontakt z nim i jego dziećmi (córkę żony zaadoptował zaraz
po ślubie)
5. istnieją obawy odnośnie możliwości krzywdzenia dzieci przez nowego partnera
matki
6. niewłaściwej opieki sprawowanej nad młodszym synem. Niewłaściwość tej
opieki polega na zaniedbywaniu leczenia małoletniego, mobbingu psychicznym
(wysokie wymagania szkolne) i narażaniu na utratę zdrowia


Co ja mam z tym zrobić????
Obserwuj wątek
    • dominika303 Re: ???? 16.04.07, 10:54
      Kimbeli ,
      bardzo mi przykro sad
      i bardzo ci współczuję takiego exa sad

      Niestety nie pomogę , bo nie wiem sad

      Pozdrawiam

      PS
      chyba Chalsia jest dobrze zorientowana w prawie rodzinnym - moze ona będzie
      wiedziała co dalej ?
    • babe007 Re: ???? 16.04.07, 11:34
      O żesz q....! Dobry prawnik konieczny! Jezuuu, ale się zirytowałam!!!
      Niestety nie umiem pomóc, ale ściskam!
    • kicia031 Re: ???? 16.04.07, 11:40
      Idz do prawnika. Mysle, ze sprawa tego wymaga.
      A co do jego zarzutow, to zacznij gromadzic dowody, ktore zaprzecza stawianym
      przez Exa tezom, i zacznij prowadzic zapiski dotyczace faktow: terminow widzen,
      pozostawiania dzieci z innymi osobami, powodow takich pozostawian.
      Gromadz "haki" na Exa - np w kim pozostawi dzieci podczas gdy on bedzie
      pracowal? Wszystko co ci przyjdzie do glowy, zapisuj natychmiast.

      Wspolczuje ci bardzo takiego palanta za exa...
      • kimbeli Re: ???? 16.04.07, 12:38
        U prawnika byłam. Na tę okoliczność wróciłam do domu. (Firma podeszła do tego ze
        zrozumieniem i dała mi wolne).

        Prawniczka twierdzi, że on nic nie wskóra.
        Po pierwsze, nie chciał przejąć osobistej opieki nad dziećmi na czas mojego
        wyjazdu, tzn. jeszcze gorzej: bo najpierw chciał, a potem nie chciał, gdy ja się
        już nie mogłam wycofać.
        Mam na to świadków: wychowawczynie chłopców, lekarz małego i bardzo wielu
        znajomych. Mam dowód na to, że sam zrezygnował z opieki - obraźliwy mail od jego
        żony i świadkowie.
        Szczęście że zwróciłam się o to najpierw do niego, bo przed sądem mogłabym mieć
        problemy i to duże, za pozostawienie dzieci pod opieką obcej dla nich osoby.
        Ciocia Teściowej źle się poczuła. Chociaż ma zapewnioną całodobową opiekę
        pielęgniarki i dziewczynę do towarzystwa, Teściowa pojechała do niej. Przez
        ostatni tydzień chłopcy byli tylko z moim narzeczonym. Były pozew złożył chyba
        wcześniej, ale byłby to bardzo dla mnie niekorzystny zbieg okoliczności.

        Uczulam Was na to, szczególnie te, których ojcowie dzieci mogą mieć odpały!!!!!!

        Nigdy nie nastawiałam chłopców źle do ojca. Mam na to świadków. Bardzo wielu.
        Obiektywnych i ze mną niezwiązanych.

        Leczenie młodego jest prowadzone prawidłowo. Nie zgadzam się tylko na to, żeby
        traktować go jak kalekę, bo kaleką nie jest. Były znalazł jakiegoś lekarza,
        którzy - rzekomo - twierdzi, że młody jest źle leczony. I co z tego? Wszyscy
        inni twierdzą, że dobrze.

        Chłopcy chodzą do bardzo dobrej szkoły. Owszem jest w niej wysoki poziom
        nauczania, ale szkoła jest prywatna i nikt nie wywiera na dzieci niezdrowej
        presji (a na pewno nie ja). Syn ma przez psychologa zdiagnozowany bardzo wysoki
        poziom inteligencji. Nigdy nie zgłaszał żadnych problemów. A tak na marginesie:
        niewiele się uczy.

        Nigdy nie utrudniałam kontaktów z przyrodnim rodzeństwem, chociaż mogłam, bo
        zachowanie córki jego żony może wskazywać na demoralizacje. Towarzystwo ze
        wszech miar niestosownewink jednak nie utrudniałam. Byłam życzliwie usposobiona.
        Nawet wykupowałam dla niej obóz - na prośbę teściowej - płacą swoją kartą kredytową.

        Wytłumaczenia są dwa:
        Albo chce przejąć opiekę nad dziećmi, bo liczy na alimenty ode mnie. Wie, że
        bardzo dobrze zarabiam (wtajemniczyłam go w niektóre sprawy jak miał objącć
        opiekę nad chłopcami).

        Albo chce wyciągnąć pieniądze od matki.

        Innych nie widzę.

        Tak, czy owak - pieniądze!!!






        • natasza39 Re: ???? 16.04.07, 13:22
          Wyjatkowa gnida z Twojego exa.
          I faktycznie musi chodzić o pieniadze. Nie ma innej opcji. Twój ex nic nie
          wskóra. To kopanie, zeby Ci na złośc zrobić. Tak to odbieram.
          • kimbeli Re: ???? 16.04.07, 13:51
            A no wyjątkowasad(

            Niestety. Chociaż na początku wcale na takiego nie wyglądał. Gdybym na początku
            była taka mądra jak teraz, to bym wiedziała, że faceta z pewnymi zachowaniami
            unikać trzeba jak zarazy. Ale co może wiedzieć o życiu 20-latka. Poza tym miał
            wspaniałą rodzinę, która od początku mnie zaadoptowała.

            Mój narzeczony uważa, że chcą wyciągnąć pieniądze od Teściowej w zamian za
            święty spokój. Wiedzą, że Babcia zrobi wszystko, żeby oszczędzić dzieciom
            łażenia po sądach i badaniach, a mają podstawy podejrzewać, że Teściowa
            zadysponuje swoim majatkiem inaczej, niżby sobie tego życzyli.
            Obawia się, że nie dostanie wszystkiego po jej śmierci, albo nie chce tak długo
            czekać. Teściowa jest jeszcze w niezłej kondycji, chociaż jest schorowana. Może
            jeszcze długo pożyć.

            I sądzą, że zgodzi się na wszystko. Mój były nie ma chyba cienia nadziei, że
            przejmie opiekę nad dziećmi. Taki głupi to on nie jest. Przecież to inteligentny
            wykształcony facet. Dlatego zdaniem narzeczonego uprawniona jest opcja, że
            ciąganie mnie po sadach jest próbą szantażowania mamusi.
            I swoim zwyczajem nie odbiera telefonów.

            Najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze o całej sprawie dowiedzieliśmy się
            wczoraj, tak, tak, w niedzielę.
            Otóż starszy syn dostał od "tatusia" maila z informacją, że ten jest
            zbulwersowany moim postępowaniem i niemoralnym prowadzeniem się. Jego zdaniem
            synowi dzieje im się krzywda, że musi być wychowywany przez taka osobę jak ja.
            Co to tylko kariera i k...wienie się z obcynmi facetami.
            Że zachodzi podejrzenie o molestowanie chłopców przez mojego partnera, który
            czekał tylko na okazję zostania z chłopcami sam na sam. I jego obowiązkiem jako
            ojca jest otoczenie ich opieką i miłością. On i jego żona ich kochają i pragną
            stworzyć im dom z obojgiem rodziców, ponieważ dla dorastających chłopców
            najważniejszy jest codzienny kontakt z ojcem.
            Teraz do tego doszedł???


            Syn po dostaniu informacji od ojca, wpadł w panikę i z płaczem poleciał do
            narzeczonego. On zadzwonił do mnie. Ja nie mogłam sie do tego buca dodzwonić,
            więc wsiadłam w samolot i przyleciałam. Teściowa o niczym nie wie, bo ciocia
            jest bardzo ciężko chora. Zostawiam teraz to wszystko, niech się prawnik martwi,
            biore dzieci i jedziemy do cioci.

            Odezwę się wieczorem.

            Dziękuję za wsparcie


    • barbara001 Re: ???? 16.04.07, 12:15
      Kimbeli, bardzo mi przykrosad
      A na jakiej podstawie eks skonstruował te zarzuty?
      Tak nagle zapałał chęcią opieki nad synami czy zgłaszał wczesniej już jakies
      zarzuty lub chęć opieki całkowitej?
    • lilith76 Re: ???? 16.04.07, 12:59
      Co za tupet...
      Brak mi słów.
      W razie czego podrzuć na priw jego adres, to my się nim policzymy wink
    • chalsia Re: ???? 16.04.07, 13:49
      Współczuję eksa ....

      Prawniczka i dziewczyny już podpowiedziały wszystko. Zbeiraj dowody - może nim
      być nawet Twój wątek zanim wyjechałaś. Porozmawia z potencjalnymi świadkami -
      poproś by zgodzili się świadczyć w sądzie, bo może się okazać, że ktoś odmówi,
      a przed sprawą powinnaś z prawnikiem wiedzieć na czym stoicie co do dowodów i
      świadków.
      Też uważam, że facet spadnie na bambus.
      No i masz ograniczony czas na napisanie odpowiedzi na pozew.

      Trzymam kciuki, pisz.
      Chalsia
      • anastazjapotocka Re: ???? 16.04.07, 14:04
        Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
        Twój - pożal się Boże - były mąż liczy na Twoja kasę. Ani się pewnie spodziwał,
        że tak dobrze sobie radzisz. A jak się dowiedział i jeszcze nowej żonce się
        zwierzył, to oboje zapałali chęcią odebrania Ci i pieniędzy i spokoju i
        szczęścia.
        Mali ludzie.
        Znam to, bo eksia mojego męża jest taka sama i tych samych metod używała.
        a już najbardziej bolała ją MOJA kasa...
        Potrzebny Ci dobry, bystry i inteligentny adwokat.
        Nie zazdroszczę...
        • kimbeli Re: ???? 16.04.07, 14:24
          Dziewczyny pozwu jeszcze nie mam. Tzn. nic nie dostałam z sądu.
          Informacja o sprawie jest od syna, który z adresu mailowego ojca, który był
          podany jako mail do kontaktów z synami, dostał ten bardzo obraźliwy dla mnie i
          mojego narzeczonego list. Były mąż nie odbiera telefonu, nie odpowiada na mile.
          Nie ma z nim kontaktu.
          List czytałam i jestem zbulwersowana oskarżeniami, forma i użytym słownictwem.
          Jedynym wytłumaczeniem może być tylko choroba psychiczna. i albo zacznie się
          leczyć, albo go zniszczę.

          Nie jestem mściwa, ale i nie jestem święta. A z nim i świety by nie wytrzymam.
          • chalsia Re: ???? 16.04.07, 14:31
            > Nie jestem mściwa, ale i nie jestem święta. A z nim i świety by nie wytrzymam.

            ale nexia wytrzymuje - może chce świętą zostać wink))))))))

            ja bym się poważnie zastanowiła nad zmianą adresu mailowego bowiem uważam, że
            odbieranie przez Twoich synów maili od ojca może szkodzić ich psychice
            (zważywszy na to, że o przejęciu opieki ojciec powiadomił mailem syna). Uciąć
            kontakt mailowy i tyle.
            Chalsia
            • triss_m7 Re: ???? 16.04.07, 14:34
              ja bym się poważnie zastanowiła nad zmianą adresu mailowego bowiem uważam, że
              > odbieranie przez Twoich synów maili od ojca może szkodzić ich psychice
              > (zważywszy na to, że o przejęciu opieki ojciec powiadomił mailem syna). Uciąć
              > kontakt mailowy i tyle.

              To potem ten idiota to wykorzysta jako utrudnianie kontaktow.
              Na ten adres sie umowili wiec nie moze tego zrobic. Kimbeli musi inaczej do
              niego dotrzec. W sumie to ma kolejny dowod na to, ze ojciec jest niewporzadku.
              Jak zwykle cierpia tylko dzieci.
              • kimbeli Re: ???? 16.04.07, 14:42
                Dzięki, nie przyszło mi do głowy i miałam zablokować.
                A tak tylko poproszę młodego, żeby nie otwierał informacji od ojca.

                Odezwę się później, bo chłopcy już jadą i musimy zaraz jechać do Cioci.
                Teściowej na razie nic nie będziemy mówić. Syn zachował się bardzo
                odpowiedzialnie, bo nie powiedział o niczym bratu, żeby go nie denerwować -
                młody może dostać biegunki jak sie zdenerwuje.

                Umówiłam się z nim, żeby Babci dodatkowo nie stresować, poczekamy na rozwój
                sytuacji. Teściowa zadzwoniła, że z Ciocią jest bardzo źle i ucieszyła się, że
                jesteśmy i jedziemy do niej. Zawsze mogę powiedzieć, że mój przyjazd to z powodu
                Cioci (oczywiście też bym przyjechała).

    • triss_m7 Re: ???? 16.04.07, 14:30
      Rany jaki kretyn.
      Kimbeli, nie odgrazaj sie nawet tutaj. Mozesz potrzebowac tych wypowiedzi jako
      dowodow. Rozumiem co czujesz ale nie daj sie sprowokowac. Mysle ze Twoj exio
      poczul kase wiec bedzie teraz szalal. Trzymaj sie.
      Pozdrawiam!
    • mamba30 Re: ???? 17.04.07, 10:05
      szok, normalnie szczena mi opadła do samej ziemi. Gnojek do kwadratu, słów
      brakuje. Trzymaj się, bądź dzielna. Wiedz, że masz w nas wsparcie, wirtualne
      ale zawsze. Pamiętaj też, że ja również jestem z Wawy i jeżeli coś byś
      potrzebowała i mogłabym pomóc, to służę swoją osobą.
      • kimbeli Re: ???? 17.04.07, 11:00
        Dzięki, Mamba

        Kilka tygodni temu przychodząc do Was z moimi problemami, nie wiedziałam ile
        dostanę od Was wsparcia i jakie to ważne.
        Dzięki za ofertę pomocy. Nie wiem, kiedy bedę w Warszawie. Jestem z moją
        Teściową (dzieci zwolniłam ze szkoły). Mama bardzo przeżywa odchodzenie Cioci.
        Kocha ja bardzo. Opiekuje się nią od prawie 30 lat.
        Wiem, że dużo dla niej znaczy to, że są chłopcy. Zastępuję ją przy cioci, bo
        Ciocia prawie nie sypia a nie chcemy, żeby była sama.

        • mamba30 Re: ???? 17.04.07, 11:18
          Jakby co, wal śmiało do mnie. Wyślę Ci na @ gazetową do siebie kontakt, nie
          zawsze jestem w sieci.
    • kimbeli Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 10:52
      Rozmawiałam z teściową. Mama o wszystkim wie.

      Były dowiedział się przypadkiem od Teściowej, że Ciocia odchodzi. Postanowił
      więc działać. Po co ma czekać na spadek po matce nie wiadomo jak długo, skoro
      może mieć od razu spadek po Ciotce. To że jej nie widział od naszego rozstania
      nie oznacza, że mu się te pienięądze nie przydadzą.
      Zadzwonił do matki i zażądał, żeby Ciocia wszystko zapisała jemu, pomijając
      teściową (spadkobierców ustawowych nie ma), to się odczepi ode mnie.

      Teściowa powiedziała mu, że majątek jest duży a Ciocia nieprzytomna lepiej nie
      zmieniać testamentu, żeby nie dawać podstaw do podważenia zapisów.Co nie jest
      prawdą, bo Ciocia cały czas jest całkowicie świadoma - byłam z nią całą noc,
      rozmawiałyśmy, pamięć ma lepszą niż ja.

      Umówiła się z nim, że u notariusza spiszą umowę (warunek!!!), że ona przekaże mu
      darowizną od razu wszystko, co otrzyma od Cioci w testamencie, oprócz osobistych
      pamiątek (zdjęć, listów, obrazów) i dokumentów oraz książek, które mają być
      przekazane do biblioteki i muzeum. Otrzyma to w zamian za wycofanie pozwu (który
      rzekomo złożył w sądzie).

      Na podpisanie umowy przyjechał z żoną, która po wyjściu powiedziała do niego:
      Widzisz, gdybym nie wzięła sprawy w swoje ręce dalej byłbyś żebrakiem. A tak
      pożyjemy wreszcie jak ludzie. Mamusia wydzielałaby Ci kasę kroplomierzem, albo
      zapisała wszystko tej k..wie i jej bachorom (czyli mnie).


      • babe007 Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 10:55
        Boże, jak teraz musi się czuć jego matka. Wychować takie ścierwo to musi być
        (szczególnie dla kogos tak prawego jak Twoja teściowa) największa życiowa
        porażka...
        • kimbeli Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 11:03
          Ano jest.

          I myślę, że dlatego stara się ze wszystkich sił, żeby mi to wynagrodzić.
          Chociaż wie, że ja ją za to nie winię. Bo i nie ma w tym niejakiej winy.
      • m-m-m Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 11:55
        Umówiła się z nim, że u notariusza spiszą umowę (warunek!!!), że ona przekaże m
        > u
        > darowizną od razu wszystko, co otrzyma od Cioci w testamencie, oprócz
        osobistyc
        > h
        > pamiątek (zdjęć, listów, obrazów) i dokumentów oraz książek, które mają być
        > przekazane do biblioteki i muzeum. Otrzyma to w zamian za wycofanie pozwu
        (któr
        > y
        > rzekomo złożył w sądzie).



        Jak dla mnie to grubymi nićmi szyte. Teściowa poddała sie szantażowi. Ja bym mu
        nie ustąpiła i poczekała na rzekomy pozew. Jakby takowy nadszedł to
        rozpoczęłabym wojnę, bo nieprawdą jest, że dzieci są porzucne, czy źle leczone.
        Ja bym dochodziła swoich racji przed sądem. Teściowa uległa szantażowi i teraz
        next będzie go regularnie wobec niej stosowała, że nie wspomnę o tym, że
        uległość wobec tego pozwu jest jakby przyznaniem się do winy, że coś jedank
        jest na rzeczy, skoro opłaca się taki kuriozalny "handel" spadkiem po cioci.
        Po jakimś czasie znowu będziesz szantażowana pozwem, takim samym. Zobaczysz.
        • kimbeli Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 12:12
          Problem w tym, że żadnego spadku nie ma.

    • kimbeli Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 12:10
      Nie sądzę, żeby to mogło cokolwiek zaszkodzić. Jest to wręcz dowód dla sądu na
      to, że im zależy wyłącznie na pieniądzach.
      Moja prawniczka, gdy się o tym dowiedziała, to stwierdziła tylko: jakby co, mamy
      sprawę wygraną. Żaden sąd nie przejdzie obojętnie obok faktu, że ojciec w zamian
      za pieniądze zrzekł się walki o szczęście i zdrowie dzieci. Nawet jeżeli zaraz
      złoży drugi czy dziesiąty pozew.
      Ja dziećmi nie handluje (o umowie dowiedziałam się po fakcie - zaznaczam).
      Teściowa jest jego matką nie moją. I nie jest stroną w sprawie.

      Teraz zastanawiam się, czy jakikolwiek pozew został złożony. Po przemyśleniu
      tego na trzeźwo raczej zaczynam mieć wątpliwości. Sadzę, że postraszył nas, żeby
      Teściowa zgodziła się na jego warunki.
      No zobaczymy.


    • lilith76 Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 13:33
      A ja dostaję piany jak taki sukisnyn skutecznie manipuluje byłą żoną i matką. Postawcie mu się do cholery! Ja bym takiemu synowi nakopała porządnie.
      Takim sposobem zostaniesz bez dachu nad głową, w jednej koszuli, bez niczego, bo ci "dzieci odbierze".
      • kimbeli Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 14:16
        No właśnie obkopuje sie.

        Na razie mam ważniejsze rzeczy na głowie. Cały czas na zmianę z Teściową czuwamy
        przy Cioci. I zaraz idę ją zmienić.
        Cała ta sprawa tym bardziej mnie denerwuje, ze to w takim momencie, gdy
        powinnyśmy się zająć bliską osobą. A i nam potrzebne jest wsparcie, bo obie z
        Mama jesteśmy z nią bardzo związane.
        Teraz musimy się na tym skoncentrować.

        Tesciowa zgodziła sie na ten zapis, ponieważ myślała, ze ja o niczym nie wiem.
        Że tylko do niej się z tym zwrócił. Ja myślałam, że ona nic nie wie.
        Jak w serialu brazylijskim, słowo daję.

        Ale to tak jest, gdy jedna drugiej chciała oszczędzić stresu. Mama wie, że nie
        mam tam lekko i o tym że z Ciocia jest bardzo żle, poinformowała mnie, gdy było
        wiadome, że to nieuniknione odejście. Zadzwoniła, bo wiedziała, ze miałabym żal,
        a nie dlatego, że mam jej pomóc.

        Bez dachu nad głową nie zostanę, bo dom jest tylko mój. Jemu sie tylko wydaje,
        że manipuluję, bo tak naprawdę nic nie zrobi. I baaaardzo się zdziwi.
        A sąd musiałby być ślepy, żeby oddać mu dzieci. Zresztą jestem prawie pewna, że
        żadnego pozwu nie ma. Moja prawniczka też.

    • kimbeli Re: Chodzi o pieniądze:(( 17.04.07, 14:03
      Nie, dzieci to ja mu już teraz nie oddam nawet na pięć minut. Starszy syn po
      liście od "tatusia" nadal zachowuje się dziwnie, co objawia się pytanie przy
      różnych okazjach: mamo, ale ty nas jemu nie oddasz.

      Nauczycielka, która o tym dowiedziała się od syna (wczoraj byli w szkole),
      poradziła mi udać się do psychologa, żeby mieć i jego ekspertyzę. Młody wczoraj
      chodził i pytał ją co chwila, czy sąd może na siłę zabrać dzieci matce. Po tym
      się domyśliła, że coś się dzieje. Niby próbował się trzymać, ale łzy mu wisiały
      na rzęsach.

      Zaraz po powrocie do Warszawy jestem umówiona z prawnikiem. Chcemy złożyć pozew
      o pozbawienie ojca praw rodzicielskich. Prawniczka mówi, że już samo unikanie
      płacenia alimentów jest podstawą do tego, żeby go pozbawić praw rodzicielskich.
      Musimy tylko sprawdzić, czy on faktycznie złożył pozew, czy jedynie szantażował
      tym. Mam nadzieję, że pozew nie wpłynął.


      Przysłała mi wykładnie prawną i tak faktycznie zapisano. Dzieci nie dostały od
      niego przez 10 lat ani złotówki. Przez 6 lat nimi sie nie interesował. A teraz
      burzy ich poczucie bezpieczeństwa. nie ma miedzy nimi żadnej więzi - z jego winy.

      Gdybym wiedziała, co zamierza Teściowa, pewnie bym jej to odradzała. Ona nawet o
      tym mnie nie poinformowała, żebym była całkowicie poza sprawą miedzy nim a nia -
      nic o tym nie wiedziałam.
      Prawniczka mówi, że to jest bardzo dobre posuniecie i pomóc pomoże, a na pewno
      nie zaszkodzi. Tesciowa radziła się prawnika. Notariusz się podpisał, bo w samej
      umowie - czytałam przed momentem - jest sformułowanie, że darowiznę części
      spadku teściowej po Cioci (wszystko co ma wartość materialną)przyjmuje. Odrzuca
      jednakowoż obowiązek spłaty zaległości alimentacyjnych wobec małoletnich synów z
      darowizny natychmiast po jej otrzymaniu i świadczenia na ich bieżące
      potrzeby(nie ma mowy o pozwie). Prawnik twierdzo, że to wystarczy. Notariusz był
      świadkiem, jak były w zamian za darowiznę zrzekł się prawa do opieki nad dziećmi.

      Czyli pieniądze bierze, ale nadal ma zamiar być nieodpowiedzialnym tatusiem.

      Na wojnę to ja i tak się szykuję. I to nie na podjazdową, ale na bezpardonową
      walkę. taką co to armaty idą w ruch. I to już zaraz niedługo. Już dzisiaj na
      samą myśl o tym jest mi niedobrze, ale chcę się zabezpieczyć na przyszłość, żeby
      moje dzieci nie musiały sie bać.
      Nie ja ją wszczynałam. Nie ja mąciłam. Pojechałam i zapomniałam o tych ludziach.
      Potwierdzonego notarialne zapisu zażądał on.
    • chalsia Kimbeli, masz za chwilę mail na gazetowym (n/txt) 17.04.07, 15:00

      • kimbeli Re: Kimbeli, masz za chwilę mail na gazetowym (n/ 17.04.07, 15:53
        Dziękujęsmile
        Odebrałam
      • kimbeli Odpisałam 17.04.07, 18:16
        Przepraszam, ale jestem chyba nieprzytomna
    • kimbeli Kilka wyjaśnień 25.04.07, 11:39
      Pozwu oczywiście żadnego nie było. Mail wysłany do syna o rzekomym pozwie, był
      jedynie straszakiem na babcię.

      Miał zmiękczyć moja teściową, żeby wyciągnąć od niej pieniądze.
      Sprawa miała sie tak: Były gdy dowiedział się przypadkiem od Teściowej, że
      Ciocia odchodzi, powiedział o tym żonie. Ona postanowiła wziąć sprawy w swoje
      ręce. List do syna napisała ona, On o tym wiedział.
      Nie udało sie zmienić testamentu, dostał darowiznę.

      Na pogrzebie Cioci nie był. Nie widział jej kilkanaście lat. Nawet gdy odwiedzał
      matkę, która mieszkała u Cioci.
      Liczył na to, że zaraz po pogrzebie będzie otwarcie testamentu - czekali na nas
      pod domem, gdy wracaliśmy z cmentarza. Jednak nie dojechał przedstawiciel
      fundacji, która na mocy spadku dziedziczy po Cioci, więc testament otwarto było
      dopiero dzisiaj rano.
      Oprócz dwóch instytucji zajmujących się chorymi dziećmi, jedynym spadkobiercą
      jestem ja. Instytucje otrzymały lokaty i te parcele, które już dzisiaj można
      dobrze i szybko sprzedać. Mały zapis na rzecz teściowej przejmie komornik na
      spłatę części alimentów.
      Tak więc cała to obrzydliwa akcja na nic im się nie przydała.

      Za to mój adwokat złożył pozew o pozbawienie praw rodzicielskich i uznanie przez
      sąd, że działanie ojca wobec synów ma nie tylko wszelkie znamiona znęcania się
      psychicznego, ale i demoralizacji. o czymś tak banalnym jak brak zainteresowania
      ich potrzebami nawet nie wspomnę.
      Ostatnie wydarzenia uświadomiły mi, że muszę się od niego definitywnie uwolnić.
      I co więcej: definitywnie uwolnić od niego dzieci.
      Mam tego wszystkiego serdecznie dość. Mam zamiar wystąpić o spłatę wszystkich
      należności (również tych zapisanych w hipotece) i zająć część jego pensji na
      poczet alimentów.
      Dzień dobroci dla hien sie skończył.
      Jest mi bardzo smutno.
      • babe007 Re: Kilka wyjaśnień 25.04.07, 12:15
        O jezuuu, aż sie wierzyć nie chce, że są tacy ludzie. Na pogrzeb nie przyszedł,
        ale czekał pod domem licząc na otwarcie testamentu i kasę. Żygggggg!

        • natasza39 Re: Kilka wyjaśnień 25.04.07, 12:37
          babe007 napisała:

          > O jezuuu, aż sie wierzyć nie chce, że są tacy ludzie.

          Oj są, są.
          Żałosne, nawet nie smutne, poniżej jakiejkolwiek krytyki.
      • chalsia Re: Kilka wyjaśnień 25.04.07, 13:18
        no cóż, w końcu WSZYSTKO jest już jasne i klarowne.
        Rozumiem smutek, bo rzeczywiście przykro jest jak człowiek "po ludzku" działa i
        okazuje dobrą wolę a w zamian dostaje po łbie.
        Życzę powodzenia.
        Chalsia

        ps. jak tam syn? uspokoił się trochę i przestał obawiać, że ojciec go od Ciebie
        zabierze?
        • dominika303 Re: Kilka wyjaśnień 25.04.07, 14:02
          Kimbeli ,
          tak mi przykro sad(

          Trzymaj się wink)
          I juz nie zmieniaj zdania odnośnie exa !

          Pozdrawiam
        • kimbeli Re: Kilka wyjaśnień 26.04.07, 14:30
          Dzięki za troskę o młodego.

          Tak, już chyba mu przeszło. Moja prawniczka i jej narzeczony (też prawnik) mu
          wytłumaczyli, że żaden sąd i tak by ich nie oddał ojcu. Że ich zdaniem zarzuty
          są co najmniej humorystycznie. Został również poinformowany, że chcę ojca
          pozbawić praw rodzicielskich.
          i chyba to go najbardziej uspokoiło.
      • joanna9969 Re: Kilka wyjaśnień 25.04.07, 15:23
        Ja od poczatku czulam ze z tym pozwem to lipa .
        Akurat by sie twoja neksia
        zgodzila zostac macocha calodobowa .
        A swoja droga to oni sa siebie warci twoj ex i next .
        A ty wyzbyj sie w koncu wszelkich skrupolow i rozlicz
        sie z nimi do konca , bo ludzie tacy jak twoj ex i next ktorzy zadnych
        skrupolow wobec innych nie maja zasluguja tylko na takie
        samo traktowanie.
    • mangolda Re: ???? 26.04.07, 11:07
      Jak dla mnie całą ta historia to lipa.

      Nawet jeśli uznać ją za prawdopodobną to pomyślcie tylko jak musi się czuć
      mężczyzna zdradzony przez własną matkę, która zamiast z nim trzyma z exią!
      Gdyby faktycznie matka się tak zachowywała - w co NIE WIERZE - to wcale się
      niedziwie, że jej syn nie ma wobec niej jako należącej do exiowego towarzycha
      żadnych skrupułów, podonie wobec śp. ciotki.

      My tutaj znamy tylko relację jednej strony, ciekawe co ma do powiedzenia facet
      wykopany z rodziny przez włąsną matkę, być może skutecznie zmanipulowaną przez
      exię?

      Nie wydawajcie tak łatwo osądów bez wysłuchania wszystkich uczestników
      dramatu.
      • natasza39 Re: ???? 26.04.07, 13:23
        mangolda napisała:
        > Nie wydawajcie tak łatwo osądów bez wysłuchania wszystkich uczestników
        > dramatu.

        A ciekawe jak niby mozna tego dokonać na forum?
        Nawoływanie przez ciebie akurat do "obiektywizmu" to żart przedni.
        To mniej więcej tak, jakby burdel mama nawoływała do osądów moralnych na temat
        świętej Teresy!
      • kimbeli Re: ???? 26.04.07, 14:02
        Mangolda, tak się składa, że na tym, czy ty mi wierzysz, czy nie, zupełnie mi
        nie zależysmile

        Napisałam tutaj, bo potrzebowałam rady i pomocy.
        Otrzymałam zarówno radę jak i pomoc. Za co jeszcze raz dziękuję. Czułam się więc
        zobowiązana do tego, żeby opowiedzieć moją historię w miarę obiektywnie. Na
        tyle, na ile jestem w stanie zdobyć się we własnej sprawie na obiektywizm.
        Pewnie z drugiej strony ta historia wyglądałaby inaczej. Pewne fakty są jednak
        niezależne od "strony" można je jedynie inaczej interpretować.

        Co do zdrady: zdrada była jedna. Tzn. pewnie kilka zanim odszedłwink
        Matka postawiła mu pewne warunki, do których on sie nie dostosował. Poniósł więc
        tego konsekwencje. Warunki wcale nie były twarde. Miał się tylko zachowywać
        przyzwoicie wobec synów.

        > Gdyby faktycznie matka się tak zachowywała - w co NIE WIERZE - to wcale się
        > niedziwie, że jej syn nie ma wobec niej jako należącej do exiowego towarzycha
        > żadnych skrupułów, podonie wobec śp. ciotki.

        Syn nie miewa raczej skrupułów. Jego żona tym bardziej. Zaczęli wojnę z teściową
        licząc, że jako matka jest na przegranej pozycji. Właśnie przez tę głupią
        matczyną miłość, która rzekomo nakazuje zawsze stać po stronie syna.
        No i się przeliczyli.
        Były pierwszy raz wytoczył armatę, gdy próbował podważyć testament ojca (dostał
        tylko zachowek). I tak by dziedziczył, bo matka dałaby mu należną część, ale on
        zażądał sądownie i natychmiast. I matka znalazła się w trudnej sytuacji.

        Wiem od teściowej, że powodem jej postępowania jest zachowanie się drugiej żony
        syna. Kobieta chora z zazdrości niszczy mu życie. Patologiczna zazdrość o męża,
        którego zdaniem teściowej wcale nie kocha, ale jest jej polisą na życie.
        Kobieta całe życie nic nie robiła, nie ma wykształcenia ani zawodu. Złapała
        faceta, który bardzo dobrze zarabiał i był dość bogaty z domu. Gdy okazało się,
        że wcale tak dobrze nie zarabia a teściowa pieniędzmi dzielić się nie chce,
        wytoczyła wszystkie armaty.

        Nie zmieniła tylko stylu życia: niepracująca żona nauczyciela matematyki, który
        ma na utrzymaniu dwoje dzieci (córkę żony adoptował) i alimenty na kolejna
        dwójkę, musiała być co roku na wczasach. Koniecznie egzotycznych. Dba o urodę i
        wydaje kasę na poczet spadku. Mają jakieś niewyobrażalne długi.

        Biologicznego ojca jej pierwszej córki też próbowała tak złapać, ale się facet w
        porę pomiarkował. Ona też tak zdeterminowana nie była, bo była jeszcze młoda,
        więc mogla dalej polować (poza tym facet miał szczęście, bo cały duży! majątek
        należał do żony). Po co jej facet bez kasy.

        Teściowa twierdzi, że robiła mu sceny o matkę, synów i o mnie (musiał się ze mną
        czasem kontaktować) i o uczennice, którym udzielał korepetycji. Groziła rozwodem
        i samobójstwem i bóg wie czym jeszcze.
        I w tym jest problem, a nie w mojej rzekomej manipulacji. Mama nie jest osobą,
        która da się zmanipulować.

        Ciekawych historii nasłuchałam się od mojej prawniczki. Nie specjalizuje się w
        rozwodach, ale czasem trafia jej się ciekawa sprawa. Źródłem nieprawdopodobnych
        historii jest za to jej narzeczony. Prawnik - specjalista od rozwodów.
        Gdybym którąś z jego opowieści zobaczyła na ekranie, nigdy bym nie sadziła, że
        coś takiego jest możliwe.

        Ludzie są zdolni do najgorszych podłości i okrucieństw, żeby zrobić temu/tej na
        złość.
        Nie liczą się dzieci, nie liczy się dawna miłość. Nic.
        Tylko żeby dokopać.


        • mangolda Wszystko jasne: winna jest nowa rodzina 26.04.07, 14:31
          ech, te exie....
          • mamba30 Re: Wszystko jasne: winna jest nowa rodzina 26.04.07, 14:34
            Mangolda, zamilcz albo sobie strzel baranka, najlepiej z porażeniem.....!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka