pod_wodnik1
20.04.07, 22:27
Witam
Jestem ojcem 8 letniego chlopca, juz prawie 3 lata po rozwodzie. Probuje
ulozyc sobie zycie z rowniez rozwiedziona kobieta, matka tez chlopca. Obaj sa
rowiesnikami. Nie jest to latwy zwiazek, mielismy bardzo trudne chwile ale
jakos trwamy razem i probujemy tworzyc rodzine. Moj syn mieszka oczywiscie z
moja ex, ale regularnie sie widujemy. Chlopcy przez ostatnie kilka miesiecy
bardzo dobrze sie dogadywali i fajnie razem bawili, jednakze podczas naszego
ostatniego wspolnego wyjazdu kilka tygodni temu wystapilo kilka problemow
nazwijmy to wychowawczych z moim synem. Niby niewiele znaczaca klotnia miedzy
chlopcami, ale pociagnela za soba pare ostrych slow ze strony mojego Mlodego
w kierunku mojej partnerki. Ja nie mogac pozwolic zeby syn niegrzecznie
zwracal sie do niej stanalem oczywiscie po jej stronie po czym byly wielkie
lzy i zale, ze nie jestem po jego stronie, dlaczego nie mozemy pojechac na
wakacje sami - ojciec i syn... i ogolnie wyrazy agresji i niecheci do mojej
partnerki. W ciagu pieciodnoiwego wyjazdu ze dwa razy wyniknely takie
spiecia, ale ogolnie bylo bardzo fajnie i nic nie zapowiadalo burzy.
Pare dni po powrocie rozmowa telefoniczna z moja ex i zarzuty, ze dziecko
wrocilo z wyjazdu "zdruzgotane", ze je krzywdze, ze zawsze powinienem stawac
w obronie dziecka... ze nie po to wyjezdzam z synem zeby on cierpial itd
itp... Zadne moje wyjasnienia, ze dziecko zaczyna manipulowac ani proby
opisania sytuacji jak wygladala naprawde do niej nie trafiaja. Jestem zlym
ojcem i oczywiscie seria epitetow pod adresem mojej partnerki. Stanelo na
tym, ze moje kontakty z synem maja sie odbywac bez obecnosci mojej partnerki
i jej dziecka... Koniec rozmowy.
Jestem teraz za granica, wracam do kraju za kilka tygodni. Nic nie
powiedzialem jeszcze swojej kobiecie, bo wiem jaka bedzie jej reakcja i
oczekiwania co do mojej postawy w tej sytuacji... Ex nie powinna dyktowac i
ingerowac w nasze zycie, ze ja nie powinienem ustepowac bylej zonie i
utrzymac forme naszych wspolnych spotkan... Ale boje sie ze to spoteguje
konflikt... Moze moj Mlody rzeczywiscie poczul sie troche odsuniety na dalszy
plan, moze rzeczywiscie powinienem spedzic z nim troche czasu sam na sam...?
Ze swoja nowa rodzina mieszkamy w innym miescie a z moim Mlodym widujemy sie
w drugim domu ktory jest w miescie gdzie on mieszka z matka, po prostu
jezdzilbym do niego sam na ten dzien czy dwa w tygodniu..?
Nie chce rozpoczynac kolejnej wojny z ex, ktora skonczy sie w sadzie i na
pewno nie przyniesie dziecku korzysci... Co o tym myslicie?? Bede wdzieczny
za wszelkie sugestie, na pewno jest tu wiele osob ktore przechodzily podobne
problemy...
Pozdrawiam serdecznie