Gość: navajo
IP: 217.153.88.*
08.05.02, 10:41
to że to najwięksi złodzieje to małe miki, co powiecie na fakt, że w
ciągu "długiego" weekendu (1-5 maja) w telefonicznej całodobowej obsłudze
klienta nikt nie odbierał telefonu!!!
Byłam za granicą w tym czasie i dziwnym trafem moja karta nagle została
odrzucona przez czytniki w sklepach i bankomaty, a że na karcie jest nr
telefonu dla dzwoniących z zagranicy tak też zrobiłam (głupio zostać bez kasy w
obcym państwie). Był 2 maja (teoretycznie dzień roboczy, ale nie w Citiphone),
uprzejmy głos poinformował mnie jak postępować i jakie nr naciskać (trochę to
trwało, a to ciągle był automat),"...proszę wpisać nr karty..."proszę czekac na
połączenie z doradcą..." i tu po 6 sygnałach których nikt nie odebrał, telefon
się rozłączył (pomijam fakt że całe połączenie trwało ok 2 minut). Tak więc
dzwonię jeszcze raz, ten sam głos (tym razem nie wydał mi się taki miły) i ta
sama procedura " bla bla bla", okazało się że mogę aktywować kartę, wziąć
kredyt, dowiedziec się czy przyznano mi kartę i takie tam "niezbędne"
informacje, albo poczekać na zgłoszenie "doradcy" Citiphone. Czekam. Czekam i
po 6 sygnałach- myk - rozłączenie.
Nie musze opisywać jakich epitetów użyłam pod ich adresem.
Nazajutrz - 3 maja - udałam się do odziału tegoż banku w mieście którym
przebywałam, tam powiedzieli mi tylko że nie mogą się połączyć z bankiem w
Polsce i niestety nie mogą mi pomóc, ale wskazli aparat telefoniczny z którego
mogłam zadzwonić na infolinię o pardon Citiphone w Polsce.
Dzwonię. Ta sama śpiewka, znowu przełączają do "doradcy" i tu po 6 sygnałach
zgłasza się automat " Dzień dobry dodzwonili się Państwo do działu windykacji,
nasze biura są otwarte w dni robocze w godzinach..."no tak a my mamy 3 maja i
bank się wypiął. Ale zaraz zaraz jaki dział windykacji?!! Miał mi sie zgłosić
jakiś miś z infolinii, a nie pani księgowa, przecież nie tam dzwoniłam???!!!
Keręcę jeszcze raz i historia dokładnie taka sama, aha mogłam, a jakże,
zostawić wiadomość o co poprosiła automatyczna księgowa.
#^*@$# tak sobie pomyślałam a nawet powiedziałam głośno. Zanalazłam adres
internetowy do banku i maila do kogoś w nim i napisałam co o nich myślę, w
bardzo grzeczny sposób. I co się okazuje, bezczelność złodziejska nie zna
granic, w poniedziałek 6 maja wysłano do mnie zwrotnego maila ( po 3 dniach )
że "Szanowna Pani....itd nasza obsługa klienta jest CAŁODOBOWA i jeśli miałam
problemy ze skontaktowaniem sie z nimi to oni mnie przepraszają" i co mi z
tego?!! Okazało by się że nie wiedząc czemu nie mogę zapłacic za hotel i
zostaję na lodzie, oczywiście miałam również inne karty przy sobie, ale
chodziło o sam fakt że nie mogłam się dowiedzieć co jest grane z kartą
złodzieji.
Cóż to może tylko ku przestrodze, że mają nas głęboko w poważaniu i przez bite
3 dni jest maszyna zamiast człowieka i co można se zrobić, ano nic, może
jedynie aktywowac kartę jakby ktoś bardzo chciał. Informacji konkretnych nikt
nam nie udzieli, ale oczywiście jak chcą ci wcisnąć kredyt to cię znajdą i będą
ci dupę truli 5 razy dziennie.
pozdrawiam