Dodaj do ulubionych

podeptane uczucia :(((

23.06.07, 17:12
Dziś Dzień Ojca, a przede wszystkim ostatni dzień z pasierbem. W niedzielę ma
przyjechać po niego matka i zabrać Go na miesiąc wakacji. Jest mi bardzo
trudno rozstawać się z nim, choć jestem bardzo zmęczona pierwszym wspólnym
rokiem. Wzięłam nawet dwa dni wolnego, żeby spędzić z NIM jak najwięcej czasu
i wziąć udział w uroczystościach związanych z zakończeniem roku w nowej
szkole. Były zdjęcia, pizza, lody... Na dziś zaplanowaliśmy z moim M.
uroczysty obiad rocznicowy (ulubionego kurczaka Młodego), szampana. Zadbałam o
oprawę, kwiaty... Wydawało mi się, że jest to ważny dzień nie tylko dla mnie.
Kiedy składałam Młodemu życzenia, chciałam go uściskać, przytulić - on
odpychał mnie. Zwróciłam MU uwagę, aż w końcu urażona odeszłam i wzięłam się
za zmywanie naczyń po obiedzie, żeby nie widział moich łez. Straciłam ochotę
na szampana, świętowanie. Było mi STRASZNIE PRZYKRO. Młody wrócił do
komputera, mój M. jak się okazało - znowu ma muchy w nosie, obraził się na
mnie i stwierdził, że to moja wina. To ja szukam zwady, jestem
przewrażliwiona, itd. Zapytałam, czy ja lub on odpycha od siebie osobę, która
składa mu życzenia. Nie usłyszałam odpowiedzi. Czy to k... źle, że jestem
dobra, ciepła, okazuję uczucia jego synowi, nie jestem straszną macochą, tylko
traktuję go po prostu jak Dziecko? A może faktycznie jestem przewrażliwiona?
Mnie uczono, że im więcej się daje, tym więcej się dostaje. I w moim życiu
potwierdza się to - im więcej daję z siebie, tym więcej dostaję po głowie. Ale
to chyba nie o to chodzi.
W efekcie - teraz kumple - pojechali na rowery (Młody dostał nowy w nagrodę za
bdb oceny), a ja znowu siedzę sama w domu i ryczę. Moje uczucia zostały
podeptane. To wszystko jest bez sensu!!! I jeszcze bardziej wkurza mnie mój
M., że On mnie nie rozumie, awanturuje się przy Młodym. Nie jest to dobry
przykład dla Dziecka, które i tak ma złe wzorce z dzieciństwa.
A miał to być piękny, miły dzień... sad(((((
Obserwuj wątek
    • mg_123 Re: podeptane uczucia :((( 23.06.07, 17:38
      witam,

      mój M jest w podobnej sytuacji co Ty. Ma dwóch synów.

      Starszy syn się nie uczy więc na niego przestał płacić alimenty a 15 latek na
      to "skoro na brata już nie dajesz pieniedzy to mi powinieneś dawać duzo
      wiecej". Wczoraj M był u dzieci i bardzo sie zdenerwował. Młodszy syn
      oczywiście jak zawsze zarządał pieniedzy na jakąś gre, którą miał sobie kupić
      na dzień dziecka za pieniądze od taty. Oczywiście pieniadze poszły na coś
      innego a synek umyślił sobie, że tata da bo kasa to na drzewie rośnie.
      Skończyło się tym, że kasy nie ma to młodszy syn wogóle nie jest
      zainteresoawany osobą tatusia. Mało tego młodszy syn pokłucił się ze starszym
      bratem, który trzymał stronę ojca, i powiedział na wprost do ojca i brata, że
      obydwoje są pier....nięci. Jak tu mówić o jakim kolwiek szacunku dla ojca. Ex
      to wszystko słyszała i nawet niezareagowała na obelgi młodego do ojca.
      M był oburzony takim zachowaniem mlodego, zwrócil mu uwagę i wyszedł. Było mu
      bardzo przykro. Dzisiaj dzień taty a synowie nie zadzwonili nie wysłali smsa.
      • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 23.06.07, 17:57
        mg_123 napisała:

        > M był oburzony takim zachowaniem mlodego, zwrócil mu uwagę i wyszedł. Było mu
        > bardzo przykro. Dzisiaj dzień taty a synowie nie zadzwonili nie wysłali smsa.

        Tak, tylko mój M. stwierdził tym razem, że to ja (MACOCHA) jestem
        przewrażliwiona i że to moja wina. Na dodatek powiedział to przy moim pasierbie.
        I skąd ON ma mieć szacunek do mnie? Najgorsze jest chyba to, jak ojciec nie
        potrafi ocenić sytuacji i zająć stanowisko. Najprościej mieć po prostu much w nosie!
        • kati27 Re: podeptane uczucia :((( 23.06.07, 18:44
          Hej nie bierz może tego tak do siebie. Może to dziecko nie lubi po prostu być z
          kimś tak blisko? Czy prócz tego dystansu jest jeszcze w jakiś sposób dla Ciebie
          niemiły? Jeśli to jedyna oznaka "złej woli" z jego strony może warto
          zaakceptować tą sytuację i nie robić tragedii?
    • ewunia92 Re: podeptane uczucia :((( 23.06.07, 23:24
      Marusiu, ja myślę, że tu nie chodzi o przewrażliwienie.Po prostu taka jesteś, starasz się, chcesz aby było po domowemu, normalnie z uczuciem- ale to tak nie wychodzi. Ja to znam. Szkoda słów, nikt kto tego nie doświadczył, nie zrozumie. Po prostu jesteś wrażliwa a oni są gruboskórni chłopi.U mnie tez mój M ma skórę jak niedźwiedź i wszystko tak właśnie wychodzi. Nie płacz- szkoda łez, zdystansuj się, olej ich humory i muchy w nosie bo inaczej będzie Ci bardzo smutno i źle.Ja wylałam morze łez ale to była i jest głupota, przed ktora przestrzegam każdą macochę. Trzymaj się i zawsze jak Ci zrobią przykrość, zrób sobie jakąś przyjemność: kup coś,pójdź gdzieś, pojedź. Szkoda Twoich łez dziewczyno............
      • nangaparbat3 Re: podeptane uczucia :((( 23.06.07, 23:56
        Marusiu, dzieci tak mają, chłopcy zwłaszcza. Mam dwoch bratanków - jesden tuli
        sie całuje, drugi - odpycha i nie daje dotknać. Moja własna corka raz sama
        przychodzi sie przytulic, popiescić, innym razem (z wiekiem coraz cześciej) -
        odpycha.
        Ale jak sie nie wie, ze to dość powszechne i zazwyczaj wcale nie skierowane
        przeciwko nam, może być bardzo przykro. Wcale nie jestes przewrazliwiona.
    • latortura Re: podeptane uczucia :((( 24.06.07, 12:04
      Dlatego ja ciagle uwazam, ze nie ma sensu tak sie poswiecac...
      Jak widze sa tego przyklady. To nigdy nie beda NASZE dzieci i My jako macochy
      NIGDY nie bedziemy dla nich nikim specjalnie waznym bo oni maja wlasnych
      rodzicow.

      Lepiej sie zajac wlasnym zyciem bo szkoda czasu i nerwow.
      A jesli jeszcze nie ma w tym wszystkim wsparcia i wdziecznosci u M to tym
      bardziej. Po co? Dla kogo? W imie czego?
      Bez sensu...
      • atenais Re: podeptane uczucia :((( 24.06.07, 15:16
        a ile lat ma chłopiec? Mlody mojego faceta ma 14 i od 2-3 lat nie daje się
        przytulać ani wlasnej mamie, ani babci (którą traktuje jak mamę i której
        pierwszej biegnie opowiadać co się działo w szkole/na wakacjach itp.)
        W pewnym wieku chłopcy mają alergię na prytulanie, całusy itp i koniec, nie
        przeskoczysz tego. Może trzeba było obrócić to w żart: "no tak, zapomniałam, że
        jesteś za dorosły na takie uściski"
        Mógł Twój M jakoś to odkręcić....... heh
        Nahważniejsze - nie brać do siebie smile
    • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 07:11
      Czy to k... źle, że jestem
      dobra, ciepła, okazuję uczucia jego synowi, nie jestem straszną macochą, tylko
      traktuję go po prostu jak Dziecko?

      Jak widac dla Ciebie źle. I powiem Ci kolejny raz, że robisz błąd traktując go
      jak własne dziecko.
      Dajesz i oczekujesz zwrotki. NIGDY jej nie otrzymasz od pasierba tak, jakbyś
      otrzymała od własnego dziecka, które Cię kocha. To powoduje frustracje.
      A tak na marginesie: dlaczego to Ty zmywasz po obiedzie? A panowie rączek ie
      mają??? Poczekaj, a przyzwyczają się błyskawicznie (o ile już tego nie zrobili)
      i zawsze będziesz ich zmywakiem, sprzataczką, praczką i kucharką. Darmwą.


      Mnie uczono, że im więcej się daje, tym więcej się dostaje


      To nie działa w wypadku mężczyzn, a w wypadku pasierbów w szczególności.
      To błędna nauka, wygodna dla tych, którzy na darmową obsługę czekają.
    • lilith76 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 09:22
      A nie przyszło ci do głowy, że chłopcy, po przekorczeniu pewnego wieku, nie lubią być przytulani???

      > Mnie uczono, że im więcej się daje, tym więcej się dostaje

      Daje się na własne ryzyko.
      Doświadczenie pokazuje, że jeśli komuś coś dajesz, robisz go swoim "dłużnikiem", nie pytając go o zgodę. Nie wszyscy to lubią.


      > A miał to być piękny, miły dzień... sad(((((

      No właśnie. TY wymyśliłaś sobie piękny dzień. To były TWOJE plany, mające bardziej TOBIE sprawić przyjemność. Jako Dawcy. Bo gdyby dzień miał sprawić przyjemność pasierbowi byłabyś zadowolona, że wszystko poszło DLA NIEGO ok.



      Naucz się rozsądnych proporcji pomiędzy dawaniem, a oczekiwaniem wzajemności, nie dawaj się wykorzystywać. Bo robisz z siebie cierpiętnicę, a być moze nikt od ciebie nie oczekuje tylu poświęceń. Lub nauczysz otoczenie, że twoje plecy to fajna zjeżdżalnia do miłego, pełnego wypoczynku dnia.
    • nsc23 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 09:34
      Mausia, sorry, ale gdyby mi ktos kazal sobie skladac zyczenia na dzien matki, a
      potem przytulal na sile to tez by mnie szlag trafil. To nie jest Twoj syn tylko
      pasierb i wcale sie nie dziwie, ze tak sie zachowal.
      • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 09:56
        ale gdyby mi ktos kazal sobie skladac zyczenia na dzien matki


        Tak naprawdę Marusia zrobiła?
        No bez sensu. Ciągle myli rolę macochy z rolą matki.
        Ja sobie nie wyobrażam składania życzeń ojczymowi na dzień ojca.
        • kasia_kasia13 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 11:21
          m-m-m napisała:

          > ale gdyby mi ktos kazal sobie skladac zyczenia na dzien matki
          >
          >
          > Tak naprawdę Marusia zrobiła?
          >
          No tak pisala:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=64730299&a=64735969
          • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 11:27
            Ale ja uważam, że nia ma co się obrażać na to, że macocha nie jest matką i
            oczekiwanie, że jak matką będzie traktowana bez względu na swój wkład w
            wychowanie pasierba jest oczekiwaniem nierealistycznym.
          • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 22:24
            A co w tym dziwnego? Dbam o niego, odrabiałam z nim kekcje przez cały rok
            szkolny, chodziłam na wywiadówki, biegałam po całym mieście wposzukiwaniu
            książek, ciuchów, myłam, gdy był chory, przytulałam, dawałam buzi na dobranoc,
            bo oczekiwał duuużo czułości... Robiłam to wszystko, co na codzień robi każda
            matka. Podczas, gdy jego tylko obiecuje... Czytam i już wiem, że to był
            (przynajmniej dla mnie) rok stracony. Jestem zestresowana, zmęczona, a dziś
            dowiedziałam się, że choruję na Hiperprolaktynemię. Jestem rozżalona,
            rozczarowana, załamana, a mój M. obrażony ma mnie gdzieś. A ja oczekiwałam po
            prostu uczucia, ciepła... Chciałam dać dziecku to, czgo nigdy nie zaznało.
            Chciałam, żeby miało normalne dzieciństwo. Już wiem, dowiedziałam się tego i tu
            - przesadziłam.
            • nsc23 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 23:35
              Dziwne jest to, ze naiwnie wierzysz, ze dziecko bedzie Cie kochac jak matke.
              Psychologiem nie jestem, ale jak dla mnie golym okiem widac, komu to bylo
              bardziej potrzebne emocjonalnie.
            • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 09:20
              A co w tym dziwnego? Dbam o niego, odrabiałam z nim kekcje przez cały rok
              szkolny, chodziłam na wywiadówki, biegałam po całym mieście wposzukiwaniu
              książek, ciuchów, myłam, gdy był chory, przytulałam, dawałam buzi na dobranoc,
              bo oczekiwał duuużo czułości... Robiłam to wszystko, co na codzień robi każda
              matka


              To, że Ty matką NIE jesteś.
              To, że dajesz mu jak matka nie znaczy że jak matka będziesz traktowana.
              On "normalnego" dziecinstwa już nigdy nie będzie miał, żebyś na rzęsch stanęła.
              • natasza39 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 10:21
                m-m-m napisała:
                > A co w tym dziwnego? Dbam o niego, odrabiałam z nim kekcje przez cały rok
                > szkolny, chodziłam na wywiadówki, biegałam po całym mieście wposzukiwaniu
                > książek, ciuchów, myłam, gdy był chory, przytulałam, dawałam buzi na dobranoc,
                > bo oczekiwał duuużo czułości... Robiłam to wszystko, co na codzień robi każda
                > matka

                A robiłaś to wszystko, bo:
                1. Chciałaś?
                2. Twój M tego od Ciebie oczekiwał?
                3. Dziecko tego oczekiwało?

                Jeśli punkt 1 lub 2, to nie miej pretensji do dziecka, bo to była Twoja decyzja.
                Jesli punkt 3, to może kiedyś potraktuje Cię jak rodzinę. Musi do tego dojrzeć,
                dorosnąć.
                Watpię jednak, żeby potraktował Cię kiedykolwiek jak matkę, szczególnie jak ta
                matka zyje.
                To czy ona jest taka czy siaka dla dziecka nie ma znaczenia, bo dzieci własnych
                rodziców zawsze idealizują i sa im w stanie wybaczyć wszystko.
                Paradoksalnie im gorszy rodzic to ten kredyt wybaczalności ma u dziecka większy.
                Ty zawsze będziesz na cenzurowanym
                Gdy będzuiesz z siebie dawała, to będzie po jakimś czasie traktowane jako twój
                psi obowiązek i tyle.
                Do złego praw nie masz, bo takie prawo natora dała tylko rodzicom i dzieciom
                biologicznym. Takie prawo daje człowiekowi więź krwi.
                Dla pocieszenia dodam ci, że własne dzieci też potrafia dać w kość, potrafią
                być niewdzięczne itd etc.
                Szkopuł w tym, że pomimo tej niewdzięczności biologiczni musza owe dzieci
                kochać nadal i nadal się nimi opiekować, no nie można powiedzieć nie godzę się
                na bycie rodzicem tego dziecka, bo ono jest niedobre.
                Macocha zawsze może powiedzieć, szczególnie jak rodzice zyją, sorrry, ale nie
                będę się dłużej opiekowac i dbać o to dziecko, bo ono jest dla mnie niedobre.
                Ona może to zrobić, bo ono jest dla niej kimś obcym.
                To tak jak z teściowymi.
                Teściowa, czy teść zawsze będą rodzicami męża.
                Niekoniecznie nam, synowym, muszą się podobać i nam odpowiadać.
                My z nimi stosunków utrzymywac nie musimy. Ich dzieci, a nasi mężowie i owszem.
                Mają nawet taki obowiązek.

                Tak jak żadko teściowe traktują swoje synowe jak własne córki, tak pasierby
                bardzo żadko potraktują macochę jak matkę, szczególnie wtedy jak własna ich
                matka żyje.
                • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 10:25
                  m-m-m napisała:
                  > A co w tym dziwnego? Dbam o niego, odrabiałam z nim kekcje przez cały rok
                  > szkolny, chodziłam na wywiadówki, biegałam po całym mieście wposzukiwaniu
                  > książek, ciuchów, myłam, gdy był chory, przytulałam, dawałam buzi na dobranoc,
                  > bo oczekiwał duuużo czułości... Robiłam to wszystko, co na codzień robi każda
                  > matka



                  Ja tego NIE napisałam, Natasza. Napisała to Marusia.
                  • natasza39 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 13:02
                    m-m-m napisała:

                    > m-m-m napisała:
                    > > A co w tym dziwnego? Dbam o niego, odrabiałam z nim kekcje przez cały rok
                    > > szkolny, chodziłam na wywiadówki, biegałam po całym mieście wposzukiwaniu
                    > > książek, ciuchów, myłam, gdy był chory, przytulałam, dawałam buzi na dobr
                    > anoc,
                    > > bo oczekiwał duuużo czułości... Robiłam to wszystko, co na codzień robi k
                    > ażda
                    > > matka
                    >
                    >
                    >
                    > Ja tego NIE napisałam, Natasza. Napisała to Marusia.

                    A tak, tak, wiemsmile
                    Cały post mój był do marusi.
                    • done2 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 14:21
                      I w związku z powyższym podsyłam linkasmile

                      www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=28&order=desc
                      • done2 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 14:23
                        Uuuups - to nie tu miałam do podesłać - tylko na koniec wątku....
    • nangaparbat3 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 13:25
      A mnie sie wydaje, ze przeceniacie znaczenie tego, czy chodzi o rodzona matke
      czy o macoche.
      Moja corka macoche szczerze polubiła i często staje po jej stronie, kiedy
      macocha wchodzi w konflikt z jej rodzonym ojcem.
      a ja niedawno rozmawiałam z dziewczyną, ktora zaczęla od "nienawidzę mojej mamy"
      (jak najbardziej rodzonej), a potem było juz tylko gorzej.

      A poza tym racje ma Lilith - z oczekiwań, a zwłaszcza oczekiwania wdzięcznosci i
      "wyswiadczania dobra" z takim nastawieniem, rzadko kiedy - jesli w ogóle - cos
      dobrego wynika.
      • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 15:13
        A mnie sie wydaje, ze przeceniacie znaczenie tego, czy chodzi o rodzona matke
        > czy o macoche


        Nie przeceniam. Bywają wyjątki od reguły, ale to są właśnie wyjątki i
        najczęśiej wtedy, gdzy dzieciak jest naprawdę mały.
        Poza tym jak się zaczyna być macochą dziecka już ukształtowanego (a pasierb
        Marusi ma już 12 lat, a ona mieszka z nim dopiero od roku) to żeby na rzęsach
        się stanęło to matki mu się nie zastąpi. Co innego lubić macochę i bywać w domu
        z nią od czasu do czasu jak Twoja córka Nangaparbat, a co innego mieskać z tą
        macochą pod jednym dachem, gdy ta macocha za bardzo wczuła się w nie swoją rolę.
        • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 22:38
          Co innego lubić macochę i bywać w domu
          >
          > z nią od czasu do czasu jak Twoja córka Nangaparbat, a co innego mieskać z tą
          > macochą pod jednym dachem, gdy ta macocha za bardzo wczuła się w nie swoją rolę.

          Jednym słowem wg Ciebie rola macochy ogranicza się do kodeksowego utrzymania i
          wychowania dziecka, a nawet alimentacji? W takim razie po co związki? Iluzja
          rodziny? Wystarczyłoby zostać w konkubinacie, mieć w nosie dzieci partnerów, ich
          uczucia, ale za to bezproblemowe życie... W sumie i tak zawsze rozwód rodziców,
          patchworkowe rodziny są największą tragedią dla dzieci. My dorośli musimy być
          silni. Tylko co zrobić, jeśli czasami brakuje obojętności i przeżywa się każde
          niepowodzenie "nabytego" dziecka?
          • nsc23 Re: podeptane uczucia :((( 25.06.07, 23:39
            Marusiu, czym innym jest dbanie o dziecko, czym innym oczekiwanie, ze Cie
            bedzie kochalo jak matke. To jak Ty sie do niego odnosisz i jak traktujesz
            swoje pasiarbiata to Twoj problem, nie zmuszaj ich jednak do skladania Ci
            zyczen na dzien matki, ani nie oczekuj za bardzo, ze to zrobia. Jezeli beda
            mieli taka potrzebe, to zloza Ci zyczenia, czy na dzien matki, czy kiedykolwiek
            indziej. Natomiast oczekiwanie, ze beda Cie kochac jak matke sa cokolwiek
            nierealne.
          • chalsia Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 00:31
            złóż swoje żale i emocje na karb hiperprolaktynemii - nic dziwnego, że się
            angażujesz jak prawdziwa matka przy takich zaburzeniach hormonalnych.
            Ale nie daje Ci to prawa do oczekiwania by pasierb (nawet jeśli o niego dbasz
            jak matka) składał Ci życzenia na dzień matki, bo on ją ma.
            Poza tym od dzieci nie oczekuje się wdzięcznosci za normalne działania
            opiekuńcze i wychowawcze, bo się same na swiat nie pchały.
            Dzieci się wychowuje by poszły w świat, dla nich samych i radości z patrzenia
            jak rosną i w ten swiat idą. A nie - by usłyszeć od nich słowa uznania i
            wdzięczności.
          • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 08:25
            rola macochy ogranicza się do kodeksowego utrzymania i
            wychowania dziecka,

            Nie ma czegoś takiego jak kodeksowe utrzymanie i wychowanie cudzego dziecka
            (pasierba). Zarówno obowiązki wychowawcze jak i utrzymanie to problem rodziców
            dziecka.
            Tylko dzieci adoptowane sa zgodnie z prawem jak własne. Poprez małżeństwo z
            człowiem z dzieckiem nie nabywamy do tego dziecka żadnych praw. Nie jesteśmy
            jego krewnymi tylko powinowatymi, a co do alimentacji to jko powinowate wobec
            dziecka jesteśmy na końcu tej listy. Najpierw obowiązki alimentacyjne należą do
            krewnych tego dziecka (rodziców, dziadków, rodzeńtwa itd.).
            Ty masz roszczenie wobec chłopaka lat 12-e po jedynie roku mieszkania z nim, by
            ten w zamian za Twoje zainteresowanie nim dawał Ci uczucia jak matce. Powiem
            brutalnie: wybij to sobie z głowy i czym szybciej tym lepiej.
            Prezstań mieć misję wychowawczą wobec niego, bo to droga donikąd.
            Za dwa trzy lata jak wejdzie w wiek dojrzewania to on Ci pokaże co potrafi. To,
            co teraz Cię boli to jest pikuś na przeciwko tego co będziesz miała później.
            Możesz mi nie wierzyć, ale ja całodobową maochą jestem 9 lat (mój pasierb ma
            obecnie 18 lat), a nie rok i sama kiedyś byłam pasierbicą i wiem co mówię.
            Od wychowania i kochania on ma rodziców. Nieważne, że matka jest trochę
            dysfunkcyjna. Niestety, to ona zawsze będzie jego matką, czy to Ci się podoba
            czy nie. To jest Twoja opinia o jego matce: że jest złą matką. Jego wyobrażenia
            o niej są zupełnie inne. I tych wyobrażeń nie zmienisz. On musi zmienić je sam.
            I jeśli to w ogóle kiedykolwek się stanie to nastapi to jak on będzie człowiem
            dawno dorosłym i zapewniam Cię , ze to nie będzie oznaczało automatycznej
            wdzięczności dla Twojego wkładu w jego wychowanie.
            W tej chwili jesteś sfrustrowana tym, ze on nie traktuje cię jak matki. Ja Ci
            pokazuję jakie robisz błędy i jak bardzo Twoje oczekiwania są nierealistyczne,
            a Ty zrobisz z tym co uważasz.



            Tylko co zrobić, jeśli czasami brakuje obojętności i przeżywa się każde
            > niepowodzenie "nabytego" dziecka?


            Po pierwsze zmienić sposób myślenia. To nie jest Twoje dziecko, ani nawet
            dziecko "nabyte" przez Ciebie np. poprzez adopcję. To jest dziecko, które ma
            oboje rodziców i ojca, któremu nie podba się Twoje zaangażowanie w wychowanie
            jego syna i daje Ci temu dobitnie wyraz nie popierając Twoich działań
            wychowawczych. Ty odbierasz to jako niewdzięczność z jego strony.
            Tak jest, jak napisała Ci Chalsia, że dzieci własnych nie ma się po to by one
            były wdzięczne za to, że się je wychowuje. To jest obowiazek rodziców, a nie
            jego łaska. Skoro koniecznie na siłę "rodzicem" chcesz być to nie oczekuj za to
            wdzięczności. Albo najlepiej zrezygnuj z tej roli. Jesteś macochą i tylko
            macochą, a nie matką.
            • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 12:26
              m-m-m co do kodeksu - przeczytaj art. 144 kro.
              A co do całej reszty, to na pewno Ty i inne dziewczyny - macie rację - wzięłam
              na siebie za dużo. Też miałam ojczyma, matki moich koleżanek zastępowały mi moją
              (umarła, gdy miałam 9 lat) - i do dziś mam do nich szacunek i jestem im
              wdzięczna za pomoc. Wiem jak to jest... Może ja byłam za mądrym dzieckiem?
              Jestem idealistką, perfekcjonistką. Postaram się nabrać dystansu. Może wtedy
              będzie mi łatwiej. No i muszę wziąć w obronę mojego M. - czasami ma muchy w
              nosie, czasami zrobi coś na przekór, ale mimo wszystko staramy się zajmować
              wspólny front i wspólnie podejmować decyzje związane z wychowaniem Młodego.
              Uczymy się jak być rodzicami trudnego nastolatka, z którego mimo wszystko
              jesteśmy dumni. I mam nadzieję, że po wakacjach będzie mi łatwiej być macochą
              24h, a nie trudniej. Wtedy i moje hormony wrócą do normy. ;o)

              A tak na marginesie: ostatnio 10- letnie dziecko z rodziny zapytało mnie czy
              jestem mamą Młodego. Pytanie zaskoczyło wszystkich dorosłych, którzy próbowali w
              prosty sposób wytłumaczyć mu kto to jest macocha. Na koniec mały zapytał: którą
              mamę on woli - ciebie, czy tamtą? Akurat mały wydedukował sobie, że Młody ma po
              prostu 2 mamy. Wydaje mi się, że to chyba my dorośli komplikujemy niektóre rzeczy.
              • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 13:22
                Art. 144. § 1. Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej
                matki, nie będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia
                społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony
                swego ojca, nie będącej jego matką.
                § 2. Mąż matki dziecka, nie będący jego ojcem, może żądać od dziecka świadczeń
                alimentacyjnych, jeżeli przyczyniał się do wychowania i utrzymania dziecka, a
                żądanie jego odpowiada zasadom współżycia społecznego. Takie samo uprawnienie
                przysługuje żonie ojca dziecka, nie będącej matką dziecka.



                Tyle art 144 KRiO.
                W praktyce jest on niezwykle żadko stosowany i musi mieć solidne podstawy czyli
                dowody na to, że macocha przyczyniła się do wychowania i utrzymania pasierba.
                Najczęściej dotyczy sytuacji, gdy macocha jest już w podeszłym wieku, a pasierb
                ma lat też kilkadziesiąt. Konia z rzędem temu, kto zgromadzi i zachowa solidne
                dowody na to, że macocha kilkdziesiąt lat wcześniej przyczyniła się do
                wychowania i utrzymania pasierba.
                W drugim wypadku, gdy to pasierb żąda kasy od macochy dla siebie ma
                zastosowanie np. wtedy gdy macocha celowo ukrywa dochody swojego męża (np.
                wszystkie dobra są na nią), a ojciec unika płacenia alimentów (dziecko jest
                nepełnoletnie więc w jego imieniu czyni to matka).
                Zasada jest jednak taka, że najpierw sąd bierze pod uwagę w kwestii alimentacji
                rodziców i dziadków dziecka, a dopiero potem ewentualnie dalszych krewnych i
                powinowatych.




                A tak na marginesie: ostatnio 10- letnie dziecko z rodziny zapytało mnie czy
                > jestem mamą Młodego. Pytanie zaskoczyło wszystkich dorosłych, którzy
                próbowali
                > w
                > prosty sposób wytłumaczyć mu kto to jest macocha. Na koniec mały zapytał:
                którą
                > mamę on woli - ciebie, czy tamtą?


                Co nie znaczy, że dla tamtego dziecka jesteś dla pasierba jak matka, bo się nim
                zajmujesz.
                Dzieci dokonują o wiele prostrzych skojarzeń: mieszka z ojcem i jego drugą
                partnerką, wiec stąd pewnie skojarzenie z "mamą" nr 2.



                >>Uczymy się jak być rodzicami trudnego nastolatka


                Może tak: Twój mąż się uczy jak być rodzicem, bo Ty rodzicem nie jesteś.


                matki moich koleżanek zastępowały mi moj
                > ą
                > (umarła, gdy miałam 9 lat) - i do dziś mam do nich szacunek i jestem im
                > wdzięczna za pomoc.


                Ale matka Twojego pasierba żyje. To jakościowo inna sytuacja.
                • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 17:38
                  Konia z rzędem temu, kto zgromadzi i zachowa solidne
                  dowody na to, że macocha kilkdziesiąt lat wcześniej przyczyniła się do
                  wychowania i utrzymania pasierba.

                  Czy dowodem nie jest to, że Dziecko mieszka z ojcem i macochą, w jednym
                  gospodarstwie domowym, matka nie płaci na niego alimentów (zastrzegła to sobie
                  w zawartym porozumieniu) i w ciągu ostatniego roku spędziła z synem może około
                  10 dni?

                  Uczymy się jak być rodzicami trudnego nastolatka
                  >
                  >
                  > Może tak: Twój mąż się uczy jak być rodzicem, bo Ty rodzicem nie jesteś.

                  Przecież macocha/ojczym to rodzic przybrany. Prawnie - powinowaty pierwszego
                  stopnia w linii prostej. W dzienniku szkolnym, w przychodni nie ma takiej
                  rubryki. Kiedy byłam z Młodym u lekarza w miejscu rodziców wpisałam imiona
                  zgodnie z metryką, ale podczas wypisywania zwolnienia musiałam prostować, że
                  moje imię jest takie a takie, bo ja jestem macochą, a nie matką. Ta i inne
                  sytuacje są dla mojego pasierba przykre, bo on na pewno wolałby, żeby była przy
                  nim matka. Niestety stało się tak jak się stało - zamieszkał z tatą i macochą
                  (i on sam miał na to wpływ), bo u mamy nie miał tego wszystkiego, czego
                  potrzebuje Dziecko. A w szkole, przed kolegami - jestem mamą. I tak jest mu
                  wygodnie. Unika w ten sposób niewygodnych dla niego pytań na temat mamy.
                  PS. Przez wakacje mam czas na wyciszenie i nabranie dystansu do wielu rzeczy.
              • anastazjapotocka Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 13:24
                Jeśli Marusia ma potrzebę odgrywania roli najczulszej matki dla pasierba - to
                niech to robi. Jeśli to dla niej taka przyjemność...
                Tylko lepiej, żeby nie miała żadnych oczekiwań co do wdzięczności i wzajemności
                ze strony pasierba, bo on może mieć inne poglądy na czułość i macochowanie.
                I ma do tego chłopak prawo.
                A jeśli Marusia ma wielką potrzebę otrzymywania czułości i bezwarunkowego
                przywiązania - niech sobie sprawi psa ze schroniska.
                Jak będzie jej mało tej czułości i przywiązania - dwa psy.
                Jak jeszcze za mało - trzy psy.
                Wyliczać dalej?
                • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 13:38
                  >>A jeśli Marusia ma wielką potrzebę otrzymywania czułości i bezwarunkowego
                  przywiązania - niech sobie sprawi psa ze schroniska


                  Powaliłaś mnie na kolana, Anastazja, ale trudno nie przyznać Ci (dosadnej)
                  racji big_grinDD
                  • anastazjapotocka Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 13:48
                    Dziękuję, M-m-m.
                • lilith76 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 14:10
                  wielką potrzebę otrzymywania czułości i bezwarunkowego
                  > przywiązania

                  Rzeczywiście - jeśli ktoś odczuwa ogromną potrzebę dawania uczuć z funkcją zwrotną, to pies ze schroniska jest idealny. Bo taką postawą nawet biologicznemu dziecku można zwichrować życie.
                  • done2 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 14:22
                    I w związku z powyższym podsyłam linkasmile


                    www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=28&order=desc
                • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 17:48
                  anastazjapotocka napisała:

                  > Jeśli Marusia ma potrzebę odgrywania roli najczulszej matki dla pasierba - to
                  > niech to robi. Jeśli to dla niej taka przyjemność...
                  > Tylko lepiej, żeby nie miała żadnych oczekiwań co do wdzięczności i
                  wzajemności
                  >
                  > ze strony pasierba, bo on może mieć inne poglądy na czułość i macochowanie.
                  > I ma do tego chłopak prawo.
                  > A jeśli Marusia ma wielką potrzebę otrzymywania czułości i bezwarunkowego
                  > przywiązania - niech sobie sprawi psa ze schroniska.
                  > Jak będzie jej mało tej czułości i przywiązania - dwa psy.
                  > Jak jeszcze za mało - trzy psy.
                  > Wyliczać dalej?

                  Anastazja uprościłaś to wszystko - czułość, miłość otrzymuję od mojego M. (i ze
                  wzajemnością), a Młodego uczymy pozytywnych uczuć, które zabiła w nim matka. On
                  przestał nawet pokazywać, że cieszy się z czegoś, bo jeśli np. podobała mu się
                  jakaś zabawka, ciuch, który dostał od dziadków, to od razu zostawało to przez
                  matkę zniszczone, bądź wyrzucone.

                  A ja jestem po prostu typem osoby, która kocha wszystkie dzieci i boli mnie,
                  gdy dzieje się im krzywda. I zdecydowanie wolę dzieci od psów, choć opiekowałam
                  się kiedyś psem, który był później bardziej przywiązany do mnie niż do swojego
                  właściciela. Czy okazywanie miłości, ciepła, dobroci jest czymś złym?


                  • nsc23 Re: podeptane uczucia :((( 26.06.07, 22:53
                    Marusia,
                    mam nieodparte wrazenie, ze nie do konca rozumiesz, co do Ciebie mowimy.
                    Nikt nie powiedzial, ze pozytywne uczucia wzgledem pasierba sa zle. Nikt nie
                    powiedzial, ze nie mozesz go uczyc, opiekowac sie nim, co tam jeszcze chcesz.
                    Tylko nie oczekuj od niego, ze bedzie Cie kochal jak matke, bezwarunkowo etc.
                    Nie zawsze tez, to czego potrzebujesz jest tym, czego potrzebuje Twoj pasierb i
                    z tym tez sie musisz pogodzic.
                    Tez jestem osoba, ktora nie przejdzie obojetnie kolo kogos, komu dzieje sie
                    krzywda. Daje mojej pasierbicy duzo z siebie, ale nie oczekuje od niej, ze
                    zacznie do mnie mowic mamo, czy ze bedzie innym mowic, ze jestem jej mama.
                    Pytania o to, czemu tatus nie mieszka z mamusia nie sa niczym klopotliwym moim
                    zdaniem i nigdy nie zgodzilabym sie na taka sytuacje jak opisana powyzej (nie
                    pamietam, czy to Ty czy ktos inny pisal).
                    Ze strony mojej pasierbicy tez spotkalo mnie kilka przykrosci (na przyklad
                    prawie nie mam szans zblizyc sie do jej taty przy niej, bo robi sie zazdrosna i
                    zaczyna plakac). Zamiast mowic, ze to jej zlosliwosc i ataki personalne tylko
                    po prostu dwulatki maja to do siebie, ze sa zazdrosne o tatusiow (i mamusie)
                    szczegolnie, jak widuja je raz na tydzien.
                    Troche mniej wymagan (szczegolnie emocjonalnych) wzgledem pasierba i bedzie Ci
                    lepiej wink
                  • m-m-m Re: podeptane uczucia :((( 27.06.07, 07:29
                    Czy okazywanie miłości, ciepła, dobroci jest czymś złym?


                    kazywanie miłosci i ciepła pasierbowi lat 12-e jest dobre, ale naraża Cie na
                    zranienie, czego zreszta obecnie doświadczasz.
                    Poza tym zapewniam Cię, że on oczekuje tej miłości od własnej matki, a nie od
                    obcej osoby. To wobec niej ma roszczenia w tym względzie, ale i tak na pewno ja
                    tłumaczy i idealizuje po swojemu.
                    Jesteś cały czas maniacko przywiązana do swojej wizjim, że biedne dziecko
                    potrzebuje miłości. Tak. Potrzebuje, ale od RODZICÓW. I biedne i sczęśliwe
                    dziecko miłości potrzebuje.
                    Zrozum: nie zstąpisz mu matki, chłopak ma już 12 lat, prze 11 dużo przeszedł i
                    tego nie cofniesz.
                    Poza tym za swoją miłość wobec niego oczekujsz wdzięczności tez od niego. Wiesz
                    co, ja nie ma dzieci własnych i na tym sie z autopsji nie znam, ale jestem
                    przekonana, ze dziecko własne kocha się bezwarunkowo, BEZ warunku: ja Cię
                    kocham, to Ty mnie też kochaj i mi to okaż (Twoje słynne oczekiwanie od
                    pasierba życzeń dla macochy w dniu matki itd.). Poza tym dziecko własne też
                    kocha rodzica. I okazuje to spontaniczie, anie dlatego, ze matka podtrała mu
                    tyłek, czy chodziła na wywiadówki.
                    Robisz taki błąd, ze zakłądasz, ze skoro Tobie matki zarakło wcześnie to i Jemu
                    brakuje. Ale on matkę MA, aTy nie miałaś.
                    Poza tym w innym wątku napisałaś, że powiedziałeś jego matce, że masz dużo do
                    powiedzeniana na jego temat, bo Ty go wychowujesz i go utzrymujesz. Powiem Ci
                    brutalnie, na taki tekst ja bym Ci odparowała, że od wychowywania go i
                    utrzymania jest matka i ojciec i nikt Cię o tę przysługę nie prosił.
                    Bo taka jest prawda: jeśli go wychowujesz i utrzymujesz, to robisz to na własny
                    rachunek. Nie musisz i w związku z tym nie nabywasz żadnych praw, także prawa
                    głosu co do wychowania tego chłopaka.
                    • marusia1 Re: podeptane uczucia :((( 27.06.07, 17:00
                      m-m-m OK! Zrozumiałam! Wczoraj rozmawiałam z moim M. i powiedziałam mu, że
                      chcieliśmy uszczęśliwić jego syna na siłę. Tak czy inaczej postaram nabrać się
                      dystansu i nie przyjmować tak wszystkiego do siebie. Młody jest od kilku dni na
                      wakacjach u matki. Po roku spędzi z nią cały miesiąc. Martwimy się, czy ona
                      dobrze go traktuje, czy jest zadowolony... Boję się, że się rozczaruje, bo
                      wyjeżdżał z wielkimi nadziejami. Mimo wszystko mam nadzieję, że bawi się dobrze
                      i wykorysta ten czas jak najlepiej, a my z moim M. nadrobimy miodowy miesiąc,
                      którego nie mieliśmy. :o)
                      PS. Sprawa ex, jej stosunku i jej więzi z synem jest bardzo skomplikowana (dużo
                      by tu opowiadać). Tak, czy inaczej nie zgadzam się z Tobą, że nie mam wpływu na
                      wychowanie pasierba (u matki był dzieckiem ulicy). Mieszkamy razem, tworzymy
                      tzw. komórkę społeczną - rodzinę. A Jego matka pozbyła się GO, gdy przestał być
                      potrzebny jako karta przetargowa w walce z byłym mężem, gdy zainkasowała
                      pieniądze z podziału majątku (pisałam o tym wcześniej) i zastrzegła sobie w
                      zawartym porozumieniu, że syn będzie wyłącznym utrzymaniu ojca. Na pożegnanie
                      (ostatniego dnia szkoły) powiedziała synowi, że nie chce Go znać. I tylko dzięki
                      moim zabiegom Młody ma jako taki kontakt z matką, bo wiem, że Mu jej brakuje
                      choć bardzo Go skrzywdziła.
                      A z tego co piszesz, powinnam już na samym początku odpuścić sobie Tego faceta,
                      albo spisać intercyzę i mieć gdzieś "moich chłopaków". Ale przecież nie tak
                      wygląda model rodziny. Prawda? Fakt, zostałam macochą na własne życzenie (długo
                      się zastanawiałam zanim To zrobiłam), ale to Młody szukał tacie żony i gdy mnie
                      poznali powiedział, że chciałby mieć taką macochę (widział jak zajmowałam się
                      gromadką zupełnie mi obcych dzieci). Tylko nikt z naszej trójki nie
                      przypuszczał, że będzie to takie trudne (dla każdego na swój sposób).
                      • chalsia Re: podeptane uczucia :((( 27.06.07, 17:07
                        generalnie wszystko OK i to dobrze, że Ci zależy - z jedyną tylko modyfikacją
                        na przyszłosć:
                        jeśli chcesz dawać, to dawaj - dla własnej satysfakcji
    • nangaparbat3 oj Marusiu 26.06.07, 20:33
      Czytałam gdzieś, ze po rozwodzie dzieci często wyzywaja sie na tym z rodzicow, z
      ktorym mieszkają, ku niemu kierują calą wscieklość na tego, kto je opuścil.
      Więc moze jest tak, ze Ty - wlaśnie dlatego, ze jestes dla pasierba dobra, ze o
      niego dbasz - obrywasz za matke. Wazne, ze ktos wreszcie o niego dba - i w tym
      sensie rok nie poszedł na marne.
      Co do Sybilli -m--m-m: rodzona córka dała mi w tym roku (jej 16) okropnie w
      kość. Ale juz sie dowiedziałam, ze jesli dziecko rozwiedzionych rodziców buntuje
      sie w okresie dorastania, to dobry znak. Wiec sie cieszęwink
      I jeszcze jedno: w dziciństwie spedzalam cale miesiace z babcią i jej gosposią.
      To tę gosposię, nianię, kochalam - rodzona babcia była mi szczerze mowiąc obojetna.
      • m-m-m Re: oj Marusiu 27.06.07, 07:36
        wlaśnie dlatego, ze jestes dla pasierba dobra, ze o
        niego dbasz - obrywasz za matke. Wazne, ze ktos wreszcie o niego dba - i w tym
        sensie rok nie poszedł na marne.



        Moim zdaniem rok poszedł na marne, bo cała operacja z siłowym uszczęśliwianiem
        pasierba ma taki skutek, że dawczyni, czyli Marusia, czuje się z tym źle. Bo
        nie dostała zwrotki emocjonalnej. Ma rosczenie wobec tego chłopaka, by kochał
        ją jak matkę.


        >>>Co do Sybilli -m--m-m: rodzona córka dała mi w tym roku (jej 16) okropnie w
        kość. Ale juz sie dowiedziałam, ze jesli dziecko rozwiedzionych rodziców buntuje
        sie w okresie dorastania, to dobry znak. Wiec sie cieszęwink


        Rodzona córka ma to do siebie, że jest rdzona, a więc zakres tolerancji na jej
        dojrzewaniowe wyskoki jest daleko wiekszy niż na wyskoki cudzego dziecka.
        • marusia1 Re: oj Marusiu 27.06.07, 17:08
          dawczyni, czyli Marusia, czuje się z tym źle. Bo
          > nie dostała zwrotki emocjonalnej. Ma rosczenie wobec tego chłopaka, by kochał
          > ją jak matkę.

          m-m-m na pewno nie chciałabym, żeby pasierb kochał mnie jak swoją matkę. Kiedy
          chciał do mnie mówić "mamo", zaoponowałam (może nawet zbyt ostro), bo przecież
          ma już swoją mamę (zwraca się do mnie tak jak mu zaproponowałam na początku
          znajomości - po imieniu. Ale do tej pory nie wie jak ma się zachowywać wśród
          obcych osób. Krępuje się wtedy mówić do mni na ty). Chodzi mi tylko o to, że
          jest na tyle dużym chłopakiem, że dużo już rozumie i wiem, że jak czegoś chce,
          to potrafi być kochany. Chodzi mi o zwyczajne ludzkie odruchy, a Ty tak piszesz,
          jakby macocha była gorszym gatunkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka