chciałabym się poradzić was w sprawie rodziców mojego NM.
Z NM poznaliśmy się kiedy już nie mieszkali z eks, ale rozwód był jeszcze w
toku. Rodzice NM bardzo lubili jego eks, byli przeciwni rozwodowi, tym
bardziej że było jeszcze dziecko. Ale jak się spotkaliśmy, to byli dla mnie
mili, normalni. W jakiś czas po ich rozwodzie (NM z eks) zaszliśmy w
zaplanowana ciążę i pojechaliśmy do rodziców NM powiedzieć im o tym. Przyjęli
nas bardzo serdecznie, naprawdę się ucieszyli, potem dzwonili pytać jak się
czuję. Jak urodziło się dziecko, próbowaliśmy się do nich dodzwonić i na
komórkę i na stacjonarny – nie odbierali. Dzwoniliśmy kilka razy dziennie,
nic. Myśleliśmy już ze cos się stało, chcieliśmy do nich pojechać, ale
właśnie wtedy przez przypadek NM dowiedział się od eks że są w domu i mają
się dobrze. Nadal nie odbierali telefonów od nas. NM twierdzi, że obrazili
się bo się pokłócił z mamą o imię dla dziecka. Dla mnie to nie powód, ale on
twierdzi że oni tacy są. Wydaje mi się, że przyjechaliby chociaż raz, z
ciekawości, tym bardziej że autentycznie się ucieszyli że będą mieli wnuka.
Mija już półtora roku i nic, żadnego kontaktu. I przeszłabym nad tym do
porządku dziennego, ale nie mamy innych dziadków, a wydaje mi się że dziecko
powinno mieć babcie i dziadka. Jeżeli sytuacja nie wyjaśni się, to szukam
dziadków zastępczych

. Poza tym nie czuje się w tej sytuacji komfortowo. I
nie wiem – zostawić to, wyjaśnić, jeśli tak to jak, jakie mogą być motywy ich
zachowania, i w ogóle co robić? Może macie podobne doświadczenia?