Dodaj do ulubionych

Głos meżczyzny

17.09.07, 15:11
pozwalam sobie wkleic, bo na temat dość często poruszany na tym forum:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=69153416&a=69158596
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Głos meżczyzny 17.09.07, 19:37

      Zdanie jp jest niewiarygodne. Temu facetowi, po tym jak z psychiczna zoną miał
      jazdy, wszystko teraz wydaje się normalne i fajnesmile
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • m-m-m Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 13:34
        Nie znam postów tego pana. Ale mój macocszy nos
        wskazuje mi już jeden problem na przyszłość, że jego
        nową partnerkę jego 16-letni syn traktuje jak
        koleżankę. I on jako ojciec nie widzi żadnego
        problemu, wręcz jest zadowolony, że tak świetnie się
        dogadują.
    • 13monique_n Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 12:10
      Mogę potwierdzić, nango, że chociaż to, co opisuje jp jest tak
      piekne i ciepłe, że wydaje się niemożliwe, to jest możliwe. Przy
      odrobinie szczęścia i ogromie dobrej woli obojga partnerów.
    • kicia031 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 13:38
      Wybaczcie stereotypowy, seksistowki komentarz, ale tak mi przyszlo
      do glowy, ze wielu mezczyzn w ogole nie widzi problemu w niczym, ani
      aktualnie, ani tez nie potrafi ich przewidziec w przyszlosci...

      Nic nie ujmujac sielankowemu opisowi i jego autorowi.
      • 13monique_n Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 13:52
        To ja może dorzuce kilka wyjasnień - ten facet miał niezłą jazdę od
        ślubnej (w archiwum tamtego forum jego posty do wglądu - wcześniej
        pod nickiem jacekplacek...cos tam). I proszę, nie mówcie, że kobieta
        nie może facetowi zamienić życia w piekło, skoro Wy, nanga, czy ja
        tego nie robimy. Może. Zatem nic dziwnego, że po trzęsieniu ziemi
        facet zachwyca sie tym, że podłoże jest sympatyczne, że jest
        stabilne i zielone. Może to minimalizm, a może przewartościowanie
        priorytetów? Jeśli jest mu dobrze, i tak to opisuje, to co w tym
        złego? Dlaczego ciepły i pozytywny opis sytuacji ma być
        niewiarygodny (niemedialny?) ? Proszę, przecież ludzie bywają
        szczęśliwi. szczególnie ludzie po przejściach.
        • natasza39 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 15:19
          Nie wiem monique czy zauważyłaś znaczek smile pod moim wpisem?

          Właśnie w tym krótkim zdaniu napisałam, że facet teraz widzi
          wszystko sielankowo, bo miał jazdy z exiarą takie, że następna
          wybranka nawet jak bedzie miała jakieś wady, to facet i tak będzie
          gotów kurz przed jej stopami całować i tam gdzie ludzie inni widzą
          problemy on widzieć nie będzie.
          Jak się człowiek w szambie raz ukapał, to małe gówienko nie smierdzi
          już tak bardzo po prostusmile
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
          • 13monique_n Natasza :-) 19.09.07, 09:20
            Faktycznie, znaczek wskazuje na zyczliwość. Przepraszam, że go nie
            uwzgledniłam. smile Swoją drogą, ciekawy temat do rozważań mam teraz.
        • kicia031 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 16:54
          Niestety, moje doswiadczenia wskazuja, ze mininalism nie wychodzi
          nikomu na zdrowie. jest taka kontrowersyjan teraputka rodzinna zza
          wielkiej wody, z ktora sie generalnie nie zgadzam, tym niemniej
          napisala cos fajnego: "nigdy nie godzic sie na mniej"
          O gdybym umiala to zastosowac w praktyce.

          Tym niemniej zycze wszystkiego najlepszego i oby sie im nadal dobrze
          dzialo wink)
          • nangaparbat3 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 17:05
            A jak Ty to Kiciu rozumiesz? To "nigdy nie godzic sie na mniej"?
            Bo dla mnie to troche wyglada tak jakby zwiazek był nieustanną jesli nie walką,
            to w kazdym razie przepychanką.
            To ja jeszcze większa idealistka (tfu, jakie wstretne slowo!) jestem i uwazam,
            ze w ogole nie o to chodzi.
            • kicia031 Nanga 19.09.07, 11:12
              Tak ja to rozumiem - zeby nie mowic sobie, tak jak to sie w dawnych
              czasach mowilo o mezczyznie "nie pije, nie bije, wiec w sumie jest
              OK"

              Godzenie sie na mniej to sytuacje typu "nie chce wziac slubu, to
              chociaz zamieszkajmy razem (zakladajac, ze jedna strona slubu chce i
              cierpi z powodu jego braku, jak obie strony nie chce, to
              OK). "Jestem samotna matka, wiec nie powinnam oczekiwac za
              duzo." "Nie przyniosl nigdy kwiatow, ale w koncy nie spotykalby by
              sie ze mna 2 miechy, gdyby mu nie zalezalo" "nie mowi, ze kocha, ale
              nie sypialby ze mna, gdyby mnie nie kochal" 'Zdradzil, ale to
              wszystko moja wina, nie witalam go ubrana w bielizne z Victoria's
              secret" Poprzedni facet mnie bil, ten nie bije, wiec juz jest OK.
              Zdradza, pije, bije (niepotrzebne skreslic) ale przynosi kase do
              domu.

              Wszyscy widzielismy setki takich rozumowan. Czesto juz na poczatku
              zwiazku widac, ze brniemy w nieszczescie, a jednak rezygnujemy ze
              slusznych oczekiewan wobec partnera z powodu kompleksow, poczucia
              niskiej wartosci, desperacji, nie wiem czego jeszcze.

              Nie odnosze tego do sytuacji tego faceta, tylko tak ogolnie mi sie
              wydaje.
              • 13monique_n Re: Nanga 19.09.07, 11:55
                Co prawda to jest do nangi, ale dorzuciłabym coś od siebie.
                Minimalizm w tym przypadku może należałoby zastąpić
                słowem "normalność". Czyli bywa, że dobrze, kwiaty, kolacja ze
                świecami, niespodzianka. Ale prawdziwe życie, to codzienność. I w
                tej codzienności okruch ciepła tylko do mnie indywidualnie
                skierowany, czy pogłaskanie, czy uśmiech, przytulenie.
                Jasne, że jesli odczuwam braki - kwiatów, czy czegoś tam, to powiem
                głośno - chciałabym dostać od Ciebie kwiaty.
                Jest bardzo piękna teoria "pięć języków miłości" (five love
                languages), że różni ludzie potrzebują różnie wyrażanej miłości, czy
                to słowami, czy zachowaniem, czy dawaniem prezentów. Jeśli
                para "mówi" innym językiem miłości, to nie oznacza porażki, a
                jedynie konieczność nauczenia się jezyka miłości partnera.
    • ataner30 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 17:16
      Mysle ze nalezy tutaj tez zwrocic uwage na to jak dlugo ten pan jest w zwiazku z
      obecna partnerka i jak dlugo pelni role ojczyma. Jakos tak czuje ze nie dlugo wink
      Charakterystyczne moim zdaniem jest dla osob z krotkim stazem jako
      ojczym/macocha gloszenie sadow ze mozna nie swoje dziecko pokochac.
      Ja takie sady glosilam jak dopiero co wchodzilam w zwiazek z moim partnerem. I
      jakze gleboko bylam o tym przekonana !!!! smile
      Lata zweryfikowaly te poglady. Panu z przytoczonego linku zycze zeby zawsze jego
      zycie bylo tak sielskie - anielskie jak jest teraz ale mysle ze weryfikacja jest
      nieunikniona.

      Moge podac jeszcze jeden przyklad. Jedna z samodzielnych mam z sasiedniego forum
      rzucala gromy na kazda macoche ktora przyznawala sie ze sympatia nie darzy
      pasierbow. Los sprawil ze sama macocha zostala i po krotkim czasie bardzo mocno
      zweryfikowala swoje poglady. Czesci macoch z naszego forum przyznala nawet racje
      wink .

      Nauczona doswiadczeniem jezeli ktos mi rzuci tekst ze mozna pokochac dzieci
      partnera/partnerki jak wlasne zawsze zadam pytnie "jak dlugo jest z tym
      partnerem/partnerka w zwiazku".

      • m-m-m Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 18:25
        >>>>> Nauczona doswiadczeniem jezeli ktos mi rzuci
        tekst ze mozna pokochac dzieci
        > partnera/partnerki jak wlasne zawsze zadam
        pytnie "jak dlugo jest z tym
        > partnerem/partnerka w zwiazku".


        Tutaj jest inny dysonans: temu panu na kolana siada
        dziecko małe i nie trudno do takiego dziecka czuć
        sympatię. Ten pan nie zauważa, że jego partnerki nie
        rozczula jego 16-letni syn tak jak i nie zauważa tego,
        że syn ten traktuje ją niestosownie do jej "urzędu",
        bo jak koleżankę. Ciekawe, czy chciałby być "kolegą"
        jej syna, gdyby ten miał 16 lat.

        • nangaparbat3 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 18:35
          Ciekawe, czy chciałby być "kolegą"
          jej syna, gdyby ten miał 16 lat.


          Znam taki układ.
          Koleżanka jest z kilkanascie lat młodszym od siebie partnerem, juz z 10 lat, jej
          syn i partner zaprzyjaźnili sie. Serio.
          • m-m-m Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 18:39
            Zaprzyjaźnić się to dla mnie nie to samo co być jak
            kolega/koleżanka dla nastolatka.
    • luna67 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 23:21
      Czytalam wypowiedzi jackaplacka juz wczesniej i przyznam sie, ze chlopak moim
      zdaniem ma bujna fantazjesmile
      Mnie najbardziej zaniepokoilo stwierdzenie; "maluch od razu
      wpakował mi sie na kolana co wywołało atak złości exa", czy wy tego nie
      widzicie? on moim zdaniem, nie cieszyl sie z faktu "wpakowania" sie malego na
      kolanach, tylko, ze Exa szlag o malo nie trafil. To daje duzo do mysleniasmile

      • nangaparbat3 Re: Głos meżczyzny 18.09.07, 23:53
        Masz racje, przeoczyłam i troche mi teraz wstyd.
        • luna67 Re: Głos meżczyzny 19.09.07, 00:23
          Raz napisal, ze sprawa rozwodowa trwa 2 lata, a tu mowi o rocznicy slubu ktora
          rok temu z zona jeszcze spedzal.

          Autor: jp66 17.09.07, 22:17
          "Ha ona dalej nie chce rozwodu no chyba, że będzie z mojej
          winy. Zastanawianie się nad tym co też w tym wyroku napiszą jest mocno
          stresujące, wiem dwa lata procesów to te 3 dni jakos zlecą - mimo wszystko
          stresik, większy niż przed kazda poprzednia sprawą"


          Re: rocznica ślubu
          jp66 14.09.07, 14:41 Odpowiedz

          kiedy nie było partnera to i rocznicy już nie ma, ostatnia była z partnerką a i
          tak jakaś przemilczana ale wtedy było już źle


          Cholercia, cos nie pasujesmile chyba mu sie pokrecilo z tymi datami, moim zdaniem;
          2 lata jest z nexia, malzonka sie dowiedziala (po roku), wniosla sprawe o rozwod
          rok temu i walczy o orzeczenie z jego winysmile)) Niektorym mezczyznom myla sie
          daty, okolicznosci, "roki i dnieje"
      • 13monique_n Re: Głos meżczyzny 19.09.07, 08:50
        Tak swoja droga, ciekawa jestem z czego wynikają te sceptyczne
        głosy? Dlaczego nie można stwierdzić, OK, życzmy facetowi i jego
        wybrance szczęścia. Dlacego od razu wyłazi "polskie piekiełko" pt.
        tez mi się tak wydawało, ale teraz jestem juz mądrzejsza, że ho ho
        ho... no, co nam szkodzi, pomysleć, że facet jest pełnen dobrej
        woli, żeby mu się udało? Czyżby zawiść, albo tesknota za takim
        stanem u siebie?
        • m-m-m Re: Głos meżczyzny 19.09.07, 10:40
          Ja uwżam, że oceniłam obiektywnie jakie są zagrożenia
          w jego obecnym związku. Nie mam powodów do do szukania
          dziury w całym, a dobre chęci to za mało, bo dobrymi
          chęciami to jest piekło wybrukowane. Zderzenie z
          rzeczywistością rodziny rekonstruowanej bywa bardzo
          przykre.
          • 13monique_n Re: Głos meżczyzny 19.09.07, 10:44
            Ale to Ty uwaażasz i Ty oceniasz. Zagrożenia, owszem, są. Ale jeśli
            ktos na nowo potrafił uwierzyć i trafia na partnera, z którym tę
            wiarę oraz chęci przykładania się do budowania związku, podziela, to
            mają szansę. Tylko i aż tyle. W przeciwnym wypadku po rozwodzie
            należy założyć ręce i jeczeć wzorem Smurfa Marudy "I tak sie nie
            uda!!". I mieć pretensje do innych, że nie boją się tego mędzenia,
            próbują i... o matko...! Nawet im się udaje, co wcale rzadkie nie
            jest.
            • m-m-m Re: Głos meżczyzny 19.09.07, 10:56
              Moim zdaniem ani przesadny optymizm, ani przesadny
              pesymizm nie są dobrymi wskazówkami do budowy
              jakiegokolwiek związku. Im więcej realizmu co do
              oczekiwań związanych z rodziną rekonstruowaną, tym
              większa szansa na powodzenie.
              A to czy ktoś ma wiarę w siebie, że kolejny związek
              się uda zależy nie tylko od przykrych doświadczeń z
              poprzedniego układu , ale i od indywidualnych cech
              charakteru i osobowości. Można pomimo wielu
              niepowodzeń zawsze iść do przodu, a można i z byle
              niedogodnością sobie nie poradzić i narzekać jakim to
              sie jest nieszczęśliwym.
              • 13monique_n Re: Głos meżczyzny 19.09.07, 11:46
                m-m-m napisała:

                > Moim zdaniem ani przesadny optymizm, ani przesadny
                > pesymizm nie są dobrymi wskazówkami do budowy
                > jakiegokolwiek związku.
                A z tym to się w pełni zgadzam. Zwłaszcza, że nie gdybam "na sucho"
                i teoretycznie. Ale wiem, że odrobina wiary w siebie, w ludzi, a
                także "odrobione zadanie domowe" po nieudanym małżeństwie może być
                czynnikiem działającym na korzyść. Z mojego punktu widzenia
                dodałabym jeszcze czas i zero pośpiechu.
                I z resztą twego zapisu tez się zgodzę. To zalezy od osobowości. Z
                nanga rozmawiałyśmy, że troche człowiek w sobie "ma", w resztę
                wyposaża go, albo nie, rodzina i wychowanie, miłość, którą dostaje
                jako dzieciak. Albo jesli nie, to kiedy uświadomi sobie swoje braki,
                bierze się do roboty - poszuka wsparcia i przynajmniej spróbuje.
                Zamiast siedzieć i jęczeć, że każdemu zawsze cos, a mi jak nie g..
                to drzazga.
                Aaaaa i przyznaję sie od razu, że uważam siebie za pogodną
                optymistkę, ale słowo daję, pacyfikuję się ze wszystkich sił i nie
                jest to "hurra-optymizm", pozbawiony podstaw.
                pozdrawiam Cię serdecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka