Dodaj do ulubionych

Nowa na forum:)

08.11.07, 21:09
Witam
Chciałabym sie przywitac, dobry wieczorsmile
Podczytuje forum ale pisze po raz pierwszy.
Spotykam sie i jestem od ponad roku z mezczyzna, ma troje dzieci z
poprzedniego małżeństwa, ja skolei dwójke. Od ponad 1,5 miesiaca
mieszkamy wspólnie w moim mieszkaniu.... ja, on i moje dzieci.
Jego dzieci poznałam na początku naszej znajomosci, ma bardzo dobre
z nimi relacje, dzieci tesknia za nim, szczególnie najmłodszy syn
(13 lat). Syn chciałby bywac u nas praktycznie co drugi dzien,
przyjezdza po szkole i zostaje na noc. Spi w duzym pokoju, ja
natomiast nie czuje sie z tym komfortowo, generalnie troche mnie to
przerasta, młody chce spac wiec zwijamy sie do sypialni i tez
idziemy spac. Momentami czuje sie jak gosc w swoim domu. Nie moge
sie zdobyc na rozmowe z moim M, nie wiem w zasadzie co mam mu
powiedziec? Ze nie chce tak czesto, ze mi to przeszkadza, po prostu
głupio mi i niezreczniesad Wiem, ze go zranie ale wiem tez, ze
powinnam porozmawiac. Mlody w zasadzie melduje , ze chce przyjechac
a mój M mnie o tym informuje, nikt mnie nie pyta jakie ja mam plany?
Czasami zastanawiam sie czy nie jestem jakas "zolza", wstydze sie
swoich emocji ale meczy mnie to.... Co robic zeby sie nie zapetlic w
sytuacje na ktora sie nie ma ochoty??
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: Nowa na forum:) 08.11.07, 21:45
      Rozumiem Ciebie i mlodegosmile
      Byłam w jego skórze.Żona ojca miała takie odczucia jak ty i w
      efekcie przestałam u nich nocować.Dziś mi mówi,że postąpiła głupio i
      żaluje.Ja trochę popsioczyłam na nią i mi przeszły żalesmile
    • nangaparbat3 Re: Nowa na forum:) 08.11.07, 21:47
      Wstydzic sie nie masz czego, sama jestem mocno terytorialna, więc rozumiem.
      ale musisz sobie odpowiedziec na pytanie: czy ten pan mieszka katem u Ciebie,
      czy Twoj dom stal sie Waszym wspolnym domem.
      W pierwszym wypadku mozesz wymagac i ograniczać, jesli jemu ten układ odpowiada,
      nie ma sprawy.
      w drugim - w domu rodzicow dzieci powinny byc "u siebie" - dopoki nie dorosną i
      nie zamieszkaja osobno. Proponuje zamienic mieszkanie na nieco wieksze i
      urzadzic pokoik goscinnym dla jego dzieci. Jeśli Was na to nie stać, pozostaje
      tak urzadzic sypialnie, by chciało sie w niej nie tylko spać.
      • kicia031 Nanga 09.11.07, 09:35
        Amen
    • kasia_kasia13 Re: Nowa na forum:) 08.11.07, 21:55
      Ile masz pokoi? Odnosze wrazenie, ze Wam tam jest przede wszystkim
      ciasno.
      • inezco Re: Nowa na forum:) 09.11.07, 07:52
        Witam

        Mieszkamy w 3 pokojowym mieszkaniu, duzy pokoj jest połaczony z
        kuchnią czyli tzw. aneks kuchenny z pokojem, do kuchni mozna sie
        dostac jedynie przez pokoj, mieszkanie ma niecałe 70m2, wiec nie
        jest chyba za ciasne. Ale mysle, że problem tkwi raczej gdzie
        indziej. Niestety jego syn to dla mnie obce dzieckosad, moge jedynie
        wykrzesac z siebie sympatie i to nie zawsze. Wszystko mnie
        denerwuje, zachlapana łazienka która zostawia po kąpieli, zjedzone
        ciasto i owoce do końca bez pytania czy ktos jeszcze może ma
        ochote, etc. Byc moze sie czepiam ale nie umiem poradzic sobie ze
        swoimi emocjami, może nie dojrzałam?
        • m-m-m Re: Nowa na forum:) 09.11.07, 08:45
          A twojego M. Twoje dzieci myślisz nie denerwują?
          Co do brudnej łazienki: mam nadzieję, ze nie sprzatasz po nim? Mam
          nadzieję, że do tego sprzatania gonisz tatusia? Co do zjadania bez
          pytania: to tez musisz powiedziec swojemu M.
          Musicie wypracowac wspólne zasady. Niestety tak jest, że syn twojego
          M. dom ma gdzie indziej i absolutnie nie musi czuć się u ojca jak u
          siebie w domu. Tu nie musisz mieć moim zdaniem najmniejszych
          wyrzutów sumienia. Jesli jego matka kogoś pozna, to ten ktoś będzie
          z nimi mieszkał i rozumiem, że tym razem to on jako domownik, a nie
          synowie/córki nowego pana mamusi będą u siebie.
          Dziecko ma dom tam, gdzie mieszka rodzic, który ma przyznaną nad nim
          opiekę. W innych miejscach jest gościem. Otrzymuje prawa, ale i
          obowiązki gościa, a nie domownika.
          Nie ma czegoś takiego jak jedna wielka rodzina. Rozwód to
          przekreślił. Reguły gry są inne, zasady w domach też.
          I nieważne, czy macie dom z ogrodem, czy klitkę w bloku.
          • inezco Re: Nowa na forum:) 09.11.07, 11:22
            Jego ex ma nowego partnera z którym zresztą mieszka. Przypuszczam,
            ze najmłodszy nie czuje sie komfortowo w nowej sytuacji w domu w
            którym mieszka z matką i jej nowym partnerem. Generalnie sytuacja
            jest raczej trudna poniewaz najmłodszy syn nie raz wyrażał chęc
            zamieszkania ze swoim ojcem. Mój M "wyszedl" z małzenstwa bez
            niczego, do niedawna wynajmował mieszkanie w którym najmłodszy
            bywał b. często, nocował, mieszkali niedaleko od Siebie. Mój M nadal
            boryka sie z zobowiazaniami finansowymi, powoli syt. sie
            stabilizuje.
            Ja natomiast od poczatku naszej znajomosci stawiałam sprawę jasno w
            kwestii wspólnego życia tzn. z jego dziecmi. Nie nadaje sie na
            macoche całodobową, nie chce, nie potrafiłabym. Mam swoje dzieci na
            których sie koncentruje, wychowuje je samotnie od samego początku,
            ich ojciec wogóle mi nie pomaga, nie pojawia sie w ich życiu. Tak
            więc branie sobie na głowe kolejnych "problemów" nie wchodzi w grę.
            Sytuacja jest delikatna, ale fatycznie nie bedziemy jedna wielką
            rodziną.......
            • kicia031 Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 09.11.07, 11:49
              inezco napisała:

              > > Ja natomiast od poczatku naszej znajomosci stawiałam sprawę
              jasno w
              > kwestii wspólnego życia tzn. z jego dziecmi. Nie nadaje sie na
              > macoche całodobową, nie chce, nie potrafiłabym.

              Jak mi sie wydaje, slyszac taki text wiekszosc matek wystawiloby
              pana za dzwi w trybie expresowym. Tymczasem ojciec ze spokojem
              akceptuje takie podejscie nowej partnerki, zamieszkuje z nia i nie
              martwi sie tym, ze jego dziecko jest nieszczesliwe mieszkajac z
              matka i ojczymem.

              nigdy nie zrozumiem mezczyzn.
              • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 09.11.07, 13:26
                >>>Tymczasem ojciec ze spokojem
                > akceptuje takie podejscie nowej partnerki, zamieszkuje z nia i nie
                > martwi sie tym, ze jego dziecko jest nieszczesliwe mieszkajac z
                > matka i ojczymem.


                A mieszkając z ojcem i całodobową macochą byłoby szczęśliwe? Myślę,
                że też nie, bo każde dziecko chce mieć rodziców razem, a nie z
                innymi partnerami. Poza tym chłopak lat 13-e zaczyna wchodzić w tzw.
                trudny wiek i najczęściej w takiej sytuacji wybiera tego rodzica, z
                którym mu wygodniej, bo np. ten rodzic mniej od niego wymaga, mniej
                go kontroluje i sprawdza.


                >>>Jak mi sie wydaje, slyszac taki text wiekszosc matek wystawiloby
                > pana za dzwi w trybie expresowym


                "Dziwny" ten mój M. Nie wystawił mnie za drzwi, choć podobny tekst
                też mu swego czasu powiedziałam. Z mojej storny taki tekst oznaczał,
                że po prostu jak matka dla jego syna nie będę, bo od razu
                wiedziałam, że to awykonalne i wiedzialam też, że emocjonalnie
                stanowczo zapłaciłabym za to za wysoka cenę.

                Facet, czy babka, który mieszka z potomstwem partnera NIE musi
                pełnić funkcji rodzica i nie musi poświęcac dobra własnych dzieci
                dobru dzieci partnera.
                • megaa Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 09.11.07, 15:27
                  m-m-m napisała:

                  Poza tym chłopak lat 13-e zaczyna wchodzić w tzw.
                  > trudny wiek i najczęściej w takiej sytuacji wybiera tego rodzica,
                  z
                  > którym mu wygodniej, bo np. ten rodzic mniej od niego wymaga,
                  mniej
                  > go kontroluje i sprawdza.

                  Zgadzam sie, dzieci jak i dorośli wybieraja wariant minimum kontroli
                  i minimum nakazow.
                  >
                  >
                  > >>>Jak mi sie wydaje, slyszac taki text wiekszosc matek wystawiloby
                  >
                  > > pana za dzwi w trybie expresowym
                  >
                  >
                  > "Dziwny" ten mój M. Nie wystawił mnie za drzwi, choć podobny tekst
                  > też mu swego czasu powiedziałam. Z mojej storny taki tekst
                  oznaczał,
                  > że po prostu jak matka dla jego syna nie będę, bo od razu
                  > wiedziałam, że to awykonalne i wiedzialam też, że emocjonalnie
                  > stanowczo zapłaciłabym za to za wysoka cenę.

                  I tu sie z Toba nie zgodze, bo to co napisalas wlasnie potwierdza
                  teorie kici. Ty jestes kobieta i Tobie facet po takim teksicie nie
                  wystawil walizek. Gdyby sytuacja dotyczyla kobiety z dzieckiem, ta
                  podejrzewam chcialaby aby byly traktowane "w pakiecie" i takie
                  postawienie sprawy przez faceta w wiekszosci przypadkow na wstepie
                  juz by go dyskwalifikowalo. Oczywiscie nie mowie o wszystkich
                  kobietach.
                  >
                  > Facet, czy babka, który mieszka z potomstwem partnera NIE musi
                  > pełnić funkcji rodzica i nie musi poświęcac dobra własnych dzieci
                  > dobru dzieci partnera.

                  Nie musi pelnic funkcji rodzica, masz racje. Ale wlasnie kochajacy
                  czyli dla mnie calkiem normalny rodzic zapewne chcialby aby dziecko
                  mimo iz na stale nie pomieszkuje w domu, ktory ow rodzic obecnie
                  zamieszkuje , w podobny sposob tez to miejsce traktowalo. Aby czulo
                  sie w nim dobrze, bez skrepowania, i wlasnie nie jak GOSC ale jak
                  domownik.
                  • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 10:52
                    >>>ktory ow rodzic obecnie
                    zamieszkuje , w podobny sposob tez to miejsce traktowalo. Aby czulo
                    sie w nim dobrze, bez skrepowania, i wlasnie nie jak GOSC ale jak
                    domownik.

                    Tak samo chce się czuć macocha. Te racje trzeba wyważyć i tu cudze
                    dziecko nie może dezoarganizowac życia obcych dorosłych osób.
                    Niech on się z dzieckiem spotyka poza domem, ewentualnie od czasu do
                    czasu w domu po wcześniejszym ustaleniu.
                    • megaa Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 14:33
                      m-m-m napisała:


                      > Tak samo chce się czuć macocha. Te racje trzeba wyważyć i tu cudze
                      > dziecko nie może dezoarganizowac życia obcych dorosłych osób.
                      > Niech on się z dzieckiem spotyka poza domem, ewentualnie od czasu
                      do
                      > czasu w domu po wcześniejszym ustaleniu.

                      Ja naprawde rozumie to ze macocha chce sie czuc normalnie, dobrze,
                      bez skrepowania we wlasnym domu. Ale o sprawach wizyt dzieci
                      nalezaloby porozmawiac chyba przed wprowadzeniem sie faceta bo to
                      jedna z wazniejszych spraw. Byc moze on nie zdaje sobie sprawy z
                      tego iz dziecko nie jest mile widziane (a wlasciwie czestotliwosc
                      tych wizyt nie odpowiada partnerce). Byc moze gdyby dowiedzial sie o
                      tym wczesniej wcale nie spieszylby sie z ta przeprowadzka. Nie
                      wiadomo.
                      Poza tym jezeli dwie osoby decyduja sie mieszkac razem i tworzyc
                      wspolny zwiazek to powinny miec rowne prawa i obowiazki. Fakt ze
                      partnerka wyznacza ojcu czas jaki ma spedzac z wlasnym dzieckiem i
                      wyraznie sugeruje iz ma sie to dziac poza ich wspolnym miejscem
                      zamieszkania nie stawia dwoch oroslych osob na rownej pozycji. Chyba
                      ze traktujemy faceta z gory bo przyszedl na gotowe i wyraznie dajemy
                      mu odczuc ze mieszkanie jest nasze a on tu tylko katem pomieszkuje.
                      Mozna i tak ale gdy obydwie strony o tym wiedza i takie warunki
                      przyjmyuja.
                      Odniose sie do siebie. Potencjalny partner proponuje wspolne
                      mieszkanie u niego w domu, co jest sygnalem ze zwiazek wchodzi w
                      inna znacznie powazniejsza faze odbieralabym jednoznacznie jako
                      potwierdzenie akceptacji mojego dziecka i tego ze w tym domu bedzie
                      miejsce rowniez dla niego, poniewaz od pocatku wiadomo ze dziecko
                      jest i nie zniknie. Jezeli facet mialby obiekcje oczekiwalabym
                      jasnego postawienia sprawy abym to ja mogla podjac decyzje czy warto
                      w taki uklad sie angazowac.
                      Jasne postawienie sprawy jest w tej sytuacji najlepszym
                      rozwiazaniema a nie rozmowy jakie prowadzi autorka postu bez
                      konkretow i otwartego komunikatu co jej w ich wspolnym zyciu
                      przeszkadza. Z czasem problem moze jedynie narastac.
                • kicia031 Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 09.11.07, 17:06
                  A mieszkając z ojcem i całodobową macochą byłoby szczęśliwe? Myślę,
                  > że też nie, bo każde dziecko chce mieć rodziców razem, a nie z
                  > innymi partnerami. Poza tym chłopak lat 13-e zaczyna wchodzić w
                  tzw.
                  > trudny wiek i najczęściej w takiej sytuacji wybiera tego rodzica,
                  z
                  > którym mu wygodniej, bo np. ten rodzic mniej od niego wymaga,
                  mniej
                  > go kontroluje i sprawdza.

                  Niepotrzebnie generalizujesz. Nie kazde dziecko tak ma jak ty mialas
                  jako pasierbica.

                  Moj starszy syn - 15-latek nie chce zeby tata i mama byli znowu
                  razem, bo to dla niego sytuacja abstrakcyjna, a tez nie akceptuje
                  sposobu w jaki Ex traktuje kobiety (widzi to na przykladzie
                  traktowania Nexi) i nie chce, by jego matka byla tak traktowana.

                  I jakos nie pali sie do mieszkania z ojcem, choc ojciec nie
                  kontroluje i nie wymaga, a matka wymaga i to duzo. I chociaz macoche
                  lubi a ojczyma, z ktorym mieszka - nie.

                  Przytaczam te fakty tylko po to, by pokazac, ze swiat jest bardziej
                  skomplikowany, niz ci sie wydaje.

                  "Dziwny" ten mój M. Nie wystawił mnie za drzwi, choć podobny tekst
                  > też mu swego czasu powiedziałam. Z mojej storny taki tekst
                  oznaczał,
                  > że po prostu jak matka dla jego syna nie będę, bo od razu
                  > wiedziałam, że to awykonalne i wiedzialam też, że emocjonalnie
                  > stanowczo zapłaciłabym za to za wysoka cenę.

                  Ale mieszkasz z jego synem, prawda? Nie powiedzials, ze nie zyczysz
                  sobie z jego synem mieszkac? Bo tu taki wlasnie przypadek omawiamy
                  chyba?

                  Ja na przyklad nie oczekuje, wrecz nie zycze sobie, by moj partner
                  byl ojcem dla mojego starszego syna. czy wykonywal ojcowskie
                  obowiazki. Moj syn ma ojca i jeden mu wystarczy. Tym niemniej, gdyby
                  moj partner oswiadczyl, ze nie zyczy sobie mieszkac z moim starszym
                  synem, to niestety on sam musialby sie wyprowadzic.

                  Wiekszosc matek (wiem, ze nie wszystkie, wiem), majac wybor miedzy
                  dzieckiem a partnerem, wybierze dziecko. Wiekszosc ojcow - hmmm, nio
                  nie wiem. Mnie jako matke to dziwi.
                  i tyle.
                  • inezco Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 09.11.07, 18:37
                    Witam

                    Hmm, każdy przypadek jest inny. Ja tez absolutnie nie oczekuje aby
                    mój M był ojcem dla moich dzieci, nie mniej jednak wprowadzajac sie
                    do mnie brał pod uwage, że bedzie niejako uczestniczyl w zyciu moich
                    dzieci, chcac nie chcąc. A mnie temat obecnosci (tak czestej) jego
                    dzieci po prostu przerasta, w domu robi sie ciasno, nie mam dla
                    siebie miejsca, po tygodniu harówki w pracy marzę o ciszy i spokoju
                    a tymczasem... napewno czeka nas rozmowa na tenat przyszłosci, jak
                    to ma wygladac? Tylko jak to jemu powiedziec?
                    • luna67 Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 09.11.07, 19:02
                      Halo Inezco,

                      a jak myslisz, czy twoj NM oczekuje od ciebie matkowania jego dzieci? jak jest
                      normalny, to napewno nie.
                      O je, najpierw przeprowadziliscie sie razem, a dopiero teraz macie zamiar toczyc
                      rozmowe o przyszlosci????? Nie bylo by dla was lepiej odwrotnie?smile
                      Rozmowa, i to szczera! jest nie unikniona (nie da sie ukryc), nie zapominajac o
                      kompromisach. Moze zaproponuj jemu, zeby od czasu do czasu spedzil czas sam na
                      sam z synem, poza domem?
                    • nangaparbat3 A co Ty chcesz mu powiedzieć? 09.11.07, 19:18
                      Że jego dzieci nie będą mogły go odwiedzać wtedy, kiedy zechcą?
                      Że się dowiedzą, ze tato mieszka teraz z panią i jej dziećmi, ktore go mają na
                      co dzień (tak to zrozumieją), a im wolno tate widywać tylko od do, w dni ktore
                      macocha wyznaczy? a nie wtedy, kiedy one tego potrzebują? Oczywiscie wiele osob
                      tak robi. Cene płacą dzieci, ale to są przeciez cudze dzieci.
                  • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 11:00
                    >>>Ale mieszkasz z jego synem, prawda? Nie powiedzials, ze nie
                    zyczysz
                    sobie z jego synem mieszkac? Bo tu taki wlasnie przypadek omawiamy
                    chyba?


                    Zaraz, zaraz...ja mieszkam z jego synem bo matka tegoż chłopaka
                    okazała sie być osoba nie do przyjęcia do tego stopnia, że sąd
                    zabrał jej prawa rodzicielskie. W momencie, gdyby prawa te matka
                    miała i przyznana opiekę też to najpierw dokłądnie bym się
                    dowiedziala jakie muchy w nosie chłopaka powodują, ze juz mu
                    mieszkane z matka nie odpowiada. Tak łatawo bez twardych podstaw, iż
                    matka jest niewydolna wychowawczo i bez sądowego orzeczenia, iż
                    opiekę przejmuje ojciec to na takie mieszkanie kiedy pasierb chce i
                    jak chce to bym się na pewno nie zgodziła.


                    >... Przytaczam te fakty tylko po to, by pokazac, ze swiat jest
                    bardziej
                    > skomplikowany, niz ci sie wydaje.


                    Nie oceniaj mnie swoją miarą, Kiciu.
                • adwokatdiabla Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 18:31
                  > A mieszkając z ojcem i całodobową macochą byłoby szczęśliwe?
                  Myślę,
                  > że też nie, bo każde dziecko chce mieć rodziców razem, a nie z
                  > innymi partnerami.
                  sorry, m-m-m bez generalizowania,ok? ja akurat od 11 roku zycia
                  chciałam, żeby moi rodzice się rozwiedli i wiem, że córki mojego M.
                  tez tego chciały... i parę moich koleżanek również.
                  i naprawdę z ulgą wchodziłam w nową sytuację, kiedy zamieszkałam
                  tylko z Mamą i zaczęłam miec dwa DOMY. tak, DOMY. w domu taty i
                  macochy czułam się tak samo dobrze, jak u mamy. ok, dzwoniłam przed
                  nadejściem, ale nigdy mi nie odmówiono... nigdy. z resztą wracając
                  od taty do may również dzwoniłam, żeby poinformować, że niedługo
                  będę.
                  nie wiem, pewnie oceniłybyście moja macochę, jako za bardzo
                  zaangazowaną ale sądzę, że ona naprawdę lubiła i wciąż lubi spędzać
                  ze mną czas... wlaściwie interesuje nas to samo. ja tak samo lubie
                  dziewczyny M.
                  więc naprawdę lepiej unikac słów "nigdy, "zawsze', "każdy" itp.
                  • frutka1 Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 22:50
                    diablico nawet sie z Tobą zgadzam. jestem "macochą" taką nie wiekową
                    bo mam 27 lat a Młoda 17 i na niej się teraz skupię. Ona też ma 2
                    domy u matki taki sobie dom u nas normalny. I tak może przychodzić
                    do nas kiedy chce owszem wcześniej informuje mnie o tym ale nie czy
                    moze przyjsc ale czy jestesmy w domu. Śpi też dosyć często. Bardzo
                    się lubimy i pewnie niektóre macochy tez określiłyby nasze kontakty
                    za bardzo zaangażowane...ale tak jest i ciesze sie z tego. Różnica
                    jest taka że My mamy duzy dom (kilkanaście pokoi) więc nie ma
                    problemu Młoda ma swój pokój. No ale przeciez skoro do nas
                    przychodzi to ma sie czuć tak jak u siebie. Nikt jej nie wylicza
                    jedzenia i nie musi sie o to pytać. Mimo tego, że my bardzo duzo
                    pracujemy to prawie zawsze mam w domu obiad i to nie tylko
                    przygotowany dla nas dwoje ale robie tez z myslą o dzieciakach bo
                    czesto wpadają. fakt nie mam swoich dzieci ale wchodzac w zwiazek z
                    facetem, króry je ma no to musze sie z tym liczyć, że nie oderwe Go
                    od nich grubą kreską tylko biorę Jego z dziećmi to chyba proste i
                    logiczne..Nigdy nie wybaczylabym sobie gdybym miała mu stawiac
                    warunki albo ja albo dzieci..bo to byłobu nieludzkie. Ale to nie
                    znaczy, że nie nalezy ustalić jakiś prostych reguł i warunków nie
                    opierajacych sie na zakazach i nakazach ale na
                    wzajemnej "współpracy".
                    To są trudne i delikatne sprawy po prostu musicie oboje dojrzeć do
                    sytuacji, w której się znaleźliście i nie dać sie zwariować.
                  • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 12.11.07, 08:23
                    sorry, m-m-m bez generalizowania,ok? ja akurat od 11 roku zycia
                    > chciałam, żeby moi rodzice się rozwiedli


                    Ale rozumiem, że gdybyś nie widziała beznadziei ich związku to
                    jednak wolałabyś by byli razem?
                    Mnie zaangażowanie macochy nie przeszkadza pod warunkiem, że nie
                    przeszkadza to samej macosze: jeśli czuje dyskomfort z tego powodu
                    to coś jest nie tak. Jeśli nie odczuwa negatywnie wizyt pasierbów o
                    dowolnej porze dnia i nocy i uważa, że jej dom jest dla nich
                    równoległym domem to co innego. jesli ktos chce bc zaangazowany i
                    jest mu z tym dobrze to ok. Gorzej jeśli odczuwa dyskomfort: wtedy
                    warto sobie uświadomić, że dziecko ma dom tam, gdzie jest jego
                    bezpośredni opiekun, a macocha NIC nie musi.
    • inezco Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 08:22
      Dzień Dobry

      Rozmawialiśmy na temat jego kontaktow z dziećmi ale chyba mało
      konkretniesad tzn. nie ustalismy kiedy i jak? Wiem, ze wiele z Was
      prawdopodobnie powie, ze to powinno byc naturalne, ze dzieci kiedy
      maja ochote powinny sie tu zjawiac itd....
      Zmiana mieszkania na wieksze nie wchodzi w gre jak na razie, brak
      pieniedzy na taka operacje, poza tym nie chce podejmowac takiej
      decyzji teraz na pocaztku naszego wspolnego mieszkania, to chyba za
      szybko.
    • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 10:50
      Całkowicie popieram Burzę w obu postach.
    • megaa Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 10.11.07, 21:22
      kobieta zawsze moze wystawic walizki za drzwi, jezeli ciazy jej ze
      facet przyszedl na gotowe, moze nie decydowac sie na taki uklad,
      jezeli licza sie pieniadze. Moze zrobic mnostwo rzeczy a najprostsza
      byloby nie wiazac sie z facetem z dorobkiem w postaci dzieci. Ale
      jezeli ktos decyduje sie na taki zwiazek powinien rozwazyc plusy i
      minusy takiego ukladu, zwlaszcza jezeli tak po ludzku, normalnie
      takiego faceta sie pokocha. Oczywiscie ze przy odrobinie szczescia
      mozna trafic na tatusia odwiedzajacego swoje pociechy raz w miesiacu
      gdzies przelotem na miescie, tylko dziwnie zaczynamy psioczyc gdy to
      tatus naszych dzieci.
      • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 12.11.07, 08:15
        >>>>jezeli ktos decyduje sie na taki zwiazek powinien rozwazyc plusy
        i
        minusy takiego ukladu, zwlaszcza jezeli tak po ludzku, normalnie
        takiego faceta sie pokocha.



        Nie ma co rozważać: mieszkanie jest jej, on wszedł goły i wesoły ma
        się dostosować i koniec, a nie jeszcze oczekiwać, że osoba, która go
        pod swoj dach przyjmuje będzie się z nim obchodziła jak ze
        śmierdzącym jajem, nie tykać, bo jak się zbije, to całe mieszkanie
        ogarnie fetor. I to dotyczy zarówno golego i wesołego faceta z
        garbem jak i takiejże samej gołej i wesołej matki z dzieckiem.
        Nie ma równości w takim układzie.
        • megaa Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 12.11.07, 10:08
          nie dogadamy sie bo dla ciebie rownosc przeklada sie na identyczna
          ilosc zer na koncie. Ja uwazam troszke inaczej. W takim razie
          powinnas przekonac autorke ze golodupca do domu sie nie wpuszcza bo
          nie ma po co, chyba ze potrafi cos naprawic, jest dobry w seksie,
          obiad poda bo chyba do tego jego rola powinna sie jako golego i
          wesolego sprowadzac. Powinien to wszystko robic z usmiechem na
          ustach i dziekowac ze pozwolila sie wprowadzic na swoje wlasne 70m2.
          • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 12.11.07, 10:24
            >>>>Powinien to wszystko robic z usmiechem na
            > ustach i dziekowac ze pozwolila sie wprowadzic na swoje wlasne 70m2


            No, niestety taka jest rzeczywistość.
        • kasia_kasia13 Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 12.11.07, 11:16

          > Nie ma co rozważać: mieszkanie jest jej, on wszedł goły i wesoły ma
          > się dostosować i koniec, a nie jeszcze oczekiwać, że osoba, która go
          > pod swoj dach przyjmuje będzie się z nim obchodziła jak ze
          > śmierdzącym jajem, nie tykać, bo jak się zbije, to całe mieszkanie
          > ogarnie fetor. I to dotyczy zarówno golego i wesołego faceta z
          > garbem jak i takiejże samej gołej i wesołej matki z dzieckiem.
          > Nie ma równości w takim układzie.


          Tylko w takim ukladzie trzeba powiedziec jasno: biore Ciebie, golodupca pod swoj
          dach, bedziesz mial tam gowno do powiedzenia a jak sie nie podoba to spadowa.
          Ucziciwe i otwarte postawienie sprawy daje szanse owemu goludupcowi na wycofanie
          sie z takiego ukladu. W kazdym razie ja nigdy w zyiu nie wprowadzilabym sie do
          faceta, ktory dawalby mi odczuc, ze nie jestem u siebie.
          • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 12.11.07, 13:25
            Tylko w takim ukladzie trzeba powiedziec jasno: biore Ciebie,
            golodupca pod swo
            > j
            > dach, bedziesz mial tam gowno do powiedzenia a jak sie nie podoba
            to spadowa


            Moim zdaniem to zupełnie oczywiste, że jak nic się nie wnosi to nic
            nie ma się do powiedzenia i nie trzeba tego mówić. Nie ma
            najmniejszych powodów by facet/babka jeszcze do tego się obrażali i
            zawłaszczali nie swój teren wprowadzając nań nie tylko siebie, ale i
            do tego swoje dzieci.
            • kasia_kasia13 Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 14.11.07, 13:04

              >
              > Moim zdaniem to zupełnie oczywiste, że jak nic się nie wnosi to nic
              > nie ma się do powiedzenia i nie trzeba tego mówić.

              Dla mnie zas zupelnie oczywiste w zwiazku sa relacje parterskie i wspolne
              podejmowanie dezyzji, niezaleznie od tego, co kto wniosl.
            • nsc23 Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 14.11.07, 13:10
              "Moim zdaniem to zupełnie oczywiste, że jak nic się nie wnosi to nic
              nie ma się do powiedzenia i nie trzeba tego mówić."

              Prowadzisz na biezaco rejestr tego, co kto wniosl? Dla mnie
              przerazajace jest takie materialne podejscie do zwiazku. Ludzie sa
              rozni i pochodza z roznych srodowisk, niektorzy maja wiecej, inni
              mniej, to ze facet akurat jest w takim momencie zycia, ze nie ma
              mieszkania nie znaczy, ze nie ma prawa nic w zwiazku powiedziec. To
              co, jak zarobi na mieszkanie to dopiero bedzie zwiazek partnerski, a
              dopoki mieszkamy u mnie to ja rzadze? To jak dwoje ludzi postanawia
              sie razem wprowadzic to powinni oba osobne mieszkania sprzedac i
              kupic trzecie, bo inaczej jedna osoba wchodzi do zwiazku z niczym
              (no chyba, ze facet mi odda polowy kasy za mieszkanie wprowadzajac
              sie uncertain).
    • kicia031 To, ze facet... 12.11.07, 10:34
      niezle sie ustawil, to inna sprawa. Zostal goly po rozwodzie,
      (ciekawe dlaczego - moze dorobek byl bylej zony?) to znalazl sobie
      obrotna kobietke ze sporym mieszkaniem i pospiesznie sie wprowadzil.

      Wbrew sygnaturce to ja jakas podejrzliwa jestem wobec takich
      ukladow wink)
      • inezco Re: To, ze facet... 25.11.07, 08:55
        Witam znowu po dłuższej przerwie...
        Aktualnie jego spotkania z dziecmi odbywaja sie pod moja nieobecnosc
        w domu tzn. ostatnio czesto wyjezdzam sluzbowo poza tym jeszcze
        dokształcam sie takze niektore weekendy mam
        całkowicie "zagospodarowane", ten układ jest chyba lepszy, nie
        wchodzimy sobie w droge aczkowliek nie jest to rozwiazanie docelowe:
        (. Niezrecznie o tym pisac ale wsciekłam sie po ostatniej wizycie
        jego dzieci, w duzym pokoju spotkała mnie niemila niespodzianka,
        plama w kolorze zóltym rozlana na moim nowym dywaniesad, poza tym to
        dobiło mnie jeszcze bardziej, pety po papierosach w koszu na smieci
        (ja nie pale, M nie pali i w domu sie nie pali!!!!!), zapach tytoniu
        w domu na wejsciu, palila jego nastarsza corka, totalna ignoracja z
        jej strony, brak szacunku dla mojej osoby, dnia nastepnego odkrylam
        niedopalki za pralka w lazience. Bylam zszokowana, nie moglam
        uwierzyc, ze ktos traktuje moj dom jak smietnik!!!! M palil sie ze
        wstydu, przeprowadzil rozmowe ale mnie ta sytuacja usztywnila na
        jakiekolwiek wizyty jego dzieci w moim domu, poza tym po tym
        incydencie moja sympatia albo stosunek zyczliwy do jego dzieci
        wypalil sie. Zachwouja sie wobec mnie nie fair, dom traktuja jak
        chlewik... w sypialni znalazalm wypluta gume do zucia, lezala na
        podlodze. To chyba brak wychowania albo totalna ignoracja mojej
        osoby?
        P.S. Czy mozecie doradzic jak usunac plame z dywanu welnianego,
        plama po Fancie, uzylam wiziru do dywanow ale schodzi opornie.
        • m-m-m Re: To, ze facet... 26.11.07, 09:27
          >>>>Zachwouja sie wobec mnie nie fair, dom traktuja jak
          chlewik... w sypialni znalazalm wypluta gume do zucia, lezala na
          podlodze. To chyba brak wychowania albo totalna ignoracja mojej
          osoby?



          Uważam, ze niezależnie od tego w czyim domu spędzałyby czas to
          zachowałby się tak samo. Poza tym gdy dzieci zapalały papierosy to
          gdzie był wtedy ich ojciec. Jeśli z nimi to znaczy, że im na to
          pozwolił. Podobnie z niedopałkami i brudnym dywanem.
          No, ale to tak naprawde wina ojca, ze na to wszystko pozwolił i do
          tego nie wyekzekwował od dzieci sprzatania po sobie.
    • megaa Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 14.11.07, 21:30
      burza4 napisała:

      >
      > Wiecie co, mi się nasuwa taka myśl, że facet przyjmujący do siebie
      > partnerkę (nieważne nawet czy w jednej koszuli, czy z dorobkiem) -
      > instynktownie za oczywiste uważa, że ona się dostosuje. Och, niech
      > sobie poprzestawia gary na półkach ewentualnie, ale generalnie
      > grubsze sprawy zostaną po staremu. On pozostaje panem domu, ona o
      > swoją pozycję musi zadbać sama.
      >
      generalizujesz, no chyba ze znasz najnowsze oczywiscie amerykanskie
      badania i chetnie zaprezentujesz wyniki smile
      Moim zdaniem zalezy to od faceta (a wlasciwie od czlowieka) i nie
      pokusilabym sie o tak jednoznaczne teorie i podzialy wg plci bo jak
      widac po wypowiadziach m-m-m nie tylko faceci uzalezniaja prawo do
      glosu od aktu wlasnosci do m iles tam lub ilosci zer na koncie.
      • jayin Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 14.11.07, 22:43
        oczywiście, że to generalizacja.

        a ja mam dokładnie taką samą myśl w głowie, którą opisała Burza...wink

        i nie zależy to wyłacznie od płci (bo n-rzędne cechy płciowe nie wpoiły ludziom pewnych zachowań jako siła główna sprawcza), ale też od bardzo długo "uprawianego" podziału ról społecznych pomiędzy LUDŹMI. ciężko jest wykorzenić pewne sposoby myślenia i patrzenia na pracę, rodzinę, dom, gospodarstwo domowe, wychowanie dzieci itd itp... Zwłaszcza gdy coś jest przywilejem (władza, decyzje, prowodyrstwo), ciężko jest to oddać w ręce kogoś, kto "wg ustalonego porządku rzeczy i świata" zajmować się powinien zupełnie czymś innym.

        tak - stereotypy.
        tak - uprawiane często i gesto do dziś na poletkach rodzinnych i zawodowych.
        tak - na szczęście odchodzące pomału do lamusa smile

        Co nie znaczy, że nie ma ludzi, którzy odbiegają w dzisiejszych czasach (i dawniej też się zdarzało) od tego "patriarchalnego" modelu zachowań. ludzi - obojga płci smile są. i coraz częściej się te role społeczne odwracają.

        co ma i plusy i minusy.
      • m-m-m Re: Roznice miedzy kobietami a mezczyznami 15.11.07, 08:00
        >>>>bo jak
        widac po wypowiadziach m-m-m nie tylko faceci uzalezniaja prawo do
        glosu od aktu wlasnosci do m iles tam lub ilosci zer na koncie.


        Ja jestem jak widac wyjątek potwierdzający regułę Burzy, z której
        opinią całkowicie się zgadzam. Też mam takie obserwacje z otoczenia,
        że kobieta łatwiej rezygnuje ze swojego terenu, a facet nie ma
        najmniejszych oporów przed jego zajmowaniem. I uważam to
        spostrzeżnie nie za generalizację, ale za prawidłowość występującą w
        przeważającej większości znanych mi osobiście par.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka