Witam
Chciałabym sie przywitac, dobry wieczor

Podczytuje forum ale pisze po raz pierwszy.
Spotykam sie i jestem od ponad roku z mezczyzna, ma troje dzieci z
poprzedniego małżeństwa, ja skolei dwójke. Od ponad 1,5 miesiaca
mieszkamy wspólnie w moim mieszkaniu.... ja, on i moje dzieci.
Jego dzieci poznałam na początku naszej znajomosci, ma bardzo dobre
z nimi relacje, dzieci tesknia za nim, szczególnie najmłodszy syn
(13 lat). Syn chciałby bywac u nas praktycznie co drugi dzien,
przyjezdza po szkole i zostaje na noc. Spi w duzym pokoju, ja
natomiast nie czuje sie z tym komfortowo, generalnie troche mnie to
przerasta, młody chce spac wiec zwijamy sie do sypialni i tez
idziemy spac. Momentami czuje sie jak gosc w swoim domu. Nie moge
sie zdobyc na rozmowe z moim M, nie wiem w zasadzie co mam mu
powiedziec? Ze nie chce tak czesto, ze mi to przeszkadza, po prostu
głupio mi i niezrecznie

Wiem, ze go zranie ale wiem tez, ze
powinnam porozmawiac. Mlody w zasadzie melduje , ze chce przyjechac
a mój M mnie o tym informuje, nikt mnie nie pyta jakie ja mam plany?
Czasami zastanawiam sie czy nie jestem jakas "zolza", wstydze sie
swoich emocji ale meczy mnie to.... Co robic zeby sie nie zapetlic w
sytuacje na ktora sie nie ma ochoty??