Dodaj do ulubionych

Jeste tu nowa...

30.07.09, 17:30
Hej dziewczyny jetem yu nowa. Maz ma syna z pierwszego zwiazku,
kiedy to mial jeszcze 20 lat. Chlopiec teraz ma 11 lat i do tej pory
mieszkal z mama. Do tej pory mieszkal z nia a od 3 lat nie bylo
zadnego z nia kontaktu gdyz zanikly za nia wszelkie slady. Alimenty
bely sciagane z czekow meza. Wiem ze wszyscy pomysla ze tatus
zapomnial osynku ale to nie tak, walczylismy o widzenia, zrobilismy
wszystko co w naszej mocy. Mama dziecka nawet zostala zmuszona do
tego by przywozic dziecko na opolicje a my je odbieralismy... Za
duzo by o tym pisac w pierwszym poscie... Otoz dostalismy telefon od
cioci dziecka ze dziecko jest z nia juz rok bo mama to pijaczka
itp... Maly bedzie z nami mieszkal. Wiem ze to najlepsze wyjscie
szczegolnie za przeszedl wiele. Tylko czy jaj jestem na to gotowa.
mamy jeszcze 2je dzieci. Do tej pory pracowalam ale przy trojce
dzieci jak to mozliwe. No i do tego maz nic nie pomaga w domu?
Rozmawialismy juz na ten temat obiecuje poprawe...
Jak wy kobietki sobie radziecie?
Obserwuj wątek
    • elakuz Re: Jeste tu nowa... 31.07.09, 10:48
      nie wiem czy ci pomoge, ale od 2 miesiecy jestem wlasnie calodobowa
      macocha dla 11 latki. Nie jest idealnie, ale mam 2 zasady.
      1/od wychowania jest ojciec i matka a nie ja.
      2/ od samego poczatku (bywala u nas w kazdy weekend od prawie roku)
      mloda ma swoje obowiazki, ustalone zasady i tego sie wszyscy
      trzymamy. Mloda widzi, ze ojciec liczy sie z moim zdaniem a ja z
      jego.
      3/ dodam jeszcze 3 punkt, macocha nic nie musi, ewentualnie moze.
      Co do ciebie to jest to dla mnie oczywiste, ze wezmiecie mlodego do
      siebie i ze sie boisz. Latwo nie bedzie, zwlaszcza, ze twoj maz nie
      pomaga w domu. Mysle, ze zaczac powinnac od rozmow z mezem i od
      wprowadzenia nowych zasad w domu. Dlaczego masz rzucic prace?, 11
      letni chlopiec to nie jest niemowle, ktore wymaga karmienia i
      przewijania.
      Przemyslec sprawe, obgadac z kazdym czlonkiem rodziny, maz i dzieci
      do pomocy, kazdy swoje obowiazki, problemy rozwiazujemy razem i do
      przoduwink AAAA i mysle, ze mlody potrzebuje czasu, dla niego to
      ogromna trauma, trafia od mamy do cioci a teraz do ojca, ktorego
      prawie nie zna. Zycze powodzenia
      • marusia1 Re: Jeste tu nowa... 31.07.09, 21:25

        Popieram Elakuz! W żadnym wpadku nie rzucaj pracy! Nie wiem, w jakim wieku są
        pozostałe dzieci, ale od pocątku trzeba ustalić zady i najlepiej zrobić grafik z
        podziałem obowiązków pomiędzy całą rodzinę. Inaczj będziesz miała prze***ne!
        Powodzenia. M.
        Ja podobno jestem złą macochą (wg jego dziadków, bo krótko trzymam), ale po 3
        latach 24h (jak ten czas leci!) Młody potrafi zadbać o higienę, zrobić sobie
        jeść, a nawet obiad dla nas, dobrze się uczy, potrafi się zachować w
        towarzystwie, ma kolegów i jest lubiany, zrobi drobne zakupy, sprząta,
        prasuje,obsłuży pralkę, i... potrafi być słodki. Pomimo jeszcze zdarzających się
        wpadek, wielokrotnie straconej nadziei - efety mojej pracy widzą wszyscy. A
        zaczęło się ukadać, gdy mój M. przestał być super kumplem Młoego, a został mężem
        i ojcem i popierał mnie we wszystkim. No i on zaczął karcić, a ja bywałam tą dobrą.

        Może dzięki niedoskonałościom stanowimy idealną Trójkę?
        • kateusia Re: Jeste tu nowa... 11.08.09, 22:46
          Ooo jak ja tu dawno nie zaglądałam.... ale kiedyś było mi ciężko i szukałam pomocy i wsparcia i trafiłam tu, a później jakoś straciłam kontakt z forum, całkiem nie dawno tu wróciłam i jestem zadowolona z tego, jednak częściej zaglądam na forum o małych dzieciach (rówieśńikach moich bąbli) może dlatego że teraz już jest fajnie - tak, tak mogę napisać jest fajnie. Jestem 27 letnią macochą 14 letniego chłopaka, mieszkamy razem od 6 lat, było różnie ale się ułożyło, ze swoją matką kontakt ma przypadkowy i baaardzo sporadyczny, jedynie co go spotyka z jej strony to przykrości,( biedny chłopak, żal mi go ale cieszę się że udało nam się znaleźć wspólny język wink On traktuje mnie jak matkę, bardzo się liczy z moim zdaniem. Na początku chodziliśmy po psychologach i taka rada dla mnie i moze dla Ciebie traktuj młodego trochę jak brata trochę jak syna - u nas to przyniosło dobre efekty, mam siostrę w jego wieku i też było mi jakoś łatwiej. Też mamy z M dwoje dzieci i wydaje mi się ze tworzymy udaną rodzinę wink Życzę powodzenia, na pewno dasz radę choć nie łatwa droga wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka