Dodaj do ulubionych

Meldunek w domu partnera

22.08.09, 19:08
Mam poważny problem i nie wiem czy to ja jestem roszczeniowa czy to nie jest
normalne. Myślałam, że tyle się poukładało i zaczęłam wierzyć, że uda się coś
tu stworzyć, a tymczasem zachwiał mi się cały sens bycia z moim partnerem. Jak
nie wiadomo o co chodzi to jak zwykle o kasę. Mój partner zgromadził jakieś
tam zabezpieczenie życiowe i zbudował dom jak nie byliśmy razem. Od 9 lat
ciągle pracuję. Zarabiam na siebie, paliwo, kosmetyki,telefon ciuchy dla
siebie i dziecka i nie raz dokładam do utrzymania domu( każdy weekend 3
pociech z poprzedniego związku mojego partnera). To są moje własne miesięczne
wydatki. Często też kupuję jakąś rzecz do domu....do domu mojego partnera i
jego dzieci. Nie mam w nim meldunku i mieć nie będę bo zostało mi to
oświadczone. Wielokrotnie podkreślany jest fakt, że to jego dom z odrębnego
majątku i nic mi do tego i dom nie będzie obciążany bo raz to przeżył. W domu
zameldowany jest nasz wspólny maluch. No i dobra . Tylko jak mam się
zabezpieczyć. Odkąd moje dziecko skończyło 1 m-c wróciłam do aktywnej pracy
codziennie po kilka godzin dziennie-musiałam( po cesarce)! Codziennie pracuję,
tylko ja zajmuję się opieką nad naszym młodym, piorę,prasuję, sprzątam w całym
domu(duży), wyrywam chwasty w ogrodzie itp. a na każdy weekend mam razem 4
dzieci. Powiedziałam, że potrzebuję zacząć się zabezpieczać na starość i
kupić jakieś mieszkanie, że w razie "W"albo gdyby mu coś się stało żebym miała
gdzie pójść czy na starość czy z dzieckiem bo przecież nie mam nawet meldunku
i nie mamy ślubu. W takiej sytuacji zostałabym usunięta przez dzieci i exię z
tego domu.Usłyszałam "faktycznie ten dom nie jest dla ciebie bezpieczny"
Szczęka mi spadła. Wcześniej poprosiłam abyśmy się postarali o wspólny kredyt
i kupili coś wspólnego abym godnie mogła się starzeć, a na czas naszego
wspólnego, normalnego życia żeby to wynająć. Najpierw ok. on to rozumie, a
dziś ,że powinnam sama sobie odkładać pieniądze, a kredyty się nie opłacają
itp. Kur..tylko jak ja mam pracować,prać, prasować sprzątać,dbać o wszystkich
razem być całe dnie z dzieckiem w pracy i jeszcze w tym być atrakcyjną no i na
weekend robić duże obiadki. Swoje potrzeby opłacam sama. O co chodzi , czy ja
jestem nienormalna z oczekiwaniem wspólnego celu i naszego domu. Straciłam na
ten czas zaufanie. Wydawało mi się, że mężczyzna dba o dobro kobiety, a ona o
jego . Zgłupiałam i nie wiem czy jest sens żyć z człowiekiem, który myśli
tylko o własnej D.Ciągle słyszę, że tu mieszkam, że są koszty utrzymania domu,
prąd , woda itp. Czyli mam być wdzięczna za to, że tu mieszkam (dopóki jestem
grzeczna oczywiście)Tylko jak tu ufać, jak myśleć o drugim dziecku, jak
zachować zdrowie. Zapierniczam na maxa, zapłaciłam już dyskami dwukrotnie(z
bólu kwiczałam) i jeszcze mam sobie sama zabezpieczyć przyszłość
zapierniczając przy nim i dzieciach. Dla mnie wybór prosty : odejść stąd,
wynająć małe mieszkanie- wtedy opieka nad nim.min. i rzucić się w wir pracy bo
w tej sytuacji wyląduję za 15 albo 30 lat na ulicy, a wszystko przecież
tatusia bo jak udowodnię nie mając nawet meldunku, że , kwiaty, obrazy, inne
pierdoły itp. są tylko moje za własne pieniądze. Bić się z nimi, przecież to
porażka. Wyć mi się chce . Nie wiem ile czasu i zdrowia da mi los, a teraz
uważam , że jest to moment na tworzenie gruntu na starość, póki mogę pracować.
Co robić?
Obserwuj wątek
    • rybkka24 Re: Meldunek w domu partnera 22.08.09, 19:47
      Codziennie pracuję,
      > tylko ja zajmuję się opieką nad naszym młodym, piorę,prasuję, sprzątam w całym
      > domu(duży), wyrywam chwasty w ogrodzie

      Kur..tylko jak ja mam pracować,prać, prasować sprzątać,dbać o wszystkich
      > razem być całe dnie z dzieckiem w pracy i jeszcze w tym być atrakcyjną no i na
      > weekend robić duże obiadki.

      wydaje mi sie ze sama ukrecilas sobie bicz na tylek robiac z siebie Pania do
      wszystkiego.wzielas na siebie WSZYSTKIE OBOWIAZKI.
      rozpiscilas meza, dalas sobie wejsc na glowe i teraz dziwisz sie ze nie masz
      wdziecznosci.

      otoz jak zostalo udowodnione nie mozna byc za dobrym, do dobrego szybko sie
      czlowiek przyzwyczaja i potem to juz nawet nie widac tego dobrego bo taki to
      staje sie naturalne.

      wydaje mi sie ze nigdy nie jest dobrze jak nie panuje rownowaga dawanie-branie w
      zwiazku bez wzgledu na plec.
      na poczatek zdejmij z siebie te multum obowiazkow ktore na wlasne zyczenie
      wzielas na plecy i podziel sie nimi z mezam.dlaczego tylko TY zajmujesz sie
      waszym wspolnym dzieckiem??przeciez ma ono dwoje rodzicow.maz jako ojciec tez
      powinien aktywnie sie wlaczac w wychowanie, aktywnie wlaczac sie w dbanie o dom.
      a te wielkie obiadki ktore ty pichcisz to kto wymyslil?pewnie ty. ich tez nie
      musisz co weekend robic.malo tego to maz powinien glownie gotowac dla wlasnych
      dzieci bo w koncu one do niego przyjezdzaja.
      twoj wielki obiad moze byc od swieta.

      i na koniec sprawa o ktorej piszesz.
      nie.nie wyolbrzmymiasz.masz prawo oczekiwac bezpieczenstwa na starosc masz prawo
      sobie je zapewnic a twoj maz powinien cie wspomagac.

    • annjen Re: Meldunek w domu partnera 22.08.09, 20:00
      to ty masz dużo bardziej przechlapane niż ja... jedno co ci mogę poradzić, to
      myśl o sobie i dziecku i kombinuj dla Was zabezpieczenie. faktycznie dobrym
      wyjściem byłoby kupienie czegoś wspólnego - nawet na kredyt lub on wkład własny
      ze sprzedaży domu, a ty kredyt. choć z drugiej strony naprawdę fatalnie świadczy
      o facecie, że cię nie zameldował w swoim domu, zwłaszcza, ze macie dziecko.
      • delilah4 Re: Meldunek w domu partnera 22.08.09, 20:42
        annjen napisała:

        > o facecie, że cię nie zameldował w swoim domu, zwłaszcza, ze macie dziecko.
        wiesz ja się bardziej zastanawiam jak to o mnie świadczy skoro człowiek, który
        powtarza ciągle, że cię kocha nie melduje cię i brnie w tym w zaparte. Dla mnie
        to jest na swój sposób jakaś patologa , dotychczas nie znałam takich sytuacji, a
        już nawet nie w rodzinie. Jak tu tworzyć coś dla 4 dzieci jak facet ci nie ufa,
        no bo jak to wytłumaczyć.
        • annjen Re: Meldunek w domu partnera 22.08.09, 22:39
          to nie świadczy o Tobie, tylko o nim! ja bym się czuła jak potencjalna
          złodziejka... a najbardziej mnie dziwi, że macie dziecko, a on mimo to nie może
          się zdobyć na minimum zaufania do Ciebie. przecież nawet gdyby Cię zameldował,
          to mu nie zabierzesz tego domu... kretyn!
          • czerwonymuchomor Re: Meldunek w domu partnera 22.08.09, 22:50
            ten facet jest dupkiem i już...z kimś takim nie układałabym sobie
            życia,on myśli tylko o własnej d...,TY też powinnaś zacząć myśleć o
            sobie i o własnej przyszłości.
            • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 22.08.09, 23:18
              Szczerze? Powinnas sie wyprowadzic do wlasnego m na kredyt, zabrac wszystko co
              twoje, a goscia podac o alimenty na dziecko. Pisze to naprawde na serio.I
              powinnas to zrobic jak najszybciej- juz chyba obudzilas sie z przyslowiowa reka
              w nocniku...
    • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 03:00
      Delilah,
      Nie wiem co konkretnie powinnas zrobic, ale opowiem Ci historie mojej znajomej.
      Dziewczyna ma 31 albo 32 lata. Miala faceta od 13 lat - najpierw mieszkali razem
      w Czechach, gdzie na kredyt kupili dwa mieszkania. Oba na niego, bo nie byli
      malzenstwem i latwiej bylo im wziac kredyt tylko na niego (albo on jej tak
      powiedzial). Potem postanowili sprobowac szczescia na emigracji - mieszkali dwa
      lata w Szkocji, on splacal kredyty, ale nie wydawal ani pensa na zycie, z jej
      pensji poszly wszystkie pieniadze na ich utrzymanie.
      Wrocili do Czech, bo jej ojciec umieral. W miedzyczasie facet stwierdzil, ze sie
      znudzil i dal w dluga z ich wspollokatorka. Dziewczyna zostala z niczym - oba
      mieszkania sa na niego, z emigracji nie przywiozla zadnych oszczednosci. Jest z
      nim w ciazy - nowa kobieta rowniez. W zwiazku z tym on odmawia placenia
      alimentow czy dania jej czegokolwiek - dziewczyna zostala z doslownie absolutnie
      niczym, a niedlugo bedzie jej potrzebne duzo na dziecko.
      Nie daj sie tak wrobic i dzialaj poki masz czas.
      • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 08:14
        nsc23 napisała:

        > Delilah,
        > Nie wiem co konkretnie powinnas zrobic, ale opowiem Ci historie mojej znajomej.
        > Dziewczyna ma 31 albo 32 lata. Miala faceta od 13 lat -

        Ja tu wrace, ze jej sie wydawalo, ze ma faceta, a tak naprawde to ten facet mial
        darmowa sluzaca i kochanke... a poniewaz ona malo wymagala i sama sie nie cenila
        on ja "wycenil" podobnie...
        • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 09:40
          adela - to nie do konca tak. Akurat w przypadku, ktory opisalam, to facet
          gotowal, sprzatal i ogolnie zajmowal sie domem (wiem, bo oni mieszkali z moim
          facetem w mieszkaniu te dwa lata) i byli - z zewnatrz oczywiscie - bardzo zgrana
          para.

          Prawda jest jednak taka, ze jak sie jest razem, to czlowiek nie zaklada, ze
          wszystko sie sypnie i nie zabezpiecza sie trzymajac rachunki, faktury i dowody
          do sprawy rozwodowej wink
          • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 10:43
            Bo jest tak, ze nie ma sobie co wpierac, ze slub to tylko papierek i nic nie
            znaczy. Znaczy bardzo wiele i jak go ktoras strona nie chce (czy obie) to musi
            sie liczyc, ze w razie problemow czy zakonczenia relacji ow koniec jest jak w
            biznesie, a nie jak u kochajacych sie wzajemnie ludzi.Ludzie nie chca malzenstwa
            nie dlatego, ze nie chca papierka tylko nie chca odpowiedzialnosci za druga
            osobe i nie chca z ta osoba dzielic sie materialnie, tzn chca np zyc z kims, ale
            nie chca z tym kims dzielic sie dorobkem tego wspolnego zycia.
            • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 11:36
              Adela,
              moim zdaniem nie masz racji. Oczywiscie jest to podyktowane tym, ze mieszkam w
              kraju, w ktorym konkubinat liczy sie tak samo jak malzenstwo i gdybym chciala
              sie dzis rozejsc z moim W to za pewne nalezaloby mu sie pol samochodu,
              odkurzacza i tostera, mimo ze samochod byl kupiony w calosci za moje/moich
              rodzicow pieniadze.
              To po pierwsze.
              A po drugie to nie kazdemu malzenstwo jest do szczescia potrzebne. Ja na
              przyklad nie czuje koniecznosci wyjscia za maz za W. Pewnie i tak to zrobimy,
              ale raczej dlatego, ze ja lubie imprezy ze mna w roli glownej niz dlatego, ze
              jest nam to do czegokolwiek potrzebne smile (pomijajac aspekt koscielno-religijny,
              o ktorym mowic nie chce).
              I na przyklad w naszym przypadku, mimo braku papierow, dzielimy odpowiedzialnosc
              finansowa za nasz zwiazek - na razie nie dorobilismy sie wiele, ale przy
              rozejsciu sie tak samo podzielilibysmy sie tym na pol, jak przy rozwodzie.
              Mowienie, ze latwiej sie rozejsc bez slubu (czy emocjonalnie czy materialnie)
              jest nieprawda. Czy to cokolwiek zmienia, ze nie ma adwokata? Przeciez tak samo
              trudno sie z tym psychicznie pozbierac i tak samo mozna walczyc o to, co sie
              czlowiekowi nalezy.
              • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 15:35
                nsc23 napisała:

                > Adela,
                > moim zdaniem nie masz racji. Oczywiscie jest to podyktowane tym, ze mieszkam w
                > kraju, w ktorym konkubinat liczy sie tak samo jak malzenstwo i gdybym chciala
                > sie dzis rozejsc z moim W to za pewne nalezaloby mu sie pol samochodu,
                > odkurzacza i tostera, mimo ze samochod byl kupiony w calosci za moje/moich
                > rodzicow pieniadze.
                > To po pierwsze.
                > A po drugie to nie kazdemu malzenstwo jest do szczescia potrzebne. Ja na
                > przyklad nie czuje koniecznosci wyjscia za maz za W. Pewnie i tak to zrobimy,
                > ale raczej dlatego, ze ja lubie imprezy ze mna w roli glownej niz dlatego, ze
                > jest nam to do czegokolwiek potrzebne smile (pomijajac aspekt koscielno-religijny,
                > o ktorym mowic nie chce).
                > I na przyklad w naszym przypadku, mimo braku papierow, dzielimy odpowiedzialnos
                > c
                > finansowa za nasz zwiazek - na razie nie dorobilismy sie wiele, ale przy
                > rozejsciu sie tak samo podzielilibysmy sie tym na pol, jak przy rozwodzie.
                > Mowienie, ze latwiej sie rozejsc bez slubu (czy emocjonalnie czy materialnie)
                > jest nieprawda. Czy to cokolwiek zmienia, ze nie ma adwokata? Przeciez tak samo
                > trudno sie z tym psychicznie pozbierac i tak samo mozna walczyc o to, co sie
                > czlowiekowi nalezy.

                Wiesz, ja tez mieszkam w kraju (Skandyn, gdzie konkubinat ma swoje uregulowania
                prawne ale nigdy i nigdzie nie liczy sie tak jak malzenstwo.W moim kraju do
                rozwodu nie potrzebny jest adwokat, nikt nie szuka winnego i wystarczy, ze jedna
                ze stron wysle pismi do sadu.Druga strona jest przez sad informowana o fakcie i
                liczy sie 6 miesiecy po ktorych rozwod jest orzekany jesli pozywajacy nie
                zmienil zdania.Na zastanawianie sie ma rok.I po ptokach.Slub jednak daje
                przywileje malzonkowi i poczucie wiekszego bezpieczenstwa materialnego(chociazby
                w postaci emerytury po zmarlym malzonku, prawo do mieszkania do konca zycia we
                wspolnym mieszkaniu po smierci malzonka nawet jesli byla intercyza- spadkobiercy
                musza wtedy czekac by drugi malzonek tez umarl i dopiero wtedy dostaja
                mieszkanie,poza tym przywileje podatkowe, spadkowe itp. I nawet tutaj pomimo, ze
                konkubinat jest tak czesty , jest on okreslany jako "wilcze pary"...
              • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 15:38
                nsc23 napisała:

                > Adela,
                > moim zdaniem nie masz racji. Oczywiscie jest to podyktowane tym, ze mieszkam w
                > kraju, w ktorym konkubinat liczy sie tak samo jak malzenstwo i gdybym chciala
                > sie dzis rozejsc z moim W to za pewne nalezaloby mu sie pol samochodu,
                > odkurzacza i tostera, mimo ze samochod byl kupiony w calosci za moje/moich
                > rodzicow pieniadze.
                > To po pierwsze.
                > A po drugie to nie kazdemu malzenstwo jest do szczescia potrzebne. Ja na
                > przyklad nie czuje koniecznosci wyjscia za maz za W. Pewnie i tak to zrobimy,
                > ale raczej dlatego, ze ja lubie imprezy ze mna w roli glownej niz dlatego, ze
                > jest nam to do czegokolwiek potrzebne smile (pomijajac aspekt koscielno-religijny,
                > o ktorym mowic nie chce).
                > I na przyklad w naszym przypadku, mimo braku papierow, dzielimy odpowiedzialnos
                > c
                > finansowa za nasz zwiazek - na razie nie dorobilismy sie wiele, ale przy
                > rozejsciu sie tak samo podzielilibysmy sie tym na pol, jak przy rozwodzie.
                > Mowienie, ze latwiej sie rozejsc bez slubu (czy emocjonalnie czy materialnie)
                > jest nieprawda. Czy to cokolwiek zmienia, ze nie ma adwokata? Przeciez tak samo
                > trudno sie z tym psychicznie pozbierac i tak samo mozna walczyc o to, co sie
                > czlowiekowi nalezy.

                Wiesz, ja tez mieszkam w kraju (Skandynawia), gdzie konkubinat ma swoje
                uregulowania prawne ale nigdy i nigdzie nie liczy sie tak jak malzenstwo.W moim
                kraju do rozwodu nie potrzebny jest adwokat, nikt nie szuka winnego i wystarczy,
                ze jedna ze stron wysle pismi do sadu.Druga strona jest przez sad informowana o
                fakcie i liczy sie 6 miesiecy po ktorych rozwod jest orzekany jesli pozywajacy
                nie zmienil zdania.Na zastanawianie sie ma rok.I po ptokach.Slub jednak daje
                przywileje malzonkowi i poczucie wiekszego bezpieczenstwa materialnego(chociazby
                w postaci emerytury po zmarlym malzonku, prawo do mieszkania do konca zycia we
                wspolnym mieszkaniu po smierci malzonka nawet jesli byla intercyza- spadkobiercy
                musza wtedy czekac by drugi malzonek tez umarl i dopiero wtedy dostaja
                mieszkanie,poza tym przywileje podatkowe, spadkowe itp. I nawet tutaj pomimo, ze
                konkubinat jest tak czesty , jest on okreslany jako "wilcze pary" i nie jest
                uwarzany za rownorzedny z malzenstwem, choc do dobrego tonu nalezy unikanie
                "wyciagania" tego jako temat rozmowy w towarzystwie.
                • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 15:45
                  No zobacz, a w UK nikomu nie robi roznicy, czy masz slub czy nie.
                  Nie wiem jak jest z dziedziczeniem czy mieszkaniem, bo na razie na szczescie nie
                  musze sie tym interesowac, ale moje zdanie jest takie, ze slub nie ma znaczenia
                  tak naprawde - to znaczy fajna impreza, ale rownie dobrze mozemy sobie taka
                  strzelic z okazji 10-lecia bycia razem wink jest to oczywiscie tylko i wylacznie
                  moja prywatna opinia i nikomu jej nie narzucam smile

                  Aha, jedyne do czego ewentualnie mogloby sie nam przydac malzenstwo, to wieksza
                  pewnosc, ze w razie czego mojego W nie deportuja. Jest to jakis argument dla
                  urzednikow, ze jestesmy razem na amen, a nie na chwile, ale poniewaz mieszkamy
                  razem, to tez ma to juz mniejsze znaczenie i spie spokojnie wink
                  • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 16:38
                    Mylisz sie...i mylisz slub z weselem.Mozna miec slub bez wesela/ imprezy jak to
                    okreslilas.
                    Akurat w UK robi roznice, czy jestescie malzenstwem czy nie dla ciebie samej, bo
                    masz inny status prawny.Ty, nie dzieci- dzieci maja takie same prawa niezaleznie
                    czy sa slubne czy nie.Jasne, ze wiekszosci ludzi to czy jeslescie malzenstwem
                    nie obchodzi.To wasza osobista sprawa.Nikt wam nie bedzie wczodzil w zycie z
                    butami.To ty jak sobie poscielisz tak sie wyspisz.Natomiast gdyby nikogo nie
                    obchodzilo bycie lub nie w malzenstwie nie istnialaby oddzielna instytucja
                    malzenstwa i konkubinatu.
                    Moj maz juz na starcie mowil mi o moich malzenskich przywilejach bo chcial mi w
                    ten spodsob okazac jak bardzo mu na sercu lezy moje bezpieczenstwo ekonomiczne.W
                    tym samym duchu zawieral polise na zycie itp.Mi te rzeczy nawet do glowy nie
                    przyszly.
                    • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 17:01
                      Nie myle slubu z weselem, tylko po prostu dla mnie sam fakt, ze bedziemy cos
                      podpisywac nie ma takiego znaczenia.

                      I jaka roznice robi tutaj, czy jestem zona mojego W czy nie? Na razie jeszcze
                      nigdzie nie bylo to problemem, przeszkoda, czy czymkolwiek.
                      • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 17:27
                        nsc23 napisała:

                        > Nie myle slubu z weselem, tylko po prostu dla mnie sam fakt, ze bedziemy cos
                        > podpisywac nie ma takiego znaczenia.
                        >
                        > I jaka roznice robi tutaj, czy jestem zona mojego W czy nie? Na razie jeszcze
                        > nigdzie nie bylo to problemem, przeszkoda, czy czymkolwiek.

                        ??? to moze podpisz mi papiery o kredyt w banku jak ci nie ma znaczenia fakt, ze
                        bedziesz cos podpisywac...
                        A roznice... w tym watku wlasnie pani nie podpisala papierka, jej partner wrecz
                        nie zyczy sobie papierka i okazal jak bardzo mu zalezy na bezpieczenstwie
                        ekonomicznym swojej partnerki na starosc i w razie jego wczesniejszej smierci...
                        Mozna swiadomie wybierac konkubinat, ale wlasnie swiadomie, wiedzac co to
                        oznacza i z czego sie rezygnuje i dlaczego.
                        Nie tak dawno temu dowiedzialan sie o znajomej pani z ktora maz sie rozwiodl po
                        kilkunastu latach malzenstwa (mieli intercyze) po to by po jego smierci jego
                        dzieci z pierwszego malzenstwa mogly przejac bez przeszkod ich dom, ktory
                        figurowal tylko na niego.Jako malzonka mialaby prawo mieszkac w nim do
                        smierci...ta pani jest po 50-tce, a pan sporo starszy i zachorowal...Po
                        rozwodzie oczekiwal od tej pani zrozumienia i przyjazni seksualnej...I zeby nie
                        bylo...dzieci owe wcale mu nie pomagaja, a nakrecily afere, ze zona go zdradza
                        jak ta jezdzila opiekowac sie swoja umierajaca matka...Fajna sytuacja? Kobieta
                        podpisala intercyze by pokazac swoja szczera i bezinteresowna milosc, a za to
                        zostala wykopana ze swojego domu na starosc.
                        • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 18:44
                          Adela - przekrecasz moje slowa. Nie powiedzialam, ze nie ma znaczenia CO
                          bedziemy podpisywac, tylko ten papierek dla mnie jest malo wazny. OK, na jakiejs
                          tam plaszczyznie chce wziac slub z moim W, ale jezeli chodzi o mieszkanie i
                          takie tam to slub tu jak widac nic nie rozwiazuje - sama przytoczylas przyklad.
                          Czy sie ten papier ma czy nie, trzeba sie tak dogadywac, zeby nie zostac z reka
                          w nocniku. I ja mam 100% pewnosci, ze my z W sie dogadamy albo i nie,
                          niezaleznie od slubu - po prostu moim zdaniem fakt, ze sie za kogos wyszlo,
                          niewiele zmienia, jezeli czlowiek o wlasny interes nie zadba - bo tak, jak
                          kobieta z Twojego przykladu, tak samo zostala wychustana znajoma Czeszka i jak
                          widac slub lub jego brak niewiele zmienil.

                          Tak samo mysle, ze nie ma znaczenia fakt, czy partner delilah chce miec z nia
                          slub czy nie, tylko jego podejscie do zwiazku - czyli ja mam sobie swoje, Ty
                          sobie dbaj o swoje - i to bardziej niepokoji niz fakt, czy ktos chce slubu czy nie.
                          • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 21:04
                            Kiedy slub- jego brak, albo intercyza mowi bardzo duzo o podejsciu do zwiazku.Ta
                            pani o ktorej pisalam zgodzila sie kiedys na intercyze nie przypuszczajac czym
                            sie ta decyzja moze dla niej skonczyc.A by ja "wykolegowac" szanowny malzonek
                            musial najpierw sie rozwiesc.No i rola pasierbow...Tutaj chec dzieci by dostac
                            wczesniej kase byla mu wazniejsza niz to gdzie zona bedzie mieszkac...A ten jego
                            dom to ona caly czas dopieszczala...Ciekawe jest, ze ponoc miala mile stosunki z
                            pasierbami...
                            • nsc23 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 21:49
                              Nie zgodze sie z Toba. Intercyza moze byc zawarta z roznistych wzgledow. Brak
                              slubu rowniez moze miec wiecej powodow niz jeden. Same te fakty nie mowia nic.
                              • adela38 Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 08:16
                                nsc23 napisała:

                                > Nie zgodze sie z Toba. Intercyza moze byc zawarta z roznistych wzgledow. Brak
                                > slubu rowniez moze miec wiecej powodow niz jeden. Same te fakty nie mowia nic.

                                Jasne, ze tak- z roznych wzgledow i powodow.I sa to fakty, ktore mowia bardzo
                                wiele. Nie pisze co mowia, bo zalezy wlasnie od tych powodow.Wracajac jednak do
                                Deilah i jej sytuacji- ewidentnie facet nie poczuwa sie w obowiazku troszczyc o
                                jej sytuacje na starosc.To nie jakies niedopatrzenie, bo ona wziela temat pod
                                dyskusje.Moim zdaniem tu nie ma na co czekac.Wydaje mi sie tez , ze Delilah byla
                                dotad zbyt ulegla- dawala z siebie wiecej niz powinna, a facet korzystal z tego
                                bez skrupulow.By zmienic sytuacje nie wystarczy tu rozmowa.On musi tez dostac
                                zimny prysznic.Zobaczyc, ze to co dostawal bylo na kredyt i w dobrej wierze.I ze
                                kredyt sie skonczyl.Delilah powinna zwyczajnie zdjac rozowe okulary , spojrzec
                                na fakty i zaczac liczyc.Warto by pomyslala jak moze byc potraktowana, jak seks
                                spowszednieje, jak sie zestarzeje, jak on "walnie w kalendarz" przed nia.Co
                                wtedy? A moze warto odejsc i dac sobie szanse na znalezienie kogos z kim nie
                                bedzie takich problemow, bo sam z siebie bedzie myslal o jej bezpieczenstwie na
                                starosc (z moich obserwacji ok polowa facetow ma takie podejscie i sa to ci
                                rycerscy,oddani dazacy do slubu)
    • jayin Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 17:06
      Spisz te rzeczy, które kupiłaś za swoje pieniądze. Najlepiej, gdybyś miała faktury na siebie, albo paragony. A jeśli nie, to hmmm... Może niech na takiej liście poswiadczy to pisemnie twój partner - że to kupione za TWOJE pieniądze. Przynajmniej te rzeczy nie zostaną oddane komuś innemu, niż tobie "w razie czego".

      A brak meldunku... To kim tam jesteś? Gościem?...

      Może rzeczywiście najlepiej będzie, jeśli kupisz na siebie jakies nawet małe mieszkanie i będziesz w nie "pakować" swoje zarobki, a u partnera w domu dokładać się tylko w swojej części do jedzenia. Skoro traktuje cię jako gościa - to w sumie i powinien użyczać ci domu za darmo i karmić powinien gościnnie za swoje :]

      Marna sytuacja nieco. Ale dopóki się na nią godzisz - dopóty będzie trwać.


      --
      Forum M.
      Szanty.Art.Pl
      Szczecin
      • kicia76-0 Re: Meldunek w domu partnera 23.08.09, 21:02
        Ja tez opisze przypadek mojej znajomej. Otoz ona wyszla za maz , wprowadzila sie
        do domu swojego meza i urodzila mu czworo dzieci. Mieszkala z nim jakies 30 lat
        po czym facio znalazl sobie mlodsza i odszedl. I co z tego ze byla tam
        zameldowana? i nic - bo do tej nieruchomosci naleza oprocz meza jeszcze jego
        rodzenstwo - a jest ich piecioro plus matka / ojciec nie zyje/. Dzieci sie
        pozenily i wyprowadzily. A ona zostala sama w nieswoim domu. Praktycznie
        powinien byc jej ale wedlug prawa nie jest. Drogie Babeczki - pamietajcie, ze
        kiedy jest dobrze to jest dobrze ale jak niedaj Boze cos sie spier........ to
        niestety najczesciej zostajemy z niczym / jak oczywiscie wczesniej nie zadbamy
        zeby zapewnic sobie odrot/. Moim zdanie jeszcze jest czas abys autorko postu /
        ja bym to zrobila w tajemnicy przed facetem/ abys kupila mieszkanie a jak Ci sie
        dobrze ulozy z gosciem to po prostu wynajmiesz i bedziesz miala kaske / SWOJA
        KASKE/ Pozdrawiam bardzo serdecznie.
        • jowita771 Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 11:41
          > zameldowana? i nic - bo do tej nieruchomosci naleza oprocz meza jeszcze jego
          > rodzenstwo - a jest ich piecioro plus matka / ojciec nie zyje/. Dzieci sie
          > pozenily i wyprowadzily. A ona zostala sama w nieswoim domu. Praktycznie
          > powinien byc jej ale wedlug prawa nie jest.

          Nie powinien być jej, skoro oprócz jej męża miał jeszcze innych właścicieli. To,
          że się nie upominali wcześniej i pozwalali korzystać za darmo, to ich dobra wola.
    • kicia031 delilah 23.08.09, 20:59
      Kiedy przeczytalam twoj piertwszy watek, pomyslama, ze gdybym miala corke, to
      wydrukowalabym jej to boldem, zeby wiedziala, jakich sytuacji zyciowych unikac.

      teraz, kiedy czytam, w jakich warunkach zyjesz i jak twoj partner odnosi sie do
      ciebie, zastanawiam sie, dlaczego robisz to sobie samej i swojej coreczce?
      naprawde uwazasz, ze warto? Co cie motywuje, bo przeciez chyba nie milosc,
      ktora dla mnie z definicji jest uczuciem wzajemnycm, karniacym sie dawaniem i
      braniem, a nie jednostronnym przeplywem swiadczen!

      Trzymaj sie i przemysl sobie, czego chcesz w zyciu, bo najwyrazniej sama musisz
      sie zatroszczyc o siebie...
      • 333a13 Re: delilah 24.08.09, 08:56
        Ja to widzę tak:
        1. jeśli dasz radę kupujesz sama mieszkanie na kredyt.
        2. jeśli po "wyskoku" Pana na włościach możesz z nim jeszcze być, to
        mieszkanie kupione "po cichu" wynajmij i spłacaj swój kredyt.
        3. jeśli nie jesteś w stanie "przetrawić" całej sytuacji, to się do
        tego mieszkania wyprowadź z dzieckiem i wystąp o alimenty.
        4. jeśli mieszkasz w jakimś większym, akademickim mieście zawsze
        możesz wynająć 1 pokój jakiejś spokojnej studentce dla
        podreperowania budżetu.
        5. wszystkie rady dziewczyn dotyczące ograniczenia wydatków na dom i
        obowiązków popieram smile
        6. nie warto byś inwestowała w sprzęty do nie swojego domu itd,
        nawet jeśli będziesz miała na to faktury, bo rzeczy te z biegiem
        czasu tracą na wartości, i po co Ci przy rozstaniu 20 letni kredens
        czy TV?
        7. mam nadzieję, że masz możliwość wzięcia kredytu pod mieszkanko
        albo jakąś inną możliwość zapewnienia sobie dachu nad głową??? Jeśli
        nie to sprawa mocno się komplikuje...
        3 mam kciuki
    • edw-ina Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 11:53
      Delilah, mam pytanie. Dlaczego jesteś ze swoim partnerem? Tak poważnie. To jest tak wielka miłość z twojej strony, że sama przestajesz liczyć się ze sobą? Dlaczego próbujesz tworzyć rodzinę z człowiekiem, który wyraźnie nie chce cię traktować jako partnerki, osoby, której dobro leży mu na sercu?
      urodziłaś mu dziecko, pomagasz mu dbać o jego dzieci, dbasz o dom, czyli zachowujesz się jak żona. Ale twój mężczyzna nie traktuje cię jak żonę. Czy rozmawialiście o małżeństwie? Czy mówił o tym, jak zamierza rozdysponować swój majątek? Czy zdaje sobie sprawę, że w polskich warunkach prawnych to jeśli wyląduje w szpitalu, ty nawet nie będziesz miała prawa zapytać lekarza o stan jego zdrowia?
      Ludzie czasami znajdują sobie kogoś "dla wygody". Mężczyźni np. kobietę, która niewiele będzie wymagała, za to sprzątnie, ugotuje, zabawi dzieci, dołoży się do budżetu i jeszcze będzie kochanką. A kobiety czasami zamiast męża szukają sponsora. Tylko, że jedno i drugie jest odczłowieczaniem partnera i skupieniem się na własnych egoistycznych potrzebach.
      Dlatego powtórzę - dlaczego jesteś ze swoim partnerem?
    • promyk.pl Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 14:54
      Nie chcę Cię buntować, ale dlaczego exia dostała dom i zabezpieczenie na życie,
      a Ty na to wszystko pracujesz i nie dostajesz nic?. jestem w stanie zrozumieć
      obawy faceta, z którego exia wyssała wszystko, co sie dało i cały czas to robi,
      bo u mnie było podobnie,ale jak sie bał, to mógł do końca zycia byc sam. Po co
      sie związał? Jak chce mieć free love, to proszę bardzo, zabieraj dziecko, niech
      Ci zapłaci alimenty i pracuj na SIEBIE i dziecko. Jak mu tak szkoda podzielić
      się ze swoją najbliższą osobą dachem nad głową, to niech sobie sam będzie .
      Twoja praca w domu też kosztuje, przecież możesz w tym czasie wyrwać jakąś
      dodatkową robotę i mieć z tego pieniądze - dla SIEBIE.Nie sprzątaj, nie wywrywaj
      chwastów, jak mu coś będzie przeszkadzało, podkreślaj, że to nie jest Twoje,
      niech sam sie troszczy o swój majątek. Z drugiej strony, wchodząc w buty faceta
      - może on potrzebuje czasu.czasem faceta da się urobić, nie wiem, czy mieliście
      plany ślubu itp..U mnie tez nie wszytsko było od razu - mieszkanie i kredyt na
      faceta, ja zameldowana byłam gdzie indziej i tez wprowadzałam się do mężczyzny,
      który wszytsko zostawił exi i dzieciom, dom, na który on zapracował, a został z
      niczym.wreszcie chciał mieć cos swojego, swój kąt, chciał mieć pewnośc, że go
      ktoś stamtąd nie wyrzuci. To są normalne obawy, ale urodziłaś mu dziecko, chcesz
      być z nim,a nie masz żadnych praw, a tak być przecież nie może. Przeprwadź z nim
      rozmowę, niech da Ci konkretne odpowiedzi.
      • delilah4 Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 20:24
        Ed-wino, przez długi czas mówiłam mu, że go kocham. Teraz trudniej mi to
        przychodzi bo postatwił mnie w sytuacjach, na które nawet bym nie wpadła, a już
        nie mówiąc o tym, że stałam się ich czarnym bohaterem. Jak przyszłam do tego
        domu(na jego prośbę bo osobiście wolę mniejsze przestrzenie) byłam pewna, że on
        rozumie pojęcie rodzina. Chciałam dać im z tego popiołu choć trochę normalnego
        życia(bez rywalizacji z ex. Było wszystko co mogłam zrobić. Z czasem
        przyzwyczaili się i stałam się panienką do wszystkiego. Aż powiedziałam NIE bo
        zrozumiałam, że małe piranie kąsają mi rękę. Z tym sobie radzę. Nie mogę tylko
        pojąć jak mój facet może ufać i tworzyć rodzinę bez zaufania w kwestii meldunku
        czy strachu przed ślubem. To niweczy wiarę w szczere intencje, a poza tym jakim
        prawem oczekuje, że będę żyła jak kleszcz na skórze. Mam własne marzenia, które
        niweczy. Dałam mu bardzo dużo czasu i pomogłam to scalić. Kiedyś obiecałam
        sobie, że nie odstawię kolejnej wyprowadzki bo moje dziecko nie jest przybłędą
        do tułaczki. Teraz jak się zdecyduję to będzie ostatni raz. Więc robię co mogę,
        żeby facet się obudził ale wiem, że może być za późno. Trudno. Co do tego, że
        exia ma dom -" Z nią zarabiałem, z Tobą trwonię" -bo zmieniła się sytuacja na
        rynku. Mi bardziej niż o samo zabezpieczenie chodzi o postawę mojego partnera.
        Przecież to nie jest szczere. Teraz niby wszystko ok. z zewnątrz ale kim ja mam
        być dla nich?
        • edw-ina Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 21:05
          Miłość miłością. Wiele razy na tym forum padały słowa, że sama
          miłość nie wystarcza. Piszesz, że Ty mówiłaś partnerowi, że go
          kochasz. Czy on również? Czy starał się o Ciebie, nadal stara?
          Macie już wspólne dziecko, jesteście dorosłymi ludźmi i jak dorośli
          musicie się zachowywać. W jego przypadku jest to wzięcie
          odpowiedzialności za partnerkę, w twoim za własną przyszłość.
          Ponieważ z tego co piszesz, on o swoją przyszłość dba, za to o
          ciebie nie koniecznie. Za to Ty skupiłaś się na nim i jego rodzinie
          oraz próbie stworzenia kolejnej wspólnej rodziny.
          Czy dziecka waszego również nie chce zameldować w domu? A może je
          już tak, bo to w końcu ta sama krew, a Ciebie nie, bo po co?
          Nie pozwól się tak traktować. Skoro jesteś na tyle dobra, by robić z
          ciebie kochankę i sprzątaczkę w dodatku na własnym utrzymaniu, to
          pewnie można zrobić również prawnego członka rodziny. Chyba, że dla
          swojego partnera tym równoprawnym członkiem nie jesteś. Wówczas
          sugeruję jak najszybsze ulotnienie się z tego domu, nie wdawanie się
          w jakiekiolwiek dyskusje i nie czekanie na poprawę. Czasami wszelkie
          nasze dobre chęci szlag trafia i nie ma co nad nimi rozpaczać.
          lepiej coś bolesnego odciąć raz ale skutecznie.
          • delilah4 Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 22:12
            Bardzo często mi mówi,że mnie kocha(on mówi to częściej)i też czasem się o coś
            postara i tu jest ból bo zatyka mi buzię okazywaniem uczuć itp. ale nie daje
            podstawy do tworzenia w realu stabilnego i ufnego gniazda dla całej rodziny. Mam
            wszystko prócz podstawy na której się życie podpiera na starość. Tak jak by to
            było naturalne, że on i dziei mają być zabezpieczenie, a ja no cóż....tu
            ciiiucchhhuuuttttkkkooo! Życie kręci się od kilku lat wokół nich, a ja się
            przedzieram na siłe okazując,że mam takie same potrzeby i pragnienia jak on i
            dzieci.Zboku idealnie to wręcz wygląda ale bez gruntu pod nogami dla mnie.
            • edw-ina Re: Meldunek w domu partnera 24.08.09, 22:33
              Dbanie o przyszłość partnera nie jest sprawą błahą, bez której
              związej może się obejść. A fakt, że coś z zewnątrz wygląda ładnie
              niewiele znaczy. Na wizyty Gierka malowano trawę na zielono, żeby
              ładnie wyglądała, ale to jeszcze nie znaczyło, że jest soczysta.
              Więc przynajmniej dla mnie pozory są tylko pozorami, a liczą się
              czyny, konkrety.
              Czy pytałaś swojego partnera jak konkretnie wyobraża sobie twoją,
              waszą przyszłość? Czy mówiłaś mu, że jeśli zdarzy się wypadek, nie
              daj boże śmierć, długa choroba, to nawet nie jesteście w stanie
              prawnie decydować o sobie na wzajem? Jak on się do tego odnosi? Może
              powiedz tak konkretne: od dzisiaj nie dokładam się do wspólnego
              domu, ponieważ skoro nie mogę liczyć na to, że to będzie również mój
              dom, to muszę zadbać o przyszłość swoją i mojego dziecka. Nie
              zajmuję się twoimi dziećmi, nie pielę, nie szykuję obiadków,
              ponieważ nie mam czasu - muszę myśleć o swojej przyszłości. Skoro
              jemu wystarcza miłość by usankcjonować związek z tobą, to może Ty
              również nie wykraczaj poza ten poziom? W sensie nie rób nic poza
              ewentualnie spędzeniem czasu sam na sam z partnerem, lub z nim i z
              waszym dzieckiem. Brak czasu zrzucaj na to, że skoro my nie
              potrafimy razem niczego załatwić, to ty musisz. W końcu jesteś matką
              i musisz być odpowiedzialna. Myślę, że niewiele czasu musiałoby
              upłynąć, by twój partner zauważył nad głową żarówkę i wykrzyknął
              eureka.
              • thesmith Re: Meldunek w domu partnera 26.08.09, 10:42
                dla mnie juz by bylo podejrzane, ze zgodzil sie zameldowac dziecko, a o tobie to
                co, zapomnial? nie zrobilas mu wtedy awantury?
                czyli gdzie jestes zameldowana? u swoich rodzicow czy kolezanki, w innym miescie
                czy chociaz miasto jest to samo?to wszystko nie ma sensu, poza tym, o ile dobrze
                pamietam, to jest to niezgodne z prawem. jezeli osoba jest zameldowana gdzie
                indziej, a przebywa tak jak ty /non stop/ w innym miescu, to jak najszybciej
                musi to zglosic do urzedu! to co, rozliczacie sie z pitow gdzie indziej, w
                dowodzie masz jakis w ogole nieaktualny adres zamieszkania itd, itp.
                jeszcze tego brakuje, ze zacznie cie rozliczac za wode i prad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka