tomek854
12.01.04, 15:39
Jade sobie wroclawska ulica Podwale ( taka brukowana, szertoka na 4 osobowki,
ale wyznaczone przeznie 2 pasy ruchu, wzdluz fosy na odc. miedzy P. Skargi a
PDT taka fajna s-ka). Pada snieg, jest pozny wieczor. przede mna jedzie
radiowoz, polonez. Na tych dwoch zakretach fajnie poszedl bocznym poslizgiem,
jak to tylnonapedowy. Ja za nimi w duzej odleglosci po za nami nikogo. Wiec
tez sie poslizgalem. Dojechalismy do swiatel przy PDT a oni (stali na lewym
pasie ode mnie) uchylaja szybke i mnie opieprzaja, ze sie slizgam i ze to
niebezpieczne. ja do nich zartem "przeciez jade za wami i z ta samoa
predkoscia" Policjanci "My mozemy, bo my jestesmy szkoleni. A ty lamiesz
przepisy. " :))) zaczelo byc groznie, wiec sie postawilem i pytam jaki
przepis zabrania jazdy tylnymi kolami po wiekszym luku niz przednimi? Oni na
to: "dobra masz szczescie ze jestesmy w dobrym humorze, spieprzaj mlody.". A
byli moze z 5 lat starsi ode mnie.
Tak sobie mysle: jezeli panuje nad samochodem ( w kazdej chwili moge popuscic
gazu i wrocic na normalny tor jazdy) nie wystaje poza swoj pas ruchu i ulica
jest calkiem pusta nie liczac radiowozu to moga mi cos zrobic?
Btw: juz prawie 6 lat mam prawo jazdy, przejezdzilem kilkadziesiat tysiecy i
nigdy nie bylem zatrzymany do rutynowej kontroli ( raz wlepili mi mandat a
raz mialem stluczke). Dlaczego mi sie nigdy nie zdarzy cos normalnego tylko
zawsze jakies dziwne rzeczy?