sven_b
16.10.09, 22:09
Wpadł kolega, przyniósł wino. Pogadaliśmy o tym i owym, trochę o jego pracy
(10 m-cy w roku Shanghai, konstrukcje portowe, ogólnie człowiek wahadło,
frequent flyer:). No i musiał lecieć. W drzwiach pyta 'jak wino'. Ja, że
orajt. Półwytrwne, głowa nie boli, niezłe. A on - chińskie. To ja 'oł jak to,
nie mówiłeś'. A on - a widzisz, bo byś kombinował, szukał, oceniał. A tak
weszło, smakowało. Świata nie znasz:) No tak było...:) Pił ktos z Was?