sven_b 21.12.09, 22:33 - jak szosa - jak motor - jakie odczyty Dojechały? Gdzie są? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
t-tk Re: Houston do Pierdziszona 1 21.12.09, 23:02 Będę jutro wypatrywał go na mieście, inwazja Brytyjczyków na Wrocław w pełni. Odpowiedz Link
wiktor_l Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 01:44 Jestem w Opolu, stop. A4 zaladowana polish-british stop. Nie da sie jechac normalnie stop. Wszystkie miejsca dla inwalidow na parkingach MOP zaladowane vauxhallami stop. Odpowiedz Link
lexus400 Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 07:29 Z ta inwazją "brytyjczyków" to fakt - Dover podobno nie nadąża ładować. Odpowiedz Link
crannmer Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 10:29 Nie wiem, jak pierdziszon, ale ja rowniez przemieszczalem sie wczoraj na wschod. Na terenie Polski bylo na glownych drogach nawet znosnie (poza dziurami typu Draliny-Lubecko-Kochcice (niedoszla obwodnica Lublinca), gdzie stwierdzilem jednoznacznie, ze mimo zwyciestw testow Continental 830 na porzadnym sniegu nawet do piet nie dorasta do Ultra Gripp 7). Natomiast na autostradach i objazdach w Niemczech zimowe opony definitywnie byly sluszne i zbawienne. Stan drogi byl niewiele lepszy, niz ten w moim watku o odsniezonych niemieckich autostradach. Co zreszta bylo widac po tuzinach ciezarowek i osobowek urozmaicajacych botanike poboczy autostrady. Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 10:32 ADAC twierdzi ze UG7 jest lepszy .. szczegolnie na sniegu ;) Odpowiedz Link
sven_b Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 11:53 > Stan drogi byl niewiele lepszy, niz ten w moim watku o > odsniezonych niemieckich autostradach. Czyli niewykluczone, że Tomasz poleciał przez Niemcy dryftem;) Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 10:33 u mnie na podworku zmaterializowal sie SAAB z numerami angielskimi. nawet nei wiem czyj. normalnie jak u kinga? moze on pozera ludzi? Odpowiedz Link
qqbek Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 15:48 tiges_wiz napisał: > u mnie na podworku zmaterializowal sie SAAB z numerami angielskimi. nawet nei > wiem czyj. normalnie jak u kinga? moze on pozera ludzi? Ja wczoraj rano zastałem Vauxhalla (rejestracja zaczynająca się od "L" czyli bardzo wiekowy szrot dla Polaka ze zmywaka) na podjeździe do swojego garażu (garaż mam w domu, w którym mieszka moja osobista rodzina). Wlazłem więc na górę do nich i pytam, do kogo ten anglik przyjechał, który mi cały podjazd zajął... nikt nie wiedział. Jechałem tylko po płyn zimowy, bo mi się skończył, a w garażu mam zapas (była okazja kupić 6-pak, to się kupiło... ale mieszkania tym nie zagracam a piwnica i tak już zagracona:). Dziś wieczorem mam porobić za kierowcę sklepowego właśnie dla tej rodziny (ich zabytek nieprzygotowany na zimę, więc zajmuje drugi garaż)... jak tego Vauxhalla nadal mi z podjazdu nie zdejmą, to ja już zadzwonię, żeby zdjęli :) Odpowiedz Link
rapid130 Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 14:37 Załoga Pierdiszona zgłosi się do Houston, gdy będzie mieć kłopoty. Jeżeli jest cisza, to dobrze! Znaczy się, Oryś nie może rąk od kierownicy oderwać. :PPPP Odpowiedz Link
truskava Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 14:46 rapid130 napisał: > Znaczy się, Oryś nie może rąk od kierownicy oderwać. :PPPP Myślisz, że przymarzły? :P W sumie mógł wcześniej wyłączyć klime... Odpowiedz Link
rapid130 Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 15:00 truskava napisał: > Myślisz, że przymarzły? :P > W sumie mógł wcześniej wyłączyć klime... E, na mrozie klima nie ruszy. .............................. Przygotujcież kilof do odkuwania Orysia od kierownicy! Odpowiedz Link
margotje Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 16:44 Pierdziszon nie zglaszal problemow : zostal wyposazony w stosowne numery telefonow :) Odpowiedz Link
sven_b Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 18:22 To świetnie, ale wiesz ta cisza gdy przechodzi przez atmosferę...:) Odpowiedz Link
tomek854 Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 23:35 NIe moglem odpisac, bo mnie Niemcy bili za niemanie opon :P Dostalem 5 lat w kamieniolomach i przepadek pierdziszona na rzecz AutobahnPolizei (beda go uzywac do scigania brytyjskich piratow na letnich oponach, bo sobie dobrze radzil). Na szczescie, jak to w Niemczech, maja internet nawet w wiezieniu, wiec... Dobra, koniec zartow. Pod Łaskiem jestem. Podroz byla dobra, troche bylo cieplo w Cumbrii, bo ostro sniezylo. W jednym miejscu jak wyprzedzilem plug, ktory sie zatrzymal na poboczu, to dogonilem TIRa ktory mial troche problemow z podjechaniem pod gorke, ale zaraz sie zrobila dwupasmowka, to pierdziszonek poszedl jak burza. W Ramsgate niespodzianka - prom opozniony o ponad godzine (mgla). W druga strone tez plynelismy o godzine dluzej, wiec przynajmniej sie porzadnie wyspalem - najpierw troche w aucie a potem na promie. W Belgii bylo mnostwo sniegu, zatrzymala mnie do kontroli sympatyczna belgijska policjantka i pochwalila za manie naklejek na reflektorach. O oponach nic nie mowila. Tu dygresja: kupilem sobie takie bardziej wypasne, z takiej grubej czegos zelowego czy pianki czy jak to nazwac, ktore podobno nie tylko wycinaja niechciany snop swiatla, ale go zalamuja zeby swiecil tam gdzie trzeba, i musze powiedziec, ze to dziala. jak jade autostrada bez tych najklejek i sa znaki po obu stronach to lewy znak mam jasny jak w dzien a prawy jest w cieniu. Z tymi naklejkami znak lewy jest lekko tylko oswietlony, znak prawy niewiele bardziej, ale jednak bardziej. No i nikt mi nie mruga "za kare" po oczach, jak to w Polsce ludzie maja w zwyczaju, wnioskuje zatem, ze naprawde nikogo nie oslepiam. No wiec dalej. Zapowiadali straszne sniezyce w Holandii, ale autostrady czarne i przewaznie suche, wiec przereklamowane. W niemczech na A2 bylo troche blotka, wyswietlili ograniczenie do 100. W Polsce szok kulturowy. Po pierwsze: krajowa dwojka bez kolein, z przyzwoita nawierzchnia. Oczywiscie mnostwo idiotow wyprzedzajacych jak kretyni, co ciekawe, bo ja pomimo siedzenia po prawej i spiacej pasazerki nie mialem problemu zeby utrzymac sie za nimi w zasiegu wzroku. Super Truckstopy, ech Brytole to by pewnie marzyli o takich miejscach jak w Mostkach na przyklad. Po zjezdzie z A2 postanowilem, ze jednak nie bede przeginal paly i, pomimo, ze wczesniej w ogole mi sie nie chcialo, postanowilem przekimac sie w aucie. Po poltoragodzinki obudzilo mnie zimno, to sobie juz spokojnie dojechalem do celu podrozy. Jesli chodzi o pierdziszona: Podrozowalismy (do Berlina) w trojke, zaladowani dosc ostro (poleczke pokrywke bagaznika musialem zostawic w Szkocji) + wiezlismy znajomym dosc duza myjke Karchera. Jedzie sie bardzo przyzwoicie, choc potrafi byc troche glosno, szczegolnie powyzej 130 na godzine. Wiec jechalem sobie z predkoscia podrozna 120+/-10, szczegolnie, ze powyzej 120 znaczaco wzrasta zuzycie paliwa - pewnie opory (wysokie jest to autko) daja sie we znaki. Generalnie spalanie na calej trasie 44MPG, co w przeliczeniu z ukladu jednostek barbarzynskich na cywilizowane daje nieco mniej niz 6,5l na sto... Nie bardzo sobie wyobrazam jak mam osiagnac te 4.8 ktorymi chwali sie producent, choc pewnie jakbym sie turlam 80 na godzine jadac sam i na pusto byloby to do zrobienia? Co tam jeszcze - jest zadziwiajaco wygodnie. Co prawda nie mam tylu ustawien fotela co mialem w nissanie, ale dawalem rade. Moja luba, majaca powazne problemy z kregoslupem, zachwycona twardoscia i wygoda siedzen. Nasz pasazer, ktorego wiezlismy do Berlina (znajomy znajomych) mial 196 centymetrow wzrostu i wciaz chcial jechac z tylu, bo przy leciutkim odsunieciu fotela do przodu mial tam naprawde duzo miejsca a z przodu przy takim samym odsunieciu troszke przeszkadzala mu poleczka. No i tyle. Z innych obserwacji - ja sie nie znam, na tych oponach dalej, ale jak sobie podgladalem na parkingach, to mnostwo niemieckich aut ma taki bieznik jak moj, wiec albo mnostwo Niemcow jednak jezdzi na letnich, albo moje nie sa takie zle (przychylam sie do drugiej opcji, bo jezdze teraz po sniegu i topniejacym sniegu po okolicznych wioskach i bardzo sobie chwale). Druga, smutna: jestem JEDYNYM samochodem z UK, ktory widzialem, i ktory mial korekcyjne nalepki na swiatla. Bardzo bylem szczesliwy, ze jade z Pradem, bo gdybym dzisiejszej nocy jechal z Poznania do Berlina, to biorac pod uwage fakt, ze jedna trzecia, jesli nie polowa, osobowek jadacych na Warszawe to angliki, to bym chyba jakiejs kurwicy dostal. Znikam, bo musze kompa oddac. Odpowiedz Link
tomek854 Re: Houston do Pierdziszona 1 22.12.09, 23:38 Aha, przepraszam. Po drodze mialem prawdziwe problemy. Nigdzie, od Belgii az do okolic Hannoveru nie udalo mi sie kupic plynu do spryskiwacza. Na kazdej stacji stali ludzie z konewkami dolewajac wody, a ja potem to juz tylko tak przelotem, wjazd na parking, puste stojaki przed wejsciem to nawet sie nie zatrzymuje, bo widze, ze tu tez nie ma i jade dalej ;-) Odpowiedz Link
t-tk Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 01:55 Z płynami ogólnie jest jakiś problem, bo z tego co ludzie opowiadali to na wielu stacjach w kraju brakuje/kończy się. Mostki mają wręcz genialną bazę dla ciężarówek, a jedzenie w przybytku zwanym Las Vegas jest tak dobre, że będąc w tamtych okolicach nad jeziorem właśnie tam się zawsze stołujemy. Natomiast dziwi mnie to, co mówisz o Anglikach, że nie mają naklejek. Ja widziałem do tej pory dwa stojące auta na parkingu i oba miały coś poprzyklejane na reflektorach. A jeden, to miał nawet przerysowany cały lewy bok i urwane lusterko, tak jakby się za bardzo wychylił do wyprzedzania ;) Odpowiedz Link
lexus400 Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 07:48 No to dobrze, że jesteście na miejscu i pierdziszon bohatersko pokonał dystans:)) Odpowiedz Link
sven_b Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 08:58 Good to see you ale cośta pogodę zwieźli to ło matko złamane przez o fuck! Odpowiedz Link
wo_bi Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 08:39 tomek854 napisał: > sympatyczna belgijska > policjantka i pochwalila za manie naklejek na reflektorach. O oponach nic nie > mowila. > > Tu dygresja: kupilem sobie takie bardziej wypasne, z takiej grubej czegos zelow > ego czy pianki czy jak to nazwac, ktore podobno nie tylko wycinaja niechciany s > nop swiatla, ale go zalamuja zeby swiecil tam gdzie trzeba, i musze powiedziec, > ze to dziala. > > jak jade autostrada bez tych najklejek i sa znaki po obu stronach to lewy znak > mam jasny jak w dzien a prawy jest w cieniu. > > Z tymi naklejkami znak lewy jest lekko tylko oswietlony, znak prawy niewiele ba > rdziej, ale jednak bardziej. No i nikt mi nie mruga "za kare" po oczach, jak to > w Polsce ludzie maja w zwyczaju, wnioskuje zatem, ze naprawde nikogo nie oslep > iam. > Tomek, o jakich Ty naklejkach mówisz? Odpowiedz Link
sven_b Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 08:59 > Tomek, o jakich Ty naklejkach mówisz? Na klosze od lamp, coby nie sypać ludziom po gałach:) Odpowiedz Link
t-tk Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 09:10 sven_b napisał: > > Tomek, o jakich Ty naklejkach mówisz? > Na klosze od lamp, coby nie sypać ludziom po gałach:) Wobi pewnie był pewien, że chodzi o jakieś forumowe naklejki z logo i też chciałby takie mieć ;)) Odpowiedz Link
sven_b Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 09:15 lub 'Rothmans' na przedniej szybie;) Odpowiedz Link
wo_bi Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 11:10 sven_b napisał: > lub 'Rothmans' na przedniej szybie;) Kurde! A to nie to? Eh, a już się napaliłem. ;) Ale tak, wracając do tych naklejek. To pierwszy raz o czymś takim słyszę. Macie jakiegoś linka, albo powiedzielibyście coś więcej, bo pierwsze słyszę o czymś takim. Odpowiedz Link
tomek854 Re: Aaaa, już wiem. Sam poszperałem. ;) n/t 23.12.09, 21:32 Ja mam takie. Bardzo działaja (czego się nie spodziewałem) Odpowiedz Link
rapid130 Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 19:09 I tak oto Pierdziszon wygrał ze wspaniałym europejskim systemem komunikacji zbiorowej. :P Oryś, mr Klakson byłby z Ciebie dumny. Heathrow od 48 godzin przypomina koczowisko idian. ;-) Z nastrojami włącznie. Ludzie chcą skalpować. Odpowiedz Link
tomek854 Re: Houston do Pierdziszona 1 23.12.09, 21:31 Dlatego ja ZAWSZE na swieta jezeli jade do Polski, to tylko autem. Ceny biletow w swieta sa z kosmosu, warunki pogodowe sa takie, ze niczego nie mozna byc pewnym, a do tego bajzel wszedzie niesamowity. Samochodem sobie jade, jak jestem zmeczony to staje, jak jest korek to zjezdzam na kawe, a jak pada snieg, to tez zjezdzam i czekam az odsnieza. No i prezentow moge zwiezc dla calej rodziny nie placac fortuny za nadbagaz, a takze posiadanie samochodu w kraju, w ktorym komunikacja zbiorowa jest jaka jest takze jest nie do przecenienia. Szczegolnie jak sie ma do odwiedzenia Lask, Wroclaw, Jelenia Gore i Krakow. Odpowiedz Link