sven_b
13.03.10, 15:13
Właśnie odespaliśmy z małżonką romantyczny wieczór z formacją Rammstein.
Trudno to wogóle nazwać koncertem. Raczej w każdej sekundzie precyzyjnie
przygotowane widowisko, które po prostu zerwało nam majtki przez głowę. Aż
dziwne że chłopcy nie puścili hali z dymem, bo ogniem manewrowali bogato. Po
cichu liczyłem na spływ pontonem po publice, ale nie przypuszczałem że będę
pomagał go przepychać. Ogólnie sehr schönes Konzert bez szans na przejęcie
takiej energii z płyty czy klipu.