t-tk
24.04.10, 03:08
W ramach urodzinowej fanaberii, włączyłem fajną płytę w aucie i tak koło północy pojechałem do Opola. Wiecie, to strasznie dziwne miasto.
Po pierwsze trzy osoby nie potrafiły mi wskazać jak dojechać pod akademik (to znaczy mówiły jakby potrafiły ale... a zresztą ;) ). Pytałem dwóch taksówkarzy i pracownika stacji benzynowej. Z doświadczenia wiem, ze pracownik stacji wie wszystko ;).
Po drugie pierwsze co zobaczyłem to bijących się ludzi. Od razu się oddaliłem, bo uśmiechnąłem się do siebie na myśl 'pojechał do Opola żeby dostać w łeb, jakby we Wrocławiu mało dostał' ;)
Ale wiecie co mnie zdziwiło? Uczestnicy bójki, kiedy akurat nie okładali się pięściami szczekali na siebie. Tak, tak - szczekali.
Nie, nie byłem pijany, sam kierowałem samochodem, więc to nie moja wyobraźnia.
Czy ktoś wie o co chodzi ze szczekającymi ludźmi w Opolu?
Składnia posta może trochę leżeć - teraz jestem pijany ;)