sherlock_holmes
20.04.04, 10:06
Red. Iwaszkiewicz po raz kolejny nadlatuje ze swoim felietonem:
Na wiosnę wszystko budzi się do życia, więc odbyła się konferencja na temat
bezpieczeństwa na drogach. Jest to temat dyżurny, od czasu do czasu parę osób
się spotyka, aby pogadać. Policja ma w tej sprawie tylko dwie formułki, dla
policji istnieją właściwie tylko dwie przyczyny wypadków drogowych. Albo
kierowca nie zachował bezpiecznej szybkości, albo też stracił panowanie nad
pojazdem. W tych pojęciach, nijakich i ogólnych, mieści się wszystko, wobec
czego nie trzeba wdawać się w szczegóły.
Znamy wypadek spod Nidzicy. Kierowca się zabił, podano, że nie przestrzegał
bezpiecznej szybkości, tyle że zanim się zabił, to najpierw wpadł w dziurę. W
dziurze na drodze urwał zawieszenie i dlatego wyleciał z szosy. Komunikat
policyjny sprowadza się do nieprzestrzegania szybkości. Ani słowa o tym, że
zanim się zabił, to urwał sobie pół samochodu i to było przyczyną wypadku.
Od lat w Polsce wszyscy wygodnie się oszukują. Mówi się o szybkości i
bezpieczeństwie, ale prawie nic o dziurach, o stanie dróg, które są przyczyną
wypadków. Całą winę zwala się na kierowców, którym jest już zresztą wszystko
jedno, bo nie żyją. Nie było takiej sprawy, aby ktoś odpowiadał za dziury w
drogach i poniósł za to odpowiedzialność karną. Od dawna twierdzę, że zacznie
się coś dziać dopiero wtedy, jak będzie głośno o sprawie karnej. Jak jeden
odpowie, chociażby tylko straci pracę, to drugi zacznie się bać, a trzeci
może załata te dziury.
Wypadki w Polsce zdarzają się też z powodu ułańskiej fantazji kierowców,
którzy zbyt szybko przesiedli się z wozów drabiniastych, lepiej - bądź co
bądź - pokonujących dziury w nawierzchniach od nowoczesnych, delikatnych aut.
Na sto wypadków ginie w Polsce jedenaście osób, podczas gdy w Niemczech
cztery. W Polsce zdarza się cztery razy więcej wypadków aniżeli w Niemczech i
we Francji, chociaż tam jest parę razy więcej samochodów. Ludzie giną, bo
jeżdżą po złych drogach. Na wiosnę dziur jest szczególnie dużo, ale mówi się
o tym w kategoriach raczej wesołych. Przyjemnie jest na wiosnę, ptaszki
zaśpiewały, słońce świeci, są roztopy wiosenne, więc od lat wiadomo, że muszą
być dziury. Tyle że dziury po roztopach to przecież nic innego, jak skutki
złego wykonania dróg. W Szwajcarii jakoś nie ma roztopów, chociaż też jest
wiosna.
Jest jak było. Kierowcy jak zwykle rozbijają się i zabijają na dziurawych
drogach, a policja wydaje wygodny dla wszystkich komunikat, że nie zachowali
bezpiecznej szybkości. -
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/auto_040420/auto_a_8.html#2