mejson.e5
14.05.04, 23:44
Przyzwyczaiłem się do buractwa na drogach, ale przywyknąć nie oznacza polubieć.
Na pewno spotkaliście się choć raz z sytuacją, gdy jadąc w kolumnie samochodów
spowolnionej przez traktor albo innego ślimaka, przy intensywnym ruchu z
przeciwka, czasami długo trzeba czekać, by poprzednicy wyprzedzili zawalidrogę
i samemu zdołać wyprzedzić.
Czeka się długo, jeśli ma się skrupuły.
Jeśli ma się innych w dupie, to będąc na końcu kolejki, wystarczy trafić na
dłużsą przerwę z przeciwka i zacząć wyprzedzanie od końca. Ci z przodu muszą
poczekać, o czym przypomni się im bez wahania klaksonem.
Kierujący przed rozpoczęciem manewru wyprzedzania musi upewnić się, że nie
jest właśnie wyprzedzany - a ponieważ jest wyprzedzany przez cwaniaczka z
tyłu, musi grzecznie poczekać. Zajechanie drogi cwaniakowi jest ryzykowne. W
razie kolizji winę ponosi wyprzedzany.
W kodeksie napisali, ze trzeba przestrzegać prawa.
Nie napisali, by przestrzegać dobrych obyczajów...
Frajer Mejson