Dodaj do ulubionych

Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem

14.05.04, 23:44
Przyzwyczaiłem się do buractwa na drogach, ale przywyknąć nie oznacza polubieć.
Na pewno spotkaliście się choć raz z sytuacją, gdy jadąc w kolumnie samochodów
spowolnionej przez traktor albo innego ślimaka, przy intensywnym ruchu z
przeciwka, czasami długo trzeba czekać, by poprzednicy wyprzedzili zawalidrogę
i samemu zdołać wyprzedzić.
Czeka się długo, jeśli ma się skrupuły.
Jeśli ma się innych w dupie, to będąc na końcu kolejki, wystarczy trafić na
dłużsą przerwę z przeciwka i zacząć wyprzedzanie od końca. Ci z przodu muszą
poczekać, o czym przypomni się im bez wahania klaksonem.
Kierujący przed rozpoczęciem manewru wyprzedzania musi upewnić się, że nie
jest właśnie wyprzedzany - a ponieważ jest wyprzedzany przez cwaniaczka z
tyłu, musi grzecznie poczekać. Zajechanie drogi cwaniakowi jest ryzykowne. W
razie kolizji winę ponosi wyprzedzany.

W kodeksie napisali, ze trzeba przestrzegać prawa.
Nie napisali, by przestrzegać dobrych obyczajów...

Frajer Mejson
Obserwuj wątek
    • lexus400 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 08:52
      Szanowny mejsonie - nie zgadzam sie z Tobą absolutnie i jestem zdziwiony jak
      możesz pisać takie brednie. Za utworzenie kolumny jadącej za ślimakiem
      odpowiedzialnych jest dwóch -trzech pierwszych kierowców reszta boi się
      wyprzedzać bo długość odcinka do wyprzedzenia jest już na tyle długa, że albo
      trzeba mieć szybkie auto albo trzeba umieć skorzystać z mocy silnika. Bardzo
      często wyprzedzam takie kolumny i jeżeli ja wyprzedzam 15 samochodów na raz to
      znaczy, że wcześniej jadą same dupki nie potrafiące skorzystać z okazji aby
      uciec z kolumny. Jedzie takie "toto" za traktorem jadącym kołami prawie po
      krawężniku, można w każdej chwili wyprzedzić a właściwie ominąć traktor - ale
      NIE "toto" postanowiło, jechać za traktorem i tworzyć gigantyczne kolumny. Jak
      ktoś wyprzedza taką kolumnę to napewno nie jest "cwaniakiem", jest tylko
      normalnie myślącym kierowcą wyprzedzającym myślących inaczej.
      Pzdr.
      • art_0 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 20:56
        A ja uwazam ze to mejson ma racje. Czego jak czego ale najbardziej nie lubie
        gdy niektorzy uwazaja ze sa lepsi od innych. Gdy dojezdzam do kolumny aut (2-3)
        jadacych za np ciagnikiem zwalniam i czekam na swoja kolej (predzej czy pozniej
        nadejdzie). Tak samo gdy tych aut jest 20. Bo wiem ze wyprzedzanie na odcinku
        400 metrow (a tyle mniej wiecej zajmie wyprzedzenie wolno jadacej kolumny 20
        samochodow) jest debilizmem i brakiem szacunku. Debilizmem bo jak inaczej
        nazwac swiadome tworzenie zagrozenia na drodze - no chyba ze widocznosc jest na
        2 km i jest pusciutko (ale zawsze moze ktos wyjechac z bocznej drogi). Brakiem
        szacunku bo tacy ludzie traktuja innych jak gorszych uzytkownikow drogi.
        Podobnie przyklad korkow. Wkurza mnie gdy czlowiek stoi sobie pokornie i co
        najwyzej klnie pod nosem, a tu jeden z drugim cwaniak tnie poboczem.
        Ewentualnie gdy korek jest w terenie niezabudowanym, gdy droga jednojezdniowa-
        dwukierunkowa mistrzowie jezdni tna pod prad kilometrami. Fajnie jest tylko
        wtedy gdy z naprzeciwka jedzie TIR - wtedy nagle im sie przypomina ze zaraz
        zostanie z nich miazga. Oj jak fajnie zmykaja wtedy do rowow.

        Art
        • lexus400 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 21:32
          ....debilizmem jest dopuszczenie do stworzenia kolejki 15 samochodów.
          Pzdr.
          • art_0 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 22:09
            Forum jest "kulturalne", wiec pozwolisz ze nie skomentuje Twojej wypowiedzi.

            Art
            • lexus400 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 16.05.04, 09:24
              art_0 napisał:

              > Forum jest "kulturalne", wiec pozwolisz ze nie skomentuje Twojej wypowiedzi.
              >
              > Art


              ...a co w mojej wypowiedzi jest nie kulturalnego ???? słowo debilizm ???? użyte
              w Twojej wypowiedzi.
              Pzdr.
              • art_0 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 16.05.04, 18:13
                O nie, nie - nie o to mi chodzilo. Twoja wypowiedz jest z wszech miar
                kulturalna. Ale to moja odpowiedz by nie przystawala by do zasad przyjetych na
                tym forum. Dlatego ugryze sie w jezyk i pozwole sobie nie odpowiadac w tym
                watku.

                Art
      • venivv zgoda 16.05.04, 01:26
        Dobrze prawisz, przykład z traktorem jest krańcowy:).
        Wolna, długa jazda w kolumnie z niewielką prędkością u wielu powoduje wzrost
        frustracji, co przekłada się na szaleńczą jazdę po pokonaniu przeszkody.
        CHyba lepiej nie nie dokładać kolejnego ogniwa do łańcucha:)

        pozdr
    • grzek Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 10:47
      Sytuacja opisana jest często widoczna ale nie traktor jest w głównej roli, bo z
      tym jakoś jeszcze sobie wszyscy radzą, ale z udziałem samochodu ciężarowego lub
      lawetą, jadących z szybkościa 60-70kn/h.

      > Jeśli ma się innych w dupie, to będąc na końcu kolejki, wystarczy trafić na
      > dłużsą przerwę z przeciwka i zacząć wyprzedzanie od końca. Ci z przodu muszą
      > poczekać,

      a dlaczego ten pierwszy czy drugi nie wyprzedza, tylko czeka, przerwa jest taka
      sama dla pierwszego i dla ostatniego. Poza tym jak jestem 10 w kolejce to jaką
      mam pewność, że wszyscy chcą wyprzedzić, jeżeli przy sprzyjajacych warunkach
      przez dłuższy czas nikt tego nie robi. A jak już zaczną wyprzedzać to z
      szybkoscią o 5km/h wiekszą, powodując jeszcze większe zamieszanie.
    • undercover_brother Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 11:37
      Ten sposob myslenia mialby racje bytu, gdybysmy mieli idealnych kierowcow. To znaczy, gdyby kazdy kierowca potrafil dobrze ocenic przestrzen jaka ma na wyprzedzanie i zrobic to szybko przy nadarzajacej sie okazji. Wtedy pierwsi w kolumnie raz po raz wyskakiwaliby zza zawalidrogi i kolumna nie bylaby duza. Problem w tym, ze ludzie tworzacy kolumny zwykle boja sie wyprzedzac i czaja sie przez conajmniej kilka kilometrow, zanim zdecyduja sie w koncu na jakies manewry. W tym czasie normalni ludzie dostaja cholery. Dlatego zdarza mi sie wyprzedzac kolumny samochodow i dosc dobrze mi to wychodzi mimo, ze jezdze starym ramolem, ktory jest mniej dynamiczny od wszystkich nowych aut na drodze. Zalamuje rece, kiedy widze, ze na poczatku kolumny jedzie np. gosc w Toyocie Avensis.
      • mejson.e5 Traktor to nie laweta 15.05.04, 12:08
        Nie rozciągajcie mojego wątku na każdą kolumnę!
        Chodziło mi o traktor albo inny sprzęt jadący stanowczo wolniej od standardów.
        Żaden kierowca przy zdrowych zmysłach, choćby najbardziej ciapowaty, nie założy
        jazdy za ciągnikiem rolniczym z prędkością 20-30/h. Wiadomo, że każdy kierowca
        samochodu jadącego za traktorem, będzie chciał go wyprzedzić i nie zajmie mu to
        paru kilometrów. Wtedy wyprzedzanie z dalekich tyłów uważam za chamstwo.

        A co do ciapciaków niezdecydowanych na wyprzedzenie wolniej jadącego samochodu,
        to cóż... trzeba zostawiać ich z tyłu. ;)

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • lexus400 Re: Traktor to nie laweta 15.05.04, 13:04
          mejson.e5 napisał:

          > Nie rozciągajcie mojego wątku na każdą kolumnę!
          > Chodziło mi o traktor albo inny sprzęt jadący stanowczo wolniej od standardów.
          > Żaden kierowca przy zdrowych zmysłach, choćby najbardziej ciapowaty, nie
          założy
          > jazdy za ciągnikiem rolniczym z prędkością 20-30/h. Wiadomo, że każdy kierowca
          > samochodu jadącego za traktorem, będzie chciał go wyprzedzić i nie zajmie mu
          to
          > paru kilometrów. Wtedy wyprzedzanie z dalekich tyłów uważam za chamstwo.
          >
          > A co do ciapciaków niezdecydowanych na wyprzedzenie wolniej jadącego
          samochodu,
          > to cóż... trzeba zostawiać ich z tyłu. ;)
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > Mejson


          ....i właśnie mejsonie niejednokrotnie wyprzedzałem taką kolumnę około 15
          samochodów jadących za traktorem a juz zupełnym przegięciem był widok jaki
          zobaczyłem pewnego razu wyprzedzając taką kolumnę - na początku ROWERZYSTA I
          WSZYSTKIE CIAPCIAKI ZA NIM grzecznie jadący w kolumnie - przecież można się
          przekręcić, takim kutasom powinno się natychmiast odbierać prawa jazdy
          dożywotnio.
          Pzdr.
        • undercover_brother Re: Traktor to nie laweta 15.05.04, 14:24
          Kiedys zmuszony bylem do jechania przez 15km w kolumnie, ktora liczyla sobie kilkadziesiat pojazdow, bo barany na poczatku baly sie wyprzedzic ciezarowki jadacej 40 km/h, a jak bylo pod gorke to nawet 30. Nie moglem pzeskoczyc ich wszystkich na raz, bo nie mialem wystarczajaco duzo miejsca, ale bylo go na tyle, zeby te ciapciaki z przodu mogly, jeden po drugim, wyprzedzac zawalidroge. Niestety jakos sie do tego nie brali. I jak to nie dostac cholery? Przeskoczylem ich na 3 razy... a potem ktos pewnie uznal mnie za chama, bo nie chcialem kontynuowac jazdy z predkoscia 40 km/h. Nigdy nie wyprzedzam kolumny od razu, bo zawsze mam nadzieje, ze ci przede mna zaczna wyprzedzac pierwsi przy pierwszej okazji. Mysle sobie: maja lepsze auta, to po cholere mam ich wyprzedzac, skoro i tak za chwile oni wyprzedza mnie. Niestety najczesciej tak nie jest. Wyprzedzam wiec po chwili np. 3 kolumnowych pelzakow i zawalidroge na poczatku, po czym ciapciaki sie budza uznajac chyba, ze jesli takim starym struclem sie da wyprzedzac, to oni tez moga.
          • lexus400 Re: Traktor to nie laweta 15.05.04, 15:28
            ....wracając do chamstwa(okreslenie mejsona) uważam, że chamstwem jest jazda
            jeden za drugim w odstępach 1m co uniemożliwia wyprzedzanie na raty bo jak już
            zacznie się wyprzedzać to żaden kutas nie domyśli się aby zrobić miejsce dla
            tego, który odważył się wyprzedzać wszystkich ciapciaków i dupków.
            Pzdr.
            • mejson.e5 Odstępy 16.05.04, 00:38
              lexus400 napisał:

              "uważam, że chamstwem jest jazda
              jeden za drugim w odstępach 1m co uniemożliwia wyprzedzanie na raty"

              To nie tylko chamstwo, ale także łamanie przepisów.
              Nie chce mi się teraz szukac paragrafu, ale jest gdzieś podana zarówno
              maksymalna liczba pojazdów w kolumnie jak i obowiązek zostawiania miejsca dla
              wyprzedzających w syuacji, gdy samemu wyprzedzać się nie zamierza.

              Ciągle lexus nie możesz zrozumieć, ze zgadzam sie z Tobą co do połykania
              ciapciaków, ale nie zgadzam się z wyprzedzaniem kolumny za traktoroszybkim pojazdem.
              Twoje wyprzedzanie całych kolumn pewnie odbywało się na dużej prędkości, często
              w "transie", jaki powstaje w szybkiej jeździe.
              Wtedy łatwo o nieszczeście, jak Cię nie zauważy któryś z kolumny, szczególnie
              wkurwiony na ciapciaków z przodu, albo wyjeżdżający z bocznej drogi.
              Mogę tylko domyślać się, w jakim poważaniu masz wtedy linie ciągłe czy
              skrzyżowania;-)

              A ciapciakom i dupkom stanowcze NIE!

              Pozdrawiam,

              Mejson
              • lexus400 Re: Odstępy 16.05.04, 09:42
                mejsonie - rozumiem wszystko i Ty zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że
                sytuacje są różne, nie mam na myśli wyprzedzania w "transie", spotykam się
                bardzo często z takimi sytuacjami w mojej okolicy i jest zawsze to samo, ja
                wyprzedzam z reguły jak widzę,że dalsze czekanie nie ma sensu. Opiszę pewną
                sytuację: staram się wyjechać z podporządkowanej w lewo ale z lewej ciągle coś
                jedzie z prawej natomiast widzę, że zbliża się traktor ale nie mogę wyjechać bo
                z lewej jeszcze zajęte, teraz dochodzi do sytuacji, że z lewej już mam wolne
                ale nie mogę wyjechać bo kutasy jadą jeden za drugim w odstępach
                uniemożliwiających wciśnięcie się. Długość tzw.kolumny to około 24 samochody,
                wreszcie udało się "minibus" zatrzymuje się przy krawężniku robiąc tym samym
                chwilową przerwę w kolumnie więc na nic nie czekając wyskakuję w lewo i
                zaczynam wyprzedzać, mam farta z przeciwka nic nie jedzie i nikt nie wyprzedza,
                jadę tak llewą stroną jezdni i myślę "jacy jesteście głupi" jadąc jak na rzeź.
                Co najciekawsze nikt nie pomyślał aby wyskoczyć za mną, czy to jest
                cwaniactwo?? nie mejsonie to jest normalne zachowanie normalnego kierowcy,
                który chce tylko poruszać się normalnym dozwolonym tempem.
                Pzdr.
    • wo_bi Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 18:48
      mejson.e5 napisał:

      > W kodeksie napisali, ze trzeba przestrzegać prawa.
      > Nie napisali, by przestrzegać dobrych obyczajów...
      >
      > Frajer Mejson

      Witam Frajeta Mejsona ;)))

      Hmm, a czy przypadkiem w przepisach o ruchu drogowego nie jest zabronione
      wyprzedanie kolumny samochodow?? Pewnosci nie mam, jesli jest to nieprawda
      prosze o poprawnienie mnie.

      Pozdrawiam
      Wobi
      • art_0 Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 15.05.04, 22:40
        Tez mi sie wydaje ze nie wolno wyprzedac kolumny. Ponadto skad ktos z tylu moze
        wiedziec czy ktos w polowie kolumny nie rozpoczyna wyprzedzania? A nie mozna
        wyprzedzac wyprzedzajacego.

        Art - niewpuszczajacy cwaniaczkow kutas
        ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=12661801&a=12671343 )

        • mejson.e5 Wyprzedzanie wyprzedzającego 16.05.04, 00:42
          art_0 napisał:

          > Tez mi sie wydaje ze nie wolno wyprzedac kolumny. Ponadto skad ktos z tylu moze
          >
          > wiedziec czy ktos w polowie kolumny nie rozpoczyna wyprzedzania? A nie mozna
          > wyprzedzac wyprzedzajacego.

          Niestety, nie można wyprzedzać bedąc wyprzedzanym - wtedy ten z tyłu ma rację.

          Co do wyprzedzania kolumny, to nie można wyprzedzać tylko kolumn ...
          uprzywilejowanych.

          Pozdrawiam,

          Mejson
          • sherlock_holmes Re: Wyprzedzanie wyprzedzającego 16.05.04, 11:01
            Dokladnie - nie wolno tylko wyprzedzac kolumn pojazdow uprzywilejowanych.

            Co do Twojego watku Mejsonie - nie rozumiem jednego: jezeli jedzie kolumna za jednym zawalidroga i nie moga wyprzedzic, bo cos jedzie z przeciwka, to przeciez gdy ten z przeciwka wyminie pierwszego w kolumnie, ma wolna droge, a ten "cwaniak" z tylu musi jeszcze czekac. Jesli zatem nikt nie zasygnalizuje checi wyprzedzania, czemu "cwaniak" ma czekac? Kiedy jade za zawalidroga i widze, ze konczy sie sznur samochodow z przeciwka, wlaczam kierunkowskaz i w momencie wymijania sie z ostatnim samochodem, jestem juz gotowy do sprawnego wyprzedzenia, tj. zredukowany bieg i wlaczony kierunkowskaz. Natomiast jesli ktos w takim momencie dopiero zaczyna przetwarzac dane, tj. stwierdza, ze droga jest wolna i cos trzeba z tym zrobic, czyli zaczyna sioe zastanawiac czy moze wyprzedzic, potem wyjezdza (czesto spychajac z drogi tych, ktorzy juz wyprzedzaja), po czym w polowie wyprzedzania orientuje sie, ze jazda na 5 biegu z pr. 60km/h nie daje dobrego przyspieszenia, zaczyna redukcje (powoli, bo przeciez synchronizatory i sprzeglo sie zuzywaja) itd itp. - to taki ktos sam sobie jest winien. (to oczywiscie nie aluzja do ciebie)
            • lexus400 Re: Wyprzedzanie wyprzedzającego 16.05.04, 11:11
              SH - 3xTAK :))
              Pzdr.
            • mejson.e5 1 x TAK! 16.05.04, 13:10
              sherlock_holmes napisał:

              "Jesli zatem nikt nie zasygnalizuje checi wyprzedzania, czemu "cwaniak" ma
              czekac? Kiedy jade za zawalidroga i widze, ze konczy sie sznur samochodow z
              przeciwka, wlaczam kierunkowskaz i w momencie wymijania a sie z ostatnim
              samochodem, jestem juz gotowy do sprawnego wyprzedzenia, tj. zredukowany bieg i
              wlaczony kierunkowskaz. Natomiast jesli ktos w takim momencie dopiero zaczyna
              przetwarzac dane, tj. stwierdza, ze droga jest wolna i cos trzeba z tym zrobic,
              czyli zaczyna sioe zastanawiac czy moze wyprzedzic, potem wyjezdza (czesto
              spychajac z drogi tych, ktorzy juz wyprzedzaja), po czym w polowie wyprzedzania
              orientuje sie, ze jazda na 5 biegu z pr. 60km/h nie daje dobrego przyspieszenia,
              zaczyna redukcje (powoli, bo przeciez synchronizatory i sprzeglo sie zuzywaja)
              itd itp. - to taki ktos sam sobie jest winien."

              Masz rację SH!
              Ale ciągle wracacie do ciapciaków i roślinek, które nie umieją sprawnie
              podejmować decyzji o wyprzedzaniu wolniej jadącego samochodu.
              SAMOCHODU - pojazdu silnikowego przystosowanego konstrukcyjnie do rozwijania
              prędkości powyżej 40 km na godzinę.
              Nie traktora, spychacza, koparki czy kosiarki do trawy. Ich wyprzedzanie jest
              dozwolone w wielu więcej miejscach niż samochodów.
              Jeśli ktoś nie umie wyprzedzić samochodu, to jego problem - jeśli nie
              sygnalizuje zamiaru wyprzedzania, to my zaczynamy - z kierunkowskazem, sygnałem
              świetlnym i (nie za długim :)) sygnałem dźwiękowym w ostateczności - wtedy mamy
              do tego prawo.
              Natomiast uniemożliwianie wyprzedzenia maszyny (niesamochodowej) poprzez
              wciskanie się z tyłu to buractwo.

              Jakoś moja intencja rozpoczęcia tego wątku nie dociera do nikogo i wszyscy
              uparcie wracają do wprzedzania wolno jadących samochodów.

              Kto następny? ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson
              • sherlock_holmes Re: 1 x TAK! 16.05.04, 14:15
                No wlasnie tej jednej rzeczy nie rozumiem - jesli ktos z tylu wyskakuje, to on MUSI poczekac, az jadacy z przeciwka wyminie sie z nim. A co robi ten, ktory jedzie wczesniej zamiast wyprzedzic?
                Dlatego nie rozumiem takiej sytuacji - no chyba ze jakis debil sie wpieprza na srodek drogi ispycha inne samochody, bo on chce wyprzedzic. W takich sytuacjach mam marzenie posiadac w samochodzie wyrzutnie pociskow klasy "zderzak-kolo". Przestrzelic mu dwa kola i bedzie spokoj :)
                Cham i prostak ze mnie, wiem. Ale na niektorych nic nie podziala - za wyjatkiem brutalnej sily...
                • mejson.e5 Z przeciwka 16.05.04, 19:28
                  sherlock_holmes napisał:

                  > No wlasnie tej jednej rzeczy nie rozumiem - jesli ktos z tylu wyskakuje, to on
                  > MUSI poczekac, az jadacy z przeciwka wyminie sie z nim. A co robi ten, ktory je
                  > dzie wczesniej zamiast wyprzedzic?

                  Jeśli jest to wolno jadąca maszyna, to wyprzedzanie jej zaczyna sie od samochodu
                  za nią i po kolei samochody wyskakują na lewy pas.
                  Jeśli z tyłu jedzie burak, to na lewy pas wyskoczy jeden, góra dwa samochody z
                  przodu - reszta będzie musiała poczekać aż burak łaskawie skończy.
                  I tu nie jest ważna bystrość umysłu jakiegokolwiek z poprzedników buraka czy
                  zapas mocy pod maską, bo każdy musi burakowi ustąpić czekając na swoja kolej w
                  połknięciu traktora.
                  Chociaż bystrość umysłu przyda się do uniknięcia kolizji z burakiem, którego
                  pojawienia się na lewym pasie nie przewidzą mniej bystre umysły.
                  Ale im to zawsze burak uświadomi klaksonem...

                  Mejson
                  • klemens1 Re: Z przeciwka 17.05.04, 14:56
                    > Jeśli jest to wolno jadąca maszyna, to wyprzedzanie jej zaczyna sie od
                    samochod
                    > u
                    > za nią i po kolei samochody wyskakują na lewy pas.
                    > Jeśli z tyłu jedzie burak, to na lewy pas wyskoczy jeden, góra dwa samochody z
                    > przodu - reszta będzie musiała poczekać aż burak łaskawie skończy.

                    Nie będzie musiała czekać o ile zacznie od razu wyprzedzać - w chwili gdy mija
                    mnie pojazd z naprzeciwka, zjeżdżam na lewo a burak za mną jeszcze nie bo obok
                    ma pojazd który mnie minął. A jeżeli jestem ciapciak i się zastanawiam co robić
                    to nic dziwnego, że nikomu nie chce się czekać.
    • kajtan Re: Od tyłu czyli chamstwo w zgodzie z prawem 16.05.04, 14:48
      Swego czasu wracajac z Mazur, gdzie drogi sa wezsze i bez poboczy, napotkalem
      sznurek aut i ciezarowe. Jak marka z mlodymi na spacerku.

      Jechali jakies 60 kph. W sznurku wozy z conajmniej 100, 130 KM pod maska. I ja
      w swoim 60 konnym Klasyku...

      Na kolejnej prostej, gdzie bractwo nie wykazywalo checi, odwagi czy pomyslu na
      wyprzedzenie ciezarowki, wrzucilem trojke, gaz do oporu, migacz, sygnal
      swietlny i skoczylem do samej ciezarowki. Do ciezarowki, bo zblizal sie zakret.

      Moze 'skoczylem' zbyt szumne slowo, bo gdzie 60 koniami mozna skoczyc, ale
      towarzystwo bylo w moim wstecznym lusterku.

      Klaksony, mruganie swiatlami - boze, jakbym komus matke zabil czy inna krzywde
      wyrzadzil...
      Na nastepnej prostej skoczylem na trojke i ciezarowka zostala za mna...
      Zostala z calym szanownym wypucowanym bractwem.

      Kiedy dojechalismy do warszawskiej, szerokiej drogi, wtedy kolesie w
      zblazowanych furach mnie dogonili i wyrazna niechecia zajezdzali mi droge...

      Jednak kulture nalezy wyniesc z domu, nie da sie jej nigdzie kupic.

      -

      Gdyby jednak bractwo wloklo sie za walcem, traktorem czy kombajnem, wtedy
      czekalbym grezecznie na swoja kolej, bo jednak za maszyna polowa nikt przy
      zdrowych zmyslach nie bedzie jechal zbyt dlugo.

      Co innego taka ciezarowa - opisana powyzej historia zdarzala mi sie dosyc
      czesto, choc nie zawsze konczyla sie zjazdem na jakas szersza dorge z duuuzym
      poboczem.

      pozdroowka
      KajTan
      --
      ryzykanci żyją krócej - i dodał gazu...
      • mejson.e5 Sznurek 16.05.04, 19:36
        kajtan napisał:

        > Swego czasu wracajac z Mazur, gdzie drogi sa wezsze i bez poboczy, napotkalem
        > sznurek aut i ciezarowe. Jak marka z mlodymi na spacerku.
        >
        > Jechali jakies 60 kph. W sznurku wozy z conajmniej 100, 130 KM pod maska. I ja
        > w swoim 60 konnym Klasyku...
        >
        > Na kolejnej prostej, gdzie bractwo nie wykazywalo checi, odwagi czy pomyslu na
        > wyprzedzenie ciezarowki, wrzucilem trojke, gaz do oporu, migacz, sygnal
        > swietlny i skoczylem do samej ciezarowki. Do ciezarowki, bo zblizal sie zakret.
        >
        > Moze 'skoczylem' zbyt szumne slowo, bo gdzie 60 koniami mozna skoczyc, ale
        > towarzystwo bylo w moim wstecznym lusterku.
        >
        > Klaksony, mruganie swiatlami - boze, jakbym komus matke zabil czy inna krzywde
        > wyrzadzil...
        > Na nastepnej prostej skoczylem na trojke i ciezarowka zostala za mna...
        > Zostala z calym szanownym wypucowanym bractwem.
        >
        > Kiedy dojechalismy do warszawskiej, szerokiej drogi, wtedy kolesie w
        > zblazowanych furach mnie dogonili i wyrazna niechecia zajezdzali mi droge...
        >
        > Jednak kulture nalezy wyniesc z domu, nie da sie jej nigdzie kupic.

        Nie wiesz, że urażona duma zmusza do odreagowania klaksonem?
        Jak oni nie mogą w swoich mocnych brykach to nikt nie może, szczególnie jakieś
        dychawiczne autko...

        Jeździłem parę lat bolidem 60 KM i nieraz zdarzało mi się wyprzedzać kolumny
        szybszych z założenia samochodów. Trzeba tylko odpowiednio przyspieszyć i zacząć
        to robić jeszcze przed wyminięciem przeciwnika i przed zjechaniem na lewy pas.
        Nauczyło mnie tego obcowanie z maluchem, gdzie ważny był nawet kierunek wiatru. ;-)

        A co do kultury, to nawet wyniesiona z domu, nie zawsze dobrze sobie radzi w
        samochodzie...

        >
        > Gdyby jednak bractwo wloklo sie za walcem, traktorem czy kombajnem, wtedy
        > czekalbym grezecznie na swoja kolej, bo jednak za maszyna polowa nikt przy
        > zdrowych zmyslach nie bedzie jechal zbyt dlugo.
        >
        > Co innego taka ciezarowa - opisana powyzej historia zdarzala mi sie dosyc
        > czesto, choc nie zawsze konczyla sie zjazdem na jakas szersza dorge z duuuzym
        > poboczem.

        To samo.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        • sherlock_holmes Re: Sznurek 16.05.04, 20:39
          Hehe, widze ze koledzy rowniez zaznali przyjemnosci jazdy slabym samochodem...
          Niedawno spotkal mnie duzy komplement od kolegi, ktory stwierdzil, ze naprawde potrafie jezdzic slabym samochodem. Droge z Rzeszowa do Nowego Targu pokonywalem jego sluzbowa Fabia 60KM - jemu sie nie chcialo prowadzic i wraz z drugim kolega delektowali sie zupa chmielowa.
          Droga troche jak w Bieszczadach (ostre zakrety, gory i doliny, brak pobocza), z tym ze zakrety o 180 stopni pojawiaja sie rzadko, dominuja takie 60-90 stopni. Co krok ciagnik, co dwa kroki TIR zlosliwie przyspieszajacy przy wyprzedzaniu go - zaterm co chwila redukcja do 3 lub nawet 2 biegu i gaz w podlodze - dzieki czemu na trasie ok. 250km nie mialem ani jednej sytuacji problematycznej przy wyprzedzaniu. Predkosc srednia oscylowala kolo 72km/h (bez postojow, wiekszosc drogi poza obszarem zabudowanym). Zuzycie paliwa - 5,4l/100km. Czyli da sie...

          Jeden plus, ze na Podkarpaciu nie ma fabiofobow i samochod traktowany byl jak kazdy inny :)
          • mejson.e5 Re: Sznurek 16.05.04, 23:37
            sherlock_holmes napisał:
            "Predkosc srednia oscylowala kolo 72km/h (bez postojow, wiekszosc
            drogi poza obszarem zabudowanym). Zuzycie paliwa - 5,4l/100km."

            Brawo, SH - to very dobry wynik!
            Fajnie mieć takich kumpli.

            A ja już wkrótce mam imprezę w Bieszczadach i czeka mnie samotna jazda 2x400 km.

            Poużywam jak pies w studni...

            Pozdrawiam,

            Mejson
            • tomek854 Re: Sznurek 17.05.04, 14:26
              A ja sie zgadzam z zasada, ze nei po0winno sie wyprzedzac kolumny tylko poczekac
              na swoja kolej. jednak do wyjatkow z burakami nie umiejacymi wyprzedzacf
              dodalbym jeszcze jeden. jezeli kolumna jedzie 40 i np. pierwszy jedzie maluszek,
              to on sie nie zdazy na tyle rozpedzic zeby wyprzedzic tira przed np. zakretem. A
              ja doganiam kolumne np. TiRa i 3 autka i jade 100 to dla mnei to momencik.
              Dlatego jezeli zaden z nich nie pali sie do wyprzedzania, a aj wiem, ze z mojego
              rozpedu zdaze, robie to.
        • klemens1 Re: Sznurek 17.05.04, 15:06
          > Nie wiesz, że urażona duma zmusza do odreagowania klaksonem?
          > Jak oni nie mogą w swoich mocnych brykach to nikt nie może, szczególnie jakieś
          > dychawiczne autko...

          Kiedyś jechałem sobie Fiatem Uno dwupasmówką ok. 130 km/h. Oczywiście znalazł
          się mistrz prostej dla którego było to za wolno i mrugał mi światłami, mimo że
          ruch był duży i cały czas wyprzedzałem. Po kilku kilometrach zjechałem i mistrz
          mnie wyprzedził (spoglądając przez okno surowo, jak to ja śmiałem go
          spowolnić). Niedaleko jednak dwupasmówka się skończyła i stała się jezdnią
          dwukierunkową bez poszerzanych poboczy nawet. Ruch z naprzeciwka duży. W pewnym
          momencie pojawiła się luka i wyprzedziłem na raz dwa pojazdy - drugim był
          mistrz. Gdy zobaczył że Uno wyprzedziło mistrza (i to w dodatku to samo które
          on niedawno wyprzedzał) mało się nie zwalił w gacie, tak próbował się wcisnąć
          żeby mnie wyprzedzić. Nie udało się - ruch z naprzeciwka był duży. Okazało się
          że jest tylko mistrzem prostej - czyli najbardziej tępym gatunkiem kierowcy.
          Nie satysfakcjonuje mnie wyprzedzanie ani wyścigi, ale wtedy miałem satysfakcję.
    • typson Bledy 17.05.04, 15:00
      podstawowym bledem powodujacym wystepowanie takich sytuacji jest to, ze pierwsi
      za traktorem podjezdzaja do niego bardzo blisko. Dzieki temu najpierw musza sie
      przeglamolic na sasiedni pas a pozniej przyspieszac. A powinno byc odwrotnie.
      Najpierw sie rozpedzac i w trakcie rozpedzania ominac zawalidroge. Ma to
      istotne znaczenie w przypadku wolno jadacych tirow, z uwagi na dlugosc tegoz
      • klemens1 Re: Bledy 17.05.04, 15:07
        Jest to technika kierowców maluchów - w tym pojeździe naprawdę można nauczyć
        się doceniać energię kinetyczną i jej nie marnotrawić.
        • typson Re: Bledy 17.05.04, 15:14
          no nie tylko, im blizej przszkody jestes tym masz mniejsze pole widzenia.
          • sherlock_holmes Re: Bledy 17.05.04, 19:55
            I potem taki delikwent przyklejony do zderzaka ciezarowki co chwila "wyskakuje" na pol drugiego pasa zeby zobaczyc co sie dzieje. Jesli akurat nic nie jedzie, zostaje na tym pasie, dodaje gazu, redukuje, bo przyspieszenie za male - tym samym wydluzajac manewr czasem i 3-krotnie.

            Co do Malucha - z autopsji wiem, ze to takie zlosliwe bydle, ze powyzej 80km/h wyprzedzanie jest mozliwe tylko w szczegolnych przypadkach - tzn. nie mozna juz mowic o redukcji, a na 4 biegu rozpedzanie sie trwa wiecznosc :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka