emes-nju
29.08.11, 12:55
Wrocilem! Opalony, wypoczety i zadowolony. I do tego z podobna zeglarska propozycja na pazdziernik :D
Ale nie o tym, nie o tym.
Aeroplan, ktorym mialem leciec do Grecji (Korfu) wylatal z Berlina i jakos musialem sie tam z naszej pieknej stolicy dostac. Po kilku rozmowach telefonicznych zorganizowalem sobie podwozke przez jednego z derehtorow. Z Poznania. Niestety praca w przeddzien wyjazdu spowodowala, ze nie moglem jechac jak bialy czlowiek (wieczorem do Poznania, hotel i dalej samochodem), a jechalem jak (tiiiit) - nocnym pociagiem z perspektywa kilkugodzinnego oczekiwania na samochod.
O 22.35 zameldowalem sie na Centralu, bo pociag odjezdzal o 22.40. Natychmiast okazalo sie, ze z powodu "skomunikowania pociagow" (kto wie co to znaczy? Wiekszosc pociagow o tej porze okazala sie "skomunikowana" i spozniala sie o jakies kuriozalne kawalki czasu) nastapi opoznienie o ok. 20 min. Bywa... Pociag przyjechal, towarzystwo wladowalo sie do srodka i... nic. Okazalo sie, ze na torze obok zepsul sie pociag z Bialegostoku do Wroclawia. Pociag ten wiozl m. in. dziateczki do Wrocka. PKP sie zlitowalo i postanowilo dopiac zadziecone wagony do skladu do Poznania. Trwalo to ponad 2 godziny... A potem w Poznaniu kolejne 2 godziny odczepiali te wagony... Zeby bylo ciekawiej pociag, ktorym jechalem byl do Szczecina i Kolobrzegu. Skoro na trasie do Poznania zlapal prawie 5 godzin opoznienia, to wcale nie dziwie sie wkurwowi pasazerow. A mi bylo fajnie, bo krocej czekalem na dworcu.
Nieco wiec zaniepokojony czekalem na pociag powrotny. Calkiem nieslusznie. Okazalo sie, ze dobre pol godziny przed czasem podstawiono TAKIE COS. Zajalem miejsce w klimatyzowanym wnetrzu i o czasie doczekalem sie odjazdu. Pociag okazal sie cichy, nie trzasl i zapierd... do 160 km/h. Do Warszawy dojechal o czasie. Da sie! Szkoda, ze to "sie nie da" jest standardem w PKP...