Dodaj do ulubionych

Kontynuacja starych przygód...

03.09.12, 19:24
Pamiętacie?

forum.gazeta.pl/forum/w,14718,123013447,123411194,Re_Jak_sie_w_Szkocji_naprawia_pierdziszonki_wr.html
Otóż auto jakoś tak mi dziwnie jeździło. Co prawda mało go używałem ostatnio, głównie do pracy/na uczelnię i z powrotem, taka tam miejska jazda, więc jakoś wielkiej wagi do tego nie przykładałem, ale czasem jak jadę w góry to sobie lubię nieco szybciej popykać po zakrętach. No i kilka razy mi się tył uślizgnął, choć na mój rozum i wyczucie własnego auta nie powinien.

Do tego te problemy ze zbieżnością. Ciągle auto nie jeździło jak powinno. Składałem to na karb tego, ze szkoccy mechanicy to są buce - no bo jak inaczej traktować buca, który twierdzi, że NIE DA się zrobić tak, żeby auto jeździło prosto ORAZ miało prosto kierownicę ustawioną do jazdy na wprost... Już się do tego przyzwyczaiłem w służbowych busach, że kierownice są tak od 30 stopni w lewo do 30 stopni w prawo, ale w swoim chciałem mieć porządnie. Dyskusja z szefem szkockiego serwisu do niczego nie prowadziła, więc powiedziałem "jadę do Polski, zrobię to sobie tam porządnie (bo auto jeździło w miare prosto, tylko kierownicę miało o jakieś 15 stopni w lewo) i przywiozę panu wydruk żeby pokazac, że się da.

I tak zrobiłem. Przed wyjazdem odbyłem dwa przeglądy - gwarancyjny i techniczny. Żadnych istotnych problemów nie stwierdzono.

W Polsce zajechałem do zaufanego warsztatu specjalizującego się w podwoziach polecanego przez kuzyna rajdowca. Otóż okazało się, ze o ile zbieżnośc z przodu jak najbardziej można ładnie ustawić to już z tyłu niekoniecznie - a to dlatego, że ta tylna belka jest zgięta z prawej strony tak, że odchylenie jest o 6mm większe niż dopuszczalne. Przy okazji włażąc pod auto zauważyłem, że tylna prawa opona jest nieco zdarta od wewnętrznej.

Facet też zwrócił mi uwagę, że amortyzatory przednie są do wymiany.

Tylna belka to oczywista rzecz nienaprawiona po wypadku, ale amortyzatory też facet mówi, że muszą być z tym związane, bo mówi, że oryginalne były bardzo dobrej jakości i powinne lekko wytrzymać 100 000km a moje auto miało (wtedy) dopiero jakieś 22 000 mil...

Facet mówi ze moje auto z tym skrzywieniem tylnej belki nie przeszłoby powypadkowego przeglądu w Polsce (a podobno u nas takie standardy są...)

No i teraz muszę dobrze się do tego zabrać żeby tą sprawę po roku odgrzebać i żeby ci ubezpieczyciele mi to doprowadzili do ładu wreszcie...

I chyba jak się nie będzie dało po dobroci, to sobie wezmę takiego krwiożerczego prawnika no-win no-fee...
Obserwuj wątek
    • yamasz Re: Kontynuacja starych przygód... 03.09.12, 22:13
      Ja pierniczę, to jak oni w końcu CI tą zbieżność tam ustawili, chyba na oko bez użycia przyżądów pomiarowych. Nie da się niezauważyć skrzywienia belki o 6mm, to już u mnie we wsi jak majster Mercedesa klepie z przystanku PKS to zbieżność jest zawsze jak w fabryce. Na Twoim miejscu skopałbym bym im dupska, jednak z drugiej strony nie udowodnisz, że 'to już tak było' przed naprawą. Anglicy to straszni partacze muszą być. Za mało im się jeszcze polska konkurencja się do dupy dobrała na to wygląda.
      • tomek854 Re: Kontynuacja starych przygód... 05.09.12, 18:02
        Zadzwoniłem dzisiaj do ubezpieczyciela, przyjęli zgłoszenie, mają oddzwonić.
    • rapid130 Re: Kontynuacja starych przygód... 07.09.12, 18:03
      > oryginalne były bardzo dobrej jakości i powinne lekko wytrzymać 100 000km a moje auto
      > miało (wtedy) dopiero jakieś 22 000 mil...

      Potwierdzam. Mniej popularne japońszczyzny mają wsadzane trwałe graty, nawet jeśli montuje się je poza Krajem Kwitnącej Wiśni.

      Domowy Suzuki Swift za moment będzie mieć 10 lat i 170 tys. km.
      Amortyzatory ma swoje, takoż tuleje podwozia, a nawet łącznik stabilizatora.
      Nic w podwoziu nie wymaga ruszania, a ja jestem na to okrutnie wyczulony.
      • tomek854 Re: Kontynuacja starych przygód... 08.09.12, 20:29
        Mój jest z Japonii...

        Dobra, teraz odezwało się do mnie ubezpieczenie. Niech mi ktoś popaczy na to i powie, jak mam udawać, że jestem mądry, bo mi ten mechanik tłumaczył, ale zapomniałem...

        img6.imageshack.us/img6/6015/zbieno.jpg
        Mi mówił, że tam po prawej na górze co jest 8 mm coś to nie ma prawa być więcej niż 4, ale niech mi ktoś to mądrze wytłumaczy, żebym mógł zgrywać przed ekspertem, że się znam :)
        • tomek854 Re: Kontynuacja starych przygód... 13.10.12, 13:53
          No i ubezpieczyciel powiedział, że nie widzi związku z wypadkiem, bo amortyzatory się zużywają a częsci się gną...

          Na żadanie dostałem wykres z geometrii którą oni przeprowadzil, ale nie bardzo go rozumiem... Może ktoś kto się zna zajrzeć i powiedzieć mi, czy to jest zrobione OK?

          imageshack.us/a/img707/1617/zeskanowanydokumentz.jpg
    • tomek854 Victory is mine (almost). 24.01.13, 23:50
      "My apologies, I thought this had been replied to. I obtained a geometry print out from Nationwide in Glasgow dated 20/1 /2011 and indeed the rear geometry is out with tolerance's. I discussed this with the current bodyshop manager at Nationwide. The quality control had not been done correctly and the vehicle was allowed back to the insured with possible damage to the rear axle. With this being the case I suggest we are liable for repairs to the rear axle as part of the original claim but the tyres should be paid for by Nationwide since they allowed the vehicle to leave their premises with these faults. With regards to the shock absorber whilst I have not examined this personally my previous comments stand as the vehicle was mot’d and serviced at different times with no mention of any shock absorber problems. "

      Oferują mi także parę stów w ramach przeprosin, co pokryje koszta diagnostyki i wymiany amorków w Polsce, czyli wychodzę na zero.

      Teraz się tylko muszę z nimi dogadać, żeby mi to auto naprawiał kto inny (ktokolwiek inny!) niż Nationwide i jesteśmy w domu :)
      • franek-b Re: Victory is mine (almost). 25.01.13, 09:46
        I tak dobrze, że się przyznali.
        Swoją drogą, to czas nieźle zapieprza, wyjaśniasz sprawy sprzed 2 lat... dla auta to bywa i wietrzność
        • t-tk Re: Victory is mine (almost). 25.01.13, 10:25
          franek-b napisał:
          > dla au
          > ta to bywa i wietrzność

          Dla pierdziszonka szczególnie, dużo stoi, mogłoby go przewiać ;))
          • franek-b Re: Victory is mine (almost). 25.01.13, 10:39
            wszystko człowiekowi wyciągną... kuźwa taki IPN forumowy... ;-) nawet spokojnie głupoty palnąć nie można :-)
            • pizza987 Re: Victory is mine (almost). 25.01.13, 14:52
              Dobrye, to ktrz w takim rayie czyści mi klawiaturę i wyświetlacz? Czy może do pierdziszonkowego ownera mam się udać jako sprawcy oplucia mego kompa przeżutym batonem??
              • wujaszek_joe Re: Victory is mine (almost). 25.01.13, 15:06
                Nationwide oczywiście
                • tomek854 Re: Victory is mine (almost). 25.01.13, 23:51
                  Tylko sie potem nie zdziw jak Ci popsują drukarkę :)
      • tomek854 Re: Victory is mine (almost). 28.02.13, 21:49
        Dostałem mejla, że wszystko zatwierdzone i ze warsztat mojego wyboru (jedyny poza tymi partaczami w całym Glasgow który zajmuje się geometrią czterech kół to zakład robiący rajdówki, taką mi cenę strzelili, że sie prawie przewróciłem z wrażenia - robotę w Polsce wycenioną na niecałe 400 złotych oni mi zrobią za prawie 1000 funtów!!!) już zamawia częsci i mam czekać na telefon i podstawienie auta zastępczego :) :) :)
        • tomek854 Re: Victory is mine (almost). 28.03.13, 00:40
          No, auto odebrałem z warsztatu dzisiaj, nowa oś, huby, ABS i mnóstwo innych rzeczy. Teraz tylko zmienić opony, bo te co mam juz są zdarte poza wszelką przyzwoitość (też trochę to zajmie) i historia dobiegnie końca.

          Przy okazji: pan u którego to robiłem ma warsztat specjalizujący się w rajdówkach i wyścigówkach. Geometrię robi na jakimś przedpotopowym zestawie - nawet wydruku nie był mi w stanie dać, tylko mi spisał ręcznie wartości.

          Natomiast się mnie pytał jak go znalazłem, bo mówi, ze w Glasgow nikt poza nim tego nie robi. Niektórzy ludzie mają takie urządzenia (np. salon-serwis Porsche nieopodal) ale i tak podsyłają samochody do niego jak jest do zrobienia pełna geometria...
          • lexus400 Re: Victory is mine (almost). 28.03.13, 08:00
            Tomku z całym szacunkiem do Twojego "cudotwórcy" ale gość powinien sobie zdawać sprawę z tego, że na sprzęcie o jakim Ty mówisz on nie jest w stanie zrobić tego dokładnie. Dzisiejsze urządzenia pozwalają na zrobienie geometrii układu jezdnego z taką dokładnością, że trudno to sobie wyobrazić. Jeżeli jest jak piszesz to znaczy, że tam w tym Glasgow są same barany, które nie potrafią czytać tego co ekranie monitora napisane i narysowane. Nie ma możliwości na zabytkowych urządzeniach osiągnąć takich ustawień jak na obecnych. Wiem to bo robiłem test urządzeń i porównywałem ustawienia na dawnym urządzeniu "na światełka", urządzenie to było stosowane w stacjach diagnostycznych lat 70-80-tych. Jeżeli nałoży się na siebie 3 błędy czyli: błąd ustawienia tyczek ze znakami, błąd ustawienia i ostrości światełka, błąd oka ludzkiego to wychodzi chujnia. Owszem można na tym czymś ustawić i może to być dobrze ustawione bo zawsze jest jakaś tolerancja błędu w ustawieniach ale nie można porównać efektów dokładności. To, że facet robi rajdówki o niczym jeszcze nie świadczy, żeby robić rajdówki nie trzeba super urządzeń bo parametrów ustawień na tory nie ma w żadnej bazie danych i są to ustawienia indywidualne do każdego samochodu i do każdego zawieszenia i jeszcze w zależności od tego nawet czy tor jest bardziej w lewo czy w prawo:)) Mogę coś na ten temat powiedzieć bo współpracuję z gościem, który bawi się w te klocki i mu ustawiam samochody na tory.
            • tomek854 Re: Victory is mine (almost). 28.03.13, 15:05
              A nie, to nie jest aż takie przedpotopowe. Tam jakiś komputer w tym jest, tylko drukarki nie ma :)

              Tak czy owak, wyboru tu nie mam, skoro to jedyny facet w całym Glasgow który to robi (a wiem, bo się najeździłem żeby takiego znaleźć.). Auto jeździ wyraźnie lepiej, kierownica jest minimalnie, ledwo widocznie skręcona w prawo, albo ja jestem przewrażliwiony, tak czy owak, to ja oczywiście się pojawię w Lexusowie przy najbliższej okazji żeby poddać Szkotów kontroli, to masz jak w banku :) Ważne, że oś jest nowiutka, to się DA ustawić porządnie.
    • sven_b Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 08:38
      Przy jednostajnym trybie życia łatwo ocenić i dopasować pojazd do potrzeb. Nie ma powodu by wykładać Tomkowi niezrozumienie przestrzeni i jej braku. W końcu wozi towar - ma pojęcie. Będzie rodzina, pomyśli o upgradzie:)

      Ja nauczyłem się nie oceniać posiadaczy aut na podstawie własnej miary. Zarówno posiadacz Micry jak i Q7 mają ku temu powody. Gdy robiłem 80kkm rocznie marzył mi się pojazd jak największy. Potem zrozumiałem, że to nie droga męczy a szarpany ruch. Kaliber auta niewiele tu pomoże.

      U siebie widzę, że Civic jest świetnym gimbusem, a Accord jest niefunkcjonalny. Do jazdy w interesach sprawdza się w połowie. Na spotkania tak, ale z przejęciem 3 osób z lotniska mam już problem. Często odwiedzam zakłady produkcyjne. Dojazd i lokalizacja tych miejsc jest krótko mówiąc średnio gładka, a Accord jest niski. Coraz częściej podpytują mnie czy nie zabrałbym kilku kartonów do podwykonawcy. W sumie mógłbym - jade tam, to moje rzeczy. Byłbym dzień, dwa do przodu z wysyłką... Nie ma miejsca.
      Mała podrosła i nasze wyjazdy z biernych stały sie aktywne. Narty, namiot, szpej z bólem, rowery bez szans. Ostatnio dla znajomej rodziców przywiozłem X5. Z trudem oddałem kluczyki, bo wydał mi się na miarę potrzeb. Zabawne, że ziomkowie i sąsiedzi już przez te 3 tyg. trwania formalności gdy stał na podjeździe, zdążyli przejść na cichsze dzień dobry i wzrok spode łaba. Gdy odjechał, uśmiechy powróciły:) Co za naród.
      • truskava Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 10:22
        sven_b napisał:

        > Zabawne, że ziomkowie i sąsiedzi już przez te 3 tyg. trwania formalności gdy stał
        > na podjeździe, zdążyli przejść na cichsze dzień dobry i wzrok spode łaba.
        > Gdy odjechał, uśmiechy powróciły:) Co za naród.

        Nie wiem czy to jakieś pocieszenie, ale może przyjmij, że myśleli szablonowo (BMW = dres, mafia i takie tam) i nie bardzo potrafili odnaleźć się przy nowym ojcu chrzestnym okolicy.
        Jak już temat sie wyjaśnił to i stres opadł.
        • pizza987 Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 11:04
          Taaaa, jak się przeprowadziłem do Wilanowa (Orysiu, to taka dzielnica w Warszawie...) miałem jeszcze na obu samochodach blachy WPR (powiat pruszkowski znaczy się miasto mafii chociaz ja tylko pomieszkiwałem w Raszynie...) ale tego sąsiedzi jakos nie rejestrowali. Dopiero jak zajrzeli do mnie koledzy z owego miasta. Zajechali Peugeotem 406 Coupe z ciemnymi szybami i tablicami WPR. Na ich widok sąsiedzi (bardzo kontaktowi i normalni na codzień) z którymi akurat prowadziliśmy z żoną pogawędkę przez płot dziwnie zamilkli w połowie wypowiedzi, a czym sąsiadka zaczęła z lekka poszturchiwać swojego małża w asyście przyciszonych słów: "Maciek, no choć już, no idziemy..." i miała jakąś dziwną minę ;)
        • sven_b Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 14:43
          Tak być mogło. Sęk w tym, że samochód był srebrny, defaultowy.
          Nie zawierał cienia zdobień pogrzebowych.
      • tomek854 Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 17:08
        Chyba Ci się wątki pomieszały, ale OK.

        > Przy jednostajnym trybie życia łatwo ocenić i dopasować pojazd do potrzeb. Nie
        > ma powodu by wykładać Tomkowi niezrozumienie przestrzeni i jej braku. W końcu w
        > ozi towar - ma pojęcie. Będzie rodzina, pomyśli o upgradzie:)

        Jedną kwestią jest przestrzeń, a drugą jej rozplanowanie. Dobrze rozplanowana mała kabina może być lepsza niż duża źle zaprojektowana. Żeby nie było, że o pierdziszonie - porównaj sobie ergonomię i ilość schowków na przykład w Peugeocie Expercie i Renault Kangoo...
        • sven_b Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 17:41
          Oryś, nie mam dostępu do tych aut ale czaję o co Ci chodzi. Przecież nie napadam :)
          • tomek854 Re: Kontynuacja starych przygód... 29.03.13, 17:48
            Ja własnie przyjąłem założenie, żeby się nie przejmować czy ktoś napada, czy nie, tylko się starać racjonalnie odpowiadać jeśli się pojawiają jakieś argumenty :)
    • tomek854 Re: Kontynuacja starych przygód... 09.05.13, 15:35
      Własnie do mnie zadzwonili z warsztatu który mi zrobił samochód, trochę podłamani pytając, czy mogę coś zrobić, bo ubezpieczyciel odmawia im zapłaty twierdząc, że prace przez nich wykonane nie były autoryzowane (a były, oni mają na to pismo, ja mam e-maila z potwierdzeniem...)

      A już się człowiek cieszył, ze koniec, nawet już czek ostatni od nich dostałem...

      Znowu piszę oficjalne e-maile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka