08.08.04, 16:05
W naszym kraju pojawiło się trochę dwujezniowych dróg ekspresowych, na których
obowiązuje ograniczenie prędkości 100 km/h.
Wygodne drogi o gładkiej nawierzchni, bez niebezpiecznych skrzyżowań i
obecności mało przewidywalnych uczestników ruchu drogowego - pieszych,
rowerzystów czy traktorzystów.
Taka ładna droga i tylko o 10 km/h większa dopuszczalna prędkość?
No bo jednak to nie autostrada - po jednym pasie w każdą stronę i możliwość
kolizji z tym z naprzeciwka.
Tym bardziej, że tam pobocze z reguły odgrodzone jest od jezdni linią ciągłą a
nie przerywaną. Pewnie dlatego, że nie służy do poruszania się wolniejszych
pojazdów, tylko do awaryjnego zatrzymania pojazdu pośród stada innych
poruszających się jednak zdecydowanie szybciej niż na normalnej drodze.

Niby to jasne i logiczne wytłumaczenie.

To dlaczego większość z nas traktuje te dwupasmowe ekspresówki jak namiastkę
autostrad a na zwykłych dwujezdniowych jeździ ok. 120/h?
Pomijam świadomie tych, co jeżdżą szybciej, bo to już temat dla psychologa a
nie dla mejsona.

120/h na szerokiej dwupasmówce wydaje się całkiem niewinną prędkością, bo
przecież widzimy wszystko i zdążymy na pewno odpowiednio zareagować (?!).

Przyznam, że też tak kiedyś jeździłem i wydawało mi się, ze robię to
całkowicie bezpiecznie.

Ale już tak nie jeżdżę.
Dla zasady.
Bo jeśli mam przestrzegać przepisów, to wszystkich a nie tylko tych, ktore
uważam za słuszne.

Idealista?

Pewnie tak w pierwszej chwili powie większość z Was.

Ale nie raz można się przekonać o celowości przestrzegania przepisów.
Niektórzy po szkodzie a niektórzy może i nigdy.

Wczoraj jechałem taką ładną dwupasmówką - 7-ką w Świętokrzyskim.
Trzymałem się 90-ki poza zabudowanym i byłem wyprzedzany przez sporą grupę
kierowców.
W pewnym miejscu zacząłem wyprzedzać szerokim łukiem rowerzystę jadącego poboczem.
Zacząłem ale nie skończyłem.
W pewnym momencie rowerzysta bez uprzedzenia skręcił z prawego pobocza w leśną
drogę po lewej stronie drogi.
Miałem czas tylko na awaryjne hamowanie i próbę ominięcia drania.
Z rykiem czterch opon i unoszonym przez trzy rowwery na bagażniku dachem,
wyhamowałem na tyle, by móc ominąć dowcipnisia. Omijania przy 90-ce z tak
wysoko umieszczonym środkiem ciężkości nie ryzykowałem.
Niemal otarł mi się o tablicę rejestracyjną i zniknął w lesie.
Sprawdziłem, czy nie odpadł mi dach i uspokoiłem kołatające serce.

Bawiłem się kiedyś z Wami w wyliczankę o drodze hamowania przy różnych
prędkościach, więc wiem na pewno, że jadąc tylko kilka km szybciej rozmazałbym
rowerzystę po asfalcie i nawet, jeśli biegły nie udowodniłby mi zbyt szybkiej
jazdy, to czułbym się moralnie winny wypadku.

Teraz pomogły zasady.
Oby nie zawiodły w przyszłości...

Pozdrawiam,

Mejson
Obserwuj wątek
    • sherlock_holmes Mejsonie, załamujesz mnie... 08.08.04, 17:41
      Kodeks Dorgowy, Art. 20 ust. 3: Prędkość dopuszczalna poza obszarem zabudowanym, z zastrzeżeniem ust. 4 i 5, wynosi w przypadku:

      samochodu osobowego, motocykla lub samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t:
      na autostradzie - 130 km/h,
      na drodze ekspresowej dwujezdniowej - 110 km/h,
      na drodze ekspresowej jednojezdniowej oraz na drodze dwujezdniowej co najmniej o dwóch pasach przeznaczonych dla każdego kierunku ruchu - 100 km/h,
      na pozostałych drogach - 90 km/h;

      www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2roz3.html#oddzial3
      Co oczywiscie nie oznacza, ze nie wiem o co Ci chodzilo :) Gdybys usunal "droga ekspresowa" i "bez skrzyzowan", wszystko byloby cacy.
      Co ciekawe, jechalem niedawno (zreszta opisywalem w watku "wojna") do Dabrowy Gorniczej taka droga - tzn. dwujezdniowa (pr. max. 100km/h) i wiekszosc kierowcow jechala z taka mneij wiecej predkoscia (z tolerancja +/-5km/h). Natomiast ja uwazam, ze takie drogi sa bardziej niebezpeiczne niz jednojezdniowe - kierowcom sie wydaje, ze ograniczenia predkosci do 80km/h na skrzyzowaniach to "widzimisie". Wole drogi z jedna jezdnia, oddzielone betonowymi separatorami :) Lub oczywiscie drogi ekspresowe i autostrady.
      • mejson.e5 Definicje na skróty 08.08.04, 21:17
        sherlock_holmes napisał:

        "na drodze ekspresowej dwujezdniowej - 110 km/h,
        na drodze ekspresowej jednojezdniowej oraz na drodze dwujezdniowej co najmniej
        o dwóch pasach przeznaczonych dla każdego kierunku ruchu - 100 km/h,
        na pozostałych drogach - 90 km/h;"

        Tak to jest, jak przy niepewności co do dokładnej treści definicji, wali się z
        głowy tak, jak się wydaje;-)

        Oczywiście używając określenia "droga ekspresowa dwujezdniowa" miałem na mysli
        taka o jednym pasie ruchu w każdą stronę.

        Reszta się zgadza - prędkości dopuszczalne też.

        Obiecuję, że jak zacznę znowu się "wymandrzać" to już lepiej sprawdzę
        terminologię ;-)

        Co do poruszonego przez Ciebie tematu dróg dwujezdniowych (dwie jezdnie w każdym
        kierunku ruchu!) niebezpiecznych z powodu lekceważenia ograniczeń do 70-80, to
        całkowicie się z Tobą zgadzam.
        Gdy zwalniam w takim miejscach to często obserwuję konsternację w stylu
        czy-on-ku.wa-zobaczył-radar? i jak upewnią się, że radaru nie ma, to gazują
        poirytowani dalej.
        Niestety, niedużo lepiej wygląda sytuacja na odcinkach zabudowanych takiej trasy.
        Dobra droga przyzwyczaja do prędkości i obniża czujność.

        Co nie znaczy, że mamy, ku.wa jeździć z nieuśpioną czujnością po dziurawych
        drogach...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        • klemens1 Re: Definicje na skróty 10.08.04, 11:41
          > Co do poruszonego przez Ciebie tematu dróg dwujezdniowych (dwie jezdnie w
          każdy
          > m
          > kierunku ruchu!) niebezpiecznych z powodu lekceważenia ograniczeń do 70-80, to
          > całkowicie się z Tobą zgadzam.
          > Gdy zwalniam w takim miejscach to często obserwuję konsternację w stylu
          > czy-on-ku.wa-zobaczył-radar? i jak upewnią się, że radaru nie ma, to gazują
          > poirytowani dalej.

          Ograniczenia w tego typu miejscach ustawiane są "bo tak i już". Kiedyś na
          trasie W-wa - Płońsk były na każdym skrzyżowaniu (do 70 km/h). Skrzyżowania są
          różne - jedne przecinają proste odcinki z doskonałą widocznością, inne są zaraz
          za niewielką górką - ale ograniczenie wszędzie takie samo - 70. Dowodzi to
          tego, że ustanawiający je w ogóle nie analizowali, na którym skrzyżowaniach
          należałoby zwolnić a na których nie jest to konieczne lub nie aż w takim
          stopniu. Ograniczenia były w odległości 300m od skrzyżowań, więc dałoby się na
          tym odcinku kilka razy po rząd wyhamować do zera i przyspieszyć do 70.
          Od kilku lat (ku radości wielu kierowców, w tym mojej) ograniczenia
          pozdejmowano - dozwolona prędkość to 100 km/h. W sumie rozsądnie, bo to
          wystarczy w zupełności.
          Jest jednak jedno skrzyżowanie (za górką), gdzie często przejeżdża lokalna
          ludność. Tam akurat mogli te 70 (albo chociaż 80) zostawić. Fakt ten
          potwierdza, że mimo ogólnie dobrej decyzji, nadal nikt nie zadał sobie trudu
          przeanalizowania poszczególnych skrzyżowań. Jaki z tego wniosek?
          • niknejm Re: Definicje na skróty 10.08.04, 18:23
            Taki jak zwykle. Tak jak zazwyczaj, w administracji państwowej i pokrewnych
            służbach dominuje selekcja negatywna.

            Pzdr
            Niknejm
          • jorn Re: Definicje na skróty 17.08.04, 13:41
            Od ok. 15 lat w d. woj. zielonogórskim standardowo w okresie zimowym ustawiane
            są na wszystkich mostach ograniczenia prędkości do 50km/h (mówią, że ze względu
            na możliwość oblodzenia od parujacej wody z rzeki). Od kilku lat nie zdejmuje
            się ich na lato... Jedziesz sobie np. drogą S3 (V max. 100 km/h), dojeżdżasz do
            Odry i musisz wyhamować do 50 (tylko po co? latem ten znak jest totalnie bez
            sensu). Po przejechaniu mostu znów możesz przyspieszyć do 100 i po ok. 12 km
            istne cudo: przy zjeździe do Zielonej Góry droga staje się dwujezdniowa, a
            przed tym rozdzieleniem ograniczenie do 70 km/h (to samo przy ponownym zwężeniu
            do jednej jezdni) - chyba, żeby kierowcy nie oszaleli ze szczęścia, jak im się
            warunki poprawiają:)

            Pozdrawiam
            • mejson.e5 Re: Definicje na skróty 17.08.04, 14:36
              jorn napisał:

              "przy zjeździe do Zielonej Góry droga staje się dwujezdniowa, a przed tym
              rozdzieleniem ograniczenie do 70 km/h (to samo przy ponownym zwężeniu do jednej
              jezdni) - chyba, żeby kierowcy nie oszaleli ze szczęścia, jak im się warunki
              poprawiają:)"

              Wbrew pozorom, przed rozdzieleniem pasów (polepszeniem) jest sens umieszczać
              ograniczenia prędkości a także zakaz wyprzedzania.

              Jakiś rozpedzony gapa w trakcie wyprzedzania mógłby ocknąć się na pasie dla
              przeciwnego kierunku ruchu...

              Ale z tymi "oblodzeniowymi" ograniczeniami to totalny burdel!

              Mejson
              • klemens1 Re: Definicje na skróty 17.08.04, 15:01
                > Wbrew pozorom, przed rozdzieleniem pasów (polepszeniem) jest sens umieszczać
                > ograniczenia prędkości a także zakaz wyprzedzania.
                >
                > Jakiś rozpedzony gapa w trakcie wyprzedzania mógłby ocknąć się na pasie dla
                > przeciwnego kierunku ruchu...

                Ale po co ograniczenie prędkości? Jeżeli ktoś jest gapą, to tym bardziej
                wyprzedzi jak inni zwolnią.
                • mejson.e5 Gapa 17.08.04, 17:10
                  klemens1 napisał:

                  "Ale po co ograniczenie prędkości? Jeżeli ktoś jest gapą, to tym bardziej
                  wyprzedzi jak inni zwolnią."

                  Tak ale wyprzedzi tylko gapa, która złamie przepisy.

                  Normalna gapa może ocaleć...

                  Mejson
        • etom Re: Definicje na skróty 11.08.04, 06:21
          mejson.e5 napisał:

          > Oczywiście używając określenia "droga ekspresowa dwujezdniowa" miałem na
          > mysli taka o jednym pasie ruchu w każdą stronę.

          Na drodze ekspresowej dwujezdniowej czy to z jednym czy kilkoma psami w kazda strone ,obowiazuja ta sam dopuszczalna szybkosc.

          PS
          to tak dla uscislenia - ale sorry jak zle odczytalem

          pozdrawiam
          • mejson.e5 Re: Definicje na skróty 11.08.04, 09:16
            etom napisał:

            "Na drodze ekspresowej dwujezdniowej czy to z jednym czy kilkoma psami w kazda
            strone ,obowiazuja ta sam dopuszczalna szybkosc."

            No pewnie!

            Tak to jest jak niektórzy mylą pas ruchu z jezdnią.

            Nobody's perfect...

            Pozdrawiam,

            Mejson
    • rafal.gtv Re: Zasady 17.08.04, 18:25
      mejson.e5 napisał:

      > Wczoraj jechałem taką ładną dwupasmówką - 7-ką w Świętokrzyskim.

      ????
      A na którym odcinku w Świętokrzyskim siódemka ma dwa pasy ????

      > W pewnym momencie rowerzysta bez uprzedzenia skręcił z prawego pobocza w leśną
      > drogę po lewej stronie drogi

      Jakim cudem ?? Przeskoczył przez barierę rozdzielającą jezdnie ?
      • mejson.e5 Już szczekałem! 17.08.04, 21:42
        Ale się czepiacie słówek!
        Już po pierwszym poście SH przyznałem się do błędnie użytej definicji n-pasmówki
        a wam ciągle mało! ;-)

        Aby ustrzec się kolejnych przytyków, powtórzę teraz pierwszy post z POPRAWNYMI
        definiacjami.

        (...)
        W naszym kraju pojawiło się trochę jednojezdniowych dróg ekspresowych, na
        których obowiązuje ograniczenie prędkości 100 km/h.
        Wygodne drogi o gładkiej nawierzchni, bez niebezpiecznych skrzyżowań i
        obecności mało przewidywalnych uczestników ruchu drogowego - pieszych,
        rowerzystów czy traktorzystów.
        Taka ładna droga i tylko o 10 km/h większa dopuszczalna prędkość niż na zwykłej?
        No bo jednak to nie autostrada - po jednym pasie w każdą stronę rozdzielonymi
        namalowaną linia więc z możliwością kolizji z tym z naprzeciwka.
        Tym bardziej, że tam pobocze z reguły odgrodzone jest od jezdni linią ciągłą a
        nie przerywaną. Pewnie dlatego, że nie służy do poruszania się wolniejszych
        pojazdów, tylko do awaryjnego zatrzymania pojazdu pośród stada innych
        poruszających się jednak zdecydowanie szybciej niż na normalnej drodze.

        Niby to jasne i logiczne wytłumaczenie.

        To dlaczego większość z nas traktuje te jednojezdniwe ekspresówki jak namiastkę
        autostrad a na zwykłych jednojezdniowych jeździ ok. 120/h?
        Pomijam świadomie tych, co jeżdżą szybciej, bo to już temat dla psychologa a
        nie dla mejsona.

        120/h na szerokiej drodze wydaje się całkiem niewinną prędkością, bo
        przecież widzimy wszystko i zdążymy na pewno odpowiednio zareagować (?!).

        Przyznam, że też tak kiedyś jeździłem i wydawało mi się, ze robię to
        całkowicie bezpiecznie.

        Ale już tak nie jeżdżę.
        Dla zasady.
        Bo jeśli mam przestrzegać przepisów, to wszystkich a nie tylko tych, ktore
        uważam za słuszne.

        Idealista?

        Pewnie tak w pierwszej chwili powie większość z Was.

        Ale nie raz można się przekonać o celowości przestrzegania przepisów.
        Niektórzy po szkodzie a niektórzy może i nigdy.

        Wczoraj jechałem taką ładną szeroką jezdnią - 7-ką w Świętokrzyskim.
        Trzymałem się 90-ki poza zabudowanym i byłem wyprzedzany przez sporą grupę
        kierowców.
        W pewnym miejscu zacząłem wyprzedzać szerokim łukiem rowerzystę jadącego poboczem.
        Zacząłem ale nie skończyłem.
        W pewnym momencie rowerzysta bez uprzedzenia skręcił z prawego pobocza w leśną
        drogę po lewej stronie drogi.
        Miałem czas tylko na awaryjne hamowanie i próbę ominięcia drania.
        Z rykiem czterch opon i unoszonym przez trzy rowwery na bagażniku dachem,
        wyhamowałem na tyle, by móc ominąć dowcipnisia. Omijania przy 90-ce z tak
        wysoko umieszczonym środkiem ciężkości nie ryzykowałem.
        Niemal otarł mi się o tablicę rejestracyjną i zniknął w lesie.
        Sprawdziłem, czy nie odpadł mi dach i uspokoiłem kołatające serce.

        Bawiłem się kiedyś z Wami w wyliczankę o drodze hamowania przy różnych
        prędkościach, więc wiem na pewno, że jadąc tylko kilka km szybciej rozmazałbym
        rowerzystę po asfalcie i nawet, jeśli biegły nie udowodniłby mi zbyt szybkiej
        jazdy, to czułbym się moralnie winny wypadku.

        Teraz pomogły zasady.
        Oby nie zawiodły w przyszłości...
        (...)

        Teraz O.K.?

        No to pozdrawiam, ;-)

        Mejson

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka