Dodaj do ulubionych

Nośnik VHS

26.07.14, 22:17
Przerzucając dziś graty w piwnicy wpadła mi w ręce kaseta VHS. Producent Basf, na grzbiecie moim szkolnym charakterem: 'Ucieczka z LA'. Rarytas:)

No właśnie, VHS...:) Rzecz kultowa w naszej historii. Symbol filmowej demokracji i rewolucji, jaka wybuchła na przełomie lat 80. i 90. Był szał. Każdy zaopatrywał się w magnetowid. Równe rzędy kaset zaczęły wypierać ksiązki z półek. Pierwszych wizyt w wypożyczalni też nie da się zapomnieć. Lokowały się w piwnicach i magazynach, między półkami tłoczyli się moi sąsiedzi, szukający dobrej akcji z Sylwestrem, Obcego lub rarytasów w postaci grupowych pornosów made in Germany. Tutaj nieocenionym dostawcą oferty był odłam narodu parający się współpracą gospodarczą z tzw. westberlinem. Stojąc wieczorem na balkonie nie raz zdarzało mi sie słyszeć u sąsiada z dołu 'Ja Gabriel. Schnell, schnell mein Schatz!' sucho podane przez lektora jako 'Rżnij mnie' :)

Na najlepsze tytuły trzeba było się zapisać, bo w tamtym czasie w społeczeństwie istniała silna potrzeba nadrobienia zaległości. Ludzie chłonęli klasę B bez umiaru. Tytuły, które przeważnie zawsze były na zapisy bądź właśnie u kogoś, czyli Cobra, Akademia Policyjna, Top Gun, Amerykański Ninja. Ale także nisza, np. Tir Morderca czy mój ulubiony Wiklinowy koszyk – horror o zdeformowanym, żądnym zemsty na rodzinie bracie syjamskim.

Popołudniami po film zawsze schodziło full narodu. Przyciągała alternatywa do Wielkiej Gry, Czarnych Chmur no i chęć obcowania z kinem tak złym, że aż dobrym. To też okazja do poznania niewiarygodnego talentu podziemia polskich lektorów. Kilka szybkich recenzji jakie udało mi się usłyszeć wsród osiedlowych koneserów to 'Wciąga, ale chu*wy lektor'...:)

Właściciel wypożyczalni był kimś. Jeździł fiatem ritmo. Nie każdemu odłożył chodliwy tytułu, ale wszyscy bali się usłyszeć kultowe 'Nie przewinąłeś filmu do początku':) No i każdy chyba chociaż raz usłyszał: 'Nie dotykaj!', gdy paluchami tarli po delikatnej taśmie ukrytej pod plastikowym wieczkiem.

Złote czasy. Teraz wszystko jest pod ręką na pass i login. Ciach i jest kino. Tylko to już nie ten ambient kompletnie:)
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Nośnik VHS 27.07.14, 00:18
      moja pierwsza kaseta z gieldy (firmy RAKS - nie tak dobrej jak TDK czy BASF -zreszta basfy
      byly bardzo delikatne , ciezko bylo duzo razy na nia nagrac z dobra jakoscia - ale popularnej
      wtedy - znaczy ten RAKS)

      to bylo:

      Kick Boxer
      i
      Cyborg

      oba z van Dammem oczywiscie , jakas trzecia kopia no Matka to nie byla na pewno ,
      oba w niemieckim dubbingu tlumaczonym na polski , tlumaczenie bylo bardzo ciekawe
      w obecnej telewizji takie zwroty nigdy by nie przeszly

      wlasciciel pierwszej wypozyczalni (pirackiej) w mojej okolicy byl Gosciem , jezdzil
      Audi 200 Quatro
      • mrzagi01 Re: Nośnik VHS 28.07.14, 08:31
        W roku '88 (albo '89) pojechałem z ziomkami pod namiot do letniskowej miejscowości Przyjezierze (okolice Gniezna/Inowrocławia) Największą atrakcją kurortu był przybytek zbudowany z dwóch połączonych namiotów NS, wewnątrz których znalazło się miejsce na dwa telewizory, magnetowid i kilka rzędów drewnianych krzeseł. Raczkująca prywatna inicjatywa pod szyldem "KINO VIDEO" kosiła niesamowitą kasę puszczając gawiedzi filmowe hity kina B, C, D ( conajmniej 3 seanse dziennie) z kaset VHS (często w jakości, którą mój kolega pięknie określił "kopia dla niewidomych"). W zasadzie, jak pamiętam, większość naszego pobytu spędziliśmy pod tym namiotem. Zupełnie na bok poszły inne zwyczajowe czynności wyrośniętych nastolatków na wakacjach tj. chlanie i wyrywanie dup.
        Z tytułów które pamiętam: Running Man (ostatnio w telewizorze był), Predator, Cobra, trylogia z Freddiem Krugerem, Over the Top (Stallone), Akademia Policyjna (nie pamiętam która, może kilka)...
        • bassooner Re: Nośnik VHS 28.07.14, 11:49
          w mnie były dwie znaczące wypożyczalnie - jedna w Świrusa, a druga u Złotego Dydka, a na targu kumpel wypożyczał kasety wprost z tekturowych kartonów... kiedy jakiś film się już "zgrał" wymyślał nowy tytuł. miał talent do przekręcania tytułów więc w kartonach były "Gremliny rozmawiają" i "Alidator"... zdarzało się, że przychodził klient, patrzył na nowy wymyślony tytuł i mówił - ten już widziałem...
    • franek-b Re: Nośnik VHS 28.07.14, 23:57
      Oj kultowa, kultowa... obok C64 był to wtedy największy powiew zachodu dla mnie. W okolicach 87 roku trafiłem na seans do domu kultury organizowany przez osobę, która przyniosła magnetowid i zupełnie niespodziewanie zobaczyłem Cobrę z Sylwestrem... ufff co to było za przeżycie. W tamtym czasie miałem również dostęp do nowych numerów Bravo, gdzie największym moim osiągnięciem było zrobienie książeczki tematycznej np. Georga Michaela w czasie gdy promował swój album I want your sex i gdzie wszyscy byli przekonani, że z niego to pies na 'baby' ;-)
      Wracając do VHS to sprzęt grający pojawił się w zasadzie u mnie w domu rok później i pierwszą kasetą nabytą przez moich starszych był Gone with the wind na bazarze (razem z jakimiś adidasami dla mnie).

      Potem to już ruszyła lawina, łącznie z popołudniowymi wizytami większą grupą u kolegi, który miał kolekcję erotyków (a raczej jego rodzice), które to jego ojciec marynarz nagrywał z satelity na statku. Swoją drogą ta edukacja video-edukacja odbyła się w domu kolegi, który jest teraz kapelanem i to nawet dosyć 'uczonym' jeśli można tak powiedzieć o tej paranauce.

      A swoją drogą, to pamiętacie Lody na patyku??? cała seria tych lekkich erotyków gdzie można było nawet i bobra zobaczyć?
      • dr.verte Re: Nośnik VHS 29.07.14, 00:53
        franek-b napisał:

        > A swoją drogą, to pamiętacie Lody na patyku??? cała seria tych lekkich erotyków
        > gdzie można było nawet i bobra zobaczyć?


        Podobna do "Lodow na patyku" (byla to produkcja izraelska - to tylko taka uwaga techniczna)
        byla seria "Porky's" - "Swintuchy"

        bardzo popularna byla rowniez komedia o lekkim zabarwieniu erotycznym "Hotel w Kurorcie"
        jaki byl oryginalny tutyl tego dziela to juz nie mam pojecia
      • sven_b Re: Nośnik VHS 30.07.14, 00:17
        Odnośnie świerszczy, mój pierwszy kontakt miał lustrzaną genezę. Nasza paczka regularnie udawała się po lekcjach do niejakiego Chrząstka (ksywka dlatego, że mięsień i tusza kolegi pozwalały mu zakładać kresz na t-shirt aż do późnej jesieni. Na mrozy dorzucał flanelę). Rodzice Chrząstka to bohema. Prowadzili dom otwarty, przez który przetaczało się dziesiątki ludzi. W związku z tym chodnik w przedpokoju wyglądał jak wyłowiony z rzeki. I pod tym chodnikiem leżał świerszcz gazetka. Skrytka idealna, do której sięgaliśmy regularnie przeglądając materiał dziś określany pewnie jako vintage. Do czasu, aż pewnego dnia wchodząc zastaliśmy wszystkie dywany zwinięte, a podłogi wypucowane. Chrząstka uderzyła ściana gorąca. Nas też chociaż to jego chata, to nasi starzy chodzili kiedyś razem do klasy. Fama rozchodziła się piorunem. Jednak w tym konktetnym przypadku rodzice Chrząstka nie wspomnieli słowem o znalezisku, a Chrząstek też nie dociekał:) Zgubę odnalazł kilka miesięcy później między swetrami ojca:)
    • qqbek Chronologia leży. 30.07.14, 00:43
      Ja kontakt z VHS miałem pierwszy raz jako brzdąc, jeszcze w stanie wojennym kolega z góry (rok starszy) ściągał mnie do siebie na Kaczora Donalda i inne dekadenckie kreskówki Disney-a.
      Potem były filmy gdzieś przy każdej innej okoliczności.

      Co do "porno" to rzeczywiście wypieki miało się przy lodach na patyku, gdzieś w drugiej połowie lat 80-tych. Bawarską "klasykę fikołków na halach" poznałem ciut później (pierwsza połowa 90tych).

      Co do komputerów... ja byłem Atarystą, więc nie wiem co to za parowa maszyna to C64, choć gdzieś się o uszy wtedy obiło, że takowe w Albione podobno ze spiżu i kamienia budują ;)

      A pierwszy komputer?
      ZX-81 a potem Timex 2048 u kumpla.
      Potem własne 800 XL.

      Co do wypożyczalni jako takich - pojawiły się dopiero po 88 roku - wcześniej kasety można było nabyć na bazarze, albo w salonie gier elektronicznych (tak, pogrywałem sobie niegodnie w dig-duga i pac-mana wrzucając w automaty 20-złotówki z Nowotką lub ze "żniwami").

      Co do gier w salonie - dorastałem wraz z nimi.
      Odpadłem mniej więcej wtedy, gdy Double Dragon zastąpiony został Golden Axe... ale wtedy miałem już Amigę i pogodzony byłem z klanem Commodore z Bajtka... no i Golden Axe też na Amigę było :D
      • tomek854 Re: Chronologia leży. 30.07.14, 19:20
        Atarowca wal z gumowca!

        A co do wideo, mi się kojarzy głównie muzycznie. Rodzice nie mieli, ale miał wujek, muzyk. To na wideo właśnie kształciłem się muzycznie, z największych hitów pamietam teledyski Queen (i to zanim się stało w Polsce modne po śmierci freddiego) czy słuchany namiętnie przez wujka koncert na 10 lecie zespołu kombi...

        Z filmów to najmilej wspominam tą kreskówkę z Hanna Barbera o lotnikach którzy pod przywództwem Dicka Wredniaka polowali na gołębia... I jeszcze była jakaś sensacja, bodaj "super śmigłowiec dwa" czy coś :) A, no i jeszcze Over The Top ze Stallonem w roli kierowcy ciężarówki walczącego o prawa do opieki nad synem :) Jakie mi się to wydawało głebokie jak byłem mały :)

        Z komputerów to zaczynałem od C64, które w porównaniu z kumplami miałem późno. Większość z nich też miała C64 i chodziło się do nich grać. Do Mateusza chodziło się mniej chętnie, bo on miał atari i tam nie było turbo i jedna gra, bodaj Henry's House. zajmowała ze 30 minut taśmy. Ale i tak nie był najgorszym wyrzutkiem, najgorszego pecha miał kolega który dostał od wujka z Niemiec Amstrada, bo nie mógł na niego zdobyć żadnych fajnych gier :)
        • tiges_wiz Re: Chronologia leży. 30.07.14, 21:06
          ja w 1986 chodziłem na kółko komputerowe do EZN-u :)
          mieli tam spięte w sieć ZX Spectrum+. Własny komputer to C-64 ze stacja dysków :) (komode mam do dziś, stacja sprzedana, czego załuję). Amiga 500 tez była rozszerzona do 3 MB (mortal kombat się cały do pamięci ładował i nie trzeba było żonglować dyskietkami. A później to już normalnie PC ;)

          VHS-y się u ojca walają do dziś. Pierwszy był Krwawy Sport, ale odtwarzacz podłączony do Rubina i był czarno biały i bez dźwięku (pal nie działał z secamem), aż do czasu aż się dorobiliśmy normalnego TV ;)
          • lobuzek1 Re: Chronologia leży. 30.07.14, 22:11
            Pierwszy pornol był ze Stefanem na siłowni i babką w stylu enerdowska pływaczka. Do dziś go pamiętam. A z komputerów to miałem Timexa 2048, więc jako jedyny na osiedlu byłem z frakcji Spectrum. To były czasy.
            • wiktor_l Re: Chronologia leży. 30.07.14, 23:25
              Atarowcy, OMG....prawdziwe IT wykuwało się po linii c64-amiga500-amiga1200

              w szkole oczywiscie zx.

              ale wracajac do watku glownego - vhs marki tensai, tluste kasety z Akademią lub Commando.'
              Hitem był mały kuzynek, chyba 2 letni, który zaparkowal potajemnie w odtwarzaczu (ha, nie mieli nagrywania!) chyba marki aiwa parówkę, co poskutkowało strajkiem sprzętu, ale po kilku tygodniach!!!
              • qqbek Re: Chronologia leży. 31.07.14, 00:16
                wiktor_l napisał:

                > Atarowcy, OMG....prawdziwe IT wykuwało się po linii c64-amiga500-amiga1200

                Chwila... to ja jestem jednak to zaginione ogniwo ewolucji.
                Bo z 800XL przesiadłem się na A500... zamiast na 1040ST :P
                No dobra, ja IT nie jestem :P

                > w szkole oczywiscie zx.

                W szkole oczywiście... Elwro 800 Junior

                > ale wracajac do watku glownego - vhs marki tensai, tluste kasety z Akademią lub
                > Commando.'

                Ja miałem (pierwszy domowy) magnetowid marki Goldstar. Miał nawet 4 głowice i nie był tak całkiem do d., jak najtańsze produkty tej firmy.

                Dziś to LG... i jakoś mniej się wstyd przyznać, że ma się w domu produkt tej firmy.
                • wiktor_l Re: Chronologia leży. 31.07.14, 00:26
                  Wyjscie z Atari do Amigi swiadczy o szybkiej ewolucji

                  Goldstar liczył się tylko Art B ! :) to troche pozniej

                  Co do Elwro, Wrocław nieslusznie sobie przypisał ten komputerek- kopię ZXa. Tzn produkcja tam poszła, ale dzieła "projektowania" dokonano w Poznaniu. Też na nim ćwiczyłem, ale dla uproszczenia napisałem o ZX.

                  swoją drogą, na zajeciach pisalem soft do wypozyczalni vhs :)
                • tomek854 Re: Chronologia leży. 31.07.14, 01:42
                  U mnie też były Elwro Juniory... W Technikum (ale uczciwie trzeba przyznać, że w nieużywanej pracowni, bo wszyscy używali tej z PCtami).

                  A w podstawówce też mieliśmy PCta... Jednego ;-) Ustawiały się kolejki na "kółku informatycznym" żeby pograć w Prehistoryka. No i jeszcze bawiliśmy się żółwiem w logo.

                  A jeszcze miałem jednego kolegę z PCtem, chodziło się do niego na Titus The Fox i Wings of Fury.

                  Za to jak brat się dorobił Amigi 500 to był akurat szał modułów, nawet mam jeszcze kilka (w tym jeden mój własny).
                  • qqbek Re: Chronologia leży. 31.07.14, 15:37
                    tomek854 napisał:

                    > U mnie też były Elwro Juniory... W Technikum (ale uczciwie trzeba przyznać, że
                    > w nieużywanej pracowni, bo wszyscy używali tej z PCtami).

                    No ja w liceum miałem full-wypas pracownię. Same AT i 386SX... a nawet jeden DX.

                    > A jeszcze miałem jednego kolegę z PCtem, chodziło się do niego na Titus The Fox
                    > i Wings of Fury.

                    Kolega od Timexa miał później AT-kę z (początkowo) oszałamiającym Herculesem (ale WoF czy Titus chodziły w trybie monochromatycznym!) a potem kupił EGA i kolorowy monitor (szok and szał - Lakers vs. Celtics, F29 Retaliator [potem po kablu RS232 na dwa pecety]).

                    > Za to jak brat się dorobił Amigi 500 to był akurat szał modułów, nawet mam jesz
                    > cze kilka (w tym jeden mój własny).

                    Mi słoń na ucho nadepnął :P
                    A Amisia.... ech, taki komputer to było coś.
                    Ulubiona gra? - Elite i (potem) Elite II (Frontier), Civ, UFO... ech to se ne vrati (zwłaszcza Frontier - cały wszechświat na dyskietce 800kB).
                    • tomek854 Re: Chronologia leży. 01.08.14, 17:07
                      A wiesz, że Brabens na Kickstarterze zebrał kasę i robi nowego Frontiera? Ma jakoś się ukazać w tym roku...

                      To też jedna z moich ulubionych gier, parę lat temu nawet grałem w nią od nowa namietnie po tym, jak kolega programista zrobił nam do niego jakieś specjalistyczne dokowanie pod linuxa (bo w Dosboxie coś nie bardzo chciało to chodzić).
                      • qqbek Re: Chronologia leży. 01.08.14, 19:10
                        tomek854 napisał:

                        > A wiesz, że Brabens na Kickstarterze zebrał kasę i robi nowego Frontiera? Ma ja
                        > koś się ukazać w tym roku...

                        Serio?
                        A ja myślałem, że beta już jest.

                        > To też jedna z moich ulubionych gier, parę lat temu nawet grałem w nią od nowa
                        > namietnie po tym, jak kolega programista zrobił nam do niego jakieś specjalisty
                        > czne dokowanie pod linuxa (bo w Dosboxie coś nie bardzo chciało to chodzić).

                        Jak mnie najdzie, to zawsze mogę Amigę odkurzyć. Jest na pewno na HDD tam (razem z zapisanymi grami, gdzie nie muszę zaczynać od >harmless< i >mostly harmless<, które nieodmiennie kojarzy mi się Dougiem Adamsem).
                        • tiges_wiz Re: Chronologia leży. 01.08.14, 21:35
                          A nie łatwiej użyć WinUAE?
                          Ja uruchamia wiele gier z ami a c64 właśnie na emulatorach.
                          Działają nieźle.
                        • tomek854 Re: Chronologia leży. 01.08.14, 22:19
                          Nie wiedziałem, że już jest. Ja tego nie śledże, żeby się nie wkurwiać, bo mój komputer się sypie a chwilowo nie mam kasy na nowy który by pociągnął współczesne gry... :)
                          • qqbek Mnie dobija... 02.08.14, 14:36
                            ...wymóg posiadania czterordzeniowego procka.
                            Mam i5... ale w wersji mobilnej, dwurdzeniowej (choć cztery wątki).
                            I tak nawet nie chce mi się FAQ czytać, bo i tak nie zapłacę nigdy nikomu za Betę. Kazać sobie płacić za betę (a są już firmy każące płacić sobie za udział w testach alfa) to jak nasrać komuś na wycieraczkę, zadzwonić i poprosić o papier niemalże.

                            Się kupi mocniejszy sprzęt jak będzie taka potrzeba.
                            Na razie do Fallouta New Vegas obecny wystarcza w zupełności, a nowszych gier nie hoduję bo nie mam za bardzo na nie czasu.
                  • tiges_wiz Re: Chronologia leży. 31.07.14, 20:20
                    Demoscena to osobna historia. Tam też trochę się poudzielałem :-)
                    • qqbek Re: Chronologia leży. 31.07.14, 22:02
                      Co do sceny to byłem z dala od niej.
                      Ale miałem znajomego, który był, delikatnie mówiąc, znany (yoga, grafik).
                      • tiges_wiz Re: Chronologia leży. 01.08.14, 21:44
                        www.youtube.com/watch?v=inu0b54bahM
                        szału nie zrobiło, ale w creditsach jestem ;)

                        No i prowadziłem kącik demoscenowy w CD-Action, więc się znało i tego i owego ;) Ale więcej ludzi z Wrocławia właśnie. I to moje WIZ to też jeszcze pozostałość z czasów demosceny. Powinno być [WIZ], ale tu się tak nie dało :D
                        • bassooner Re: Chronologia leży. 02.08.14, 10:09
                          niezłe... a dźwięki, że tak powiem skiędy?
                          • tiges_wiz Re: Chronologia leży. 02.08.14, 10:49
                            trochę mojej yamahy, trochę sampli od kolegów, a gitara to mój znajomy specjalnie dla mnie.
                            w sumie jak na: tiges potrzebuje muzykę do gotowego dema na jutro (zazwyczaj jednak robi się odwrotnie), bo mi muzyk nawalił, to chyba nieźle. Choć jakbym miał czas to pewnie by to jeszcze lepiej brzmiało ;)
    • sven_b Jeszcze jeden istotny event 02.08.14, 15:32
      Być może pamiętacie premierę wydarzenia kinowego pt. Wejście Smoka. W mojej okolicy miało to charakter szczególny. Przede wszystkim dystrybuja biletów odbyła się via lokalne zakłady pracy, a oficjalny kanał czyli bilety z kasy tym razem nie działał:) O filmie było w mieście głośno już od jakiegoś czasu. Był oczekiwany i wiadomo było, że miał premierę dekadę wcześniej:) I że opowiada o zawodniku nietuzinkowym, małomównym i zdolnym poskramiać hurtowo. Sam nie robiłem sobie zbytniej nadziei, domyślając się, że szlaban będzie ustawiony wysoko, od 21 lat (piękne przy obecnym limicie 16:) Jednak któregoś dnia zadryndała ciotka czy mały chce iść, bo są bilety, a senior nie oponował:)

      W dniu seansu pierwsze co rzuciło mi się w oczy to nadnaturalna rzeka ludzi, opuszczająca seans wcześniejszy. Nijak nie pasowała mi do gabarytów sali, którą znałem przecież bardzo dobrze, bo to było jedyne kino w mieście. Wśród wychodzących dostrzegłem kilka grupek dużo starszych ode mnie, starych koni, kopiących się wzajemnie po dupach z okrzykiem 'Osss..!' Liczyłem się z tym, że takie obrazki będą towarzyszyć tej projekcji.

      Wejście do budynku trwało długo. Pani Irenka biletowa uspokajała, że film zaczeka, więc stałem bez napięć. Na sali zrozumiałem skąd tyle ludzi. Zajęte były wszystkie miejsca siedzące jak również szczelnie stopnie po obu stronach rzędów oraz cały tył za rzędami. W pełni zrozumiałem wyjątkowość wydarzenia.

      Samego filmu nie opisuję, bo temat znany. Oczywiście zrobił na mnie wrażenie, ale wtedy po wyjściu jeszcze nie docierało do mnie, że zastanę inną Polskę. Film obejrzało 17 mln ludzi czyli niespełniony sen obecnych dystrybutorów:) To musiało zagotować społeczeństwem i tak się stało. Przede wszystkim podzieliło je na tych, którzy widzieli i nieszczęśników. Ulice zaroiły się od artystów, którym seans tak nabroił w łepetynach, że poczuli sie wyróżnieni i silniejsi. Wyraźnie zmienił się też profil bijatyk pod dyskotekami i w miejskim parku. Bójki nabrały teraz charakteru, stały się bardziej techniczne:) Nagle karate znał każdy. Ludzie różnymi kanałami ściągali książki szkoleniowe. Nie przeszkadzało im, że chłoną sztuki walki z podręcznika włoskiego czy hebrajskiego. Nieważne, bili się wszyscy. Docierały też słuchy, że walczą także na Węgrzech, w Jugosławii, a NRDowcy ciągle żyją w nieświadomości:p

      Lokalna gangsterka wyposażyła się w nunczaka. Słyszałem, że po kontakcie z tym sprzętem kilka szemranych osób odeszło. Z resztą to narzędzie zawitało też na krótko do mojej podstawówki, gdzie wyrządziło duże spustoszenie wśród jajek i wacków moich kolegów. Pojawiły sie plakaty zapraszające na kursy karate. Oprócz mistrzów z zewnątrz prowadził je też mój wuefista - facet, który nie miał o tym sporcie bladego pojęcia, co z resztą szybko zaowocowało. Zakończył ten kurs tak szybko jak zaczął, po tym jak ambitnie położył dziewczynę ciosem w splot. Na szczęście dla niej bez głębszych konsekwencji...

      Ogólnie film był silnym wybuchem kulturalnym, bo co wtedy można było obejrzeć? Bareja był blokowany, a w TV namiętnie przepychali Oshin i Isaurę:)
      • lobuzek1 Re: Jeszcze jeden istotny event 02.08.14, 19:56
        Dla mnie niezapomniane były wejścia na Obcego - 8 pasażera Nostromo i jego drugą część. Nieistniejące od dawna kino Krakus w Tarnowie pękało w szwach, ja stawałem na palcach, żeby wydać się większym i wejść noo i się udało. Pamiętam, że gość koło mnie pięknie puścił pawia na kolesia z przodu, gdy obcy wyszedł z brzucha. Ale była jazda...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka