sven_b
31.05.15, 12:59
Pierwszy sygnał, że jest źle otrzymujemy już w początkowej scenie. Główny bohater zadeptuje i żywcem zjada pustynnego płaza. Wszystko to nie odrywając wzroku od bezkresnego horyzontu. Potem jest już tylko gorzej. Wyszedłem w niemałej grupie starganych dzikim tempem, zarazem rozczarowanych i pozostanawionych dylematowi kto właściwie pisał recenzje tego filmu. Obraz wycelowano w odbiorcę pryszczatego i branżę ochrony. Szkoda, ten sam reżyser, głęboka postapokalipsa, ale nic ponad to. Wątła fabuła i efekciarstwo zabija resztę. Z filmu wycięto wszystko co zbędne. W efekcie dostajemy pustą dynamikę czyli tytułową Road Fury, z której zaraz na pocz. jazdy wypada chyba idea. Nawet Charlize Theron, której na pustyni pozwoliłbym wypić sobie wodę z oka nie ratuje sytuacji. Nie przestrzegam - może ktoś lubi takie obrazy, ale chyba czas przyzwyczaić się do kina i powrotów w stylu clipu.