typson
01.01.05, 05:00
Moje dziewcze prowadzilo mojego osobistego nissana. Ale bylo fajnie. Ja
oczywiscie jestem nieco dziabniety stad ta nieoczekiwana zamiana miejsc.
Niestety wyjezdzajac od kolegi z garazu zahaczylem czyms od spodu. Nie wiem
czym ale auto zatrzymalo sie w miejscu jak przybite a ja polecialem do przodu
- zupelnie jak przy stluczce. Od tej pory silnik bardziej drzy i wydech chodzi
troche glosniej. Podczas jazdy pilnie obserwowalem kontrolke cisnienia oleju
ale ten chyba jednak nie ucieka czyli micha cala. Mam nadzieje, ze to tylko
przedziurawiony lekko tlumik a nie naderwany kolektor czy portki. Ech szkoda...