Dodaj do ulubionych

Obserwuję żony...

21.03.05, 20:53
Spoko, nie mam ochoty bałamucić żądnej żony. Patrzę tylko na żony piratów drogowych. I przeraża mnie to, że często to one same są prowodyrkami agresji i chamstwa na drodze ("Stefek, gazu. Co nas będzie jakiś ćwok wyprzedzał. Pokaż mu, kto tu się na drodze liczy").
Z badań wynika, że najspokojniej kierowcy jeżdżą z kobietami. Niestety, nie dotyczy to wszystkich. Szkoda, naprawdę szkoda :( Mam to szczęście, że moje pasażerki przeważnie temperują każdy symptom jazdy szybszej niż to konieczne :) Ale to kara za taką jedną, której zawsze było za wolno. Człowiek był straasznie głupi za młodu...
Obserwuj wątek
    • dwiesciepompka Re: Obserwuję żony... 21.03.05, 21:05
      W moim samochodzie czesto ma sie wrazenie,ze jedziemy bardzo szybko.Bo to glosno
      i buja.Dlatego zdarzylo mi sie,ze pasażerka sie zapytala,czy musimy sie tak
      spieszyc.Choc jechalem bardzo relaksacyjnie.Ale z dwa razy bylo tak,ze pasazerki
      zapytaly,dlaczego tak powoli jade:)Poczulem jak sie dziadek i poczułem wielka
      chęć udowodnienia,ze jestem piratem drogowym.
      • tomek854 Re: Obserwuję żony... 22.03.05, 00:36
        U mnie objawy przerażenia zaczynały się przy 80-90 (duży fiat, cztery biegi) więc dopingowanie mnie do szybszej jazdy nei zdarzało się

        Za to kiedyś courierem jadąc zabrałem jakąś sierotkę, która mi marudziła, że co się tak wlokę. Zatrzymałem się w szczerym polu i poradziłem, żeby sobie złapała na stopa jakieś ferrari skoro ja jej nie odpowiadam. Przeprosiła i dalej już słowem nie komentowła mojej jazdy...
        • bartoo Re: Obserwuję żony... 22.03.05, 08:46
          Wczoraj doprowadziłem jedną żonę (chyba, bo jechała obok kierowcy faceta)
          prawie do zawału. Podczas wyprzedzania brakło mi gazu i renia zdechła w połowie
          manewru... :-/ Po chwili, jak wskoczyła benzyna, depnąłem i wyprzedziłem. Fakt
          faktem, zmusiłem gościa z naprzeciwka do lekkiego hamowania (mea culpa) ale co
          a babka wyrabiała! Machała rękami, myślałem że rozbije mężowi przednią szybę.
          Niby moja wina ale gośc jechał na 100% szybciej niż wymagane w tym miejscu 40
          km/h.
          • ernest_linnhoff Re: Obserwuję żony... 22.03.05, 11:27
            Moja zona jak na delikatna blondynke przystalo nie komentuje stylu jazdy
            (chociaz jesli o mnie chodzi czasami cos tam "marudze").
            No, ale w ub. tygodniu jakis (jakby to nazwal Krakus) typ, wyjechal mi z
            podporzadkowanej drogi. Wiec "po heblach", siedzaca obok typa babeczka zlapala
            sie odruchowo za glowe, a typ odwrocil sie w jej kierunku i najwyrazniej zaczal
            ja "fakać" (pewnie cos w stylu:"ja go widzialem, co tu panike robisz").
            Ot, musial to byc tegi macho. Okrutnie mi zaimponowal ;-)
    • ulalka Re: Obserwuję żony... 23.03.05, 22:37
      no nie da sie ukryc... (podcinam galaz na ktorej siedze?? ;) ), ale to prawda.
      jechalam kiedys z taka para, facet zachowal sie jak burak, na dodatek okazal
      sie "zielonostrzalkowcem", a zona go podburzala!! a to moja przyjaciolka
      jest... jak siedzi kolo meza, to klapki na oczach ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka