Dodaj do ulubionych

Względność

14.06.05, 03:59
Teraz (przy okazji rozmowy na IRC) przypomniała mi się taka sytuacja z wakacji.

Pracowałem na kolonii i jechaliśmy autokarem z Legnicy do Dziwnówka.
Jak to czasem bywa nadgorliwi rodzice od dwóch córeczek wykupili sobie pokój przez płot, i jechali z nami, bo przecież takei ciapy sobie nie poradzą (ciekawe dlaczego - ale nie o tym miało być).

Z nieznanych mi przyczyn ów ojciec upatrzył sobie mnie i na każdym postoju przysiadał się do mnie, bo wcześniej się zgadaliśmy o prawach jazdy (a raczej słyszał jak gadałem z kierowcą autokaru czekając na godzinę odjazdu) i rozpoczynał rozmowę "o motoryzacji" (swoją drogą, całkiem sympatyczny facet, choć taki trochę ciapowaty):
- a to, że on specjalnie taki samochód kupił, żeby się nadawał na tak długie trasy, bo ja wiem, jak to z dziećmi na wakacje jest... (miał nówkę poloneza kombi)
- a to,że w takich długich trasach ważne jest częste robienie dużych przerw
- a to,że w takie długie trasy, to on bierze takie specjalne drewniaki, żeby wygodniej się jeździło i noga nie męczyła
itd itd.

Aż w końcu spytał mnie, czy znam trasę. Zgodnie z prawdą powiedziałem, ze znam bardzo dobrze, m.in dlatego, że jeździłem do Szczecina z firmy jak byłem kierowcą. Pan się bardzo ucieszył i spytał czy wobec tego mogę mu polecić jakiś motel, bo pewnie nocleg mi wypadał w okolicach Szczecina... Powiedziałem, że nie mogę, bo nie nocowałem, tylko wracałem tego samego dnia. Facet był zaszokowany i pytał, czy jak przyjeżdżałem do Legnicy to byłem bardzo zmęczony. Powiedziałem, że z Wrocławia jeździłem... To był jeszcze większy zonk, bo do wrocławia taki kawał drogi (jakieś 50 min autostradą z legnicy) Kiedy spytał gdzie byłem samochodem najdalej i powiedziałem że w Splicie, to aż nie mógł uwierzyć...

Nie piszę tego, żeby go obsmiac, tylko tak mi przyszło do głowy - pomyślałem, że koleś pewnie jeździł od zawsze jakimś maluchem "na kopalnię" i "na działkę" i tyle jego kariery kierowcy było, więc jak się musiał wybrać w trasę to jemu się wydawało, że 4-5 h jazdy (za autokarem z dziećmi 7) to jest strasznie długa trasa...

Obserwowałem go jednak całą drogę, bo jechał za pierwszym autokarem, a przed naszym, gdzie ja siedziałem na "tronie" koło kierowcy - jechał spokojnie, kulturalnie, z zachowaniem odstępu i sygnalizowaniem żeby go wyprzedzali. Usuwał się na pobocze - naprawde, chciałbym tylko takich kierowców na drodze spotykać. Więc nie był to taki niedzielny kierowca...

I zastanawiam się, czy to on, czy to my tutaj (no może ja to nie, z moim 800 km na rowerze, od kiedy załozyłem licznik :P ) jesteśmy jacyś nadzwyczajni?

Mój ojciec np. w rok natrzaskał niecałe 40 000 i jemu się nie wydaje, że to jest specjalnie dużo. Ale on jest wykładowcą na uczelni, a krakus, króry robi za PeHowca natrzaskał tylko dwa razy tyle... (o ile dobrze pamiętam 78000, prawda?)
Obserwuj wątek
    • talisker Re: Względność 14.06.05, 22:28
      Jak dla mnie to nie chodzi o "nadzwyczajnosc" ale o wzglednosc wlasnie.
      Dla kolaza zawodowego Twoje 800 km (od kiedy zalozyles licznik ;)
      to pewnie 8 dni treningu, dla przecietnego rowerzysty to moze byc 2 miesiace
      np.
      Poza tym mam wrazenie ze kiedys to jednak byly inne czasy.
      Sam z dziecinstwa pamietam ze wyjazd z Hrubieszowa do Lublina (cale 120 km)
      to byla cala wyprawa - i nie tylko dla tego ze jechalo sie maluchem albo
      zaporozcem ale dlatego ze do Lublina itp miast jezdzilo sie bardzo bardzo rzadko
      a teraz swiat jakby mniejszy sie zrobil a i komunikacja sie ozywila
      czyli wiecej ludzi jezdzi, jezdza szybciej, dalej i czesciej.
      Nie zapomne mojej tesciowej ktora orzekla ze z Krakowa do Wiednia to jest tak
      daleko ze nie sposob tak "kursowac" a to ze wczesniej z Krakowa do Poznania
      kuroswalem to jej jakos nie przeskadzalo. Starsze pokolenie ma inne pojecie
      czaso-przestrzeni ;)
      • jaki71 Re: Względność 14.06.05, 23:57
        Co do wzglednosci to mi sie przypomina najprostsze wytlumaczenie czaso-przestrzeni.

        Mowi brygadzista do brygady:
        - Kopiecie stad do czternastej.

        Wot i cala definicja czaso-przestrzeni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka