guru454
11.01.06, 19:37
Stuknęło mojej żonie 1500 km, czyli tyle ile trza na obowiązkowy przegląd
nowego nabytku w ASO.
Długo zastanawiałem się, gdzie wykonać ten przymus.Padło na krakowskiego
dealera, bo po drodze.
Po telefonicznym umówieniu, stawiłem się na przeglą.
Zleciłem wymianę oleju i filtra.Zabrano auto i wygoniono na kawę do MC
Donaldsa, na koszt dealera.Auto miało być gotowe po godzinie.
Wypiłem szybko darmową kawę i doglądałem czynności obsługowych przez szybę z
poczekalni.Auto stało długo z uniesioną maską i całkowicie pozbawione opieki
ze strony mechanika.Po kwadransie, zjawił się meches i uniósł Cytrynę do góry
na podnośniku.Chyba zakręcał filtr oleju i korek spustowy.
Po opuszczeniu auta, znowu nic.Znudzony wypatrywaniem mechesa, zacząłem
przeglądać prasę.
Auto wyjechało po umówionej godzinie.Potem korowody z fakturą, która została
błędnie wystawiona i odjazd.
Po przyjeździe do domu, wszedłem do kanału w garażu by zobaczyć czy wszystko
gra z autem.I tu się zdenerwowałem.Moim oczom ukazał się wyciek oleju ze
skrzyni biegów! Oczywiście mechanik Impwara tego nie widział, bo po co sobie
roboty dodawać.Zaczynam nabierać przekonania, że cały ten przegląd to pic na
wodę.Mam nawet watpliwości, czy wymieniono mi olej.