Dodaj do ulubionych

Zebrak, musztarda i Ferrari...

06.08.06, 15:00
Znacie moze ten kawal jak to gosc dal zebrakowi pieniadze a za chwile zobaczyl
go w restauracji jedzacego musztarde. Wchodzi i mowi "dalem Ci na to zebys
mial co jesc, a Ty musztarde wcinasz?!?!?!" A na to zebrak "jak nie mialem
pieniedzy to nie moglem jesc msztardy, jak mam pieniadze to nie moge jesc
musztardy, to kiedy bede mogl jesc musztarde?????"

No i ja sie teraz tak czuje. Bo dzieki pewnej transakcji w PL bede mial
pieniadze za ktore moglbym kupic wymarzone Ferrari (kilkuletnie). Ale rozsadek
nakazuje zainwestowac te pieniadze, wiec Ferrari nie bedzie. Wiec kiedy bede
mial Ferrari????? Chyba sie zlamie i czesc zainwestuje a za czesc po prostu
kupie cos mniejszego/tanszego - moze Vetke? Moze S2000? Moze kilkuletnie 911?
A moze po prostu zostane przy Hondzie i bede sie podniecal wyciagami z banku
:(((( Szlag by to trafil. Czasem lepiej nie miec kasy bo czlowieka glowa nie boli.
Obserwuj wątek
    • wowo5 Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 07.08.06, 04:29
      Ja bym wzial nowego Boxtera albo Vette. Ferrari jest fajne ale moze sprawiac
      wiecej klopotow niz jest warte.
    • dgr Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 07.08.06, 09:11
      Nie chciałbym, żebym to co napiszę uraziło Ciebie, ale w takich przypadkach ( no
      może nie zupełnie w takich samych ;), moja żonka mawia:
      - Trumna, kieszeni nie posiada i tak nie zabierzesz tych pieniędzy ze sobą do
      grobu. Poradzimy sobie. A skoro naprawdę sprawi Ci to przyjemnośc to sobie po
      prostu kup i przestań narzekać że drogie.
      Taka mam żonę, a co :D
      Pzdr dgr
      • lexus400 Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 07.08.06, 11:12
        Poradzimy sobie. A skoro naprawdę sprawi Ci to przyjemnośc to sobie po
        > prostu kup i przestań narzekać że drogie.
        > Taka mam żonę, a co :D

        Baaaaaaardzo fajne podejście do tematu:)) gratuluję żony bo moja to chce być
        bardzo racjonalna i dlatego nie mam jeszcze Porsche:((
        • franek-b Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 07.08.06, 13:33
          > Baaaaaaardzo fajne podejście do tematu:)) gratuluję żony bo moja to chce być
          > bardzo racjonalna i dlatego nie mam jeszcze Porsche:((

          Nie wiem czy takie fajne;-))) akurat kobiety jakie znalem nie mialy z tym
          problemu (tzn wydawaniem)...

          A wracajac do tematu boxter to jest odpowiedz! 100% porsche, ci co twierdza
          inaczej to w zyciu nim nie jechali.
          • dgr Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 07.08.06, 14:00
            > Nie wiem czy takie fajne;-))) akurat kobiety jakie znalem nie mialy z tym
            > problemu (tzn wydawaniem)...

            Ja tez nie mam z tym problemu. Moja żona woli zaoszczędzić niż wydać pieniądze
            na nowy ciuszek ( zwłaszcza jeżeli chodzi o drogą rzecz ). Czasami muszę Ją sam
            namawiać żeby sobie coś kupiła :)
            • franek-b Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 07.08.06, 20:26
              > Ja tez nie mam z tym problemu. Moja żona woli zaoszczędzić niż wydać pieniądze
              > na nowy ciuszek ( zwłaszcza jeżeli chodzi o drogą rzecz ). Czasami muszę Ją
              sam
              > namawiać żeby sobie coś kupiła :)

              he he he :-))) chyba zle to napisalem, chodzilo mi, ze duch oszczednosci nie
              byl czestym gosciem (napisze to bardzo subtelnie) ;-)
      • margotje Re: Zebrak, musztarda i Ferrari... 12.08.06, 10:08
        dgr napisał:

        > Nie chciałbym, żebym to co napiszę uraziło Ciebie, ale w takich przypadkach ( n
        > o
        > może nie zupełnie w takich samych ;), moja żonka mawia:
        > - Trumna, kieszeni nie posiada i tak nie zabierzesz tych pieniędzy ze sobą do
        > grobu. Poradzimy sobie. A skoro naprawdę sprawi Ci to przyjemnośc to sobie po
        > prostu kup i przestań narzekać że drogie.
        > Taka mam żonę, a co :D
        > Pzdr dgr

        Juz uwielbiam Twoja zone !!! Takich samych argumentow uzylam w stosunku do
        wlasnych watpliwosci.
        Moze moja MX5 znacznie mniej kosztowna niz wymarzone auto Marka, ale zawsze to
        wydatek luksusowy. Dewiza: "zycie jest tylko jedno i bardzo krotkie" zalatwila
        sprawe. Kupilam sobie wymarzone mazdenke.
        Marku, en avant! Kup sobie te zabawke !!!!!!
    • cracovian Ty nam o musztardzie nie mow... 07.08.06, 16:59
      ...tylko lepiej o tych tranzakcjach zebysmy wszyscy uzywanym Ferrari mogli
      jezdzic (poza mna oczywiscie, bo ja na 2006 GTO sie skusze)
    • mejson.e Z innego świata 07.08.06, 20:41
      Gratulacje Marko!

      Taka mnie smutna refleksja naszła, że ciągle istnieje przepaść między USA i
      Polską w postrzeganiu sukcesow innych.
      Tam zakup "zbytkowego" samochodu odbierany jest jako świadectwo sukcesu i
      właściciela darzy się szacunkiem, a u nas gdzie ciągle panuje opinia, iż
      wielkich pieniędzy można się było dorobić wyłącznie nieuczciwie, zamiast
      szacunku właściciel spotyka zawiść i nienawiść.
      Postaw takie ferrari pod domem, to prędzej ci go spalą albo porysują niż
      pogratulują.

      Wcześniej czy później to i u nas się zmieni, a na razie należy się cieszyć z
      tego, że choć naszym forumowiczom bliżej do Atlanty niż do Harlemu w NY. ;-)

      A co do wyboru, to mojego zdania nie musisz brac pod uwagę - jestem zbyt
      praktyczny i wybrałbym bezowe volvo kombi zamiast kabrioletu.;-)

      Jesli masz gdzie i kiedy jeździć, to faktycznie wybierz porsche.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • marekatlanta71 Re: Z innego świata 08.08.06, 03:45
        Po obejrzeniu roznych samochodow przez internet stwierdzilem dzis ze na pojazd
        marzen mie nie stac a cos posredniego nie bede kupowal. Ferrari jest poza
        zasiegiem - na jakies 7-8 letnie 355 (albo na cos takiego:
        formula-1-sport-cars.ebizautos.com/detail.aspx?iid=994512 ) kasy starczy,
        ale coroczny podatek mnie wykonczy, ze nie wspomne o przegladach. Uzywane 911
        mnie nie rajcuje, Cayman za drogi jak na to co oferuje, Boxter to tyko napis
        Porsche na samochodziku z silnikiem o mniejszej mocy niz w Hondzie i byle GTO
        mnie objedzie :) Maserati tez za drogie, Lambroghini nie wspominam bo ceny
        przerazajace a pojazdy w stylu 350Z czy RX8 jakos mi nie pochodza. Na Vetke zona
        sie stanowczo nie zgadza (podobnie jak na GTO). No wiec chyba sie skonczy
        wylacznie na nowym pojezdzie dla zony (ktory i tak planujemy od jakiegos czasu,
        ale ktory bedzie nadal musial poczekac az skoncza sie jej ciagle jazdy) a ja
        bede sie cieszyl patrzeniem na stan konta :((((( A powaznie to jak juz kiedys
        Cracovian napisal - najpierw trzeba splacic dom, a potem bawic sie w jakies
        samochody.
        • franek-b Re: Z innego świata 08.08.06, 10:20

          > ale coroczny podatek mnie wykonczy, ze nie wspomne o przegladach. Uzywane 911
          > mnie nie rajcuje, Cayman za drogi jak na to co oferuje, Boxter to tyko napis
          > Porsche na samochodziku z silnikiem o mniejszej mocy niz w Hondzie i byle GTO
          > mnie objedzie :)

          Speed na prostej to nie wszystko. Nawet boxter oferuje cos czego GTO nigdy miec
          nie bedzie, niezaleznie jak mocny silnik bedzie pod maska.
          Cayman na torze pokazuje, ze corvetta moze jedynie powachac opary z rury, o
          monaro nawet nie ma co wspominac (czasy na poziomie Focusa RS)
          followme.pl/forum/viewtopic.php?t=173
          • marekatlanta71 Re: Z innego świata 08.08.06, 14:13
            Corvette Z06 1.22.4

            Porsche Cayman 1.26.2

            Cayman kosztuje tyle co Z06...
            • franek-b Re: Z innego świata 08.08.06, 15:50
              marekatlanta71 napisał:

              > Corvette Z06 1.22.4
              >
              > Porsche Cayman 1.26.2
              >
              > Cayman kosztuje tyle co Z06...

              I ponad 200KM mniej:-) i kosztuje jednak mniej o $11k; od zwyklej corvette jest
              jednak szybszy.
              Nie ma sensu dyskutowac, bo wiem ze nie przekonam. Porsche to nie muscle car i
              nigdy nim nie bedzie, dla mnie super cars to cos wiecej niz zwykle sciganty,
              moze nawet byl wolniejszy, drozszy ale to jest super car - zadne evo XXXX nigdy
              nim nie bedzie, ani subaru itp podobnie cos co sie nazywa chevy - jak pickup
              rednecka.
          • cracovian franek - odnosnie GTO.......... 08.08.06, 21:36
            franek-b napisał:

            > Speed na prostej to nie wszystko. Nawet boxter oferuje cos czego GTO nigdy
            miec nie bedzie, niezaleznie jak mocny silnik bedzie pod maska.

            Hej a na jakiej podstawie tak mowisz? Wiem, ze kiedys na forum do Chevy
            Cavalier ktos ten autralijski woz porownywal, ale Ty sie chyba do tych ludzi
            nie zaliczasz?

            "American-style straight-line power from a Corvette 5.7-litre V8 engine, but a
            most un-American way of corenring - the Monaro's a real hoot" - Clarkston

            www.topgear.com/drives/E7/AA/
            Tutaj (#62) swego czasu dawal czadu z 350-konnym silnikiem (teraz ma juz 400)
            www.topgear.com/content/tgonbbc2/laptimes/thestig/
            Wyzej niz S60R, Alfa 147 GTA i Elise - Za $30 tys. woz nie ma sobie rownych.

            ....
            55 Jaguar E-Type 1.32.8
            56 MG ZT 1.33
            57 Noble 1.33.1
            58 Volkswagen Golf R32 1.33.2
            59 Mercedes SL55 AMG 1.33.2
            60 Cadillac CTS-V 1.33.3
            61 Clio Cup 1.33.8
            62 Holden Monaro 1.33.9
            63 Ford Focus ST 1.34.9
            64 Volvo S60R 1.35.0
            65 Alfa 147 GTA 1.35.6
            66 Lotus Elise 1.35.6
            67 Renault Clio v6 1.36.2
            68 Honda Civic Type-R 1.36.5
            69 Saab 95 hot aero 1.37.9
            70 Mazzer 1.38.0
            71 Bowler Wildcat 1.39.4
            72 Bentley Arnarge 1.40.8
            73 Overfinch 1.44.0
            74 DB5 1.46.0


            Boxster to zupelnie inna klasa, a dla mnie po prostu przedrozony i za maly,
            plus ja potrzebuje co najmniej cztery miejsca...
            • cracovian dodam tylko... 08.08.06, 21:42
              www.topgear.com/drives/E7/AA/new/
              "Perhaps you'd better sit down. We've got some shocking news. Jeremy Clarkson
              loves this Vauxhall.

              The big Monaro coupe is made by Holden down in Australia, based on the Omega
              platform from Germany and with a 5.7-litre Corvette engine from America.

              Yet it all forms a superb package.

              "This car is enormous, rounded, proper, wide-eyed, teeth-bared, stomach-
              flittering fun with a big, loud F," said Clarkson after driving it.

              That big V8 is positioned up front, sending its 328bhp down a prop shaft to the
              rear wheels via a limited slip differential.

              As far as speed's concerned, it goes from 0-62mph in 5.5 seconds and doesn't
              run out of steam until it hits 160mph. That makes it the fastest Vauxhall ever
              produced.

              The grunt is all-American but there's nothing even remotely American about the
              way the Monaro corners. Turn in, add a splash of power and within moments it
              will serve up the most delicious smoked power slide in the history of Top
              Gear's test track. The Monaro is effortless hooliganism at its finest.

              But when you settle down, the car does too. The seats that held you in place so
              superbly on the track turn into armchairs, the ride is compliant, the steering
              light and you can stick it in sixth and potter home.

              Newly added is the VXR version. Just in case you found the standard car
              wanting, it's got almost 390bhp. Thank you."
            • franek-b Re: franek - odnosnie GTO.......... 08.08.06, 22:10
              > Wyzej niz S60R, Alfa 147 GTA i Elise - Za $30 tys. woz nie ma sobie rownych.

              i tu jest pies pogrzebany. Pewnie za 30k nie ma sobie rownych ale mowa w tym
              watku jest o super cars - tak samo jak s60r czy alfa gta nim nigdy nie bylo ani
              nie bedzie tak samo GTO nim nie jest. W UK role takiego GTO pełni CTR czyli
              maximum performance za najmniejsze pieniadze.

              > Boxster to zupelnie inna klasa, a dla mnie po prostu przedrozony i za maly,
              > plus ja potrzebuje co najmniej cztery miejsca...

              Mowa byla o Marku... nie wiem ile on potrzebuje miejsc, ale nie o tym
              dyskutujemy.

              Dla mnie wiecej elementow ma boxster z super car niz GTO.
              • cracovian Re: franek - odnosnie GTO.......... 08.08.06, 23:03
                franek-b napisał:

                > Mowa byla o Marku... nie wiem ile on potrzebuje miejsc, ale nie o tym
                > dyskutujemy.

                Zgadzam sie, ze mowa o Marku, ale skromnie dodam, ze wiecej niz dwa miejsca sa
                Mu rowniez potrzebne chyba, ze trzy samochody bedzie na podjezdzie trzymal.

                > Dla mnie wiecej elementow ma boxster z super car niz GTO.

                To mogles to w ten sposob ujac zamiast bezpodstawnie pisac, ze to krol prostej.
                Tak sie sklada, ze o moim wozie bzdury piszesz, wiec mam prawo odpowiedziec.

                Pomijajac to kazdy lubi to co lubi. W USA GTO to wieksza egzotyka niz Finski
                Boxster.
                • marekatlanta71 Re: franek - odnosnie GTO.......... 09.08.06, 05:44
                  cracovian napisał:
                  > Pomijajac to kazdy lubi to co lubi. W USA GTO to wieksza egzotyka niz Finski
                  > Boxster.

                  Zgadzam sie w 100%. Boxterow jezdzi na potege, a GTO sie spotyka raz na kilka dni.

                  Jeszcze w sprawie samochodu jakim jest Porsche - wspaniale trzymanie na
                  zakretach + mozliwosc przejechania toru wyscigowego w dobrym czasie sa tak
                  potrzebne w ruchu miejskim jak mozliwosc jazdy po jeziorze. W miescie liczy sie
                  przede wszystkim 0-60. 60-0, trwale zawieszenie + odpowiednia ilosc poduszek
                  powietrznych w razie czego. I tu GTO bije na glowe Boxtera i o ile sie nie myle
                  takze Caymana. A ze na zakretach nie trzyma sie tak dobrze jak Cayman to juz
                  mniejszy problem. Zreszta GTO ma 4 miejsca i calkiem spory bagaznik = od biedy
                  mozna tym nad morze sie wybrac. Boxter lub Cayman = jazda wylacznie po miescie i
                  to w zubozonym skladzie bo gdzie corke i psa zmiescic...

                  Gdyby byl to Lexus GTO to podejrzewam ze moja zona by juz do niego piszczala
                  (jak piszczy do IS350), ale jako ze ma napis Pontiac to nawet mi nie wolno o nim
                  mowic :(((
                  • cracovian znaczki 09.08.06, 15:50
                    Mialem wlasnie napisac o tych znaczkach. Franek wspomnial np., ze Corvette nie
                    bralby pod uwage, bo to ta sama marka co pickup rednecka... Tak mysli wiekszosc
                    konsumentow i chwala im za to - z tego powodu swiat sie kreci, a Porsche ze
                    skraju bankructwa wyszedl na prosta. Daimler Benz sie na tym jednak przejechal
                    na koncu lat 80s, bo mysleli, ze z powodu samej marki ludzie bede przeplacac za
                    coraz bardziej archaiczne i zawodne bolidy.

                    A ja ogolnie mam gdzies znaczki i takich konsumentow tez potrzeba.
                    Powiedzialbym nawet, ze prawdziwy motoryzacyjny pasjonata takim wlasnie
                    czlowiekiem powinien byc.

                    Wracajac do Porsche to 911 to chyba jeden z nielicznych egzotykow, ktore z
                    przyjemnoscia bym kupil za te "polskie tranzakcje". Na boku mialbym jednak
                    stajnie GTO/Monaro/Lumina, bo to sa samochody z jajami i tyle.
                    • marekatlanta71 Re: znaczki 10.08.06, 00:50
                      A propos Vette - moj szef dostal w spadku nowiutka Vette Convertible z wszelkimi
                      bajerami (nawet magnaride). I pojechal na Hilton Head na weekend. W drodze
                      powrotnej dach Vetki sie rozlaminowal na dwie czesci. 200 mil jechali ze zdjetym
                      dachem. Gosc mial potezne poparzenia sloneczne. A nastepnie Vetka stala u
                      dealera 3 tygodnie zanim znalezli dla niej nowy dach (dla wyjasnienia jest
                      recall na te dachy i nigdzie ich dostac nie mozna). Nawet samochodu zastepczego
                      nie dostal, bo Chevrolet nie daje. I tak to kupic samochod marki Chevrolet. W
                      Lexusie dali by Ci zastepczy a Twoj bylby gotowy nastepnego dnia...
                      • typson Re: znaczki 10.08.06, 01:03
                        no tak ale skądś sie te niskie ceny aut musza brac. Z marnego serwisu chocby
    • drpawelek To moze... 08.08.06, 03:30
      Moze uzywany lotus elise albo acura NSX? Moze S2000 sprzed paru lat?
      Ferrari to w koncu tylko fiat!
      • marekatlanta71 Re: To moze... 09.08.06, 05:46
        Nad Acura NSX sie troche zastanawiam. Elise mi jakos nie podchodzi z uwagi na
        silniczek od Toyoty. S2000 sie zonie nie podoba, ja pomimo dosc nieprzyjemnych
        wspomnien z jazdy probnej (nie umialem tym ruszyc - ciagle mi gasl) mam troche
        ochote :)
        • drpawelek Re: To moze... 09.08.06, 06:09
          NSX i S2000 maja jedna wspolna ceche - mozna je bez wiekszego ryzyka kupic w
          stanie uzywanym. NSX jest chyba jedynym "supercar", o ktorym mozna to
          powiedziec, nawet jezeli nie jest najpotezneijszym i najszybszym. Ferrari itp. -
          sa podobno stalym zrodlem problemow. S2000 - prawie reczna robota - za cene
          zwyklego accorda. Krotka jazda probna o niczym nie przesadza - do samochodu
          trzeba sie przyzwyczaic.
          Srednio wysokie amerykanskie dochody pozwalaja oczywsice tylko na takie
          kompromisowe rozawiazania. Prawdopodobnie - realistycznym szczytem aspiracji
          moze byc C6 albo M3.
    • inna-bajka Kasa, kasa, kasa, kasa ................ 08.08.06, 22:30
      Pewnie teraz powinniśmy oniemieć z zachwytu, bo co najwyzej możemy sobie kupić
      znaczek Ferrari i to na krechę.
      Ciekawe czy kiedys otworzę Twój wątek i nie będziesz tam wypisywał ile masz
      kasy.
      • marekatlanta71 Dla ulatwienia 08.08.06, 22:33
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=46460321
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=46486727
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=46504965
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=46462845
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=46250596
        To takie z ostatnich kilku dni...


      • typson Re: Kasa, kasa, kasa, kasa ................ 09.08.06, 10:22
        fakt, czytanie tego nie jest zbyt budujace, tylko chcialbym zwrocic uwage, ze to
        Marek ma normalnie a my nie. Wiec chyba nie mozna miec pretensji do kogos o to,
        ze zyje w normalnym (no powiedzmy normalniejszym) kraju
        • inna-bajka Re: Kasa, kasa, kasa, kasa ................ 09.08.06, 10:37
          Nie chodzi o kompleksy, zazdrość czy poprostu poczucie braku, ale ilu mam
          znajomych na stanowiskach, z kasą z domkami na lazurowych wybrzeżach nigdy nie
          rozmawia się ile kto ma i co by sobie tu kupić bo ma wolną bańkę czy dwie.
          Przez 10 lat miałam kuppelę, fajna oczytana i zjakimś pomysłem na siebie, odkąd
          została żoną faceta z milionami o niczym innym już nie dało się z nią
          porozmawiać tylko o ciuchach za 1.000 zł i innych bzdetach, w których za każdym
          razem musiała zaakcentować ile to kosztuje.
          Cenię ludzi sukcesu i fajnie jak się komuś udało, tylko po cholerę mówić o $.
          • typson eeeeech, luzik 09.08.06, 10:52
            Kumam, co masz na mysli i pewnie oboje mamy troche racji. Jak juz pisalem, nie
            jest mi specjalnie milo to czytac i tez wydaje mi sie to troche powiedzmy
            monotematyczne. Ale z drugiej strony jest to bądz co badz forum o tematyce
            auto-moto wiec rozmowy o kupnie auta sa jak najbardziej na miejcu. I o ile
            srednio mile jest czytanie z perspektywy polskiego Polaka o tym, kto co i za ile
            $ moze sobie zanabyc (cos co dla mnei jest nierealne) to jesli postawisz sie w
            sytuacji Marka to okaze sie, ze za uczciwa prace dostajesz uczciwe i godziwe
            wynagrodzenie i rozprawy o kupnie tego czy owego nie sa juz snuciem hipotez i
            marzen a problemem dnia jutrzejszego. Slowem, dla nas jest to kosmos a dla Marka
            nie. Oczywiscie miloby bylo, gdyby zdawal sobie z tego sprawe (panie Marku to do
            Ciebie) ;-), bo czasem czuje sie jak moj, pies, ktoremu macham przed nosem
            schabowym :D Choc ja osobiscie wole miec wiedze, nawet malo przyjemna niz zyc w
            nieswiadomosci i poczuciu, ze wszystko juz osiagnąłem. W koncu do stymulacji nie
            tylko Durex Play służy (btw, polecam) ale glownie jakis wlasnie tego typu pokarm
            dla pokladow zalegajacej we mnie ambicji.
            • inna-bajka Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 11:24
              marekatlanta71 napisał:
              > Czasem lepiej nie miec kasy bo czlowieka glowa nie boli.
              Naprawdę, strasznie współczuję.
              Z pewnością mam ciuchy, rzeczy i okrutną słabość do perfum, na które większość
              moich koleżanek nigdy sobie nie pozwoli (jak np. super kozaki za tysiaka), ale
              nie pirniczę o ich cenie na około. Podobnie jak moje zarobki, które sa
              kilkaktotnie wyższe od nauczycielskiej pensyjnki, bo takie koleżaneczki akurat
              są w moi gronie. I wiem, że gdybym rozmawiała z nimi w tym stylu zjebały by
              mnie na maxa, bo od tego sa przyjaciele.
              Wakłując ten wątek staję się podobna do niego :-(

            • franek-b Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 11:32

              > marzen a problemem dnia jutrzejszego. Slowem, dla nas jest to kosmos a dla
              Mark
              > a
              > nie.

              Przesadzasz i to mocno.
              Czytam mimo woli co pisuja koledzy 'amerykanie' i jakos nie widze tej wielkiej
              kasy - domy w kredycie, auta tez, sa tez na przecietnym poziomie (w koncu
              accord w US to jak fabieda w PL) i kolega Marek pewnie sprzedal mieszkanie na
              tarchominie (w stanach jakos nie przeprowadzil takiej wspanialej tranzakcji) i
              zastanawia sie czy nie kupic ferrari - i nie kupi bo podatki za wysokie za
              takie auto... przecietne zycie najbardziej zwyklych ludzi w kraju wcale nie tak
              wspanialym (moja narzeczona ma obywatelstwo amerykanskie, ja tam chwile
              mieszkalem, bez problemu mozemy sie tam przeprowadzic w kazdej chwili btw),
              ktorzy pisuja na polskim forum by troche sie podbudowac i utwierdzic, ze dobrze
              zrobili posrod utyskajacych Polakow w kraju.

              Zarcie w stanach to smieci a nie jedzenie, ludzie na maxa powierzchowni, 2
              tygodnie urlopu, prezydent glupek co zdania po angielsku czasami nie potrafi
              powiedziec, w pubach sprawdzaja ID i upic sie nie mozna bo potrafia odmowic
              podania drinku, kobiety albo grube albo o konskich twarzach lazace w t-shirtach
              i spodenkach, dla wiekszosci ludzi marzenie-wakacje to mega tandeta las vegas.
              Wielkie silniki od ciagnikow w autach gdzie za piskanie oponami mozna dostac
              mandat i wszyscy jada max 55 mph, gdzie w drodze z NY do Miami autem mozna nie
              przezyc podrozy (tak jest momentami niebezpieczne), za objecie ramieniem 10-
              latka mozna isc do paki na pare lat. Moglbym wymieniac dalej ale szkoda pisac,
              bo nie jest celem obrazanie kogos albo udowadnianie gdzie jest lepiej.
              Nie widze tej wielkiej roznicy pomiedzy US a PL, jakis czas temu spytalem sie
              kolegi (zajebistego informatyka), dlaczego nie wyjedzie na zachod, a spytal sie
              mnie: a po co? moze bede mial troche lepsze auto, moze wieksze mieszkanie i co
              z tego?
              • typson Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 12:05
                po czesci zgadzam sie z Twoją opinią. Nie bylem w US i pewnie nie predko tam
                będe wiec nie mam prawa tak krytycznie oceniac ameryki. Ogolnie ze wszystkimi
                minusami, ktore wymieniles, mozna sie zgodzic bazujac na informacjach z ust
                trzecich, filmow, newsow, etc. Nie zapominaj jednak o tym, ze kraj ten oferuje
                jakies plusy o ktorych warto pamietac - mimo wszystko lepsze warunki bytowania,
                powszechna dostepnosc produktow u nas uwazanych za luksusowe (jak chocby domy
                czy samochody) nawet poprzez kredyty, ktore u nas są glownie dla tych, ktorzy
                ich nie potrzebuja. Nie mialem na celu rozplywanie sie nad US, bo raczej nie
                chcialbym tam emigrowac. Po prostu smiem twierdzic, ze roznice jednak sa wieksze
                niz piszesz.
                • pap10 Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 12:15
                  A ja tam lubie czytac posty Marka. Nie stac mnie wprawdzie i moze nigdy nie
                  bedzie stac na takie fury ale z ciekawoscia czytam o samochodach z wyzszej
                  polki, co jest w nich dobrego, co nie, ile mniej wiecej takie cacka kosztuja
                  itd :) A juz wogole jestem ciekawy jak sie jezdzi takimi cudami.


                  Pozdrawiam Serdecznie!
                  Pap :)
                  • inna-bajka Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 12:29
                    Dalej nie rozumiecie.
                    Nie chodzi o to na co kogo stać lub co sobie kupił, tylko, że za każdym razem
                    pada cena lub jej ogrom. Nawet pisanie o zwykłym rowerze nie obyło się bez
                    pisania jaki to on jest drogi.
                    Jest ta subtelna różnica między tym co mamy, a akcentowanie za ile to kupiliśmy.
                    KONIEC!!!
                    • pap10 Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 12:33
                      Rozumiemy, rozumiemy :)Mi to po prostu nie przeszkadza - a nawet lepiej, po co
                      mam z ciekawosci sam sprawdzac ceny i tracic cenny czas :))))
                      Wiecej luzu :)

                      Pozdrowka,
                      Pap :)
                      • typson Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 13:43
                        hehehe, dokładnie.
              • marekatlanta71 Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 13:22
                Punkty z ktorymi sie w 100% zgadzam:
                - prezydent glupek co zdania po angielsku czasami nie potrafi powiedziec
                - wielkie silniki od ciagnikow w autach gdzie za piskanie oponami mozna dostac
                mandat i wszyscy jada max 55 mph
                - za objecie ramieniem 10-latka mozna isc do paki na pare lat
                - w pubach sprawdzaja ID i upic sie nie mozna bo potrafia odmowic podania drinku
                - kobiety albo grube albo o konskich twarzach lazace w t-shirtach
                - dla wiekszosci ludzi marzenie-wakacje to mega tandeta las vegas
                - w drodze z NY do Miami autem mozna nie przezyc podrozy (tak jest momentami
                niebezpieczne)

                Punkty ktore wymagaja wyjasnienia:
                - 2 tygodnie urlopu
                trzy i pol tygodnia, ale nadal to smieszna ilosc przy polskich 26 dniach

                - zarcie w stanach to smieci a nie jedzenie
                Jak chcesz jesc smieci, to jesz smieci. Jest po prostu wybor. A swoja droga to
                ostatnio z zona rozmawialismy na ten temat i wydaje nam sie ze wlasnie w USA
                jemy znacznie zdrowiej niz w PL bywalo. Dieta oparta glownie o ryby i warzywa i
                owoce.

                A generalnie to masz wiele racji - Accord w USA to jak Fabia w PL (a moze i
                gorzej), domy w kredycie, samochody w kredycie (choc przy oprocentowaniu 3.5% to
                wlasciwie nieoprocentowany kredyt). Wszystko zalezy od tego co czlowiekowi
                pasuje w zyciu:
                - w PL majac dobra prace jest sie bogaczem wsrod biedakow. Majac pojazd klasy
                Accorda jedzie sie i patrzy z gory na tych w maluchach itp. Mozna sobie pozwolic
                na jakies drobne luksusy a'la Europa - znajomi kupili ostatnio plazme 42".
                Problem w tym ze mi zupelnie nie pasuje rola bogatego wsrod biedakow. Bo boje
                sie kradziezy, porwan, nie radze sobie z korupcja itp.

                - w USA jest sie middle class - nie wyroznia sie czlowiek z tlumu, ale stac go
                na troszke wiecej niz w PL. Czesciowo dzieki lepszym zarobkom, czesciowo dzieki
                latwiejszym kredytom. Nie istnieje problem kradziezy, porwan i korupcji -
                wszystko jest uregulowane, ulozone i jak sie porusza zgodnie z pradem, to zycie
                jest latwe i przyjemne.

                Wiec wszystko zalezy jakie zycie chcemy prowadzic. Jezeli chcemy szpanowac ile
                wejdzie, to dobra praca w PL da nam 100x wiecej satysfakcji niz w USA. Jezeli
                chcemy zyc w spokoju i bezpieczenstwie, to USA bije PL na glowe. A jako ze
                szpanowania tu nie ma, wiec pozwolcie nam pochwalic sie od czasu do czasu
                samochodami:)))
                • plawski Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 13:53
                  marekatlanta71 napisał:

                  > - w USA jest sie middle class - nie wyroznia sie czlowiek z tlumu, ale stac go
                  > na troszke wiecej niz w PL. Czesciowo dzieki lepszym zarobkom, czesciowo dzieki
                  > latwiejszym kredytom. Nie istnieje problem kradziezy, porwan i korupcji -
                  > wszystko jest uregulowane, ulozone i jak sie porusza zgodnie z pradem, to zycie
                  > jest latwe i przyjemne.
                  >
                  > Wiec wszystko zalezy jakie zycie chcemy prowadzic. Jezeli chcemy szpanowac ile
                  > wejdzie, to dobra praca w PL da nam 100x wiecej satysfakcji niz w USA. Jezeli
                  > chcemy zyc w spokoju i bezpieczenstwie, to USA bije PL na glowe. A jako ze
                  > szpanowania tu nie ma, wiec pozwolcie nam pochwalic sie od czasu do czasu
                  > samochodami:)))

                  OK, to kupuj ta porszawkę czy ferrari, raz się żyje :) i dawaj filmik z palenia
                  gum. Szymi będzie pod wrażeniem :)))
                  P.S. To o czym napisałeś wyżej to naprawdę duży problem tego kraju. Znajomej się
                  poprawił byt, kupiła sobie nowe volvo i odjechało sprzed jej posesji. Gdy
                  otwierała bramę, panowie jej do głowy guna przystawili....
                  • pap10 Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 14:17
                    Hehehe, balem sie kliknac na linka ktorego masz w sygnaturze - chociaz z
                    drugiej strony czemu mialbys akurat mnie wspierac :)))))
                    • plawski Re: eeeeech, luzik 09.08.06, 14:20
                      pap10 napisał:

                      > Hehehe, balem sie kliknac na linka ktorego masz w sygnaturze - chociaz z
                      > drugiej strony czemu mialbys akurat mnie wspierac :)))))

                      ROTFL, no rzeczywiście czasem to jest dwuznaczne, ale wpadłem na ten pomysł tuz
                      przed wyborami prezydenckimi. Któż by nie sprawdził, nieprawdaż?
                • franek-b Re: eeeeech, luzik 12.08.06, 01:50

                  > latwiejszym kredytom. Nie istnieje problem kradziezy, porwan i korupcji -

                  Według danych z czerwca 2003, amerykański system penitencjarny przetrzymuje 2
                  miliony 78 tysięcy 670 osób (ok. 1% dorosłej ludności kraju), co rocznie
                  kosztuje 57 miliardów dolarów. Większość z nich to stosunkowo młodzi mężczyźni.
                  W USA w dowolnej chwili około 20% mężczyzn - czarnych lub pochodzenia
                  latynoskiego - przebywa w więzieniu. W miastach takich jak Waszyngton i
                  Baltimore ponad połowa czarnych mężczyzn w wieku od 18 do 30 lat jest
                  przetrzymywanych w więzieniach, na zwolnieniu warunkowym lub poddanych probacji.

                  W USA przebywa w więzieniach od 6 do 10 razy więcej ludzi niż w innych krajach
                  demokratycznych. Średnio na 100 000 mieszkańców wypada 715 więźniów, gdy
                  tymczasem w Australii na 100 tysięcy ludności przypada 114 skazanych, 116 w
                  Kanadzie, 95 we Francji i 96 w Niemczech. Dla porównania, w Polsce współczynnik
                  ten wynosi 215 (83 tysiące osadzonych na 38,6 miliona mieszkańców w roku 2005).

                  Czyzby ludzie szli do paki za niewinnosc w US?

                  Jak pisalem wczesniej, nie zalezy mi na udowadnianiu komukolwiek czegokolwiek
                  (nawet jak ktos wierzy gleboko w przewage gto nad prosiakiem bo gto rzadziej
                  widuje...), meczy mnie jednak klepanie wciaz tych samych stereotypow, ktore
                  nijak maja sie do rzeczywistosci, lub ukazuja rzeczywistosc w sposob bardzo
                  jednostrony - marudzenie Polakow to jest cecha narodowa i uwazam, ze na forum
                  to bardzo widac.
              • cracovian Franek - moze daj sobie spokoj z wywodami... 09.08.06, 16:02
                nawet nie chce mi sie odpowiadac - pozwol, ze zacytuje i pomysl czy naprawde
                takie pierdoly srednio-inteligentny czlowiek moglby pisac. Wiem, ze to masz
                gdzies, ale po tym to masz u mnie ZERO credibility...

                Mam nadzieje, ze zbudujesz swiatla Polske gdzie kobiety sa zawsze mlode i
                piekne, politycy madrzy i oczytani, jedzenie tylko organiczne, gdzie mozna
                chlac wodke na ulicy, a ludzie wiekszosc swojego czasu spedzaja na wakacjach w
                Tunezji albo Egipcie.

                "Zarcie w stanach to smieci a nie jedzenie
                ludzie na maxa powierzchowni
                2 tygodnie urlopu
                prezydent glupek
                w pubach sprawdzaja ID i upic sie nie mozna
                kobiety albo grube albo o konskich twarzach lazace w t-shirtach"
              • drpawelek Re: eeeeech, luzik 12.08.06, 02:42
                Domy w kredycie - owszem. W Polsce juz niebawem tez beda. Zarcie? Owszem, jak
                kupujesz w Walmartcie, to tandeta, a jak kupujesz w Whole Foods - to tylko to,
                co najlepsze, chociaz dosc drogo. A jak bylem ostatnio w Polsce, to sie
                dowiedzialem, ze keczup robi sie z burakow... :-)
                Urlopy? Ja nie biore urlopow. Moge za to brac wolne bez pytania, jak tylko nie
                mam dyzuru albo pacjentow. Taka praca. Kobiety? Sa rozne - i piekne, i potworne.
                Co mnie natomiast uderzylo w Polsce, to potworny stan uzebienia moich
                rowiesnikow i to, ze pelno bylo wlasnie ludzi otylych (bo piwo tansze od wody
                mineralnej). Wszystko sie amerykanizuje...
                • cracovian "uwielbiam" nowobrzybylych... 12.08.06, 07:51
                  ...przyjedzie na praktyke na jakies zadupie za wynagrodzenie minimalne i po
                  dwoch miesiacach juz sobie zdanie wyrabia o 300-milionowym spoleczenstwie.

                  To samo z GTO - nigdy na oczy nie widzial no ale przeciez amerykanskie muscle
                  cars to tylko prosto jechac potrafia... 30 tys? to musi byc jakis plastikowy
                  grzmot - co z tego ze w 2004 przed nowa generacja Cadillaca to byl najladniej
                  wykonany woz... po co dyskutowac.
                  • franek-b Re: "uwielbiam" nowobrzybylych... 13.08.06, 21:39
                    > ...przyjedzie na praktyke na jakies zadupie za wynagrodzenie minimalne i po
                    > dwoch miesiacach juz sobie zdanie wyrabia o 300-milionowym spoleczenstwie.

                    nawiazanie do kasy musi byc minimum raz:-/ jakzeby inaczej wytlumaczyc wlasny
                    pobyt w tym kraju.
                    a ja uwielbiam madralow, co mysla, ze jak za oceanem mieszkaja to juz wszystkie
                    rozumy pozjadali, a naprawde w d... byli i g... widzieli.

                    Dla mnie EOT z tym panem.
                    • marekatlanta71 Re: "uwielbiam" nowobrzybylych... 13.08.06, 22:43
                      A propos waszej dyskusji, to w PL spotkalem sie z lokalnym biznesmenem, ktory po
                      30 sekundach rozmowy postanowil mi wytlumaczyc jak to w USA jest zle i jaki
                      straszny blad zrobilem ze jestem tam a nie w PL. Problem w tym ze ten moj
                      znajomy w USA nigdy nie byl, a informacje o zyciu w USA czerpal z opowiesci syna
                      ktory kiedys pojechal na W&T. Dowiedzialem sie ze na pewno u mnie w domu sa
                      karaluchy (bo wszystkie domy w USA je maja), piwa nie moge pic przed domem (bo
                      jego syna prawie wsadzili za to - mial 18 lat), zyje w panstwie policyjnym (bo
                      syn zaplacil dwa mandaty za szybka jazde a on w PL nigdy nie placi bo daje do
                      lapy), jedzenie mamy okropne (bo przeciez wszyscy jedza w McDonaldsie, Burger
                      Kingu i KFC a innych restauracji to wcale nie ma) a wszystkie samochody w USA
                      maja zmiane biegow w kierownicy, pala hektolitry paliwa a na najmniejszym
                      zakrecie piszcza kolami (wrazenia syna z 14-stoletniego Buicka). A w Polsce jest
                      raj. Dzieki Bogu ze tacy ludzie sa w PL, bo bez nich gospodarka by upadla.
                      • typson Re: "uwielbiam" nowobrzybylych... 13.08.06, 23:23
                        a to tak nie jest????

                        ;-))
                        • cracovian Re: "uwielbiam" nowobrzybylych... 14.08.06, 18:08
                          wg. Franka tak jest - nabroil i sie obrazil.

                          Sorry, ale gdybym syf jadl przez dwadziescia lat, mial zone z konska twarza,
                          dwa tygodnie wakacji to rzeczywiscie w leb bym sobie strzelil - o,
                          zapomnielismy, ze bron jest tez latwo dostepna w tym bandyckim panstwie.

                          A Frankowi bym proponowal do szkoly pojsc, jakas normalna prace znalezc i
                          zamieszkac w normalnej okolicy, bo jesli zyl bym gdzies na obsranym osiedlu w
                          Polsce, pracowal jako parobek i ze wspolpracownikami szukal dyskusji i
                          samozrealizowania to tez nie mialbym najlepszego zdania o Polsce.
                    • cracovian Z toba nie da sie skonczyc franek... 14.08.06, 18:27
                      Przyjechalem do tego kraju na poczatku szkoly sredniej, wiec o kasie raczej nie
                      bylo mowy. A to ze skonczylem tu dobre studia pozwala mi na srednio-komfortowe
                      zycie i wychowanie dzieci przez zone, ktora pracowac nie musi.

                      Po paru latach pracy mam 4 tygodnie wakacji, 10 dni swiatecznych, a ludzi z
                      ktorymi sie uczylem (i nadal ucze) jak i rowniez pracuje za ograniczonych nie
                      uwazam. Nawet panienki sa ladniejsze i bardziej kolorowe niz gdzie indziej.

                      Twoj wyjazd z ocena (jakiegokolwiek) panstwa i mieszkancow to oznaka skrajnego
                      buractwa i ograniczenia - czy tobie naprawde to ciezko zrozumiec?

                      Podobnie z GTO, ktorego nie widziales na oczy i o ktorego wykonaniu i
                      technologii masz zero pojecia - czasem lepiej jest milczec.
                      • drpawelek Re: Z toba nie da sie skonczyc franek... 14.08.06, 19:00
                        Jak tutaj pierwszy raz przyjechalem, to chcialem natychmiast wyjechac. Stany
                        inaczej odbiera sie z chicagowskiego polakowa, gdzie wtedy z rodzicami
                        wynajmowalismy mieszkanie za 300$. Odbior ulega poprawie, gdy czlowiek troche
                        tutaj pomieszka i pozna ludzi. Perspektywa zmienia sie calkowicie, gdy mozna sie
                        zawodowo wykazac, a dodatkowo pensja wzrasta co roku o 20%. Ale na to trzeba
                        zapracowac. Poczatki sa oczywiscie ciezkie, ale pozniej jest co raz lepiej. Nie
                        wszyscy jednak daja rade :-)
                        • cracovian Re: Z toba nie da sie skonczyc franek... 14.08.06, 19:20
                          A ja nigdy nie mieszkalem w Chicago i z Polakami nie mialem i nie mam
                          stycznosci (Choc z Markiem sie raz widzialem ;-) )

                          Brat mnie "przygarnal" i nie powiem, ze ciezko nie bylo i nadal nie jest.
                          Gowniane prace, ciezka nauka, to jest jednak normalne i takie jest zycie. To
                          byla wspaniala przygoda, ale rzeczywiscie, niektorym jest ciezko przebrnac
                          przez to, ze nie wszyscy Amerykanie wiedza, ze Warszawa lezy nad Wisla. To sie
                          wydaje byc miernikiem inteligencji.

                          Dorzucic grubasow, domy z tektury, fast foody, ostatnio prezydenta, no i mamy
                          kompletny obraz - smutne i nawet nie musze sie specjalnie zastanawiac kto tu
                          jest plytki i powierzchowny na "maksa".
                          • drpawelek Re: Z toba nie da sie skonczyc franek... 14.08.06, 19:58
                            Tylko, ze ja z perspektywy lat docenilem Chicago. Chcialbym tam kiedys wrocic -
                            bardzo lubie to miasto i nawet Polakowo tez mile wspominam. Niemile sa tylko
                            wspomnienia tego, ze moj ojciec kiedys zarabial 5$/dzien.

                            A z Polakami mam sporo kontaktow, ale na poziomie MD/PhD. Tylko, ze mam rowniez
                            bardzo duzo innych znajomych - wlasciwie z calej Europy.
                            • cracovian Re: Z toba nie da sie skonczyc franek... 14.08.06, 20:42
                              Calkowicie popieram - Chicago i okolice sa niesamowite. Kazdy tam znajdzie cos
                              dla siebie. Niestety jest tak zimno, ze dla Poludniowca ciezko by bylo tam
                              wytrzymac. Jednak Meksykanie jakos sobie daja rade ;-)
                              • drpawelek Re: Z toba nie da sie skonczyc franek... 14.08.06, 21:00
                                Ja rowniez jestem bardziej poludniowcem - wiekszosc mojego amerykanskiego zycia
                                spedzilem na poludnie od Mason-Dixon line. W Chicago pracowalem tylko trzy lata.
          • margotje Re: Kasa, kasa, kasa, kasa ................ 12.08.06, 10:24
            inna-bajka napisała:


            > Cenię ludzi sukcesu i fajnie jak się komuś udało, tylko po cholerę mówić o $.

            Zgadzam sie z Bajka poniekad, jako ze dzentelmeni nie mowia o pieniadzach.

            W tym watku jedank nie ma mowy o kasie! Drobne nieporozumienie zatem, Bajko
    • cracovian Tesla!!! 09.08.06, 17:31
      Pisalem juz o tym bolidzie, a tutaj jest link do polskiego artykulu:
      motoryzacja.interia.pl/news?inf=773543

      Osiagi i wyglad jak Ferrari (4 sec, 13,500RPM) - to jest przyszlosc i w sam raz
      na Twoj budzet Marku: $80 tys.

      www.wired.com/wired/archive/14.08/tesla.html
      • drpawelek Re: Noble? 09.08.06, 18:27
        Tez podobny zakres cen.
    • plawski albo taki model.... ładny..... 10.08.06, 17:41
      www.break.com/pictures/bb956.html
      • wowo5 Re: albo taki model.... ładny..... 11.08.06, 04:46
        A moze BMW M5, albo S4 (zostalo by jeszcze wystarczjaco duzo kasy na auto dla
        malzonki). Z bardziej egzotycznych jest jeszcze Aston Martin V8 Vantage. Z
        pewnoscia nie jest to auto, ktore czesto sie widuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka