Dodaj do ulubionych

mega-tluczek???

28.08.06, 08:53
w sobote rano okolo 7 tankuje sobie na neste na pulawskiej. a ze jechalem z
ojcem, to chcialem sie "pochwalic" jak to sie placi na neste karta. wbilem
kwote, zatankowalem i... pojechalem. za magdalenka skrecam w lewo juz w
krakowska i gosciu mi krzyczy, ze... wlew mam otwarty. shit! mysle. ale
patrze... nie to, ze nie zakecilem kurka, ale nawet klapki nie zamknalem!!!
juz mi sie nie chcialo wracac, ale niniejszym otwieram konkurs na mega-
tluczka:)
Obserwuj wątek
    • margotje "tluczek" 28.08.06, 09:15
      Z Twojej opowiesci wprawdzie poniekad to wynika ale chcialabym sie upewnic co
      nalezy rozumiec przez "tluczek"(mega juz sobie sama dopowiem).:-))))
      • computerland1 Re: "tluczek" 28.08.06, 09:17
        no najdelikatniej mowic "debil":)
    • ecikp Re: mega-tluczek??? 28.08.06, 09:19
      to masz konkurentkę. Jechałam w pi9ątek do pracy i na Łazienkowskiej zaczęło
      mną telepać. Przyjechałam do pracy i poprosiłam kolegę o sprawdzenie, bo na
      pewno coś się dzieje z samochodem. Nic nie stwierdził. Popołudniu wracałam tą
      samą trasą i odkryłam co to za "telepanie". Wiatr był boczny ...
      • margotje Re: mega-tluczek??? 28.08.06, 09:34
        A co WY na to? (fakt, nascie lat temu, kiedy bylam mloda i bardziej blond)
        Rznelam po ulicach Hagi nowonabytym autkiem. Tak sie tym auteczkiem cieszylam,
        ze sie z nim rozstawalam tylko na 8 godzin pracy no i pare godzin snu. Az
        pewnego dnia, na bardzo ruchliwym skrzyzowaniu, w godzinach szczytu, autko
        zakichalo, zaprychalo i zdechlo..... Deszcz lal niemilosiernie, a telefonow
        komorkowych jeszcze sie wtenczas tak masowo nie posiadalo. Przejezdzajacy
        panowie z checia pomogli wzywajac pomoc drogowa. Mechanik z PD bardzo dlugo
        grzebal pod maska. Nasapal sie, namamrotal...A na koniec szpetnie zaklal w sobie
        znanym tylko jezyku (to zrozumialam dopiero po latach) i zapytal:
        - miss when was the last time you tanked the gas?......
        - oh? I don't remember .......
        • bassooner Re: mega-tluczek??? 28.08.06, 13:43
          Była zima,stanąłem swoim trabim koło starówki na Wronieckiej,nieopodal akademika
          AM.Poszedłem w odwiedziny,kiedy wróciłem nie mogłem przekręcić kluczyka w
          drzwiach.Pomyślałem sobie,że mi zamek zamarzł,próbowałem trochę siłowo,aż cały
          trabi się kolebał,a trochę zapalniczką.Po może 10 minutach zerknąłem tak jakoś z
          perspektywy na swojego trabiego i zauważyłem,że mój trabi to sedan...
          a ja miałem kombi.
          • pizza987 Re: mega-tluczek??? 28.08.06, 13:50
            Dawno, dawno temu tatowym Polonezem Caro zajechałem zimową porą na stację benzynową. I otworzyć zamka klapki wlewu nie mogłem. Dobyłem więc bystrze zapalniczki i zacząłem podgrzewać kluczyk, potem nawet sam zamek. Po chwili (dłuższej) do mnie dotarło gdzie jestem (przy dystrybutorze) i spieprzyłem tak szybko jak potrafiłem. Otqworzyłem wlew w ustronnym miejscu i dopiero wróciłem na stację :D
          • mejson.e Kombi-nowanie 28.08.06, 14:19
            bassooner napisał:

            "zauważyłem,że mój trabi to sedan... a ja miałem kombi."

            Mało nie rozwaliłem w ten sposób gosciowi zamka drzwiowego w Ladzie sedan, póki
            nie zobaczyłem gałki zmiany biegów z zatopioną gołą babką.
            Mój był kombi i stał dwa stanowiska dalej...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • bassooner Re: Kombi-nowanie 28.08.06, 14:22
              --póki nie zobaczyłem gałki zmiany biegów z zatopioną gołą babką.
            • typson Re: Kombi-nowanie 28.08.06, 14:28
              to wlasnie jeden z argumentow by zamiast ładą lub skodą jezdzic Astonem - ciezko
              sie pomylic
    • typson Re: mega-tluczek??? 28.08.06, 14:08
      kiedys, jak sciągałem głowice w maluchu, nie mogłem obrocić ręką wału korbowego.
      I tak krece (przykładam moment, jak mawiał moj stary :) i idzie coraz cieżej i
      ciezej. Glowice sciagałem, bo sie zatarł jeden zawór i auto paliło na jeden gar.
      W koncu wpadłem w panike, ze zatarłem cały silnik ale okazało sie, ze auto stało
      na ręcznym i na biegu :))))
    • pizza987 Re: mega-tluczek??? 28.08.06, 22:28
      Wiozłem na przyczepie kumplowi świeżo zakupiony motocykl (Yamaha 600) poadomiemdpięte to było do Volvo 440 2.0 (mocy sporo i przyczepa nie przeszkadzała). Jechaliśmy w nocy z Sandomierza do Warszawy. Tuż przed Radomiem jak cięliśmy ok. 110 km/h z prawej strony wyskoczył zając. Wiele nie myślałem tylko szybko kierownicą wlewo a potem w prawo... W momencie ruchu w prawo uświadomiłem sobie ile jadę i z czym. Kumpel zamilkł, a potem stwierdził że zawsze jak jedziemy gdzieś razem po motocykle to robię takie akcje... 3 lata wcześniej na ośnieżonej drodze pustym Lublinem ostro zredukowałem bieg w momencie mijania się z innym samochodem w sąsiedztwie jedynego drzewa w zasięgu wzroku. Wtedy też najpierw zamilkł, a potem mnie zjebutał....
    • m.a.n.n Re: mega-tluczek??? 29.08.06, 09:17
      I ja mam zimowe:

      Po odebraniu prawka zwykle podbierało sie maminy samochód pod byle pretekstem
      aby sobie troszkę pojeździć, wiadomo okrężną drogą po zakupy an drugą strone
      ulicy itepe itede. Pochwalić się kolegom, koleżankom, tu na peta, tam na peta,
      o, żeby być super cool i luźnym niezłym gościem, słowem - początki samodzielnego
      poruszania się autem. Pierwszej zimy, pozazdrościwszy innym kręcenia bączków na
      parkingach, stwierdziłem że jakoś i ja muszę się w to pobawić. No to wziąłem
      kolegę, przehahmenciłem mamuśkę i jadę. Pierwszy mój śnieg w życiu, początek
      stycznia, prawko od tygodni dwóch. Jadę powoli i ostrożnie, jak mama przykazała.
      Drogi nie odśnieżone, warstwa świeżego puchu na górze, na dole zmrożony i
      zlodzony śnieg, słowem - lodowisko ogromne. A ja, żeby sprawdzić czy jest
      ślisko, przy prędkości 40km/h zaciągnąłem ręczny... Na szczęście droga była w
      miarę szeroka - dryft (;)) dosłownie od krawężnika do krawężnika, a zaraz za
      krawężnikiem śmietniki i drzewa, było o włos od conajmniej trzech betonowych
      hasioków. I tak, przez jakieś 100m, raz w te i we w wtamte. Dodam, że auto
      bezabsowe, więc hamulec nic nie dawał. Kolega poszedł do domu pieszo. Jaki z
      tego morał? W tym wieku jest się strasznie głupim...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka