camillie
12.04.07, 22:38
czyli kobieta kierowca na obcych blachach malym autem w wielkim miescie :)
No tak, zmienilam prace, i bardzo dużo czasu spędzam w aucie. Świetny
trening, takie częste jezdzenie po stolecznych ulicach. Chociaz masakra dla
auta, skad te dziury, skoro zimy nie bylo....
Stanie w korkach jest nudne, a wiec wciaz nalezy znajdować sobie zajęcie.
Niezmiennie ciekawe - oglądanie innych - był juz tu wątek - rany, Oni dłubią
w nosach, ziewają, grzebią w zębach, malują oczy, wyciskają pryszcze, ze o
prozaicznym, lecz jak wkurzającym gadaniu przez tel i obsługiwaniu
jednoczesnie jedną ręką kierownicy, kierunków, biegów, radia i innych
wycieraczek czy szyb, nie wspomne.... :)
Podczas jazdy zmaganie się z "szybkimi i wściekłymi".... tymi, co to muszą
być szybsi, nawet jesli oznacza to gwałtowne wciśnięcie się przede mnie po
wyjechaniu gwałtownym zza mnie, tuż przed czerwonym światłem... No i
oczywiście wspaniali w swoich wielkich wysokich autach - wersjach terenowych,
z wielkimi kołami i silnikami, co to na jedynce ciągną do setki - ci to
dopiero lubią kobiecie w corsie udowodnić, jak mizerne jej jej auto, cóż,
pewnie, zwykle ustąpie ryczącej maszynie, rogiem zderzaka wlepionej w
niewielką przestrzeń między mną a tym z przodu...
A ci "zdenerwowani", co to mruga mi światłami i potrąbuje na lewym pasie, że
on się spieszy, żebym spadała, mimo, że ograniczenie do 60 a ja mam 80...,
nieważne, ja "blokuję" ruch temu jednemu, on "musi" ponad 100 :) Potem się
obraża, skacze w prawo, wyprzedza, wpada tuz przede mnie i albo z dymkiem
znika hen, hen, natychmiast, albo ostentacyjnie "mści się" strasząc światłami
stopu.....
Powiedzcie, skąd tyle nieżyczliwości, skąd tyle pośpiechu, który zamiera
tylko na chwilę, kiedy na mijanym skrzyżowaniu stoją dwa zgruchotane auta a
erka odjeżdza na sygnale?
Taksówkarze za to, tak dla rozrywki chyba, z jednej strony pokazują, że widzą
obce blachy, za cholerę nie wpuszczą, poganiają i nigdy nie dziękują za
wpuszczenie - jesli już spojrzy w oczy, to z wyrazem najwyższej pogardy... a
z drugiej gramolą się na krótkich zielonych, że zamiast 5, dwa auta
przejadą...
Ale i tak lubię jeździć